Dodaj do ulubionych

Widząc zakonnicę...

27.10.08, 19:25
co sobie myślicie?czy jest wam jej żal czy wręcz przeciwnie wzbudza
w was podziw że jest w stanie wyrzec się wszystkich tych
przyjemności,który my doznajemy?
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:27
      W lecie jak widzę zakonnice w habicie to mi jej zal.
      A na codzień- szanuję ich wybór.
    • roksanaa22 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:28
      Myślę,że jest odważna.Znam jedną zakonnicę-cud człowiek.Pomimo,że
      przychodziła do naszego domu kiedy żyliśmy "na kocią łapę" to NIGDY
      nie moralizowała,nie zamęczała gadkami a zawsze dowiedziałam się od
      niej czegoś mądrego.Fajnie opowiada o Bogu,biblii itp ale tylko na
      prośbę zainteresowanychsmile
    • morgen_stern Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:31
      Ja się przyznam, ciekawe, czy jeszcze będą takie odważne tongue_out

      Często myślę, czy nie czuje się samotna i czy ten wybór na pewno był podyktowany
      głęboką wiarą czy jakimś ogólnym zagubieniem.. Jak sobie radzi w potrzebami
      emocjonalnymi i seksualnymi i czy nie zbliżyła się do jakiejś innej siostry
      nieco zbyt mocno tongue_out
      To ostatnie to nie jakaś moja fantazja, ale takie rzeczy się po prostu dzieją,
      podobnie jak w seminariach męskich, nie ma się co oszukiwać. Czytałam zresztą
      kiedyś wypowiedzi polskich lesbijek, między innymi byłych zakonnic.
      • maria220 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:43
        ano właśnie morgen_stern mnie podobnie jak ciebie to zastanawia a w
        szczegolnosci to jak sobie radza zakonnice ze swoimi
        popędami,studiuję z zakonnicą i zawsze gdy na nią patrze zastanawiam
        sie jak ona to robi ze jest tak szczesliwa i pogodna mimo tego,iż
        pozbawiona jest macierzyństwa,bliskości z drugim
        człowiekiem,dotyku...zdaje sobie sprawe że dla niej zakon nie jest
        żadnym wyrzeczeniem bo Bóg zastępuje jej wszelkie przyjemności ale
        każdy jest przecież tylko człowiekiem...
      • gagunia Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:55
        Mam podobnie jak morgen- pierwsza myśl - jak ona daje radę w tym habicie całe
        życie, bez faceta, bez rodziny. Zastanawia mnie tez zawsze czy to w pełni
        świadomy wybór i powołanie czy ucieczka przed życiem.
        Kiedyś, w liceum byliśmy na wycieczce w Krakowie w maju. Akurat była jakaś
        procesja - być może Boże Ciało, nie pamietam - kiedy wszystkie zakonnice
        wychodziły poza mury. Pamiętam, że stałyśmy z kumpelami z pół godziny, żeby
        wypatrzyć jakąś urodziwą babeczkę wśród tych młodych zakonnic i niestety
        wszystkie były nieciekawe z twarzy. Wtedy zrodziła mi się ta myśl o ucieczce z
        życia, w którym nie układa się tak jak by chciały - brak chłopaka, zranione
        uczucia może...
        • jowita771 Re: Widząc zakonnicę... 29.10.08, 09:08
          Ja przeciwnie - widzę czasem bardzo ładne zakonnice. I myślę sobie, że takie
          ładne włosy jej nie potrzebne, mogłaby się ze mną zamienić (jak widać kawałek
          włosów spod welonu)smile
          A kiedyś jedna zakonnica mi powiedziała, że Jezus sobie wybiera na zakonnice te
          najładniejsze. Akurat ta, która mi to mówiła, była brzydka, ale widać Jezus
          patrzy też na inne przymioty.
          • fotel_bujany Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 15:30
            Jezus wybiera...?
            Zapytajcie lepiej jakie wykształcenie mają zakonnice. Utarło się że są
            wykształcone, a tylko nieliczne dostąpiły tego szczęścia. Przełożona nie
            zostanie kobieta po podstawówce, choćby najbardziej uduchowiona była.
            Są klasztory, które skupiają wykształcone kobiety, jeżdżą na misje, znają
            języki, ekonomię, prawo, biologię, dziedziny, które są im do tych wyjazdów
            potrzebne. Ale to tylko kropla w morzu.
            Zakonnice są osobami, nad którymi można łatwo zapanować i "uformować", takie,
            które się nie buntują przeciw poniżaniu, ciężkiej pracy i nie domagają się
            "swoich praw" z racji bycia człowiekiem.
            One służą. Często Bogu, lub, jak kto woli, Jezusowi (choć dla mnie takie gadanie
            to niezła schiza), lecz częściej materialnym potrzebom zgromadzenia.
      • Gość: hmm Re: Widząc zakonnicę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 17:03
        wydaje mi się, że dopóki kobieta nie spróbuje seksu, to może się
        spokojnie opanować i jego brak jej wcale tak bardzo nie męczy.
        (mówię tu po sobie). tu nie ma róznicy, czy to siostra zakonna, czy
        osoba świecka.
    • marzeka1 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:34
      Jakiś czas temu poznałam karmelitanki (to zakon kontemplacyjny o bardzo surowej regule), przeżyłam szok, ponieważ:
      1) wśród nich są bardzo wykształcone osoby: prawniczka, architektka, biolog, skonczyły najpierw "świeckie" studia, z potem zdecydowały sie na klasztor.
      2) są niezwykle pogodne i radosne.
      • ichi51e Re: Widząc zakonnicę... 04.11.08, 16:26
        Karmel to bardzo ciekawy zakon - moja ciocia byla karmelitanka smile I
        dodam ze byla doktorem anglista. Co mysle jak widze zakonnice?
        Zazdroszcze wiary i tego ze maja swiety spokoj smile (ALE jednoczesnie:
        Ostatnio ide z moim bratankiem (5lat) i juz mialam powiedziec:
        "zobacz, pingwinek"...dopiero w ostatniej chwili ugryznal sie w jezyk
        smile)
    • koza_w_rajtuzach Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:36
      Może nie tyle jest mi żal co po prostu dziwi mnie to..
    • mathiola Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:46
      Próbuję wczuć się w jej sytuację i zrozumieć jej wybór.
      I nie rozumiem.
      Ale rozumiem, że nie wszystko muszę rozumieć. smile
    • luxure Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:48
      czy jest wam jej żal czy wręcz przeciwnie wzbudza
      > w was podziw że jest w stanie wyrzec się wszystkich tych
      > przyjemności,który my doznajemy?

      Podziw, że można mieć tak silną wiarę i powołanie. Bo niby jakich to
      przyjemności doznają te kobiety które zakonnicami nie są?
      • marzeka1 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:51
        "Bo niby jakich to
        przyjemności doznają te kobiety które zakonnicami nie są?"- no właśnie, czytając czasem posty niektórych kobiet, widać, jak bardzo życie je nie rozpieszcza, jak same wdepnęły w kanał złych związków itp....
      • morgen_stern Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 19:51
        Bo niby jakich to
        > przyjemności doznają te kobiety które zakonnicami nie są?


        Wiem, że ciężko ci to sobie wyobrazić, luxure, ale NIEKTÓRE z nas jednak mają
        jakieś przyjemności tongue_out
        • luxure Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:02
          Wiem, że ciężko ci to sobie wyobrazić, luxure, ale NIEKTÓRE z nas jednak mają
          > jakieś przyjemności tongue_out

          Wierz mi, nie aż tak ciężko jak Ci się może wydawać. Poza tym są zakonnice z
          powołania dla których wiara jest ponad wszystkie przyjemności a są takie które
          przed czymś uciekły.
          Takiej wiary i powołania...szczerze zazdroszczę, bo czasem wątpię w to co robię.
        • e_r_i_n Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 09:26
          morgen_stern napisała:

          > Wiem, że ciężko ci to sobie wyobrazić, luxure, ale NIEKTÓRE z nas
          > jednak mają jakieś przyjemności tongue_out

          No toć Luxure sama pisała, że jak poda mężowi dokładkę grochówy, to
          lepiej niż seks. Luxure, siostra nikomu grochówy nie podaje. Tym się
          różnicie (w temacie przyjemności).
          • basia172 Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 18:59
            POdaje , podaje, księżom podaje obiadki, opiera tych trutni i sprząta. W mojej parafii jest kilku wikarych i kilanaście zakonnic do obrządzania plebanii i kościoła. Tyrają jak woły.
      • mathiola Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:02
        > Podziw, że można mieć tak silną wiarę i powołanie. Bo niby jakich
        to
        > przyjemności doznają te kobiety które zakonnicami nie są?

        No cóż, od czego by tu zacząć.... możliwość założenia rodziny,
        możliwość urodzenia i wychowania własnych dzieci, możliwość zaznania
        przyjemności z seksu, możliwość decydowania o własnym życiu,
        możliwość urządzenia własnego gniazda, możliwość urządzania
        rodzinnych obiadów, możliwość urządzania romantycznych wieczorów z
        mężczyzną przy świecach i winku... możliwość pójścia na imprezę,
        możliwość upicia się, możliwość spontanicznych wyjazdów i
        spontanicznych spotkań z przyjaciółmi.... Wiele przyjemności zaznają
        kobiety, które zakonnicami nie są. Nie wiem niestety jakich
        przyjemności może zażywać zakonnica smile
        • zdanka1 Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 15:12
          Rozbite rodziny, nieudane zwiazki, bezpłodnosc , takie potoczenie
          zycia, z e nie ma się dzieci niejko - "bo tak wyszło", brak kolacji
          przy swiecach i winku mimo posiadania faceta - charakteryzuje tez
          zdaje sie wiele kobiet poza murami klasztoru?
          wiele kobiet wcale nie chciałoby z tego zrezygnowac, a jednak zycie
          tak im się układa, ze zmusza do rezygnacji.
          W tym kontekscie myslę , z e wiele sióstr zakonnych posiada ogrom
          spokoju, którego mogą im zazdroscić osoby swieckie... Jeden woli
          ciastko, drugi foremkę.
        • zewszad_i_znikad Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 23:15
          Każda przyjemność jest względna, rozkosz jednej osoby jest torturą w
          oczach drugiej...

          mathiola napisała:
          > możliwość założenia rodziny
          dziękują bardzo
          > możliwość urodzenia i wychowania własnych dzieci
          dziękuję bardzo
          > możliwość zaznania przyjemności z seksu
          za tak okropne "przyjamności" dziekuję tym bardziej
          > możliwość decydowania o własnym życiu
          a to, przyznaję, jedna z najważniejszych spraw na świecie
          > możliwość urządzenia własnego gniazda
          no fakt, choć zależy, jak to rozumieć... ja urządzam gniazdo
          jednoosobowe i mi z tym dobrze.
          > możliwość urządzania rodzinnych obiadów
          hm, zakonnice chyba raz na jakiś czas mogą się spotkać np. z
          rodzicami
          > możliwość urządzania romantycznych wieczorów z mężczyzną przy
          > świecach i winku...
          łeeeeeeee... fu, za interes, wino, piwo i tym podobne pomysły
          stanowczo dziękuję.
          > możliwość pójścia na imprezę
          łeeeeeeee...
          > możliwość upicia się
          również dziękuję bardzo stanowczo, moja świadomość nie służy do
          tego, by ją przytłumiać.
          > możliwość spontanicznych wyjazdów i spontanicznych spotkań z
          > przyjaciółmi
          no fakt, rzecvz niebłaha... choć ja tam jestem raczej samotniczką i
          jak już podróżuję, to albo z mamą, albo sama...
          Nie będę zakonnicom niczego współczuć - nie mam do tego prawa, one
          dokonały wyboru. Ja sama nigdy nie oddałabym się w służbę
          instytucji, nie mogłabym podporządkować się Kościołowi. Ale akurat w
          sferze rodzinnej, seksualnej i imprezowej żyję jak zakonnica i inne
          życie napawałoby mnie wstrętem i przerażeniem.
          Wiem, to przynajmniej w teorii forum mam. Ale i inne kobiety tu
          zaglądają. Mogą się też zdarzyć kobiety głęboko cieszące się
          macierzyństwem, ale wcale nie lubiące seksu. Mniej pewności w
          konstruowaniu idealnego "my"...
    • narsen Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:01
      Pluje przez lewe ramię.
      • morgen_stern Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:05
        O k..., narsen, umarłam i nie żyję big_grin big_grin big_grin
        • l.e.a Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:14
          Myślę sobie, kurde uciekłam im, przecież jakiś czas mieszkałam z
          nimi ...
          • morgen_stern Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:14
            I jak było?
            • l.e.a Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:21
              Byłam tam bardzo szczęśliwa, a to co robiłam tam, robię obecnie poza
              murami. Jezusa nadal mam w swoim sercu ale zyskałam moją rodzinę.
              Nie myślałam o tym,ze brakuje mi faceta NIGDY. Byłam spłniona faktem
              natomiast jest,że bnie byłam znimi zbyt długo. Nie da się
              wszystkiego opisać - jestem bogatsza o pewne doświadczenia, obecnie
              jestem daleko od KK.
        • arioso1 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:19
          ja widzac zakonnicę ,poprostu mam w danym dniu mega pecha.
          Nie jestem zabobonna raczej ale jest kilka rzeczy które sie
          sprawdzają-nie klade butów na stole,nie rozkladam parasola w domu,
          a jak zobaczę siostrę zakonną to mam naprawdę pecha w tym dniu.
          Zawsze jest tak ze cos mi sie nie uda, jakis pech,
          nieszczescie,niefart.
          kiedys jechałam do znajomej pozyczyc pieniądze i ona mi na 100%
          obiecala pozyzyc i w ten sam dzień potwierdzila-jadac zobaczyłam
          zakonnicę -kolezanka nie pozyczyła gdyz wypadła jej pilna
          sprawa,jadąc na egzamin byłam przygotowana spiewajaco i
          umiałam ,spotkalam zakonnicę koło uczelni i wchodząc po schodach
          tak spadłam ze zamiast na egzamin pojechałam do szpitala- i wiele
          wiele by wymieniac-bo za kazdym razem mi sie to sprawdza.A zakonnice
          ostatnio w Zarze spotkałam -kuzwa pomyslalam jeszcze bedzie cos
          nie tak i najpierw nie bylo mojego rozmiaru w zadnych z wybranych 4
          modeli spodni a jak wybrałam sobie bluzke zepsuł im sie czytnik
          kart i nie mogłam zaplacic.
          Zakonnia jako sama w sobie nie budzi we mnie zadnych innych mysli
          jak tylko co zlego mi sie przydazy za chwile...
          Kiedys sie zastanawiałam czy im nie zal ,ze nie nie maja
          dzieci ,domu, męza, czy nie maja potrzeb seksualnych i jak sobie z
          tym radza-do dzis nie wiem jak u nich w tych sprawach ale mysle ze
          to ich swiadomy wybór i ze skoro im tak dobrze to ok.
          • masandra6 Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 13:29
            Faktycznie koleżanko to jest dramat brak rozmiaru w Zarze.
            To co mają powiedzieć osoby, na które jak grom z jasnego nieba spada informacja,
            że ich najdroższa osoba nie żyje. Może wcześniej była kłótnia, może czegoś
            ważnego sobie nie powiedziały. A może się za coś winią, że mogło być inaczej?
            A jakby ci ta znajoma pożyczyła kasę, wychodząć od niej zostalabyś okradziona?
    • cora73 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:19
      Uwazam zakony itp za cos nienaturalnego, nikogo nie urazajac za
      cos "wymuszonego".....czlowiek jest stworzeniem stadnym i wyzekanie
      sie na zawsze bliskosci(rowniez tej intymnej) drugiego czlowieka
      jest conajmniej dziwne....
    • syriana Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:26
      żal mi ich trochę nie dlatego, że są taką drogę wybrały, ale dlatego, że z
      powodu swojej płci i na tej drodze upośledzoną pozycję wobec mężczyzn zajmują

      bycie księdzem czy zakonnikiem to coś
      wiąże się z tym estyma społeczna, często możliwość dobrych zarobków i spore
      szanse na, w dużej części, "cywilne" życie

      wiem, że zakonnice też pracują, ale oprócz Małgorzaty Chmielewskiej nie znam
      żadnej z nazwiska, dokonań, poglądów, komentarzy, etc.
      skazane są na anonimową harówkę często w charakterze przynieś-podaj-pozamiataj
    • triss_merigold6 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:29
      Sądzę, że ma zerowe libido albo inne problemy z psychiką i dlatego
      wybrała taki lifestyle.
      • miarka71 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:39
        Myślę o ich poświęceniu, w sumie niewiele różnią się od wielu
        kobiet.Tysiące babek poświęciło swoje życie dla faceta, kobieta dla
        faceta rezygnuje z kariery ,kolezanek ,czasami z dziecka, potrafi
        tkwić w związku w którym źle się dzieje, itd. i to w imię miłości,
        one w imię Miłosci do Boga zrezygnowały z tego co my uważamy za
        normalne życiesmile
    • cathy1976 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:36
      jestem ciekawa.
      dlaczego zdecydowała się na taką drogę.
      I mimo, że jestem ateistką li i jedynie, jestem w stanie zrozumieć,
      że człowiek chce takiego życia- we wspólnocie, bez zmagania się z
      ciężką rzeczywistością, z poczuciem misji.
      Myślę, że one się czują wyjątkowe- stanowią niewielki odsetek
      społeczeństwa, bardzo się od reszty odróżniają wizualnie.

      Natomiast zawsze przypomina mi się moja koleżanka, która ma obsesje,
      że jej córka zostanie zakonnicą i ona nie będzie miała wnuków.
      Strasznie mnie to bawi, bo mała ma 4 lata smile
    • szyszunia11 Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:46
      zwłaszcza ładną, młodą, inteligentną a takich nei brakuje (znam osobiście) usmiecham się w duchu, bo to dla mnie kolejny "dowód" na istnienie Boga. A ten "dowód" ma na imię powołanie i nie jest zrozumiały w pełni dla ludzi, którzy akurat takiego powołania nie mają, nei jest wytłumaczalny. Jednym z kryteriów rozeznawania swojego powołania jest pragnienie. Dlatego jeśli po wielu latach zkaonnica (lub zakonnik, ale tu mowa o kobietach) składa sluby wieczyste, to przede wszystkim dlatego, że chce, że na tej dordze czuje się szczęśliwa, a nie dlatego, że chce się własnego szczęścia wyrzec - bo to nie byłoby powołanie. I własni eten fenomen jest dla mnie dowodem na istnienie Boga.
      Co do uwagi jednej z przedmówczyń, że jest jej żal "pozycji zawodowej" zakonnic wobec mężczyzn (zna tylko Małgorzatę Chmielewską) - z całą mocą zapewniam, że rozgłos i sława nie są celem życia tych osób ani drogi jaką wybrałysmile
      a jeszcze co do potrzeb seksulanych - żeby własciwie rozeznać powołanie do klasztoru trzeba najpierw być w pełni świadomym swojej płciowości, bo kobieta/facetem nie przestaje się być przez przywdzianie habitusmile i trzeba być pewnym, że chce się i potrafi żyć z tymi potrzebami niezaspokojonymi. Że jest to możliwe - wie o tym także wielu świeckich z doświadczenia, ale to już inny tematsmile
      klasztor to nie przytułek dla ludzi z zaburzeniamismile
      • syriana Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 21:51
        nie miałam na myśli rozgłosu i sławy dla samego tylko ciepełka medialnego szumu
        kobiety w kościelnej wizji świata stoją niżej i przykład zakonnic najlepiej to
        ilustruje

        czy zakonnice robią kariery na uczelniach katolickich np.?
        czy któraś z nich ma tytuł profesorski?
        czy piszą książki teologiczne, czy tylko kulinarne jak siostra Adela?
        czemu żadna zakonnica nie wyspecjalizowała się np. w przekładaniu etyki
        seksualnej Kościoła na język ludzi, tak jak to robi np. ks. Prusak?

        rozgłos i sława celem życia księży też pewnie nie są, ale wielu z nich potrafiło
        się wyspecjalizować w jakiejś dziedzinie i wyjść z tą specjalizacją poza własne
        środowisko

        zakonnice mam wrażenie wtłacza się tylko do posługi (rozumianej dosłownie)
        myślę że KK mógłby co najmniej wizerunkowo wiele zyskać doceniając te kobiety
        bardziej
        • isma Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 00:07
          Eeeeee, z calym szacunkiem, ale czy nie jest tak, ze przyklad Prusaka pokazuje
          po prostu, ze on ma swoje medialne piec (no, pietnascie) minut? W kazdym razie
          nie jest to na pewno zwienczenie jakiejs pracowitej akademickiej kariery wink)).

          Jesli idzie o kobiety, dajmy na to, jest taka s. prof. Chyrowicz, etyk (bioetyk?).
          www.kul.lublin.pl/1378.html
          A tu ladny wywiad z nestorka:
          serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64835,5558100,S__prof__Z__Zdybicka__filozofia_pomaga_zrozumiec_sens.html?as=2&ias=2
          Jest takich wiecej. Ale, fakt, niespecjalnie sa zauwazane przez media. Tyle ze
          ta prawidlowsc w ogole swiata nauki sie tyczy.
        • mamand Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 14:45
          oczywiście, że robią - siostra profesor Zofia Zdybicka była
          dziekanem wydziału filozofii i miałam przyjemność odbierać od nie
          indeks
          • nenia1 Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 15:55
            No z pewnością niektóre robią.

            Nie zmienia to jednak faktu, że kobiety, szczególnie
            w Polsce są traktowane przez KK jak istoty, jak to nazwać,
            niegodne, upośledzone, mniej wartościowe?
            Przykladam jest choćby funkcja szafarza nadzwyczajnego.
            • isma Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 19:16
              Mysle, ze mozna to tak widziec.
              Jakkolwiek - tu przyklad z szafarstwem nadzwyczajnym jest nader wymowny - trzeba
              pamietac o tym, ze poslugi w Kosciele to nie sa jakies nagrody za "godnosc" czy
              "wartosciowosc". Owszem, tak sie je spolecznie postrzega, ze im kto blizej
              oltarza, tym wazniejszy - ale to nieprawda. Chrystus myl nogi apostolom wink)).

              Bo to sa wlasnie "poslugi", a wiec nie jest "wazny", "uprzywilejowany" ten, kto
              je wykonuje, a znaczenie ma jedynie to, czy on jest pozyteczny dla wspolnoty. W
              Polsce na razie nie ma chyba specjalnego problemu z brakiem rak do rozdawania
              Komunii sw., a zatem i potrzeby, zeby tych swieckich szafarzy bylo badz ilu, nie
              ma. Natomiast nie ma przeszkod, azeby, kiedy taka potrzeba sie pojawi, biskupi
              nie wlaczyli do tej poslugi takze kobiet (niekonsekrowanych, bo zakonnice moga
              byc, w szczegolnych okolicnzosciach, szafarkami), tak jak to jest w innych
              krajach (gdzie, przede wszystkim, szafarzy zwyczajnych, czyli ksiezy, jest
              deficyt...)
        • titta Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 12:37
          Czy na pewno grzebanie sie w teologi i robienie kariery jest zgodne
          z natura kobiety? W niektorych przypadkach tak (w niektorych).
          Slatego sa zakonnice z doktoratami. choc pewnie najczesciej sa
          to "przyziemne2 doktoraty z medycyny...
      • titta Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 12:40
        Szyszuniu... Jest jeden problem...
        Choc celibat jak najbardziej jest biblijny, to jednak oddanie sie
        bogu wcale nie rowna sie wstapienie do zakonu (=celibat). Bog tego
        NIGDY od ludzi nie oczekiwal. Nie ma w bibli czegos co moglo by
        odpowiadac powolaniu zakonnemu.
    • naughty-angel Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 20:52
      Chyba jutro (tj 28.10.08), w Rozmowach w Toku, ma być poruszany
      temat zakonnic i ich powołania.

      A ja jak widzę zakonnicę przypominam sobie o moim tacie, człowieku
      obdarzonym dużym poczuciem humoru, który wymyślił taki swój prywatny
      przesąd, że przybicie "piątki" na widok przechodzącej pani w
      habicie, przynosi szczęście. Jemu się sprawdzabig_grin

      Ja się tylko zastanawiam, czy im wolno się malować- jakoś nigdy nie
      spotkałam zakonnicy z cieniem do powiek, czy różem na policzkach,
      albo wymalowanymi ustami;D.
    • a.nancy Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 21:33
      nic nie mysle. nie moja sprawa.
    • zona_mi Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 21:51
      Podziw, szacunek - to czuję.
      I radość, że są.
      • mearulezz no dziwne ale............. 28.10.08, 00:35

        u mnie zawsze zakonnice zwiastuja zaje.....isty sexiksmile
        a im ich wiecej naraz tym lepiej- nie wiem moze to juz sila sugestii ale jak je
        widze stadnie to sie ciesze jak dzieckosmile
    • count_zero Re: Widząc zakonnicę... 27.10.08, 22:16
      Ani mi ich nie żal, ani nie wzbudzają we mnie podziwu.
      Obiektywnie patrząc - przecież one wiodą bardzo wygodne i ustabilizowane życie. Nie borykają się z codziennymi problemami, nie martwią się co do gara włożyć i o kolejną ratę kredytu. Widmo bezrobocia też im w oczy nie zagląda. Dzieci im nie chorują, mąż nie zrzędzi, teściowa nie jątrzy, szef nie wrzeszczy.

      No i at last but not least - nigdy nie stają przed szafą i nie jęczą, że "nie mają co na siebie włożyć" wink.
      Pozazdrościć prawie.
    • 18_lipcowa1 mysle: pingwin. n/txt 27.10.08, 22:48
    • bea.bea Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 00:24
      że facet w zyiu ma lepiej.....

      ksiadz moze w cywlkach bigac...
      a widzialyscie zakonnice na kuligu... ?

      nie ma spodni dla zakonnic....żal..

      • arioso1 Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 13:36
        bea.bea napisała:

        > że facet w zyiu ma lepiej.....
        >
        > ksiadz moze w cywlkach bigac...
        > a widzialyscie zakonnice na kuligu... ?
        >
        > nie ma spodni dla zakonnic....żal..
        >


        O przepraszam- jedzimy kilka razy w rokuna narty i nie raz i nie
        dwadziescia razy spotkałam zakonnice na nartach- nie w sutanniea w
        normalnym kombinezonie narciarskim wiec spodnie zakonne nie musza
        byxc specjalne -te zakonnice jeżdzily w niebieskich, żóltych i
        rózowych barwach kombinezonu-miał akie same jak ini narciarze.;;
    • maurra Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 08:43
      zaklinam dobre i złe duchy, żeby moje córy nigdy w życiu sobie w ten sposób
      życia nie zmarnowały

      podziw? Nie ma tu nic do podziwiania - żyją wygodne, na jałowym biegu co prawda,
      ale bez użerania się z prozą życia
      a w dozgonne trwanie w dziewictwie nie wierzę
    • widokzwenus Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 09:04
      Z rzadka myślę o tym widząc zakonnicę, ale przyznam że mam wtedy
      wyjątkowo nieprzyjemne wrażenie sztuczności, pewnego wynaturzenia i
      absolutnie nie wierzę w to, że wiara im wystarcza do radosnego życia.
      Uważam że zamknięte zgromadzenia tego typu są siedliskiem problemów
      emocjonalnych i skrzywień seksualnych.
      • lalota Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 14:06
        A mnie jak widze zakonnice przypomina sie koszmar mojego dziecinstwa...Zakonnica
        przygotowywala mnie i reszte mojej klasy do Pierwszej Komunii i kiedys
        opowiedziala o powolaniu. O tym, ze mozna sie obudzic i uslyszec glos mowiacy,
        zeby zostac zakonnica. Przez dobre 3 lata to byl moj koszmar. Chcialam miec
        rodzine i balam sie, ze bede miec powolanie i bede musiala zakonnica zostac.
        Mozna sie z tego smiac, ale to bylo okropne.
        • madame_edith Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 16:33
          > A mnie jak widze zakonnice przypomina sie koszmar mojego dziecinstwa...Zakonnic
          > a
          > przygotowywala mnie i reszte mojej klasy do Pierwszej Komunii i kiedys
          > opowiedziala o powolaniu. O tym, ze mozna sie obudzic i uslyszec glos mowiacy,
          > zeby zostac zakonnica. Przez dobre 3 lata to byl moj koszmar. Chcialam miec
          > rodzine i balam sie, ze bede miec powolanie i bede musiala zakonnica zostac.
          > Mozna sie z tego smiac, ale to bylo okropne.

          Ale jaja, miałam jako dziecko identycznie. Szczerze się przez całe lata
          modliłam, żeby mnie przypadkiem to powołanie nie spotkało, bo od zawsze
          wiedziałam, że chcę mieć rodzinę.
          Widuję zakonnice często i na ich twarzach radość z życia, pogodę, szczęście.
          Myślę, że w pewnym sensie, im jest łatwiej żyć w zgodzie z nauką Kościoła niż
          świeckim. Wiele pokus i problemów prozy życia odpada. Podziwiam, szanuję i
          czasem zazdroszczę, że nie muszą szczęścia szukać na oślep, bo wiara im je daje.
          • lalota do madame_edith 28.10.08, 16:39
            Zaskoczylas mnie, bo myslalam, ze to tylko ja takim pokreconym dzieckiem bylam.
            Milo wiedziec, ze jest ktos kto ma podobne doswiadczenie. Pozdrawiam
            • madame_edith Re: do madame_edith 28.10.08, 16:46
              Pewnie nie my jedne. Nam powołanie do życia zakonnego przedstawiono jako coś, na
              co jesteś bez wpływu, po prostu bach, jest i się nie wywiniesz. Żeby byli
              łaskawie dodać, że do życia w rodzinie to też jest jakieś powołanie to byłoby
              jasne, że takie już mam i jestem bezpieczna wink
    • siasiuszek Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 16:30
      Żal mi ich, dla mnie to chore. Są jak sekta
    • lola211 Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 17:08
      Mysle, ze cos z tymi kobietami nie tak, w sensie spolecznym, ze
      decyduja sie na taki model zycia.
      Znam 3 osoby, ktore wstapiły do zakonu, kazda z nich była dosc hmm..
      specyficzna.
      • roksanaa22 Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 19:44
        Nie wszystkie z Was mają rację.W zależności od klasztoru wcale nie
        muszą żyć w dobrych warunkach.Ta,którą znam,żyje w "celi"(pokój)
        2x2m.Małe okienko na świat,codzienna praca(bo zakonnice muszą
        zarobić na utrzymanie!) i kontemplacja...
        Więc nie jest wcale tak różowo niekiedy...
        • cora73 Re: Widząc zakonnicę... 28.10.08, 19:50
          No i co? Mamy je zalowac? To ich wybor...juz wyzej pisalam ze to
          nienaturalne jest (dla mnie) W imie czego te"poswiecenie"?
        • lola211 Re: Widząc zakonnicę... 30.10.08, 17:11
          Ano własnie-trzeba miec masochistyczne zapedy, by na wlasne zyczenie
          wiesc takie zycie.Tak jak np. pustelnicy.Wyalienowani, odseparowani
          od zwyklych smiertelnikow.Sadze, ze z takim "defektem" czlowiek sie
          rodzi lub tez tragedie, jakie go w zyciu spotkaly, pchaja go do tego
          swiata.
    • jk3377 hmmmm 28.10.08, 19:53
      latem mysle czy im nie goraco.zima czy w glowe nie zimno bo znow
      maja to samo co latem.czy maja krotkie czy dlugie wlosy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka