Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić???

03.10.08, 12:07
Poradźcie mi...
Jestem w osmym miesiąc ciąży, planowany termin porodu jest około 20
listopada, no i właśnie...
Z mężem i 4-letnią córką mieszkamy z dala od rodziny ( nie mamy tu
kompetnie nikogo z rodziny). Mąż pracuje w "budżetówce", ale
uwielbia grać w piłkę halową i w tym cały problem. Pod koniec
października wybiera sie na tygodniowe zawody na drugi koniec
Polski. Zaproponował, że na ten czas odwiedzi nas (abym nie była
zdana tylko na siebie) mama. Problem w tym, że mama kompletnie nie
zna miasta, nie posiada prawa jazdy i jakby cos sie ze mną działo
złego, to zaopiekuje się naszą córką, ale co dalej.... Ja będę
sama... Wiem, że dla męża ten wyjazd jest bardzo ważny... Do
przewdywanego terminu porodu bedzie jeszcze miesiąc, ale wolałabym,
aby mąż nigdzie nie jechał. Czułabym się bezpieczniejsza. Czy
zapytać męża co dla niego ważniejsze????
Wiem, że jestem troche przewrazliwiona, nigdy nie lubie, gdy mąż na
długo wyjeżdża, ale nigdy tez mu nie zabroniłam. Czy okażę sie
wredną żoną, że będę kazała wybierać pomiędzy mną a piłką?
Obserwuj wątek
    • chmurka_257 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:12
      nie martw sie ,przeciez gdyby cos sie zlego stalo to mama nie musi znac miasta
      ,moze zadzwonic po pogotowie aby po ciebie przyjechalo a sama moze poruszac sie
      po miescie taksowka .przeciez jest dorosla i rozumujaca kobieta i napewno sobie
      da rade .A maz niech jedzie jak to takie wazne dla niego smile
    • em_em71 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:18
      Moja rada taka jest. Niech chłop jedzie, ty daj babci nacieszyć się
      wnuczką, a sama oddaj się słodkiemu lenistwu. Drugi koniec Polski to
      nie koniec świata, gdyby rzeczywiście coś się zaczęło dziać, to
      przecież może wrócić wcześniej. Taj, jesteś przewrażliwiona, ale to
      normalne smile
    • przeciwcialo Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:21
      jak cos sie bedzie działo to w szpitalu bedziesz miec opieke.
      Nie panikuj, bez męża tez da się urodzic.
    • daga_j Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:21
      Ja bym pozwoliła mężowi jechać, w końcu do porodu jeszcze kawałek czasu a sama
      nie będziesz - najważniejsze, że będzie kto miał się zająć starszą córką, do
      szpitala ewentualnie możesz pojechać karetką lub taksówką, zdarza się, ale
      przecież raczej się nic nie wydarzy. Zależy czy pierwszą córkę urodziłaś przed
      terminem czy nie, bo teraz może być podobnie.
      • ruda_kasia Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:41
        Do szpitala możesz się zawieźć sama, znam dwie osoby, które to
        zrobiły big_grin Zresztą ja do pierwszego porodu tez mogłam się spokojnie
        zawieźc, jedno jeździć jeszcze nie umiałam.
    • babcia47 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:40
      Pozwól jechać! Rozumiem Twój niepokój ale..małż zapewne ma
      doswiadczenie z czasów gdy urodziła sie starsza córka i wie, ze dla
      niego to również ostatni "dzwonek", ostatnie dni kiedy bedzie mógł
      sie jeszcze urwać z domu i poswiecis własnej pasji..Pewnie chce
      naładować akumulatory a jego obecość w domu na miesiąc przed porodem
      nie jest niezbedna jeżeli bedziesz miał opieke, asekuracje i pomoc
      ze strony mamy. W zamian, kiedy małe przejdzie juz na inne pokarmy
      niz Twoje mleczko..zastrzeż sobie tygodniowy wyjazd sama lub ze
      starsza córką, a tata zostanie z maluchem..Tobie a może i córce
      wtedy bardzo się to przyda, by naładaować Wasze akumulatory smile)
    • skoobus Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 12:45
      Ja bym była przeciwna, nigdy nie wiadomo co się zdarzy przecież!!! U mnie była
      taka sytuacja, że po porodzie gdy wróciłam do domu (to był czwartek} mąż
      następnego dnia pojechał na imprezę firmowa dwudniową. Było mi przykro,
      cierpiałam z bólu, zmęczenia, a on tak jak gdyby nigdy nic zostawił mnie z
      kilkudniowym noworodkiem całkiem samą w obcym mieście... I co z tego z masz
      prawie miesiąc do porodu, nie powinien Cię zostawiać samej!
      • chmurka_257 Re: skoobus 03.10.08, 12:50
        tu jest zupelnie inna sytuacja ,zona jeszcze w ciazy i do rozwiazanie zostal
        miesiac no i maz nie zostawi jej samej tak jak zrobil to Twoj lecz zapewni jej
        opieke czyli mamę ,wiec jesli nawet urodzi to nie bedzie skazana tylko na siebie .
        • skoobus Re: skoobus 03.10.08, 13:05
          A po co jej opieka, która w niczym nie pomoże tylko dzieckiem się zajmie?? kto
          ją zawiezie do szpitala, a jak cos się stanie (wypluć) przewróci się, nie wiem,
          kto ja podniesie?? mama, weźmie ja na ręce jak będzie trzeba?? Jej mąz powinien
          mysleć teraz o niej a nie o jakis zawodach. Miesiąc to nie jest duzo. Owszem
          inna sytuacja, ale dotyczy tego samego a mianowicie facetów!
          • chmurka_257 Re: skoobus 03.10.08, 13:12
            przeciez maz nie jest z autorka watku 24h i to o czym piszesz moze sie stac
            rowniez w chwili jak maz jest w pracy, a mama jednak zapewni jej opieke na 24h
            .A do szpitala moze ja zabrac karetka ,nie kazdy ma samochod i meza pod reka gdy
            zaczyna sie porod.I tak naprawde gdyby cos zlego mialo sie stac to ani maz ani
            mama nie zapewni jej takiej opieki jak szpital.
            • loola_kr Re: skoobus 03.10.08, 13:42
              Z pracy to można dojechać szybko a spokojniej się śpi wiedząc, że obok jest
              ktoś, na kogo można liczyć, że zawiezie do szpitala w razie czego, potrzyma za
              rękę - taksówkarz tego nie zrobi.

              Ale ja jestem wygodna i niespecjalnie samodzielna.
              • babcia47 Re: skoobus 03.10.08, 17:03
                mi nie pomogło..poroniłam w piątym miesiącu..co z tego, ze mąż był
                na miejscu jak nie zdążył dojechac..dobrze, że sąsiad, kierowca był
                pod ręką, bo do postoju taksówek (150m) bym sie nie dowlokła..ale to
                była sytuacja patologiczna, na zwolnieniu byłam juz od 2 tygodni i
                się zanosiło a ciąża autorki jest juz prawie donoszona i nie pisze,
                żeby miała z nią lub poprzednią jakieś problemy
            • skoobus Re: skoobus 03.10.08, 13:46
              Autorka napisała, że czułaby się bezpieczniej gdyby mąż nie wyjeżdżał. Skoro nie
              musi byc przy niej, tylko niech se jedzie gdzie chce, to po co on jej w ogóle
              jest?? karetka, karetką, a maż to mąż!
    • loola_kr co Ci serce dyktuje 03.10.08, 13:10
      najważniejsze zdrowie psychiczne smile
      Jeżeli będziesz się denerwować, że mąż daleko to poproś go, żeby został. To nic
      wrednego, kobieta w ciąży, zwłaszcza zaawansowanej jest pod ochroną smile
      Chyba, że z mamą czujesz się superkomfortowo. Jak moja mam przyjeżdża do nas to
      mam ugotowane, posprzątane, dzieci "oporządzone" wink i mogę odpoczywać. Fizycznie
      bo psychicznie to gorzej smile.

      Ja osobiście nie pozwoliłabym mężowi jechać ale ja z tych samolubnych i
      zaborczych jestem.
      • net79 Re: co Ci serce dyktuje 04.10.08, 20:08
        zdrowie psychiczne męża chyba tak samo jest ważne, czy tylko ciężarne maja
        monopol na luz, mowie to ja matka trojki dzieci, trzy razy doświadczająca
        błogosławionego stanu...
        • moofka Re: co Ci serce dyktuje 04.10.08, 20:21
          net79 napisała:

          > zdrowie psychiczne męża chyba tak samo jest ważne, czy tylko ciężarne maja
          > monopol na luz,

          cudownie
          to odwrocmy teraz sytuacje
          pan maz lezy na ostatnich nogach przed bardzo ciezkim operacją ktora zacznie sie
          moze dzis a moze za miesiac
          wszystko go boli, nie jest w stanie nic podniesc, zalozyc sobie butow i nie
          przesypia nocy ze strachu przed tym co czeka oraz z powodu upierdliwosci fizycznych
          a ja mam wlasnie karnecik do spa z przyjaciolkami i zostawiam go z chalupa i
          malym dzieckiem do ogarniecia na bity tydzien
          ale oczywiscie, jak tylko cos bedzie sie dzialo to ja telefon odbiore smile


