Mój syn - prawie 3 latek zaczyna nas dopytywać o różnice między chłopcem a
dziewczynką

))) Myślę,że to normalne, ale napotkaliśmy z mężem problem.
Wyjaśniając różnice tłumaczymy opisując,że chłopcy tak jak on i tata mają
siusiaka/ptaszka/fiforka - nazewnictwo mamy bogate... Ale synowi to nie
wystarcza i pada pytanie a co mają dziewczynki?
No i właśnie tu zaczynają się schody bo w j.polskim poza wulgaryzmami trudno
jest o znalezienie przyzwoitej, ogólnie używanej nazwy.
Jak wy sobie z tym radzicie???
Jakiego słownictwa używacie???
Pozdr.
E.