Dodaj do ulubionych

Zachowanie lekarki-oceńcie proszę

10.12.08, 17:59
Moja córa ma katar od prawie trzech tygodni. Próbowałam go sama
wyleczyć, bo mam całą aptekę w domu, a katar występuję u niej przez
3/4 roku. Niestety z dnia na dzień było coraz gorzej. Poszłam w
końcu zrozpaczona do laryngologa bo do pediatry nie było już miejsc
i poprosiłam ze łzami w oczach o przyjęcie dzieci (syn załapał od
małej). Powiedziałam, że zapłacę tylko niech im pomoże bo jak ten
stan się dłużej utrzyma skończy się to co najmniej zapaleniem
oskrzeli, albo ucha. Lekarz mi odmówił, bo stwierdził, że będzie
musiał zlecic dodatkowe badania i one też będą odpłatne, no i
ogólnie był na nie.
Stwierdziłam więc, że zrobię dzieciom prywatnie posiew z nosa i
pójdę już z wynikiem do lekarza. Posiew został zrobiony w sobotę,
wczoraj rano było wiadomo, ze córa ma bakterię (streptococus
pneumonia czy jakos tak) a dopiero dzis o 15 wykonano antybiogram.
Wynik odebrała teściowa bo niedaleko pracuje, ale ponieważ na 15 50
byłam umówiona do pediatry nie miałam mozliwości zabrania go od niej
więc podyktowała mi cały antybiogram przez telefon.
Weszłam do gabinetu z córą a pani doktor, która jest jednocześnie
kierownikiem przychodni, olała nas totalnie- gdy jej wytłumaczyłam o
co mi chodzi zaczęła rozmawiać z koleżanką przez telefon. Rozmawiała
prawie 10 min wertując jednoczesnie "leki stosowane w pediatrii".
Skończyła rozmowe i stwierdziła, ze nie wie co ma przepisać córce bo
część leków stosuje się w lecznictwie zamkniętym. No ale przeciez
nie wszystkie! Poza tym kto ma wiedzieć jak nie ona?
Kazała mi przyjść w poniedziałek! (przyjmuje tylko w pn i śr.)z
wynikiem bo bez niego ona nic nie przepisze. No i wywiązała się
dyskusja. Ja mówię: dlaczego nie może Pani przepisać leku teraz?
Lekarz: Czego Pani ode mnie oczekuje? Ja: Leczenia. Lekarz: a
dlaczego Pani mnie zmusza? Ja bez wyniku nie mogę. Ja: przeciez ma
Pani tu wszystko napisane. Lekarz: a podpisze mi Pani oświadczenie,
że w razie gdyby coś się stało dziecku to Pani będzie odpowiadać?
Ja: a dlaczego ja, przeciez nie jestem lekarzem, nie znam się na
lekach? Lekarz: to proszę przyjść z wynikiem w poniedziałek. Wyszłam
z gabinetu. Chciało mi się ryczeć, nie mogłam się rozkleić przy
córce, wystarczyło, ze widziała że jestem potwornie zdenerwowana.
Przeszłyśmy się trochę ale ja nadal nie mogę się uspokoić.
Ja płacę składki, mój mąż i z etatu i z działalności. Za badanie
zapłąciłam z własnej kieszeni i jeszcze odmawia mi się leczenia?
Gdyby ta lekarka miała choć odrobinę serca kazała by mi przylecieć
jutro z rana z wynikiem w zębach, ale nie, po co, biurokracja i chęć
pokazania matce kto tu rządzi jest ważniejsza.
I teraz muszę poszukać innego pediatry i to szybko, bo przecież córa
chora, a nawet nie wiem gdzie, nie wiem co robić, mam ochotę
zadzwonić na skargę do NFZ...
Wygadałam się, przepraszam ze tak długo
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:05
      Nie ma takiej opcji, żeby dziecko nie zostało przyjęte przez pediatrę. To po
      pierwsze.
      Po drugie - w sumie trochę rozumiem lekarkę, że bez wyników nie chciała
      przepisać lekarstwa.
      Po trzecie - zdrowia.
    • dlania Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:08
      Straszny ten katar. Współczuję przejśc.
      Ja bym się chyba w takie szambo przychodniowo-łaskowo-olewackie nie pchała -
      umówiłabym się spokojnie na prywatna wizytę do porządnego lekarza, zrobiła
      komplet badań i oczekiwała konkretów - nie może tak być, że dziecko choruje 3/4
      roku. Wiem że to kosztuje, ale suma summarum, wziąwszy pod uwagę stracony czas,
      nerwy i pieniądze - naprawde wychodzi taniej.
    • jomamma Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:08
      O kurczę, współczuję. Zachowałabym sie podobnie z tym, ze dodałabym, że poprosze
      o odmowe leczenia dziś na piśmie.
    • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:11
      Na taki przepisany przez telefon wynik nikt chyba nie odwazyłby sie
      przepisac leków. Tym bardziej że w tym antybiogramie wyszło ze
      niektóre leki mozna tylko w szpitalu podawac.
      Poradze ci kupić nebulizator i poinhalowac dziecko sola
      fizjologiczna.
      • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:13
        już to robiłam, mam w domu nnebulizator
        chyba jeszcze nikt nie pozbył się bakterii solą fizjologiczną?
        • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:14
          Ale nic w nosie nie zalega i nie ma się na czym mnozyc.
          • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:19
            O czym Ty piszesz?
            Już są liczne bakterie, liczne! I pisałam powyżej, ze inhalacje nie
            pomogły. Mam wrażenie, ze na siłe próbujesz mi coś udowodnić
            • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:24
              Nic nie udowadniam ale mam tez dzieci i widze jak ładnie czyszcza
              sie im drogi oddechowe po inhalacjach sola fizjologiczna. Zreszta
              nasz pediatra inhalacje zleca jako pierwszy rzut leczenia.
              Maz zatokowiec tez docenił sól fizjologiczna odkąd przestał miec
              zapalenia zatok.
    • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:12
      Uściślę, wynik badania był, ale niestety tylko napisany przeze mnie.
      To jest chyba logiczne, ze sama go nie wymyśliłam.
      Ponadto lekarka chciała wypisać lek, którego zresztą wcale nie była
      pewna, ale pod warunkiem, ze napiszę oświadczenie, że ja sobie tego
      konkretnego leku zazyczyłam i w razie czego odpowiedzialność spada
      na mnie.
      • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:14
        Ja tez sobie wynik wypisze i poprosze o leki. To nonsens. Wynik musi
        miec odpowiednia forme. Wybacz ale lekarka mieła racje.
        • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:17
          Przepraszam, ale o czym Ty piszesz?
          Jak to wypiszesz sobie wynik?
          Przeciez na nim były takie nazwy, ze mało co sobie języka nie
          połamałam. Zreszta po co miałabym zmyslac, przecież to zaszkodziłoby
          dziecku.
          a to przeczytałas?:
          "Gdyby ta lekarka miała choć odrobinę serca kazała by mi przylecieć
          jutro z rana z wynikiem w zębach"
          z tym też się nie zgadzasz?
          coś mi się wydaje, ze jesteś lekarzemsad
          • dlania Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:21
            Pade, a czy to jest Twój stały pediatra? Zna ciebie i dziecko?
            • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:22
              Tak, zna mnie i moją córę i tym bardziej oburza mnie jej zachowanie.
              • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:26
                No to może czas na zmiane lekarza skoro ten zawodzi i przez tyle
                czasu nie poradził sobie z choroba dziecka.
              • dlania Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:28
                I do tej pory nie zainteresowało jej, że dziecko ma katar, jak napisałas, 3/4
                roku? Nie niepokoi jej to??? Nie zleciła żadnych posiewów? Żadnych innych badań?
                Testów? Zmień pediatrę!
                Mnie się zdarzało dostawać od lekarki leki na podstawie mojego telefonicznego
                opisu objawów, ale nasza pediatra zna swoich pacjentów jak własne dzieci, ma w
                głowie ich karty chorobowe, zna specyfike ich chorowania. Moją młodzsza córke
                poznawała po kaszlu, zanim jeszcze weszłysmy do gabinetuwink
                • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:36
                  No zmienię, nie widzę wyjścia.
                  Jednego tylko żałuję, że nie kazałam jej za każdym razem gdy
                  wypisywała mojejmu dziecku antybiotyk bez żadnych badań napisać
                  oświadczenia, ze wie co robi, co przepisuje i w razie czego ona
                  poniesie odpowiedzialność
          • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:21
            Nie jestem lekarzem.
            te wszystkie nazwy łamiace język mozna znaleźc i internecie, jakimś
            leksykonie leków.
            • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:27
              Człowiek, który wymysli sobie bakterię i spisze sobie te wszystkie
              nazwy z internetu i pójdzie z nimi do pediatry prosząc o lek dla
              dziecka, kwalifikuje się do domu bez klamek. Ja póki co na umysle w
              miarę zdrowa jestem.
              • mamabasia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:33
                Postaw sie w roli lekarza- przychodzi do ciebie pacjent z recznie
                wypisanym wynikiem i chce leki. Co robisz?
          • bea116 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:25
            pade, obrażanie lekarzy nic tu nie zmieni - wynik "na gębę" to nie wynik
            • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:33
              jestem poddenerwowana to fakt, ale nikogo w tym watku nie obraziłam,
              sytuacje starałam się przedstawić dokładnie a lekarki nie oceniłam.
              nie rozumiem o co Ci chodzi
          • lola211 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:49
            Wyniki mozna sobie spisac sprzed roku, nieprawdaz?
            Zreszta po co miałabym zmyslac, przecież to zaszkodziłoby
            > dziecku.
            Sa rodzice z pewnym syndromem, ktorzy wlasnie chca szkodzic swojemu
            dziecku, a na czole nie maja napisane, ze sa chorzy.
      • lola211 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:19
        Lekarz IMo ma racje.Musi trzymac sie procedur.W razie czego on
        poniesie odpowiedzialnosc.

        > To jest chyba logiczne, ze sama go nie wymyśliłam.

        Dla ciebie logiczne, lekarz zas wcale nie musi ci ufac, znajac ludzi
        w sumie sie nie dziwie.
        • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:21
          Tiaaa, a gdy lekarz bez żadnych badań przepisuje antybiotyk-co się
          dzieje baaardzo często- to wtedy wszystko jest ok?
          Dziewczyny załamujecie mniesad
          • e_r_i_n Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:24
            pade napisała:

            > Tiaaa, a gdy lekarz bez żadnych badań przepisuje antybiotyk-co się
            > dzieje baaardzo często- to wtedy wszystko jest ok?

            Nie jest ok, to oczywiste.
            Natomiast jestem w stanie zrozumieć, ze obcy dla Ciebie lekarz (bo przypuszczam,
            że to nie Wasz stały pediatra?) może mieć obiekcje przed przepisaniem leku na
            podstawie Twoich notatek.
            Nie było tam innego pediatry? Takiego, do którego mogłabyś pójść później, już z
            wynikami dostarczonymi przez babcię?
            • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:30
              Och erin, nie mam już siły tłumaczyć, napisałam wyżej, lekarka mnie
              zna. Innego lekarza nie było, rano i po południu jest tylko jeden
              lekarz
              • e_r_i_n Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:32
                Napisałaś już po moim poście smile
        • paskudek1 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 10:53
          przeprazam a GDZIE widziałaś w Polsce lekarza który poniósł konsekwencje swoich błędów, niedociągnięć, olewactwa i zwykłego chamstwa????? Pokaż mi to kuriozum chętnie zobaczę. ROzumiem jedno - że lakarka bała się przepisac lek li i jedynie "na gębę" ale zwykła ludzka przyzwoitośc wystarzyła żeby np. umówić się ze matka dostarczy ten wynik jeszcaze dziś, albo np. jutro rano, juz bez dziecka a pani doktor szanowna wypisze leki. ALe po co, łatwiej jest spuścić na drzewo.
      • bea116 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:19
        nie obraź się pade, ale wynik napisany przez pacjenta nie jest wynikiem... inna sprawa, ze mogła się umówić następnego dnia rano... jeszcze inna sprawa, że nie leczyłabym dziecka u kogoś kto nie jest pewny swoich metod leczenia...
    • asientos Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:31
      Nie dziwię się, że kazała przyjść z wynikiem. Bo, nie obrażając
      Ciebie, z punktu widzenia mogłas sobie wypisac cokolwiek.
      Jesli chodzi o żądanie wyniku to rozumiem lekarkę, natomiast kwestia
      kultury - nie gadać przez telefon itp.
    • hrabina_murzyna Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:35
      Współczuję lekarce takich pacjentów. Czego Ty oczekiwałaś? Miała
      babka rację, bo przepisze dziecku leki, dziecku coś się stanie, a Ty
      polecisz po niej jak po łysej kobyle. Co ona niby miała podpiąć do
      karty? Twoje notatki? Dobrze zrobiła. Spokojnie w poniedziałek
      poszłabyś z dzieckiem i wynikami do lekarza. Skoro przez 3/4 roku ma
      katar to przez dwa dni nic jej nie będzie jak poczekacie na wizytę.
      • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:44
        w poniedziałek to ona będzie miała zapalenie ucha
        wiesz co, napiszę to trzeci raz i ostatni. Dostarczyłabym jej ten
        wynik jutro rano, bo ona jest w przychodni tylko nie przyjmuje.

