desdemona987
12.01.09, 10:01
Przyszłam się trochę uspokoić. Moje wredne dziecko (3 miesiące) właśnie drze
się w sąsiednim pokoju. A ja (żeby mu krzywdy nie zrobić) siedzę na emamie.
Wrrrr...
Cholera: pielucha zmieniona, nakarmione, zabawione i ... wyje. Nie będę jej
nosić na rękach cały dzień, bo już mi kręgosłup siada.
A już do furii mnie wczoraj doprowadziła teściowa. Przyjechała o 17:00 i jak
dziecko o 18 zaczęło wyć no to chodziła i jęczała do kompletu: "boże, na pewno
jej coś jest, tak biedna płacze..." Wrrr.. nie wiem czy się spodziewała, że
jak się babcia zjawi to wnusia będzie się do wieczora uśmiechała do niej i
uroczo gruchała??!! Nie pamięta jak sama dzieci miała czy co??
Uch, musiałam się wyładować, bo mi ciśnienie skacze...