relacje rodzinne-wrrrrr

27.01.09, 19:01
no zesz, ale ja wsciekła jestem dhjhsdjcnsdjhudjfkdsjdskhcusd o
tak!!!!!normalnie rkew mnie zalewa, nic nie moge poiweziec, nie moge miec
własnego zdania, uniesc sie honorem, bo niby przesadzam, a wszystko poszlo o
moja bratowa, byli w niedziele na kawusi u moich rodzicow (mieszkamy razem),
wiec sie przysiadlam, i wiadomo gadka sie jakas potoczyła, o tradycji itp, za
chwile ona gada nt do mnie ze tradycja jest ze zona pracuje (ja nie bo mam
chore dziecko),jak mnie to ubodło ze az ryczec mi sie zachaiło, bo sama z
checia bym poszla do tej roboty a nie sidziała w domu, ale nic, tak se
pomyslałam ze "kicham cie, gadaj zdrowo", za chwile zmiana tematu na temat
kiedy mój brat bedzie robił kluski na parze (buchty), zawsze 2 razy do roku je
robił,(ferie i wakacje),od momentu małzenstawa moze 1 raz. i tak kazdy
zagaduje namawia go, ze ferie zeby zrobił (nauczyciel i ma wolne), i tak jakos
mówie no tradycja juz u nas jest ze buchty robi A..., 2 razy do roku, i jakos
gadka sie urwala,
Przyjechali dzis, i jaka to bratowa obrazona, ze jak ja mogłam tak poiwedziec,
ze ona i tak wiele w bracie a swoim mezu zmieniła i mnie psinco do tego. wiec
ja jej powiedziałam co mnie ubodło, choc z jej str było bardziej złosliwe, niz
z mojej, bo ja mówiłam odnosnie tego co zawsze było, a ona jakby chciała mi
dopiec ze jakos do pracy nie ide, a czasem narzekam ze malokasy. pojechali, i
mowie mamie, jaka to ona a mama, nieprzesadzaj, nic zlego niezrobiła, a ty
faktycznie mogłas sie wtedy powstrzymac, myslałam ze nie wiem co zrobie, czy
ja naprawde nie miałam sie prawa bronic, chociaz nawet tak niepomyslałam jak
to mówiłam, za chwile mi sie po ksociach rozjdzie, ale na chwiel obecna jestem
wsciekła!!!!
    • 18_lipcowa1 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:10
      boszzzz jak mozna sie przejmowac i doszukiwac drugiego dna w takim
      czyms?
      jestes przewrazliwiona i tyle
      • buzka25 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:17
        nie, nie jestem przewrazliwona, chodzi o to ze ona moze dowalic komus i to jej
        zostanie "wybaczone" lub nawet niezauwaznie, puszczone mimo chodem, ale jak ja
        cos powiem to juz totalnie niezachowanie sie w towarzystwie, i jak ja wogole
        moge ja obrazic, przeciez sie nie godzi, taka wlasnie jest wizja u nas,
        • doral2 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:26
          najgorzej boli krytyka ze strony osób nam bliskich, od których oczekujemy
          akceptacji, a tym czasem....
        • 18_lipcowa1 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:28
          ja pitole czepiasz sie o jakies buchty, o to ze siedzisz w domu z
          chorym dzieckiem
          ludzie
          wydaje mi sie ze to ty szukasz konfliku najbardziej
          • marzeka1 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:33
            Prawie każdy problem, który opisujesz ze swojego życia, bierze się z
            niesamodzielnego mieszkania i tyle.
          • azile.oli Re: relacje rodzinne-wrrrrr 28.01.09, 11:42
            A gdzie się autorka czepia o buchty. Podała przykład prawdziwej
            tradycji w jej domu. Szwagierki uwaga, że tradycją są pracujące
            kobiety była chamska, wiedząc, że kobieta ma chore dziecko i do
            pracy iść nie może. A przy następnej wizycie ta szwagierka ma
            pretensje, że ona męża próbuje zmienić itd. Wiecie co, może on
            chciał zmienić tę tradycję rodzinną i nauczyć żonę te buchty robić.
            Matka powinna pocieszyć córkę po wyjściu synowej, a nie jej jeszcze
            dowalać.
        • madameblanka Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 23:09
          pewnie że nie jesteś, ja mam dokładnie to samo, więc rozumiem.
          od jakiegoś czasu po prostu się nie daję, odpowiadam tak że w pięty idzie i
          skutkuje.
    • eilian Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:44
      tak czytam ten Twój post, czytam i się zastanawiam gdzie te tytułowe straszne
      relacje rodzinne i nijak nie widzę. Myślałam, że naprawdę masz jakiś okropny
      problem a tymczasem Ty tu opisujesz jakieś bzdury, dziewczyno, weź Ty się lepiej
      martw o jakieś ważne rzeczy a nie o takie pierdoły. Infantylne to jest strasznie...
    • e.logan Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:48
      Och typowe dla forum.Zaraz dostanie odp. w stylu
      - wyprowadz sie
      - nie masz wiekszych klopotow?
      - przesadzasz

      No wstyd doslownie ze czlowiekowi ziemia sie nie pali pod nogami i
      o sznur nie prosi ..a i wtedy zle.

      Wiesz o ile rozumiem ze tobie moglo sie zrobic glupio po jej
      uwadze, o tyle nie rozumiem co jej do tego.Przeciez nie utrzymuje
      ciebie i dzieci wiec nie jej sprawa chyba czy pracujesz czy nie.A
      co do tych bucht to faktycnie przesadzila. Rozne sa tradycje,
      buchty dwa razy do roku tez nia moga byc wiec o co chodzi?I co ona
      tak wyplenia z twego meza?Pochodzenie, przyzwyczajenia? Co teraz
      tylko kawior co kolacje ?Bo buchty to pewnie takie wsiunskie?..

      Nie przejmuj sie nia. Nie powiedzialas nic zlosliwego . A mama jak
      to mamy pewne , zawsze chce byc dobra dla wszystkich a tak czasami
      sie nie da. ot ..
    • katka_tk Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 19:58
      Nie znam ciebie i nie znam twoich postow, przeczytalam ten jeden i co mi sie
      nasuwa, to fakt, ze moglo cie to zabolec i nie dziwie sie, ze zabolalo, gdyz:
      kiedy twoja bratowa mowila o tradycji pojscia do pracy, faktycznie popelnila
      gafe, biorac pod uwage, ze masz chore dziecko, wiec sytuacja niecodzienna, kiedy
      inne mamy, zdrowych dzieci, moga pracowac i cieszyc sie macierzystwem.
      poza tym o czyjej tradycji mowila bratowa? twojje rodziny, w ktorej jest od
      niedawna (nie wiem jak dlugo, ale skoro bratowa, tzn nie jest z wami od zawsze)
      czy jej rodziny, ktorej tradycja nijka sie nie ma do waszej (co was, ciebie, ma
      obchodzic jej rodzinna tradycja?)
      kolejna rzecz, to jak mozna porownac tradycje pracujacej kobiety, do robienia
      buchtów na parze???????? to w ogole smieszne, chodzi mi patrzac ze strony tych,
      co na ciebie najechali, bo gotowanie chyba jest czyms tak blachym, ze az powinno
      byc przyjemne, nie rozumiem tez pretensji bratowej odnosnie, ze tyle udalo jej
      sie zmienic w twoim bracie, no faktycznie robienie buchtow na parze dwa razy w
      roku jest takim przewinieniem dla zony, ze trzeba tego szybko oduczyc, bo jescze
      pozaraza innych domownikow? bezsens totalny...
      a reakcja mamy....hmm.... niestety niektorzy tak maja... przezylam ostatnio
      identyczna reakcje jak maz chcial sie wyzalic na temat brata, a wystarczylo
      powiedziec, tak masz racje glupia sprawa....
      ale na to juz nie mamy wplywu.
      niestety ludzi nie zmienisz, mozesz ich poprostu ignorowac w pewnych sprawach,
      wspolczuje bratowej i jej nietaktu,
      pozdrawiamsmile
    • siasiunia1 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 21:18
      a ja czytam i czytam juz kolejny raz i nadal nic nie rozumiem.
      komu kto buchty i że raz a nie dwa i co ma tradycja kobiety do buchty feriowej i ogólnie o co psinco..
      ide herbaty sobie zrobic. może melisę zaparzyć? wink
      • e.logan Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 21:44
        www.harmonia.gda.pl/index.php?s=karta&id=257
        Moze zacznij od tego co?
        • siasiunia1 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 21:50
          cóż niestety nie da sie czytac z zrozumieniem czegoś niezrozumiałego. tylko żebym nie została źle zrozumiana że nie rozumiem problemu ogólnego niezrozumienia przez rodzinę. po prostu ciężko mi zrozumieć tak niezrozumiale napisanego problemu niezrozumienia.
          pozdr.
      • buzka25 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 21:58
        dziekuje tym które ciut mnie rozumieja, a te które na mnie najechały wspołczuje,
        bo wynika z tego ze poza czubkiem własnego nosa nic ich nieobchodzi. nie wiem co
        u niej ma znaczyc ta tradycja ze zona/matka powinna byc pracujaca, Oni nie maja
        dzieci choc juz 3 lata po slubie (oczywiscie ich sprawa), ale nie wiedza jak to
        jest, i napewno nie moga wiedziec co czuje, chcac isc do pracy a jednoczesnie
        nie moge, co do brata to nie wiem co w nim jescze zminiła bo nie mieszkamy z
        nimi, jedno co wiem, jak zrobili sobie wlasne mieszkanie i własna kuchnie, kiedy
        to mój brat chciał zrobic naleśniki na nowej kuchence i wogóle, ta mu zabroniła
        bo jej mama zrobiła rodzinny obiad, wtedy to mój brat zakupił zgrzewke piwa i
        przyjechał do mojego meża.I to byj jeden jedyny taki incydent, ale wnioskuje
        przy kazdej okazji ze ona jest zazdrosna o wszytskich znajomych mojego brata, a
        moze ona mu zabrania tych buch zrobic ze niby kuchnie zabrudzi??w tamtym roku ja
        udastepniłam bratu kuchnie, bo niemieli jeszce swojej, a jego tesciowa odmówiła,
        moze w tym tkwi problem, hm,
        • attiya Re: relacje rodzinne-wrrrrr 27.01.09, 22:05
          taaa...zesz - zamiast być wdzięcznym, że facet cos w domu zrobi, to
          jeszcze problemy się wynajduje....wspólczuję...no itego też, że
          twoja mama nie widzi jak naprawdę to wygląda....
    • deodyma Re: relacje rodzinne-wrrrrr 28.01.09, 01:09
      a ja nie rozumiem, czemu wkurzaja Cie takie pierdoly. slaba psychike
      masz.
      • zebra51 Re: relacje rodzinne-wrrrrr 28.01.09, 11:53
        Czytam i czytam, nic z tego nie rozumiem...
        • deodyma Re: relacje rodzinne-wrrrrr 28.01.09, 13:18
          no ja tez nic z tego nie rozumiem. dlatego tez nie rozumiem aytorki
          watku, czym tu sie przejmowac...
          • katka_tk Re: relacje rodzinne-wrrrrr 28.01.09, 16:07
            o zesz ja....
            nie dziwie sie, ze brat sie wkurzyl i z tym piwem przyjechal, w ogole sie
            przestaje dziwic twoim nerwom, bo ta bratowa z jej mamusia niezle robniete,
            widac kto ma na kogo jaki wplyw.
            moge ci tylko zyczyc wiecej cierpliwosci i po prostu musisz olac sprawe
            bratowej, bo nie zmienisz, a twoj brat, ze sie tak dal omotac, ze we wlasnej
            kuchni nalesnika cz buchty nie moze zrobic... coz jego wybor, jego zycie,
            wizialy galy co braly, nie ma co zalowac, kazdy jest kowalem swego losu.
            skup sie na swojej rodzinie: dziecku i mezu i w nich szukaj oparcia a swoja mame
            traktuj z przymruzeniem oka, nie rozumie cie to jej sprawa, moze kiedys bedzie
            zalowac, jesli masz przyjaciolke, bratnia dusze to jej sie wygadaj, rodzine dal
            nam bog, przyjaciol dzieki bogu, mozemy wybierac sobie samismile pozdrawiamsmile
Pełna wersja