Dodaj do ulubionych

Kto sie boi prowadzic auto...?

30.01.09, 02:40
Macie tak? Bo ja mam. Od lat probuje zrobic prawo jazdy, niby wszystkie
przepisy znam, wyjezdzilam chyba z 200 godzin na kursie i jazdach
doszkalajacych, z instruktorem jade super dobrze ponoc, nie szarzuje, nie
jezdze szybko, nie wyprzedzam bez potrzeby itd. Ale boje sie. Panicznie juz
chyba, boje sie wypadku. I chyba dlatego nawet nie podchodze do egzaminu. Auto
bardzo by mi ulatwilo zycie, wiadomo, dojazdy, podroze z dzieckiem. I tak
naprawde o dziecko najbardziej sie boje, ze moglabym wiezc corke, cos by sie
stalo, jakis wypadek, czy popelnilabym jakis blad i nie moglabym sobie tego
wydarowac.
Z drugiej strony widze, ze tylu ludzi, tyle babek, naprawde czasem mniej
ogarnietych ode mnie jezdzi, czasami bezwypadkowo nawet, wiec jednak da sie.
Wszyscy dookola, maz, rodzina, znajomi juz sie mnie czepiaja, zebym cos
zrobila z tym swoim lekiem, ze po prostu sama sobie demona wyhodowalam, i ze
po prostu musze zaczac jezdzic zeby nabrac praktyki i przestac sie bac.
Nie wiem juz, czy jestem jakas niemormalna w tej kwestiiwink czy moze jeszcze
ktos tak ma?
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 03:20
      Ja tak mam. Prawko w PL zrobilam na samochod i motocykl majac 17
      lat. Na poczatku jezdzilam troche,bo ojciec nie chcial mi dac auta a
      z nim to po prostu nie dalo sie jechac. Potem moj (ex)maz tez nie
      dawal mi prowadzic a jesli,to wrzeszczal podczas jazdy. No i sie
      nabawilam urazu. Minelo juz kolejne 17 lat i nie prowadze. Nie
      sadze,ze kiedykolwiek bede prowadzila. Uwielbiam jezdzic z kims ale
      sama...Czego sie boje? Wlasciwie nie wiem. Nie boje sie wypadku. Mam
      takie odczucie jakbym nie potragila skoordynowac ruchow w aucie.
      Ciezki przypadek a samochod rozwiazalby wiekszosc moich problemow.
      • asia.asz Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 06:58
        ja tak mialam, tzn prawko na studiach zdalam (rodzina sie smiala ze
        mialam wiecej szczescia niz umiejetnosci patrzac na to jak
        prowadzilam), potem nie jezdzilam, bo mi tata nie chcial dac
        samochodu, w pt kupilismy samochod ale m. zwykle jezdzil a ja z
        dzieckiem z tylu i pewnie by tak bylo gdyby nie wyjazd m., miesiac
        przed wzielam sie za to, zaczynalam jezdzic nocami lub w niedziele
        rano (poooosto na drogachsmile), zaliczylam brame
        pierwszy wyjazd z malym do zlobka wspominam do tej pory, ale dalam
        rade. w zeszlym roku m. znowu wjechal, na dluzej tym razem wiec
        znowu mialam okazje sie podszkolic, teraz jezdze, lubie i jest
        supersmile
        aha, ten pierwszy wyjazd 2-miesieczny wspominam pod katem samochodu
        jako czas gdy codziennie rano mdlilo mnie ze zdenerwowania przed
        jazda samochodem, nie wiem jak i kiedy przeszlo ale teraz wiem ze
        naprawde to przezywalam...
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 07:49
      ja zaczęłam się bać jak już miałam prawko w kieszeni i sama musiałam zacząć
      jeździć - wiadomo z instruktorem albo mężem (który też się na mnie darł ale ja
      na niego jeszcze bardziej wink) zawsze lepiej bo jak coś to pomoże a samemu nagle
      wsiąść za kółko i jechać to nie tak łatwo. Ale pomyślałam sobie jakoś zdałam to
      prawko (co prawda za 5 razem wink ale ktoś mi je dał z myślą że krzywdy nikomu na
      drodze nie zrobię więc zaczęłam jeździć Teraz jest dobrze bo biorę córe jedziemy
      na zakupy czy gdzie chcemy
      Jak się boisz to przełam lęk jakoś zanim zrobisz prawko bo jaka korzyść z prawka
      w szufladzie , żywy przykład to moja mama która w swoim życiu raz z nich
      skorzystała
      ale to ma też złe strony - z góry wiadomo kto prowadzi po imprezie wink
      • matysiaczek.0 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 08:00
        Nie mam prawka, nie mam zamiaru robic, od czego mąż? Ale prawda jest taka, że właśnie boję się. Jak pomyślę, że miałabym usiąść za kółkiem i SAMA pojechać do centrum, to aż w dołku ściska. Umiem prowadzić, wiem o co chodzi w tej maszynerii, ale w tym życiu samochodu prowadzić nie będę...smile
        • croyance Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 12:47
          Ja tez tak myslalam, ale mezowi wzrok wysiada i kurcze, ktos musi
          prowadzic. Wiem, ze musze zrobic to prawko w koncu, ale pewnie znowu
          sie nie uda.
        • olinka20 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 17:07
          Widze, ze mąż jest sprowadzony do kategorii kierowcy. Gratuluję...
    • demonii.larua Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 08:11
      Ja tak mam, to znaczy nie jestem w stanie nawet dobrze się nauczyć jeździć nie
      mam prawa jazdy i nie będę miała smile Za bardzo szanuję życie swoje i innych smile
      (Rozważam prawko na automat jedynie, ale to dopiero rozważania są, więc pewnie
      będzie jak z normalnym)
      • matysiaczek.0 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 08:15
        z tym automatem to fajna sprawa. Mój automat będzie za mnie parkował, widziałam ostatnio w tv taki samochód....tylko troche drogi,,tongue_out a mój dzieciak w sygnaturce nie jest wcale tłusty (15 centyl), ma tylko taki piekny szeroki uśmiech...a co ja się tłumaczę..
        • milka_milka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 08:46
          No, to jak Ci się kiedyś ten automat popsuje... smile

          A swoją drogą jestem w stanie zrozumieć lęki kogoś, kto się dopiero uczy
          prowadzić, ale nie zrozumiem sytuacji "mąż mi nie dawał samochodu", jeśli
          samochód był kupiony za wspólne pieniądze w związku. Czy kobieta jest dzieckiem,
          której facet da albo nie da samochód? Na mnie jeden raz próbował wrzeszczeć
          Tata, zagroziłam mu natychmiastowym wysadzeniem - poskutkowało. I jeden raz
          koledzy, zrobiłam tak samo, a była noc i wracaliśmy z imprezy. Rady tak,
          przjmuję, ale wrzeszczeć w samochodzie nikt na mnie nie będzie.
          • croyance Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 12:48
            Moj by mnie nie dal, bo wg przepisow przez pierwszy rok po uzyskaniu
            prawka nie moge prowadzic samochodow o jakiejs tam mocy, i nie
            bylabym - w zwiazku z tym - ubezpieczona, gdybym wsiadla do naszego.
    • zebra12 Ja się boję i nic na to nie poradzę 30.01.09, 08:18
      sad
    • mruwa9 ja tak nie mam 30.01.09, 08:25
      i bez samochodu byloby mi obecnie bardzo ciezko, ale moim zdaniem,
      niektore osoby (niezaleznie od plci) po prostu nie nadaja sie na
      kierowcow, bez wzgledu na to, czy maja papier, czy nie, i im
      szybciej sobie to uswiadomia, tym lepiej - dla nich samych (bo
      odzyskaja spokoj wewnetrznywink), dla ich pojazdow i kasy, oraz dla
      innych uzytkownikow drog.
    • chicarica Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:10
      Ja też nie rozumiem kobiet, którym "mąż nie daje samochodu", jeśli jest kupiony
      w małżeństwie ze wspólnotą majątkową. No ale w jakiej ktoś się ustawia pozycji w
      małżeństwie, taką pozycję potem ma i to nie mój problem. Nie rozumiem też
      sytuacji, którą np. ma moja dobra koleżanka - po zdaniu egzaminu na prawo jazdy
      musiała jeszcze "zdać egzamin" przed mężem, co dla mnie jest śmieszne.
      Też się kiedyś bałam, po zrobieniu prawa jazdy nie jeździłam b. długo, bo do
      dyspozycji miałam tylko samochód mojego ojca, z nim w środku. Potem kupiłam
      samochód i uważam, że to najlepsze wyjście - kupić sobie swój samochód, jeździć
      bez gęgającego męża, no i jeździć codziennie. Mnie łatwiej było jeździć od
      początku samej, bez "doradzaczy", zaczynałam od prostszych tras i przed jazdą
      zastanawiałam się, którędy pojadę i gdzie na co muszę uważać. Stopniowo za
      każdym razem coś w tych trasach zmieniałam, zapuszczałam się w nieznane mi
      rejony miasta, jeździłam w trasy poza miasto, coraz dalej, specjalnie wybierałam
      np. trudniejsze skrzyżowania żeby nabrać obycia i przestać się bać. Raz na jakiś
      czas prosiłam brata, żeby się ze mną przejechał, a na koniec jazdy udzielił mi
      konstruktywnej krytyki, powiedział co było dobrze a co źle. Ważne, by nie
      poprzestać na jeżdżeniu tylko jedną trasą, nie jeździć jak koń dorożkarski, nie
      dać się zagęgać ojcu czy mężowi, no i nie wyłączać myślenia na rzecz rutyny.
      • milka_milka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:12
        O to to! Właśnie też tak myślę!
      • e_r_i_n Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:29
        Kurna, dobry pomysł z tym 'samodzielnym' szkoleniem się.
        Ja sobie obiecuję co roku, że wiosną zacznę kurs.
        Mąż już przestał ze mną o tym rozmawiać - wychodzi chyba ze
        słusznego założenia, ze to JA musze sie zdecydowac.
        I wiem, ze powinnam, bo to spore ulatwienie. Ale brakuje mi 'kopa',
        zeby pojsc i sie na ten cholerny kurs zapisac.
        • wieczna-gosia Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 11:49
          KOP
          smile
          • e_r_i_n Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 11:50
            Hehe, dzieki Ci niezawodna wink
    • filipianka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:16
      ja się boję
      moja zasad ograniczonego zaufania do innych kierowców jest bardzo ograniczona
      prawo jazdy mam od 10 lat, zrobiłam po maturze
      przejechałam może 50 km (nie licząc kursu)
      po prostu się boję, nie czuję odległości (jak mąż parkuje na milimetry to ja już
      widzę przytarcie a on mówi że ma metr), jak coś dojeżdża z prawej to ja mam
      odruch łapania za uchwyt drzwi, bo się boję czy na pewno się zatrzyma, pewnie
      jakbym ja prowadziła to przy każdej krzyżówce bym hamowała (profilaktycznie)
      wszyscy mówią że jakbym musiała to bym jeździła
      może i tak
      ale na razie nie muszę i nie jeżdzę
      • filipianka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:19
        i jeszcze nienawidzę skrętów w lewo i wyprzedzania
      • agysa Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:30
        Dziewczyny przecież nie każdy musi prowadzić samochód!!!Tak jak nie każdy nauczy
        się szyć, gotować podobnie jest z prowadzeniem autka. Ja uwielbiam prowadzić,
        nie boję się pod warunkiem, że sama jestem za kółkiem wink
        Jeśli boicie się tzn macie na tyle zdrowego rozsądku, żeby nie wsiadać za kółko
        i nie stwarzać zagrożenia. A i nie mówię tutaj o świeżo upieczonych kierowcach,
        bo taki prawie zawsze się boi, ale ten lęk przechodzi wraz z nabieraniem
        umiejętności smile
    • oklaska Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:19
      Mam dokładnie to samo a nawet większą paranoję, gdy prowadzi mój mąż
      a ja siedzę obok zawsze mam czarne myśli. Tak sobie myślę,że wynika
      to z tego,że miałam kiedyś poważny wypadek (jako pasażer)i od tamtej
      pory mam ten wielki czarny mur. Więc jak widzisz nie jesteś sama smile
    • morgen_stern Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:27
      Ja, a im dalej, tym gorzej.
      Mam prawko, ale nie jeździłam praktycznie w ogóle (dosłownie kilka razy i poza
      miastem). Teraz samochodu na pewno nie kupię, bo myślę o mieszkaniu.
      Na jazdach napatrzyłam się na warszawskich kierowców i to dodatkowo mnie stresuje.
      • madameblanka Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:41
        otóz co do warszawskich kierowców...śmiem powiedzieć że spora część użytkowników
        dróg w naszej stolicy jest z prowincji tudzież z małych mieścin, gdzie ruch
        drogowy nie istnieje, co przekłada się na brak umiejętności jeżdżenia w
        miejskiej dżungli;>
        • morgen_stern Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:55
          Raczej nie mówimy tutaj o szarżujących i trąbiących na wszystko i wszystkich
          pacanach? Bo ja właśnie ich miałam na myśli.
          Poza tym nic nie mnie tak nie wk... jak epatowanie tymi "prowincjami" przez
          warszawiaków. Mówi to dawna mieszkanka GOP-u, który jest większy od Warszawy wink
          a poza tym ja śmiem twierdzić, że większość tych "prowincjuszy", o których
          piszesz, zrobiła prawko już w stolicy, bo to często młodzi ludzie.
          • mruwa9 morgen_stern, 30.01.09, 10:06
            a widzialas, co sie ostatnimi laty wydarzylo ze slaskimi drogami?
            Autostrada A4, srednicowka, obwodnica polnocna, nowa obwodnica
            Bytomia, przebudowane dwupoziomowe rondo obok Spodka,teraz jezdzic
            po wiejsko-prowincjonalnych ( z punktu widzenia warszawiakow)
            Katowicach i okolicach to sama przyjemnosc.A wielkomiejscy
            mieszkancy Stolicy nadal maja tranzyt przez dziurawe, zakorkowane
            ulice scislego centrum miasta big_grinD
            • morgen_stern Re: morgen_stern, 30.01.09, 10:16
              Oj tam, mruwa, ale to i tak prowincja, obwodnicami i autostradami nie
              zaimponujesz, bo dla takich zawsze wieśniakiem pozostaniesz wink
              • madameblanka Re: morgen_stern, 30.01.09, 10:25
                przepraszam do mnie pijesz??
                Ciebie wkurzają opinie o prowincjonaliuszach a mnie wkurzają ludzie wiecznie
                psioczący na Warszawę, warszawiaków jak do nich nie należysz to nie masz się
                czym przejmować.
                Zresztą nie pisałam żeby kogoś urazić, ale uderz w stół....
                • e_r_i_n Re: morgen_stern, 30.01.09, 10:30
                  O prowincjuszach to najczesciej pisza i mowia 'warszaffiacy' z
                  Ostroleki, ktorzy po 3 miesiacach czuja sie warszawiakiem od
                  wiekow wink
                  Prawdziwy, wielopokoleniowy warszawiak to czlowiek zazwyczaj z klasa
                  i sie nie musi dowartosciowywac.
                • morgen_stern Re: morgen_stern, 30.01.09, 10:32
                  O, moja droga, ja Warszawę bardzo lubię, dobrze mi się tu mieszka i nie psioczę
                  na nią więcej niż inni.
                  Natomiast nasłuchałam się wypowiadanych z pogardą przez pseudo-warszawiaków
                  opinii o "prowincjuszach" (a nie prowincjonaliuszach, to taka drobna uwaga). Jak
                  wspomniałam wyżej, prowincjuszką się nie czuję, a teraz to nawet bardziej
                  warszawianką (choć ze Śląskiem w sercu), więc uraziłaś mnie, że tak powiem,
                  podwójnie wink nie będę teraz płakać nad klawiaturą z tego powodu, bo nie karmię
                  swojego poczucia wartości opiniami z forów, ale już wiem, co mam o tobie myśleć smile
                  • madameblanka Re: morgen_stern, 30.01.09, 10:41
                    masz jakies urojenia czy jak?? Gdzie niby napisałam że jesteś jednym czy
                    drugim?? Nawet ci nic nie zasugerowałam. Pisałam o ludziach tak samo jak ty, oj
                    wrażliwa jesteś coś...wink

                    dzięki za poprawke, też mi to coś głupio brzmiało.

                    Proponuję nie odbiegać już od wątku, bo moderator wkroczy do akcji.
                    • morgen_stern Re: morgen_stern, 30.01.09, 10:43
                      Nie, nie mam urojeń, ale czytam uważnie to, co piszesz wink
                      • kalina_p hahaha :) 30.01.09, 11:24
                        a ciekawe, do której grupy ja bym sie zaliczała - warszawianka "z dziada
                        pradziada", jako jedyna z rodziny wyniosłam sie do Otwocka 2 lata temu, prawo
                        jazdy zdałam w Warszawie, ale mam auto z rejestracja WOT, dużo jeżdżę po
                        Warszawie...pewnie zostałam wyzwana od chamów ze wsi tongue_outPP
                        Rodowici warszawiacy to bardzo fajni ludzie, jak ktos napisał - nie musza się
                        dowartościowywać, z przyjezdnymi BYWA inaczej, niestety...
                        • mruwa9 Re: hahaha :) 30.01.09, 11:31
                          rodowici warszawiacy sa rownie fajni, jak rodowici mieszkancy
                          Otwocka, Suwalk czy Katowic. Skad to przeswiadczenie, ze sa jakos
                          szczegolnie FAJNIEJSI, lepsi czy z wieksza klasa? Czyzby jakies
                          kompleksy?
                          Inteligencja jest jak rzeka: im glebsza, tym mniej czyni halasu.
                          • kalina_p Re: hahaha :) 30.01.09, 11:36
                            nie, ja nie o tym, że szczególnie fajni. Tylko o tym właśnie, że jest w kraju
                            opinia, że warszawiacy sa BE, bo nabzdyczeni, bo się wywyższają, nowobogaccy,
                            chamscy itd. A wcale tak nie jest, sa normalni, fajni.
                            • mruwa9 Re: hahaha :) 30.01.09, 11:45
                              a nie jest tak, ze czesto maja poczucie wyzszosci nad motlochem z prowincji?
                              Nawet ten watek jest tego przykladem.
                              • e_r_i_n Re: hahaha :) 30.01.09, 11:47
                                Z moich doświadczen - jak sie podrazy, to ci z poczuciem wyzszosci w
                                warszawie mieszkaja gora kilak lat. A czesto nawet kilka miesiecy.
                              • fantasmagorii Nie prawda nt. 30.01.09, 22:45
                                • fantasmagorii to do mruwy :) nt. 30.01.09, 22:47
                            • heca7 Re: hahaha :) 30.01.09, 19:51
                              Zgadzam sięsmile Jestem z Falenicy. Kiedyś usłyszałam opinię że Falenica to
                              przelotówka dla samochodów z rej WOTbig_grin
                              Mam pj już 13 lat. I cały czas jeżdżę. Mam swój samochód, mąż swój.Jeszcze jak
                              byłam smarkata nie mogłam zrozumieć czemu te kobiety tak łatwo dają się wepchnąć
                              na miejsce pasażera albo z tyłu do dzieciaka. Moje od początku były nauczone, że
                              matka jeździ z przodu. Mężowi chyba by ręka uschła od w..k.. po tym jakby
                              powiedział że nie wolno mi prowadzić samochodu! Ostatnio kupił sobie volvo i nie
                              było bata dał mi na zakupy bez słowa sprzeciwu mimo,że to automat i wcześniej
                              nim tylko raz jechałam. Samochód wrócił cały i zdrowywink dziewczyny nie dajcie
                              się, więcej wiary w siebie, faceci wcale nie jeżdżą lepiej tylko mają więcej
                              pewności siebie. Czego uczy się ich przez całe życie( bądź przebojowy, masz
                              przecież jaja, jesteś mężczyzną itd).
                          • e_r_i_n Re: hahaha :) 30.01.09, 11:45
                            Nikt nie napisał, ze są najsuperaśniofajniejsi w Polsce.
                            Napisano, ze sa normalni i fajni - jak kazdy inny mieszkaniec miasta
                            w Pl.
                            I tak jak w kazdym innym miesce znajda sie buraki i prostaki.
                            • morgen_stern Re: hahaha :) 30.01.09, 11:56
                              Aha, chciałabym jeszcze uściślić - pisząc o tym, że naoglądałam się warszawskich
                              kierowców nie uściślałam, czy chodzi o przyjezdnych czy tutejszych i szczerze
                              mówiąc nie interesuje mnie takie rozgraniczanie. Po prostu - jeżdżący po
                              warszawskich drogach.
                              • kalina_p bo szczerze mówiac 30.01.09, 12:59
                                to po Warszawie jeździ się zupełnie inacej, niż poza Warszawa - sa korki,
                                pośpiech, narwy, mnóstwo kurierów, taksówek, każdemu sie spieszy...
                                Nie wiem, czy lepiej jeździ mi sie po Warszawie, czy w okolicach Otwocka.
                                Inaczej po prostu. W warszawie bywa na drogach tłoczno, trzeba sobie umiec
                                radzić, fakt. Ale tez sa światła, widoczne i szerokie pasy...A na prowincji
                                luźniej, bez korków i wciskajacych się kierowców ale za to ciemno, brak
                                dwupasmówek, jedną waską droga jeżdżą rowerzysci, autobusy, biegaja psy...no i
                                cały czas się zastanawiam, co lepszewink
                                A że w ogóle lubię jeździć, to i po Warszawie lubię jeździćtongue_out
                  • kmms4 hallooooooo !!!!!!!!!!!!! 30.01.09, 10:42
                    Wątek bardzo mnie zaciekawił bowiem ja mam taki sam problem z
                    prowadzeniem auta smile
                    nie interesują mnie prowincionalne warszawiaki.....
                    zakończcie temat.
                    Pa

                    • morgen_stern Re: hallooooooo !!!!!!!!!!!!! 30.01.09, 10:44
                      A ty co, samozwańcza porządkowa? Zakończę, jak będę miała ochotę.
                      Omiń wątek poboczny i czytaj dalej to, co cię interesuje.
                    • madameblanka Re: hallooooooo !!!!!!!!!!!!! 30.01.09, 10:57
                      > zakończcie temat.
                      > Pa

                      Dziękujemy za wskazówki i grzecznie pożegnaj się z wątkiem...
                    • fantasmagorii Re: hallooooooo !!!!!!!!!!!!! 30.01.09, 22:57
                      > nie interesują mnie prowincionalne warszawiaki.....
                      ale to jest właśnie ciekawe - nie z racji tego, że nazwałaś tak a
                      nie inaczej, ale z racji tematu wątku. Bo inaczej się jeździ w
                      mieście i nie każdy potrafi. A, ze Warszawa specyficznym miejscem
                      jest, to nie ulega wątpliwości: bez obwodnicy, łatany asfalt, tiry,
                      wąsko miejscami, nieprzemyslane zwężenia, remonty, brak miejsc do
                      parkowania, korki - dużoby wyliczać. i tak jak dla kogoś z prowincji
                      (nie dobre słowo) jest to wyzwaniem tak i dla Warszawianki z małym
                      lub żadnym doświadczeniem wyzwaniem pozostaje.
                      terra incognita (dla kierowczyni) jak dla mnie, rodowitej
                      mieszkanki smile
                • mruwa9 Re: morgen_stern, 30.01.09, 11:03
                  madameblanka napisała:

                  > Zresztą nie pisałam żeby kogoś urazić, ale uderz w stół....
                  >


                  no wlasnie...
        • marva Re: madameblanka 30.01.09, 11:47
          A ja wlaśnie z tej prowincji jestem i zapraszam Cię na jazdę u mnie
          na tej mojej prowincji. Latem, jak jest dużo tzw. działkowiczów to
          co chwilę są stłuczki. Bo niestety jak nie widzą świateł, strzałek
          itp. to się gubią najzwyczajniej w świecie. Nie wierzysz? Zapraszam
          latem Pani z miejskiej dżungli.
          • madameblanka Re: madameblanka 30.01.09, 11:56
            Jeżeli uważasz że nie byłam nigdy na wsi to jesteś w błędzie, tak , tak i nie
            raz się zgubiłamsmile

            Acha, znowu któraś ukłuta??
            Dla wyjaśnienia mam na myśli ludzi co psioczą na Wawa bo coś im nie wyszło, ci
            sami co psioczą na Anglię bo im się noga powinęła. Tego pokroju ludzi mam na
            myśli a nie ogólnie ludzi mieszkających na prowincji, już wiecej nie będę
            prostować czyjegoś myślenia.
            • morgen_stern Re: madameblanka 30.01.09, 11:57
              Ty nie masz prostować czyjegoś myślenia, tylko swój sposób formułowania myśli wink
      • czajkax2 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 31.01.09, 09:32
        Ja mam tak jak Morgen.
        Prawko mam od kilku lat, ale praktycznie wogóle nie jezdzilam. Czyli
        trzeba uznac ze jexdzic nie umiem.


        teraz musze odświezyc swoje prawko, plamnuje wykupic kilka godzin
        jazdy zeby sie poduczyc. Ale........ no sie boje. Ze sobie nie
        poradze.

        Wiem ze prowadzenie jest dla ludzi, ale mi sie wydaje ze akurat ja
        sobie nie poradze.

        musze, musze sie w koncu zmobilizowac, a odwlekam to w
        nieskonczoność.
    • kalina_p Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:44
      jeśli sie az tak boisz, to faktycznie daj sobie spokój...niepewnośc i strach na
      drodze to zagrożenie dla innych.
    • olinka20 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 09:48
      A ja nie rozumiem, jak można mieć podejście jak wyżej- po co mi
      prawko jak mam męża?
      Ale mąż nie zawsze ma czas, a trzeba z młodym albo ze sobą do
      lekarza, na zakupy itd. itp.
      JA mam prawo jazdy od 7 lat , własne auto od ponad 2, wcześniej
      jeżdzilam troche partnera autem troch taty.
      Owszem na początku jest stres, ale ludzie.Trzeba jexdzic jeździc
      jeździcsmile
      Inaczej sie nie przełamiecie.
    • lola211 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 10:15
      Bez samochodu jak bez reki.
      Strach trzeba przełamywac, innej metody nie ma.Moje prawko
      przelezalo 5 lat w szufladzie, az w koncu wscieklam sie na siebie i
      stwierdzilam, ze nie dam sie pokonac lękowi.Zaczelam jezdzic najpiew
      ze znajomym, potem sama na male odleglosci.Jak juz nabralam wprawy
      to po prostu zaczelam jezdzic i juz.
      • morfinka79 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 10:59
        ja sie boje
        jak dotad myslalam, ze wiecej takich jak ja/my to na tym swiecie nie
        ma a tu prosze! dziwne, bo osoby z ktorymi jezdze jako pasazer
        czesto mowia, ze bylabym dobrym kierowca
        A najlepsze jest to, ze moje facet ma podobnie!!! Dwoje ulomnych sie
        dobralo, nie ma cosmile
        dzieki nam taksowkarze sie ciesza. no i nie mam problemu z facetem
        sfiksowanym na punkcie motoryzacji
    • mathiola Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 11:43
      Mój syn powiada: ze strachem trzeba walczyć smile
      I ja walczę smile
      Ja robiłam prawko strasznie długo, w końcu zrobiłam chyba ze 4 miesiące temu.
      Czy się bałam? Trochę tak, ale tak bardzo chciałam jeździć, że zaciskałam zęby i
      jechałam. Dojeżdżałam do celu spocona, ale dojeżdżałam smile Jakoś niedługo po
      odebraniu prawka (nie pamiętam - tydzień - dwa?) wsiadłam w samochód i
      pojechałam do teściowej - 120 km, kompletnie sama smile
      Moja siostra ma prawko od 10 lat i nigdy nie była np. w Warszawie - boi się. Bez
      sensu kompletnie. Po co komu samochód, skoro nie może się nim poruszać? Żeby nie
      skończyć tak jak ona, zaciskam zęby, wsiadam i jadę po Warszawie smile Teraz to z
      czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jeżdżę dobrze smile
    • emigrantka34 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 11:46
      rabny boskie! to moje alter ego czy co tylko mlodsze o pare lat????
      • emigrantka30 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 22:19
        Milo mi smile jestem swiezakiem na forum (pewnie poki co, bo gadula ze mnie straszna) ale milo mi, ze nie tylko nick mamy wspolnywink
        • doral2 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 22:25
          nie wyobrażam sobie życia bez samochodu, potrafię prowadzić wóz, malować usta i
          gadać przez komórkę jednocześnie.
          uważam, że prawo jazdy powinno być obowiązkowe dla wszystkich, bo tylko ten kto
          prowadzi samochód, wie jak trudno zahamować, gdy jakaś pinda na ulice wyskoczy
          z nienacka.
          być może wtedy takich pind byłoby mniej.
          • adsa_21 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 01.02.09, 10:16
            nie wyobrażam sobie życia bez samochodu, potrafię prowadzić wóz,
            malować usta
            > i
            > gadać przez komórkę jednocześnie"
            rany boskie! nie masz sie czym chwalic
    • karcia85 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 11:58
      Ja się boję.
      Nie tyle co prowadzić, tylko parkować. Ja to taka sierota jestem, że przeważnie (idąc) coś/kogos potrącę, gdzieś się potknę, zagapię itd. Prawko mam juz od 6 lat, zdałam za 1 razem, nawet egzaminator stwierdził, że mam rękę do auta, ale...poki nie będę miec swojego, niczyim nie jeżdżę. Nie chcę się później gęsto tłumaczyć ze stłuczki.P. Jest w tym wielka zaleta: gdy gdzieś pojedziemy ja zawsze mogę wypić XD
    • jasmin80 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 12:02
      Ja boję się troszkę, na jakiś większych skrzyżowaniach
      przykładowo.Jestem w trakcie robienia prawka, jeszcze przed ezaminem
      i marzę już żeby jeździć.Myślęże z czasem ten strach przechodzi.
    • wieczna-gosia Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 12:04
      nie nie jestes nienormalna. Po prostu to jak z jazda na dwoch kolkach- trzeba
      sie w koncu odepchnac i pojechac bez taty trzymajacego za kij. te decyzje na
      ogol dorosli podejmuja za dziecko smile a teraz odepchnac sie musisz sama.

      No wiec najpierw sie zapisz na egzamin. Ot tak po prostu. I zdaj prawo jazdy bo
      szkoda tych 200 godzin. I nie wybiegaj za daleko w przyszlosc- po prostu zdabadz
      sobie dokument.

      Potem- trzeba zaczac jezdzic. Po prostu idzie sie do samochodu i sie mowi ok to
      teraz pojade- najpierw same prawe skrety, dookola osiedla to piekny dystans, a
      potem na poczte, a potem tak zeby jakies skrzyzowanie bylo po drodze. Ostatnio
      jechalam z kuzynka, ktora prawko zrobila 2 miesiace temu. Wyznala mi ze ona
      najbardziej lubi czerwona fale smile a najmniej lubi zielona, bo na zielonej nie ma
      czasu podsapnac i pomyslec tylko trzeba myslec jadac, zmieniac pasy itd.
      Kiedy wsiadlam za kolko tez kochalam czerwona fale smile ale poza tym bylam dosc
      wyluzowana- nie wyrobilam sie ze zmiana paskow na rondzie? Objezdzalam je trzy
      razy, coraz bardziej od zewnetrznej smile nie udalo mi sie skrecic na skrzyzowaniu
      bo nie zdarzylam ze zmiana pasow? skrecalam na nastepnym. jezdzilam i gadalam
      sama do siebie co po kolei musze zrobic- taki prototyp GPS smile
      Wypadki- no umowmy sie niech zyje statystyka- co ci grozi- stluczka? Lampe ci z
      bija? ktos rzuci k.wa ze wolno jedziesz? W trasie mialam metode ze nie
      wyprzedzalam, tylko jechalam sobie z rowna predkascia za samochodem przede mna
      pilnujac zeby to nie byl scigant. A ze po Polsce jezdzi sie szybko- faktycznie
      nauczylam sie jezdzic 100. On wyprzedzal- przyczepialam sie do innego. Itd wink

      Naprawde spoko to nie jest jakas niezwykla umiejetnosc- po miescie mozna jezdzic
      dosc lebiegowato smile

      I jeszcze jedno- ja sie dobrze czuje w vanach, chociaz juz berlingo mi styknie.
      Duze toto, przestrzen ma, wyzej sie siedzi, wiecej widac. Tylko do tylu srednio
      sie jezdzi niech zyje czujnik parkowania smile ale w koncu do tylu nie jezdzi sie
      duzo smile
    • croyance Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 12:46
      Ja.

      Skonczylam trzy kursy i nadal nie potrafie jezdzic - na sama mysl,
      ze mialabym wyjechac na autostrade albo do miasta robi mi sie slabo
      i zimno.
    • ania.silenter Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 12:52
      Ja tak mam. A ponieważ do pracy mam 25 km moje tchórzostwo samochodowe bardzo
      utrudnia życie - mnie i całej mojej rodziniesad.
      • mamamira Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 13:21
        Z powodu strachu nigdy nie zdecydowałam się na prawo jazdy.Boje się jeździć
        nawet jako pasażerka od "hamowania" bolą mnie stopy.
    • 18_lipcowa1 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 13:21
      Ja na poczatku bronilam sie rekoma i nogami kiedy rodzice zapisali
      mnie na kurs prawa jazdy, mialam 18-19 lat.
      Teraz dziekuje im za to bo to jest bardzo duze ulatwienie w zyciu.
      Oczywiscie bez prawka i auta mozna zyc, ale tak jest latwiej.
      Nie boje sie prowadzic, lubie prowadzic, wsiadlam w mojego malucha w
      dzien otrzymania prawa jazdy, tydzien po zdaniu egzaminu.
      Jestem dobrym kierowca, o ile nie jestem rozkojarzona, niestety
      bywam rozkojarzona, dziele uwage na 100o roznych rzeczy, dlatego dla
      bezpieczenstwa nie pale jak prowadze, nie rozmawiam, nie rozgldam
      sie na boki niepotrzebnie, nie podziwiam krajobrazow, nawet staram
      sie nie przelaczac radia.
      Mialam wiele aut, najpierw jezdzilam autami rodzicow, potem
      kupowalam juz swoje, maz mial nowiutenkiego passata dwa lata temu i
      dal mi bez problemu a bal sie o niego i trzasl strasznie.

    • maanki Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 13:32
      Zrobiłam prawo jazdy 8 lat temu(za 4 razem i pomimo łapówki)i nadal
      boję się jeździć. A wszystko przez facetów. Cały czas wszyscy
      wmawiali mi, że kiepsko jeżdżę i w to uwierzyłam.Zamiast trenować i
      próbować zawsze mnie wozili.
      Do męża (100km)wiezie mnie i moje dzieci mój ojciec,bo sam boi się
      mnie puścić i mówi, że nie dojadę (trasę znam na pamięć)
      Ale zarazem potrafię jechać jako zmiennik męża gdy robimy 600km nad
      morze chociaż kosztuje mnie to mnóstwo nerwów.

    • deela Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 13:57
      ja mam jakis lek wtorny
      prowadzilam auto z powodzeniem przez kilka lat i to prowadzilam dobrze
      ale warszawa mnie przeraza - jeszcze w weekend to wyjezdzalam
      ale tak np rano? chamstwo, zajezdzanie, wciskanie sie na chama
      to ponad moje sily
      wiec przestalam w ogole prowadzic
      w miedzyczasie zmienilismy auto i do tego... jakos boje sie wsiasc
      a kiedys to obojetnie co: kluczyki i jechalam
      musze sie jakos przelamac indifferent
      • agatha61 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 14:10
        Sa osoby, ktore sie po prostu do tego nie nadaja i juz. Niestety
        widac takich kierowcow czasami. i lepeij po prostu byc tego
        swiadomym i juz. ale sa tez osoby, ktore boja sie tylko dlatego ze
        nie maja wprawy - to normalne, kazdy chyba zle wspomina poczatki.
        jak zrobilam wreszcie prawko (o zgrozo 8 razy podchodzilam, a
        auwazam sie za dobrego kierowce)tez sie balam na poczatku jak
        cholera, ale lata wprawy robia swoje. Na opczatku z planem miasta
        obmyslalam trasy itd (jak byly jakies niespodziewane roboty to
        mialam niezly stres). teraz to normalka, ale na pewno pomoglo mi
        zaufanie taty (jak zrobilam od razu bez problemu dostawalam auti ) i
        potem meza - duzo jezdzilam naszym wspolnym autem, teraz jezdze
        swoim ale czesto biore jego firmowke i nie budzi to u niego
        niepokoju.
    • gagunia Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 17:36
      Ja. Mam prawko od 10 lat. Jeździłam chyba ze 2 razy. Szło dobrze, ale jakaś
      panika mnie ogarnęła.
      Ale postanowiłam, że na wiosnę biorę kilka jazd doszkalających.
      • asiara74 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 19:58
        Zrobiłam prawko 16 lat temu, jeżdziłam może z 5 razy. Na wiosnę zeszłego roku
        kupiliśmy dla mnie autko, po 2 godz z instruktorem i kilku z męzem jeżdże jak na
        razie z powodzeniem.

        Warto sie przełamać choćby ze względu na wielka oszczędność czasu i wygodę. Nie
        musze juz nikogo prosić o podwiezienie i dobrze mi z tym.
    • mama_adasia Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 20:22
      ja się boję, mam prawo jazdy lat 10 jeżdzę bardzo mało, boję się i
      już, nie potrafię tego pokonać
      • raczek47 Re: Kto sie boi prowadzic auto...? 30.01.09, 22:10
        Ja tez się boję...
        Prawko mam niecały rok, o dziwo zdałam za pierwszym razem, choć
        instruktor twierdził,że tak tak trudnego przypadku jak ja jeszcze
        nie miał(a ja się z nim zgadzałam).Potem jeździłam kilka razy do
        momentu , gdy na parkingu, wjezdżajac zahaczyłam lusterkiem auto
        sąsiada.Włączył się alarm, sąsiad wyleciał z pyskiem(było lato, kupa
        ludzi na balkonach i na placu zabaw), choć nawet rysy na aucie nie
        było;zwymyślał mnie, ja pokornie się z nim zgodziłam(no bo w końcu
        zahaczyłam mu to jego cholerne auto), poryczałm, w domu jeszcze mąż
        mnie objechał, oddałam mu kluczyki...i od września nie usiadłam za
        kólkiem.i już nie wsiadę, no bo boję się podobnej sytuacji.A jak mam
        ćwiczyć?Zdemolować pół osiedla, żeby się parkkować nauczyć?Ten
        strach to moja wielka, wielka bolączka i kompleks.Dodam,ze dodatkowe
        godziny juz wykupowałąm, i niewiele pomogły;kredyt bym chyba musiała
        wziąć, tyle tych dodatkowych bym musiała wykupić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka