ania_kryszcz
09.01.09, 21:22
Cześć!Musiałam iśc dziś z moją dwulatką do optyka wybrać okulary.Wybrałyśmy się wózkiem ale jak tylko wyszlam z klatki ledwo przejechałam po naszym chodniku pod blokiem tak jest zawalony śniegiem posypany tylko dużą ilości piachu ale nie odśnieżony.Kulka mi sie mielily w tym śniegu ,momentami nie szło przejechać wózek stawal mi na środku chodnika bo takie zaspy byly że moja spcerówka ich nie była w stanie pokonać ,śnieg dostawał się między koła i je blokował.Normalnie tak się umęczyłam nim doszłam do tego optyka na dodatek pani z optyka akurat wyszła do sklepu ale po chwili wróciła, wybrałyśmy okularki ale okazalo się że pani chce 50% zaliczki ja miałam przy sobie okolo 40% więc znowu musiałam gnać z małą do banku by wziaść pieniądze z konta bo kartę wziął mąż.I tu znowu wnerw totalny BANK PKO BP-miejsce publiczne! nie ma podjazdu dla wózków a schodów ze 20 albo i lepiej bardzo wysoko.Musiałam postać poczekać aż ktoś będzie szedl i pomoże mi w nieść ten ciężki wózek-sama nie mogę tak dźwigać(przyczyny zdrowotne ale to druga sprawa)po wyjściu z banku znowu prosić kogoś o pomoc przy zniesieniu.Normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera ile to już razy musiałam coś załatwić w tym banku i zawsze problem jak sie tam dostać.Cholera jasna co mają powiedziec niepełnosprawni jak się tam dostać aprzecież czasem trzeba coś zalatwić? Normalnie już zastanawiam się czy można to gdzies zgłosić? A jak w waszej okolicy sa banki sklepy i inne instytucje dostosowane do podjeżdżania? jak wyglądają chodniki w okolicy? da się spokojnie przejeżdżać wózkami?