...nie, nie - nie chodzi mi o dziecko, które kłodą pod nogi się rzuciło i odciągnęło nas od ulubionych zajęć.
Chodzi mi o coś, co robiłyśćie kiedyś, dawno, może w dzieciństwie jeszcze i chciałybyście do tego wrócić, bo z róznych powodów (przyjmuję nawet taki: własnea gnuśność) - zarzuciłyście. U mnie jest mnóstwo, np. jazda konna, ech.... co to były za czasy... a tu od lat nie jechałam na koniu. I własnie prawie się wybrałam, a tu nie da rady - "stan odmienny"