roksanaa22
25.09.08, 20:09
Mój mąż czasami mnie przeraża...Jego "twardość" wobec nieszczęść i
tragedii innych.
Kiedy zmarł mój kolega po ciężkiej chorobie(rak,23 l.) ja ryczałam
jak bóbr a on tylko "no co zrobisz,takie jest życie".Ja ze schronu
dla psów wyszłam załamana a on niewzruszony.
Jedyne co go "rusza" to cieprienie dzieci.NIC więcej.
Jestem przewrażliwiona czy to on jest taki "twardy".