Dodaj do ulubionych

Damski bokser

15.12.08, 11:00
Piszę właściwie po to, żeby się odgadać, bo zrobiłam już co się dało.

Wyszłam wczoraj wieczorem z psem. Mamy w okolicy taki kawałek
nieużytków, idealny do wyprowadzania psów, schowany za starymi,
wysokimi krzewami. Idę do psiego sralnika i widzę, jak facet
poniewiera tam kobietę - szarpie, wyzywa, okłada, a gdy się
przewróciła zaczął ją kopać. Nie przeszkadzało mu, że patrzę.

Chciałam zadzwonić po policję, ale okazało się, że komórkę
zostawiłam w domu. Zobaczyłam niedaleko ludzi wysiadających z
samochodu - podbiegłam i poprosiłam o wezwanie policji. Podeszli ze
mną za krzewy i ... ucieszyli się. Oprawca, okazuje się, mieszka
również na naszym osiedlu, jest im znany i bicie żony jest swoistym
rytuałem w tej rodzinie. "Oni tak mają" - stwierdzili sąsiedzi,
podnieśli pobitą, zaprowadzili do domu (nie była w stanie przejść
przez płotek wysokości 40 cm, trzeba było ją przenieść). Odmówili
wezwania policji, bo "on zawsze ją bił i tak już jest". Poza tym
policja nie pomoże, bo damski bokser to były komendant policji i
koledzy mu nic nie zrobią. Osoba, która mi to mówiła
jest ...prawnikiem! Czekałam tylko, aż powiedzą, że ona to lubi! Nie
wiem dokładnie, gdzie mieszka ofiara z katem. Zadzwoniłam dziś do
naszego dzielnicowego, opisałam całe zdarzenie. Powiedział, że
zajmie się sprawą, wypytał o wszystkie szczegóły i wydawał się
bardzo zainteresowany, więc może tego nie zostawi. Powiedział, że
poradzi sobie z odszukaniem tych ludzi.

Zrobi coś czy nie, trudno, nie mam na to wpływu. Najbardziej
wstrząsnęła mną postawa sąsiadów - ludzi, którzy akceptują przemoc
tylko dlatego, że zdążyła się przez lata uprowomocnić w ich umysłach
a ich pomoc ogranicza się do pożartowania z oprawcą i zawleczenia
ofiary do domu. Nie rozumiem tego!
Obserwuj wątek
    • margotka28 Re: Damski bokser 15.12.08, 11:04
      Niestety jesteśmy społeczeństwem, które woli udawać, że nic się nie
      dzieje niż działać. Tacy zawsze tłumaczą, że to nie ich sprawy, że
      nie chcą wtykać nosa w czyjeś życie itp... Przecież jak się słyszy o
      zakatowanym dziecku lub związkach kazirodczych to też nikt nie
      widział i nie słyszał, a jak już słyszał to bał się zareagować. Mamy
      społeczne przyzwolenie na stosowanie przemocy. I raczej szybko się
      to nie zmieni. A tobie gratuluję postawy. Sama zrobiłabym podobnie.
      • pieskuba Re: Damski bokser 15.12.08, 11:12
        Owszem, przyzwolenie społeczne jest, a powininno być społeczne
        napiętnowanie. Taki facet powienien wiedzieć, że ludzie nie
        akceptują tego, co robi i patrzą mu na ręce. Boli mnie, że KOBIETA i
        w dodatku PRAWNICZKA, osoba młoda (dużo młodsza ode mnie) i
        wykształcona, inteligentna nie próbuje się przeciwstawić ogólnemu
        nurtowi.
        • broceliande Re: Damski bokser 15.12.08, 11:13
          pieskuba napisała:

          Boli mnie, że KOBIETA i
          > w dodatku PRAWNICZKA, osoba młoda (dużo młodsza ode mnie) i
          > wykształcona, inteligentna nie próbuje się przeciwstawić ogólnemu
          > nurtowi.

          Trzyma z facetami, a nie żałosną ofiarą i jej obrończynią.
          • seattle92 Co kogo to obchodzi? 18.12.08, 07:53
            Też nie rozumiem tych żałosnych kobiet, które pozwalają się bić i poniewierać.
            Skoro one same nic z tym nie robią, to dlaczego obcy ludzie mieliby coś zrobić?
            Może jest masochistką i to lubi?
        • margotka28 Re: Damski bokser 15.12.08, 11:16
          pieskuba napisała:

          > Owszem, przyzwolenie społeczne jest, a powininno być społeczne
          > napiętnowanie. Taki facet powienien wiedzieć, że ludzie nie
          > akceptują tego, co robi i patrzą mu na ręce.

          Dużo rzeczy powinno być, a nie jest. Dopóki np z sejmowej mównicy
          będziemy słyszeć, że klaps to metoda wychowawcza nie licz na zmiany.
          • 4g63 Re: Damski bokser 17.12.08, 13:33
            czy ten facet ją zmusza do bycia z nim? czy ta kobieta nie ma swojego mózgu? czy nie myśli samodzielnie?? jesli na to pozwala i zgadza się z tym, (bo skoro z nim jest to chyba tak) no to w czym problem, są kobiety, które taki ból odczuwają jak przyjemność, nie jest to nic niezwykłego. sam jestem przeciwny przemocy, ale przemocy a nie sposobu życia danych osób. nie znam na tyle sprawy, ale mogą być dwie wersje, albo to faktycznie lubi, albo jest sparaliżowana strachem i jest w patowej sytuacji z której nie ma wyjścia - wtedy faktycznie nalezy pomóc. Ale pomóc jest trudno w takiej sytuacji, skoro jest z tym facetem i jest od niego uzależniona, to pomoc np wsadzenie faceta za kratki może ją zniszczyć bo jest np niesamodzielna. ..
            • man35 I bardzo dobrze! Większość z was, kobiet, 17.12.08, 17:08
              spokojnych i ułożonych facetów nazywa "palantami". Bierzcie więc sobie nie-palantów, ale potem nie płaczcie.
              • 4g63 Re: I bardzo dobrze! Większość z was, kobiet, 17.12.08, 19:19
                a to fakt, ci faceci poprostu muszą udawać fajnych, bo gdyby odrazu pokazywali czym są, to każda by uciekała gdzie pieprz rośnie, niestety, lata ewolucji doprowadziły ich przebiegłość do takiej perfekcji, że faktycznie, kobiety nie zwracają uwagi na prawdziwych fajnych facetów, tylko na te cwane szmaty które je potem do końca życia wysysają


                to mówiłem ja, 4g63
              • vibe-b Re: I bardzo dobrze! Większość z was, kobiet, 17.12.08, 19:43
                man35 napisał:

                > spokojnych i ułożonych facetów nazywa "palantami". Bierzcie więc
                sobie nie-pala
                > ntów, ale potem nie płaczcie.


                qrde cos w tym jest. za moich czasow big_grin tez najwieksze powodzenia
                mialy lovelasy, moczymordy, z arsenalem zaliczonych panienek, ale za
                to w markowych ciuchach. Spokojni i ulozeni uwazani byli
                za "muly" "ciapy" "moski" "beznadzieje" "cieple kluchy" i tak dalej.
                Pare takich "ciap" jakie znam jest na dzien dzisiejszy cieplymi,
                spokojnymi mezami. Ten trend wyklarowal sie w ogolniaku ale nawet na
                studiach obowiazywal big_grin z tego co pamietam big_grin
                eh, glupoto czlowiecza big_grin
    • kotbehemot6 Re: Damski bokser 15.12.08, 11:15
      Może trzeba z kobieta porozmawiac, jakos dotrzec, Ofuary przemocy domowej żyją
      zastraszone w prześwadczeniu ze nic nie da sie zrobć, A to nieprawda!!!!! Czasem
      potrzebuja osoby, która poda im dłoń i pokieruje. Trzeba zwiadaomoć Policje,
      zawieżc kobiete na obdukcje lekarska- To nieprawda,ze byłemu policjantowi nic
      nie zrobią!!! Konieczna jest obdukcja lekraska, równiez sam fakt zgłoszenia na
      Policję- Ty jestes naocznym swiadkiem tych wydarzeń, Jeżeli jestes odważna to
      pójdz do tej kobiety, zawież na badania i powiedz,ze będziesz swiadczyc przed
      sądem.
      trzeba było od razu dzwonić po Policję!!!!!
      • margotka28 Re: Damski bokser 15.12.08, 11:18
        Nie zadzwoniła po policję, bo nie miała telefonu. I nie porozmawiała
        z ofiarą, bo nie wie, gdzie mieszkają. Zgłosiła sprawę
        dzielnicowemu. Teraz niech zadzwoni za jakiś czas i zapyta co się
        dzieje w sprawie.
        • pieskuba Re: Damski bokser 15.12.08, 11:21
          To też. Będę do niego dzwonić.
      • pieskuba Re: Damski bokser 15.12.08, 11:20
        Behemot, napisałam, że komórka została w domu, Ci ludzie nie chcieli
        zadzwonić i ofiarę szybko zabrano do domu - wiem, która to mniej
        więcej klatka i tyle. Teraz ruch dzielnicowego. Jeśli będę
        potrzebna - ma mój numer telefonu.
        • kotbehemot6 Re: Damski bokser 15.12.08, 11:24
          MOże popytaj sasiadów, dowiedz sie o kogo chodzi - zadzwoń do Opieki
          Społecznej.. W pracy stykam sie z przemoca w domu i wiem jakie tragedie dzieja
          sie tuz za nasza ściana, a czasem potrezba tylko wsparcia. Nie wolno czekac az
          wydarzy sie tragedia. I nie wierzcie w to,ze nic nie mozna zrobić, wsadziliśmy
          do więzienia dwóch damskich bokserów- z cyklu co to nikt i nic im nie zrobi.
          Trzeba tylko chcieć i pomóc ofiarom.
          • lola211 Re: Damski bokser 15.12.08, 11:56
            A co sie dzieje, gdy oni juz z wiezienia wychodza? Wracaja pod stały
            adres, tam gdzie sa ofiary? A kto w tym czasie utrzymuje zone,
            dzieci?
            Jak to jest w praktyce?
            • kotbehemot6 Re: Damski bokser 15.12.08, 12:11
              Przeważnie wracaja na stary adres. Przewaznie dostają wyrok w zawieszeniu, więc
              jeden wyskok i wracają do więzienia- czego raczej sobie nie życzą. Oczywiście
              system powien zapewnić,żeby oprawcy nie mieli prawa wracać do swoich ofiar, ale
              takie uregulowania sa w powijaklach. Niemniej kazdy taki wyrok ma szalenie duże
              działanie prewencyjne. Nie wolno przechodzic obok przemocy obojętnie, trzeba
              pamietać,ze ofiary to osoby zastraszone, przekonane,ze oprawca moze wszystko i
              nie sp[osobu mu tego udowdnić.
      • jacek226315 Re: Damski bokser 18.12.08, 07:54
        Wiesz rozmowa z taka kobieta to strata czasu.Ja pracowalem kiedys z
        ladna babka,ktora od czasu do czasu przychodzila w ciemnych
        okularach.Okazalo sie,ze jej to oko wlasny maz podbija,a na uwage
        kolezanki ktora powiedziala jej to odejdz od niego -odparla: ale
        dobry jest w lozku. Inni nas traktuja tak jak na to pozwalamy
    • figrut Re: Damski bokser 15.12.08, 13:29
      Takie mamy prawo w tym kraju, że przez większość czasu kiedy toczy się rozprawa,
      ofiarę często traktuje się jak winną, a oprawcę jak niewinnie oskarżonego. W
      takich przypadkach obdukcja lekarska jest mniej skuteczna, niż wyciąg z karty
      świadczący o leczeniu po skutkach pobicia. O obdukcji koledzy policjanci mogą
      się dowiedzieć i oprawca skutecznie może ofiarę zastraszyć, ale już o leczeniu
      po pobiciu policja już tak łatwo się nie dowie. W takich sprawach świadkowie
      najczęściej umywają ręce - nic nie widzieli, nic nie słyszeli. Jeśli już dojdzie
      do rozprawy i wyroku, gdy delikwent karany nie był, dostaje wyrok w zawieszeniu,
      ale nadal mieszka z ofiarą i próbuje ją skutecznie zastraszyć, więc w zasadzie
      wyrok w zawieszeniu niewiele tu zmienia po za tym, że oprawca jest bardziej
      ostrożny, a ofiara jeszcze bardziej zastraszona. Tu potrzeba zmian w prawie, bo
      inaczej niewiele osób zdecyduje się na wszczęcie postępowania.
      Policjant wie jak uderzyć, żeby śladów nie było uncertain
    • 18_lipcowa1 eee 15.12.08, 14:41
      nie robic, te bite tak juz maja i chyba to lubia
      kiedys jak chcialam zawolac policje na bijacego pana to ta bita pani
      mnie malo nie zabila
      od tej pory nie pomagam takim ofiarom - maja co chca.
      • mallina Re: eee 15.12.08, 14:53
        zaczynam myslec, ze specjalnie to robisz.
        piszesz tak a nie inaczej, bo wiesz, ze wywola to reakcje.
        dobrze, ze glupota nie boli
        • agusia79-dwa Re: eee 15.12.08, 15:02
          mallina ale coś w tym jest! kilka lat temu moja koleżanka mieszkała
          z facetem. Pobił ją kilka razy, a ona nic z tym nie zrobiła- nie
          zgłosiła na policję, nie wyrzuciła sk... na bruk (to było jej
          mieszkanie), chyba cały czas uważała, że on się zmieni. Nawet
          interwencje jej rodziców nic nie pomagały (ukrywała to przed nimi-
          ja z przyjaciółką ich zawiadomiłam). W końcu się z nim rozstała, ale
          nie dlatego, że ją uderzył o jeden raz za dużo, ale dla tego, że go
          przyłapała na zdradzie. Jej tok myślenia był jakiś zachwiany- skoro
          bicie jej nie przeszkadzało, a wstrząsnęła nią zdrada.
          W Polsce niestety jest ciche przyzwolenie na katowanie swoich ofiar-
          lepiej nic nie widzieć i nie słyszeć. I zgodzę się z lipcową, że
          czasem ofiara może bronić swego oprawcę. Przykre, ale prawdziwe.
          • pieskuba Re: eee 15.12.08, 15:06
            Ale to nie jest upodobanie, tylko uzależnienie. Jej się wydaje, że
            sobie bez niego nie poradzi i że nie ma innego wyjścia i że tak
            trzeba.
            • figrut Re: eee 15.12.08, 15:50
              Lipcowa, właśnie przez takie a nie inne myślenie ja Twoje i wielu innych,
              przemoc domowa jest tematem wstydliwym, bardzo skrzętnie skrywanym przez ofiary.
              Wielkie g... wiesz. Stać Cię tylko na krytykę i ośmieszanie ofiar przemocy
              "skoro nic z tym nie robi, to pewnie to lubi".
              Wiele osób właśnie tak myśli, nie mając pojęcia o tym, jak jest naprawdę. Tobie
              łatwo, prawda ? Łatwo, bo tego nie doświadczyłaś na własnej skórze.
              -Jeśli kobieta boi się wnieść sprawę do sądu to znaczy, że jest głupia i tak lubi.
              - Jeśli kobieta w pewnym momencie rozprawy wycofa zeznania to znaczy, że facet
              ją przeprosił, a ona naiwna uwierzyła.
              Pisać dalej ?
              Ofiary przemocy wstydzą się ujawnić, że żyją w piekle. Czego się wstydzą ? A no
              krytyki i oceny. Tego, że będzie musiała ujawnić się przed sąsiadami, że w
              sądzie potraktują ją gorzej niż winnego. Tego, że po rozprawie może być jeszcze
              gorzej, bo i tak oprawca będzie nadal mieszkał w tym samym mieszkaniu. Boją się
              też, że wszyscy się od niej odsuną, kiedy ona zmieni zdanie (uwierz mi, że
              "przeprosiny" są tylko głupim wytłumaczeniem do o wiele głębszego problemu).
              Zapytaj na forum która jest ofiarą przemocy. Założę się, że na ileś tam tysięcy
              kobiet ujawni się może 4-8 nicków, mały odsetek ogromnej grupy założy nowe nicki
              na potrzeby tego tematu. Dla czego ? A no nawet na forum nie jest miłe, kiedy
              jako argument w jakimkolwiek temacie przeciwniczka zada cios poniżej pasa i
              przypomni o tym, że dana osoba nie ma prawa się z czegoś cieszyć, gdyż jest
              ofiarą przemocy. Zostaje napiętnowana tak na forum, jak i w realu wśród sąsiadów.
              Ja będę pierwszą która się ujawni i to pod swoim prawdziwym nickiem. Jestem
              ofiarą przemocy, choć sąsiedzi już zaczęli mnie krytykować, bo jaka ze mnie
              ofiara, skoro nie mam wydzielanych pieniędzy, potrafię ostro skrytykować mojego
              faceta. Mogę się na niego wydrzeć i nie poniosę za to żadnych konsekwencji typu
              rękoczyny. Nie jestem dzień w dzień tłuczona za przysłowiową "przesoloną zupę",
              nie muszę jemu gotować, prać, sprzątać itp., a awantury są raz na dwa, sześć
              miesięcy, a nie codziennie czy choćby raz w tygodniu.
              Jestem po rozprawie. Zapadł wyrok 9 miesięcy w zawieszeniu, po rozprawie
              rozpętało się piekło. Wyrok nie dał mi nic dobrego, a jedynie pogorszył
              sytuację. Jedyne co pomogło, to nadmiar nagromadzonej adrenaliny, dzięki której
              z niewyobrażalną siłą podniosłam mojego faceta, wcisnęłam między fotel a
              kaloryfer i kopałam bez opamiętania, po czym już uspokojona stojąc nad nim
              powiedziałam "dam ci dobrą radę - jak chcesz żyć, zabij mnie teraz, bo następnym
              razem tak szybko mogę nie ochłonąć ". Wystraszył się. Nie wiem na jak długo.
              Byłam pewna, że się na mnie za to rzuci, ale tego nie zrobił. Wie, że
              doprowadził mnie do furii i tej furii się boi, nie żadnego wyroku.
              • mallina Re: eee 15.12.08, 16:14
                Figrut, sam wyrok 9 mies. w zawieszeniu i nic wiecej? zadnej terapii dla niego
                czy cos w tym sensie?
                kiedys mu ten strach minie, co dalej?
                rozumiem, ze mozesz liczyc tylko na siebie?
                • figrut Re: eee 15.12.08, 16:38
                  Tak, tylko wyrok 9 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata. Po za tym sprawa w toku o
                  ograniczenie praw rodzicielskich, choć nie wiadomo jak się to skończy, gdyż na
                  dzieci ręki nie podnosi i awantury są zwykle wtedy, kiedy dzieci nie ma albo
                  śpią. Co mi po ograniczeniu jemu praw rodzicielskich, skoro i tak w razie czego
                  nie będę mogła zabrać dzieci i wyjechać z kraju daleko od niego ? Co mi po tym
                  ograniczeniu, skoro będzie miał prawo do widzenia się z dziećmi, zabierania ich,
                  a ja będę za każdym razem panikować, czy dzieci mi odda ? Jeśli ograniczą mu
                  prawa, to nie będzie miał kuratora przy spotkaniu z dziećmi, gdyż dzieci były
                  poddane badaniu przez psychologów i potwierdziło się to, co jest faktycznie,
                  czyli nie znęca się fizycznie nad dziećmi, a jedynie jak tylko może próbuje
                  dzieci przekupić czym się da. Jakie mam wyjście z sytuacji, kiedy dom samotnej
                  matki może mnie przyjąć na okres od 3 do wyjątkowo 6 miesięcy, kiedy dzieci będę
                  musiała zabrać z przedszkola, nie mam możliwości podjęcia pracy za którą będzie
                  mnie stać na wynajęcie mieszkania bez grzyba na ścianie i w miarę uczciwych
                  warunkach dla dzieciaków. Jeśli zamieszkam z dziećmi w nędznych warunkach (sama
                  bez problemu znalazłabym jakiekolwiek lokum) i nie będzie mnie stać na to, aby
                  tym dzieciom zapewnić normalne warunki bytowe, grozi mi odebranie dzieci. Mój
                  facet nie pije. Według psychiatry " ma poważne zaburzenia osobowości z napadami
                  agresji, rodzaj padaczki ". Nie kwalifikuje się do leczenia zamkniętego, gdyż
                  teoretycznie nie stwarza zagrożenia dla otoczenia. Co w tym wszystkim jest
                  najśmieszniejsze, to opinia po badaniu psychiatry zlecona przez sąd "nie
                  wykazuje objawów choroby psychicznej", po czym druga opinia wydana przez tego
                  samego psychiatrę po tym, jak ujawniłam, że od ponad roku leczył się
                  psychiatrycznie i przyjmował leki opinia psychiatry sądowego była już zgodna z
                  opinią psychiatry u którego się leczył. Jaki z tego wniosek ? Nie robi się
                  badań. Przyjmuje się delikwenta, zadaje kilka prostych pytań i podpisuje
                  papierek który nie jest zgodny z prawdą.
                  • ideefiks Re: eee 17.12.08, 15:50
                    figrut napisała:

                    >Nie kwalifikuje się do leczenia zamkniętego, gdyż
                    > teoretycznie nie stwarza zagrożenia dla otoczenia.

                    Acha. Czyli z ich punktu widzenia ty nie wchodzisz w
                    skład "otoczenia", tak? super...
              • elza78 figrut kurde 15.12.08, 17:10
                ja jestem ofiara przemocy
                i sie nie wstydze...
                moj pierwszy facet do tej pory czasem sni mi sie w nocy w koszmarach...
                i powiem ci jedno
                moze glupie to
                ale lipcowa ma niestety po czesci racje
                nikt nie uwolni sie od drania za ta sponiewierana kobiete, to musi byc jej
                decyzja a skoro ona przy nim tkwi to...
                napisze w ten sposob AKCEPTUJE ta chora sytuacje !!!!
                godzi sie na napieprzanie w nia jak w worek treningowy bo nie ma innego wyboru,
                bo czesto jets niewyksztalcona nie ma pracy brak jej pewnosci siebie a kiedy
                ludzie oferuja swoja pomoc to broni swojego kata...
                taki lajf co zrobisz...
                ile razy spotyka sie baby na forum ktore mowia uderzyl ale dam mu szanse...
                nie ma kurde w takich przypadkach drugich szans, ale glupolom nie wytlumaczysz...
                i nie boje sie tego powiedziec
                kobiety tez sa czesciowo winne takiemu obrotowi spraw, bo sobie na to POZWALAJA
                bo oprawca nie ma zadnego bodzca ktory go zmusi do przerwania jego praktyk...
                a skoro pozwalaja, to lubia widac... tongue_out
                • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 17:34
                  Nie wytrzymałam!!!!!
                  Może jeszcze będziesz usprawiedliwiać chama, który leje?

                  > napisze w ten sposob AKCEPTUJE ta chora sytuacje !!!!
                  > godzi sie na napieprzanie w nia jak w worek treningowy bo nie ma
                  innego wyboru,
                  > bo czesto jets niewyksztalcona nie ma pracy brak jej pewnosci
                  siebie a kiedy
                  > ludzie oferuja swoja pomoc to broni swojego kata...

                  Broni, bo boi się, ze będzie jeszcze gorzej!!!
                  Tak trudno to zrozumieć??????????????
                  A gdzie ma odejść? Rodzina często stawia małżeństwo ponad fakt
                  katowania żony. Namawia kobietę do życia z nim. Przecież inne też są
                  bite i jakoś nie wydurniają się z jakimiś pomysłami wzywania
                  policji, czy co gorsza, rozwodem.

                  > i nie boje sie tego powiedziec
                  > kobiety tez sa czesciowo winne takiemu obrotowi spraw, bo sobie na
                  to POZWALAJA
                  > bo oprawca nie ma zadnego bodzca ktory go zmusi do przerwania jego
                  praktyk...
                  > a skoro pozwalaja, to lubia widac... tongue_out

                  W pewnym momencie, kiedy znikąd pomocy, każdy mówi jakie to bicie,
                  to nic, to kobieta wypiera z siebie, ze coś jest nie tak. Albo
                  zaczyna myśleć, że sama jest sobie winna.
                  W znanym mi przypadku kobieta za namową rodziny męża ("on już Ci nic
                  nie zrobi. Obiecał") wycofała zarzuty. Pierwszą rzeczą jaką zrobił
                  po przyjściu do domu, to ją znowu pobił.
                  I co? Lubi?
                  Głupia jesteś i tyle!

                  • elza78 [...] 15.12.08, 17:39
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 17:45
                      > nie ma dymu bez ognia
                      > przemocowcy wybieraja sobie babki ktore sie godza na takie
                      traktowanie i tu lez
                      > y
                      > pies pogrzebany...


                      Kwestia wychowania, doświadczeń z rodzinnego domu... niezareagowanie
                      na bicie.
                      Czyli wg Ciebie kobieta jest sama sobie winna? Tzn. że facet ma
                      prawo ją lać???????!!!!!!!!!!!!

                      A powiedz kto oferuje tę pomoc? Kobietę i dzieci należy odizolować
                      od boksera, przyspieszyć proces, pomóc materialnie a nie tylko
                      słownie! Jak sąsiedzi nie reagują, rodzina nie daje wsparcia, to
                      kurczę co ma ta kobieta zrobić?
                      • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:02
                        wiesz co nigdzie nie napisalam ze facet ma prawo ja lac, tylko ze ona na to pozwala
                        on napieprza ja bo wie ze nic mu za to ni grozi, nie ma nic do stracenia, co ma
                        zrobic kobieta, powiedziec mu: jeszcze raz to wypie...sz z domu, albo jeszcze
                        raz i wyprowadzam sie i ma to zrobic, zeby pokazac mu ze nie sciemnia
                        odsylam na bezpieczenstwo kobiet...
                        realnie psychopata nie zmieni swojego postepowania jesli nie bedzie na nim
                        tracil bo niby dlaczego ma to robic??
                        przychopdzi do domu, pare strzalow na twarz dla odreagowania tego co sie dzialo
                        w robocie a sunia popiszczy potem sie polasi i bedzie cacy...
                        wybacz, ale taka kobieta jest wspolwinna tego co sie dzieje...
                        • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 18:15
                          a gdzie ma się wyprowadzić? Za co?

                          A jak facet zna swoje prawa, to wie, ze go wypieprzyć żona nie może!

                          • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:19
                            krasnal ja wiem jedno jelsi ktos chce swoje zycie zmienic to zmieni, znam
                            przyklady ktore podziwiam za takie a nie inne postepowanie
                            nie kazdy ma w sobie odwage a za jej brak sie cierpi niestety...
                            z reszta co tu duzo mowic jest sporo organizacji ktore nie odmowia pomocy
                            kobiecie ktora dotknela przemoc w rodzinie
                            trzeb aposzukac, ale wiesz skoro dla kogos strach przed zmiana na lepsze jest
                            gorszy od przemocy, no to wtedy nie pogadasz...
                            • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:21
                              wszystko zalezy od tego jak upierdliwa jest dla ciebie sytuacja w jakiej sie
                              znajdujesz, jesli akceptujesz to co robi facet no to coz jak to mowi przyslowie
                              "chcacemu nie dzieje sie krzywda"
                              a drog wyjscia z sytuacji jest zwykle sporo trzeba tylko pomyslec, tyle ze zycie
                              na starych smieciach jest wygodne, bo na zewnatrz tonie wiadomo co czlowieka
                              moze spotkac a w dopmu wpierdziel ten sam co od lat...
                              tak to wyglada
                              i nic nei usprawiedliwia niecheci do zmian, przeciez kurde gorzej juz byc nie
                              moze...
                              • elza78 ja sobie zdaje sprawe 15.12.08, 18:24
                                ze to co pisze jest straszne
                                ale niestety
                                na sile nikogo nie zbawisz
                                a taka kobieta bedzie ci wytykac tysiace powodow dlaczego wlasnie musi z nim byc
                                i jaka to tragedia ja spotka bez niego
                                to jest wkurzajace taka wlasnie bezsilnosc
                                dlatego uwazam ze przemoc jest czesciowo efektem przyzwolenia na ta przemoc
                            • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 18:47
                              ale te organizacje powstają, dlatego, że same kobiety sobie nie dają
                              rady pomóc, dlatego, że prawo jest niewydolne, dlatego, że pokutuje
                              taki pogląd jak Twój, że sama sobie winna...
                              W gruncie rzeczy dzięki Tobie i tej rozmowie lepiej zrozumiałam
                              postępowanie "znanego mi przypadku".
                              Jak się zna tylko efekt - bicie, to ciężko zrozumieć. Sama będąc w
                              środku nie rozumiałam, chyba musiałam stanąć z boku jak teraz.
                              Bitej kobiecie trzeba próbować pomóc, dopóki nie usłyszysz "ja to
                              lubię". W każdym innym przypadku musisz zdac sobie sprawę, że jest
                              to zaklinanie rzeczywistości, chwytanie się pozytywnej myśli w akcie
                              desperacji, nawet wyparcie...(jak się nie miało z tym do czynienia,
                              to trudno uwierzyć jak nasz umysł potrafi być wybiórczy).
                              • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:48
                                dlatego napisalam ze powinno sie dotrzec do tej wlasnie kobiety
                                ale ona musi chcec pomocy
                              • 18_lipcowa1 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:53
                                dlatego, że prawo jest niewydolne, dlatego, że pokutuje
                                > taki pogląd jak Twój, że sama sobie winna...
                                >

                                oczywiscie ze sama sobie winna, bo to ona ma WYBOR - zostac z katem
                                czy nie.
                                • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 18:58
                                  to za każdym takim razem pomyśl sobie, ze działa u niej mechanizm
                                  wyparcia i pomóż jej uzmysławiając, że nie każdy taki jest, że nie
                                  zasłużyła sobie na to, że to nie jest normalne.
                                  Tobie łatwiej będzie zrozumieć, a kobiecie może pozwoli to na
                                  zawalczenie o własne życie. Może wtedy uda Ci się skutecznie jej
                                  pomóc.
                      • madameblanka Re: figrut kurde 17.12.08, 14:06
                        jak to sie mówi "widziały gały co brały", nie wierze że przed ślubem był
                        wzorowy, idealny itd, a po slubie zmienił sie w despote. Na pewno były jakieś
                        oznaki, symptomy /zwłaszcza że można zobaczyć prawdziwy charakterek po alkoholu/
                        których ona nie widziała albo nie chciała widzieć. Teraz za to płaci.
                        • figrut Re: figrut kurde 17.12.08, 14:51
                          madameblanka napisała:

                          > jak to sie mówi "widziały gały co brały", nie wierze że przed ślubem był
                          > wzorowy, idealny itd, a po slubie zmienił sie w despote. Na pewno były jakieś
                          > oznaki, symptomy /zwłaszcza że można zobaczyć prawdziwy charakterek po alkoholu
                          > /
                          > których ona nie widziała albo nie chciała widzieć. Teraz za to płaci.

                          Pewnie gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że mój facet leczył się kiedyś u
                          psychiatry, przemyślałabym sto razy zanim bym się z nim związała. Żadnych oznak
                          agresji na początku nie ujawnił. W zasadzie, to można było zauważyć tylko to, że
                          dąży do celu który sobie wyznaczył za wszelką cenę. Cecha teoretycznie dobra,
                          powiedziałabym: ambitny, pracowity, nie jest sknerą, nie pije, wciąż
                          zapracowany. Tak było na początku. Z problemów się nie zwierzał, zawsze mówił,
                          że sobie poradzi. Skłonny do szaleństw, myślący na zapas o przyszłości. Tak było
                          na początku. Co wywołało w nim agresję ? Choroba z rodzaju padaczki, czyli
                          nagromadzenie stresów którym nie dawał upustu słownego na zewnątrz. Coś jak u
                          osób z padaczką, gdzie duże zdenerwowanie doprowadza do ataku. Tak jest u mnie
                          akurat.
                          U kobiety z którą rozmawiałam przez kilka lat małżeństwa było wręcz cudownie.
                          Facet niemal ją na rękach nosił, robił miłe niespodzianki, był kochającym ojcem,
                          świata po za swoją żoną nie widział do pewnego czasu....aż poznał kobietę którą
                          był zauroczony. Zaczął nocki spędzać po za domem, zaczął robić awantury, wciąż
                          chodził podrażniony, w końcu wyprowadził się do tamtej kobiety, ale ze swojej
                          żony nie chciał zrezygnować, zarzucał jej zdradę, wymuszał "przyznanie się do
                          zdrady" choć sam miał swoją nową kobietę. Po rozwodzie zaczęło być jeszcze
                          gorzej. Zamiast na dobre zamknąć rozdział ich wspólnego życia, zaczął ją
                          nachodzić w jej własnym mieszkaniu i katować. Sąsiedzi nie chcieli się wtrącać,
                          on czuł się coraz bardziej bezkarny. Ta kobieta też uważa, że uwidoczniła się u
                          niego jakaś choroba psychiczna, co byłoby nawet bardzo prawdopodobne zważając na
                          to, że jego ojciec ( mój sąsiad) w ubiegłym roku po napadzie szału został
                          zamknięty w zakładzie psychiatrycznym, jego brat jest paranoikiem (na lekach).
                          Fakt, znam również dziewczynę, którą z brzuchem pod nosem na tydzień przed
                          ślubem pobił ją jej przyszły mąż i za niego wyszła...
                      • marrysienka wzorce 17.12.08, 16:21
                        Wiecie, najgorsze jest to, że kobiet z domów, gdzie stosowano przemoc, przejmują
                        wzorce rodziców i same pakują się w związki z facetami, którzy mają skłonności
                        do bicia.

                        Instynktownie wyczuwają takich facetów i, choć wcale nie chcą bicia, to tworzą
                        rodzinę jak wzorzec wyniesiony z domu.

                        I w drugą stronę - faceci bijący wyczuwają kobiety, które pozwolą się bić.

                        Dlatego kobiety bite z dziećmi powinny jak najszybciej reagować- żeby córkom i
                        synom nie "wgrywać" wzorców rodziny z biciem.
                        • kra123snal Re: wzorce 17.12.08, 20:44
                          Pocieszające jest to, że niektórym udaje się stworzyć dom bez
                          przemocy.
                    • 18_lipcowa1 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:32
                      znam kobiety ktore regularnie dostawaly oklep, miedzy innymi w
                      rodzinie, oraz w bedace pod opieka organizacji w ktorej dziala moja
                      mama
                      i widzialam takie co odeszly i takie co tkwily, bo 'tak,ale...'
                      niejedna dalaby sie pociac za takiego skur,,,a wiec co ja w tej
                      sytuacji moglam?
                      nie pomagam, bo wiem ze nie chca
                      maja taki los? trudno? im pasuje, ich sprawa.
                • figrut Re: figrut kurde 15.12.08, 17:37
                  Elza, nie wszystkie kobiety mają taką samą sytuację. Powiedziałabym nawet, że
                  każda jest w innej sytuacji, U mnie np. problemu alkoholowego nie ma. Jest za to
                  zaburzenie psychiczne, które do tej przemocy doprowadza. Znam życie jednej
                  kobiety z którą spotkałam się na komisariacie. U niej też nie była to przemoc
                  codzienna. Jej mąż długie lata był kochającym, czułym mężem, cudownym ojcem dla
                  swoich dzieci. W tej chwili jego dzieci na jego widok uciekają, a ona mimo
                  rozwodu i wyprowadzki jej faceta śpi z telefonem przy sobie i wydzwania na
                  policję za każdym razem, kiedy usłyszy jakiś dźwięk pod drzwiami na swoim
                  ostatnim piętrze w kamienicy. Ona była w dość dobrej sytuacji, bo to mieszkanie
                  odziedziczyła po swojej babci i jest jej własnością, a facet sam się wyprowadził
                  do innej. Problem polega na tym, że jej były mąż nadal rości sobie do niej prawo
                  i nachodzi ją w środku nocy. Kiedyś przyszedł pod jej drzwi z ich córką na którą
                  czekał na dole kamienicy (wracała ze szkoły). Domagał się otworzenia drzwi, a
                  jeśli ona nie otworzy drzwi w tej chwili, on wyrzuci dziewczynkę przez okno z
                  poddasza (coś jak trzecie piętro). Zagroził, że jeśli zadzwoni na policję, mogą
                  go zamknąć za to co zrobi, czyli wyrzuci córkę przez okno. Otworzyła. Dzieci
                  zostawił w spokoju, za to ją skatował tak, że nie miała siły się ani podnieść,
                  ani krzyczeć. Zabrał telefon, wyjął klucze z drzwi i zakluczył od zewnątrz.
                  Dzieci siedziały we trójkę skulone i bały się ruszyć, bo "ojciec" zagroził, że
                  jak zaczną krzyczeć, poderżnie matce gardło.
                  Zdarzenie miało miejsce cztery lata po rozwodzie.
                  Ta dziewczyna powiedziała mi wtedy, że na policji jest dla formalności, bo córka
                  ma być przesłuchiwana w obecności psychologa, a bez niej nie może. Ona już nie
                  wierzy w sądy i policję (ja również). Ona ma plany. Ma plany, jak unicestwić
                  swojego byłego, aby mogła normalnie żyć. Tego roku jej byłego napadnięto i
                  bardzo brutalnie pobito. Niby pech, jacyś dresiarze pewnie, ale ja choć pewności
                  nie mam, wiem, że to było zaplanowane.
                  • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 17:42
                    Figrut odmienna sprawa jest popieprzone polskie prawo ktore broni oprawcow i nie
                    pomaga kobietom w podjeciu trudnej decyzji wywalenia gnoja za drzwi lub ucieczki...
                    nic nie usprawiedliwia przmocy, ale kurde powiem wprost nic nie usprawiedliwia
                    takze bezmyslnego tkwienia w gownie...
                    nic mnie tak nie wkurza jak bezsilnosc kiedy mowisz takiej tluczonej babie ze to
                    nic ze on kwiaty przyniesie a sa miesiac znow ja spierze a ona... bo on teraz
                    taki dobry... i broni i tak dalej...
                    kurd eprzysiegam gdyby moj maz podniosl na mnie reke - nie liczac sie z niczym
                    wypierdzielilabym za drzwi...
                    • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 17:53
                      To TY! Takim kobietom często trzeba pomóc w podjęciu decyzji,
                      pokazać możliwe rozwiązania, znaleźć sens życia, znaleźć możliwe
                      drogi samodzielności i uwolnienia się od męża. Niestety kobiety
                      słabe lub te które straciły nadzieję, wsadza się do wora, "bo to
                      lubi" i pozostawia samym sobie. I koło się zamyka...

                      > nic ze on kwiaty przyniesie a sa miesiac znow ja spierze a ona...
                      bo on teraz
                      > taki dobry... i broni i tak dalej...

                      a moze ona zdaje sobie sprawę, że tak może być tylko bardziej jej
                      potrzebne są praktyczne działania a nie powiedzenie czegoś
                      oczywistego? A może wobec braku nadziei, czepia się tej myśli, że
                      jednak się zmienił? Naprawdę tak ciężko to zrozumieć?
                      • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 17:59
                        big_grin ja na prawde nie musze tego probowac zrozumiec krasnalu tongue_out
                        Jedno jest pewne, o jeden wpierdziel za duzo definitywnie rozwiazuje problem wink
                        • figrut Re: figrut kurde 15.12.08, 18:05
                          Elza, czy Twoja praca umożliwiła Ci wynajęcie mieszkania i utrzymania dzieci ?
                          Czy Twój były bał się więzienia, czy był typem któremu wszystko jedno, byle się
                          zemścić. Czy pił i był tak pijany, że słaniał się na nogach ? Co w rozprawie
                          sądowej zadecydowało o tym, że sąd Ci uwierzył, iż takie sytuacje miały miejsce
                          rzeczywiście, a nie są tylko wynikiem Twojej nienawiści do faceta ? Jak długo
                          ciągnęła się rozprawa i jak on w tym czasie oczekiwania na kolejną rozprawę się
                          zachowywał ?
                          • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:13
                            Figrut, abstrahujac od tematu mojego bylego faceta
                            bo to nie jest temat na forum, bylo to dawno ja bylam sama jasne latwiej bylo o
                            pewne decyzje, jednak sorry
                            znam kobiety ktore w jedna noc spakowaly siebie i dzieci i wyjechaly z miasta z
                            jedna walizka...
                            to jest odwaga i chec zmiany w swoim zyciu
                            i to sie ceni i podziwia
                            zadna nie miala problemow ze znalezieniem lokum, pracy i tak dalej, choc wiadomo
                            kosztuje to sporo wysilku, ale chyba wszystko lepsz eniz nawalanie przez
                            psychopatycznego partnera...
                          • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:17
                            w kwestii dzieci...
                            czy uwazasz ze pozostawanie w zwiazku z przemocowcem jest fair w stosunku do nich?
                            myslisz ze na prawde jest to lepsze niz bycie samotna matka?
                            nie uwazasz ze takie cos jest krzywdzace dkla dzieciaka ktory patrzac na domowa
                            przemoc ksztaltuje sobie skrzywiony obraz relacji miedzy kobieta a mezczyzna i
                            prawdopodobne jest ze bedzie powielal dalej to co zobaczy w domu??
                            pozostawanie z katem dla dobra dzieci to jak dla mnei argument zupelnie
                            absurdalny...
                            • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 18:35
                              > pozostawanie z katem dla dobra dzieci to jak dla mnei argument
                              zupelnie
                              > absurdalny...

                              Dla mnie też, ale potrafię zrozumieć, że sytuacja jest bardziej
                              złożona niż jeden jedyny argument wobec morza przemocy
                              • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:39
                                krasnal ale ja nie kumam, ty obstajesz za tym zeby te kobiety ze wzgledu na
                                swoja beznadziejna sytuacje pozostawaly ze swoimi oprawcami??
                                bo na to wychodzi...
                                ja rozumiem ze sytuacja jest zlozona, ale trzeba zrobic jeden malutki chociaz
                                krok w kierunku tego aby to przerwac...
                                i nic nie usprawiedliwia biernosci zwlaszcza w zwiazku w ktorym na takie
                                dantejskie sceny patrza dzieci...
                                • 18_lipcowa1 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:45

                                  > i nic nie usprawiedliwia biernosci zwlaszcza w zwiazku w ktorym na
                                  takie
                                  > dantejskie sceny patrza dzieci...
                                  >

                                  dokladnie.
                                • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 18:55
                                  niektórzy są zbyt słabi, trzeba im uświadomić wagę problemu (może
                                  kobieta wypiera, że jest tak tragicznie?), może jej się wydaje, że
                                  doskonale wszystko ukrywa przed dziećmi? może myśli, że nawet dzieci
                                  staną przeciwko niej? Jak usłyszysz tylko jedno zdanie i się
                                  poddajesz, to wyobraź sobie w jakim kobieta żyje piekle i jak musi
                                  to znosić, jak sobie wszystko musiała
                                  przewartościować, "przeprogramować", żeby zrozumieć, że ktoś kogo
                                  kocha/kochała tak ją źle traktuje.
                                  Żeby sobie pomóc, najpierw trzeba zdać sobie sprawę, ze ma się
                                  problem.
                                  • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:58
                                    ja tego nie neguje
                                    ale to nie sa opcje przemawiajace za tym ze nie warto podjac proby ucieczki i
                                    naprawy swojej sytuacji...
                                    tej kobiecie mozesz dac numer telefonu zaufania, ale to ONA musi zadzwonic
                                    tej kobiecie mozesz dac adres placowki w ktorej moze znalezc schronioeniea ale
                                    to ONA musi sie spakowac i odejsc...
                                    ostateczna decyzja nalezy do NIEJ
                                    dlatego uwazam ze nie podejmując jej jest odpowiedzialna za to co sie dzieje z
                                    jej zyciem
                                    i nei usprawiedliwiam siebie bo tez bylam taka idiotka
                                    ale mowie o jeden wpierdziel za daleko...
                                    • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 19:27
                                      kobieta pewnie już to wszystko ma. Pomaga się czynem a nie słowem.
                                      Wobec wielu dni bicia i poniżania, telefon zaufania wydaje się co
                                      najmniej banalnym rozwiązaniem. Dlaczego? Bo co to zmieni? Sąsiedzi
                                      wiedzą i nic nie robią. Co pomogą anonimowi ludzie, których w
                                      dodatku nie pozna osobiście? Zrozum, że wobec beznadziei sytuacji,
                                      kobieta mogła się pogodzić z tym co się dzieje. Takie chodzące
                                      zombie, a TY czynem możesz ją przywrócić do żywych.
                        • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 18:11
                          Jak możesz o tragedii tych kobiet tak lekko mówić?
                          • elza78 Re: figrut kurde 15.12.08, 18:14
                            skad wiesz ze mowie lekko??
                            powiem wprost wku...a mnie to niesamowicie ze sa tak glupie...
                  • sanciasancia Re: figrut kurde 15.12.08, 17:46
                    I zapewne doskonale to zadziałało i zakończyło problem na lata, bo nareszcie
                    facet wie, że nie jest bezkarny.
                    I tak orzecznictwo i brak poszanowania organów ścigania dla prawa(bo, jak
                    twierdzą mądrzejsi ode mnie prawo jest nawet dobre, tylko orzecznictwo kuleje)
                    doprowadziło do tego, że łatwiej, wygodniej i skuteczniej jest zrobić samosąd.
                    Bo nie oszukujmy się, to nie jest tak, że ta głupia ofiara nie chce nic zmienić
                    i daje się lać, tylko nasza policja i prokuratura nie jest w stanie zapewnić jej
                    bezpieczeństwa.
                    Swoją drogą, nie zdziwiłabym się, gdyby na przemocowca dobrze zadziałał zdrowy
                    sąsiedzki ostracyzm i teatralne szeptanie na jego widok "wiem, co robisz w
                    domu". A na razie mamy ostracyzm w stosunku do ofiary.
                • daraiii Re: figrut kurde 15.12.08, 19:29
                  kobiety nie są winne. częściej zastraszone, uzależnione, bezbronne.
                  przemoc nie zaczyna się od bicia. Najpierw oprawca skutecznie
                  uzależnia od siebie ofiarę(często wartościową, zaradną,
                  wykształconą) sprawia, że traci całkowicie poczucie własnej
                  wartości, dopiero później następują ciosy. W tym nie ma
                  przyzwolenia, milczenie ofiar nie wynika z radości z zaistniałej
                  sytuacji tylko ze strachu przed atakami, ocenianiem, morałami, bywa
                  też przejawem poczucia bezsilności. To piekło, z którego bardzo
                  trudno się wyrwać.
                  • 18_lipcowa1 [...] 15.12.08, 19:33
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 19:41
                      Może tego szacunku nie nauczyły się w domu? Może w domu nauczyły
                      się, że kobieta powinna za wszelką cenę ratować małżeństwo, a jeżeli
                      mąż niezadowolony, to ich wina?

                      A może został on podważony przez psychiczne znęcanie?
                      • 18_lipcowa1 Re: figrut kurde 15.12.08, 19:44


                        > Może tego szacunku nie nauczyły się w domu? Może w domu nauczyły
                        > się, że kobieta powinna za wszelką cenę ratować małżeństwo, a
                        jeżeli
                        > mąż niezadowolony, to ich wina?

                        Tak wlasnie bylo, to sa wlasnie te kody kulturowe o ktorych tu
                        czesto sie pisze. Kobita normalnie prawa nie ma byc
                        szczesliwa,najpierw musi byc chlop w domu szczesliwy i dziecko.
                        Za wszelka cene to mozna siebie ratowac, a nie byle jakie malzenstwo.
                        Tego juz w tych ludziach nie zmienymy, jest szansa ze my jako mlode
                        kobiety,matki albo przyszle matki wychowamy nasze corki na bardziej
                        szanujace sie i bardziej egoistyczne.

                        • kra123snal Re: figrut kurde 15.12.08, 20:12
                          I tak najpierw trzeba poszukać pomocy. Wiele mi wyjaśniły pojęcia
                          DDA i DDD w zrozumieniu przemocy w rodzinie i przenoszenia zachowań
                          z pokolenia na pokolenie.
                    • figrut Re: figrut kurde 15.12.08, 21:43
                      Lipcowa, ja też nie należę do tych, które pozwalają sobie na wszystko. Gdyby tak
                      było, nie poszłabym na policję, nie żądałabym poniesienia kary dla sprawcy. Nie
                      chodziło mi o pomoc ze strony policji czy opieki, bo w tą pomoc najzwyczajniej w
                      świecie nie wierzę. Chodziło mi bardziej o to, aby pokazać, że nie można się
                      bezkarnie nade mną znęcać. Niebieską kartę założyłam kilka miesięcy wcześniej,
                      zanim miałam dowody na tyle mocne, aby doprowadzić do niemal pewnego ukarania
                      mojego faceta. Wcześniejsze dowody nie były na tyle mocne, aby sąd mógł się na
                      nich oprzeć - siniaczki, jakieś zadrapania, jakieś otarcia. Gdybym miała
                      myślenie typu "nie poradzę sobie bez portek", nie wniosłabym sprawy o znęcanie
                      się, gdyż bałabym się, że za to co zrobił pójdzie siedzieć co najmniej na 3-5
                      lat, a więc nie będzie tych "portek" przy mnie i nie będzie faceta zarabiającego
                      główną pulę pieniędzy na rodzinę. Dostał 9 miesięcy w zawieszeniu.... śmieszny
                      wyrok który w niczym mi nie pomógł, a jedynie pogorszył sytuację. Kiedy policja
                      robiła wywiad z sąsiadami, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, a ja
                      stałam się tą złą, która "tego pracowitego faceta" do sądu pozwała (choć mnie to
                      akurat ni ziębi, ni parzy co sobie o mnie myślą). Kiedy miałam lat 27, do głowy
                      by mi nie przyszło, że facet mnie uderzy, a ja nadal będę z nim. Jeśli mnie
                      uderzy, więcej mnie nie zobaczy. Nie wzięłam pod uwagę faktu, że wyjść i
                      trzasnąć drzwiami razem z dziećmi, jest bez porównania trudniej, niż wyjść,
                      trzasnąć drzwiami, przekimać u ciotki, drugą noc u kumpeli i w międzyczasie
                      pojeździć, poszukać pracy w innym miejscu, poszukać jakiegoś lokum. To jest
                      tylko cząstka problemów które pojawiają się, kiedy odpowiedzialni nie jesteśmy
                      tylko za siebie, ale przede wszystkim za dzieci. Co by było, gdyby dzieci
                      również były bite ? Żaden sąd, żadna policja, zabiłabym najzwyczajniej w
                      świecie. Wiem, że by mnie zamknęli, ale wiem również, że już nigdy więcej dzieci
                      by nie skrzywdził. Martwi nie szkodzą.
          • margotka28 Re: eee 15.12.08, 15:32
            Moja przyjaciółka żyje z facetem od kilku lat. Mają dwójkę dzieci.
            Ten jej facet jest alkoholikiem, wychowanym przez matkę i babcię. I
            ten facet regularnie jak jest pod wpływem alkoholu ją tłucze lub
            chociaż poznęca się psychicznie. Ona wie, że to nienormalne, ma
            gdzie pójść ale nadal tkwi w tym chorym układzie. Doszło do takiego
            paradoksu, że zapraszałam ją na imprezy samą z dziećmi, bo ten facet
            wszczynał awantury a ja tego nie toleruję. Niedawno była u mnie
            parapetówka. Przyszła moja przyjaciółka, jej facet i dzieci. Byli
            też inni goście. Po kilku kieliszkach facetowi włączył się agresor.
            Zaczął wszystkim ubliżać, wyzywać. Przyjaciółka postanowiła, że
            pójdą do domu, aby nie psuć dalej tej imprezy. Zadzwoniłam po
            taksówkę, ubrałyśmy dzieci, podczas gdy jej facet wychylał kolejne
            głębsze, które sam sobie do kieliszka nalewał. Poprosiłam męża aby
            odprowadził całe towarzystwo do taksy. Nie minęło pięć minut, dzwoni
            do mnie ta przyjaciółka żebym natychmiast przyszła. I coś się
            okazało: jej facet nie wiadomo dlaczego uderzył mojego męża, później
            ją a na końcu zaczął wrzeszczeć, że nas pozabija. Awantura na
            całego. Przyjechała taksówka. Dzieciaki płaczą, ja zdenerwowana,
            moja przyjaciółka milczy. Pojechali. Po godzinie dzwonię do niej,
            czy dojechała. Dojechała ale on właśnie wywala ją z domu. Deklaruję,
            że po nią przyjadę. Nie, bo on mnie zabije. Jadę, nie zostałam
            wpuszczona do domu. Dzwoni moja przyjaciółka: zostaw mnie w spokoju,
            sama masz matkę alkoholikę i nie raz jej wybaczałaś. Ja też mu
            wybaczam. Wolę, żeby dzieci miały takiego ojca niż żadnego. Nie
            wtrącaj się do mojego życia, ja też nie wtrącam się do twojego. Ręce
            mi opadły i już nie mam argumentów. Niestety.
            • pieskuba Re: eee 15.12.08, 15:45
              Wstrząsające. Fundować coś takiego własnym dzieciom.
              • margotka28 Re: eee 15.12.08, 15:47
                Najlepsze jest to, że ona uważa, że ten jej facet jest dlatego taki
                a nie inny, bo został wychowany bez ojca. Jej też dośc wcześnie
                ojciec zmarł.

                I masz rację, jest to wstrząsające. Ale ja naprawdę nie wiem co mogę
                zrobić. Z opieki kasę biorą, bo ona pracuje on nie i nie wystarcza
                do końca miesiąca. Jak przychodzi ktoś z opieki to on się zmywa, ona
                się nie skarży. Mieszkają z jego matką i babcią.
                • ally Re: eee 15.12.08, 15:50
                  jedyne co możesz zrobić, to dawać jej pewność, że jeśli zdecyduje się odejść, to
                  będzie miała w Tobie oparcie.
                • mallina Re: eee 15.12.08, 16:17
                  moze zglosilaby sie w opiece do psychologa?
                  ona sobie pewne rzeczy najwyrazniej sama wytlumaczyla:ze dzieci musza miec ojca,
                  niezaleznie jaki on jest itd.
                  ona widac nie zdaje sobie sprawy do konca co jest grane i ze jest ofiara.
                  skoro on sie zmywa jak przychodzi prac. socjalny, to moze w opiece nikt nawet
                  nie wie jaka jest w rodzinie sytuacja...
                • ssnn Re: eee 17.12.08, 13:57
                  > Ale ja naprawdę nie wiem co mogę
                  > zrobić. Z opieki kasę biorą,
                  > Mieszkają z jego matką i babcią.

                  Rozumiem, że matka z babcią też się dają?
                  Możesz:
                  1. zawiadomić opiekę, dzielnicowego, błękitną linię,
                  2. a znajomą uświadomić, że i ona ponosi odpowiedzialność karną, jeśli nie dba o
                  bezpieczeństwo dzieci. A nie dba.

                  A jakim cudem on się pojawił na parapetówce?
                  Przyszedł bez zaproszenia? Brr.
        • 18_lipcowa1 Re: eee 15.12.08, 18:28
          mysl co chcesz
          ja sie z taka sytuacja spotkalam
      • ally Re: eee 15.12.08, 15:48
        > nie robic, te bite tak juz maja i chyba to lubia

        lipcowa, wierzysz, że im to sprawia przyjemność?
        • ciocia_luta Re: eee 15.12.08, 16:01
          niestety, lipcowa ma po części racje. Panie masochistki bywają. I
          może je to w jakiś sposób podnieca i satysfakcjonuje – taki związek
          i upodlenie. Niezrozumiałe jest natomiast mieszanie w taki syf
          dzieci. I tu trzeba bezwzględnie interweniować.
      • semida Re: eee 15.12.08, 18:27
        Lipcowa miałam podobnie-od tej pory się nie wtrącam
      • gacusia1 Ooo...to juz teraz rozumiem... 15.12.08, 21:53
        dlaczego jak mnie facet napadl i z piesci potraktowal gdy wzywalam
        pomocy,to NIKT sie niepokwapil by policje wezwac. Tyle lat w
        nieswiadomosci zylam. Ku...estwo po prostu!
    • zebra12 Taaa 15.12.08, 16:21
      A kobieta, gdy do niej wyciągniesz rękę, każe Ci spadać. Powie, żebyś się nie
      mieszała, że to jej sprawa i że jak będzie chciała, to sama sobie z tym poradzi.
      • figrut Re: Taaa 15.12.08, 16:52
        Zebra, a na czym będzie polegało to wyciągnięcie ręki ? Na zaprowadzeniu kobiety
        do opieki społecznej i potwierdzeniu przed sądem, że dziewczyna żaliła Ci się,
        iż jest bita ( no tak, żaliła się, ale czy była pani świadkiem tej przemocy, czy
        może pokłóciła się z partnerem i chciała go oczernić w oczach innych), czy też
        na pomocy dla tej dziewczyny w formie zaoferowania jej niedrogiego lokum,
        ewentualnie pokoiku u siebie i obstawienia ochroną, aby delikwent nie przyszedł
        do niej się zemścić ? Rozumiem, że jak dziewczyna będzie w pracy, to ta pomocna
        dłoń będzie odbierać dzieci ze szkoły, aby przypadkiem nie napatoczyły się na
        tatusia, który dzieci zgarnie z ulicy.
        Wiesz, do mnie przyszła sąsiadka, która zaproponowała abym udała się do opieki i
        tam szukała pomocy. Miałam ochotę ją wyśmiać, gdyż opiekę zaliczyłam dzień po
        założeniu niebieskiej karty. W opiece zaoferowali "pomoc" - ktoś będzie do
        państwa przychodził na kontrolę.
    • cora73 Re: Damski bokser 15.12.08, 16:33
      Lipcowa po czesci ma niestety racjesad Mam w dalszej rodzinie 2
      przypadki gdzie kobiety sa lane przez mezow alkoholikow. Jedna
      twierdzi ze nie moze odejsc bo pan sobie nie da rady bez niej!!!
      Najbardziej zdumiewa mnie fakt ze sama miala ojca ktory bil
      matke......wie jak cierpiala z tego powodu jako dziecko a sama
      funduje swoim takie pieklo.
      • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 17:39
        > Najbardziej zdumiewa mnie fakt ze sama miala ojca ktory bil
        > matke......wie jak cierpiala z tego powodu jako dziecko a sama
        > funduje swoim takie pieklo.


        Sama sobie odpowiedziałaś. Znalazła znany wzorzec, który jakby nie
        był potworny, to znajomy i wie czego może się spodziewać. Dlatego
        często mówi się o powielaniu zachowań z pokolenia na pokolenie.
      • malila Re: Damski bokser 15.12.08, 19:22
        cora73 napisała:
        > Jedna
        > twierdzi ze nie moze odejsc bo pan sobie nie da rady bez niej!!!
        > Najbardziej zdumiewa mnie fakt ze sama miala ojca ktory bil
        > matke......

        Mnie nie zdumiewa. Wrecz przeciwnie. Dzieci alkoholików często żyją
        w wiecznym poczuciu winy. Biorą winę na siebie za to, że tatuś pije
        i bije. To na pewno dlatego tatuś tak robi, bo dziecko było
        niegrzeczne, nie dość dobre, nie starało się odpowiednio;-/ To się
        przenosi na relację z partnerem. Jeśli dorosłe dziecko nie spojrzy
        na tę swoją "winę" realnie - samo lub z czyjąś pomocą, to wciaż
        będzie się winić za wszystko, co zrobi partner.

        Twierdzenie, że kobiety lubią dostawać po pysku jest obrzydliwe.
        Jest upokarzające dla kobiet w ogóle, jeśli się weźmie pod uwagę,
        jaki procent kobiet to "lubi". Jeszcze trochę i ktoś napisze, że
        dostawanie po pysku leży w naturze kobiety.
        Wmawianie sobie, że kobiety lubią być bite, jest odcinaniem się od
        bitych kobiet. Odcinaniem się od tego, co może spotkać kobietę.
        Odcięcie się od bitych kobiet nie zapewnia odseparowania się od
        relacji kat - ofiara, a jest jedynie przejściem z jednej strony -
        tej słabszej, na drugą. Uciekaniem w iluzję, że "mnie to nie spotka,
        bo ja nie lubię być bita". Ale ucieczka ma to do siebie, że nie
        likwiduje problemu. Co gorsza, nie pozwala go zlokalizować. Nie
        pozwala zobaczyć, że stanięcie po stronie oprawcy jest tak naprawdę
        dalszym ciągiem "zabawy" w kata i ofiarę. Dlatego, że jeśli istnieje
        kat, ofiara też musi się znaleźć.

        Żeby ofiara chciała zmienić swoje życie na lepsze, musi wierzyć, ze
        to jest możliwe. Jesli zabito w niej tę wiarę, wmawiając skutecznie,
        że sobie na swój los zasłużyła, że z jej sytuacji nie ma wyjścia, że
        zmiana skrzywdzi dzieci (bardziej), trudno wymagać, żeby robiła
        sobie krzywdę. To, co dla postronnego obserwatora jest ratunkiem,
        dla niej jest większym złem. To, co dla obserwatora jest
        masochizmem, dla ofiary jest najlepszym możliwym wyjściem.
        • 18_lipcowa1 Re: Damski bokser 15.12.08, 19:30
          moge zapewnic Cie ze jest typ kobiet, ktory bity nigdy nie bedzie
          • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 19:38
            Zapewne. Jest też typ mężczyzn, którzy nie uderzą. CO to zmienia w
            sytuacji bitych?
            • 18_lipcowa1 Re: Damski bokser 15.12.08, 19:42
              kra123snal napisała:

              > Zapewne. Jest też typ mężczyzn, którzy nie uderzą. CO to zmienia w
              > sytuacji bitych?


              Sa tez tacy ktorzy uderza jedna, a nie podniosa reki na inna.
              TO nic nie zmienia w sytuacji bitych, tylko mowie, ze nie kazda z
              nas moze stac sie ofiara.
    • elza78 Re: Damski bokser 15.12.08, 17:34
      nic nie zrobisz, jedyne co mozesz probowac to dotrzec do kobiety i jej
      zaoferowac jakies konstruktywne rozwiazania tej chorej sytuacji, ale jesli ona
      sie z tym godzi (a tak prawdopodobnie jest) to mozesz tylko rozlozyc rece - nie
      ma skargi ofiary nie ma przestepstwa...
      widocznie to lubi...
      moze sasiedzi juz sie o tym przekonali ze nie warto...
      nie uszczesliwisz nikogo na sile
    • p3nisista pytanie retoryczne do autorki 15.12.08, 19:06
      czy miała Pani zamiar posprzątać po swoim psie?
    • vibe-b Re: Damski bokser 15.12.08, 19:11
      nie przeczytalam calosci, ale jestem ciekawa o jakiej formie pomocy
      niektore panie mowia, ktorej to bita kobieta nie chce (co znaczy ze
      najwyrazniej lubi byc prana)?
      zadzwonienie na policje? Guzik pomoze, jak nie zaszkodzi. Facet sie
      moga a pozniej za kare babie jeszcze raz na dokladke morde obije. I
      jeszcze raz. I jeszcze raz. Nie kapujecie tego?
      Pomoc ofierze to ja rozumiem- udzielenie schronienia lub wskazanie
      takiego miejsca do czasu rozwiazania problemu. Ktoras z was takiej
      pomocy udzielila?
      Pojawia sie dodatkowa trudnosc- "rozwiazanie problemu" musialoby byc
      radykalne. Na nic sie zda pouczenie albo inne lagodne formy jesli
      oni dalej beda mieszkac razem. Dokad ma sie udac ktos, kto nie ma
      zaplecza w postaci kasy i/lub zyczliwych osob?
      • 18_lipcowa1 ze jakie schronisko? 15.12.08, 19:19
        ze co?
        udzielalam takiego schronienia, dopoki nie wracaly do pana po 2-3
        dniach bo sie stesknily,,,,
        • kra123snal Re: ze jakie schronisko? 15.12.08, 19:34
          może zadziałało tu coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego?
          • 18_lipcowa1 Re: ze jakie schronisko? 15.12.08, 19:36


            > może zadziałało tu coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego?


            moze?
            nie wnikam?
            nie chciala pomocy, a miala zaoferowane wszystko. to nie.
            Co ja na to moglam?
            • kra123snal Re: ze jakie schronisko? 15.12.08, 19:45
              wysłać do psychologa? Opierdzielić? Zapewnić o przyszłej pomocy.

              I tak chwała, że takiej pomocy udzieliłaś, ale proszę nie mów, ze
              kobiety same tego chcą.
              • 18_lipcowa1 Re: ze jakie schronisko? 15.12.08, 19:47
                kra123snal napisała:

                > wysłać do psychologa? Opierdzielić? Zapewnić o przyszłej pomocy.
                >
                > I tak chwała, że takiej pomocy udzieliłaś, ale proszę nie mów, ze
                > kobiety same tego chcą.


                Robilam, tlumaczylam, prosilam, opierdzielalam. Oferowalam pomoc.
                Potem mi sie znudzilo zwyczajnie. Wiec pani tego chciala widocznie.
      • elza78 Re: Damski bokser 15.12.08, 19:25
        zeby miec zaplecze trzeba je sobie przygotowac nikt tego nie zrobi za kobiete
        trzeba chciec to zrobic a jak sie chce to wierz mi istnieja metody
        • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 19:37
          elza78 napisała:

          > zeby miec zaplecze trzeba je sobie przygotowac nikt tego nie zrobi
          za kobiete
          > trzeba chciec to zrobic a jak sie chce to wierz mi istnieja metody
          >

          Jakie?
          • elza78 Re: Damski bokser 15.12.08, 19:53
            no ok nie ma metod niech zostanie z gosciem ktory ja napierdziela- o to ci
            chodzi big_grinDD
            generalnei beznadzieja ona wypiera i dostaje on ja nawala i tak sie wszyscy
            swietnie czuja w tym gownie, super big_grinDD

            jakie - moze poszukac po rodzinie ewentualnego lokum na czas dopuki nei znajdzie
            czegos innego, moze znalezc prace w innym miescie nie wiem mnostwo sposobow jest
            ale jak ktos siedzi i czeka jaki on biedny i rosci sobei pretensje ze swiat mu
            nie pomaga to bedzie po dupie dostawac, sorry
            nikt nie ma obowiazku wyciagac nikogo z gowna w jakie wpakowal sie sam
            jest wiele organizacji pozytku publicznego ktore zajmuja sie takimi przypadkami
            i swiadcz aprofesjonalna pomoc, wystarczy chciec zadzwonic
            • 18_lipcowa1 Re: Damski bokser 15.12.08, 20:10
              Wiesz elza- mi sie wydaje, ze wlasnie kobiety sa bite po czesci i
              nie odchodza -nie przez takie jak my co ,ze mozna, tylko trza
              chciec, a jak nie chca to widac lubia tylko wlasnie przez takie co
              to twierdza - ale ona nie ma wyjscia, a co ona ma zrobic? latwo wam
              mowic? a moze uzalezniona? a to a tamto, a siamto i kolo sie zamyka
              • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 20:20
                18_lipcowa1 napisała:

                > Wiesz elza- mi sie wydaje, ze wlasnie kobiety sa bite po czesci i
                > nie odchodza -nie przez takie jak my co ,ze mozna, tylko trza
                > chciec, a jak nie chca to widac lubia tylko wlasnie przez takie co
                > to twierdza - ale ona nie ma wyjscia, a co ona ma zrobic? latwo
                wam
                > mowic? a moze uzalezniona? a to a tamto, a siamto i kolo sie zamyka

                Nie do mnie, ale podpowiem, ze błędne wnioski wyciągasz. Dzięki
                takiemu zrozumieniu ktoś wyciąga rękę z realną pomocą. I może nie
                każdemu da się pomóc, ale zawsze daje się szanse kobiecie na wyjście
                z bagna. Gdyby pozostać w takim jak Wasze rozumowaniu, to nikt by
                się nie przejmował tymi kobietami, bo zapewne same tego chcą, bo
                mogą szukać pomocy w rodzinie, itd.
                Zresztą jeżeli się wyszło z domu, w którym była przemoc, to ta
                przemoc jest normalna. Kobieta powinna przejść wychowanie od nowa,
                aby zdać sobie sprawę z tego, że jej normalność normalną nie jest.
                Póki tego nie zrozumiecie lipcowa i elza, tak długo pozostanie w Was
                przekonanie o masochistycznych zapędach wielu kobiet. A myślałam, że
                powiedzenie "gdy kobiety się nie bije, to jej wątroba gnije" poszło
                w zapomnienie...
                • 18_lipcowa1 Re: Damski bokser 15.12.08, 20:22
                  Pomoca jest usprawiedliwianie tych kobiet? Tego jak ciezko im
                  odejsc, bo uzaleznione, bo takie biedne, no bierne i bez mozgu
                  totalnie.
                  Nie to nie pomaga, nie pomaga tez uzalanie sie nad nimi i gdybanie
                  na forum.
                  Ja reke wyciagalam nie raz, prywatnie i w stowarzyszeniu. Niektore
                  skorzystaly, niektore nie. Kij im w oko, widocznie im takie zycie
                  pasuje.
                  • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 20:41
                    Pomocne jest zrozumienie, że sytuacja jest bardziej skomplikowana
                    niż tylko bicie. Z tego względu nie powinno się od ofiar oczekiwać
                    tylko działania a wspomóc je w podjęciu kroków aby to działanie
                    rozpocząć.

                    Dzisiejsze ofiary są dziećmi ofiar z lat 70/80. Wtedy przemoc w
                    rodzinie nie istniała. Kobieta nie miała wsparcia ze strony prawa.
                    To co w rodzinie było święte. Rodzina nie pomagała, bo małżeństwo
                    najważniejsze. Kobiety nie otrzymywały rozgrzeszenia, bo "na dobre i
                    na złe" przysięgały.

                    Co się zmieniło na dzień dzisiejszy? Wg prawa jest coś takiego jak
                    przemoc w rodzinie. Prawo karne traktuje je tak samo jakby miały
                    miejsce między obcymi. Nie reguluje za to opieki nad ofiarami. Kat i
                    ofiara żyją pod jednym dachem. Sąsiedzi nadal nie reagują. Ksiądz
                    czasami da rozgrzeszenie, dopóki kobieta nie znajdzie sobie nowego
                    partnera (w końcu kat, to jej mąż a wszelkie inne związki to
                    cudzołóstwo). Rodzina nie reaguje, bo nie chce opowiadać się po
                    żadnej ze stron.


                    Jak się rozumie to wszystko, to się pomaga pomimo niepowodzeń.
                    Czynem. Zamiast skupiac się nad tymi, którym nie udało się pomóc,
                    warto skupic się nad kobietami, którym może uda się z tego wyjść. I
                    nie stawiać kreski na tych, które wróciły do męża. Może potrzebują
                    więcej czasu, żeby zrozumieć, że ich życie też jest czegoś warte.
                • elza78 Re: Damski bokser 15.12.08, 20:25
                  dziad o niebie baba o chlebie...
                  nie rozumiesz krasnal ze pitolac jakie to straszne to bagno ze samemu sie nie da
                  tylko pogarszasz sprawe
                  zamiast pokazac realne wyjscie usprawiedliwiasz tkwienie w gownie bo i tka nic
                  sie nie zmieni...
                  popatrzmy na to realnie - nawet najbardziej empatyczny i gotow do poswiecen
                  oferent pomocy kiedys wyczerpie swoje materialne srodki - taka kobieta musi sama
                  stanac na nogi a nie wisiec na kims obcym bo to najpewniejszy sposob aby trafic
                  drugi raz w takie samo bagno
                  zeby zmienic swoj swiat trzeba zmienic siebie i swoje myslenie tego nie da nawet
                  zlocony palac zaoferowany na mieszkanie...
                  nie wystarczy tylko czekac z rozlozonymi rekami i robic oczy kota ze shreka - on
                  bije i co ja biedna poczne...
                  • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 20:50
                    dlatego mówię o realnej pomocy. Nie czekać, aż sama ofiara zacznie
                    działać, tylko znaleźć jej lokum, pomóc się zadomowić, pomóc w
                    znalezieniu pracy, żeby stanęła na nogi. Jak poczuje się finansowo
                    niezależna, gdy poczuje, że jest w stanie utrzymać siebie i dzieci,
                    to nie będzie już chciała wrócić do kata.

                    A tłumaczenie i zrozumienie jest po to, aby nie obciążać ofiary
                    tekstami "widocznie to lubi". Jest to typowo męski punkt widzenia,
                    który przez lata dawał przyzwolenie na znęcanie się.

                    Jest wiele osób niezaradnych życiowo. Bez żadnego realnego powodu.
                    Wyobraź sobie jaką beznadzieję musi czuć ofiara. Może nawet chcieć
                    uciec, coś zrobić, ale paraliżuje ją lęk przed katem. Prawo nie
                    pomaga. Może nawet ma przykłady w otoczeniu?

                    Ja tylko walczę z pojęciem "bo to lubi". Jakby lubiła, to nie byłaby
                    bita na ulicy, w domu "bo zupa za słona", tylko w odpowiednim
                    skórzanym pancerzyku.
                    • 18_lipcowa1 Re: Damski bokser 15.12.08, 20:56
                      Ale wiekszosc tych ofiar nie chce tej pomocy.
                      Ile mozna prosic, wyciagac reke? Ile razy?
                      • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 21:02
                        Może bardziej je przeraża świat na zewnątrz niż znane piekiełko. Nie
                        każdemu da się pomóc.

                        Fajnie by było gdyby ktoś wtedy wyciągał z tego dzieci. Bez mamy
                        skoro ciężko jej się z tego wyrwać.
            • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 20:27
              > jakie - moze poszukac po rodzinie ewentualnego lokum na czas
              dopuki nei znajdzi
              > e

              może rodzina równie dysfunkcyjna, albo nie chce pomóc, bo sama sobie
              winna? Skądś ofiara musi pochodzić, gdzieś musiała na tę ofiarę
              wyrosnąć.

              > czegos innego, moze znalezc prace w innym miescie nie wiem mnostwo
              sposobow jes
              > t

              Mam wyższe wykształcenie i miałam problemy ze znalezieniem pracy. Co
              dopiero ktoś kto nie ma wsparcia, bez perspektyw. Ludzie załamują
              się brakiem pracy a co dopiero brak pracy + piekło w domu.

              > ale jak ktos siedzi i czeka jaki on biedny i rosci sobei pretensje
              ze swiat mu
              > nie pomaga to bedzie po dupie dostawac, sorry

              te kobiety przeważnie nie roszczą sobie prawa do niczego. Uważają,
              że są winne. To społeczeństwo powinno wesprzeć słabszych i im pomóc
              z czystego odruchu serca. Czyż nie zabiera się maltretowanych
              zwierząt od właścicieli? Czyż nie można w ludzki sposób pomóc
              bezbronnej fizycznie i psychicznie istocie ludzkiej?

              > nikt nie ma obowiazku wyciagac nikogo z gowna w jakie wpakowal sie
              sam
              > jest wiele organizacji pozytku publicznego ktore zajmuja sie
              takimi przypadkami
              > i swiadcz aprofesjonalna pomoc, wystarczy chciec zadzwonic

              Nikt nie ma obowiązku, ale czy nie byłoby to humanitarne?
              • elza78 Re: Damski bokser 15.12.08, 20:33
                krasnal to ja cie prosze, wez kogos maltretowanego do domu na swieta skoro tkai
                z ciebie jest altruista zaoferuj pomoc, ciekawe po ilu miesiacach ci sie znudzi...
                kiedys trzeba samemu sie podniesc, ale ty uporczywie probujesz wmowic ze
                sytuacja tych babek jest beznadziejna i nic tego nie zmieni, nie zmieni to nie
                zmieni, nie moj problem...
                nikt nie jest w stanie zmienic czyjegos zycia bez zgody samego zainteresowanego
                no sorry...
                • vibe-b Re: Damski bokser 15.12.08, 22:09
                  elza78 napisała:

                  > krasnal to ja cie prosze, wez kogos maltretowanego do domu na
                  swieta skoro tkai
                  > z ciebie jest altruista zaoferuj pomoc, ciekawe po ilu miesiacach
                  ci sie znudzi

                  widzisz elza trafilas w sedno. Wlasnie tak musiala by wygladac
                  realna pomoc. Przyjac kogos pod swoj dach,na kilka miesiecy, pol
                  roku, moze dluzej, tak aby ofiara nie musiala mieszkac w jednym
                  lokum z przemocowcem. Bo, do diaska, na g...o sie zda pieprzenie o
                  tym, ze musi ofiara cos z tym zrobic. Ona sie boi zeby jej nie
                  zatlukl, jak sie mu na oczy pokaze, po- powiedzmy- zlozeniu pozwu o
                  rozwod. To, ze ty masz zaplecze w postaci mamusi to nie znaczy ze
                  kazdy ma kogos- bo juz jak widze wysylasz do rodziny- a co jesli sie
                  tej rodziny zwyczajnie nie ma? A inni- jak widzisz , ta sie kwapia
                  do pomocy jak i ty- jedynie pouczaniem i dawaniem zlotych rad.
                  Tak sie sklada ze mialam kontakt z osoba z wydzialu kryminalnego i
                  slowa tejze osoby, ktora siedzi w "brazny" od 30 z gorka lat sa
                  takie "najwaznjeisza kwestia w wypadku przemocy to jest odizolowac
                  ofiare, uwolnic ja od przesladowcy" Tu gdzie mieszkam (SE) kazda
                  ofiara przemocy domowej znajdzie mieszkanie zastepcze, psychologow,
                  kuratora, a nawet jej dane moga byc objete ochrona jesli zajdzie
                  potrzeba. I to jest realna, konkretna pomoc a nie czcze gadanie jak
                  twoje.
                  • elza78 Re: Damski bokser 15.12.08, 22:53
                    sa miejsca gdzie taka osoba moze zamieszkac na pewien czas vibe, polska to nie
                    bangladesz...
                    • vibe-b Re: Damski bokser 15.12.08, 23:02
                      a jakie i gdzie? pytam z czystej ciekawosci, bo nie slyszalam, nie
                      widzialam.
                    • figrut Re: Damski bokser 16.12.08, 00:38
                      Taaak i tym miejscem jest dom samotnej matki, w którym możesz przebywać od 3 do
                      6 miesięcy w zależności od tego, na jakim terenie mieszkasz (jeśli dużo takich
                      kobiet to i czas może być dużo krótszy). Do tego, aby się tam dostać, musisz
                      mieć komplet papierów z opieki i zwykle to opieka Cię do takiego domu wysyła.
                      Zdążyłam się już zorientować jak to wszystko wygląda. Któregoś złego dnia
                      spakowałam podręczną torbę z dokumentami i bielizną dzieci i moją, schowałam w
                      winogronie pod naszym domem i zaczęłam załatwiać sobie miejsce w takim domu.
                      Dowiedziałam się, że owszem, mogą mnie przyjąć, ale muszę mieć skierowanie z
                      ośrodka opieki społecznej, a ten skierowanie wystawia po dokładnym zapoznaniu
                      się z sytuacją w rodzinie i oczywiście koniecznością jest niebieska karta
                      założona na policji. Zadzwoniłam więc do ośrodka i pytam zdesperowana, czy mogą
                      mi takie zaświadczenie wystawić, a oni na to, że najpierw mam założyć niebieską
                      kartę, później pracownik socjalny kilka razy wpadnie niespodziewanie i
                      zorientuje się w sytuacji jaka panuje w domu i na podstawie tej informacji
                      wystawią lub nie owe zaświadczenie. Jeśli się zgłoszę już z dziećmi bez
                      zaświadczenia, to owszem, w tym domu mnie przenocują, ale jedną, dwie noce,
                      później muszę mimo wszystko przynieść zaświadczenie z opieki. Pierwszeństwo do
                      takiego domu mają matki z złą sytuacją finansową, żyjące w ciągłych awanturach i
                      nie posiadające rodziny która mogłaby je przyjąć. Ja nie spełniałam żadnego z
                      tych warunków - awantury z rękoczynami liczone w odstępach miesięcy, sytuacja
                      finansowa teoretycznie dobra, rodzinę mam (choć nie mogę tam wrócić). Wszystko
                      fantastycznie wygląda w reportażach - opieka dla wszystkich, pomoc psychologa,
                      siostry zakonne opiekujące się dziećmi kiedy matka w pracy. Zupełnie inaczej
                      wygląda rzeczywistość, tylko trzeba najpierw przez to przejść aby się o tym
                      przekonać. Elza, może i pożegnałaś się z facetem, spakowałaś walizkę i odeszłaś
                      do przyjaciółki, na dworzec kolejowy, do noclegowni dla bezdomnych, pod namiot
                      wiosną czy latem, ale Ty byłaś sama. Mogłaś się zdrzemnąć na ławce w parku,
                      mogłaś miesiąc mieszkać w samochodzie, garażu u znajomego itd. Kiedy jest się
                      samemu, wyprowadzić można się niemal z miejsca. Kiedy ma się dzieci, musisz mieć
                      dokąd się wyprowadzić. Musisz mieć możliwość położyć dzieci choćby na materacach
                      a nie na ławce, zrobić ciepłą herbatę do kupionej w markecie bułki i serka
                      topionego musisz je choć za kilka dni wysłać do szkoły, zmienić szkołę, zapewnić
                      miejsce, gdzie w razie choroby będą mogły umyć się w misce z ciepłą wodą po
                      zwymiotowaniu, musisz mieć miejsce, gdzie możesz im ubrania wyprać. Samej to ja
                      mogę i na dworcu przekoczować korzystając z dworcowej łazienki i prosząc panią z
                      toalety o kubek herbaty za złotówkę. Mogę rozbić pożyczony namiot u znajomych w
                      sadzie podściełając go słomą, pożyczyć stary rower i zacząć szukać pracy w nowym
                      miejscu. Z dziećmi problemy zaczynają się piętrzyć i nie ogranicza się to tylko
                      do wymienionych wcześniej problemów.
                      Rozmawiałam kiedyś na skype z babeczką, która z trójką dzieci uciekła przed
                      katem do Kanady dzięki biletom sponsorowanym przez jej siostrę. Na miejscu
                      okazało się, że jej siostra miała bardzo ciężki wypadek samochodowy i kobieta
                      została bez niczego przed domem swojej siostry z małymi dziećmi. Jak opisywała,
                      było jej cholernie ciężko, bo została bez dachu nad głową, bez środków do życia.
                      Wyszła na prostą choć jak opowiadała, to szlochała jak jej było ciężko. Teraz
                      jest osobą szczęśliwą, mieszka z przyjaciółką (również ofiarą przemocy) w
                      Kanadzie. Kiedy jej powiedziałam, że cholernie ją podziwiam, że dała sobie radę
                      i powinna wspierać kobiety w grupach wsparcia, odpowiedziała mi, że by nie
                      mogła. Nie mogłaby im powiedzieć, żeby uciekały od swoich katów na żywioł w
                      nieznane, gdyż gdyby wtedy miała wybór i wiedziała jakie przeszkody napotka i że
                      kiedyś będzie po tych trudach szczęśliwa, nigdy nie zdecydowałaby się na ten krok.
                • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 22:23
                  > krasnal to ja cie prosze, wez kogos maltretowanego do domu na
                  swieta skoro tkai
                  > z ciebie jest altruista zaoferuj pomoc, ciekawe po ilu miesiacach
                  ci sie znudzi
                  > ...

                  smile

                  > kiedys trzeba samemu sie podniesc, ale ty uporczywie probujesz
                  wmowic ze
                  > sytuacja tych babek jest beznadziejna i nic tego nie zmieni, nie
                  zmieni to nie
                  > zmieni, nie moj problem...

                  Nie piszę, ze jest beznadziejna, tylko wymaga realnej pomocy a nie
                  pitolenia teoretycznego człowieka, który w dodatku uważa, że sama
                  sobie winna... Nie każdy musi pomagać, ale NIKT nie powinien
                  usprawiedliwiać sprawcy, obarczając ofiarę masochistycznymi
                  upodobaniami.
              • 18_lipcowa1 Re: Damski bokser 15.12.08, 20:33

                > może rodzina równie dysfunkcyjna, albo nie chce pomóc, bo sama
                sobie
                > winna? Skądś ofiara musi pochodzić, gdzieś musiała na tę ofiarę
                > wyrosnąć.


                No cos, dopiero co ktos pisal ze przeciez kat potrafi uzaleznic od
                siebie nawet najbardziej niezalezna i wyksztalcona kobiete....

                Wybacz ale takim podejsciem tylko sprawiasz ze te bite kobiety
                zawsze zostana tam gdzie sa, one takie biedne, trzeba wyciagnac reke
                bo to bagno, no tragedia, same sobie nie poradza, ludzie tacy
                nieczuli,,,
                w moze wlasnie kop w tylek by sie przydal, cos na otrzezwienie?
                Moze powiedzenie marnujesz sobie zycie na WLASNE zyczenie, widocznie
                CI TO PASUJE?
                Sa domy samotnej matki, sa schroniska dla bezdomnych gdzie za prace
                na kuchni dostana lozko, koldre i miske zupy - no ale po co jak
                mozna spac w jedwabiu a ze sie w miche dostanie raz na jakis czas,
                no trudno...
                Mozna stanac na nogi,trzeba tylko chciec .
                • kra123snal Re: Damski bokser 15.12.08, 20:56
                  > No cos, dopiero co ktos pisal ze przeciez kat potrafi uzaleznic od
                  > siebie nawet najbardziej niezalezna i wyksztalcona kobiete....

                  Większość ofiar jednak jest obciążona rodzinnie...

                  > w moze wlasnie kop w tylek by sie przydal, cos na otrzezwienie?

                  Ale ja właśnie o tym, żeby dać kopa na otrzeźwienie, żeby dać do
                  zrozumienia, że bicie nie jest winą ofiary a kata!!!
                  Nie jakieś pitu, pitu, tylko akcja! POmocowa! Zeby właśnie
                  uwierzyły, że sobie poradzą, że jest inna droga. Możliwa do
                  zrealizowania.
                  • margotka28 Re: Damski bokser 16.12.08, 09:17
                    nie znam innych przypadków, ale znam przypadek mojej przyjaciółki.
                    Opisywałam go kilka postów wcześniej.
                    Jakaś emama zapytała w jaki sposób udzielić realnej pomocy. W moim
                    przypadku jest tak: ona pracuje, zaprowadza i przyproweadza dzieci z
                    przedszkola, gotuje obiady, sprząta. Dodatkowo finansowo pomaga jej
                    matka. I oczywiście słyszy od swojego faceta i jego rodziny jaka
                    jest beznadziejna, głupia, brzydka i puszczalska. Bo dała sobie
                    zrobić dwójkę dzieci. Ona finansuje jego papierosy, jego alkohol.
                    Wszystko. Jak jest źle wyprowadza się albo do matki (tam czeka na
                    nią pusty pokój) albo do mnie albo do swojej babci. I zawsze,
                    powtarzam ZAWSZE wraca do niego. Do swojego kata i oprawcy. W imię
                    dobra dzieci, aby dzieci miały ojca.
                    Reasumując: laska jest niezależna finansowo, ma gdzie zamieszkać.
                    Ale nie robi tego. Bo go kocha, bo dzieci go kochają. Wydaje mi się,
                    że taka osoba sama musi dojrzeć do pewnych decyzji. Bo z pomocy
                    korzysta tylko doraźnie.
                    • kra123snal Re: Damski bokser 16.12.08, 10:10
                      Mnie się zdaje, ze niektórzy wypierają to co się dzieje. Myślą, że
                      dzieci są szczęśliwe, nic nie wiedzą, nie słyszą. Lepszy taki ojciec
                      niż żaden. Wydaje mi się, ze takim osobom trzeba pomóc poprzez
                      drastyczne działania, może przy kobiecie spytac dzieci co one
                      uważają, ale później te dzieci zostawić w spokoju - nie konfrontować
                      z ojcem (bo dzieci też chcą, żebyś odszedł).
                      Jak pisałam wcześniej, nie powinno się dzieci narażać na taką
                      krzywdę i skoro kobieta ma problem z odejściem, to chociaż zająć się
                      dziećmi. Ale to też trudno...
                      Trudna jest każda sytuacja.

                      A powracając do koleżanki, to może jej powiedzieć, że dzieci mogą
                      zostać a ona niech wraca do swojego ukochanego męża. Może jak się
                      przestanie z niej robić tylko ofiarę, ale przedstawi również jako
                      współwinowajcę krzywdy dzieci, to coś do niej dotrze. Przecież
                      dzieci też przeżywają, że przed tatą trzeba uciekać! Uczą się, że
                      stoją najniżej w łańcuchu znaczenia w rodzinie, chociaż może wyżej
                      od matki, bo bite nie są, a jej to się należy...
    • zoofka Re: Damski bokser 16.12.08, 10:23
      Tak zgadzam się. To wstrząsające. Z tego samego powodu mój ojciec
      bijał moją mame i mnie oraz moje siostry.
      Był bratem ówczesnego komendanta wojewódzkiego policji.

      Znieczulica społeczna jest straszna. Dopiero jak same trochę
      dorosłyśmy to wszystkie razem zrobiłyśmy z ojcem porządek.

      Przez lata, kiedy byłyśmy małe nikomu z sąsiadów nie przeszkadzał
      nasz płacz i to co się u nas dzieje. Zdarzało się, że biegłam na
      pomoc do sąsiada jak ojciec rozrabiał, i żaden nie otworzył mi drzwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka