Wybraliśmy się do teściowej na sobotę... na grzyby bo ponieważ tam
wieeeelkie lasy i wieeeeelkie grzyby.
A teraz siedzę i płaczę. Bo nie wiem co z tym wszystkim zrobić. Od
godz. 19 siedzę i obieram, myję, kroję, gotuję, blanszuję, przelewam
i suszę... i końca nie widać!!
Ale wyjąć w zimie porcję grzybów na pyszną zupę - błogostan!!

Kto ze mną robi zapasy na zimę?

Ja już nie mam gdzie uładać

Dzisiaj popłaczę ale w zimię będę się cieszyć