          mowie to ja matka trojki dzieci, trzy razy doświadczająca
          > błogosławionego stanu...
          • net79 Re: co Ci serce dyktuje 04.10.08, 20:37
            Moofka kochanie z cala sympatia, Pan podszedł do sprawy odpowiedzialnie, to nie
            SPA tylko zawody!!! Drużyna tez na niego liczy i dla niego to tez niecodzienne
            wydarzenie, osobiście przy kilkutygodniowym niemowlaku może bym oponowała, ale
            na miesiąc przed porodem nie, załatwia zastępstwo w razie co, będzie pod tel.,
            dla niego ciąża i narodziny potomka to tez stres... potem będzie mniej czasu na
            samorealizacje, bo dziecię gorączkuje, bo żonę boli kręgosłup, jeszcze od
            niejednego meczu chłop będzie musiał sie wyłgać... z drugiej strony kobieta ma
            prawo do leku, dlatego zapytał, niech powie co czuje, ale nie wiąże na sile mu
            rak... jeśli to ten typ, który nie będzie z powodu tego straconego wyjazdu łaził
            struty i udawał, ze wsio jest ok, to jest szansa przerobić sytuacje na rodzinna
            anegdotkę i ....
            ale wiesz co jestem subiektywna i nie słuchaj co mowie, bo ja za tydzień z matka
            dałabym wiele, ale ja już matki nie mam, a wcześniej, nie przyszło mi do głowy,
            ze dla niej ogromna nobilitacja by był tydzień z ciężarną córą, bo przecie to
            nie jej rola, tylko ojca dziecka...
            sorki za byki, klawiatura szaleje...
            • moofka Re: co Ci serce dyktuje 05.10.08, 08:44
              net79 napisała:



              potem będzie mniej czasu na
              > samorealizacje, bo dziecię gorączkuje, bo żonę boli kręgosłup, jeszcze od
              > niejednego meczu chłop będzie musiał sie wyłgać...


              no nie wiem
              sama jestem zwolenniczka dosc duzych swobod
              i o ile nikomu to nie wadzi organizacyjnie i czestosc nie jest niezdrowa niech
              sobie kazdy od czasu do czasu pojedzie
              dla mnie czym innym jest zostanie z niemowleciem i z tym problemu nie mam
              czym innym samej w 9 miesiacu ciazy
              ja przez caly 9 miesiac mialam mocne regularne skurcze i co chwile mi sie
              wydawalo ze juz rodze smile
              z zadnym nie donosilam do terminu
              do tego maz byl mi potrzebny przy obu porodach i skoro planowalismy bycie wtedy
              razem - ryzyko, ze mogloby go zabraknac z powodu pilki czy kajaka byloby dla
              mnie podwojnym stresem
              po urodzeniu dziecka na kajaczki pojechalismy razem, a zdazyl sie tez sam najezdzic
              i krzywdy nie mam
              tu nie chodzi o nie, bo nie
              tylko o konkretna sytuacje
              na ogol nikt nikomu zlego slowa nie mowi przez samodzielnym wypadem czy impreza
              jeszcze kanapki spakuje
              jestesmy 6 lat po slubie
              i tylko 2 razy jak dotad zmienialismy swoje plany
              ja zrezygnowalam z weekendowego wyjazdu w gory kiedy dzien wczesniej zmarl jego
              ojciec
              on ze swoich kajaczkow kiedy bylam w 9 miesiacu
              w sumie tez nie musialam, przeciez tesciu i tak juz w niczym nie pomoglam, a
              moglam sobie stres rozladowac, conie?

              moje dziecko ma 3 i pol miesiaca, i jeszcze nie zdazylam zapomniec, co sie czuje
              na chwile przed porodem
              dlatego uwazam, ze zdecydowanie nie jest to fabnaberia wronki i dziecinne "nie
              bo nie"
              bo dla takich ograniczen tez wiele zrozumienia nie mam
              tylko konkretny istotny powód, zeby siedzial przy zonie na dupie
              gdzie jego miejsce w tej chwili
              stopy masowal na kazde zawolanie i usuwal kazdą przeszkode z drogi smile


              z drugiej strony kobieta ma
              > prawo do leku, dlatego zapytał, niech powie co czuje, ale nie wiąże na sile mu
              > rak... jeśli to ten typ, który nie będzie z powodu tego straconego wyjazdu łazi
              > ł
              > struty i udawał, ze wsio jest ok, to jest szansa przerobić sytuacje na rodzinna
              > anegdotkę i ....
              > ale wiesz co jestem subiektywna i nie słuchaj co mowie, bo ja za tydzień z matk
              > a
              > dałabym wiele, ale ja już matki nie mam, a wcześniej, nie przyszło mi do głowy,
              > ze dla niej ogromna nobilitacja by był tydzień z ciężarną córą, bo przecie to
              > nie jej rola, tylko ojca dziecka...
              > sorki za byki, klawiatura szaleje...
              • net79 Re: co Ci serce dyktuje 05.10.08, 17:28
                moofka ja to rozumiem, dlatego napisałam, że w tej konkretnej sytuacji Wronka
                powinna po prostu porozmawiać z mężem, moje zdanie było jakby ripostą na
                twierdzenie, że ma zostać, bo przecież kobieta w ciąży ma prawo do komfortu
                psychicznego, więc pytam, czy przyszły ojciec go nie ma??
                • qunegunda Re: co Ci serce dyktuje 05.10.08, 17:36
                  moje zdanie było jakby ripostą na
                  > twierdzenie, że ma zostać, bo przecież kobieta w ciąży ma prawo do
                  komfortu
                  > psychicznego, więc pytam, czy przyszły ojciec go nie ma??

