Dodaj do ulubionych

malomiasteczkowi tesciowie - dlugie

20.11.08, 13:34
Witam,

normalnie to wystepuje tutaj pod innym nickiem ale wiadomo - swiat
jest maly a ja chce poruszyc osobisty problem.

Moich tesciow bardzo szanuje i lubie. Mieszkaja w niewielkiej
miejscowosci jakiej 300km ode mnie - ja w duzym miescie - kolejnym
zreszta.
Tesciowie urodzili sie tam, wychowali i pewnie i tam umra. Wiadomo
jaka jest czasem pogladowa przepasc miedzy ludzmi z duzych i malych
miast. Takowa przepasc jest tez niestety miedzy nami.
Tesciowie to ludzie przemili, dobrzy, bezkonfliktowi...no
wlasnie...bezkonfliktowi za kazda cene.
Od poczatku czulam, ze nie mge z nimi o wszystkim swobodnie
porozmawiac, choc oni zabiegali o przyjacielskie stosunki - czulam,
ze moje poglady sa nie tylko nieakceptowane ale i nietolerowane.

Nauczylam sie przemilczas drazliwe tematy. Ale teraz jak jest
dziecko to ciezko bedzie, np. bedac u nich w odwiedziny, chowac sie
ze sposobem wychowania itd. A wiem, ze nie aprobuja wszystkiego,
czego ucze dziecko. Oprocz dziecka moje zycie zmierza w kierunku nie
do zaakceptowania dla tesciow - moje postepowanie jest dla nich
niezrozumiale (wiode dosc ekscentryczne zycie w ich mniemaniu) i
czuje, ze trace ich szacunek...szacunek calej rodziny. Przykro mi,
bo to rowniez rodzina mojego dziecka i jestem jak najbardziej
zainteresowana dobrymi relacjami.

JEszcze moze kilka faktow: nigdy mi wprost nic nie powiedzieli -
bezkonfliktowosc. Wiem, ze za plecami moje postepowanie jest
negatywnie oceniane...nie tylko przez nich ale przez cala rodzine...
Maz tak samo bezkonfliktowy - nie widzi problemu. A ja sie CZUJE z
tym zle, ze moje rodzinne srodowisko + maz zamiast mnie popierac w
moich decyzjach, tylko ciagnie mnie na dol.
JEst tak zle, ze musze sie upewniac u swich przyjaciol, ze nie
jestem nienormalna.

Nastepne odwiedziny tuz tuz i pytania o moja przyszlosc (z racji
nieukonczonego wyksztalcenia) a ja wiem juz, ze wywolam burze, bo
nie spodoba im sie to co powiem sad

Pozdrawiam


Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 13:42
      Nie wydaje mi się, że Twoi teściowie są bezkonfliktowi, raczej dwulicowi i brak
      im odwagi cywilnej.
      Po co się przejmujesz opinią innych ludzi? Jeżeli podejmujesz decyzje, to nikomu
      nic do tego. Twoje otoczenie to nie plemię Indian, gdzie zdanie starszyzny się
      liczy i basta.
      • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 14:05
        > Po co się przejmujesz opinią innych ludzi?

        Masz racje. NIe przejmuje sie co pomysla inni...ale zalezy mi aby
        rodzina miala o mnie dobre zdanie. Moze to blad? Jak sie od tego
        uwolnic, wiedzac, ze stosunki moga sie pogorszyc, gdy objawie sie
        tam z szokujacyi dla nich wiesciami (ktore naprawde nie sa szokujace
        dla innych)?
        Nie wiem czy po prostu wrzucic usmiech nr. 5 i rozmawiac o pogodzie,
        czy byc szczera i dac im znowu pozywke na rozmowy za moimi plecami.

        • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 17:11
          beambam napisała:

          > NIe przejmuje sie co pomysla inni...ale zalezy mi aby
          > rodzina miala o mnie dobre zdanie. Moze to blad?
          ___________
          Mam wrazenie, ze sama siebie lub swojego zachowania (?) nie akceptujesz, stad
          takie parcie na akceptacje innych. Jezeli bedziesz sama w zgodzie ze soba, to
          akceptacja innych nie bedzie dla ciebie wazna, tym bardziej ze piszesz, ze
          tesciowie sa bezkonfliktowi i raczej na tematy drazliwe nie wchadza. Taka
          potrzeba akceptacji za wszelka cene swiadczy o twojej niedojrzalosci,
          zaleznosci, popracuj nad samoakceptacja. Problemu zasadniczo jest w tobie samej
          i twoim spostrzeganiu swojej osoby.
        • jacek226315 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 17:18
          dobrzeby bylo gdybys podala jeden chociaz przyklad,bo tak to trudno
          sie ustosunkowac bo nie bardzo wiadomo do czego
      • arius5 Martw sie o siebie i swoje dzieci 02.12.08, 00:39
        Bo z rodzina nie bedziesz zyc ani mieszkac.
        Ja z polowa rodziny nie utrzymuje kontaktu od lat, skoro nie potrafia
        zaakceptowac mnie takim jakim jestem, to nie musze sie znimi spotykac, bo i poco
        ? Zeby sie stresowac i udawac durnia ? Nie, nie podoba sie, to zegnajcie.
        Z tymi, ktorzy zachowuja sie normalnie jest mi dobrze,
    • osa551 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 13:45
      A co takiego konkretnie robisz nie do zaakceptowania? Tańczysz na rurze a
      dziecko w koszyku czeka pod podestem czy jak?
      • broceliande Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 13:46
        Ja też pytam.
        Coś konkretniejszego może?
        Na czym polega ta przepaść?
        • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 13:59
          Boje, sie, ze jak sypne przykladami to wdamy sie tu w dyskusje o
          slusznosci moich wyborow nad wizja tesciow. A nie o to chodzi.

          Chodzi o to, ze jakie by te wybory nie byly - dopoki dzecko jest
          szczesliwe (a dostaje taki feedback rowniez z przedszkola), dopoki
          ja jestem szczesliwa i nikomu nie dzieje sie krzywda - to chyba
          wszysko jest w porzadku. Niek rzywdz siebie i innych i zyj i daj zyc
          innym - to jest to, czego nauczylam sie w duzym miescie (sama
          pochodze z malego). Natomiast tesciowie, pewnie wzorem sasiadow, sa
          przekonani o tym, ze wiedza co dla innych jest najlepsze.
          Ale zaznaczam, ze nie osmieliliby sie mi o tym wprost powiedziec i
          chocby podyskutowac. Obrobka tylka odbywa sie za plecami sad
          Moja proba porozmawiania o drazliwych sprawach skonczyla sie
          milczeniem owiec...nie powiedzieli ani slowa!


          • broceliande Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 14:02
            A, to tacy, co nie lubią konfrontacji.
            Pytam, bo nie rozumiem, dlaczego podkreślasz, że konflikt oparty jest
            na tym, że ty jesteś z wielkiego miasta, a oni nie.
            Też mam teściów i konflikty, ale nie wiążę tego z miejscem
            zamieszkania.
            • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 14:13
              To nie chodzi o miejsce zamieszkania a pewna mentalnosc z niego
              wynikajaca. Wiadomo, ze wieksze miasto, zwieksza sie zakres
              tolerancji wzgledem innosci - tej tolerancji prozno szukac na wsiach
              i w malych miescinach, gdzie ludzie raczej na tradycji polegaja. To
              mam na mysli.
              Tradycja i kanony moralne, ktore kultywowali od lat dziadkowie
              tesciow i tesciowie (tzw. "dobra rodzina") sa przeze mnie pogwalcone
              moim sposobem zycia i pogladami.
              Bardzo szanuje ich tradycje, profil rodziny, wszyscy sa tzw.
              "porzadni" i wyksztalceni. Szanuje w ten sposob, ze nie krytykuje a
              popieram, kiwam z uznaniem glowa, kiedy trzeba. Ale ledwo otworze
              buzie, by powiedziec swoje zdanie - milczenie owiec, szok ze tak
              mozna myslec.
              • kim5 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 22:31
                Beabam, pochodzę z niewielkiego miasta na Mzurach i niestety z
                nietolerancją i zaściankowością spotkałam się w Warszawie.
                • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 22:37
                  kim5 napisała:

                  > Beabam, pochodzę z niewielkiego miasta na Mzurach i niestety z
                  > nietolerancją i zaściankowością spotkałam się w Warszawie.
                  __________
                  tak mi sie wydaje wlasnie, ze malomiasteczkowosc w tym znaczeniu to jest stan
                  umyslu i nijak sie nie ma do geografii...
                • malpp Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 14:06
                  Naprawdę tego doświadczyłaś? Bo jakoś Ci nie wierzę (tzn. nie mam
                  podstaw, wiem, ale nie wierzę). Pochodzę też z Mazur, mieszkam w
                  Warszawie - i różnica jest kolosalna: w mentalności, zaściankowości,
                  klapkach na oczach itd. Na Mazurach w moim mieście ludzie są
                  wścibscy, wszechwiedzący, a jednocześnie zamknięci na świat,
                  na "inność". Nigdy nie doświadczyłem tego w Warszawie - głównie
                  przez anonimowość, co nie jest moim zdaniem zjawiskiem pozytywnym,
                  ale jednak nigdy.

                  A autorce tematu mógłbym jedynie doradzić rozmowę na
                  zasadzie: "Chciałabym z Wami porozmawiać. Mam wrażenie, że
                  [blablabla]". Rozmowa spokojna przy jednoczesnym zapewnianiu, że
                  zależy Ci na dobrych relacjach z nimi to moim zdaniem najlepsze
                  wyjście. Bo nawet jeśli nie przyniesie efektów - Ty będziesz miała
                  poczucie, że zrobiłaś wszystko.

                  Pozdrawiam.
          • eilian Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 16:39
            >a dostaje taki feedback rowniez z przedszkola
            a po polsku to już nie łaska?
            • dazzle a coz ty taka czepliwa? 20.11.08, 18:31
              co w tym zlego, ze uzyla obcego slowa? ma sie to jakos do meritum?
              przyjemnie sie tak przyczepic, co?
              • malila Re: a coz ty taka czepliwa? 20.11.08, 18:39
                Przecież ona się nie czepia, tylko się denerwuje, że nie rozumie i
                prosi o tłumaczenie.
                Feedback - informacja zwrotna, w tym przypadku o zachowaniu dziecka.
                • dazzle a, to przepraszam, rozumiem n/t 20.11.08, 18:45
                  malila napisała:

                  > Przecież ona się nie czepia, tylko się denerwuje, że nie rozumie i
                  > prosi o tłumaczenie.
                  > Feedback - informacja zwrotna, w tym przypadku o zachowaniu
                  dziecka.
              • eilian Re: a coz ty taka czepliwa? 20.11.08, 19:51
                akurat wiem co to znaczy feedback, ale razi mnie po prostu takie wtrącanie
                angielskich słówek, po pierwsze primo, bo niektórzy rzeczywiście mogą ich nie
                znać, po drugie primo, że to zanieczyszczanie naszego języka (ale zdaję sobie
                sprawę, że to mało kogo obchodzi, ważne, żeby być trendy i znać angielskie zwroty).
                Przypomina mi się od razu paniusia z tramwaju, która mówiła coś o tym, że
                musiała coś załatwić w "lancztajmie"...
                p.s.
                to była tylko dygresja bez związku z tematem (po angielsku off topic)
                • alicjamiodek Re: a coz ty taka czepliwa? 20.11.08, 21:46
                  eilian napisała:

                  > akurat wiem co to znaczy feedback, ale razi mnie po prostu takie
                  wtrącanie
                  > angielskich słówek, po pierwsze primo, bo niektórzy rzeczywiście
                  mogą ich nie
                  > znać, po drugie primo, że to zanieczyszczanie naszego języka (ale
                  zdaję sobie
                  > sprawę, że to mało kogo obchodzi, ważne, żeby być trendy i znać
                  angielskie zwro
                  > ty).
                  > Przypomina mi się od razu paniusia z tramwaju, która mówiła coś o
                  tym, że
                  > musiała coś załatwić w "lancztajmie"...
                  > p.s.
                  > to była tylko dygresja bez związku z tematem (po angielsku off
                  topic)

                  ___________________________________________________

                  a w jakim jezyku jest:
                  "po pierwsze primo"
                  "po drugie primo"
                  ?
                  • eilian Re: a coz ty taka czepliwa? 20.11.08, 22:02
                    > a w jakim jezyku jest:
                    > "po pierwsze primo"
                    > "po drugie primo"
                    > ?

                    to jest w języku... poczucia humoru, znanego inteligentnym ludziom.
                    • chicarica Re: a coz ty taka czepliwa? 21.11.08, 14:48
                      A "trendy"?
                      Nie można było użyć "modny"?
                      • eilian Re: a coz ty taka czepliwa? 21.11.08, 19:36
                        chodziło właśnie o uwypuklenie tego zjawiska...
                        • dazzle Re: a coz ty taka czepliwa? 21.11.08, 22:07
                          rozumiem, że Ty zawsze i wszędzie posługujesz się najczystszą
                          odmianą literackiej polszczyzny bez naleciałości?
                          NEWSFLASH: polszczyzna też ewoluuje i niektóre naleciałości wejda na
                          stałe do literackiego języka.
                          • daga_1 Re: a coz ty taka czepliwa? 01.12.08, 11:20
                            I odbędzie się to za sprawą niektórych debili, co to myślą, że jak wtrącą coś po
                            angielsku, to będzie to oznaką ich inteligencji i wielkiego "umienia".
                            • jbyszewski Re: a coz ty taka czepliwa? 01.12.08, 11:59
                              A może lepiej po prostu wtrącać słowa angielskie z głową. Jest trochę słów, które nie we wszystkich kontekstach mają dobre odpowiedniki w języku polskim. Wówczas ich wprowadzenie do języka tylko ten język wzbogaca. Przykłady: feedback, handout, default. Lunch - nota bene - też, bo to co innego niż obiad, i w sensie wielkości i godziny. Używamy ich dokładnie tak samo, jak zakorzenionych głęboko w języku polskim: status quo, ex aequo, vis-a-vis czy choćby rosyjskiego won!

                              Są zaś i tacy, którzy na śródmieście wolą mówić city, na wieżowiec tower, a na centrum handlowe - center. Ale to zupełnie inne zjawisko.
                              • skrot.myslowy Do eilian 01.12.08, 12:11
                                Szkoda czasu na tłumaczenie swoich wpisów zwłaszcza tych zawierających ironię,
                                "puszczenie oka do widza" i bazujących na pewnych "klasycznych" słowach kluczach
                                zaczerpniętych z książek, filmów, kabaretów, reklam, etc.
                                Sam używam wtrętu "primo" w tym samym kontekście i albo ktoś zrozumiał, widzi
                                to, może zna i sam używa, albo może jest na tyle niekumaty, że nie łapie tego.
                                Na tych ostatnich szkoda mi czasu.
                                Zresztą to swoisty test dla interlokutorów (ale zawsze ktoś się złapie ;PPP)

                        • asia_i_p Re: a coz ty taka czepliwa? 01.12.08, 19:15
                          Elian, ale akurat dla feedback trudno jest znaleźć polski
                          odpowiednik, który byłby równie bezpretensjonalny. "Informacja
                          zwrotna" mnie akurat razi, wydaje mi się strasznie napuszona.
                    • alicjamiodek Re: a coz ty taka czepliwa? 21.11.08, 21:03
                      eilian napisała:

                      > > a w jakim jezyku jest:
                      > > "po pierwsze primo"
                      > > "po drugie primo"
                      > > ?
                      >
                      > to jest w języku... poczucia humoru, znanego inteligentnym ludziom


                      jezyk poczucia humoru?
                      taki jak lejdis? czy moze ofkorz?

                      upierdliwa jestes panno i tyle - a i do inteligencji ci daleko
                      (jezeli ja sobie przypisujesz), bo inteligentni wiele zrozumieja -
                      ty nie.
                    • lolinka2 Re: a coz ty taka czepliwa? 01.12.08, 12:44
                      w języku komedii Barei, znanym ludziom wykształconym i światłym,
                      brawo eilian smile
                    • vadera12345 Re: a coz ty taka czepliwa? 02.12.08, 05:40
                      Jeżeli używasz języka łacińskiego to pamiętaj, że po pierwsze znaczy primo, a po
                      drugie znaczy secundo
                  • denea Re: a coz ty taka czepliwa? 21.11.08, 22:07


                    > a w jakim jezyku jest:
                    > "po pierwsze primo"
                    > "po drugie primo"
                    > ?

                    Gajosa, zdaje się ? Dobrze pamiętam, że to był jego skecz ?
                  • jacek226315 Re: a coz ty taka czepliwa? 01.12.08, 17:27
                    alicjamiodek napisala:
                    >...a w jakim jezyku jest:
                    >po pierwsze primo:
                    >Po dugie primo
                    Madrej glowie dosc dwie slowie. To byla ironia
              • jacek226315 Re: a coz ty taka czepliwa? 01.12.08, 17:23
                dazzle napisała:

                > co w tym zlego, ze uzyla obcego slowa? ma sie to jakos do meritum?
                > przyjemnie sie tak przyczepic, co?
                wlasnie jest duzo zlego,po prostu autorka watku to snobka,moze tego
                nie akceptuja swiekrowie
    • 18_lipcowa1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 14:33
      olej to
      a jak chcesz im pokazac co myslisz to po prostu wywolaj ta burze,
      powiedz co masz do powiedzenia i znowu olej
    • spacey1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 17:00
      Nie da się zjeść ciasto i mieć ciastko. Jeśli masz odwagę żyć po swojemu i
      podejmować samodzielnie decyzję, to nie możesz jednocześnie chcieć podobać się
      wszystkim. Dla mnie to trochę taka schiza. Albo idziesz własną drogą albo chcesz
      się podobać za wszelką cenę. Ale fakt, danych mamy cokolwiek za mało.
      • hellious Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 17:12
        Kobieto, nie badz taka, powiedz co ty takiego robisz?? Ciekawosc mnie juz zjadla na poczekaniutongue_out
        Co to tematu, niestety nie da sie pogodzic tych dwoch spraw. Tesciow nie zmienisz- jak juz bylo razy milon na tym forum pisane. Albo zmienisz siebie pod ich profil, albo musisz sie pogodzic z obrabianiem tylka. Ja tak czy inaczej powiedziala bym tesciom, ze wiem o tym obrabianiu i ze mi sie to nie podoba. I zyj kobieto swoim zyciem a ich miej w powazaniu smile
        • ichi51e Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 17:07
          stawiam ze jest wegetarianka i ni daje dziecku miesa. jakies inne
          typy?
    • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 17:15
      > Nastepne odwiedziny tuz tuz i pytania o moja przyszlosc (z racji
      > nieukonczonego wyksztalcenia) a ja wiem juz, ze wywolam burze, bo
      > nie spodoba im sie to co powiem sad
      >
      _________
      A mozesz poprostu zartem uciac temat i nie wywolywac burzy? Albo cos
      nasciemniac, zeby sie odczepili i zmienic temat na bardziej swiateczny? Naprawde
      nie musisz sie nikomu spowiadac, jestes juz duza dziewczynka.
      • marzeka1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 17:37
        "A ja sie CZUJE z
        tym zle, ze moje rodzinne srodowisko + maz zamiast mnie popierac w
        moich decyzjach, tylko ciagnie mnie na dol."- a może jest tak,że problemem dla ciebie nie tyle są teściowie, co mąż, który tych twoich baaardzo tajemniczych wyborów nie popiera???
        A może też być tak,że sama nie jesteś przekonana na 100% do swoich wyborów i szuakasz u innych winny? Zbyt dużo ukrywasz, by sensownie doradzić.
    • malila Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 18:05
      Ja też umieram z ciekawości, jakież to ekscentryczne życie
      prowadziszsmile
      Teściowie zazwyczaj nie są większym problemem, jeśli można liczyć na
      wsparcie męża. Dlatego ja także przychylam się do głosu, że tu
      bardziej chodzi o męża.
      Jeśli chodzi o samych teściów, to mówisz jak jest (albo nie mówisz -
      w zależności od tego, czy wolisz mieć spokój, czy bycie szczerą i
      prawdziwą) i tyle. Że sobie pogadają - trudno. Nie przy Tobie będą
      gadać. Chyba że liczyłaś, iż teściowie staną się dla Ciebie
      prawdziwą rodziną. Nie piszesz nic o swoich rodzicach.
      Rozumiem, że jest Ci przykro. To naturalne, że człowiekowi jest
      przykro, gdy nie jest akceptowany przez ludzi, na których mu zależy.
      Najczęściej w takiej sytuacji albo pozostaje w zależności z tymi
      ludźmi i stara się spełniać ich oczekiwania, byle tylko go
      akceptowali, albo - w lepszym wypadku - od tej przykrości ucieka w
      pozę pt "mam was gdzieś", czemu zresztą bardzo często postawa
      bliskich sprzyja. Trudno Ci będzie jawnie robić swoje i równocześnie
      utrzymywać bliskie stosunki z teściami, ale tego Ci życzę.
    • dlania Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 18:45
      Martwiąc się, co teściowie o tobie myśla i powiedzą, sama zachowujes się
      małomiasteczkowowink A oni to wyczuwaja i raczej stąd ich brak szacunku dla
      twojego stylu życia niż z rzeczywistego braku akceptacji.
    • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 19:43
      Przeczytalam Wasze wypowiedzi i przyznam, ze daly mi one do
      myslenia. Chyba macie racje, ze problemem jestem ja sama i moje
      wybory sa czasem podyktowane chyba moja slaboscia, jakas
      niemoznoscia do zmuszenia sie do innych dzialan. Dlatego jestem zla,
      ze obgaduja - bo celuja w moj slaby punkt.
      Moj maz mnie wspiera ale na sucho: on tez pochodzi z tej rodziny i
      ma zakodowana wizje udanego zycia. Nasze wizje sa skrajnie
      rozne...glowimy sie jak to pogodzic.

      Dla ciekawskich wink : Dziewczyny, ja naprawde nie prowadze
      ekscentrycznego zycia. To moich tesciow jest latwo przyprawic o
      szok, np. farbujac wlosy na fioletowo wink Albo dajac dziecku sloiczki
      zamiast przygotowywac samemu posilki.

      Jest jedna rzecz, z ktorej nie jestem zadowolona - mam rozbabrane
      studia, idzie mi jak po grudzie, nie mam motywacji sad W zwiazku z
      tym chcialam te studia rzucic w imie ideologi (dorabianej), ze
      papier nikomu do szczescia nie potrzebny. TEsciowie obrabiaja mi
      tylek, zem leniwa a mi jest przykro...bo...bo...ja wiem ze jestem
      leniwa, ale tez wiem, ze jako osoba bez studiow bede przez nich
      postrzegana jako cos gorszego sad

      Liczylam, ze bedziemy blisko, jak rodzina. Moi rodzice sa duzo
      starsi i pewnie niedlugo ich zabraknie. Zreszta mieszkaja bardzo
      daleko.

      I jesli chodzi o niedojrzalosc w zabieganiu o akceptacje u
      najblizszych to...chyba tylko robot jest samowystarczalny w tej
      kwestii. Same przyznajcie...czlowiek czasem czuje sie samotny na
      polu bitwy, tak po prostu. Nie chodzi mi o znajomych, o sasiadow, o
      innych w moim srodowisku. Chodzi o tych najblizszych a tesciowie
      nimi sa.

      • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 20:06
        est jedna rzecz, z ktorej nie jestem zadowolona - mam rozbabrane
        studia, idzie mi jak po grudzie, nie mam motywacji sad W zwiazku z
        tym chcialam te studia rzucic w imie ideologi (dorabianej), ze
        papier nikomu do szczescia nie potrzebny. TEsciowie obrabiaja mi
        tylek, zem leniwa a mi jest przykro...bo...bo...ja wiem ze jestem
        leniwa, ale tez wiem, ze jako osoba bez studiow bede przez nich
        postrzegana jako cos gorszego sad

        _________
        Bingo. Czyli tak, jak mowilam. To dla ciebie jest to problem. I Sama nie
        akceptujesz swojego wyboru. Zastanow sie, czy te studia to naprawde cie
        interesuja, czy moze zrodlo twojego "lenistwa" to jest to, ze nie trafilas na
        "swoje" studia, i brniesz w to, bo wypada studia skonczyc? Jezeli te studia cie
        nie interesuja, a przyszly zawod nie przyniesie satysfakcji, to zostaw te studia
        z czystym sumieniem. Zastanow sie, co tak naprawde cie interesuje i rozpocznij
        studia, ktore dadza ci satysfakcje i zaloze sie, ze juz nie bedziesz wtedy
        "leniwa", jezeli bedziesz sie uczyc czegos, co lubisz. Jestes mloda, nie warto
        brnac w nielubiane studia tylko dlatego, ze sie je rozpoczelo. Potraktuj to jako
        doswiadczenie zyciowe i miej odwage zrobic tak, jak uwazasz nie ogladajac sie na
        opinie innych. Poza tym pamietaj, ze brak akceptacji twoich czynow nie oznacza
        ze strony najblizszych braku milosci. A nawet wiecej, jezeli bedziesz robic
        swoje niezaleznie od opinii innych zyskasz w oczach wlasnie tych osob szacunek.
      • qunegunda Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 21:34
        > Liczylam, ze bedziemy blisko, jak rodzina

        masz nierealistyczne oczekiwania

        >Chodzi o tych najblizszych a tesciowie
        > nimi sa.

        Nie nie są.
        Najbliżsi to: Rodzice, Rodzeństwo, Mąż, Kot i Pies.

        zajmij się lepiej tymi studiami i swoimi sprawami, zamiast obrabiać
        dupe obcym ludziom na forum
        • atra1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 21:53
          hehe, teściwoie to rodzice męża, więc jak nagle mają nie być najbliższymi a żonki rodzice są?wink

          Ale zgadzam się, teściowie i rodzice po ślubie to nie jest najbliższa rodzina, najbliższa to współmałżonek i dzieci
      • skrot.myslowy jałowość tego tematu 01.12.08, 12:26
        @beambam
        Jałowość tego tematu polega na tym, że problem nie został skonkretyzowany.
        Wybacz szczerość, ale temat ten jest o "d.pie Maryni". Same ogólniki bez
        konkretów. Nie podałaś żadnych przykładów, żadnego opisu sytuacji, które w
        jakikolwiek sposób przybliżyłyby internautów do TWOJEGO problemu.
        Równie dobrze można rzucać tematami w stylu: "Czuję się taka nieszczęśliwa" "Nie
        lubią mnie w pracy/szkole" "Nikt mnie nie kocha" "Życie jest niesprawiedliwe".
        Takich sformułowań powstało w necie setki tysięcy, dlatego bazując na tym
        oszczędnym opisie TWOJEGO problemu mogę stwierdzić, że ociera się o banał pt.:
        "Problemy z teściami"
        Cóż można poradzić? Odpowiem Ci równie banalnie. Masz następujące wyjścia:
        - odciąć się od teściów (wyjazd za granicę, drugi koniec kraju, zerwanie kontaktów)
        - konfrontacja (pojemne pojęcie: od rzeczowej rozmowy, po ostre is stanowcze
        zwrócenie uwagi o niewtrącanie się w wychowanie TWOICH dzieci)
        - status quo (to po co ten cały temat?)

        Cokolwiek nie zostanie jeszcze napisane na ten temat, zostanie to sprowadzone do
        jednej z powyższych opcji. Oczywiście dobrze jest porozmawiać z mężem najpierw
        (ciekawe po czyjej stronie stanie?).
    • deodyma Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 20.11.08, 21:18
      a czy warto Twoim zdaniem zabiegac o akceptacje u ludzi, ktorzy na Ciebie gadaja
      za plecami?
      • croyance Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 14:05
        Ale z drugiej strony patrzac, oni na nia nie naskakuja, wprost
        przeciwnie - NIC NIE MOWIA i sie nie wtracaja, a o czym rozmawiaja
        sobie z sasiadami, to juz ich prywatna sprawa.
    • spacey1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 13:53
      Moja droga, zatem Twoje wybory nie są kontrowersyjne, a twój styl życia
      awangardowy, a wręcz przeciwnie. Jak większość ludzi płyniesz z prądem, sama
      przyznajesz, że studiów nie kończysz z lenistwa, więc nie ma co do tego dorabiać
      ideologii. Narobiłaś nam apetytu na ekscesy, a tu taki klops. Miej więc odwagę
      rzucić te studia i nie oczekuj, że ktoś cię pochwali. Inni by obrobili tyłek za
      ekscesy w postaci studiów, twoi za brak studiów. Zawsze można się do czegoś
      przyczepić. I nie przejmuj się co ludzie powiedzą.
    • nihiru Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 14:31
      Tak się zastanawiam, czy na pewno wiesz czego chceszsmile

      Jesteś pewna, że wolałabyś żeby teściowie otwarcie mówili Ci, że to
      czy tamto im się nie podoba? najprawdopodobniej skończyłoby się to
      awanturą i pretensjami że Cię ciągle krytykują. A że dyskutują o
      Tobie ze swoją rodziną? a co Ci to przeszkadza?wink

      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
    • luxure Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 14:46
      > Tesciowie to ludzie przemili, dobrzy, bezkonfliktowi...no
      > wlasnie...bezkonfliktowi za kazda cene.

      Ja bym ich tak nie określiła. Zakłamani i dwulicowi...jak
      najbardziej. Jakby byli szczerzy, to by Ci wywalili prosto w oczy
      konkretnie co im się nie podoba. A tak, robią Ci przed rodziną tyły
      za plecami, a względem Ciebie zachowują jakby nic się nie stało.
      Uważasz że to jest w porządku?
      Albo Cię akceptują jaka jesteś, albo nie, i Ty o tym od nich wiesz
      (za co i dlaczego).
      Ja bym z takimi ludźmi nie chciała mieć bliższego kontaktu albo
      żadnego w ogóle.
    • alabama8 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 15:24
      Matko, wątek na 30 postów bo dziewczyna jest "kontrowersyjna" i daje
      słoiczki i "prawdopodobnie" nie podoba się to "dwulicowym" teściom.
      Dno.
      • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 15:41
        alabama8 napisała:

        > Matko, wątek na 30 postów bo dziewczyna jest "kontrowersyjna" i daje
        > słoiczki i "prawdopodobnie" nie podoba się to "dwulicowym" teściom.
        > Dno.
        _____________
        Przyznaje ci racje, dalismy sie zrobic w przyslowiowe bambuko. Bo z innego watku
        wynika, ze nie ma meza ani tesciow, a dodatkowo chorobe dwubiegunowa.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=62555097&a=62555097
        • spacey1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 21.11.08, 15:59
          no to jednak było 1,5 roku temu, sytuacja mogła się zmienić
        • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 12:40
          > Przyznaje ci racje, dalismy sie zrobic w przyslowiowe bambuko. Bo
          z innego watk
          > u
          > wynika, ze nie ma meza ani tesciow, a dodatkowo chorobe
          dwubiegunowa.

          A dlaczego przypuszczasz, ze choroba dwubiegunowa wyklucza
          posiadanie meza czy dzieci? A nie przyszlo ci do glowy, ze moze
          utrudnia studiowanie i min. dlatego ciezko jest skonczyc studia w
          normalnym trybie?

          Za maz wyjsc mozna z miesiaca na miesiac, zajsc w ciaze - jeszcze
          szybciej. Nie wiem czemu myslisz, ze chcialam kogos tu oszukac i
          podalam nieprawdziwe informacje.

          • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 14:36
            beambam napisała:


            > A dlaczego przypuszczasz, ze choroba dwubiegunowa wyklucza
            > posiadanie meza czy dzieci? A nie przyszlo ci do glowy, ze moze
            > utrudnia studiowanie i min. dlatego ciezko jest skonczyc studia w
            > normalnym trybie?
            _______________
            A gdzie ja napisalam, ze choroba dwubiegunowa wyklucza itd? Przeciwnie, choroba
            dwubiegumowa wiele wyjasnia, jezeli chodzi o twoj problem, ktory opisalas, czyli
            nieadekwatne reagowanie na sytuacje, w zaleznosci w jakiej fazie choroby
            aktualnie sie znajdujesz. Stad taki niezrozumialy dla forumowiczow problem. Sama
            sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz, ze tesciowie sa wyrozumiali i
            bezkonfliktowi, zaraz potem zupelnie co innego.Z innego znowu watku wynika, ze
            tesciow razczej jak i meza nie masz, bo jestes samotna matka.

            > Za maz wyjsc mozna z miesiaca na miesiac, zajsc w ciaze - jeszcze
            > szybciej. Nie wiem czemu myslisz, ze chcialam kogos tu oszukac i
            > podalam nieprawdziwe informacje.
            >___________
            To juz sama sobie odpowiedz, ja w kazdym razie nie ufam tobie i nie mam zamiaru
            wiecej sie udzielac na twoich watkach.
            • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 14:52
              > A gdzie ja napisalam, ze choroba dwubiegunowa wyklucza itd?

              Myga:
              "Przyznaje ci racje, dalismy sie zrobic w przyslowiowe bambuko. Bo z
              innego watku
              wynika, ze nie ma meza ani tesciow, a dodatkowo chorobe
              dwubiegunowa."

              Parafrazujac: dalismy sie zrobic w bambuko bo jakies dwa lata temu
              byla samotna matka i PISZE ZE miala chorobe dwubiegunowa.

              Nie rozumiem co ma to do mojej dzisiejszej sytuacji? Mialam faze
              zalamania w zyciu, obraz kliniczny byl podobny do dwubiegunowki.
              Wplynelo to na zaniedbanie nauki. Ta faza sprzed dwoch lat nie ma
              sie nijak do terazniejszej sytuacji.

              Nadal nie rozumiem skad brak zaufania do mnie na podstawie kilku
              postow sprzed kilku lat. Przeciez one nie zaprzeczaja temu, co tu
              opisuje. Krzywdzace to troche co piszesz, Myga.


              • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 16:06
                beambam napisała:

                > Nie rozumiem co ma to do mojej dzisiejszej sytuacji? Mialam faze
                > zalamania w zyciu, obraz kliniczny byl podobny do dwubiegunowki.
                > Wplynelo to na zaniedbanie nauki. Ta faza sprzed dwoch lat nie ma
                > sie nijak do terazniejszej sytuacji.
                _______________
                To masz te dwubiegunowke w koncu czy tez nie? Bo jezeli masz, to znam pare osob,
                ktorzy tez to maja i studia skonczyli, nie wydaje mi sie, ze to z powodu choroby
                nie mozesz skonczyc szkoly, raczej sklaniam sie ku swoim wczesniejszym postom,
                ze niezbyt trafnie wybralas szkole, i wcale nie interesyje cie nauka. Dlatego
                idzie ci jak po grudzie. Statystycznie ludzie z taka choroba sa bardzo
                inteligntni, klopotow z nauka w sensie intelektualnym raczej nie maja, co do
                samej choroby, to przeciez jak bedziesz brala leki, to objawy sie zlagodza.
                Jezeli natomiast diagnoza byla zle postawiona to tym bardziej nie rozumiem
                twojego problemu, skad ta kompulsywna potrzeba akceptacji skad inad obcych ludzi
                (jezeli poprzedni post byl z maja ubieglego roku, gdzie pisalas, ze jestes
                samotna matka, to ci tesciowie sa twoja przyszywana rodzina zaledwie rok, i
                dlaczego mieli by miec do ciebie pretensje o nieukonczona szkole?). Zastanow
                sie, czego tak naprawde sama chcesz?
                • sanciasancia Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 21:31
                  Tak, jakby ukończenie studiów w terminie miało cokolwiek wspólnego z
                  inteligencją czy możliwościami intelektualnymi. Ukończenie studiów w terminie
                  wymaga wyłącznie samozaparcia.
                  • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 21:42
                    sanciasancia napisała:

                    > Tak, jakby ukończenie studiów w terminie miało cokolwiek wspólnego z
                    > inteligencją czy możliwościami intelektualnymi. Ukończenie studiów w terminie
                    > wymaga wyłącznie samozaparcia.
                    _________-
                    zakladam, ze to sa jakies powazne studia, ktore jednak wymagaja inteligencji,
                    nie tam jakis marketing czy inne byle co, gdzie rzeczywiscie wystarczy
                    "samozaparcie", czyli obecnosc na zjazdach.
                    • sanciasancia Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 22:04
                      Nawet na "poważnych" studiach samozaparcie jest najważniejsze.
                      Najzdolniejszy student na moim roku nie ukończył studiów, bo nie miał
                      wystarczającej motywacji, żeby napisać pracę magisterską. A dobra praca
                      magisterska na dobrym kierunku, naprawdę wymaga samozaparcia.
                      • myga Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 02.12.08, 10:41
                        sanciasancia napisała:

                        > Najzdolniejszy student na moim roku nie ukończył studiów, bo nie miał
                        > wystarczającej motywacji, żeby napisać pracę magisterską.
                        _________
                        Nie znasz przyczyn, dla ktorych zrezygnowal. Konsekwencja nie zawsze jest
                        zaleta. Czasem warto przerwac cos, co nie przynosi satysfakcji, mysle o
                        studiach, ktore nie interesuja. Jezeli natomiast rzeczywiscie zostala mu tylko
                        praca magisterska, to nie bedzie dla niego problemem obronic ja w pozniejszym
                        terminie.
            • archeus_pl eeeee no 01.12.08, 21:34
              fajne te animki skąd takie masz bo fajne są co nie?
    • allerune Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 11:25
      co za bełkot, zapisałaś stronę A4 a ja nadal nie wiem w czym leży problem, czy
      jest jakiś problem i wogóle co się dzieje...
      • ronja2 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 11:45
        Allerune, po przeczytaniu prawie wszystkich postów chętnie streszczę:
        Beambam ma:
        - małomiasteczkowych teściów czepiających się o nieskończone studia,
        - chorobe dwubiegunową
        - jest samotną mamusią
        - mąż jest i jednocześnie nie jest po jej stronie
        - ma dużą niecheć do skończenia rozbabranych studiów
        - oraz martwi się że spotkanie z czepliwymi teściami tuż, tuż...
        znowu będą trudne i niemiłe pytania a ona nie wie co zrobić żeby
        jednak zachować miłą atmsferę a jednocześnie ma żal do teściów że
        przez swoją małomiasteczkową bezkonfliktowość nie rozmawiają z nią
        wprost tylko obrabiają dupę...
        • allerune Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 12:20
          dziękuję za poświęcenie w dociekaniu, ja chyba nie miałbym cierpliwości smile

          czepianie się nieskończonych studiów jest małomiasteczkowe? Jezuuu, jak mnie
          starzy cisnęli, żebym w końcu skończył swoje (dużomiasteczkowi).

          Anyway, zamiast się przejmować formą działania teściów, zastanowić się czy aby
          nie mają oni racji (bo mają).
          Wziąć dupę w troki, ustawić męża do pomocy z dzieckiem, zrobić coś ze studiami
          (albo je skończyć albo rzucić ostatecznie) itd. itp.

          Oczywiście to nie jest rada jakiej koleżanka się spodziewa. Ona wolałaby "tak,
          jesteś biedna a teściowie beznadziejni", ale tym razem jest odwrotnie.
    • protoplex Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 12:01
      jaką burzę skoro oni sa bezkonfliktowi?
    • umasumak Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 12:41
      Trochę to zagmatwane. Dobrzy, ale Cię obgadują. Bezkonfliktowi, ale boisz się burzy.
      • beambam Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 12:51
        Wiem, ze zagmatwane. Bezkonfliktowosc sama w sobie tak naprawde po
        prostu nie istnieje. JEst tylko przekladanie rozmowy na pozniej w
        celu unikniecia konfrontacji. Im dluzej odsuwa sie problem od siebie
        tym mocniej potrafi on wybuchnac.
        Tesciowie maja dobre serce, sa ludzcy (czasem jak czytam forum o
        tesciowych kopiacych dolki pod synowymi to uswiadamiam sobie, ze moi
        sa naprawde super).
        Pewnie maja racje co do niektorych moich poczynac ale ciagle
        stawianie mnie pod niewidzialna i nie slyszalna ale WYCZUWALNA
        presja tez nie polepszy sprawy.
    • lolinka2 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 12:50
      ... i możnaby stworzyć opracowanie pt. Obraz siebie i dążenie do
      uzyskania akceptacji w internecie przez pacjentki z zaburzeniami
      afektywnymi.

      I dam sobie uciąć posiadane kończyny, ze byłoby to niezwykle
      interesujące opracowanie.
    • geo5 teściowie na codzień 01.12.08, 13:00
      Dziewczyno, czym ty się przejmujesz? Teściowie na odległość 300 km
      to luksus. Ja mam teściów 2 ulice dalej, niestety, również w małym
      miasteczku... Od prawie 10 lat wszystko się kręci wokół ich domu.
      Szarpałem się z żoną przez długi czas, aby stworzyć własny dom (nie
      w sensie mieszkania, bo mieszkanie akurat mamy), ale pewnej wspólnej
      rzeczywistości. Nic z tego. Ich dom wchłania wszystko, włącznie z
      naszym dzieckiem. Żona spędza tam po kilka godzin każdego dnia. I
      nie ma na żaden temat własnego zdania. Niby bezpośrednio nie
      wtrącają się w nasze życie, ale żona dokładnie powiela ich schemat
      życia, choc sama zdaje sobie sprawę, że to droga na manowce.
      Teleturnieje, święte obrazki na scianach i stos tabloidów na stole,
      schabowy z ziemniakami. No i oczywiście trzeba umrzeć, tam gdzie się
      człowiek urodził. W tym samym małym miasteczku. Duszę się w tym
      wszystkim, a nasze małżeństwo się chwieje.
      • ledzeppelin3 Re: teściowie na codzień 01.12.08, 17:18
        Ich dom wchłania wszystko, włącznie z
        > naszym dzieckiem. Żona spędza tam po kilka godzin każdego dnia. I
        > nie ma na żaden temat własnego zdania

        A to wszystko w imię "tradycyjnych wartości" i Szacunku dla
        Rodziców, oczywiścietongue_outP
        Nie wygrasz z tym, jeśli jedno z małżonków nie odcięło pępowiny, nie
        stworzysz z nim rodziny, tylko zostaniesz wchłonięty przez
        współmałzonka rodziców.
    • jurek.powiatowy Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 13:14
      Po prostu bądź sobą. Najważniejsze aby wspierał Cię Twój małżonek. Pamiętaj, że
      swoje życie powinnaś przeżyć tak jak Ty uważasz za stosowne. Nabierz najpierw
      dystansu do siebie, bo widzę, że masz z tym największy problem. To nie teściowie
      są Twoim problemem, ale Twoje myślenie o sobie na swój temat.
    • amelia791 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 15:20
      W sumie to lepiej że teściowie przemilczają niewygodne dla nich
      sprawy, niż mieliby iść z Tobą na otwartą wojnę, jak to bywa w
      większości przypadków.
    • a_weasley Ale właściwie czego chcesz od ludzi? 01.12.08, 16:04
      beambam napisała:

      > Od poczatku czulam, ze nie mge z nimi o
      > wszystkim swobodnie porozmawiac,

      No i trudno. Nie ma przepisu, że taka możliwość musi być.
      Jestem ewangelikiem, moja teściowa (żona zresztą też) jest pobożną katoliczką.
      Jest dobrze i rozmawiamy na tematy religijne dużo. Gdyby była Świadkiem Jehowy,
      albo katoliczką wrogo nastawioną do innowierców, albo komunistką, o wielu
      sprawach byśmy mogli rozmawiać albo bardzo nerwowo, albo wcale. Co lepsze?

      > ze moje poglady sa nie tylko nieakceptowane
      > ale i nietolerowane.

      Jeśli w żaden sposób Ci się nie przeciwstawiali, to właśnie były tolerowane. Że
      bez entuzjazmu? A to już ich prawo. Oni mają swoje poglądy, nie narzucają Ci
      ich. Ty masz swoje. Ty ich nie zmienisz. Oni Ciebie też nie próbują zmieniać.

      > Nauczylam sie przemilczas drazliwe tematy.

      Cenna umiejętność.

      > (wiode dosc ekscentryczne zycie w ich mniemaniu) i
      > czuje, ze trace ich szacunek...szacunek calej
      > rodziny.

      A na to nie ma lekarstwa. Wszystko, czego możesz oczekiwać, to nieokazywanie Ci
      braku szacunku. Już okazywania szacunku nie masz powodu oczekiwać, bo to by
      właśnie była dwulicowość.
      Też miałem taki przypadek z dość bliską sobie osobą, akurat nie w rodzinie. Jej
      życie stopniowo zaczęło zmierzać w kierunku w naszym pojęciu, powiedzmy, wysoce
      ekscentrycznym (szczegółów nie piszę, raz dlatego, że nic to do rzeczy nie
      przyda, po wtóre, że równie dobrze mógłbym wtedy podać nazwiska). Nie okazywała
      tego publicznie - było OK. Zaczęła okazywać, powiedzieliśmy z żoną: z tym się
      nie zgadzamy, Ciebie dalej lubimy, ale wiemy swoje, myślimy swoje i nie będziemy
      udawać, że nie, i odtąd unikaliśmy tematu. Działało. Do czasu. W pewnym momencie
      zaczęła żądać okazywania akceptacji.
      Odmówiliśmy. Zerwała znajomość. Trudno.

      > Wiem, ze za plecami moje postepowanie jest
      > negatywnie oceniane...nie tylko przez nich
      > ale przez cala rodzine...

      Ich prawo. BYłoby nie w porządku, gdyby Ci w oczy mówili co innego, a za oczy co
      innego. To by właśnie była dwulicowość.

      > A ja sie CZUJE z tym zle, ze moje rodzinne
      > srodowisko + maz zamiast mnie popierac w
      > moich decyzjach,

      A dlaczegóż by mieli Cię popierać w czymś, czego nie akceptują, co budzi w nich
      żywiołowy sprzeciw, którego powodowani uprzejmością nie manifestują przy Tobie?
    • 2-pi-r Jak sie ma tytuł postu... 01.12.08, 16:24
      nadany przez autorkę do tego który wyświetla się na głównej stronie
      Gazety i treści postu? Czyżby kolejna manipulacja?
    • ledzeppelin3 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 17:28

      > Od poczatku czulam, ze nie mge z nimi o wszystkim swobodnie
      > porozmawiac, choc oni zabiegali o przyjacielskie stosunki -
      czulam,
      > ze moje poglady sa nie tylko nieakceptowane ale i nietolerowane.
      >


      Cała wypowiedź opiera się na przeczuciach, nie na faktach. Za dużo
      myślisz na ten temat. Blisko mi tu do urojeń.
    • estta1 Re: malomiasteczkowi tesciowie - dlugie 01.12.08, 18:52
      dziewczyno masz teściów 300 km od siebie a to się równa rzadkim
      kontaktom. Nie widzą na codzień co i jak robisz, po jakiego grzyba
      opowiadasz im o tym, masz swoją rodzine nią się zajmuj, sorry ale
      masz sztuczny problem, nigdy nie bedzie tak ze kazdy w 100% bedzie
      akceptował Twoje wybory. Na prawede masz potrzebę paplania o swoim
      zyciu z teściami ? standartowe rozmowy ci nie wystarczą ? A może
      chodzi o męża może czujesz że to on nie popiera twojego stylu
      zycia ?. Wielkorotnie czułam że moje zachowanie nie jest do końca
      akceptowane przez moją teściową - szczególnie tę obecną - pośmiejemy
      się z tego czasami z mężem i tyle- ale w czym to przeszkadza mieć
      poprawne relacje, przeciez zycie to nie konkurs to kto lepiej
      zadowoli teściów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka