azile.oli
23.01.09, 18:57
Młoda (lat 15, nie skończone jeszcze), ma propozycję darmowego
wyjazdu do francji na 3 tygodnie w czerwcu. A ona nosem kręci i
zastanawia się, czy jechać. Głównie nie odpowiada jej towarzystwo,
jadą sami najlepsi uczniowie, dla niej to kujony i nudziarze,
tłumaczę jej, że dobrze wszystkich nie zna i że o niej też może ktoś
tak myśleć. Na razie się zastanawia. Namawiam ją, bo okazja niezła
do zwiedzania. Sęk w tym, że córka nie stęskniona atrakcji, bo wie,
że nas stać , żeby pokryć koszty takiego wyjazdu dla całej rodziny.
Problem leży w tym, że mąż nie może na dłużej wyjechać i to przez
kilka lat, a ja się z nią i z synem na wycieczkę objazdową do
Francji nie wybiorę, musiałabym mieć też jakichś chętnych znajomych
itd. Młoda wolałaby jakiś kraj niemieckojęzyczny, ale wyboru nie ma,
od lat jeżdżą do Francji. Tłumaczę zresztą córce, że mogę ją wysłać
na obóz, ale tam tym bardziej nie będzie miała wpływu na
towarzystwo, niestety, najlepszym przyjaciółkom rodzice nie są w
stanie zafundować takiego wyjazdu. Namawiam ją, ale nie naciskam.
Nie sądzicie, że trochę przesadza, rezygnując z takiej okazji?
Zwłaszcza, że to nagroda, jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś
odmówił.