                  jeśli jest w ciązy to oczywiście, że ma
                  • net79 Re: co Ci serce dyktuje 05.10.08, 19:28
                    ... nie przeczę, twierdzę tylko, że każdy je ma, co chyba jest oczywiste???
                    przynajmniej powinno być, ale dla niektórych oczywistym jest, że mężczyzna to
                    podgatunek, który ma się dostosować do samic naczelnych i nie piskać, bo w dióbsmile
                    Wronko, absolutnie nie było to do Ciebiewink
                    • loola_kr Re: co Ci serce dyktuje 06.10.08, 15:32
                      O! To mężczyzna, który opiekuje się żoną w 9 miesiącu ciąży to podgatunek?
    • michasia24 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 13:33
      jak chce jechac to czemu nie, po porodzie bedzie musiał odłożyć swoje
      przyjemności na bok przez jakiś czas
      • yola.d Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 15:15
        Wronka , ty sama musisz podjac ta decyzje , w zaleznosci od tego co
        ty sama czujesz .
        Ja moge tylko napisac , ze zgodzilabym sie na wyjazd meza .
    • gacusia1 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 15:45
      Jezeli ciaza nie jest zagrozona to zupelnie nie wiem o co Ty sie
      martwisz. Daj sie chlopu wyszalec w pilke. No chyba,jakbys zaczela
      rodzic to maz by przyjechal z tego "drugiego konca Polski",co????
    • aurora30 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 15:57
      Popieram przedmowczynie: w razie czego istnieja taksowki, pogotowie, bedziesz miec opieke mamy. Gdybys nagle zaczela rodzic to przeciez wiesz, ze zwykle od samego poczatku do finalu mija dobrych kilka-kilkanascie godzin, i z duzym prawdopodobienstwem maz zdazylby dojechac albo przybylby zaraz po. Oczywiscie masz prawo byc w tej sytuacji egoistka i przymusic meza do tego by zostal, tylko pytanie po co - skoro wiesz ze jestes przewrazliwiona, i ze ten wyjazd jest dla niego wazny, a maz chyba dba o Ciebie skoro pomyslal chociazby o tym by zorganizowac Ci towarzystwo mamy na czas jego absencji. Przemysl to jeszcze na spokojniesmile
    • deodyma Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 16:03
      a co ja mialam powiedziec, gdy moj maz wyjechal za granice i wrocil
      dopiero, gdy nasze dziecie mialo 4 msc?
      gdy maz wyjechal, bylam sama w miescie, gdzie nie mamy nikogo. gdy
      szlam do szpitala, moja mama przyjechala do mnie na dwa tyg.
      przyjechala do mnie 3 listopada, ja poszlam do szpitala 5 listopada,
      wyszlam z malym do domu 12 listopada a moja mama musiala wracac do
      domu 18 listopada bo konczyl sie jej urlop i nastepnego dnia musiala
      isc do pracy.
      dalam sobie ze wszystkim rade i zyjesmile
      • michaellka Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 16:37
        ,,dalam sobie ze wszystkim rade i zyjesmile,, brawo !!! Jesteś wielka
        i jaka samodzielna. Ja rozumiem sytuację w której partner, ojciec
        dziecka nie ma innnego wyjścia i nie może być w czasie urodzin
        swojego dziecka i pierwszych tych najtrudniejszych tygodni ze swoją
        partnerką i dzieckiem. Ta sytuacjia musiałaby być naprawdę ważna.
        Ale kiedy chodzi tu o rozrywki takie jak granie sobie w piłkę, to
        sorry dla mnie to nie jest facet tylko chłopczyk. Mama za niego ma
        sie jego kobietą i dzieckiem zająć ? ! On ma ciekawsze sprawy w tym
        czasie do zrobienia?!Dziewczyna no dajcie spokój, po to mamy mężów,
        partnerów z nimi robimy sobie dzieci i oni mają nam w tym wszyskim
        pomagać to ich też dotyczy.
        • deodyma Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 16:48
          wiesz, znam kobiete, ktora scoagnela do siebie cala rodzine, gdy
          miala rodzic i jeszcze narzekala, ze jej jest ciezko. a wszyscy ja
          wrecz we wszystkim wyreczali.
          jak dla mnie to tez dziwne, ze maz jedzie na zawody w tym czasie, co
          autorka watku bedzie rodzic, ale czemu do diabla nie powie mu o
          swoich watpliwosciach a na forum ma odwage o tym pisac?
          jesli ma watpliwosci, niech z ze swoim mezem o tym porozmawia.
          • ledzeppelin3 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 17:25
            Strrrrasznie te mamusie tolerancyjne. A ja właśnie nie widzę powodu,
            dla którego mężuś miałby jechać na cały tydzień w miesiąc przed
            przewidywaneym porodem, gdy dziać się może tak naprawdę wszystko. Na
            Twoim miejscu powiedziałabym, że Ci cholernie przykro, że myśl
            tygodniowej ewakuacji mu zaświtała, i że powinien sam z siebie nie
            rwać się na wypoczynek, gdy Ty donaszasz ciążę. Fatycznie, ważne dla
            misia to niech misio jedzie. Co on jest, dziecko?
            • ledzeppelin3 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 17:28
              ...ale tak to już jest, jest się "tolerancyjną" jak trzeba chłopu
              pozwalać na wszystko ze strachu, że zostawi albo zdradzi. Nie jesteś
              stachanowcem. Nie musisz się sama wieść do szpitala, bo misio gra w
              piłkę, sory. On też był przy robieniu dzieciaka i może byłoby miło,
              gdyby się czuł za niego odpowiedzialny.
              "Niech jedzie, bo po porodzie nie będzie miał przyjemności"??????
              Halo, halo? A co z TWOIMI przyjemnościami?
              • deodyma Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 19:10
                ledzeppelin3 napisała:
                "Niech jedzie, bo po porodzie nie będzie miał przyjemności"??????
                > Halo, halo? A co z TWOIMI przyjemnościami?
                tu masz wlasnie racje. pamietam, jak 11 lat temu mowila dokladnie to
                samo moja kolezanka, ktora byla w ciazy. na dodatek ona miala ciaze
                zagrozona a jej wwtedy przyszly maz, jezdzil sobie na biwaki, pod
                namioty. niestety, po narodzinach dziecka nic sie nie zmienilo a
                wrecz pogorszylo. malzenstwem byli ok poltora roku. ona dzis ulozyla
                sobie zycie na nowo, wyszla ponownie za maz, ma dwoch synow z
                pierwszego i drugiego malzenstwa a jej byly maz? nie w glowie mu
                ustatkowanie sie. oddaje sie przyjemnosciom zycia.
    • asia_i_p Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 17:34
      Nie pytać, bo to bardzo nie fair pytanie, praktycznie wymuszenie i
      to jeszcze takie, które odbiera całą zasługę z rezygnacji (nikt
      przyzwoity nie wybrałby przecież piłki zamiast żony w ciąży).
      Poprosić "kochanie, boję się teraz zostać z mamą, która nie pomoże
      mi w razie kłopotów, zostań ze mną, bo bardzo cię teraz potrzebuję".
      Nie nalegać, nie tłumaczyć, powiedzieć tyle i czekać na reakcję.
      • ledzeppelin3 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 17:37
        Ja tam stawiam na szczerość. Jak ktoś jest nieodpowiedzialnym
        gó...arzem, to powinien o tym wiedzieć.
        • asia_i_p Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 18:34
          Czy jeśli raz nie posprzątam mieszkania, to automatycznie jestem
          fleją? I już mi się należy pytanie: "Czy wolisz swoją wygodę czy
          nasze zdrowie?"? To nie fair po pierwszym przebłysku egoizmu z
          drugiej strony wyciągać takie armaty.
          A poza tym łatwiej jest zrezygnować z przyjemności, jeśli ktoś
          mówi "zrób to dla mnie" niż kiedy mówi "jak możesz o tym w ogóle
          myśleć, będziesz świnią, jeśli to zrobisz". Zrozumienie za
          zrozumienie - jeśli mąż ma pojąć jak dla niej ważna jest jego
          obecność, ona powinna zrozumieć, jak dla niego ważny jest wyjazd i
          prosząc o pozostanie zrezygnować z piętnowania go i wymuszania.
          • ledzeppelin3 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 20:49
            Chwila, porównanie niewysprzątania mieszkanka do wyjazdu
            tygodniowego na drugi koniec Polski jest nieporozumieniem

            I nikt nie pisał o świni- pisałam, żeby autorka uzmysłowiła
            mężusiowi, że jest jej przykro, że idea eskejpu w przeddzień powicia
            dziecięcia w ogóle przyszła misiowi do czaszki

            A "wymuszanie"- Dżizas, jakie wymuszanie??? Dlaczego robicie z
            facetów święte krowy? Facet ma prawo do tygodniowego wypoczynku i
            zostawienia kobity w 9-miesiącu z czterolatką i domem na głowie, a
            pani nawet nie ma prawa powiedzieć, że jej się to nie widzi?? Ja
            wiem, że Kobieta Polska była przyzwyczajona, że mąż przypasywał
            szabelkę i jechał w siną dal, ja wiem, że jesteśmy chowane,
            żeby "sobie poradzić", ja wiem, że musimy być "zorganizowane",
            idealne, szczupłe i się nie żalić, bo jeszcze, odpukać...!!! miś
            mowyemigruje do koleżanki, ale na Boga Ojca, miejmy choć odrobinę
            rozsądku. Jak misia przyzwyczaimy, że nie jest nam potrzebny, bo my
            wszystko same, to wyhodujemy egoistę i lenia
    • moofka Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 18:28
      rozumiem cie doskonale
      sama mialam podobna sytuacje w ostatnim miesiacu ciazy
      mezowi kroil sie splyw kajakowy na mazurach
      czyli dla nas - drugi koniec polski
      i to nawet nie tygodniowy a trzydniowy chyba wtedy wchodzil w gre
      stary napalony byl na niego jak nie wiem, z drugiej nie chcial mnie zostawic
      mnie pytal co ma robic - pewnie oczekiwal ze powiem jedz jedz jakos dam rade
      albo uslyszec nie jedz zabraniam i ja bym byla ta niedobra co mezu swiat zawiazala
      a mi bylo przykro, ze w ogole bierze pod uwage rekreacyjny wyjazd w czasie kiedy
      ja jestem na ostatnich nogach skurczowej ciazy
      i szczerze mu to powiedzialam, ze gdyby on wybral swoje kajaczki, kiedy tutaj
      rodziloby sie jego dziecko, to nawet gdybym ja bardzo tego nie chciala, to
      moglabym miec o to do niego zal przez dlugie lata, tak to czulam wtedy
      kiedy wie, jak bardzo sie porodu boje i zostawilby mnie na ten czas samą,
      ryzykujac ze w najwazniejszej najtrudniejszej chwili jego ze mna nie bedzie
      oczywiscie, to nie byl jeszcze planowany termin porodu i tym sie pocieszal, ze
      to przeciez tylko trzy dni i pewnie nie urodze
      no on nie pojechal, ja nie urodzilam
      ale dla mnie to bylo bardzo wazne ze moglam na niego liczyc
      bo - jak tu juz w watku padlo - samemu tez mozna urodzic
      tylko czy to o to chodzi?
    • clio_1 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 18:51
      ja bym pozwoliła jechać. mój mąż pojechał na narty, jak byłam w 4 miesiącu
      (teoretycznie mogłam poronić, spaść ze schodów, itp itd).
      Przekonuje mnie natomiast argumentacja jednej z dziewczyn, że czułaby żal, gdyby
      mąż wyjechał na kajaki - jeżeli też się tak czujesz, to pogadaj szczerze, niech
      chłop zadecyduje.
      • moofka Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 19:03
        clio_1 napisała:

        > ja bym pozwoliła jechać. mój mąż pojechał na narty, jak byłam w 4 miesiącu
        > (teoretycznie mogłam poronić, spaść ze schodów, itp itd).

        nie no w 4 to niech sobie jezdza
        moj jezdzil
        i ja jezdzilam smile
        tu rozwazamy sytuacje kiedy dziewczyna zostaje sama na trzy tygodnie przed
        planowanym terminem
    • nombrilek Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 19:38

      no ja urodziłam miesiac wczesniej, ale mialam problemy, a jesli
      wszystko jest w porzadku u Ciebie to mysle ze tydz przetrzymacie wink
    • narsen Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 19:57
      Będziesz miała miesiąc do porodu - daj chłopu pojechać na zawody. "Wiem, że dla
      męża ten wyjazd jest bardzo ważny... Do przewidywanego terminu porodu będzie
      jeszcze miesiąc, ale wolałabym, aby mąż nigdzie nie jechał. Czułabym się
      bezpieczniejsza" Wszystko fajnie, ale ile Ty masz lat? Nie jesteś chyba już
      dzieckiem prawda? Mąż Ciebie nie zostawia w czasie porodu tylko dużo wcześniej.
      Zapewne zdąży wrócić. Chce wyjechać na ważne dla niego zawody - nie bądź jędzą.
      Z mężem czy bez dziecko urodzisz i wierz mi, że w czasie porodu Twoje myśli będą
      daleko od jego osoby. Tak daleko jak to tylko możliwe.
    • triss_merigold6 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 20:24
      Nie życzyłabym sobie żeby facet jechał. W sumie to wszystko Led już
      napisała.
      W pewnych sytuacjach mam wyrozumiałość na poziomie - 300.
    • meguni Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 20:36
      "Czy zapytać męża co dla niego ważniejsze???? "
      A inaczej się nie da? Taki trochę chwyt poniżej pasa..

      Ja bym puściła. Wklep sobie w tel numer na taksówkę, do gina itp. Mama też w
      razie W wykręci numer. Jak dla mnie trochę przesadzasz.
      • ledzeppelin3 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 20:51
        Po lekturze tego wątku już wiem, dlaczego polscy faceci są tacy
        gnuśni a panie takie upier...one pracą, dziećmi i obiadem z 3 dań
        Na własne życzenie to mają, na własne życzenie
        Ale wiadomo: pod byle jakim krzaczkiem, ale zawsze to zaciszniej
        • triss_merigold6 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 20:53
          Bo una taka dzielna, odważna, wyrozumiała, tolerancyjna i radząca
          sobie. Dla mnie to jakis kosmos ale kod kulturowy skutecznie jest
          wdrażany kolejnym pokoleniom.
          • narsen Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:49
            Zara - chwila. A Pani to co? Nie w pełni sprawna? Mąż nie chce wyjechać w czasie porodu; tylko miesiąc przed. MIESIĄĆ! Żeby on sobie biedak na czas porodu rozrywki przewidział jakieś to bym się może jeszcze współzbulwersowała z Paniami. Ja nie czuję się kaleką, która w pierwszym miesiącu ciąży wysyła męża o 24.00 do "Żabki" po kiszone ogóry. Nie dajmy się zwariować.
            • triss_merigold6 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:57
              Widzę zdecydowaną różnicę w kondycji i mozliwosciach kobiety w
              pierwszym i w ósmym miesiącu ciąży. Serio? W pierwszej ciąży byłam
              właśnie taka bardzo samodzielna i super hiper. Cholerny błąd
              wychowawczy, więcej nie zamierzam go popełniać. Jesli trafi mi się
              druga ciąża to zamierzam obchodzić się ze sobą jak ze śmierdzącym
              jajem a pan ma całować ślady moich stóp oraz nosić siatkę w ktorej
              jest pół chleba i jabłko.
              • jantarowo Re: Co mam zrobić??? 06.10.08, 15:57
                dokladnie zrobie tak samo jezeli bedzie druga ciaza,ktorej nie
                planuje ale ...
            • moofka Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:57
              narsen napisała:

              > Zara - chwila. A Pani to co? Nie w pełni sprawna?

              no a taka sprawna?
              w 9 miesiacu ciazy?


              Mąż nie chce wyjechać w czasi
              > e porodu; tylko miesiąc przed. MIESIĄĆ! Żeby on sobie biedak na czas porodu roz
              > rywki przewidział jakieś to bym się może jeszcze współzbulwersowała z Paniami.
              > Ja nie czuję się kaleką, która w pierwszym miesiącu ciąży wysyła męża o 24.00 d
              > o "Żabki" po kiszone ogóry. Nie dajmy się zwariować.
      • moofka Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:10
        meguni napisała:


        >
        > Ja bym puściła. Wklep sobie w tel numer na taksówkę, do gina itp. Mama też w
        > razie W wykręci numer. Jak dla mnie trochę przesadzasz.

        no chwilka, ale dlaczego to mama ma wykrecac, kiedy to JEGO dziecko bedzie sie
        rodzilo?
        mnie tu zgrzyta
        • triss_merigold6 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:26
          Ostatecznie wykręcić numer to może i sąsiadka, w czym problem.
          Osobiście nie widzę powodu dla którego miałabym w końcówce ciąży
          zajmować się w full wypasie przedszkolakiem i domem + stresować na
          okoliczność wczesniejszego porodu podczas gdy pan zażywałby relaksu.
          • moofka Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:29
            w calej rozciaglosci rozumiem i popieram
            ale tu nie wiedziec czemu, wiekszosc sie skupia nad problemem dojechania do
            szpitala wink
            • kali_pso Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:37
              Bo logistyka w ciązy- rzecz najwazniejszawink

              Ile kotletów zamrozić coby pan mąż tylko wyjmował i odgrzewał na
              okoliczność pójscia żony do szpitala, ile osób zerbować do opieki
              nad kilkulatkiem coby panu męzowi nie było za ciężko, jakiego
              konceptu użyć, aby mąż przestał mylić bodziak ze śpiochami i
              wyjmował to, co sie go poprosi itd, itpwinkP

              I wszystko to ciężarna zaplanować powinna...co to więc za sztuka
              zawieść się samej na porodówkę?winkP
              • ledzeppelin3 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 14:23
                Zauważcie, że "za" są panie, które "też przez to przechodziły"
                Reasumując, jeśli mnie i nasze dziecko mąż olał sikiem proistym, a
                ja, kobieta- Judym/Bob Budowniczy dałam radę, to niech i inną jej
                facio oleje
                Co ma kobita mieć lepiej
                • bea116 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 14:57
                  A może to nie jest kwestia olania tylko zwyczajnie zdrowego rozsądku? Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, do porodu jest jeszcze miesiąc, to może żądanie kobiety nie oparte na żadnych racjonalnych przesłankach a wyłącznie na jej odczuciach jest po prostu zbytnią koncentracją na sobie?
                  • moofka Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 15:03
                    bea116 napisała:

                    > A może to nie jest kwestia olania tylko zwyczajnie zdrowego rozsądku? Jeśli cią
                    > ża przebiega prawidłowo, do porodu jest jeszcze miesiąc, to może żądanie kobiet
                    > y nie oparte na żadnych racjonalnych przesłankach a wyłącznie na jej odczuciach
                    > jest po prostu zbytnią koncentracją na sobie?

                    ciaza w 9 miesiacu jest jak siedzenie na bombie zegarowej
                    pomijając fakt, ze najprostsza czynnosc - jak zakupy czy umycie podlogi oraz
                    zawiazanie sobie butow jest czynnoscią ponad sily
                    psychicznie tez rzadko ktora kobieta na trzy tygodnie przedporodem jest oaza
                    spokoju i zrodelkiem radosci
                    i dlaczego koncentracja ciezarnej na sobie musi ustapic koncentracji chlopa na sobie
                    no sorry
                    skoro rozpatrujemy to w kategoriach egoizmu dlaczego jego stoi ponad jej egoizmem?
                    to nie jest wazne spotkanie sluzbowe
                    to jest hobby i rozrywka
                    li i jedynie
                    jeszcze zdazy sobie te pileczke pokopac
                  • triss_merigold6 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 15:21
                    Kobieta miesiąc przed porodem ma prawo być skoncentrowana WYŁĄCZNIE
                    na sobie.
                    • bea116 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 17:26
                      Trzy razy byłam w ciąży, także w 9 miesiącutongue_out więc doskonale wiem jak to w realu wygląda i dalej twierdzę, że naprawdę mąż wronki na miesiąc przed porodem może sobie spokojnie pojechać piłeczkę pokopać
                      i nie twierdzę tak bynajmniej dlatego, jak to sugerowano kilka postów wyżej, że mąż mnie olewał w ciąży "dużym sikiem"tongue_out Siedzenie w domu nic tu nie zmieni a chłopu zabierze tylko dużą przyjemność.
                      • moofka Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 19:42
                        no to tym bardziej sie dziwie, ze ktos to ma za soba trzy ciaze potrafi
                        zrozumiec cisnienie chlopa na pileczke a nie potrafi zrozumiec strachu i
                        bezradnosci drugiej kobiety
                        mam dwoch synow i gdyby ktoremus przyszlo do glowy zostawic zone sama z
                        dzieckiem w 9 miesiacu i jechac na pileczki czy kajaczki to pierwszy by sie ode
                        mnie nasluchal
                        • bea116 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 19:58
                          Potrafię zrozumieć, ale po to mamy rozum aby sobie wytłumaczyć, że ten strach jest na wyrost. Poza tym nie będzie sama, tylko z mamą. To NIE JEST TERMIN PORODU, tylko MIESIĄC przed porodem.
                          • moofka Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 20:14
                            trzy tygodnie dokladnie
                            chcesz powiedziec, ze porody 3 tygodnie przed terminem sie nie zdarzają?
                            • bea116 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 23:39
                              trzy tygodnie to będzie jak chłop już zdąży wrócić
    • malgra Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 21:38
      doskonale Cię rozumie,bo sama przez to niedawno przechodziłam tyle tylko,że ja
      oprócz sąsiadów nie miałam nikogo na ,,tak w razie czego'' więc moją czterolatką
      to oni musieliby się zająć.Mój mąż był ponad 2 tys km ode mnie. Na szczęście
      oprócz jednego nocnego fałszywego alarmu nie musiałam korzystać z ich pomocy,bo
      mąż zdążył wrócić na dzień przed porodem.
      Na Twoim miejscu pozwoliłabym pojechać.
    • bea116 Re: Co mam zrobić??? 03.10.08, 22:19
      Powiem Ci wronka jak było w moim bardzo podobnym przypadku kilka lat temu. Też miałam termin porodu za około miesiąc, mąż wyjechał służbowo na tydzień do Stanów, po zakończeniu obowiązków koledzy jeszcze kilka dni zostali w celach turystycznych a on bidny spieszył się na samolot, bo w Polsce żona, zawsze możliwy poród itp. Rezultat - dziecko urodziło się kilkanaście dni po terminie a on do dzisiaj mi gada, że historycznych już dwóch wież kiedy jeszcze stały nie zobaczyłtongue_out Reasumując - puść go na tę piłkęsmile
    • monika19782 Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 20:02
      Co ja bym dała żeby mój mąż uprawiał jakiś sport, puściłabym go
      nawet w dniu porodusmile fajnie że chłop ma zdrowe hobby, puść go ,
      dacie radę a z mamą to na 100%,będzie ci wdzięczny a ty będziesz
      mogła to kiedyś wykorzystaćsmile))
    • mama_kotula Re: Co mam zrobić??? 04.10.08, 21:24
      A ja myślę, że ta cała dyskusja, skupiająca się na matkach polkach które muszą
      sobie radzić i poświęcają się dla faceta nie ma najmniejszego sensu i jest tylko
      idiotycznym biciem piany.

      Wronka nie czuje się bezpiecznie bez faceta, ma obawy? Ok, facet nie jedzie.
      Ale to Wronka.

      Ja natomiast bym puściła z pomachaniem ręki. I nie dlatego, że jestem upieprzoną
      po uszy matką polką męczennicą, tylko dlatego, że ja nie mam takich obaw, nie
      tracę poczucia bezpieczeństwa - jest mama, osoba której mogę tak samo ufać i
      tyle, nie mam parcia na to, aby mąż był przy mojej cesarce, nie mam parcia na
      to, aby uczestniczył w cudzie narodzin od pierwszych sekund; a co do ostatniego
      miesiąca ciąży - wiadomo, ze jest ciężko, ale sama nie będę. W ogóle nie
      rozpatruję tego w kwestii problemu do dyskusji na kilkadziesiąt postów.
    • beatazet Re: Co mam zrobić??? 05.10.08, 09:58
      Gdyby to było tydzień do porodu to pewnie bym nie puściła. Ale miesiąc
      spokojnie. Chociaż ja z tych panikujących.
    • joanna35 Re: Co mam zrobić??? 05.10.08, 10:12
      Podpisuję się pod wszystkim co napisała Led i Triss, ale zgadzam się
      i z opinią Kotuli - wszystko zależy od samopoczucia kobiety, ale
      miesiąc przed porodem nie musi(jak nie chce) zgrywać bohaterki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka