Witam wszystkie emamy

czytam was od jakiegoś czasu, ale dopiero dziś
postanowiłam napisać mój pierwszy post. W ostatnią niedziele byliśmy całą
rodziną w lesie. Jest to popularny punkt wypoczynkowy w naszym mieście.
Większość rodzin przyjeżdża tam samochodem, stawia go na poboczu szerokiej
polnej drogi i idzie do lasu. My też tak zrobiliśmy. Kiedy wracaliśmy do
samochodu moją uwagę zwrócił chłopiec w wieku 8-9 lat. Strasznie krzyczał i
biegał jak opętany. W pewnym momencie to dziecko podniosło jakiś kamień i
rzuciło nim z całej siły w przednią szybę naszego samochodu. Kamień nie
przebił jej, ale porządnie pokruszył, odbił się i zrobił wgniecenie na masce.
Chłopiec nie przejął się tym co zrobił ale pobiegł do idącej kilkanaście
metrów dalej pary, pewnie jego rodziców. Poszłam za nim, aby wyjaśnić tą
sytuację. Zanim zdążyłam się odezwać matka tego dziecka z krzykiem
poinformowała mnie, że jej syn ma ADHD, następnie wyjęła z torebki jakieś
zaświadczenie i prawie przyłożyła mi je do twarzy. Na moje stwierdzenie, że
nawet jeśli dziecko ma ADHD to powinna go pilnować, ta kobieta stwierdziła, że
nie ma zamiaru tego robić (?), że ma lepsze rzeczy do robienia niż uganianie
się na jej dzieckiem, że jeśli coś przeskrobie to jego problem. Następnie
stwierdziła, że w Polsce rodzice odpowiadają za szkody wyrządzone przez dzieci
tylko do 7 roku życia, więc mam mieć pretensje i żądać odszkodowania od jej
syna a nie od niej. Stwierdziła, że jeśli tak bardzo należy nam na samochodzie
to powinnam ten kamień złapać, a najlepiej to zostawić samochód w garażu i
zamknąć na kłódkę. W tym momencie widząc przedłużającą się rozmowę, a raczej
krzyki tej kobiety podszedł do nas mój niemąż. Nie zdążył nic powiedzieć bo do
dyskusji włączył się ojciec chuligana. Używając pewnego słowa na k jako
przecinka powiedział nam, że jeśli w tej chwili nie zostawimy jego rodziny to
będziemy mieli dużo większe problemy niż tylko wybita szyba. Ponieważ facet
był mięśniakiem ważącym więcej niż ja z partnerem razem wzięci, to tego był
bardzo agresywny, więc uciekliśmy. Nie wiem jak powinna się zachować w takiej
sytuacji. Z jednej strony rozumiem, że opieka nad taki dzieckiem wymaga dużo
siły, że rodzice nie mieli wpływu na to czy ich syn rzuci kamieniem, bo to
były sekundy. Ale naprawa samochodu będzie sporo kosztować, bo jest nowy, więc
musimy skorzystać z ASO. I jak jest z tym nieponoszeniem odpowiedzialności za
szkody wywołane przez dziecko od lat 7 przez rodziców. Czy to wymysł tej
kobiety czy naprawdę tak jest?