27.12.08, 08:56
Siostry są z tzw normalnego domu, gdzie nacisk sie kładło na wykształcenie, dziewczyny są ułożone, niegdy nie sprawiały większych problemów. Starsza swojego męża poznała w wieku 17 lat, rodzice zachwyceni, bo chlopak ułożony, dobrze się uczył, wybral dobre studia. Z 5 lat ze sobą chodzili, ale ożenili się , mimo ze oboje studiowali w innych miastach, bo chcieli być razem, a rodzice dziewczyny nie pozwalali na wspólne wakacje, czy wspólne pomieszkiwanie itp. Mlodsza dlugo sama, w koncu poznała faceta z dzieckiem (wdowca) i tuż przed 30 wyszla za mąż i wyprowadzila sie do niego , mimo wyraźnego sprzeciwu rodziców (ktorzy w koncu pogodzili sie z tym i wyprawili weselisko). Po kilku latach okazalo się, że maż pierwszej siostry to alkoholik. Takie wiecie, z pięknym domem, mądrą żoną, ładnymi dziecmi, po ktorym nalogu nie widać. dziewczyna nieszczęśliwa, nie wie co robić ze swoim życiem, żyje wlasciwie dla dzieci. Druga siostra... zdążyła urodzić dziecko i dopadł ją nowotwór, ale sie wykaraskała póki co. Do tego wciąz problemy z synem męża, wiecznie zbuntowanym nastolatkiem, z ktorym ojciec sobie nie moze poradzić. No i w związk z tym wieczne kłotnie.
Czy zawsze tak dziwnie układa sie życie? Czy wybrały zlych partnerów? W końcu siostry...
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: Siostry 27.12.08, 09:18
      Zbieg okoliczności. Moje 2 starsze kuzynki (siostry rodzone) były w podobnej
      sytuacji. Obydwie się rozwiodły. Mają nowych partnerów, dzieciaki wychowują się
      w spokojnych rodzinach i nareszcie wszystko układa się pozytywnie.
      • mamamira Re: Siostry 27.12.08, 09:34
        To tylko zbieg okoliczności.Ja tez mam siostrę,jako dzieci byłyśmy jak
        nierozłączne papużki.Ja wyszłam zamaż,mam dwoje dzieci i od trzydziestu paru lat
        tego samego męża a ona nie ułożyła sobie życia,była/jest sama i chyba już do
        końca życia zostanie sama ,nad czym ja strasznie ubolewam.
        • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 12:02
          była/jest sama i chyba już do
          > końca życia zostanie sama

          A ona tez z tego powodu cierpi? Bo brak spodni w domu i dzieci
          niekoniecznie oznacza "nieulozenia sobie zycia".
    • soemi Re: Siostry 27.12.08, 09:33
      ale o co chodzi? historyjka jakich wiele na świecie!
      • alfa36 Re: Siostry 27.12.08, 10:13
        Myślę, że to nie jest tak , jak napisala poprzedniczka, historyjka jakich wiele... zastanawiam się, czy czasem błędu nie popełnili rodzice dziewcząt, ktorzy uważali, że to chłopak powinien przychodzic do dziewczyny, a pdziewczyna niekoniecznie musi odwiedzac dom chlopaka. Moze gdyby bylo inaczej dziewczyny mialyby mozliwosc pozanania domow przyszlych mężow i nie byloby tych nieszczeęśliwych w gruncie rzeczy małżeństw.
        • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 10:42
          Moze gdyby bylo inaczej dziewczyny mialyby
          > mozliwosc pozanania domow przyszlych mężow i nie byloby tych
          nieszczeęśliwych
          > w gruncie rzeczy małżeństw.

          Zakladasz,ze meza wybiera sie oceniajac m.in.z jakiej rodziny
          pochodzi? Drzewiej tak bywalo, teraz chyba nikt takimi kategoriami
          nie mysli.Jak sie dziewczyna zakochala, to nie rzuci goscia tylko
          dlatego ze tesciowie nie tacy jak trzeba.
          To co opisalas to samo zycie- kazdy musi sie zmagac z jakimis
          problemami, a naprawde malo osob wiedzie zycie sielskie, anielskie.
          • alfa36 Re: Siostry 27.12.08, 10:52
            Wśród moich znajomych jest sporo szczęsliwych osób, dla ktorych jedynym problemem jest niewyprasowane praniesmile Właśnie zastanawiam się, czy ogląd domu przyszlych życiowych partnerw nie wpływa na nasze postrzeganie tychże partnerów. Nie wiem, jak to jest, bo moj mąż mieszkal sam.
            • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 11:15
              O prawdziwych problemach raczej sie publicznie nie roztrzasa, wiec
              bylabym ostrozna w wyciaganiu wnioskow na temat szczescia
              kogokolwiek.
              Ja wiem jedno- z bylajakiej rodziny moze pochodzic wartosciowa osoba
              i z taw. zacnego domu przeokropny zyciowy partner.
              • nutka07 Re: Siostry 27.12.08, 11:23
                > Ja wiem jedno- z bylajakiej rodziny moze pochodzic wartosciowa osoba
                > i z taw. zacnego domu przeokropny zyciowy partner.

                Lolu tu sie z Toba zgodze, ale...

                Fkatycznie czasem, lekcewazenie tego z jakiej rodziny pochodzi partner moze byc
                nieprzyjemne w skutkach. Wiem, ze oceniajac czlowieka przez pryzmat jego
                rodzicow moze byc bardzo krzywdzace ale lepiej wiedziec i miec swiadomosc tego.
                Z domu wynosimy wiele rzeczy. Chcac czy nie powielamy schcematy zaszczepione nam
                przez rodzicow. Nie kazdem udaje sie wyrwac z tego, nie kazdy odrazu wie jak to
                zrobic i robi to. Uwazam, ze lekcja wyniesiona z domu partnera, z relacji tam
                panujacych, ze stosunku partnera do rodzicow jest bardzo pouczajaca i wiele
                mowi. Niestey na poczatkach wiele spraw sie lekcewazy, nie uwaza za tak istotne.
                • nutka07 Re: Siostry 27.12.08, 11:27
                  Przepraszam za literowki.
                • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 11:48
                  Uwazam, ze lekcja wyniesiona z domu partnera, z relacji tam
                  > panujacych, ze stosunku partnera do rodzicow jest bardzo
                  pouczajaca i wiele
                  > mowi.

                  Z tym sie zgodze.Tylko jak to ma w sumie wygladac w praktyce?
                  poznajesz faceta, zakochujesz sie, przychodzi etap zapoznania z
                  rodzina.No i cos ci tam nie pasuje.Zrywasz znajomosc rozumiem i
                  szukasz dalej, az trafisz na idealna rodzinke i partnera? W ten
                  sposob mozna sobie szukac do smierci.
                  • nutka07 Re: Siostry 27.12.08, 13:26
                    Praktyka swoje teoria swoje.
                    Teraz z perspektywy czasu i doswiadczenia zastanowilabym sie kilka razy. Mam na
                    mysli sytuacje, kiedy wiaze sie z kims a nie podoba mi sie sytuacja panujaca w
                    rodzinie. Oczywiscie kluczowe jest tu zachowanie partnera.
                • azile.oli Re: Siostry 27.12.08, 15:04
                  No jest w tym jakiś sens. Poznając rodzinę partnera można np się
                  dowiedzieć, że coś co nas na dotychczas nie razi u partnera u
                  któregoś z rodziców rozrosło się monstrualnie i ociera się niemal o
                  patologię (to może być zarówno zamiłowanie do kieliszka, jak i
                  przesadnie wypastowanych podłóg, wzajemne odnoszenie się domowników
                  do siebie) lub wręcz przeciwnie, partner nie powiela złych wzorców,
                  sam je zauważa, stara się postępować inaczej. Dlatego może nie tyle
                  ważne, jaka ta rodzina jest, ale jakie wzorce partner akceptuje, a
                  jakich nie przejmie nigdy. Syn alkoholika może nigdy nie wziąć
                  alkoholu do ust, a mający ojca kobieciarza być wierny swojej żonie.
          • sanciasancia Re: Siostry 27.12.08, 11:06
            > Zakladasz,ze meza wybiera sie oceniajac m.in.z jakiej rodziny
            > pochodzi? Drzewiej tak bywalo, teraz chyba nikt takimi kategoriami
            > nie mysli.
            Mylisz się. Ludzie, którzy o nieprzyjemnych doświadczeniach z poprzednich
            związków, dokładnie ogladają rodziny wybranków.
            • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 11:12
              > Mylisz się. Ludzie, którzy o nieprzyjemnych doświadczeniach z
              poprzednich
              > związków, dokładnie ogladają rodziny wybranków.

              A konkretnie co ich interesuje? Nalogi, wykształcenie, stan
              majatkowy?
              • alfa36 Re: Siostry 27.12.08, 11:45
                Nałogo mają to do siebie, ze często ich podłoże jest genetyczne.
                • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 11:59
                  Ale nie zawsze.I co nam da wiedza o nalogu w rodzinie?

                  Ja jestem wnuczka nalogowego alkoholika, takiego na maxa zżulonego,
                  jego syn, a moj wujek to samo, moj ojciec raczej nie pil, ale pewnie
                  przez ojca mial zrabana psychike i mialam z nim zle relacje.Ogolnie-
                  z tej strony rodzina taka, ze sie od niej odcielam.Od strony matki-
                  alkoholikiem jest jej brat.Cale towarzystwo jak dla mnie -okropne.
                  Nie utrzymuje z nimi kontaktu.W ogole mi z nimi nie po
                  drodze.Osobiscie nalogow nie posiadam.Rozumiem jednak, ze na rynku
                  matrymonialnym jestem na spalonej pozycji z racji poochodzenia z
                  takiej rodziny.
                  Znam wiele osob z rodzin zaliczajacych sie do elity.Na pierwszy rzut
                  oka- rodzina dobrze rokujaca.A w srodku- dno i metr mułu, czego pod
                  fasada dobrych manier,uprzejmosci nie widac.
              • amilos Re: Siostry 27.12.08, 15:12
                np. stosunek wybranka do jego rodziców, relacje między nimi panujące. Mój
                ex-narzeczony był strasznym maminsynkiem, w każdej sprawie popierał matkę
                (nawet, gdy nie miała racji, ale to jego mama i bardzo ja kocha i nie może być
                przeciwko niej i jej się sprzeciwić - to słyszałam 3 razy dziennie). Gdy
                poznałam mojego męża, bardzo istotne było, czy nie jest podobnym facetem, bo bym
                nie dała rady, na szczęście nie ma takich cech.
                Więc tak, skorzystałam z wcześniejszych doświadczeń, i myślę, że o to chodziło w
                oglądaniu rodziny ukochanego.
          • lila1974 Re: Siostry 27.12.08, 12:00
            Tu się nie zgodzę - miłóść i co? Klapki na oczach?
            Rozsądna dziewczyna jednak patrzy na takie rzeczy.
            Jaka rodzina i jakie w niej panują stosunki.
            Zdarzyło mi sie "odkochać" jak poznałam rodzinkę, bo mi się nagle
            wszytko zaczęło układać - jego zachowanie, jego pochodzenie.
            • lola211 Re: Siostry 27.12.08, 12:04
              > Zdarzyło mi sie "odkochać" jak poznałam rodzinkę, bo mi się nagle
              > wszytko zaczęło układać - jego zachowanie, jego pochodzenie.
              >
              To znaczy, ze cos ci nie pasowało w nim samym.
              Ale co w sytuacji, gdy to wlasnie ten? Ale ma jedna wade- nie taka
              rodzinke jakby sie chcialo?
              • lila1974 Re: Siostry 27.12.08, 12:08
                Myślę, że gdybym nie poznała rodziny, długo dłużej dochodziłabym do
                pewnych wniosków.

                Tu dziewczyny nie miały mozliwości skonfrontowac własnego chłopaka z
                jego środowiskiem - a to szkoda.
    • 18_lipcowa1 Re: Siostry 27.12.08, 10:58
      a tam zlych
      po prostu zycie
    • kiraout Re: Siostry 27.12.08, 11:24
      Do pełnego obrazu grozy ten wdowiec to powinien był jeszcze tą swoją byłą żonę
      zabić wink

      Czy wybrały zlych partnerów? W końcu s
      > iostry...

      Nie rozumiem, w czym wybór drugiej siostry był zły? Czyżby w tym, że chłop miał
      dziecko?
      • alfa36 Re: Siostry 27.12.08, 11:48
        kiraout napisała:

        > Do pełnego obrazu grozy ten wdowiec to powinien był jeszcze tą swoją byłą żonę
        > zabić wink
        Zabiła ją smiertelna, dlugotrwała choroba.
        >
        > Czy wybrały zlych partnerów? W końcu s
        > > iostry...
        >
        > Nie rozumiem, w czym wybór drugiej siostry był zły? Czyżby w tym, że chłop miał
        > dziecko?
        Dokładnie tak (już czuję,jak za taką wypowiedź jestem tu zastrzelona).
        • kiraout Re: Siostry 27.12.08, 12:01
          Spokojnie smile Zadałaś pytanie bez przedstawienia całości. nie zgadzało mi się,
          więc pytam, a że w lekkim tonie...
          • alfa36 Re: Siostry 27.12.08, 14:38
            Trudno tu przedstawiać calość, ale znając forum wiem, że pewne, prawdziwe zresztą wypowiedzi, nie są mile widziane.
    • mruwa9 Re: Siostry 27.12.08, 11:48
      takie zycie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka