Dodaj do ulubionych

aaa jestem zła.

11.10.08, 19:25
Wkurzona jestem maxymalnie co wiecej urobiona po pachy bo wyobrazcie
sobie ze jeden z nielicznych dni wolnych w dniu dzisiejszym w
całości poświeciłam na sprzątanie chaty.Dopiepszałam od rana - 4
prania,prasowania -ściera począwszy od kibla skonczywszy na lodówce,
padam na pysk i jakąs godzine temu odwiedzili mnie moi rodzice i na
wejsciu usłyszałam ze mam bałagan i powinnam zatrudnic kogos do
sprzatania!Zagotowało sie we mnie i zaczełam ze złoscią jak mała
dziewczynka tłumaczyc matce jak spedziłam dzien dzisiejszy.Nie wiem
po kiego grzyba sie tłumacze ale wpadłam w furie bo nie siadłam
dzisiaj na 5 minut , mam zdarty lakier na panokciach a mogłam rzucic
sprzątanie w pizdu i robic maniciure...
Obserwuj wątek
    • dlania Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 19:31
      Ja bym gości, który na dzień dobry w moim domu z jakimiś niestosownymi uwagami
      wyskakują, wystawiła z powrotem za drzwi. Niegrzecznośc za niegrzecznośc. Co ich
      to obchodzi?
    • dlania Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 19:33
      Elejna, a jak duże masz mieszkanie? Bo ja nie wiem jak to jest, ale wiele razu
      zabierałam sie za generalne sprzatanie i nigdy mi to nie chce zając więcej niz
      4-5 godzin... Za małe mieszkanie mam czy za słabo szoruje?
      • babowa Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 19:47
        Dlania!
        jesli chodzi o czas sprzatania to jest on chyba proporcjonalny
        raczej od stopnia "zagruzowania" mieszkania niż jego powierzchnismile

        Elejna,wyluzujsmile
        Lakier połozysz jutro w czystym domeczku !
        • dlania Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 19:58
          Ale mnie sie wydaje, że ja mam solidnie zagruzowane...
      • gacusia1 Re: aaa jestem zła. 12.10.08, 03:25
        U mnie to wyglada tak,ze sprzatam raz na tydzien. Nie licze
        oczywiscie codziennego zmywania kuchenki,podlogi w kuchni i
        sprzatania u kotow. Tak wiec,jak zaczne ok 11 rano to mi schodzi do
        15-16. Tylko wtedy to juz do konca dnia nie robie nic...bo padam.
        Jesli mam szczescie i maz ma akurat wolne,to robota idzie jak burza
        we dwoje. ALe jakby mi kto po tym powiedzial,ze mam burdel to chyba
        bym mu szmata przez leb strzelila!
    • mmda4o Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 19:59
      Co za nietaktowni goście!!!Ja przy moich maleństwach -mimo,że posprzątam za chwilę znów mam bałagan,bo dla nich zabawy z wodą w łazience,wyrzucanie bielizny z szuflad itd.to najlepsza frajda.Przecież nie będę "szaleć",że dom to muzeum ,gdzie ma być wszystko na baczność!Na szczęście nie mam takich znajomych czy rodzinki,którzy się zachowują jakby byli z sanepidu i przyszli na kontrolę.Ja także jak idę do kogoś to po to,żeby spotkać się,pogadać,pośmiać się,a nie sprawdzać czy ma chatę na błysk zrobioną.A może ktoś musi się w taki sposób dowartościować ,udając przy tym,że o każdej porze dnia i nocy ma mieszkanie na błysk?
      • azile.oli Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 20:47
        Wiem,że jesteś wkurzona. Moja mama ma tak samo,ledwie przekroczy
        próg słyszę,co powinnam sprzątnąć, domyć, doszorować.Mam duży
        dom,350m,oraz dwójkę dzieci i męża, którzy szybciej go zagruzowują
        niż ja odgruzowuję. Poza tym idealny porządek nie jest u mnie
        wartościa nadrzędną. Sa lepsze sposoby na spędzanie wolnego czasu,
        niż sprzątanie. Moja mama więc za każdym razem słyszy, że nie życzę
        sobie takich uwag.Stara się niby,ale nie byłaby sobą, gdyby się nie
        odezwała. Każdą krytyczną uwagę odpieram stwierdzeniem, że to mój
        dom i sprzątam wtedy, gdy mam czas, siłę i ochotę. Nie pozwól, aby
        ktoś wyrażał krytyczne uwagi na temat porządku w Twoim
        mieszkaniu.Rodzice to bliscy ludzie, można im powiedzieć, że nie
        życzysz sobie takich uwag. To najbliższa rodzina, nie powinni się
        obrazić. Moja mama doprowadziła do tego, że jest traktowana jak inni
        goście- jej wizyta musi być zapowiedziana.
        • robatchek Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 22:13
          Jak Was czytam, to zaczynam błogosławić chwilę, w której się wyprowadziliśmy....

          Moja rodzina mieszka 400 km od nas. Męża - 200. Zarówno wizyty moich, jak i jego
          rodziny są zapowiedziane, czasem miesiąc wcześniej. Znienacka może wpaść co
          najwyżej sąsiadka sól pożyczyćsmile
          I do dzieci nikt mi się nie wtrąca, i po garach nie buszuje, że o szafach nie
          wspomnę!

          Ależ ja jestem szczęściara big_grin
          • lanka3 Re: aaa jestem zła. 11.10.08, 22:34
            to się pyta: a mamusia z wizytą czy z wizytacją przyszła?
        • hellious Re: aaa jestem zła. 12.10.08, 13:20
          Hehe, przypomnialo mi sie jak kiedys moj obecny maz, wtedy jeszcze nawet nie "chlopak"przyszedl do mnie cos pozyczyc (juz nie pamietam doklednie" Zapytal mnie co robie. Odpowiedzialam, ze siedze i sie nudze. On mi na to, ze skoro sie nudzę, zawsze moge posprzatac. Ja- ze czysto jest.On przejechal palcem po gornej krawedzi drzwi do lazienki i pokazuje mi kurz ze slowami- no, faktycznie...
          I polecial za drzwi smile Cholera, nie wiem czemu ja za niego wyszlam smile
          Kiedys, tez jeszcze nie bedac dla mnie nikim waznym, wybuchnal smiecham mi prsto w twarz po tym, ja otworzylam mu drzwi w zoltych, dzierganych spodniach "domowych". Mam je nadal i czasem zakladam dla smiechu smile
    • wieczna-gosia Re: aaa jestem zła. 12.10.08, 13:57
      ze mam bałagan i powinnam zatrudnic kogos do
      > sprzatania!

      odpowiedzialabym ze z przyjemnoscia i ze na urodziny poprosze sponsoring pani do
      sprzatania.

      Mam bajzel nie z tej ziemi ale wczoraj bylam na zaglach od 9 do 16 a potem na
      imprezie a dzisiaj bylam na bieganiu, obejrzalam Anie z zielonego wzgorza i mam
      poczucie dobrze spedzonego weekendu i calkiem zasluzonego balaganu w domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka