Dodaj do ulubionych

Dla dobra męża... oszukuję

07.11.08, 14:56
Od ponad roku mój małżon jest wegetarianinem. Twierdzi, że to mu
poprawia samopoczucie. Na początku nawet nie stanowiło to dla mnie
wielkiego problemu bo ustaliliśmy, że w tej sytuacji będzie gotował
sobie sam (ja gouję dla siebie i dziecka).
Ja jestem zdecydowanie mięsożerna I córa też. Dlatego jeżeli robiłam
danie mięsne mąż jadł np tylko ziemniaki I sałatkę. Ryby naszczęście
je więc problem odpada jak gotuję to dla trójki. Chodzi o to, że
małżon wcale nie zaczął sobie gotować żeby uzupełnić braki w swojej
diecie. Ograniczał się do przygotowywania sałatek I do tego
sprowadzała się jego dieta. Braki kaloryczne uzupełniał słodyczami.
Żarł I jeszcze bardziej tył, co najgorsza zrobił sie ospały I
kompletnie brak mu było energii. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje
ręcę I nagiąć trochę te jego bezmięsną dietę. On nie jest tego
świdom. Tzn teraz jak ugotuje zupę na mięsie to np odlewam część do
drugiego gara I udaję, że ta jest wgetariańska dla niego. Sosy robię
na bulionie mięsnym I znów “podkładam” staremu.

Proceder już chwwilę trwa. Małżon ciągle “nie je mięsa” I jest bardzo
zadowolony ze swojego samopoczucia. Czy ja mam mu powiedzieć, że on
to mięso właśnie je? Przyznać się, że go zwyczajnie oszukuję od
miesięcy dla jego dobra?
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 15:02
      Czy rozmawiałaś z mężem na temat zdrowej bezmięsnej diety, zanim zaczęłaś go, za przeproszeniem, robić w penisa?
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 15:04
        Zdecydowanie tak. Wielokrotnie!! Jemu się nie chce gotować np fasoli
        czy innych produktów, które zbalansują jego dietę. Ja nie czuje się
        na siłach ani nie mam czasu stać przy kuchni cały dzieńwink
        • jodi20l Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 15:23
          wypowiem się na temat samego oszustwa. Jeśli ja oszukuje mojego męża to tylko
          wtedy kiedy naprawdę to jest dla jego dobra i oboje wychodzimy na tym ok. Jeśli
          mój mąż mnie oszukuje niby dla mojego dobra to robi się cały galimatias, bo po
          pierwsze mnie się nie da oszukać poza tym on jakoś nie ma wyczucia kiedy
          można/trzeba
    • lilka69 Re: ha ha -niezle to 07.11.08, 15:21
      cos ty- nie mow mu bo bedzie wsciekly! za to, ze tak dobrze czul sie na
      rRZEKOMEJ diecie bezmiesnej.

      gotujac co innego dla kazdego to moglabys restauracje otworzyc. a poza tym nie
      wiem jak mozna chciec nie jesc miesa. wlasnie skonczylam robic kotlety cielecesmile
      • mama_kotula Re: ha ha -niezle to 07.11.08, 15:24
        >nie wiem jak mozna chciec nie jesc miesa. wlasnie skonczylam robic >kotlety cielece:

        Nie wiem, jak można chcieć jeść kotlety cielęce wink

        Żeby nie było - nie jestem wegetarianką. Po prostu nie lubię mięsa (większości), wędlin (niemal wszystkich) itp.
        Smak mi nie odpowiada. Aaa - i czuję się po mięsie niezbyt dobrze.
      • mamabuly Re: ha ha -niezle to 07.11.08, 15:30
        No właśnie tutaj mam zgryz oszustwo to oszustwo!! Ja go normalnie
        okłamuję jak się zorientuje to mi nie zaufa za nic w świecie!!!wink
        • lilka69 Re: ha ha -niezle to 07.11.08, 15:48
          no to ewentualnie sie popraw- nie oszukuj jak cie to gryzie ale nie mow!


          sorry za ten smiech ale sytuacja z zewnatrz jest zabawna. mezowi sluzy rzekome
          nie jedzenie miesa. toz to efekt placebo ha ha ha
    • nafinafi Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 15:22
      hahahaha smile zostaw go w niewiedzy smile) jak mu sie samemu nie chce
      gotowac to trudno wink
    • babcia47 Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 15:31
      a jakie to oszustwo? toż w tych bulionach tylko troszkę białka
      zwierzecego przechodzi do wywaru..prawie jakby go nie było..no
      chyba, że robisz mu kotleta z mięcha lub gulasz i wmawiasz, że to
      sojowy..
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 15:38
        hahaaha nie, taki głupi to on nie jest kotlet nie przejdzie. Dzieki
        poczułam ulgę.
        Właśnie robię pyszny krupnieczek na wołowience!!wink
        • lilka69 Re: no i smacznego dla calej rodzinki! 07.11.08, 15:49
          no
          • mamabuly Re: no i smacznego dla calej rodzinki! 07.11.08, 15:53
            Pewnie masz rację skończę z tym!! ale nie dzisiaj bo wraca z dłógiej
            podróży służbowej. Chciałam go podjąć dobrym obiadkiemsmile
            • mamabuly errata Długiej podróży.. nie dłógiej sorki!! 07.11.08, 15:53

        • zoe7 :( 08.11.08, 07:49
          Mam męza niejedzącego mięsa od 11 lat (nie je dłużej, ale tyle jesteśmy po
          ślubie). Nie rozgrzeszałabym sie tak łatwo na Twoim miejscu... Moja teściowa
          zwykła tak przemycać różne rzeczy dla swojej wygody - nie procentuje to wzrostem
          zaufania i poważnego traktowania.winkA teraz - żeby nie było nieporozumień -
          zbytniego obsługiwania męża nie preferuję i na stanie przy kuchni dłużej niż
          normalnie też bym się nie zgodziła. Czasami jest tak, że to mąż ponosi
          konsekwencje swojego niejedzenia mięsa, bo akurat zrobiłam coś dla siebie i
          Młodego i musi jakoś sobie poradzić, a czasem jest tak, że to ja tęsknię za
          mięsem wink Ale nie widzę sensu oszukiwania w tak błahej - z mojego punktu
          widzenia sprawie smile Z kolei wiem, że dla tych naszych wegetarian ona nie jest
          błaha, więc staram się to uszanować.
      • mrs.t Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 19:07
        oj tam , zupa na miesie, to jak nie mieso.

        myslalam ze jakies naprawde przekrety robisz.

        A wy z cora nie mozecie wiecej tych fasol etc jesc?~
        Gotuj mezowi fasoli, niech sie napycha az mu sie odechceuncertain

        ja wlasciwie sama miesa nie jem za wiele, ale maz by bez miesa padl,.
        alewarzywa mu nie odpuszczam, wiec w sumie gotuje normalnie - i tylko potem
        proporcje sa inne.
        b ja mam 1/3 miesa i 2/3 warzyw a on odwrotnie.
        • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 19:39
          Ja za fasolą tak na prawdę nie przepadam, czasem "po bretońsku".
          Tylko tu pojawia się problem moja czterolatka nie przepada. Zawsze
          coś, dla każdego osobno przecież nie bedę gotować Mała przynajmniej
          je jak człowiek. Sałatkę mięsko, rybę, kasze, wszystkie warzywa zje.
          Owoce uwielbia no tak się powinno jeść tłumaczę staremu!wink
          • babcia47 Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:36
            zupa fasoliwa jest ok, barszcz czerwony z dodatkiem fasoli, fasola
            jaś ugotowana na sypko polana masłem (może byc tez z bułeczką tartą)
            jest doskonałym dodatkiem do mięsa i dzieci chetnie ja podjadają
            nawet na zimno, dobra jest tez fasola z cebulką i grzybami (leśnymi,
            namoczonymi i uduszonymi suszonymi lub pieczarkami)..ja lubie
            potrawy z fasoli i z fasolą ale nie lubie jej w połaczeniu z
            pomidorami, moze Twoja córcia tez tak ma? Wodę w której moczyła się
            fasola odlewam, bo to ona sprawia, ze potem sa "odrzutowe"
            historie..mozna tez zrobic z przetartej fasoli cos w rodzaju humusu,
            pasty do chleba..albo zrobić tacos (kukurydziane naleśniki) z pastą
            fasolową (z czerwonej fasoli z dodatkami), na sensacje brzuszne i
            lepsze trawienie dobrze wpływa dodatek majeranku lub tymianku i te
            zioła bardzo pasują do fasoli. Do zup albo gdy chcę zrobic szybko
            fasolową uzywam fasoli z puszki..też sa niezłe a czasem podgrzewam
            sobie taką fasolke po dokładnym odcedzeniu z masłem i przyprawami w
            mikrofali..i podjadam co prawda tucząca ale zdrowsza od chipsów
            • morgen_stern Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 21:57
              Babcia, ja nie mogę, jak ty piszesz o jedzeniu lub gotowaniu to od razu mam
              ochotę wpaść do ciebie na obiad.. Ja taka chudzina, dokarmisz mnie?.. wink
              • babcia47 Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 22:10
                wpadaj nawet codziennie, jeżeli tylko na bilety wyrobisz bo ja z
                niemiecko-czesko-polskiej granicy..dzis mam kurczaczka duszonego w
                sosie pieczarkowo-śmietanowym z ryżem i "zmarnowanego"
                patisonka..jutro będzie żurek na białej kiełbasie, bo muszę okna
                pomyć i nie nie mam czasu na pichcenie
                • morgen_stern Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 22:13
                  Nie wk.. mnie z tym kurczakiem! <płacze>

                  Na jedzenie każda baba mogłaby mnie zarwać tongue_out
                • minerallna Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 01:06
                  Babciu, czytam Cię od bardzo dawna i kurcze w wątku kulinarnym przyszło mi się wypowiedzieć,ot impuls. Jesteś niesamowita,trafna w uwagach,pomocna, i mądra. No już nie wiem co mam napisać,ale Ty pisz więcej, bo mądra z Ciebie kobieta.

                  • morgen_stern Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 09:39
                    A jak gotuje.. <chlip>
            • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 10.11.08, 14:13
              Babcia jjesteś genialna!!!!
              Dzięki to przerzucamy się na fasolę. Narobiłas mi apetytu!!
              Swoja drogą zrobiłam fasolkę po bretoński w sobotę i wszyscy się
              zajadali. Moja córa niczego nie je z sosem zwłaszcza pomidorowym.
              Więc pougotowaniu fasoli, znów dwa gary inna wersja dla dorosłych
              inna dla dzieci. Kurczę dopiero dzisiaj czytam ten wpis, bo mi
              internet siadł na weekend. Pewnie, że muszę też używać fasoli z
              puszki!! po co ja się tak całe życie męczyłamwink!!
          • marghe_72 Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 00:43
            mamabuly napisała:

            > Ja za fasolą tak na prawdę nie przepadam, czasem "po bretońsku".
            > Tylko tu pojawia się problem moja czterolatka nie przepada. Zawsze
            > coś, dla każdego osobno przecież nie bedę gotować

            Dla dobra męza mogłabyś czasami ugotowac coś pod niego..
            Tobie i córce nic by się nie stało.
            A Ty nie musiałabyś oszukiwać.

            To co robisz jest dośc egoistyczne, nie uważasz? Mimo ..
            teoretycznie.. dobrych chęci
    • stillgrey Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 16:07
      wiesz co, taki z niego wegetarianin jak z koziej d. traba, to juz zdrowiej dla
      niego bedzie jak zacznie mieso jesc niz dalej sie opychac slodyczami i zywic
      salatatongue_out

      a te "oszustwa" zywieniowe w postaci gotowania zup na miesie (ja to nazywam
      wywar z trupatongue_out) i dodawanie kostek do sosow (glutaminian sodu) to tez mu na
      zdrowie raczej nie idzie...

      ja bym mezowi zapowiedziala, ze jesli dalej chce byc wegetarianinem to ma
      podejsc do tego powaznie, poczytac ksiazki, wege fora i skomponowac sobie
      optymalna diete (nie uwzgledniajaca slodyczy), inaczej nawet tych ziemniakow i
      surowki zrobionej przeze mnie nie dostanietongue_out
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 19:43
        absolutna racja!!! dokładnie taki z niego wegetarianin. Leń mi się
        trafił i taka jest prawda. No ale jak widzę, że chłop blady jak
        ściana chodzi, apatyczny i taki do niczego to mi serce ściska i coś
        tam mu ugotuję. Najchętniej właśnie na bazie mięsa bo jako białkojad
        w czystej postaci nie jestem w stanie zaplanować posiłków dla
        wegetarianina. Tym bardziej, że uważam, że to "chory" wymysł. No i
        żade z niego wegetarianin!!!!wink
    • gacusia1 To bez sensu 07.11.08, 17:16
      Nie lepiej po prostu dac mu kotleta sojowego albo parowki sojowe?
      Tobie jego wegetarianizm chyba przeszkadza,prawda? Gdybys go
      popierala,nie oszukiwalabys. To nie fair.
      No,chyba ze cos nieswiadomo...tak jak moja ex-bratowa-przez lata
      jadla metke lososiowa bo myslala,ze to z lososia ,-))))) Jak ja
      uswiadomilam to malo sie nie porzygala ,-))))
      • mamabuly Re: To bez sensu 07.11.08, 19:45
        No własnie nie popieram, no bo wychodzi, że gotuje dla siebie, osobno
        dla dziecka i jeszcze dla starego osobno. Przecież ja nie mogę całego
        życia oprzy kuchni spędzić. To jest nie fair tego ode mnie wymagać
        nawet!!!
      • mijaczek pytanie brzmi - 07.11.08, 20:09
        dlaczego twoj maz zdecydowal sie na ten pseudowegetarianizm?
        .`12
        -
        ..21
        • mamabuly Re: pytanie brzmi - 07.11.08, 20:20
          Bo ma jakąś tam grupę krwi, nie pamiętam i, że "niepowinien" jeść
          mięsa. Mój małżon z tych "nawiedzonych sekciarzy jest". Gdzieś to
          wyczytałwink
          • mama_kotula Re: pytanie brzmi - 07.11.08, 22:14
            mamabuly napisała:

            > Bo ma jakąś tam grupę krwi, nie pamiętam i, że "niepowinien" jeść
            > mięsa. Mój małżon z tych "nawiedzonych sekciarzy jest". Gdzieś to
            > wyczytałwink

            Ma grupę krwi A.
            Ale chyba niedokładnie książkę przeczytał tongue_out
            Powiem tak - osobiście nie wierzę w zależności grupowo-dietowe, natomiast wierzę, że stosując dietę taką, jak zalecana w tej przewspaniałej książce "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi" KAŻDY będzie miał lepsze samopoczucie, bo książka ta zakłada po prostu porządną, zbilansowaną dietę i regularny tryb życia, posiłki o stalych porach itp.
            • mamabuly Re: pytanie brzmi - 10.11.08, 14:08
              To ja sobie zaraz tę książkę przelece po łebkach i sprawdzeę czego
              leń nie doczytał, albo doczytać nie chciałwink
      • moofka Re: To bez sensu 07.11.08, 21:31
        > No,chyba ze cos nieswiadomo...tak jak moja ex-bratowa-przez lata
        > jadla metke lososiowa bo myslala,ze to z lososia ,-))))) Jak ja
        > uswiadomilam to malo sie nie porzygala ,-))))

        padlam ;DDDDDDDD
    • gagunia Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 17:21
      Nie mów, bo się wkurzy. Lepiej zaprzestań tego procederu i powiedz, że masz dość
      gotowania na 2 gary. Jak zacznie znowu opychać się słodyczami i zrobi
      ospało-ciężki to mu uświadomisz jak dobry wpływ miały na niego Twoje zupki i
      dania "bezmięsne". Może to go zmobilizuje do gotowania sobie.
      • toniesamowite Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 18:08
        nic mu nie mow-bo tylko sobie zaszkodzisz,a i maz poczuje sie
        glupiowink))
        Tez nie chcialoby mi sie gotowac dwoch roznych obiadow(robic
        oddzielne sniadania i kolacje)-tak wiec powiedz mezowi,zeby powaznie
        podszedl do wegetarianizmu i nie objadal sie slodyczami.
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 19:46
        Racja tak zrobie!!!! A jak po drodze padnie z wyczerpania, to
        ostrzegę, że sama reszty życia nie zamierzam spędzaćwink
    • em73 Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 19:06
      Wg mnie to oszustwo i tyle. Moj maz tez jest wegetarianinem od xx
      lat a ja i corka jemy mieso. Gotowanie nie jest problemem, gotuje
      dla wszystkich BEZ miesa i dodatkowow mieso dla mnie i corki (od
      czasu do czau). Faktycznie zupy wegetarianiskiej nie lubie, ale te
      gotuje tylko dla mnie i mlodej w weekend. Plus twoj maz je ryby to
      chyba powinno bardzo ulatwic sprawe. jest taka masa mozliwosc,
      wystarczy tylko chciec..
      • dlania He, he... 07.11.08, 19:23
        Robisz jak moja mama przez lata.wink Nawet jak z zupy wyłowiłam kawał kury to ona
        i tak szła w zaparte: "No co Ty, jakie mięso, na masełku specjalnie dla ciebie
        gotowałam! Pewnie mi przez przypadek jakiś kawałeczek mięsa wpadł..."wink
        • mamabuly Re: He, he... 07.11.08, 20:21
          smile)))) ja wyławiam mięcho!
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:41
        To prawda, ryby często ratują sytuację. No, ale córa nie chce
        codziennie ryby. Więc rybę robie dajmy na to co dwa dni. No ale
        wychodzi na to, że każdego dnia musiałabym przygotowywać dwa gorące
        posiłki. Ja nie mam powołania na stanie przy garach cały dzień. Lubię
        dobrze zjeść więc robię konkretną kolacje, często na cztery fajerki,
        ale żeby tak cały dzień?
        • turzyca Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 01:59
          Dlaczego dwa gorace posilki? Wrzucasz na patelnie dwa kotlety miesne i jeden
          sojowy. Kotlety sojowe kupujesz gotowe. Smazy sie je tak samo jak zwykle.
          To samo z cala reszta zarcia, sporo jest gotowcow, to nie prl, ze wszystko
          trzeba robic samemu od poczatku. Po prostu w ktoryms momencie dzielisz potrawe i
          lecisz dalej z zamiennikiem sojowym. Proste jak konstrukcja cepa. Rozne
          zamienniki sojowe sa normalnie do kupienia w supermarketach.


          Ale ja bym nie oszukiwala. Bo to naduzywanie zaufania i jak sie sprawa wyda to
          chryja moze byc ostra.
          • a.nancy Re: Dla dobra męża... oszukuję 11.11.08, 11:33
            turzyca napisała:

            > Dlaczego dwa gorace posilki? Wrzucasz na patelnie dwa kotlety miesne i jeden
            > sojowy.

            byle nie na TA SAMA patelnie...
    • marychna31 Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 19:32
      To jest poprostu obrzydliwe, co robisz najbliższej sobie osobie.
      Strach się bać, jak traktujesz ludzi, z którymi nie jesteś związana
      lub ich wręcz nielubisz skoro robisz takie świństwo własnemu mężowi.

      Rozumiem, że to jest dorosły, nie ubezwłasnowoloniony człowiek i ma
      prawo do własnych wyborów.

      A rozkoszne żarciki na ten temat to jest własnie coś idelanego dla
      takiej interlokutorki jak lilka69. Dobrałyście się jak w korcu maku.
      • lilka69 [...] 07.11.08, 19:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:24
        Kazdy ma prawo do własnych wyborów!!! Więc niech do cholery wybiera i
        gotuje!!!smile
        Toż pzrecież tłumaczę, że mu życie ratuje!!! O to w tym wszystkim
        chodzi facet ma niedobory żelaza i masy innych mikroelementów.
        Blednie i puchnie w oczach jak go na chwilę na jego podłej diecie
        zostawię. Ja to robię w dobrej wierze!!
        • nanuk24 Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 01:18
          Nie wiem gdzie Ty masz rozum skoro myslisz, ze zupki(warzywa w zupie po
          ugotowaniu juz wlasciwie nie maja zadnych witamin) i na kostce
          rosolowej(glutaminian sodu!), na kosciach miesnych(kosci wn trakcie gotowania
          wydzielaja toksyny) spowoduja ze u twojego meza nagle unormuje sie poziom zelaza
          we krwi i innych mikroelementowsmile
      • lilka69 Re: do administratorki 08.11.08, 13:35
        dlaczego usunelas moj list?

        byl odpowiedzia na OBRAZLIWY charakter listu marychny31. rozumiem, ze inni moga
        mnie obrazac a ja nie moge nic odpowiedziec.

        a teraz zatem usun ten post.
        • marychna31 Re: do administratorki 08.11.08, 17:07
          Stanowczo ale to s.t.a.n.o.w.c.z.o żądam przywrócenia postu lilki69.
          Be niego mój wpis jest niepełny a wręcz załgany. Bez niego ktoś
          mógłby pomysleć, że sie czepiam a tak dla każdego będzie już
          wszystko jasnewink
          • arioso1 Rale czy efekt pozadany jest 08.11.08, 21:04
            czy wobec tego miesnego tuczenia -faktycznie twój mąz jest juz pełan
            wigoru,i sił witalnch?
            bo mnie sie jakos nie wydaje zeby od zupy na miesie czyli na samym
            wywarze ktos sie zregenerował po sałatkowej i cukierkowej diecie .
            Nie powinnaś okłamywac męza a przede wszystkim samej siebie uwazając
            ze wywar to to samo co mięso jest.
            no chyba ze pożądany cel jest osiągnięty.
            Z doswiadczenia jednak wiem ze to zalezy od charakteru a nie od
            diety jakim sie jest człowiekiem
            mój maz mega MIESOZERNY plus nawet surowe, dzikie, i do tego
            kilogramami wyjada michałki i tiki taki -uwielbia słodycze, kluski
            pierogi, obzera sie zawsze za pięciu a nie jest opasły i leniwy-
            wrecz odwrotnie,ide o zakład ze gdyby jadł sałate tylko i michalki
            nie zmienił by się w leniwca.
    • wieczna-gosia Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:20
      > Proceder już chwwilę trwa. Małżon ciągle “nie je mięsa” I jest bard
      > zo
      > zadowolony ze swojego samopoczucia. Czy ja mam mu powiedzieć, że on
      > to mięso właśnie je? Przyznać się, że go zwyczajnie oszukuję od
      > miesięcy dla jego dobra?
      >
      >
      • guderianka Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:23
        Doopa z niego a nie wegetarianin wink Gdyby był takowym wyczułby
        zapach mięsa na odległość. Smak tym bardziej. A może on czuje ale
        udaje że nie ? wink
        • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:35
          Można wyczuć zapach mięsa? Kurcze nie sądzę, żeby czuł. Jakoś ten
          zmysł u niego jest w stanie zaniku tak mi się zdaje. nic nie wyczuł.

          My jestesmy z tych co sobie wszystko mówią.. wiesz "na dobre i na
          złe" jestem pewna, że coś by wspomniał. Dlatego tak boli mnie ten
          "przekret"wink
    • ik_ecc Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 20:23
      Zalalaby mnie krew gdyby mi ktos tak zrobil. Stracilabym zaufanie
      kompletnie do tej osoby.

      Przestan mu gotowac w ogole.
      • gryzelda71 Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 09:15
        Mnie by zalała krew,gdyby ktoś mnie obarczył obowiązkiem gotowanie oddzielnych
        obiadów.
    • mearulezz dobrze robisz kobieto! 07.11.08, 20:24

      jak napisalas maz jest leniem , nie spozywa odpowiednivh dla chlopa porcji
      energetcznych i bialkowych.
      zazera to slodyczami po ktorych tyje.
      moim zdaniem jestes usprwaieliwiona- po prostu kochasz meza- a ze jestes od
      nego madrzejsza i sprytniejsza toz to nie oszustwo....smile
      dbaj o swojego ukochanego co by ci z batonem w reku nie umarl gdzies pod butka
      z pomidoramismile
      tylko nigdy mu tego nie mow, nie daj sie zwiesc tym bzdetom ze prawda jest
      najwazniejsza..... w tym wypadku ZDROWIE jest najwazniejsze

      pozdro
      • mamabuly Re: dobrze robisz kobieto! 07.11.08, 20:32
        Dzięki za wsparcie. Bo czuję się jak totalny oszust!! ale klnę się na
        własne zdrowie, że to właśnie o zdrowie tego patentowanego lenia mi
        chodzi. No a, że znamy się już od 14lat mam nadzieję, że ten jak i
        inne dziwne pomysły z przeszłości też minie. Tylko, może właśnie
        dzieki mojej "z piekła rodem przebiegłości" on jeszcze żyje i ma siłe
        realizować swoje przedziwne pomysly.
        boszzzeee żeby się nie wydało!! wink
        • ginny_wolf Re: nie wiem jak to możliwe 07.11.08, 20:46
          ,że sie chłopina nie orientuje w przekręcie.Ja wprawdzie od przeszło 15 lat nie
          jem mięsa ale zawsze wyczuwałam natychmiast czy to co jem ma jakiekolwiek mięsne
          domieszki.To jak jak człowiek ,który nie pali i nie przebywa w dymie wyczuje
          smrodek papierosa po kilku godzinach i maskujących ablucjachsmile
          Dla mnie ten zapaszek/posmak jest niesamowicie wyrażny i odstręczajacy.I jako
          zatwardziała wegetarianka nie pochwalam =może on to robi ze względów
          światopogladowych?
          • gryzelda71 Re: nie wiem jak to możliwe 08.11.08, 09:13
            W sumie fajnie mężowi zachciało się być wegetarianinem,to żona musi sie
            gimnastykować w kuchni,bo to takie proste i niekłopotliwe.
          • a.nancy Re: nie wiem jak to możliwe 11.11.08, 11:35
            ginny_wolf napisała:

            > ,że sie chłopina nie orientuje w przekręcie.Ja wprawdzie od przeszło 15 lat ni
            > e
            > jem mięsa ale zawsze wyczuwałam natychmiast czy to co jem ma jakiekolwiek mięsn
            > e
            > domieszki.

            ale on jest "wegetarianinem" od roku, a nie od 15 lat, a w dodatku organizm nie
            ma szansy odzwyczaic sie od miesa, bo mu zona "wkladki" przemyca.
      • mearulezz jeZu MIALO BYC budką 07.11.08, 21:18

        budka,budki, budce, budke, z budk, o budce, o budko!!!
    • vibe-b Re: Dla dobra męża... oszukuję 07.11.08, 21:28

      ale jakie mieso. Wywar z miesa to nie mieso. .TYle w tym wywarze
      miesa co witamin w slodyczach.
      • marghe_72 Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 00:46
        vibe-b napisała:

        >
        > ale jakie mieso. Wywar z miesa to nie mieso. .TYle w tym wywarze
        > miesa co witamin w slodyczach.

        no bo te oka to tak w ogóle z cebuli

        wink
        • dewcia Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 08:11
          Jak chcesz jego dobra to przestań mu dawać te buliony i wywary mięsne - bo to
          totalne gie. Ja przez 10 lat nie jadłam mięsa i gdybym się dowiedziała, że mąż
          mnie tak oszukuje to bym się co najmniej wściekła. Innym się zdarzało, ale
          wyczuwałam natychmiast o co chodzi. Mnie akurat bezmięsna dieta nie służyła, no
          ale był to mój wybór - dorosłej osoby. Jak się ma odrobinę dobrej woli to można
          ugotować pełnowartościowy posiłek bez mięsa. Dawaj mężowi więcej surówek, a jak
          zrobisz urozmaicone surówki zawierające różne warzywa - to i Wy na tym skorzystacie.
        • vibe-b Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 10:32
          marghe_72 napisała:

          > vibe-b napisała:
          >
          > >
          > > ale jakie mieso. Wywar z miesa to nie mieso. .TYle w tym wywarze
          > > miesa co witamin w slodyczach.
          >
          > no bo te oka to tak w ogóle z cebuli


          Oka to tluszcz, a nie mieso. To ona mowi o miesie czy o tluszczu? Bo
          to jednak nie to samo.
    • jodi20l Re: Dla dobra męża... oszukuję 08.11.08, 09:07
      Rozumiem, że problem tkwi w tym:
      a) mężowi się nie chce gotować i idzie na żywioł myśląc, że ty go nakarmisz albo
      będzie jadł słodycze?
      b) Tobie się nie chce dla niego gotować osobno?
      Nie napisałaś, jak długo zapychał się słodyczami.
      Moim zdaniem jeśli chcesz wybrnąć z całej tej sytuacji to powinnaś gotować tak,
      żeby nie miał co jeść. Może to zabrzmi dziwnie ale wydaje mi się, że jeśli od
      Ciebie nie dostanie to może sam zacznie gotować. Chyba, że to osłabienie,
      ospałość mu nie przeszkadza to wtedy pojawi się problem. Chyba, że z lenistwa
      zacznie wreszcie jeść normalnie, trzymam kciuki
    • malila Rzeczywiście oszukujesz. 08.11.08, 12:06
      I nie da się temu zaprzeczyć, chociaż takie postępowanie wobec
      najbliszego człowieka nie mieści w moim systemie wartości. Tym
      trudniej mi w to uwierzyć, że całkiem niedawno prośba skierowana do
      teściowej i rozżalenie wywołane jej oszustwem, że o nazwaniu
      teściowej matką męża, dla Ciebie było jakimś straszną obrazą.

      Jeśli chodzi o dietę męża - nie musi on codziennie jeść fasoli. Może
      sobie zrobić jajecznicę, jest masło orzechowe (nie mam tu na myśli
      miksów orzechowo - czekoladowych typu Nutella, tylko zmiksowane
      orzechy z dodatkiem oleju), podjadać orzeszki - białka mu wystarczy.
      Żelaza dużo mają płatki owsiane, rodzynki, kasza jaglana. Ugotowanie
      rano owsianki na wodzie z rodzynkami i pestkami czy sezamem nie
      powinno być problemem. To, co osłabia Twojego męża, to słodycze i
      ewentualnie przetwory mleczne, jeśli nimi też się opycha.
      Wywar z mięsa według jednych ma dużą moc energetyczną (tak twierdzi
      część lekarzy medycyny naturalnej), według innych jest
      bezwartościowy, według jeszcze innych jest szkodliwy (pozostała
      część lekarzy medycyny naturalnej).
      • mamabuly Re: Rzeczywiście oszukujesz. 10.11.08, 14:22
        Masz zdecydowanie rację ttakie oszukiwanie jest po niżej pasa.

        Postanowiłam przestać i niech chłop obserwuje nastepstwa tej swojej
        diety.
        Ostatnio też głównie przerzuciliśmy się na ryby. Teraz my ddziewczyny
        jemy "chłopskie" porcje bo zaraz po posiłku jesteśmy głodne jak sobie
        ochłapa porządnego nie zjemy. No i fasoli na tydzień nagotowałamwink
    • ma_dre Re: Dla dobra męża... oszukuję 09.11.08, 01:10
      no nie, jak dla mnie to jestes swinia. nie wyobrazam sobie jak moglabym mojemu
      podsunac np wieprzowine, wmawiajac mu ze to cielecinka. Dla jego dobra to ty kup
      soczewice, bob, fasole... i nie przesadzaj, ugotowanie smacznego jarskiego dania
      nie zajmuje wiecej czasu niz miesnego. Oszukujesz go, nie mozna tego nazwac
      inaczej. Gdzie tu uczciwosc malzenska?
      • xemira Re: Dla dobra męża... oszukuję 09.11.08, 05:28
        jak ma kaprys to niech sam gotuje
        jakby moj przyszedl i powiedzial, ze nie je miesa od teraz, to albo by sam
        kombinowal, albo bym robila jak ty
        ale my jestesmy miesozerni i nie wyobrazem sobie inaczej
        popieram Cie, dobrze robisz
        dla ulatwienia, do mielonego dodaj jak najwiecej bulki tartej i powiedz, ze to
        sojowy z przypawami
    • listekklonu Re: Dla dobra męża... oszukuję 09.11.08, 07:14
      W innych sprawach też okłamujesz męża? Co to w ogóle za małżeństwo, że nie
      jesteście w stanie szczerze porozmawiać o takiej prostej rzeczy?
    • driadea Re: Dla dobra męża... oszukuję 09.11.08, 09:19
      To, że go oszukujesz, to nie moja sprawa, więc pozwól, że nie skomentuję, ale
      jak mu się teraz tak po prostu przyznasz, to jak on się poczuje? Że oszukany, to
      oczywiste, ale jeszcze upokorzony, zatruty, zdradzony. Jeśli oszukujesz go
      dlatego, żeby teraz pokazać, jaki jest głupi i naiwny, to sobie daruj
      informowanie go o czymkolwiek. I to będzie dla jego dobra. Bo jak na razie
      oszukujesz dla swojego dobra - bo ci się nie chce gotować. Rozumiem, ale to cię
      nie usprawiedliwia.
    • fajka7 Re: Dla dobra męża... oszukuję 09.11.08, 14:17
      "Żarł I jeszcze bardziej tył, co najgorsza zrobił sie ospały I
      > kompletnie brak mu było energii. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje
      > ręcę I nagiąć trochę te jego bezmięsną dietę."

      I w tym miejscu popelnilas blad. Nie dalas mu szansy poczynic
      obserwacji i wyciagnac wnioskow jak na doroslego przystalo.
      Czyli potraktowalas go jak idiote.
      Czy traktowanie kogos jak idioty jest jego dobrem?
      Mysle, ze odebralas mu prawo zadecydowania co on naprawde uwaza za
      swoje dobro- a tylko on to wie.
      Wlasciwie to jak dlugo zamierzasz to ciagnac? Dobrze Ci z tym?
      Ja tu nie widze niczyjego dobra, oprocz doraznego poprawienia
      samopoczucia meza, ale jakim kosztem.
    • aa47 Re: Dla dobra męża... oszukuję 09.11.08, 14:33
      a nie możesz np co 3 dzień robić obiadu bez mięsnego? np leczo, naleśniki,
      racuchy.... spagetti bez mięsne, ziemniaki zapiekane i sałatka teraz mi nic nie
      przychodzi do głowy, może zaopatrz męża w warzywa na patelnię.
      Robienie zupy w dwóch garach (wiem oszukiwane) ale robienie w dwóch garach znowu
      zaprzecza tego co mówiłaś że nie będziesz robiła osobnych obiadów.
      Możesz iść na kompromis nie oszukując go- nie chcesz nie rób mu zupy, jeżeli ma
      być oszukiwana, ale zrób w ten dzień np ryż z jabłkami żeby i on coś z tego miał
      i wy. I Zaopatrz go w witaminy wszelkie witaminy, jeżeli je słodycze zaopatrz go
      w chrom albo zrób mu spis i niech sam kupi.
    • alabama8 Re: Dla dobra męża... oszukuję 10.11.08, 15:20
      A daj sobie spokój z podkarmianiem. Czy to niemowlę jest czy co? Nie
      chce gotować - jego sprawa. Po co mu matkujesz? Zrób porządną zupę
      na kurzej nodze i nie pozwól mu dotknąć - bo na mięsie jest.
      • mamabuly Re: Dla dobra męża... oszukuję 10.11.08, 20:21
        > A daj sobie spokój z podkarmianiem. Czy to niemowlę jest czy co?

        To chyba mój rozrośnięty do granic możliwości instynkt macieżyński
        karze zachowywać się jak matka nawet w stosunku do mojego męża. Chyba
        mam problem!wink
        Dzięki za wsparcie
    • a.nancy Re: Dla dobra męża... oszukuję 11.11.08, 09:19
      jesli nie ma zbilansowanej diety, to odrobina bulionu nie pomoze smile
      tez jestem wegetarianka i za takie myk udusilabym na miejscu wink
      z tym, ze od razu bym sie zorientowala, bo po zupie na miesie rzygam dalej niz
      widze...
      • babcia47 Re: Dla dobra męża... oszukuję 11.11.08, 12:19
        miałam kiedyś niedoszłą synową, wegetariankę i zebrałam od syna za
        to, że kupiłam im snaki o smaku bekonowym..choć ze składu wynikało,
        że koło żadnego miesa to one nawet nie leżały..sad
        • a.nancy Re: Dla dobra męża... oszukuję 11.11.08, 16:05
          babcia47 napisała:

          > miałam kiedyś niedoszłą synową, wegetariankę i zebrałam od syna za
          > to, że kupiłam im snaki o smaku bekonowym..choć ze składu wynikało,
          > że koło żadnego miesa to one nawet nie leżały..sad

          hehe, klasyk, tez mi sie kiedys od kolezanki oberwalo za chipsy smile
    • maja_sara Re: Dla dobra męża... oszukuję 11.11.08, 18:04
      A nie prościej (i uczciwie po prostu) byłoby gdybys kupiła książkę
      kucharską dla wegetarian w prezencie dla męża. Miałby mnogość
      przepisów i nie ograniczałby się do sałatek i cukierków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka