potrzeba rozmowy,mam problem

02.02.09, 11:13
Nie mam kompletnie do kogo się zwrócić z tym problemem ale sprawa
zaszla za daleko i wiem ze zmierza do złego...

Pokrótce, moi rodzice wybudowali dwa domy dla mnie i siostry. Do
jednego przeprowadziliśmy się gdy byłyśmy w wieku szkolnym ale z
myślą, że ja po założeniu rodziny zajmę ten pierwszy niewykończony
a siostra wyremontuje sobie ten w którym zamieszkaliśmy a rodzice
zejdą piętro niżej u siostry. I tak lata zleciały, siostra właśnie
się ustatkowała i chce budować swoje życie... i pojawiają się
jakieś chore sytuacje. Nikt nic nie mówi ale coś boli. Siostra
wychodzi na tę złą co to chce rodziców z domu wyrzucić.
Powszechnie wiadomo, że młodzi powinni być oddzielnie bo zawsze
pojawią się konflikty, roznice zdan itp. Siostra myslala o
wynajeciu gdzies lokum ale po co jak tu jest tyle miejsca. Ale
rodzice mieli wizje ze sobie razem w duzym domu beda mieszkac bo
duzo ludzi tak ma. Dawniej w jednej izbie sie mieszkalo , na kupie
i sobie ludzie razem pomagali itp.
Jest ok, bo sluza pomoca w opiece nad moimi dziecmi, my tez co
mozemy to pomagamy ale kazdy stara sie zyc po swojemu. Z tym ze
nie tak do konca sie da. Jakies uwagi co do siory i meza mowia mi,
nie mowi sie bezposrednio. Pisze bardzo ogolnikowo ale nie moge
pozbierac mysli, moze podam kilka przykladow:
- oni wiedza najlepiej i zawsze sa gotowi pomoc i doradzic ale nie
przyjmuja do wiadomosci ze ktos chce zrobic po swojemu
- maja pretensje ze nie o wszystkiem sie mowi,ze robimy tajemnice
np. z aplanujemy cos kupic, zmienic itp.
- ja tlumacze ze wlasnie jak nie beda widzieli wszystkiego to nie
bedzie ich bolalo, bo czesto moze byc nie po ich mysli
- ciezko to przyjac ale to pewna niezdrowa sytuacja, jestesmy
dorosle, mamy pod 30-stke a oni byli teraz na urlopie i w rozmowach
z nami pytali czy tesknimy czy radzimy sobie itp. itd.
A my odczulymy taka ulge bo nikt nie obserwowal, nikt nie
strofowal, ze tak a nie tak. Ciezko zaakceptowac sytuacje ze mamy
juz swoje rodziny i chcemy zyc po swoejmu.Nie moga sie pogodzic z
pustym gniazdem. Maja nas blisko siebie i osaczaja nas. Ja krepuje
sie zamowic pizze bo beda widzieli i pewnie mieli pretensje ze ich
nie poczestowalam, nie wytne kilku drzew bo oni jej zasadzili....
Oni sobie nie zdaja z tego sprawy. Czy im to uswiadomic w rozmowie
rodzice i my siostry razem (bez mezow) zeby nie krepowac
rodzicow... POwiedziec o naszych odczuciach?
A moze my za duzo wymagamy ? Przeciez wybudowali nam domy, nie
musimy ciulac cale zycie aby sie dorobic. Mamy start jak malo kto.
Ale czy to oznacza taka dozgonna wdziecznasc i wielbienie na kazdym
kroku? Co mam zrobic? Co o tym myslicie?
    • pszczolaasia Re: potrzeba rozmowy,mam problem 02.02.09, 11:19
      tylko i wylacznie szczerze porozmawiac.
    • net79 Re: potrzeba rozmowy,mam problem 02.02.09, 11:25
      sztuką jest wychować dziecko, by potem miało wolny wybór bez toksycznego wzroku
      na sobie...a jeszcze większą po prostu cieszyć się wolnością jak dzieci z domu
      odejdą i być z boku, ale tak zdrowo... siostra jak chce wynająć niech wynajmuje,
      z rodzicami możecie oczywiście pogadać ale bez emocji i brania winy na siebie,
      żeby nie było im przypadkiem przykro...wielce prawdopodobne, że mimo wszystko
      nie dotrze do nich o co wam chodzi, ale może łatwiej będzie im zaakceptować...
      zawsze można sprawnie znaleźć wytłumaczenie lokalizacyjne może, tzn. blisko
      przedszkole, lepsza szkoła, praca, węzeł komunikacyjny, cokolwiek... trudno
      doradzić, ja co bym Ojcu nie powiedziała to przez lata będzie trawił, więc żyję
      sobie po swojemu, niewiele mówię, a jemu, no cóż przykro, bo chciałby mieć
      wiernego słuchacza, pomoc i przyznającą mu rację córę, a ma małomówne babsko,
      które robi wsio na opak, i co... no i pstro, moje życie i muszę przeżyć je po
      swojemu, nie biorąc do bani co Tatuś na to...
      • net79 Re: potrzeba rozmowy,mam problem 02.02.09, 11:31
        "Wasze dzieci"
        Wasze dzieci nie są Waszą własnością;
        Są synami i córkami samej mocy Życia!
        Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
        Możecie dać im swą miłość - ale nie ich duszom,
        ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
        którego Wy nie możecie odwiedzić
        nawet w Waszych snach.
        Możecie wysilać się,
        aby dotrzymać im kroku, ale nie żądać,
        aby byli podobni do Was,
        ponieważ życie się nie cofa
        ani nie możecie zatrzymać się
        na dniu wczorajszym.
        Wy jesteście jak łuk, z którego Wasze dzieci,
        jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód.
        Strzelec mierzy do celu
        na szlaku nieskończoności
        i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
        ażeby strzały mogły poszybować
        szybko i daleko.
        Poddajcie się z radością rękom strzelca,
        ponieważ on kocha równą miarą
        i strzały, które szybują,
        i łuk, który pozostaje niewzruszony


        Proponuję na ładnej kartce dać rodzicom ten tekst przy ciachu i herbatce w
        podzięce za dobre wychowanie i po uściskach na tak przygotowanym gruncie mówić
        dalejsmile

        A przede wszystkim nie bać się zamawiać pizzy i wycinać drzewek, bo po
        pierwszych burzach przyjdzie słońce i w końcu dotrze, że macie swoje życie,
        jeżeli nie będziecie tego przed nimi ukrywać.
    • tinki1 Re: potrzeba rozmowy,mam problem 02.02.09, 12:41
      dzięki za odpowiedzi,dzięki za propozycje,skorzystam i trzymajcie
      kciuki
    • anek130 Re: potrzeba rozmowy,mam problem 02.02.09, 19:57
      ja też proponuję spisać swoej argumenty na kartce,w formie listu
      nawet, na spokojnie. W rozmowie istnieje prawdopodobieństwo, że
      pojawią się emocje, nie zawsze powiesz to, co chciałas powiedzieć,
      czegoś zapomnisz, zdenerwujesz się TY albo Twoi rodzice. Usiądź z
      siostrą i napiszcie. Dajcie rodzicom do przeczytania oraz parę dni
      na rozważenie sytuacji, umówcie się na rozmowe na ten temat.
      pozdrawiam
      Ania
      • mama-tyma Re: potrzeba rozmowy,mam problem 02.02.09, 22:03
        Proponuję jeden dom zostawić rodzicom, a drugi sprzedać, podzielić
        się pieniędzmi z siostrą i zamieszkać jak najdalej od rodziców.
    • tinki1 podciągam 03.02.09, 13:57
Pełna wersja