        Nie będę się kłóciła z Wami wszystkimi bo jestem już wykończona
        psychicznie. Nie życzę Wam takich sytuacji, ale może chociaz
        spóbujcie się postawić na moim miejscu. Odrobina emaptii nie
        zaszkodzi, naprawdę.
        I jeszcze jedno, jestem przekonana, ze gdyby to była "łatwiejsza"
        bakteria nie robiłaby żadnych problemów. Ewidentnie było widać po
        lekarce, ze nie wie na jaki lek się zdecydować. I dlatego próbowała
        do tej decyzji zmusić mnie.
        • hrabina_murzyna Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:58
          pade napisała:

          > w poniedziałek to ona będzie miała zapalenie ucha

          Nie dramatyzuj.
          > wiesz co, napiszę to trzeci raz i ostatni. Dostarczyłabym jej ten
          > wynik jutro rano, bo ona jest w przychodni tylko nie przyjmuje.

          To skoro nie przyjmuje to równie dobrze może jej nie być. A skoro
          tak się martwisz to było się zapisać do innego lekarza.
          >
          Odrobina emaptii nie zaszkodzi, naprawdę.

          Ale ja jestem pełna empatii. Empatii dla Ciebie i dla lekarki. Ale
          moja empatia w stosunku do lekarza jest dużo większa. I Tobie też
          radzę więcej empatii, bo Pani doktor też ma rodzinę i nie pójdzie do
          pierdla tylko dlatego, że jedna Pade sobie wynik spisała.

          > I jeszcze jedno, jestem przekonana, ze gdyby to była "łatwiejsza"
          > bakteria nie robiłaby żadnych problemów.

          Masz rację, bo gdybyś poszła nawet bez dziecka i powiedziała, że
          mała kaszle to syrop przeciwkaszlowy dałaby Ci bez od ręki. Ale
          skoro w grę wchodzi leczenie szpitalne i silne leki to sprawa jest
          poważna i ryzyko "niedajbożeczego" jest ogromne, a tym samym
          odpowiedzialność lekarza. A to, że Ty płacisz składki to wcale nie
          oznacza, że lekarz dla Twojego widzimisię przepisze cokolwiek i
          weźmie na siebie odpowiedzialność za pacjenta.
        • tylna.szyba Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:58
          Wspolczuje kataru i przejsc ale rozumiem lekarke, ze nie chciala
          przepisac leku bez swistka. Glupia sytuacja i patowa dla Ciebie i
          Twoich dzieci. Niestety musisz czekac na ten wynik i na godziny
          przyjec lekarki. Inhaluj dzieci i wzmacniaj im uklad odpornosciowy do
          tego czasu...kurde..trzymam kciuki ze szybki powrot do zdrowia.
        • morgen_stern Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 18:59
          Głupio się upierasz, pade, bo nie masz racji. Żaden normalny lekarz nie wypisze
          leków na podstawie wyników przedyktowanych przez telefon. Czy ty zdajesz sobie
          sprawę, że gdyby coś się po tych lekach twojemu dziecku stało, to lekarka
          mogłaby zostać oskarżona?
          Dodatkowo jeśli w gabinecie prezentowałaś podobnie roszczeniową i nierozsądną
          postawę jak tu, nie wcale się nie dziwię tej lekarce, że tak cię potraktowała.
          • hrabina_murzyna Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:05
            Morgen ta lekarka nie mogłaby zostać oskarżona, ale byłaby na 100%
            oskarżona przez samą Pade.
          • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:15
            Roszczeniową? Może nierozsądną, ale roszczeniową? To ja mam nie
            wymagać od lekarza pomocy bo on nie jest od leczenia?
            Naprawdę żadna z Was nie zgodzi się ze mną, że lekarka wiedząc, że
            zakażenie jest poważne mogła zasugerować mi przyjście po samą
            receptę jutro rano? Zajęłabym jej 5 minut!Ja bym jej dała wynik ona
            mi receptę i wszyscy byliby zadowoleni. Ale nie, lekarka kazała mi
            czekać do poniedziałku. DO PONIEDZIAŁKU! Nawet nie zasugerowała, ze
            mogłabym pójśc do kogoś innego, bądź co bądź jej pracownika. Ba!
            Nawet nie zbadała córki, o tym zapomniałam napisać, sorki.
            Ja się zgadzam z tym, ze powinnam miec wynik przy sobie, ale nie
            miałam, nie ze swojej winy. Przyszłam prosić o pomoc dla swojego
            dziecka. Czy to jest roszczeniowa postawa?

            Nie rozumiem Was, naprawdę nie rozumiem.
            Do hrabina_murzyna: najpierw piszesz, ze histeryzuję, a potem, ze to
            groźna bakteria, jestes niekonsekwentna
            Ja wiem, ze to groźna bakteria i lekarka też wie i stąd moje
            zdenerwowanie. Ale nie zrozumiecie mnie dopóki same tego nie
            przeżyjecie.
            • anik0987 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 10:39
              Ja cię rozumiem. Choć w tym przypadku rozumiem też lekarkę, że nie chciała
              wypisać leku na podstawie wyniku podyktowanego przez telefon. Ale skoro jest
              pediatrą twojego dziecka, który ten nieszczęsny katar ma od dawna, to już dawno
              powinna była sama zlecić badania. Wtedy nie byłoby tego problemu. Przyjście z
              wynikami na drugi dzień też nie byłoby takie złe. Po prostu trzeba zmienić
              lekarza, bo ten się nie sprawdza. I tyle. Teraz idź prywatnie, bo rzeczywiście
              to się może skończyć zapaleniem ucha (u mojej wystarczą 2-3 dni kataru).
            • paskudek1 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 10:58
              ja się z Tobą zgadzam. Już sam fakt że nie przyjął cię laryngolog uważam za draństwo i kompletny brak profesjonalizmu. TO co zrobiła pani doktor jest godne ubolewania. MOgła Ci powiedzieć zebyś ten wynik przyniosła jeszcze tego samego dnia, odwiozła dziecko i przyjechała z karteczką. Ale z opisu sytuacji wynika że oa po prostu n ie wiedziała co ma zaordynować i pewnie napisane czarno na białym na urządowym medycznym druczku jej niekompetencji by nie zmieniło. Życzę zdrowia dla dziecka a pediatrę a najlepiej przychodnię zmień.
        • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:11
          pade napisała:
          > Dostarczyłabym jej ten
          > wynik jutro rano, bo ona jest w przychodni tylko nie przyjmuje.

          Skoro nie przyjmuje to nie przyjmuje. Czy w swoim zawodzie tez taka
          chetna jestes do lamania procedur, dogadzania innym, rezygnowania z
          obowiazkow na rzecz empatii?

          > Odrobina emaptii nie
          > zaszkodzi, naprawdę.

          To takie slowo wytrych ktorym coponiektorzy probuja forsowac
          przychylne sobie opinie smile

          > I jeszcze jedno, jestem przekonana, ze gdyby to była "łatwiejsza"
          > bakteria nie robiłaby żadnych problemów.

          Gdyby byla latwiejsza to pewnie towije dziecko by tyle nie
          chorowalo, a skoro trudniejsza to nie powinno sie niczego na pale
          robic, nie sadzisz?

          > Ewidentnie było widać po
          > lekarce, ze nie wie na jaki lek się zdecydować.

          A cos w tym zlego ze lekarka nie rutyniara, tylko sprawdza i
          poszerze swoja wiedze, czyta podreczniki. Tylko idiotom wydaje sie
          ze wszystko wiedza i wszystkie rozumy pozjadaly. Jak dla mnie to
          dobrze o lekarzu swiadczy ze konsultuje i sparwdza swoja wiedze.
          Nikt nie jest chodzaca encyklopedia, ciagle nowe rzeczy i leki sie
          pojawiaja, lepsze rozwiazanie...ale tego nie zjada sie wraz z
          kotletem smile

          > I dlatego próbowała
          > do tej decyzji zmusić mnie.

          Nie probowala cie zmusic do niczego, chciala zobaczyc wynik, a nie
          brac odpowiedzialnosci z cos na gebe, kto wie skad moglas miec owe
          trudne nazyw, idiotow chodzacych po ziemi nie brakuje.
          Ja sama znam kilka takich matek lekomanek ktore jak z antybiotykiem
          z gabinetu nie wyjda to uwazaja ze zly lekarz.
          No i skoro wiec sie tak bardzo upieralas to czemu nie napisalas jej
          oswiadczenia ze bierzesz na siebie odpowiedzialnosc...skoro to byly
          prawdziwe nazwy i zalozywszy ze lekarz nie chce szkodzic spokojnie
          moglas podpisac ten papier...czego sie balas? I dlaczego sie balas a
          chcialas zeby lekarz sie nie bal?
          Czy tez w swoim zawodzie tak wszystkim na slowo honoru zalatwiasz
          sprawy? Nieco empatii jednak by wypadalo miec skoro jej od innych
          wymagasz
          • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:22
            No nie mogę! Miałam podpisać się pod czymś o czym nie mam zielonego
            pojęcia?
            Tak, czasem okazuję empatie i zamiast jechac do domu do swoich
            dzieci zostaję w pracy dłużej bo pracownik się spóźnia a potrzebuje
            ode mnie jakiegoś świstka.Potrafię się wczuć w czyjąś sytuację.
            I jeszcze jedno: nie mam choroby Munchausena, juz sobie
            pojeździłyście po mnie, dajcie spokój

            • morgen_stern Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:24
              Cytat> No nie mogę! Miałam podpisać się pod czymś o czym nie mam zielonego
              > pojęcia?


              A lekarka miała wypisać leki na podstawie wyniku, którego nie widziała na oczy?
              • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:37
                Morgen, powiem Ci jedno, gdyby sytuacja mnie nie dotyczyła pewnie
                patrzyłabym na tę sprawę tak samo jak Ty, na pewno bym tak nie
                dogryzała przez wzgląd na zrozumiałe zdenerwowanie, ale uważałabym,
                że lekarz powinien przepisywać lek na podstawie wyników a nie w
                ciemno.
                Tylko, ze sytuacja mnie dotyczy to raz, a dwa nic nie jest czarno
                białe, nic. A tego nie wzięłyście pod uwagę. Zadna z Was nie
                przyznała mi racji, ze lekarz, który troszczy się o swoich małych
                pacjentów przyjąłby matkę nawet poza godzinami przyjęć, przyjęć nie
                pracy. Tym bardziej, ze zajęłabym jej naprawdę mało czasu.
                Teraz przyszło mi do głowy, ze laboratorium moglo przysłać wynik
                faksem, bo to ta sama firma co laboratorium w przychodni. Ja byłam
                zdenerwowana więc nie myslałam rozsądnie, ale troskliwy lekarz mógł
                doradzić bym zadzwoniła do laboratorium, prawda?
                Już widze odpowiedzismile A Ty doradzasz tak swoim klientom? Albo: A
                jaki by miała w tym interes?smile
                • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:06
                  pade napisała:
                  > Zadna z Was nie
                  > przyznała mi racji, ze lekarz, który troszczy się o swoich małych
                  > pacjentów przyjąłby matkę nawet poza godzinami przyjęć, przyjęć
                  nie
                  > pracy. Tym bardziej, ze zajęłabym jej naprawdę mało czasu.

                  A ile tych pacjentow malo zajmujacych czasu mialby ten lekarz
                  przymowac poza godzinami bo troszczy sie o zdrowie? Czy tylko twoje
                  dziecko czy jeszcze 10 innych bo z pewnoscia sporo by sie takich
                  znalazlo. Moze w ogole powinien wywiesic kartke ze pracuje dobe na
                  okraglo przez 7 dni w tygodniu...bo w koncu o zdrowie chodzi.
                  Naprawde chcialabys zeby lekarz posiecil twojemu dziecku chwilke i
                  wypisal byle co? Bez zastanowienia, przemyslenia, badania dziecka?
                  Wcale sie nie dziwie czemu lekarz nie chcial prawie z toba rozmawiac.
                  I ciekawe ilu ty przyjmujesz klientow po godzinach, ile zabierasz
                  swojego prywatnego czasu ktory mozesz poswiecac rodzinie po to by
                  charytatywnie pracowac w imie rozywania problemow w chwilke?


                  > Teraz przyszło mi do głowy, ze laboratorium moglo przysłać wynik
                  > faksem, bo to ta sama firma co laboratorium w przychodni. Ja
                  byłam
                  > zdenerwowana więc nie myslałam rozsądnie, ale troskliwy lekarz
                  mógł
                  > doradzić bym zadzwoniła do laboratorium, prawda?
                  > Już widze odpowiedzismile A Ty doradzasz tak swoim klientom? Albo: A
                  > jaki by miała w tym interes?smile

                  Tiaaaa....rozsadnienie myslala ale w dykotwanki sie bawila, lekarz
                  powinien myslec za ciebie, doradac, dzwonic po wszystkich swietych i
                  nawet do tesciowej moze...wszyscy cos dla ciebie powinni...a tak
                  naprawde co ty zrobilas w kwestiii pomyslunku...moze jak tak bardzo
                  ci zalezalo to raz...moglas podpisalabys papier i zgode, na
                  podstawie dyktowanki ktorej lekarz chcial ci dac lek,...po
                  2 ...chyba istnieja taksowki, mozna bylo tesciowa miast wieszac na
                  telefonie i raczyc sie dyktowaniem, wsadzic do samochodu niech
                  przyjedzie z wynikami.
                • morgen_stern Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:08
                  Taak, troskliwy lekarz powinien w ogóle gońca posłać do labu po twoje wyniki,
                  kobieto, opanuj się! Twoje dziecko ma KATAR, wprawdzie długi i z jakąś tam
                  groźną bakterią, ale jak sądzę, zagrożenia życia nie było?
                  A poza tym - lekarka miała na głowie stanąć dla twojego dziecka, a ty nie
                  postarałaś się, żeby wziąć ze sobą wynik? W ORYGINALE? Taka z ciebie troskliwa
                  matka? tongue_out
                  Zawaliłaś ty i nikt inny, ale rozumiem, że ciężko jest się do tego przyznać.
                  • pade Hanalui i Morgen 10.12.08, 20:24
                    Hanalui, w przekręcaniu kota ogonem jesteś dobra, moje gratulacje.
                    Chyba klawiatura Ci siadła bo z trudem doczytałam o co Ci chodzi.
                    Reszty nie skomentuję, a ubliżac Ci nie chcę.
                    Morgan, wpisz sobie w google pneumokoki i przeczytaj jeszcze raz mój
                    pierwszy post, o tym antybiogramie i odebraniu wyników, i daj już
                    spokój, zagalopowałas się
                    • hanalui Re: Hanalui i Morgen 10.12.08, 20:43
                      pade napisała:

                      > Hanalui, w przekręcaniu kota ogonem jesteś dobra, moje gratulacje.
                      > Chyba klawiatura Ci siadła bo z trudem doczytałam o co Ci chodzi.
                      > Reszty nie skomentuję, a ubliżac Ci nie chcę.

                      A masz racje..padla bo sie dziec nia bawi smile
                      Ja ci nie ublizam?...jak na razie to ty ublizasz wszystkim co maja
                      inne zdanie niz ty...lekarka i forumki ktore smia sie z toba nie
                      zgodzic sa bez empatii smile.
                      Po co watek zakladalas o ocene skoro jedyna wlasciwa i sluszna
                      odpowiedzia mialo byc ze lekarz swinia i ze twoja racja jest
                      najtwojsza smile?

                      Do tematu...dobrze ze ci lekarka niczego nie przepisywala...z tonow
                      twoich wypowiedzi uwazam ze ty z tych co w googlach chorobe sobie
                      wynajduja a potem wartko tak prowadzisz coby antybiotyk dostac, ale
                      bynajmniej zadnej odpowiedzialnosci za jego podawanie i przepisanie
                      nie miec. Wszyscy inni winni, bez empatii, pomyslunku,
                      pomyslow...szkoda ze 3/4 roku choroba trwa i nagle ma zabic w 2
                      dni smile

                      > Morgan, wpisz sobie w google pneumokoki i przeczytaj jeszcze raz
                      mój
                      > pierwszy post, o tym antybiogramie i odebraniu wyników, i daj już
                      > spokój, zagalopowałas się
                      • pade Re: Hanalui i Morgen 10.12.08, 20:50
                        proszę o przyklady mojego ubliżania lekarce i innym forumkom

                        morgan wypowiada się na temat, o którym nic nie wie dlatego
                        poradziłam jej googlesmile
                        > pomyslow...szkoda ze 3/4 roku choroba trwa i nagle ma zabic w 2
                        > dni smile
                        zastanów się co piszesz, sama masz dziecko
                        a poza tym gdzie ja napisałam że 3/4 roku ma pneumokoki?
                        czyli jak wyżej, przekręcasz kota ogonem
                        daj już spokój, ja wiem swoje, Ty wiesz swoje, czepianie się słówek
                        prowadzi li jedynie do jałowej dyskusji, wolę argumenty merytoryczne
                        np. przeciwciała niż Twoje naskakiwanie na mnie celem wyżycia się
                        tylko i wyłącznie
            • lola211 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:31
              Pade, nie goraczkuj sie.Zmien lekarza skoro masz tyle do niego
              pretensji i tyle.Uwazasz, ze źle leczy- zmieniasz, do widzenia.
              Pomysl jedynie, ze lekarz nie moze lamac procedur i koniec.Chocby
              Tobie wydawalo sie to nielogiczne- przyjmij, ze skoro lekarzem nie
              jestes, to jednak on wie lepiej.
              • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:40
                Jesuniu kochany, lola przeczytaj proszę co napisałam przed chwilą,
                zresztą po raz chyba 50-ty w tym watku
              • jestem_mama Pade zgadzam sie z toba.. 11.12.08, 19:06
                Masz oczywiście rację,że pediatra mogłaby przyjąć dziecko następnego dnia i
                wtedy dać receptę,ale też musisz poczuć się po stronie lekarki.Nie może
                podejmować pochopnych decyzji.Swoją drogą jeśli jesteś pewna,że pediatra
                przepisałaby dobry lek to dlaczego się nie podpisałaś pod
                oświadczeniem?Wiesz..współczuje Ci bo moja córcia też ma ciągle zatkany nosek(6
                miesięcy)ale myślę,że Moja lekarka by stanęła na wysokości zadania i jakoś ten
                'problem" rozwiązała.Nie masz wyjścia jak poczekać do poniedziałku i zmienić
                lekarkę.
                Dzisiejsi lekarze zachowują się jakby nam pacjentom robili łaske i taka jest
                prawda.Daj znać po weekendzie co załatwiłaś.Pozdrawiam.
    • hrabina_murzyna Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:02
      Acha i radzę, abyś jutro jednak poszła z małą do innego lekarza, bo
      ta bakteria może być niebezpieczna dla jej zdrowia.
    • igooska Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:08
      Moje dziecko bakterie w nosie miało przez półtora roku zanim nie wyleczyliśmy.Na
      każdym wyniku z posiewy oprócz nazwy ew bakterii jest tez wypisane na co jest
      oporna a na co wrażliwa(przynajmniej było tak ze 6 lat temu ale pewnie niewiele
      się zmieniło)a wszystko jest pisane łaciną.Moim zdaniem lekarka po prostu
      chciała widzieć te wyniki i sama przeczytać a nie stawiać diagnozę na podstawie
      telefonu teściowej.Życzę zdrowia i cierpliwości w leczeniu.
      • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:25
        Teściowa przedyktowała mi calusieńki wynik, wszystko od a do z
        łącznie z datą. Lekarka miała napisane na co bakteria jest oporna na
        co nie i inne wskazówki.
        Dobra, kończę juz, i tak mnie nie przekonacie, ze zachowała się po
        ludzku.
        • morgen_stern Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:27
          Cytat> Teściowa przedyktowała mi calusieńki wynik, wszystko od a do z
          > łącznie z datą. Lekarka miała napisane na co bakteria jest oporna na
          > co nie i inne wskazówki.


          Gadał dziad do obrazu, a obraz ani razu..
          • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:43
            Morgen, to była odpowiedz do igooski, chyba nie doczytała wszystkich
            moich wypowiedzi, więc wyjaśniłam. A nie do Ciebiesmile
        • tylna.szyba Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:35
          Lekarka NIE MOZE wypisac antybiotyku (bakteria, prawda?) bez
          paieru!!!! Nie moze i ani tesciowa ani ty ani nawet zdiagnozowane
          przez ciebie zapalenie ucha tu nie pomoze.
        • stansia Wspólczucia dla wszystkich lekarzy!!! 10.12.08, 19:53
          O rety!!! Kobieto!!! Jak lekarz ma przepisać antybiotyk na groźną
          bakterię jeśli nie ma wyniku z laboratorium? Twoje wypociny nie są
          dla niej żadnym dokumentem, żadną gwarancją, przecież możesz być
          chora psychicznie, możesz mieć omamy, złudzenia, słyszeć głosy które
          dyktują Ci wyniki (może przesadzam z ironią, ale naprawdę już słów
          brak..). Skąd lekarka ma wiedzieć że nie chcesz nafaszerować dziecka
          silnym antybiotykiem?? Zna Cię i co z tego? Nie ma przed sobą
          żadnego potwierdzenia wyników z laboratorium? Jeśli dziecku by się
          coś stało z powodu podania złego leku, bo np babcia się pomyliła
          dyktując, albo Ty pisząc - to lekarz ma przerąbane - nie wiem czy
          idzie do pierdle, raczej nie ale może utracić prawo do wykonywania
          zawodu.
          Jeśli chodzi o możliwość podania recety jak Ty przedstawisz wyniki,
          to pewnie by dało się załatwić, ale to TY powinnas się postarać o
          taką możliwość ,a nie foch i łzy. Są inni lekarze, rano idziesz z
          dzieckiem do innego lekarza z wynikami, albo idź teraz na "dyżur"
          ale z wynikiem i żądaj leczenia.
          • pade Re: Wspólczucia dla wszystkich lekarzy!!! 10.12.08, 19:58
            No juz, juz uspokój się
            I przestań mi ubliżać, nie znasz mnie przecież
            • tylna.szyba Re: Wspólczucia dla wszystkich lekarzy!!! 10.12.08, 20:02
              Ona ci przeciez nie ubliza... Pade, chyba jak sobie przemyslisz, to
              tez dojdziesz do podobnych wnioskow ja dziewczyny.
              • mamabasia Re: Wspólczucia dla wszystkich lekarzy!!! 10.12.08, 20:03
                Ona idzie w zaparte.
              • pade Re: Wspólczucia dla wszystkich lekarzy!!! 10.12.08, 20:20
                Dziękuję ci, naprawdę, jesteś delikatną i miłą osobą
                Ublizył mi ton wypowiedzi i sugerowanie, ze mogę mieć omamy itd
                Wiem, że Was irytuje moje trwanie przy swoim zdaniu i dlatego Was
                ponosi (akurat nie Ciebie tylna. szyba, czy też dlanię i erin), ale
                nie zmienia to faktu, ze nikt tak naprawdę nie wczytał się w to co
                napisałam, nie próbował mnie zrozumieć, tylko każda powielała
                wypowiedź poprzedniej przymując coraz bardziej obraźliwy ton.
                Ja rozumiem co się do mnie pisze i przyznałam Wam rację, że powinnam
                miec wynik przy sobie. Ale mnie chodziło o całą sytuację, o
                całokształt. A wyszło na to, ze matka z zespołem Munchausena
                zaatakowała lekarkę i jeszcze śmie się oburzać.
                • pade to było do tylnej. szyby n/t 10.12.08, 20:34

            • stansia Re: Wspólczucia dla wszystkich lekarzy!!! 10.12.08, 20:08
              To ja Ci ubliżyłam czymś??
        • azile.oli Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 23:42
          A ja Cię pade trochę wesprę jednak. Faktem jest, że lekarka miała
          prawo nie przepisać Ci leku na podstawie Twoich notatek, ale
          rzeczywiście mogła Ci kazać przyjść następnego dnia z oryginalnym
          wynikiem. Ja bym zmieniła lekarza, bo ewidentnie kobieta bała się
          zapisać dziecku leku. Rzeczywiście czasem trzeba zastosować dość
          silny antybiotyk, lekarz się waha, bo może lepiej zrobić to w
          warunkach szpitalnych, wtedy odpowiedzialność z głowy. No, niestety
          ta bakteria może wymagać leczenia antybiotykiem, mającym sporo
          skutków ubocznych. Powiem Ci tak : ja miałam kiedyś taką sytuację :
          córka była chora, źle się czuła, zrobiłam posiew moczu, wyniki miały
          być następnego dnia rano, ewentualnie przesłane faksem tego samego
          dnia po południu. oczywiście chciałam jak najszybciej. Pech chciał,
          że w laboratorium padł faks, mnie bardzo zależało na wynikach, więc
          pielęgniarka z przychodni tam zadzwoniła i okazało się, że wyniki
          nie są najlepsze. akurat w tym czasie wyszedł z gabinetu szef
          przychodni i jednocześnie pediatra, bez słowa wziął słuchawkę od
          pielęgniarki, zanotował wyniki, po czym kazał mi jak najszybciej z
          córką przyjechać. Zbadał małą, przepisał antybiotyk, bo jak sam
          stwierdził przez noc wyniki mogły się znacznie pogorszyć.Zrobił to,
          chociaż nie musiał, nie było już numerków na ten dzień, a do niego
          zawsze był komplet. Więc jak się chce, to można. Rozumiem, że się
          martwisz o córkę i nie będę Ci dokładać, bo po prostu są takie
          sytuacje, kiedy odrobina czyjejś dobrej woli może zdziałać cuda. Weź
          te wyniki i idź z dzieckiem do jakiegoś dobrego lekarza. pozdrawiam.
    • luxure Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 19:23
      Wiesz co? Śmieszna jesteś. Ja się Twojej lekarce nie dziwię.
      Podajesz wyniki wypisane na jakimś świstku, żądasz leku na receptę i
      odpowiedzialności lekarza na podstawie tego co jest wypisane na kartce wydartej
      z zeszytu?!
      No zaraz. Zakażenie bakteryjne. Na bank nie obejdzie się bez antybiotyku, ale do
      licha wyniki badania mają określoną formę, podpis imienny laboranta i na tej
      podstawie lekarz stawia diagnozę.
      A nie, bo Teściowa podyktowała...
      A jeśli Teściowa się pomyliła? Jeśli źle Ci przedyktowała wyniki? To co? Ktoś ma
      odpowiadać za to,że Ty nie miałaś czasu i możliwości?
      Jeżeli dziecko ma katar od trzech tygodni to 5 dni nie robi większej różnicy.
      • maga_luisa Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:11
        1. Nie leczy się wyniku, tylko pacjenta
        2. Katar bez objawów ogólnych nie jest jeszcze wskazaniem do antybiotykoterapii,
        nawet gdy z nosa hoduje się szczep bakteryjny, którego dziecko może być po
        prostu NOSICIELEM.

        Ogromny minus dla lekarki za totalny brak komunikacji z matką dziecka i brak
        empatii; natomiast merytorycznie nie mogła postąpić inaczej.
        • pade maga_luisa 10.12.08, 20:32
          u mojej córy jest wskazanie do leczenia: obrzęk błon śluzowych
          uniemożliwiający oddychanie nosem, bardzo gęsty żółty ropny katar,
          pocenie się..
          chociaż nie wiem, mogę się mylić, a właściwie to chciałabym się mylić
      • kiraout Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:11
        Kurka, przestańcie. Dziewczyna ma świętą rację. Idzie do lekarza, robi wcześniej
        badania - idealna pacjentka, prawda. A lekarz co? Olewa. gada przez telefon,
        szuka w książce leków (??!!!).Wysyła na "za tydzień".
        Lekarka zachowała się głupio i bez żadnej odpowiedzialności. Pade ma prawo być
        wściekła. Która z Was by nie była, skoro baba ignoruje dzieciaka. Nie, Wy
        wszystkie widzicie tylko świstek papieru nabazgrany ręcznie, a to przeciez były
        wyniki. Powinna je przeczytać, ewentualnie uspokoić matkę, polecić jej innego
        lekarza, prosić choćby o dostarczenie taksówką oryginału, czy przesłania faksem.
        W tej sytuacji naprawdę można się było przyzwoicie zachować, jest sto rozwiązań,
        a nie odsyłać dziecko na następny tydzień. Co to w ogóle za pomysł?!

        Moim zdaniem to jakaś niedouczona baba i to nawet dobrze (serio), że nie
        przepisała małej jakiegoś świństwa o którym ona sama nie ma pojęcia. Mogła
        jeszcze zaszkodzić.

        Kiedyś miałam z moją małą problem laryngologiczny, pojechałam na ostry dyżur do
        szpitala dziecięcego. Jeśli masz taką możliwość - skorzystaj.
        • przeciwcialo Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:16
          Świstek nabazgrany recznie to nie jest wynik.
          Wynik ma okreslona forme i nie jest nia swistek recznie napisany.
          • kiraout Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:17
            Ale czytałaś to, co napisałam, prawda, ze czytałaś? smile
            • przeciwcialo Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:23
              No ja akurat widze ten swistek najbardziej.
              Jesli mi przynosza materiał do badań bez okreslonego skierowania to
              do czasu dostarczenia własciwego druku z odpowiednimi pieczątkami co
              najwyżej zabezpieczam materiał a nie robie badań bo procedury sa
              takie a nie inne. Nie wolno mi nawet takiego materiału przyjac. I na
              nic moja empatia ze kogos ukłuli czy wymazali. Cenie sobie prawo
              wykonywania zawodu i czyste akta osobowe bez adnotacji
              dyscyplinarnych.
              Podobnie lekarz- bez wyniku podbitego przez uprawniona osobe nie
              może ordynowac leków.
              Poza tym nie byłysmy w tym gabinecie i znamy tylko opinię jednej
              strony.
              • kiraout Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:33
                Oczywiście, ale dla lekarki byłby dyshonor, gdyby:
                - wyjaśniła matce co i jak, choćby na podstawie tego świstka, który przyniosła,
                a który ją zaniepokoił, lekarkę zaś wprawił w zdumienie (te 10-minutowe
                konsultacje, szukanie w książce...)
                - powiedziała w jakim stanie jest dziecko (w ogóle by je zbadała może)
                - zaproponowała określony lek, nie wydany aż do momentu dostarczenia oryginału
                (faksem, np, skoro to samo laboratorium)
                - powiedziała coś rozsądnego, a nie: czego pani ode mnie oczekuje? - to przyznam
                mnie rozbawiło w tej sytuacji.


                Ewidentnie kobita bez pojęcia, do tego poniedziałku widocznie chciała się douczyć...

                • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:36
                  ona rozmawiała z koleżanką na tematy prywatne, nie o stanie mojego
                  dziecka, niestety
                  • kiraout Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:39
                    ...to ja już chyba wolałabym, żeby się "konsultowała" smile

        • pade Maga_Luisa, Kiraout dziękuję:) 10.12.08, 20:29
          Kiraout, w skrócie napisałas to co ja myslę, tylko na trzeźwo, bo ja
          przez emocje inaczej nie potrafiłam, jeszcze raz dziekuję
        • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:58
          kiraout napisała:
          > szuka w książce leków (??!!!).

          A co w tym zlego ze szuka w ksiazce lekow? Czy naprawde sadzisz ze w
          obecnych czasach ludzie wiszystko na pamiec znaja? Skonczyly sie juz
          czasy rzeczy na wszystko chyba? Ksiazkami czy bazami informacji
          posilkuja sie prawnicy, adwokaci, architekci, kierowcy to czemu w
          tak waznej tematyce jak leczenie nie mialby tego robic lekarz?
          No wiem ze niektorym wydaaje sie ze jak ktos cos czyta i sie doucza
          na biezaco to wydaje sie ze nieuk...
          Ja tam wole by w kazdej dziedzinie specjalista sobie nawet przy mnie
          doczytal, skonsultowal, dopatrzyl czy sprawdzil nizby mial mi z
          pamieci glupoty podawac lub zapisac byleby tylko przypadkiem nie
          wyszlo ze cos nie wie.
          I tak potem ludze narzekaja na niedoinformowanych lekarzy,
          urzednikow, za blednie podawane im informacje, bo dyshonorem jest
          sprawdzenie w ksiazce czy komputerze
          • kiraout Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:43
            Jak lekarz otwiera przy pacjencie książkę i szuka w niej metod leczenia, to
            zaraz mi się przypomina film "Szpiedzy tacy jak my" smile

            Nie mów hanalui, że robienie tego przy pacjencie, jest poważne, w dodatku przy
            matce chorego dziecka - tym bardziej smile Pani powinna przeprosić, wyjść z
            gabinetu, skonsultować się z kim trzeba, posprawdzać co ma do sprawdzenia i
            wrócić z wiedzą i dobrym rozwiązaniem.
            Pani za to: dzwoni do pasiapsiółki, gada z nią o doopie maryni, (to taki myk
            lekarski, żeby mieć dwa grzyby w barszczu - i wizytę z przepisowymi 20-toma
            minutami i gadkę szmatkę, tak?), potem szuka w książce oświecenia, oświadcza
            matce (na końcu wizyty i po wyszukaniu tego leku), że jednak nic nie przepisze,
            bo formalnie nie teges (to rozumiem, ale takie rzeczy to na wejściu się
            załatwia, a nie potem wyciąga jak oręż z braku innych argumentów), nie bada
            dziecka (!), a jeszcze na koniec rżnie głupa. Świetny egzemplarz.

            • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:06
              kiraout napisała:
              > Nie mów hanalui, że robienie tego przy pacjencie, jest poważne, w
              dodatku przy
              > matce chorego dziecka - tym bardziej smile Pani powinna przeprosić,
              wyjść z
              > gabinetu, skonsultować się z kim trzeba, posprawdzać co ma do
              sprawdzenia i
              > wrócić z wiedzą i dobrym rozwiązaniem.

              A powaznym jest udzielenie jakiejkolwiek informacji byle tylko bylo,
              na odpieprz? I co to ma za znaczenie czy jak wyjdzie z gabinetu i
              zrobi to za drzwiami, a przy tobie. Jak wyjdzie to pomyslisz ze
              poszla na kawe lub sie wysikac smile...a jak ze pow iedze to i tak
              obsmarujesz ze niedouczona bo sie innych chodzi pytac, nieprawdaz?

              Ja mieszkam w kraju gdzie takie praktyki jak sprawdzanie w ksiazkach
              i bazach danych sa na porzadku dziennym i nie jest to zadnym
              dyshonorem dla specjalisty jakiejkolwiek dziedziny. Moze dlatego
              mnie to jakos nie dziwi i nie bulwersuje.
              Ba...jak lekarz nie jest pewnien to wola nastepnego i nastepnego
              jesli trzeba. I tak czasem razem debatuja i sie zastanawiaja,
              wymieniaja uwagami i nawet dodatkowe pytania pacjentowi zadaja.
              Jakos nigdy nie odebralam tego jako brak wiedzy...zawsze uwazalam ze
              jest to wieksza troska, chec bardziej doglebnego zbadania problemu
              skoro ktos sobie zadaje tyle trudu by grzebac w ksiazkach, sciagac
              innych do konsultacji, robic burze mozgow, szukac dla mnie
              specjalnie informacji w internecie czy bibliotekach by udzielic mi
              wlasciwej odpowiedzi i byc pewnym ze sie nie pomyli, niz pochopne
              rzucenie czegos tam z glowy.
              Ale moze niektorym wystarczy chwilka i przepisanie byle czego z
              glowy...byle tylko bylo. Twoj wybor
              • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:35
                I tu Ci przyznam rację, więcej, baaardzo bym się cieszyła gdyby
                lekarka skonsultowała wynik z koleżanką, zawołała innego lekarza,
                itd, ale nie zrobiła tego, wertowała książkę nawet dokładnie nie
                czytając, pytała mnie czy na pewno dobrze zanotowałam lek bo ona
                takiego nie zna...a potem znalazła go jednak w książce leków...
                • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:58
                  pade napisała:

                  > I tu Ci przyznam rację, więcej, baaardzo bym się cieszyła gdyby
                  > lekarka skonsultowała wynik z koleżanką, zawołała innego lekarza,
                  > itd, ale nie zrobiła tego, wertowała książkę nawet dokładnie nie
                  > czytając,

                  No tak...z kolezanka moze, z ksiazka nie...jakby skonsultowala z
                  kolezanka to pewnie skrytykowala, ze nie w ksiazce...a ja uwazam ze
                  kazda metoda konsultacji jest dobra.
                  No i skad wiesz jak u niej z szybkoscia czytania...poza tym chyba
                  poszczegolne grupy lekow jakos sa w tej ksiazce uporzadkowane...czy
                  jak szukasz hasla w encyklopedii czy slowa w slowniku to zaczynasz
                  od poczatku szczegolowo wszystko czytac by dojsc np do literki R? smile

                  > pytała mnie czy na pewno dobrze zanotowałam lek bo ona
                  > takiego nie zna...a potem znalazła go jednak w książce leków...

                  Czy dobrze zrozumialam ze podyktowalas jej jakis lek? I wlasnie ten
                  chcialas miec zapisany surprised?

                  I przeciez nie musi znac wszystkich lekow...po to sa wlasnie tego
                  typu ksiazki, leksykony, slowniki i encyklopedie by w razie
                  watpliwosci do nich zagladac, nie uwazasz?
                  Ludzie nie musza wszystkiego znac..na tym wiedza polega zebys
                  wiedziala co gdzie masz znalezc a niekoniecznie miala wszystko
                  wyryte na pamiec. Jak juz mowilam...tylko idiotom sie wydaje ze
                  wszystko wiedza...im bardziej ktos ksztalcony tym bardziej sobie
                  zdaje w ilu dzidzinach musi sie jeszcze doksztalcic i gdzie mu
                  wiedzy brakuje.
                  • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 23:15
                    źle zrozumiałaś
                    wydaje Ci się, ze jesteś błyskotliwa a jedynie
                    czepiasz się straszliwie każdej literki i odwracasz kota ogonem
                    to już zrobiło się nudne
                    dobranocsmile
                    • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 23:24
                      pade napisała:

                      > źle zrozumiałaś
                      > wydaje Ci się, ze jesteś błyskotliwa a jedynie
                      > czepiasz się straszliwie każdej literki i odwracasz kota ogonem
                      > to już zrobiło się nudne
                      > dobranocsmile

                      No nie wiem, moze sie i czepiam, ale ja tez nie dyktuje lekarzom
                      lekow smile...i co co niby to mialoby znaczyc:
                      > pytała mnie czy na pewno dobrze zanotowałam lek bo ona
                      > takiego nie zna...a potem znalazła go jednak w książce leków...
                      ? surprised

                      • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 23:34
                        No i kłania się Twoja niewiedzasmile
                        Już wyjasniam: w antybiogramie podane są antybiotyki (grupy, nazwy)
                        na które dana bakteria jest oporna lub wrazliwa
                        stąd to dyktowanie leków


                        a wystarczyło uważnie przeczytać wątek...
                        • hanalui Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 23:46
                          pade napisała:

                          > No i kłania się Twoja niewiedzasmile

                          Tak...klanie sie niestety lub stety...moze dlaego ze antybiotykow u
                          mojego dziecka stosowac nie musze smile i chwala moim lekarzom za to.

                          > Już wyjasniam: w antybiogramie podane są antybiotyki (grupy,
                          nazwy)
                          > na które dana bakteria jest oporna lub wrazliwa
                          > stąd to dyktowanie leków

                          dziekuje za wyjasnienia...mam nadzieje ze nie bede musiala robic smile
                          >
                          > a wystarczyło uważnie przeczytać wątek...
    • mathiola Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:06
      Nie dziwię się, że lekarz nie zaordynował leków bez wyniku badania.
    • lady001 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:28
      tak jest niestety wszędzie ja mam 22 i z synem 5 miesięcznym na
      okragło latam po lekarzach,jak nie kadriologitd. i pani wielka mi
      doktor mi ubliża,łaske robią,traktuja ludzi,a zwłaszcza matki jak
      śmiecie!!skandal
      • morgen_stern Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:31
        Ta się wyrwała jak filip z konopi hahahahha
        • monika121975 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:54
          Pade a ja mam dla Ciebie tylko jedną radę - dr Ewa Struś. Gabinet ma
          na Jedności Narodowej. Dokładne namiary znajdziesz w internecie.
          Po prawie 2 latach co miesięcznych chorób zaczynających się TYLKO od
          kataru a kończących na antybiotyku (miesiąc w miesiąc niemalże) w
          końcu trafiliśmy na super pediatrę, która przede wszystkim słucha co
          się do niej mówi. I to w sumie przez przypadek, bo przez pół roku
          pracowała w naszej przychodni.
          • pade monika dziękuję 10.12.08, 21:45

        • cudko1 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:01
          nie no litości!! matce sie nie dziwię zdenrewowania ale rozumiem
          lekarza, co miał zrobić??? na ładne oczy wypisać leki - nie no sory!
          tak to można wiesz syrop na kaszel wypisac i to pewnie nie każdy!

          do pade sama piszesz w tytule wątku - oceńcie prosze a potem się
          bulwerujesz jak znakomita wiekszoś pisze ze tej racji nie miałaś.

          A jesli naprawde pediatra zły a ty się denerwujesz zdrowierm dziecka
          (chociaz dlaczego akurat teraz skoro zwlekałaś 3/4 roku!!!!) to
          lecisz w te pędy do innego lekarza.
          • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:35
            no właśnie, wypadałoby zbadać dziecko, nieprawdaż?
            znakomita większość, hmm, nie wiem czy taka znakomitasmile
            teraz juz wiem, ze pediatra jest zły, do tej pory było ok, poza tym
            czy ja gdzieś napisałam, że zwlekałam z leczeniem córy przez 3/4
            roku? gruba nadinterpretacja
            masz rację prosiłam o ocenę, ale całej sytuacji a nie tylko i
            wyłącznie braku oryginału wyników
      • monika19782 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:48
        Wszystko zależy od dobrej woli lekarza. Ja większość rzeczy
        konsultuję z lekarką przez telefon, dyktuję wyniki, nawet wyniki
        RTG, ona zostawia recepty u pielegniarki jeżeli nie ma potrzeby
        ciągnięcia dziecka do przychodni gdzie może podłapać coś nowego.
        Rodzić często instynktownie ale również z doświadczenia wie kiedy
        wizyta jest potrzebna. Współczuję Ci że Cię tak potraktowała, mam
        odrobinę zrozumienia dla lekarza co do braku wyniku na piśmie może
        takie ma zasady ale to nie usprawiedliwienie dla tak obcesowegoo
        zachowania ,może zmień na lekarza który posiada wolę leczenia dziecka
        • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:53
          no właśnie o to chodzi, o tę wolę leczenia, zabrakło jej całkowicie
      • mathiola Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:04
        łomatko surprised big_grin
    • dynema Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 20:59
      Lekarka sie zainteresowala skoro nawet konsultowala te sprawe z inna
      osoba i to az 10 minut. I skoro leki sa 'z grubej rury' to musiala
      czyms je poprzec - a nie miala czym bo TY zawiodlas jako rodzic. I
      pretensje mozesz miec tylko do siebie.

      Co w jest z toba nie tak, skoro 'zapominasz' tak waznej rzeczy jak
      wynik badania dziecka?

      Jutro ciocia Stasia powie lekarzowi ze ma raka, bo jej siostry meza
      bratanek jej to podyktowal przez telefon... A pozniej ciocia Stasia
      albo je opyli na czarnym rynku albo je przyjmie i wystapi w
      programie TV, opowiadajac jak to wredny lekarz doprowadzil ja na
      granice smierci podajac jej lek na raka, kiedy raka nie miala...

      Skoro bylas pewna ze tesciowa dobrze podyktowala to czemu nie
      podpisalas ze bierzesz na siebie za to odpowiedzialnosc?

      W takich chwilach ciesze sie ze nie jestem lekarzem...Boze, widzisz
      i nie grzmisz!

      P.S. Mam nadzieje ze pracujesz w banku. Myslisz ze w ramach empatii
      moge jutro wziac ktredyt na 50 mln PLN w banku jesli mi maz przez
      telefon podyktuje stan mojego konta?

      I oczywiscie pod niczym sie nie podpisze, bo to chyba ty jestes od
      udzielania pozyczek a nie ja.
      • pade dynema przeczytaj proszę moje wypowiedzi 10.12.08, 21:37
        ze zrozumieniem, bo chyba coś z Tobą nie taksmile
        • dynema Re: dynema przeczytaj proszę moje wypowiedzi 11.12.08, 09:17
          Mimo ich meczacej repetytywnosci przeczytalam. Co jeszcze bardziej
          mnie utwierdza w tym ze u ciebie ciezko.

          Dla ulatwienia zrob sobie sama cwiczenie:

          Zamien slowa choruje = jest w ciezkiej sytuacji finansowej, zamiast
          lek = 50 mln PLN, zamiast wynik badania= dowod tozsamosci, itp. I
          ujrzysz caly bezsens swojego myslenia.

          A teksty : bo lekarka mogla mi poradzic aby ktos mi przeslal wynik
          faksem sa z kategorii smiesznych, bo ile ty masz lat? 5? Jak pani w
          przedszkolu ma ci radzic aby mama zapomniana bibulke na zajecia
          doniosla?

          Juz nie te lata, trzeba miec glowe tam gdzie ma byc, a nie innym
          czesciom ciala dorabiac uczy.
    • s.z-n hmm... 10.12.08, 21:16
      Pare razy rozne laboratorium wysylalo na moja prosbe fax, czasem ja wysylalam
      wyniki mailem, mialam jak widze duzo szczescia.
    • megi.3 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:21
      no niestety jest biurokracja... a poziom leczenia na NFZ pozostawia dużo do
      życzenia, chociaz czasami zdarzaja się ludzcy lekarze i fajne przychodnie,
      zalezy jak trafisz...
      kiedyś miałam zapalenie zatok, bol okropny, a na pogotowiu lekarz powiedział mi
      że nic mi nie jest i odmawia przyjęcia mnie
      na drugi dzień poszłam prywatnie do laryngologa i okazało się że mam bardzo
      silne zapalenie zatok, mnóstwo leków i nieleczenie grozi powikłaniami
      więc bywa tak sad((
      w każdym razie rozumiem Twoje rożżalenie na lekarkę
      • nadrugiemiania Pade!! 10.12.08, 21:37
        1.Rozumiem twoje rozżalenie bo "walczysz " o zdrowie Twojego dziecka.
        2.Niestety lekarka miała rację ,że nie przepisała ci antybiotyków na
        podstawie podanych przez Ciebie informacji, które Ty zdobyłaś przez
        telefon .Po prostu tak nie wolno.Swoją drogą jasne,że lekarka mogła
        Ci kazać przyjść następnego dnia z wynikami badań i antybiogramem i
        sprawa byłaby zalatwiona, jednakże śmiem twierdzić,ze specjalnie to
        Ty grzeczna w stosunku do niej nie byłaś.
        3. Nie sądzę ,aby lekarka widząc zagrożenie życia nie podjęła
        interwencji.Wybacz, ale tak na trzeźwo to zgadzam się z morgen, bo
        peumokoki nie wyhodowały się w ciagu ostatnich kilku dni, tylko
        znacznie , znacznie dawniej, smiem nawet twierdzić,ze w przeciągu
        ku miesięcy i jeśli Twoje dziecko nie jest alergikiem , to winę za
        katar przez 3/4 roku ponoszą właśnie pneumokoki, więc te 4 dni od
        środy do poniedziałku niczego by nie zmieniły.
        4. Co 3 człowiek ma w nosie pneukoki albo gronkowca złocistego.
        Myśle ,że Twojej córeczce nic nie będzie, wyluzuj , uspokój się i
        idź w poniedziałek do lekarki z kompletem badań i bądź grzeczna,
        bo "buzią" to jeszcze nikt w życiu daleko nie zaszedł.
        No to tyle.Mam nadzieję,że na spokojnie zrozumiesz.
        • pade Re: Pade!! 10.12.08, 21:43
          Buzię, jak to ładnie ujęłaś mam tutaj, bo nie pozwolę sobie
          insynuować chorób, nie życzę sobie by po mnie jeżdżono jak po łysej
          kobyle, itd, natomiast w gabinecie powiedziałam niewiele, bo po
          prostu mnie zatkało, dopiero w domu uświadomiłam sobie, ze lekarka
          nie powinna tak postapić
          a tak w ogóle, powtórzę się znowu bo jak widzę każdy czyta w wątku
          to co mu pasuje, CZY LEKARZOWI WOLNO PRZEPISYWAĆ ANTYBIOTYKI BEZ
          PRZEPROWADZONYCH BADAŃ??? W CIEMNO? Każdy pediatra robi to 20 razy
          dziennie, więc o co kaman???
          • nadrugiemiania Re: Pade!! 10.12.08, 21:49
            Wiesz Pade nie zawsze do stwierdzenia czy infekcja jest bakteryjna
            czy wirusowa potrzeba badań.Lekarz doskonale odróżni taka infekcję
            od takiej, no chyba,że trafiłas na kompletnego matoła.Nawet ja
            potrafię taką infekcję odróżnić , a jestem tylko pielegniarką.
            Powtarzam: to,że jestem zła jest zrozumiałe, ale zrozumiec też
            musisz,że lekarka bez antybiogramu, a na podstawie Twoich informacji
            nie mogła, tudzież nie MIAŁA PRAWA zapisac dziecku
            antybiotyk.Maszantybiogram w domu.Jak poleciłas jakieś forumce sama
            skorzystaj z gogle i wyszukaj sobie antybiotyki na , które
            pneumokoki Twojego dziecka sa wrażliwe i zobacz , co może grozić
            twojemu dziecku jeśli antybiotyk nie będzie trafiony lub mała będzie
            na niego uczulona.Podjęłabys takie ryzyko nie mając papierka w ręku
            jako podkładki???? Ja nie.
            • pade Re: Pade!! 10.12.08, 21:53
              Kochana, ja Cię proszę przeczytaj dokładnie mój pierwszy wpis.
              Ja poszłam do lekarki z antybiogramem! czyli miała na tacy podane co
              może przepisać a czego nie. Lekarka mnie zna, wie, ze zgadzam się na
              antybiotyki dopiero w ostateczności (mała brała 3 w tym roku), nie
              mam chorby Munchausena...no nie wiem co mam jeszcze napisać
          • maga_luisa Re: Pade!! 10.12.08, 21:50
            Pade, oczywiście że antybiotyki najczęściej przepisujemy w POZ bez antybiogramu,
            a na podstawie badania podmiotowego i przedmiotowego, empirycznie.
            Nie jest realnym w każdej sytuacji zlecać badanie bakteriologiczne, co więcej
            może to być nieuzasadnione i mylące.

            Inna rzecz, że wielu pediatrów robi to za często; zwykle niestety wychodząc
            naprzeciw oczekiwaniom większości matek. Te rozsądne mają o to pretensję, i
            słusznie.
            • pade Re: Pade!! 10.12.08, 21:56
              maga_luisa
              pade 10.12.08, 20:32 Odpowiedz
              u mojej córy jest wskazanie do leczenia: obrzęk błon śluzowych
              uniemożliwiający oddychanie nosem, bardzo gęsty żółty ropny katar,
              pocenie się..
              chociaż nie wiem, mogę się mylić, a właściwie to chciałabym się
              mylić "
              Rozumiem, ze jesteś lekarzem, więc oceń proszę, są wskazania do
              leczenia czy też nie?
              • maga_luisa Re: Pade!! 10.12.08, 21:59
                Bez zbadania nie ocenię.
                Jeśli gorączkuje, śluzówki gardła i nosa są zaczerwienione i obrzęknięte, to
                pewnie tak; ale - podkreślam - to jest tylko domniemanie.
                Możliwa jest również opcja, że wystarczą mukolityki i ew.coś
                immunostymulującego. Powtarzam - bez badania nie mogę tego wiedzieć.
          • reszka2 Re: Pade!! 10.12.08, 22:04
            Owszem, można "wypisywać" antybiotyk bez badań.
            Nazywa się to leczenie empiryczne i jest powszechnie uznaną metodą leczenia. Zaś
            opiera się na empirii, czyli doświadczeniu. Np. jeśli widzę klasyczną anginę, to
            ma prawo zakładać, że jest wywołana przez paciorkowce, zatem zlecam penicyline
            nieuczulonym, a erytromycynę uczulonym. Itd.
            Dotyczy to stanów, kiedy odroczenie leczenia w oczekiwaniu na wynik posiewu i
            antybiogramu mogłoby zaskutkować poważnymi następstwami zdrowotnymi.
            Nie łudź się, twoje dziecko przez dłuugi czas może mieć w nosie jak nie
            pneumokoka, to hemofilusa, jak nie hemofilusa, to inną moraxellę.
            I guano z tego, bo najczęściej jest to nosicielstwo i nic się z tym nie robi.
            Jak pochodziło Bóg wie jak długo z tym co ma w nosie, nie gorączkuje, nie jest w
            ciężkim stanie, to należy śmiało założyć, że spokojnie dożyje następnego dnia,
            tygodnia, a nawet podeszłej starości. O ile w ogóle coś trzeba będzie dawać. O
            ile szczep jest zjadliwy, a nie nosicielski. O ile wymaz został pobrany
            prawidłowo (rzadkość. Najczęściej wymazy z nosa sa gó...ane jakościowo, bo
            laborantki pobierają z przedsionka nosa a nie spod małżowiny nosowej).

            Tak więc widzisz, moja droga, że pienisz się jak pralka Frania zupełnie
            niemerytorycznie.
            Ale jako że w stanie pewnego pienienia racjonalne argumenty nie pomagają, więc
            dam ci radę.

            Kup u Ruskich na targu kałasza z amunicją, podjedź do przychodni, zawiadamiając
            wcześniej rzecznika praw pacjenta oraz TVN Uwaga i wyrąb całą serię w lekarkę. A
            niech sobie popamięta, cholera!
            • nadrugiemiania Reszka!!!!!!!!11 10.12.08, 22:08
              reszka napisala :"Kup u Ruskich na targu kałasza z amunicją, podjedź
              do przychodni, zawiadamiając wcześniej rzecznika praw pacjenta oraz
              TVN Uwaga i wyrąb całą serię w lekarkę. A niech sobie popamięta,
              cholera! "

              Normalnie oplułam monitor smile))))
            • pade Re: Pade!! 10.12.08, 22:16
              a jak widzisz nieklasyczny katar to co robisz?
              merytorycznie nie mogę się pienić, panno dowcipna, bo ja nie robię w
              tym fachu, gdybym robiła, nie byłoby tego wątku
              skoro lekarki wypisują antybiotyk jedynie z "doświadczenia" a
              laborantki nie umieją zrobić wymazu, to po co sa laboratoria?

              > Kup u Ruskich na targu kałasza z amunicją, podjedź do przychodni,
              zawiadamiając
              > wcześniej rzecznika praw pacjenta oraz TVN Uwaga i wyrąb całą
              serię w lekarkę.
              > A
              > niech sobie popamięta, cholera!
              haha, aleś mi dokopałasmile
            • lola211 Re: Pade!! 11.12.08, 12:13
              Od dawien dawna wiadomo, ze Polak zna sie na wszystkim, a
              najbardziej na polityce i medycynie, czego Pade jest wysmienitym
              przykładem.
      • maga_luisa Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:47
        Zapalenie zatok nie kwalifikuje się do leczenia na pogotowiu.
        • myelegans Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:49
          Czy ta lekarka zlecila te badania?
          • nadrugiemiania Pade!!!!!!!!!11 10.12.08, 22:11
            Cos mi się wydaje,że trolujesz, a skąd moje przypuszczenia.Ano stąd,
            że w kilku postach piszesz,ze antybiogramu nie miałaś , a mnie
            napisałas ,że antybiogram miałaś.Zdecyduj się, bo sie troche
            pogubiłaś.
            • pade Re: Pade!!!!!!!!!11 10.12.08, 22:22
              Boże kochany, to szanowne forumki twierdzą, ze nie miałam, bo nie
              miałam oryginalnego wydruku z drukarki laboratorium
              miałam natomiast ten sam antybiogram, który ma laboratorium napisany
              ręcznie, czyli wg szacownego grona emem g... miałam
              już wszystko jasne?
              jeju troll, kałach, no wesoło się robi, nie powiemsmile
        • cudko1 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 21:52
          nie no to po jaki grom zaczynałaś ten watek skoro nie przyjmujesz
          odpowiedzi/opinii nie po twojej myśli??

          jeszcze raz - jak tak czytam to kazdy rozume Twój strach o dziecko
          (każda z nas jest mamą) ale co do jasnej ch... robiłaś przez 3/4
          roku????????

          • nadrugiemiania Pade 10.12.08, 21:56
            Napisałaś :"Wynik odebrała teściowa bo niedaleko pracuje, ale
            ponieważ na 15 50 byłam umówiona do pediatry nie miałam mozliwości
            zabrania go od niej więc podyktowała mi cały antybiogram przez
            telefon" . Ja Twoje słowa rozumiem tak,ze antybiogramu nie miałaś.
            No chyba,że analfabetka jestem.
            • pade Re: Pade 10.12.08, 21:59
              No nie miałam, a wszystko co pokazałam lekarce wymyśliłam na
              poczekaniu!
              Wybacz, ale nie mam już siły tłumaczyć tego po raz setny
          • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:06
            spałamsmile
            nie rozumiem, mam teraz zrobić jakąś wyliczankę? Szanowna Pani
            Cudko1 zrobiłam dziecku nastepujące badania, odwiedziłam tych o to
            lekarzy, przepadano córkę na oddziale takim a takim, czy dobrze
            postapiłam? a może jestem wyrodną matką?
            no nie żartuj sobie
            • reszka2 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:07
              Owszem, można "wypisywać" antybiotyk bez badań.
              Nazywa się to leczenie empiryczne i jest powszechnie uznaną metodą leczenia. Zaś
              opiera się na empirii, czyli doświadczeniu. Np. jeśli widzę klasyczną anginę, to
              ma prawo zakładać, że jest wywołana przez paciorkowce, zatem zlecam penicyline
              nieuczulonym, a erytromycynę uczulonym. Itd.
              Dotyczy to stanów, kiedy odroczenie leczenia w oczekiwaniu na wynik posiewu i
              antybiogramu mogłoby zaskutkować poważnymi następstwami zdrowotnymi.
              Nie łudź się, twoje dziecko przez dłuugi czas może mieć w nosie jak nie
              pneumokoka, to hemofilusa, jak nie hemofilusa, to inną moraxellę.
              I guano z tego, bo najczęściej jest to nosicielstwo i nic się z tym nie robi.
              Jak pochodziło Bóg wie jak długo z tym co ma w nosie, nie gorączkuje, nie jest w
              ciężkim stanie, to należy śmiało założyć, że spokojnie dożyje następnego dnia,
              tygodnia, a nawet podeszłej starości. O ile w ogóle coś trzeba będzie dawać. O
              ile szczep jest zjadliwy, a nie nosicielski. O ile wymaz został pobrany
              prawidłowo (rzadkość. Najczęściej wymazy z nosa sa gó...ane jakościowo, bo
              laborantki pobierają z przedsionka nosa a nie spod małżowiny nosowej).

              Tak więc widzisz, moja droga, że pienisz się jak pralka Frania zupełnie
              niemerytorycznie..
              Ale jako że w stanie pewnego pienienia racjonalne argumenty nie pomagają, więc
              dam ci radę.

              Kup u Ruskich na targu kałasza z amunicją, podjedź do przychodni, zawiadamiając
              wcześniej rzecznika praw pacjenta oraz TVN Uwaga i wyrąb całą serię w lekarkę. A
              niech sobie popamięta, cholera!
            • cudko1 Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:16
              no chyba tak powinnas napisac... skoro twoje dziecko ma katar przez
              3/4 roku Ty raptem (tak wynika z Twojego postu - uprzedzam nie wiem
              jak było - no ale to juz uroki netu i ograniczonego kotaktu) robisz
              badania i siejesz panikę - pewnie tez bym siała - ale nie miałabym
              pretensji do lekarki!!! a chyba (tak wynika z tytułu) o ocene
              zachowania lekari Ci chodziło. Pewnie są lepsi lekarze i gorsi, ci z
              lepszym i gorszym powołaniem do zawodu - ale z tego co doczytałam to
              Twój pediatra i sama go wybrałaś a on nie postąpił wbrew prawu tylko
              wbrew twoim oczekiwaniom - nie dziwie się za duża odpowiedzialnosc
              to tak jak któraś forumowiczka (przepraswam nie pamiętam która a
              nie chce teraz przewalać tych postów od nowa)napisała ktoś, np
              kolega z podwórka udzielił pożyczki tylko dlatego ze pracuje w banku
              i ma taką możliwość (nawet nie koniecznie na 4 mln pl) bez
              sprawdzenia Twojej zdolnosci kredytowej. A tu mamy do czyneinia wg
              mnie z dużo większą odpowiedzialnością - zdrowiem dziecka
    • deodyma Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:18
      pisalas na samym poczatku, ze u Twojej corki katar sie ciagnie przynajmniej
      przez 3/4 roku. teraz probowalas wyleczyc go sama, ale nie zastanowilo Cie
      wczesniej, ze moze os tu n=jest nie tak? katar katarem, ale zeby dziecko wciaz
      go mialo??? nie chodzilas wczesniej z corka do lekarzy? ja rozumiem, ze dzieci
      sie przeziebiaja i cieknie im z nosa, ale gdyby moje dziecko wciaz sie smarkalo,
      od razu bym poszla do lekarza...
      • nadrugiemiania i do postu deodymy dodaję... 10.12.08, 22:20
        że ponoc ma gęsty, ropny katar i sie poci.Litości!!Pade
        troluje .Koniec kropka. Za dużo niejasności w tym co pisze.
        • deodyma Re: i do postu deodymy dodaję... 10.12.08, 22:23
          otoz to. mnie tez to zastanowilo. przeciez taki katar to nic innego , tylko
          infekcja w organizmie. nawet bym tego sama nie leczyla, tylko od razu poszla z
          tym diabelstwem do lekarza. samemu bardziej mozna zaszkodzic w takich wypadkach,
          niz pomoc.
        • nadrugiemiania Pade 10.12.08, 22:25
          Moim zdaniem antybiogramu nie miałaś, bo go -po prostu nie miałaś.
          Zapraszam do wyszukiwarki i kloknąć :trolowanie. Napewno rozjaśni Ci
          sie w głowie.Znaczy , będziesz wiedziała,że nie jest to absolutnie
          obraźliwe określenie.
        • pade Re: i do postu deodymy dodaję... 10.12.08, 22:26
          tak, masz rację, trolluję
          zadowolona?
          niejasności są dlatego, ze nikt nie czyta tego co było wyżej, tylko
          wtraca swoje trzy grosze
          a ja już nie mam ochoty 100 razy to samo pisac!!!
          odpowiem Ci po raz ostatni, katar ropny moje dziecko ma od zeszłego
          czwartku, w piątek nie przyjął mnie laryngolog, w sobotę zrobiłam
          posiew, dzisiaj mamy środę
          cos jeszcze Ci nie pasuje?
          • nadrugiemiania Re: i do postu deodymy dodaję... 10.12.08, 22:32
            Mnie tam wszystko jedno.Moim zdaniem pogubiłas sie w zeznaniach i
            tyle, ale przyznac muszę,że bardzo skrzętnie znajdujesz
            wytłumaczenie na swoje pomyłki.Nie zgadzam sie z Toba, bo bardzo
            dokladnie przeczytałam cały watek i uważam też , że bardzo dokładnie
            i empatycznie napisalam pierwszy post w odpowiedzi na Twój
            watek.Jednak widzę,że jesteś bardzo anty nastawiona do wszystkich ,
            którzy maja odmienne zdanie niż ty sama.Zauważ,że prawie 100 %
            postów- forumek nie zgadza się z Tobą.Więc może czas się zastanowić
            nad tym i czy oby napewno masz rację.A i jeszcze Ci rzypomne i
            zwrócę uwagę na to,że każda z nas rozumie Twoje oburzenie , bo też
            jesteśmy matkami.No , ale wybacz świstek papieru przepisany przez
            osobę - no wybacz- niekompetentną - nic nie znaczy.A to,że sie
            pienisz nic ni zmieni niestety. Twoje dziecko , Twoja decyzja co
            zrobisz.Moim zdaniem przesadzasz, bo dzieciak pewnie chodzi z tym
            pneukokiem od dluzszego czasu.I co , w sumie to o co Ci chodzi? O to
            by Ci przyznac rację? OOO kochana, w takim razie pomyliłas fora.Choc
            nie wiem , gdzie miałabys sie udać, aby ci racje przyznano. Hmmm.
            • pade Re: i do postu deodymy dodaję... 10.12.08, 22:52
              empatycznie zarzuciłaś mi,że pyskowałam do lekarkismile podsłuchiwałaś
              czy co?smile
              na poczatku miałam watpliwości czy dobrze robię złoszcząc się na
              takie podejście do pacjenta, ale teraz juz jestem pewna...że dobrzesmile

              widzisz moja wspaniała lekarka, której bronicie z takim zacięciem
              nie wypisała mi skierowania na posiew, bo to za drogie, nawet nie
              zasugerowała zrobienia takiego badania odpłatnie, a wie, ze zrobię
              dla córy wszystko. To laryngolog kazał mi zrobić posiew, ale
              skierowania do laryngologa tez nie dostałam...z oszczędności, więc
              zrobiłam posiew odpłatnie, na wszelki wypadek z gardla też. Byłam u
              tej lekarki miesiąc temu, tez z katarem, leczyła mukolitykami,
              przyplatał się kaszel i to paskudny ale osłuchowo było czysto. Po 4
              wizytach wypisała antybiotyk, bez żadnych dodatkowych badań i pomimo
              tego, że w oskrzelach i płucach nadal było "czysto". zgodziłam się
              bo nie mogłam patrzeć na to jak mała się męczy. Przeszło na chwilę,
              tydzień później znowu to samo, więc zaordynowano
              nam...uwaga...cebion!
              Nie wiem czy doczytałaś ta lekarka jest również kierowniczką
              przychodni, dokładnie wie ile kosztuja badania i na "byle co"
              marnować przecież pieniędzy nie będzie. Więc leczyła córę w ciemno,
              a dziś mnie spławiła. I żadna z Was nie jest w stanie mnie
              przekonać, ze dobrze zrobiła. Zmieniam przychodnię i nie ma odwrotu.
              A historii chorób mojej córy nie opisywałam bo musiałabym napisac
              książkę, po prostu.
      • igooska Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:27
        Tu bym się nie zgodziła z tobą.Moj syn miał katar non stop i lekarze rożni
        leczyli go na wszystko ale dopiero po prawie pól roku wpadli na to żeby posiew
        zrobić.Wyszły pneumokoki.A ze katar zawsze u mojego wiązał się z kaszlem
        gorączką itd to myślę ze dlatego tyle to trwało.Pewnie u Pade tez tak wyglądało
        to.No a ze lekarka nic nie przepisała bez wyniku to się nie dziwie.
      • igooska Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:32
        To do deodymy byłosmileI dodam ze z praktyki mamy 2 dzieci że jakoś lekarze niezbyt
        chętnie kierują na wymazy z nosa czy tez z gardła.Czyżby to aż takie kosztowne
        było??
        • deodyma Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:36
          ok. tylko pade nie pisze nic na ten temat, czy z tym katarem wczesniej chodzila
          do lekarza, skoro az tak dlugo sie ciagnie, ten tez usilowala leczyc sama...
          moze wczesniej tez leczyla go sama.
          mój suwaczek
    • irmina-to-ja Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:33
      Czy jesteś z okolic Warszawy lub Warszawy- jeśli tak to podam ci adres dobrej p.
      dr- prywatnie- 40zł wizyta- i moje córeczki u niej leczę, bo już kilku lekarzy
      dawało- cebion, nasivin, sól fizjologiczną, mucosolvan, a obie mają bakterie w
      nosku i pani dr je leczy skutecznie- jak na razie.
      co mnie z mężem ubawiło w sobotę- córeczka 5 m-cy od kilkunastu dni katar
      spływający do gardła i kaszel z tego powodu po lekach zaleconych przez dr z
      przychodni (bez poprawy), pediatra z tekstem do dziecka badając je:" Po co oni z
      Tobą przyjechali, śmiejesz się i taka zadowolona jesteś, do nas że ona nic nie
      słyszy i nie widzi"( cóż nie nasza wina że mamy pogodne dziecko, które śmieje
      sie do ludzi a kaszle w nocy- {może będę spać na siedząco trzymając małą- wtedy
      rzeczywiście do ów dr nie muszę jechać., opadły ręce- zapisała wapno i czopki,
      pytam na co te czopki są, ona ze na stan zapalny i przeciwgorączkowo- dziecko
      temp 36-37 st i nic jej 5 minut temu wg dr nie dolegało ale czopki zapisuje-
      wcale nie kupiliśmy poszliśmy w pn prywatnie- dziecię już prawie zdrowe,.
      Aha dr badając córeczkę zauważyła ząbki ale pleśniawki na języku-(dużo) nie
      widziała choć mówiłam 2 razy przed badaniem.
      Więc rozumiem żal do lekarki, z jednym sie nie zgodzę że lekarz nie przepisze
      leku bez odstawy- badania
      • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 10.12.08, 22:53
        niestety nie jestem z okolic Warszawy ale mimo to dziękujęsmile
    • asiek_k Ta sama lekarka prywatnie 10.12.08, 23:14
      A teraz wyobraźcie sobie, że Pade poszła do tej samej lekarki prywatnie. Jestem
      przekonana, że pani doktor zbadałaby dziecko, przeczytała wynik i zadzwoniła do
      laboratorium żeby sie co do niego upewnic, albo poprosiła o dowiezienie
      oryginału, przepisała co uważa za stosowne , wytłumaczyła jak stosowac i
      skasowała wg lokalnej stawki. W prywatnym gabinecie się opłaca.
      "Chorych " mamy lekarzy.

      Pade, rozumiem Cie doskonale. Czasem wolałabym u lekarzy weterynarii sie leczyć.
      • pade Otóż to!!!! n/t 10.12.08, 23:18

        • inia33 Re: Otóż to!!!! n/t 10.12.08, 23:21
          mam jak najgorsze zdanie o większości znanych mi lekarzy, ten wątek
          to niestety potwierdzasad
          oczywiście najgłośniej krzyczą panie lekarki...

          Pade, doskonale Cię rozumiem, niestety
        • igooska Re: Otóż to!!!! n/t 10.12.08, 23:23
          I jeszcze jedno.Myślę ze żadna z nas nie popiera tego jak się zachowała
          lekarka(rozmowa przez tel itd).Raczej oburza to ze chcesz by przepisała ci
          lekarstwo na chorobę co do kto rej nie ma pewności.A jak się pani która wydaje
          wyniki pomylili ?I masz wynik od kogoś innego? Nie miałabyś obaw dać dziecku
          lekarstwa które lekarka przepisała ot tak ?
          • inia33 Re: Otóż to!!!! n/t 10.12.08, 23:26
            to już chyba Kiraout pięknie opisała, jak się pani doktor powinna
            była zachować, nic dodać, nic ująć

            a wy się ciągle czepiacie tylko jednego szczegółu, ech...
          • hanalui Re: Otóż to!!!! n/t 10.12.08, 23:26
            igooska napisała:
            > Nie miałabyś obaw dać dziecku
            > lekarstwa które lekarka przepisała ot tak ?

            Chyba nie mialaby bo smaa lekarce dyktowala lek i byla oburzona ze
            go nie zna big_grin
          • pade Re: Otóż to!!!! n/t 10.12.08, 23:29
            wiesz ja nie wiem od kogo się to zaczęło, a juz nie mam sił
            przekopywac się przez cały wątek, ale ja nigdzie nie napisałam, że
            żądam leku, tylko, że oczekuję leczenia. A to chyba jest różnica,
            prawda? Może trzeba by było dodatkowe badania zrobić, krwi na
            przkład. Mogła mi coś zaproponować na przetrzymanie do poniedziałku
            prawda?
            Jak mogli sie pomylić z wynikiem? Jest na nim nazwisko mojej córy,
            teściowa jeszcze dobrze widzi, nie rozumiem. Jesli pomylili próbki
            to i tak nie mam na to wpływu...
            No i dalej nie wiem co Was tak oburza?smile
            • lola211 Re: Otóż to!!!! n/t 11.12.08, 12:31
              Normalnie mozna sie pomylic.Ostatnio na badaniu moczu mojej córki
              widnialo moje nazwisko i Pesel.Zdarza sie, tam pracuja ludzie-
              omylni.
              Robilam dziecku w zyciu multum roznych wynikow i wiem jedno- nic nie
              jest oczywiste.
              Lekarz musi na wlasne oczy wynik zobaczyc, by na tej podstawie
              podejmowac przemyslane leczenie.
              Sama pracuje z ludzmi i wiem, jak potrafia sie mylic, choc im sie
              wydaje ze NA PEWNO to co podaja jest prawda.Obowiazuje zasada
              ograniczonego zaufania.

              Kiedys robiac badanie moczu dziecka wynik wyszedl po prostu
              dramatyczny.Po dziecku nic nie bylo widac, ze cos nie tak.Wynik
              powtorzylam- wyszedl ok.Uznalam, ze to ewidentny bład laborantki,
              podmieniono próbki itd.Pani upierala sie, ze absolutnie- nieprawda.
              Nie minął miesiac, a u córki zdiagnozowano wade ukladu moczowego i
              najpewniej badanie bylo przeprowadzone na moczu cofnietym z pecherza
              do nerki- dopiero wowczas wyjasnilo sie, dlaczego wyniki były takie
              złe.
              Albo kilkukrotna jontoforeza- dla laika LOGICZNE jest, ze skoro
              wynik wyszedl dobry, to dziecko na pewno nie ma muko.Dla lekarza to
              juz oczywiste nie jest i zleca badanie ponownie.
              Lekarzem nie jestem i dlatego nie porywam sie na ocenianie medyków
              jako laik.Bo oni wiedza, a nam sie co najwyzej wydaje.
      • igooska Re: Ta sama lekarka prywatnie 10.12.08, 23:18
        Jeżeli lekarka prywatnie przepisałaby odpowiedni antybiotyk nie mając przed
        oczami wyniku laboratoryjnego to wszystko o niej wiem!Wtedy naprawdę lepiej
        leczyć się u wetasmile
        • asiek_k Re: Ta sama lekarka prywatnie 10.12.08, 23:24
          Toż piszę przecież, że se dzwoni i jej faksują , albo dowożą. Nikt jej nie każe
          wypisywać "na słowo honoru".
    • igooska Re:Pade! 10.12.08, 23:38
      W tytule wątku napisałaś-proszę oceńcie-wiec oceniamy!Zachowanie lekarki
      -złe,twoje roszczenia też!Naprawdę nie ma co się gorączkować ja przez bakterie
      przeszłam i wystarczał wymaz z nosa.Dostaliśmy krople do noska ale leczenie
      trwało przeszło rok.Moja koleżanka w tamtym roku dla syna tez miała krople plus
      zalecenie zaszczepienie dzieci w rodzinie na pneumokoki.
    • a_gurk Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 03:26
      Lekarka jest biurwą i chociaż rzeczywiście nie powinna wypisywać
      antybiotyku na podstawie notatek, mogła się się przynajmniej trochę
      zainteresować chorą- zbadać, zadzwonić do laboratorium, dać czas na
      dowiezienie oryginału-czyli zająć się swoją pracą. Leczeniem. Do
      forumowiczek. Lekarka owa była kierowniczką przychodni i poza dwoma
      dniami, kiedy przyjmowała pacjentów, w pozostałe dni zajmowała się
      sprawami administracyjnymi ośrodka. Radzę czytać ze zrozumieniem. Do
      forumowiczek-lekarzy. Choroba jest problemem, który nalezy
      rozwiązać. Nawet jesli to zwykły katar, to nalezy odpowiednio
      poinformować rodziców, ew. zalecić dodatkowe środki jak np.
      inhalacje solą fizjologiczną itp. Zalecanie odpowiedniego leczenia
      nalezy do obowiązków lekarzy a nie forumowiczek, prawda? Inna
      kwestia to telefony do psiapsiółek i ploty w czasie przyjmowania
      pacjentów. Kurs obsługi klientów się kłania. W mojej firmie za taki
      sposób traktowania klientów wyrzucano na bruk. Nie mówiąc o sposobie
      rozwiązania problemu, tzn. jakiegokolwiek braku rozwiązania. Akurat
      wertowanie rejestru leków uważam za zdrowy objaw u lekarki, nie
      pomogło jednak jej znaleźć rozwiązania. Jeżeli wy podobnie leczycie
      pacjentów, to ja się nie dziwię, dlaczego wiele prostych zakażeń
      leczy się miesiacami.
      Do Pade. Jest demokracja i wolnośc. Wybierz innego lekarza, albo
      napisz skargę na swojego za brak udzielenia pomocy, ewentualnie
      przymykaj oczy na zachowanie dotychczasowego. Twój wybór. Jak
      widzisz na forum niewiele znajdziesz zrozumienia, a cierpliwość
      lepiej zachowuj dla dzieci.

      Pozdrawiam i dużo zdrowia

    • protozoa Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 07:38
      1. Lekarka miała rację, ze na podstawie antybiogramu podanego przez rodzinę ( a
      nie wyniku na papierze czy przefaksowanego przez laboratorium) nie wypisała
      recepty na antybiotyk. Pacjent może cos pokręcić, bo jest laikiem, może czegos
      nie doczytać i co wtedy... kto bierze odpowiedzialność? Matka? Nie, LEKARZ .
      Matka natychmiast pisze skarge a w drastycznych sytuacjach zawiadamia
      prokuraturę. I jak ma sie bronic lekarz? Tym, ze matka powiedziała? Śmieszne.
      Kręci na siebie bat.
      2. Oceniac można będąc w gabinecie. Cos mi sie wydaje, że pade napisała ten post
      bardzo jednostronnie i subiektywnie.O czym lekarka rozmawiała z koleżanka przez
      telefon? Czy o tym jak się piecze placek ze śliwkami czy konsultowała się?
      3. Kochacie napadać na lekarzy, a jak sie trochę bardziej wnikliwie przyjrzeć to
      same nie jesteście bez winy. Oj nie!
      • pade Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 09:55
        1. Zgadzam się.
        2. A jak miałam napisać, dwustronnie? Przecież nie wiem co lekarka
        myślała, co czuła. Rozmawiała z koleżanką o tym, że ta koleżanka
        albo ktoś inny musi jechać dzisiaj do Warszawy i chyba będzie lecieć
        samolotem, poza tym koleżanka duuuzo mówiła, pediatra słuchała,
        wystarczy?
        3. Masz w rodzinie lekarza, że się tak oburzasz?
        • betty_julcia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 10:24
          HEj Ewcia.
          Kup w aptece atecortin i daj małej, może jej pomoże do tego poniedziałku.
          Rozumiem twoje rozżalenie. Rozumiem też lekarkę że nie mogła na podstawie tego co napisałaś wypisać lekarstwa ale nie okazała przy tym odrobiny zainteresowania. Dla mnie szok. Wszytko można inaczej załatwić, no ale jak przeszkodziłaś jej w rozmowie zkoleżanką to potraktowała cię z buta. Inaczej tego nazwać nie można.
          Moja Julia też miała gronkowca złocistego w gardle i pamiętam że w szpitalu wojskowym robili podobno rewelacyjne autoszczepionki z konkretnej bakterii pobranej od pacjenta. To jest stara informacja, nie wiem czy jeszcze robią bo podobno przepisy unijne zabraniają. Ale wiem że niejednemu pomogła.
          Dryndnę później do ciebie. POki co mam Julkę półprzytomną na rota.
          • gemmavera Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 10:39
            betty_julcia napisała:

            > HEj Ewcia.
            > Kup w aptece atecortin

            Atercortin jest na receptę, o ile wiem.

            Straszne tu przepychanki w tym wątku. smile
            Powiem tak: opierając się na relacji Pade przyznaję, że lekarka nie była zbyt
            miła. Prywatna rozmowa, kiedy w gabinecie jest pacjent, nie jest szczytem
            elegancji, że tak delikatnie się wyrażę. wink

            Ale nie dziwię się, że nie wypisała antybiotyku, nie mając wyniku w wersji
            "oficjalnej".

            Owszem, mogła zasugerować, żeby pójść z dzieckiem do innego lekarza albo
            przyjechać następnego dnia do niej. Ale to samo mogła zasugerować jej Pade,
            zgadza się?

            A poza tym może ten wynik nie jest po prostu taki zły, skoro lekarka po
            przeczytaniu nie wysłała dziecka do szpitala? Przecież jeśli dziecko nie ma
            gorączki i cech uogólnionej infekcji, to nie ma co wpadać w panikę tylko
            dlatego, że w nosie ma 'rozreklamowane' pneumokoki. Podobno 60% przedszkolaków
            jest nosicielami pneumokoków.
            Mój syn też ma pneumokoki i katar przez większą część roku. Co jakiś czas
            dochodzi do nadkażenia i katar jest ropny, ale to tyle.

            Rozumiem, że rodzic się martwi, kiedy dziecko choruje - ale jeśli katar trwa od
            trzech tygodni, to nie ma sensu panikować z powodu kilku dni różnicy, zwłaszcza
            że lekarz widział wyniki i nie panikował. Od pneumokoków w nosie do sepsy
            naprawdę daleka droga.
          • betty_julcia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 10:40
            Ewcia. Sorry. Pomieszały mi się bakterie. Tym bardziej nie rozumiem zachowania lekarki...

            Dziewczyny. Wy nie poważne jesteście i nie życzę Wam spotkania z taką lekarką, która odsyła dziecko z Pneumokokiem w nosie do domu i każe przyjść za tydzień...
            Ewelina zpaytam koleżankę o namairy na prywatna lekarkę, która w takim przypadku działała natychmaistwo i z zagranicy sprowadzali jedyny antybiotyk który działał na bakterię. Dziecko natychmiast przestało chorować. Z tymże za taką opiekę dużo się płaci. Niestety mało jest tak zaangażowanych lekarzy jeżeli nie zapłaci się za wizytę.
            • betty_julcia Skoro jesteście takie mądre 11.12.08, 11:13
              co by się według was strasznego stało gdyb lekarka przeczytała wynik, obejrzała dziecko, przeprowadziła wywiad z matką wypisała receptę i zaznaczyła, że jeżeli na drugi dzień rano matka doniesie oryginał wyniku otrzyma receptę. To jest poszanowanie swojego czsu i czasu pacjenta. Podejscie do niego ze zrozumieniem i potraktowanie jak pacjenta a nie jak matkę psychpatkę która wymysłiła sobie wynik. Przecież wszyscy jesteśmy dorosłymi ludźmi a myślenie nie szkodzi.
              Poza tym, trudno się dziwić że matka wystraszyła się na widok nazwy bakterii. Telewizjai lekarze skutecznie nas nastraszyli. Wiec dlaczego lakarka nie powiedziała "proszę się nie martwić, tutaj parę dni już nie robi różnicy, nei jest to takie groźne jak się Pani wydaje". Na pogawędkę z koleżanką miała czas, a na wytłumaczenie pacjenowi nie? Niel ubię być traktowana przez lekarza jak tępak, który nie musi wiedzieć nic i ma ślepo ufać lekarzowi. Kilka słów wytłumaczenia nie boli.
              Zabrakło u lekarki zyczliwości dla wystraszonej matki. A wy dziewczyny, szkoda gadać... nie dość że czytać ze zrozumieneim nie potraficie, bo Pade nigdzie się nie upiera że zażądąła recepty na podstwie własnoręcznie wypisanego wyniku, tylko pisze ze można było lepiej zorganizować przebadania córki a po drugie z życzliwością też u Was krucho...
              Poza tym nie rozumiem dlaczego lekarka nie przebadała dziecka, nie zajrzała do gardła po 3 tygodniowym katarze, nie osłuchała. Do sołuchania wynik potrzebny??? Pewnei Wy wiecie dlaczegosmile Heh, może za abrdzo roszczeniowa jestem i za wiele wymagam...
              • protozoa Re: Skoro jesteście takie mądre 11.12.08, 12:53
                A ja bardzo bym chciała zobaczyć te scenę z innej strony. Pacjenci też potrafią
                być dobrzy! Żądają skierowań, recept ( poczytajcie na forum "wymusiłam takie to
                a takie skierowanie, taka to a taką receptę"), nie słuchają, a potem robia po
                swojemu, albo za 5 minut pytają to co przed chwila tłumaczyłam, ba co rysowałam.
                Nie słuchają zaleceń, a potem jak się pogorszy to mają pretensje. Nagminnie(!)
                kłamią ( okłamując zresztą siebie).
                Nie tak dawno ściagali mnie z oddziału do Izby Przyjęc, bo 14-15 letnia pannica
                nie chciała dać się zbadać chirurgowi-mężczyźnie ( a zachodziło uzasadnione i
                słuszne podejrzenie ostrego brzucha). Ciekawe co by było gdyby nie było kobiety?
                I odwrotnie - facet ze zmianami na członku sugerującymi kiłę nie chciał pokazać
                swoich klejnowtów dermatologowi-kobiecie.
                Wy piszecie o grzechach lekarzy. Nie twierdze, że wszyscy są aniołami. Ja
                natomiast moge pisac bardzo dużo o pacjentach. I byłaby to ciekawa lektura.
        • protozoa Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 12:42
          Mam, matkę, ojca, babcię, niezyjącego dziadka, męża i sama jestem lekarzem.
    • elza78 moze to bedzie straszne co napsize ale 11.12.08, 11:20
      lekarka zachowala sie profesjonalnie
      NIEDOPUSZCZALNE JEST podawanie pacjentowi wynikow prze telefon
      i osobe ktora to zrobila w laboratorium mikrobiologicznym powinna spotkac
      solidna reprymenda!!!
      • amoreska Re: moze to bedzie straszne co napsize ale 11.12.08, 11:22
        Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post...
        • elza78 Re: moze to bedzie straszne co napsize ale 11.12.08, 11:26
          czytalam, i dalej podtrzymuje ze podawanie wyniku przez telefon nawet po
          blaganiach jest NIEDOPUSZCZALNE!!!
          • elza78 Re: moze to bedzie straszne co napsize ale 11.12.08, 11:28
            dobra ok, tesciowa podyktowala wynik, to tym bardziej smieszne sa wywody pade na
            temat bezdusznosci lekarki...
            sorry
            nie ma rozmowy, wynik mozna bylo przefaksowac od biedy przyjechac taksowka jak
            tak zalezalo na tym aby dziecko mialo zaordynowany lek...
            • betty_julcia Re: moze to bedzie straszne co napsize ale 11.12.08, 11:33
              Nie, nie zależao na zaordynowaniu leku... Zależało na przebadaniu. Przebadać można bez wyniku, zaordynować lek na drugi dzień po sprawdzeniu oryginalności wyniku, co zajęłoby dwie minuty. Po co zapychać kolejkę ponowną wizytą z dzieckiem w poniedziałek, po co ciągnąć chore dziecko kolejny raz do przychodni...
              • elza78 Re: moze to bedzie straszne co napsize ale 11.12.08, 11:34
                wynik mozna dostarczyc taksowka jakbardzo komus zalezy...
              • betty_julcia Elza 11.12.08, 11:35
                to co napisałaś nie wiem czy było STRASZNE ale na pewno nie było odkrywcze.
                Nie wystarczy umieć składać literki, trzeba jeszcze rozumieć co się czyta. To do większości forumowiczek w tym wątku.
                • elza78 Re: Elza 11.12.08, 11:53
                  ale ja nie rozumiem o co w tym watku jest szum, o to ze lekarka nie chciala
                  przepisac antybiotykow ktore moga miec powazne skutki uboczne dla dziecka na
                  podstaie wyniku antybiogramu na karteluszku przepisanego przez pade na podstawie
                  rozmowy telefonicznej z tesciowa??
                  dobrze zrobila...
                  gdyby moje dziecko mialo bakterie a tesciowa wynik antybiogramu to spod ziemi
                  wykopalabym ten wynik a nie przepisywala przez telefon bo to glupota zwykla i
                  jeszcze miala pretensje do lekarki ze nie zapisala tego co tam bylo...
                  to jest jakas abstrakcja...
                  myslisz ze np jakikolwiek inzynier postawi most na podstawie obliczen podanych
                  przez telefon przez pania x pani y??
                  czy bank wyplaci pieniadze nie zagladajac w dowod osobisty delikwenta?
                  no wybacz psy wieszacie na lekarce, ale to wlasni pade nie wykazala sie
                  pomyslunkiem...
                  sorry
    • asia_i_p Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 12:49
      Z jednej strony trochę - powtarzam trochę - rozumiem lekarkę, że
      bała się wystawić receptę w zasadzie na gębę - też bym się bała.
      Z drugiej strony - to się zupełnie nie tak załatwia. Rozmawia się z
      pacjentem, a nie przez telefon (co z tego, że dzwoni - to wcale nie
      znaczy, że mam go odebrać, a jeśli muszę, to mówię "oddzwonię za 10
      minut"). Tłumaczy się spokojnie, dlaczego się leku przepisać nie
      może. Nawet jeśli pacjent jest nerwowy, to się dalej tłumaczy
      spokojnie. No i nie wierzę, że jedynym wyjściem jest przyjście za
      kilka dni. Nie wierzę w przychodnię bez faksu, nie wierzę, że nie
      można najpierw zbadać dziecka, a potem, między jednym a drugim
      pacjentem wystawić receptę rodzicowi, który przywiezie wynik.
      Aha - nie jestem lekarzem, ale mam w rodzinie lekarkę i nie
      wyobrażam sobie, żeby tak potraktowała pacjenta (a znam ją dość
      dobrze). Sama jestem nauczycielem, tez bywam w sytuacjach nerwowych
      i zachowanie spokoju i kultury w takich sytuacjach uważam za jedną z
      podstawowych umiejętności zawodowych.
      • asia_i_p Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 12:53
        Aha - na skargę do NFZ-u tu materiału raczej nie ma, bo formalnie
        zachowała się w porządku, tylko była niekulturalna, nieelastyczna i
        nieskłonna do szukania rozwiązań. Wątpię, czy z tego można zrobić
        formalny zarzut.
    • stansia Re: Zachowanie lekarki-oceńcie proszę 11.12.08, 12:58
      a nie prościej byłoby pójść z dzieckiem kilka godzin póżniej - po
      odebraniu wyników, do innego lekarza nawet, przecież lekarze zwykle
      przyjmują między pacjentami, czy po przyjęciu wszystkich pacjentów
      zapisanych.
      I nie byłoby żadnego problemu.

      Piszesz że lekarka powinna się zainteresować, dzwonić do
      laboratorium, faxować, ale tak na prawdę to lekarka ma codziennie
      mnóstwo pacjentów, w publicznej służbie zdrowia przyjmuje o wiele
      więcej pacjentów dzienie niż w prywatnej klinice.
      Wiec jakby miała tak za każdą mamę załatwiać sprawy logistyczne i
      organizacyjne to by przyjęła z połowę z listy zapisanych. Każde
      dziecko idąc do lekarza ma jakąś chorobę mniej lub bardziej groźną i
      to mama dziecka powinna zadbać o to aby przyjść z wynikiem i o
      odpowiedniej porze - aby lekarz miał chwilę czasu.
      I nie jestem lekarzem.
      I nikt z mojej rodziny nie jest lekarzem.
      I nie ubliżam Ci.
      • pade Do zainteresowanych:) 11.12.08, 17:45
        Najpierw odpowiem stansi, zarejestrowałam córę na jedyną wolną
        godzinę czyli 15 50, nie było innych numerków. Rejestrowałam ją z
        samego rana, nie mogłam przewidzieć, ze wynik bedzie dopiero o 15.
        Już poprzedniego dnia wiedziałam, ze jest bakteria i jaka, czekałam
        tylko na antybiogram. Mieszkam w duzym mieście, nie ma takiej opcji
        by jakakolwiek taksówka dowiozła moją teściową do przychodni w 50
        min. Nie pisałam nigdzie, że lekarka miałaby gdzieś dzwonić, to
        Twoja nadinterpretacja. Pisałam tylko, że mogła mi to zaproponować.
        Ja byłam juz zbyt zdenerwowana przedłużająca się rozmową
        telefoniczna lekarki, jej obcesowym podejściem do mnie i totalnie
        olewającym do córki, żeby jeszcze mysleć logicznie.
        BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE STAŁO SIĘ TAK JAK SIĘ STAŁO.
        Poszłam dzisiaj do poleconej lekarki, która mnie wysłuchała bez
        przerywania albo lekceważenia. Przepraszała za każdy telefon, który
        odebrała i starała się jak najszybciej zakończyć rozmowę.
        Zbadała córę , sprawdziła wynik i zapisała...krople z antybiotykiem,
        a nie antybiotyk ogólny, który jak wiadomo nie ma dobrego wpływu na
        organizm, obniża odporność itd. Od razu było widac, że wynik jej nie
        przeraża, wie co robić, jaki lek zaordynować. Wszystko mi wyjasniła,
        łącznie z tym co to sa za bakterie, jak się robi posiew itd. Jestem
        bardzo zadowolona.
        DO TYCH CO UWAŻAJĄ LEKARZY ZA ŚWIĘTOŚĆ.
        Lekarz to człowiek, który ukończył medycynę, a nie jakieś bóstwo,
        które nalezy wielbić i czcić bo mówi się do niego panie doktorze. Są
        fachowcy w tej dziecinie i partacze. Ja trafiłam na niedouczoną
        lekarkę, która oprócz tego, ze nie miała zbyt dużej wiedzy
        zachowywała się nieprofesjonalnie, a Wy gdy wyraziłam swoje
        oburzenie tym faktem zjechałyście mnie jak burą s...
        Na razie tyle, uciekam na zebraniesmile
        • lola211 Re: Do zainteresowanych:) 11.12.08, 18:15
          Tej lekarce tez rozumiem podyktowalas wynik spisany na kartcetongue_out.
          • pade Re: Do zainteresowanych:) 11.12.08, 20:06
            Oczywiściesmile
            Ona mnie zna, podobnie jak tamta lekarka z przychodni
            Skomentowała też tę wczorajszą sytuację: gdybym nie znała pacjentki
            i dziecka nigdy bym niczego bez wyniku nie przepisała, ale skoro
            Panią zna to nie rozumiem
            Ja tez nie rozumiemsmile
            Ale to już nieistotne, do tamtej zołzy na pewno już nie pójdę.
            • lola211 Re: Do zainteresowanych:) 12.12.08, 09:11
              Ciekawe na czym znajomosc z lekarka ma niby polegac, zeby na gębe
              leki przypisywala.
              A komentowanie postepowania lekarki przez druga - dno..
              No ale jesli ufasz takim lekarzom, twoja sprawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka