Sylwester w pieluchach

30.12.08, 23:45
nie ma to jak zerznac z emamowych watkow i napisac pseudoodkrywczy artykul
    • kachaduzba Sylwester w pieluchach 31.12.08, 10:40
      No coz, jak sie ma dziecko z wielu rzeczy w zyciu trzeba zrezygnowac. Ale podobno radosc z posiadania dzieci wynagradza te wszystkie poswiecenia - czyz nie?
      • deela Re: Sylwester w pieluchach 31.12.08, 11:45
        wiesz nie wszystkich marzeniem jest sie nap..lic w sylwka
    • mantha Re: Sylwester w pieluchach 31.12.08, 11:39
      A to ci dopiero problem. Nie lepiej isc na impreze jak sie tego CHCE
      a nie TRZEBA z urzedu miec szampanski nastroj i na sile sie bawic?
      pierwszy raz, majac 7 miesieczne dziecko moge wreszcie wszystkim
      powiedziec - nie dziekuje, zostaje w domu z dzieckiem i czuje wielka
      ulge nie muszac stosowac wykretow przed niby fajna impreza, albo isc
      dla towarzystwa i zazwyczaj tego zalowac.
      • goblin.girl Re: Sylwester w pieluchach 01.01.09, 14:17
        mantha napisała:

        Nie lepiej isc na impreze jak sie tego CHCE
        > a nie TRZEBA z urzedu miec szampanski nastroj i na sile sie bawic?
        > pierwszy raz, majac 7 miesieczne dziecko moge wreszcie wszystkim
        > powiedziec - nie dziekuje

        akurat na dniach będe rodzić, wiec nie wybieralismy się nigdzie, ale w
        poprzednich latach bynajmniej nie miałam problemów ze zwolnieniem siebie z
        obowiazku bycia na imprezie, jeśli akurat nie miałam na takową ochoty.
        btw po połnocy wyszlam sobie na balkon poogladać fajerwerki i zobaczyłą scenkę
        rodzajową - facet prowadził totalnie pijaną pannę i na cały głos "k..., nap...
        się jak świnia, wstyd mi za ciebie" itd. Sylwester marzeń po prostu.
      • echtom Re: Sylwester w pieluchach 31.12.09, 09:10
        Mnie też wkurza ten terror sylwestrowej zabawy. Większość sylwestrów spędziłam w domu, jeśli nie było jakiejś ciekawej propozycji, i nie przejmuję się, że niektórzy uważają to za coś dziwnego. Najlepszego sylwka w życiu zaliczyłam 18 lat temu, kiedy zostawiłam roczną dużą z dziadkami, a sama w 5 mc. poszłam się bawić smile
        Btw. Władek z artykułu to jakiś ponury pedant.
    • kyyriad albo dzieci albo zabawa ... 31.12.08, 11:54
      Jak się ma dzieci to chyba oczwiste, że nie prowadzi się życia
      towarzyskiego i imprezowego na taką skalę jak kiedyś i rezygnacja z
      sylwestra czy innych okazji jest wpisana w bycie rodzicem,
      przynajmniej jak dzieci są małe ... Ja gdybym musiał wymyślać
      sposoby na podrzucenie komuś malucha, kombinować, uciekać się do
      podstępów a potem jeszcze niepokoić się czy z dzieciakiem wszystko
      ok. to raczej dałby sobie spokój z wyjściem, bo co to za zabawa? ale
      widocznie rodzice są bardziej zdeterminowani aby choć na parę godzin
      wyrwać się od ukochanego maleństwa i chyba nawet wiem dlaczego ...
      • mruwa9 Re: albo dzieci albo zabawa ... 31.12.08, 11:58
        pamietam sylwestra, gdy nasz pierworodny mial niecale 3
        miesiace..wyjatkowo upiorne w swojej placzliwosci i kolkowosci
        niemowle, wiec chodzilismy jak zombie... ledwo dociagnelismy, dla
        zasady, do polnocy, zeby zaraz po toascie uderzyc w kimono. Gdy o 1
        zadzwonila z zyczeniami moja siostra (mieszkajaca w UK, wiec inna
        strefa czasowa, u nich dopiero wowczas byla polnoc) obudzila nas z
        bardzo glebokiego snu..ale bylam na nia zla smile
        • 123redomino Re: albo dzieci albo zabawa ... 01.01.09, 22:40
          Nasz 3 i 5-latek spędzili z nami swój pierwszy udany Sylwester nie
          przesypiając go. Mogliśmy zaprosić znajomych z dziećmi ale
          zrezygnowaliśmy z tego bo stwierdziliśmy, że byłoby za duże
          zamieszanie a nie mogliśmy przewidzieć czy nasze dzieciaki zasną jak
          zwykle o 20, czy uda się im przespać po południu, czy wytrwają ale
          będą marudne itd.. Wyluzowaliśmy i skupiliśmy się na swojej rodzince
          na ten pierwszy raz. Nie żałuję - program był udany choć nie
          wygórowany(i może właśnie dlatego się udał).Wspólne przygotowania,
          malowanie twarzy i przebieranki, o 17 kolacja, o 18 młodszy
          zdrzemnął się na godzinkę. Potem szalone wspólne tańce a o 21
          wyruszyliśmy na koncert sylwestrowy akurat blisko domu.Mroźny spacer
          wszystkich orzeźwił a dla dzieciaków był atrakcją.O 23 z powrotem w
          domu, gorąca kąpiel i o 24 toast odbył się już jako pidżama party.
          Po północy oglądanie przez okno jak tata puszcza fajerwerki pod
          oknem, mycie ząbków, kolędy i normalnie spać. W Nowy rok dali nam
          nawet pospać do 9. Jestem usatysfakcjonowana - polecam !
      • deodyma Re: albo dzieci albo zabawa ... 01.01.09, 23:27
        zanim zaszlam w ciaze, nie przepadalam za imprezowaniem, ani nie laknelam
        zbytnio towarzystwasmile wolalam spotkac sie w domu z przyjaciolmi i tam milo
        spedzic czassmile teraz mam 14 msc dziecko i jakos zadnej roznicy nie doczulam.
        mielismy gosci, swietnie sie wszyscy bawilismy, dziecko nie marudzilo i w niczym
        nam jakos nie przeszkadzalo, wiec i nie bylo problemusmile
      • smerfetka8801 Re: albo dzieci albo zabawa ... 03.01.09, 17:05
        a ja byłam na dymówce nasze niemowlę nie było jedyne w towarzystwie.kolega
        zaproponował,ze jeden pokoik odstąpi maluszkom po kąpieli dzieci poszły spać pod
        nadzorem elektronicznej niani a my sobie siedzieliśmy miło na dole.żeby było
        ciekawiej kolega bezdzietny ale ,ze jego siostra i koleżanka oraz kolega czyli
        mój mąż dzietni to wyświadczył nam tą przysługę tongue_out
        • arathlo Re: albo dzieci albo zabawa ... 30.12.09, 16:04
          to będzie nasz drugi Sylwester z dzieckiem i będzie u nas, dziecko pójdzie spać, znajomi są bezdzietni ale od początku nie maja nic przeciwko młodemu imprezowiczowi i zarówno chętnie wpadają do nas w weekendy jak i zapraszają nas do siebie, trochę tylko taksówkarze się dziwili niekiedy jak o 3 w nocy pakowaliśmy im sę z dzieckiem w nosidełkuwink nie lubimy niepotrzebnie fatygowac babć, a jeśli chodzi o Sylwestra- sa na tyl;e młode, że same imprezują, a pra babcie trochę już za stare na opiekowanie się takim maluchem. Ale radzimy sobie. Mamy też to szczęście że dziecko przystosowane- ładnie śpi i nie ma w zwyczaju marudzić przez pół nocysmile
      • a_weasley Re: albo dzieci albo zabawa ... 03.01.10, 20:53
        Kkyyriad napisał:

        > rezygnacja z sylwestra czy innych okazji jest wpisana
        > w bycie rodzicem, przynajmniej jak dzieci są małe...

        Masz dzieci? Nie? Aha...
        Ja mam jedno. 8 miesięcy. Owszem, życie towarzyskie prowadzimy na
        mniejszą skalę, zwłaszcza mniejsze jest pole do improwizacji, ale
        bez przesady.

        > widocznie rodzice są bardziej zdeterminowani aby
        > choć na parę godzin wyrwać się od ukochanego maleństwa

        Rodzice są zdeterminowani, żeby raz na jakiś czas być znowu tylko
        mężem i żoną, a nie zawsze i wszędzie przede wszystkim ojcem i
        matką. Wszyscy na tym wyjdą lepiej. Nie tylko rodzice - także
        dziecko.

        Nas rok 2010 zastał w tym samym lokalu, co kilka poprzednich (z
        przerwą w zeszłym roku, bo ciąża żony przemawiała za sylwkiem
        siedzącym, a nie tańczonym). Tyle, że wyszliśmy 2 h po północy.
        Dziecko zostało z babcią, która i tak się nigdzie nie wybierała -
        tak samo jak się nigdzie nie wybierała, kiedy dziecka nie było.
    • gonia28b artykuł jak artykuł - nic nadzwyczajnego... 02.01.09, 20:09
      ale jak na mój gust całkiem w porządku jest
      a wniosek jest prosty - każdy robi to co mu pasuje i to na co ma
      ochotę, chyba w wolnym kraju żyjemy, prawda?
      generalnie w tych wszystkich edzieckowych artykułach drażni mnie i
      do szewskiej pasji doprowadza jedna rzecz: narzucanie ludziom: ma
      być tak a tak, Boże broń żeby jakoś inaczej...

      co do sylwestra, my akurat uważamy, ze jest to jedna taka w roku
      noc, kiedy możnaby się zabawić ze znajomymi bez dzieci.
      na szczęście, mamy wystarczająco dużo chętnych opiekuńczych rąk
      dziadków...
      a jak ktoś woli inaczej - proszę bardzo, inaczej wcale nie oznacza,
      ze gorzej smile
    • annataylor Sylwester w pieluchach 29.12.09, 18:33
      zabrać dziecko ze sobą na zabawę! POWAŻNIE!
      Kiedyś pracowałam podczas jednej imprezy jako hostessa -
      popoludniowy obiad, potem kolacja i wielki bal. Pewne małżeństwo
      przyjechało z bardzo małym dzieckiem, miało może kilka miesięcy,
      góra pół roku. Wzbudzali sensacje wśród gości, ale mieli bardzo
      pozytywny oddżwiek.
      Podczas obiadu maluch siedział z nimi na takim specjalnym
      podwyższonym nosidełku, potem wzięli go na spacer wokól zameczku,
      gdzie była impreza. Wieczorem poszli na bal jakby w ogóle nie mieli
      dziecka - zostawili małego w pokoju hotelowym i świetnie się bawili.
      Raz czy dwa razy zajrzeli do dziecka, które słodko spało.
      Wyszli wprawdzie wcześnie z imprezy, bo ok. 23, ale i tak byłam
      pełna podziwu smile
      dla chcącego nic trudnego smile
      • azoorek Re: Sylwester w pieluchach 29.12.09, 20:03
        ze starszymi by nie wyszlo. Z takim malym, to rzeczywiscie mozna tak
        imprezowac.
    • natalia.bender Sylwester w pieluchach 30.12.09, 08:01
      Nie zgadzam się, że trzeba rezygnować z własnych przyjemności. Mam 4 miesięcznego synka i tego Sylwestra spędzimy ze znajomymi na balu, pomimo tego, że zwykle imprezy sylwestrowe organizowaliśmy we własnym zakresie i najczęściej właśnie u nas w domu. Jednak, żeby móc się bawić rzeczywiście trzeba mieć zaufaną osobę do pomocy. Ja na szczęście taką mam. Dziękuje Ci mamo za pomoc.
    • eweloga Sylwester w pieluchach 30.12.09, 09:20
      niektóre obiekty oferują bale dla dorosłych i opiekę nad dziećmi. Np w
      podkrakowskich Tomaszowicach organizowany jest bal dla dorosłych oraz odrębny
      bal dla dzieci pod opieka animatora i niani.
      szczegóły na www.sylwesterkrakow.eu
    • deodyma Re: Sylwester w pieluchach 31.12.09, 10:18
      a my w tym roku wyjatkowo siedzimy sobie sami w domu i ja sie z tego
      ciesze.
      co roku gdzies lazilismy i szczerze mowiac, to nie zawsze mi sie
      chcialo, ale bylismy zaproszeni, wiwec sie szlo.
      rok temu byli u nas kumpela z mezem i synem oraz moj brat.
      w tym roku siedzimy sobie sami.
      dziewcko pojdzie potem spac, obalimy dwie butelki wina, 2 szampany i
      wystarczy.
    • baabasia Sylwester w pieluchach 01.01.10, 19:07
      My byliśmy w domu, choć wiem, że wiele żłobków i klubików robiło Sylwestry dla
      maluchów, ale w przypadku dziecka poniżej 2-3 lat jak moje na pewno bym się
      nie zdecydowała na to... Jeszcze zdążę zabalować smile
    • franczii Re: Sylwester w pieluchach 01.01.10, 19:38
      mielismy jechac w gory na kilka dni z zaprzyjaznionymi parami i z dziecmi do
      kompletu. Nie wypalilo bo nasze dzieci sa swiezutko po chorobie. szybka zmiana
      planow i mielismy jeden z najmilszych sylwestrow ostatnich lat, u nas w domu, w
      sumie 10 osob + 4 dzieci. Dzieci zajete byly caly wieczor soba, wytrzymaly do
      polnocy, zimne ognie a potem byly tak mile ze padly bez zadnego grymaszenia.
      Cudowny wieczorbig_grin a my sobie w koncu posiedzielismy spokojnie z przyjaciolmi i
      nie ruszyl nas nawet sajgon, ktory dzieciarnia zrobila z domu.
    • a_weasley Co to znaczy "spełzło na panewce"? 03.01.10, 20:46
      Czy gazety o takim nakładzie nie stać na zatrudnienie paru
      redaktorów dobrze znających polski?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja