Dodaj do ulubionych

Wychowywanie męża :)

09.02.09, 10:53
Ciężka to praca ale opłacalna. Kilka razy psioczyłam tu na mojego męża i jeszcze pewnie nie raz będe. Męża mam z rodziny gdzie kobiety służą do umilania mężowi życia i rozrodu wyłącznie. Wszelka pomoc w porządkach domowych czy opiece nad dziećmi przez panów jest niemile widziana (u obu płci).
A mi sie udało zrobic z niego człowieka smile To co dla wielu z was jest normalne ja musiałam wywalczyć. Prośbą, groźbą a głównie darciem mordy bo inaczej juz nie docierało. Teraz sprząta, myje naczynia, opiekuje sie dzieckiem. Na imprezy z koleżankami mnie zawozi i nie robi problemów. Tylko nie gotuje i prania nie robi. Jeszcze. smile Szkoda tylko że w rodzinie ze strony męża (i nie tylko) uważaja że to nienormalne...
A jak jest u was? Wasi mężowie czynnie uczestniczą w życiu rodzinnym? Zawsze tak było czy tez musiałyście troszke męża potresować? smile
Obserwuj wątek
    • jodi20l Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 10:57
      czy tez musiałyście troszke męża potresować? smile


      nie, nie. U nas w domu się mówi na to bardziej dyplomatycznie i tym
      samym mój mąż bodu dzięki jest reformowalny smile
      Wyszedł z domu gdzie matka wstawała o 5 żeby przed swoją pracą
      przygotować śniadanko do pracy mężusiowi i dzieciom i takie tam
      inne. Cały czas z mężem pracujemy nad nim samym, mimo że nie zawsze
      zdaje sobie z tego sprawę, on rzecz jasna smile
      • smerfetka8801 Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 11:04
        ja tam wstaję o 5 żeby mu zrobić śniadanie i nie jest to dla mnie oznaka tego,że
        kobieta jest od usługiwania .mąż ciężko pracuje więc niech sobie pośpi choć
        kilka minut dłużej.za to jak o 20 wracam z uczelni czeka na mnie z obiadem
        który sam zrobił.
        • jodi20l Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 11:05
          ok nie sprecyzowałam, Ogólnie rola mojej teściowej w jej domu
          sprowadzała się do obsługiwania wszystkich, włącznie z podawaniem
          teściowi czystych skarpetek do ręki
          • smerfetka8801 Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 11:13
            ok to już jakiś koszmar
          • lilka69 Re: eee tam, wychowanie! 10.02.09, 19:39
            ja wole sama wszystko zrobic a maz niech idzie kase zarabiac. co to jest
            sprzatnac 60 metrow!
            a za to potem bez gadania o zbednych wydatkach moge buty za 500 zl kupic.
            • minerallna Re: eee tam, wychowanie! 10.02.09, 20:28
              Cytat lilka69 napisała:
              > ja wole sama wszystko zrobic a maz niech idzie kase zarabiac. co to jest
              > sprzatnac 60 metrow!
              > a za to potem bez gadania o zbednych wydatkach moge buty za 500 zl kupic.


              Lilka, Ty buty za 500 stów kupujesz a w takiej klitce mieszkasz???

              • lilka69 Re: eee tam, wychowanie! 11.02.09, 10:04
                ano mieszkam, mieszkam... i ubraniami humor sobie poprawiam.
              • mgr8 Re: eee tam, wychowanie! 12.02.09, 12:54
                Właśnie dlatego w takiej klitce mieszka, bo kupuje buty za 500 PLN
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: eee tam, wychowanie! 12.02.09, 17:04
                  mgr8 napisała:

                  > Właśnie dlatego w takiej klitce mieszka, bo kupuje buty za 500 PLN

                  Każdy dodatkowy metr kwadratowy mieszkania to co najmniej 8 par takich butów.
                  Ludzie, zastanówcie się, co wy piszecie. uncertain

                  Za mało w szkole matematyki...
                  • lilka69 Re: anuszka ha3... 12.02.09, 19:23
                    zastanow sie co ty piszesz. mieszkam w wawie. metr kwadratowy to co najmniej 16
                    par omawianych butow...
                • lilka69 Re: mgr8 12.02.09, 19:24
                  moj maz tez tak czasami mowismile
              • titta Re: eee tam, wychowanie! 12.02.09, 13:32
                Kwestia priorytetow. Widocznie wiekszej nie chcialo by sie juz jej
                sprzatac.
                Tez tak mam wink
                A faceta wychowywalam glownie metoda marchewki i chwalac (oj jak
                super pozmywane!), nawet jak potem musialam poprawiac (dyskretnie
                oczywiscie). Z czasem sie nauczyl smile
        • krotkie.com Re: Wychowywanie męża :) 10.02.09, 14:18
          I oczywiście jakbyś kiedyś poszła do pracy, to męża szybko odzwyczaisz od
          śniadań... oby. Może tez być inaczej, bo do dobrego łatwo się przyzwyczaić,
          zwłaszcza gdy się ma niepracującą żonę.
          • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 16:22
            Słusznie, pójście do pracy bardzo pomaga w normowaniu stosunków rodzinnych. Chyba, że będzie ktoś się czuł winny - patrz moja teściowa, że ma taką fanaberię wyjścia do pracy, zamiast CAŁĄ energię poświęcać na obsługę rodziny, a zwłaszcza męża, bo mąz jest pierwszy przed wszystkim - dziećmi, potrzebami żony, domem, resztą rodziny i znajomych. No i baba wstawała o 5, żeby zrobić śniadanie, podawała skarpetki, do 12 w nocy siedziała w kuchni, żeby posprzatać po wieczornej posiadowce męża z kolegami, czy kuzynami. No, ale zmądrzała i dała spoój śniadankom i sprzątaniu po gościach męża.Teść o dziwo, co prawda w bólach, ale przeżył.
            • titta Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 17:24
              Troche nie rozumiem dlaczego stosunki: oboje pracuja - dom lezy
              mniej wiecej odlogiem, ew. obydwoje pracuja - oboje zajmuja sie
              domem (nie spotkalam sie z takowym ukladem, ale zluzmy ze istnieje),
              maja byc bardziej normalne niz: on wklada maksimum wysilku w prace i
              utrzymanie rodziny (albo ona) - ona wklada maksimum wysilku w dom i
              rodzine (albo on) - czyli sprawiedliwy podzial obowiazkow (z
              naciskiem na sprawiedliwy).
              Ostatnia wersja funkcjonowala u mojej babci. I wszyscy byli
              zadowoleni: dziadek dopieszczony i dowartosciowany, podobnie babcia.
              Obydwoje sie spelniali. (Do starosci, kiedy on musial przejac opieke
              nad chora babcia i zaczac gotowac smile.
              • wj_2000 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 17:32
                titta napisała:
                > maja byc bardziej normalne niz: on wklada maksimum wysilku w prace i
                > utrzymanie rodziny (albo ona) - ona wklada maksimum wysilku w dom i
                > rodzine (albo on) - czyli sprawiedliwy podzial obowiazkow (z
                > naciskiem na sprawiedliwy).

                Rzadki głos rozsądku!
                Zgadzam się z Tobą w 100%!
              • fenced_meadow Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 18:14
                układ oboje pracują i oboje zajmują sie domem jest całkiem powszechny i normalny
                dziwne że go jeszcze nie widziałaś
                • titta Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 18:32
                  Baardzo powszechny. Tylko, ze w praktyce najczesciej wyglada to tak,
                  ze oboje pracuja rowno, a w domu to ona wykonuje 70-95% obowiazkow.
                  • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:06
                    Sądzę, że jesteś z małego środowiska oddalonego od większych miast. Tam rzeczywiście panują jeszcze poglądy powszechne w latach 30 -50 XX wieku. W większych miastach, a nawet już w średnich, model wygląda zasadniczo inaczej. Czyli ten - oboje pracuja, oboje mają obowiązki. Nikt Ci nie zabrania realizować się w myciu okien i przygotowywaniu kilkuwarstwowych kanapeczek dla męża. Proszę bardzo, skoro to jest to co lubisz. Nie jest to jednak powszechnie obowiązująca norma i jedyna słuszna droga życia, ale Twoje upodobania. Jak ja Cię nie zmuszam do uczenia się (w każdej pracy ciagle się trzeba czegoś uczyć), rozwiązywania niestandardowych problemów, dbania jako tako o swój wygląd każdego dnia (w pracy nie ma: niee, dziś nie myję głowy), tak nie zmuszaj mnie do podawania skarpetek i robienia 4 daniowych posiłków.
                    • titta Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:35
                      Nie nazwala bym Krakowa-Warszawy-drugiego co do wielkosci miasta w
                      innym panstwie UE "malym srodowiskiem". Przeczytaj to co napisalas.
                      Wlasnie to chce pokazac, ze lansowany nagminnie model "oboje pracuja
                      w taki sam sposob" nie jest jedynym i ma swoje minusy. Nie jest to
                      tez, w brew pozora, powszechnie obowiazujaca norma i jedynie sluszna
                      droga. Najlepiej aby kazdy zajal sie tym co umie najlepiej, nie
                      zapominajc przy tym, ze nie robi tego tylko dla siebie ale takze aby
                      zycie tej drugiej osoby bylo lepsze, wygodniejsze i ciekawsze. Tym
                      bardziej, ze okna tez ktos myc musi.
                      Nie wiem dlaczego skupienie sie kobiety na domu zrownujesz z brakiem
                      dbania o swoj rozwoj i wyglad. Czy rozwijasz sie i myjesz glowe,
                      tylko dlatego, ze idziesz do pracy (w takim wypadku wspolczuje), czy
                      dla siebie?
                      • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:16
                        Jesteś najlepszym przykładem tego, co ja chciałam powiedzieć. Brak rozwoju i dystansu do siebie prowadzi bardzo szybko do tajego nastwienia do innych, jakie prezentujesz.
                        " Przeczytaj to co napisalas." - ja doskonale wiem co napisałam, ale Ty chyba nie. Napisze dobitniej: nie uważam, że Twój pogląd na model życia jest zły, on tylko nie pasuje do tego, czego ja oczekuję od życia, i czego oczekuje bardzo wiele innych kobiet, więc nie chce,by ktoś mnie zmuszał to jego stosowania.
                        > Nie wiem dlaczego skupienie sie kobiety na domu zrownujesz z brakiem
                        > dbania o swoj rozwoj i wyglad. Czy rozwijasz sie i myjesz glowe,
                        > tylko dlatego, ze idziesz do pracy (w takim wypadku wspolczuje), czy
                        > dla siebie?
                        Znam bardzo wiele kobiet, które pracują w domu, czy wyłącznie zajmuja się domem. Grupa jest statystycznie reprezentatywna - i one naprawdę, nie zrywają się rano, by "odszykowac się" do śniadania - chodza do południa (chyba,że muszą wyjść, wtedy to inna sprawa) w dresach, starej spódnicy,zmamlanych jeansach - bo w końcu mycie okien w kostiumie jest dość niepopularne. Nie napisałam, że osoba niepracująca się nie myje, ale, że sie pojawia jej co kawałek pokusa, "że później, że no dobra jutro, dziś mi się nie chce itd". W pracy niema czegoś takiego - ani zmamlanych jeansow, ani nieświeżych włosów nie może być.
                        A co do rozwoju - pracując jesteś zmuszona do uczenia sie rzeczy,o których wogóle nie wiedziałaś, że istnieją. Jest to duzo bardziej wymagające i stymulujące (masz dużo wiekszy napływ nowych bodźców,które powoduja aktywizację mózgu), niż rozwijanie się czytaniem o przesadzaniu kwiatów, romansach, czy śledzeniem losów bohaterów serialu. Takie zasklepianie sie w coraz mniejszym odcinku rzeczywistości dotyczy w tym samym stopniu absolwentek zawodówek,jak i pań po doktoracie. Dotyczy z kobiet i mężczyzn. Nie wykluczam, że pomiędzy froterowaniem podłogi i prasowaniem czytasz Kanta albo Heisenberga, tylko czy masz kogoś z kim na ten temat możesz porozmawiać?
                        • titta Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 19:07
                          <A co do rozwoju - pracując jesteś zmuszona do uczenia sie rzeczy,o
                          <których wogóle nie wiedziałaś, że istnieją.

                          Widzisz dziewczyno i tu wlasnie wychodzi twoje ograniczenie. Po
                          pierwsze, piszesz do mnie osobiscie, chociaz ja przedstawiam tylko
                          poglad. Bo wyobraz sobie, ze znam kobiety "domowe" ktore w dzresach
                          nie chodza, maja wyksztalcenie i pozycje spoleczna (zlosliwie mogla
                          bym napisac o ktorej tobie sie nie snilo), realizuzujace sie w
                          ramach stereotypowego KKK (Kinder, Küche, Kirche). I tak, jesli maja
                          zamilowanie akurat do Kanta, to spotykajacych sie w grupie innych
                          milosnikow Kanta - bo czemu nie? Ale w zadnym miejscu nie
                          napisalam, ze chodzi o mnie.
    • smerfetka8801 Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 11:00
      wychowywać trzeba zawszetongue_out nauczyłam gotować sprząta pięknie a dzieckiem od
      poczatku zajmował się chętnie ale najlepiej to brać młody egzemplarz tongue_out żeby nie
      był zbyt utwierdzony w starych nawykach tongue_out mój maż ma obecnie 23 lata i jest
      tatą idealnym i super mężem
    • e_r_i_n Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 11:03
      Nie jestem matką mojego męża, żeby go wychowywać.
      Przy okazji rozmów różnych wyraźnie komunikowałam, jak widzę nasze
      wspólne życie. Na szczęście mąż mój słuchać umie wink
      Też w ocenie rodziny mojego meza nasz dom jest nienormalny, bo kto
      to widzial, zeby zona mezowi obiadu pod nos nie podala (podobno to
      dlatego, ze moja mama nic w domu nie robi - czytaj, gotuje moj tata,
      bo lubi).. No ale to oni maja problem, nie ja wink.
      • elle444 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:14
        U nas jest podobnie. Obowiązkami dzielimy się po połowie i wychodzi
        to naturalnie. Nikt nikogo nie wychowaywał. Po prostu mamy zasadę,
        ze pracujemy razem i odpoczywamy razem. U mojego męża w domu
        teściowa też obsługuje teścia. Facet tez sobie sam herbaty nie zrobi
        ani skarpetek nie znajdzie, ma z nim gorzej niż z dzieckiem. Ale mój
        mąż, zawsze mi powtarzał, ze woli żebym pracowała zawodowo, bo
        utrzymywanie rodziny wyłącznie z własnej pensji byłoby dla niego
        duzym stresem. Nie to zeby nie był w stanie, bo zarabia bardzo
        dobrze, chodzi o możliwośc utraty pracy, a tak to zawsze jest wentyl
        bezpieczeństwa w postaci drugiej pensji. Układ ten obojgu nam
        odpowiada, tylko rodzina męza ma z tym problem. Jakiś czas temu,
        tesciowa mi wypomniała , ze mamy Pania do sprzątania, a mój mąz musi
        na to "wszystko" zarobić (w sensie, że za bardzo haruje) i nie ma
        znaczenia, ze ja zarabiam kilkanascie tysiecy na ręke i moge mieć 10
        takich pań do sprzątania. O nie nie, na szmacie musi jeździć zona...
        Jestem wdziecznym tematem plotek w rodzinie męża... Oczywiście, też
        uważają, że moja mama musiała nic w domu nie robić i to mnie boli,
        bo robiła znacznie wiecej niż tesciowa i panie z rodziny mężą. Była
        pedantką i perfekcjonistką, mieszkanie lśniło, obiad z trzech dań,
        do tego praca zawodowa i wtawała dwie godziny wcześniej, żeby sie
        umalowac i dobrze ubrać - była piękną kobietą i lubiła o siebie
        dbać, po prostu ideał. Całe życie spała po 4 godziny dziennie i ...
        zmarła na raka kilka lat temu. Teściowa przepracowała tylko kika lat
        zawodowo i to w szkolnictwie, więc jaka to praca, każdy wie. Sprząta
        raz na tydzień, gotuje na dwa dni i do tego knoci, ale to nie
        przeszkadza jej w samozadowoleniu.
        • elle444 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:16
          No ale syna dobrze wychowała i za to jestem jej wdzięczna ...
        • mamagapka do: elle444 12.02.09, 16:14
          no wiemy jaka to praca w szkolnictwie, wiemy. kompletnie nic nie
          warta, za to czasu wolnego na sprzątanie jak lodu. no, w każdym
          razie za zarobki 10 pań do sprzątania mieć nie można, a czasem taka
          pani zarabia więcej niż nauczyciel...
          ech...
          ja pracuję w szkolnictwie. zaczynam o 8 kończę o 21, co drugi dzień,
          na zmianę z mężem (też w szkolnictwie wink. nie powiem żebym się
          zaharowywała przy sprzątaniu- mąż sprząta więcej ode mnie, ja
          gotuję. normalka.
          a mama męża też z tych co wszystko pod nos podtyka. może to takie
          pokolenie, po prostu...
      • bieznikoss Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 13:25
        heh, drogie Panie
        sam temat chyba zdradza Wasz stosunek do mezow
        'wychowywac' mozna dzieci, ze 'starym' chyba lepiej
        po partnersku rozmawiac?

        ??
        • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:19
          Po partnersku można rozmawiać z partnerem, a jeżeli mamy do czynienia z człowiekiem, który oczekuje (nie prosi, tylko przyjmuje, że mu się należy) obługi służącej, kucharki, kelnerki, lokaja, garderobianej, sprzaątaczki, praczki, opiekunki do dzieci, dostawcy i źródła dofinansowania i jest bardzo zdziwiony, może nawet obrażony, jeśli, jakieś obowiązki nie sa w pełni wykonywane.
    • 18_lipcowa1 no pacz pani 09.02.09, 11:11
      a ja znalazlam juz wychowanego
      ogolnie- wychowywanie czegokolwiek lubi kogokolwiek poza dziecmi
      brzmi smiesznie
    • madeleine.b Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 12:19
      Mój mąż ( i tu ukłon w stronę teściowej) jest "wychowany" i jest dla mnie
      podporą. Umie dużo zrobić i mamy w domu podział obowiązków. Musi tak być. Skoro
      oboje pracujemy, to oboje zajmujemy się domem. Czasami może muszę na niego
      krzywo spojrzeć albo pomarudzić chwilę, żeby się od komputera oderwał.
      Z kolei mój brat to porażka. Kocham moją mamę, ale moja przyszła bratowa będzie
      z nim miała piekło właśnie przez to, że jest przez moją mamę rozpuszczony do
      granic możliwości. My z siostrą zawsze byłyśmy od 'kobiecych' prac a on książę
      miał pod nos podstawione. Teraz z tym walczę, choć już nie mieszkam z rodzicami.
      • olaola76 Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 12:47
        moj brat tez byl ksieciuniem z podsunietym talerzem pod nos i z
        nieznajomoscia drogi jaka przebywaja brudne ciuchy zanim w
        niewiadomy sposob zamienialy sie w czyste i uprasowane ale mu
        przeszlo jak sie ozenil trafil na taka melepete ktora teraz on
        obsluguje gotuje sprzata pierze. na poczatku moja mama zalamywala
        rece ze on taki biedny ze musi kotlety robic ale sie okazuje ze jak
        mus to mus. wink takze trzeba sie w zyciu umiec ustawic wink
    • mama-maxa Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 13:39
      a ja sie nawet nad tym nie zastanawiałam, bo to było dla mnie
      zupełnie normalne i już. Nasz dom - oboje o niego dbamy, nasze
      dziecko - oboje je wychowujemy itd. Mąż nigdy jakoś się nie
      awanturowal o to, więc dla niego to chyba też normalne, ale z domu
      tego nie wyniósł, bo moja teściowa to taka matka polka dla męża i
      dzieci, tylko nie dla synowej;>
    • baszi Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 13:59
      nie wyobrazam sobie, zeby moj M nie uczestniczyl w domowych obowiazkach i poiece
      nad dzieckim, oboje jestesmy ludzmi o rownych prawach, zreszta takiego M
      szukalam smile sory za brak polskich znakow ale dziecko mam na rekach
    • haidi0111 Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 14:02
      Jak tak piszecie o tych swoich braciach to kawał mi się
      przypomniał... Spotykają się 2 koleżanki po latach, pada pytanie co
      tam u twoich dzieci?
      - Oboje mają już własne domy! Córka wspaniale wyszła za mąż. Mąż
      pracuje zawodowo, dobrze zarabia, pomaga jej w domu, zajmuje się
      dzieckiem - ideał jednym słowem!
      - A syn też się tak dobrze ożenił?
      - Gdzie tam... Nie dość, że pracuje zawodowo, zarabia dużo pieniędzy
      to jeszcze musi żonie w domu pomagać i dzieckiem się zajmować...
      • madeleine.b Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 15:04
        No i piękna puenta, choć gorzka, bo o ile kawał śmieszy, to już trafienie na
        takiego męża już nie. Ale przecież widziały gały co brały smile
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 15:23
      kawał dobry,
      ja jakoś nie wyobrażam sobie mężulka w fartuszku przy zlewie z naczyniami albo
      wołającego mnie "kochanie obiad na stole" czy piorącego

      oczywiście pomoc pomocą ale bez przesady facet to ma być facet a nie gosposia
      • madeleine.b Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 15:31
        Nie ma nic bardziej seksownego, niż mój facet w fartuszku gotujący albo
        zmywający gary. Nie żartuję. Dla mnie jest wtedy ucieleśnieniem mężczyzny, bo
        pokazuje, że mnie kocha i traktuje jak partnerkę a nie służącą.
        • to_wlasnie_cala_ja Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 15:46
          madeleine.b napisała:

          > Nie ma nic bardziej seksownego, niż mój facet w fartuszku gotujący albo
          > zmywający gary. Nie żartuję. Dla mnie jest wtedy ucieleśnieniem mężczyzny, bo
          > pokazuje, że mnie kocha i traktuje jak partnerkę a nie służącą.


          idąc tym tokiem rozumowania kiedy on gotuje to ty go uważasz za służącego ?
          nie przesadzajmy że kobieta która gotuje itd jest uwazana przez męża za służąca.
          mój mąż od czasu do czasu też jakieś żeberka w miodzie zrobi i talerz po sobie
          zmyje ale kiedy chłop wraca z pracy to chce jeść że sie tak wyrażę a ja mu mam
          powiedzieć ugotuj sam bo zrobiłam podział obowiązków chociaż siedzę cały dzien w
          domu ?
          • madeleine.b Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 17:28
            No to teraz idąc Twoim tokiem myślenia jak Ty wracasz z pracy to kto ma ten
            obiad ugotować?
            Zresztą nie o to chodzi. Ja się kłócić ani Cię nawracać nie zamierzam. Napisałam
            tylko co dla stanowi o prawdziwej męskości, czyli gotowość do partnerstwa i
            oddania osobie, którą się kocha. A to kto będzie gotował to już jest kwestia jak
            się ustali w danym dniu. I kto powiedział, że nie można tego robić razem?
            • krzysztof-lis Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 13:09
              > Napisałam tylko co dla stanowi o prawdziwej męskości, czyli gotowość
              > do partnerstwa i oddania osobie, którą się kocha

              A co jest oznaką prawdziwej kobiecości?
              • truscaveczka Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 16:31
                Gotowość do partnerstwa i oddania osobie, którą się kocha.
                Ale to nie oznacza zapylania na mopie/warząchwi cały czas.
                • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:22
                  Mam nadzieję,ze krzysztof-lis to oddanie ze strony kobiety nie rozumie jako służenie 24 godziny na dobę Panu i Władcy, a oddanie ze strony mężczyzny to oddanie brudów do prania i brudnych naczyn po zjedzeniu obiadu do umycia. ;D
        • pszczolaasia Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:09
          > Nie ma nic bardziej seksownego, niż mój facet w fartuszku gotujący albo
          > zmywający gary. Nie żartuję. Dla mnie jest wtedy ucieleśnieniem mężczyzny, bo
          > pokazuje, że mnie kocha i traktuje jak partnerkę a nie służącą.

          zgadzam siesmile mi kiedys zrobil niespodzianke i podal obiadem w SAMYM fartuszku.
          o raju ale sie dzialobig_grinbig_grin
          poza tym nie wiem o co chodzi. mezczyzni sa przeciez najlepszymi kucharzami na
          swiecie. na palcach jednej reki mozna policzyc kobiety ktore sa szefami kuchni w
          wilekich restauracjach. to o czyms swiadczy chyba? uwielbiam gotowac ale jak moj
          malz ugotuje to normalnie...
      • angazetka Re: Wychowywanie męża :) 10.02.09, 20:56
        > ja jakoś nie wyobrażam sobie mężulka w fartuszku przy zlewie z
        naczyniami albo wołającego mnie "kochanie obiad na stole" czy
        piorącego

        Popracuj nad wyobraźnią, naprawdę. Ciśnie się na usta młodzieżowe
        żal.pl.
      • elle444 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:29
        No co ty? A pranie to jaka filozofia w dzisiejszych czasach? To już
        nie jest stanie przy tarce przez pół dnia i przy maglu przez drugie
        pół.
      • bambussi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:06
        to mało sobie jestes w stanie wyobraźić...

        akurat gotować uwielbiam i często odganiam zonę od kuchni smilesmilesmile

        nie na darmo powszechnia wiadomo że mężczyźni sa lepszymi
        kucharzami smile
    • hrabina_murzyna Re: Wychowywanie męża :) 09.02.09, 15:39
      Ja chyba będę musiała niedlugo zacząć edukację domowąsmile Odkąd
      zwolniłam się z roboty to na dekiel mi padło. Sprzątam, gotuję,
      piorę, prasuję, zakupy robię i mężowi nic tknąć nie dam i istnieje
      realna obawa, że się chłopina od pomocy w domu odzwyczaismile Dobrze
      się ten mój chłop w życiu ustawił nie?big_grin
      • nemezis26 do to_wlasnie_cala_ja 09.02.09, 17:15
        Przeczytaj sobie stara jeszcze raz coś tu wypisała big_grinD:
        kawał dobry,
        ja jakoś nie wyobrażam sobie mężulka w fartuszku przy zlewie z
        naczyniami albo
        wołającego mnie "kochanie obiad na stole" czy piorącego

        oczywiście pomoc pomocą ale bez przesady facet to ma być facet a nie
        gosposia

        rozumiem że twój facet jest typem tarzana zdobywcy, co to się zlewem
        przydzi a pralki to już nijak włączyć nie umi? he he, dobre, a gotuj
        se i do grobowej deski i serwuj temu swojemu prawdziwemu facetowi,
        tylko pamiętaj, żebyś w międzyczasie prania i gotowania sobie
        pyszczydło przypudrowała i ust korale poprawiła, bo tacy prawdziwi
        faceci to nie lubią kur domowych smile))
        kuźwa i człowiek się w walkę o równouprawnienie angażuje (chociaż w
        domu ma 100%), a tu takie wyskakują z ciemnogrodu i po walce... ja
        coś takiego czytam, to mi sie bebechy wywracają - prawdziwy facet...
        no pożal się boże :ppp
        • to_wlasnie_cala_ja Re: do nemezis26 09.02.09, 17:48
          a co ty się tak rzucasz ? mój mąż te rzeczy o których mowa potrafi robić, ale
          jeśli ja nie pracuję tylko siedzę w domu a on cały dzień jest w pracy to było
          lekkie przegięcie z mojej strony gdybym nawet obiadu nie zrobiła bo
          równouprawnienie. ja się za kurę domową nie uwazam ale jeśli siedzę w domu cały
          dzień i przez ten czas nic bym nie zrobiła to znowu byłabym jakims leniem
          patentowanym i nierobem
          • alexandra74 Re: do nemezis26 09.02.09, 18:43
            ja się za kurę domową nie uwazam ale jeśli siedzę w domu cały
            > dzień

            No skoro w domu "siedzisz", a nie pracujesz to rzeczywiście - obiad
            zrobić powinnaśwink


            Ja pracuję i zazwyczaj gotuję (chyba, że cos podrzuci mi mamusia -
            wybornie gotujesmile Czasami mój cos upichci, gotuje świetnie, chociaz
            sie specjalnie nie garnie.

            Reszta obowiązków praniowo-sprzątaniowo-zmywaniowo-dzieciowych -
            sprawiedliwie i po równo.

            Obydwoje czynni zawodowo.
      • zuzanna56 Re: Wychowywanie męża :) 10.02.09, 18:39
        Mój mąż został na szczęście dobrze przez swoją mamę wychowany,
        potrafi zarówno posprzątać i zrobić obiad, jak i zrobić remont,
        położyć parkiet itp.
    • katka_tk Re: Wychowywanie męża :) 10.02.09, 18:52
      Mój robi sam z siebie: gotuje (na zmianę ze mną) zmywa, wiesza pranie, odkurza i
      opróżnia zmywarkę. Nie myje podłóg, nie wkłada brudnych ubrań do pralki i nie
      napełnia zmywarkiwink tak więc pół na pół i jest na prawdę super.
      • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:26
        Coś z tymi zmywarkami u facetów jest - mój też dużo bardziej garnie się do opróżniania niż naładowywania? Mnie to też, w gruncie rzeczy, pasuje.
    • myelegans Re: Wychowywanie męża :) 10.02.09, 19:22
      Nic nie musialam. Wychowywac to ja moge dziecko, nie
      trzydziestokilkuletniego mezczyzne.

      Tesciowa byla sama z dwojka dzieci, praca na pelnym etacie, duzycm
      domem i ogrodem, bez babci i rodziny w poblizu. Nie bylo opcji
      obslugiwania, chlopcy musieli byc zaangazowani w obowiazki
      przydomowe, poza tym moj maz mieszkal sam przez wiele lat zanim mnie
      poznal, mama 500km od wiec prania jej nie wozil.

      We mnie sie zle budzi jak musialabym byc na uslugi, zwlaszcza
      niesprawiedliwy podzial tych obowiazkow, ktorych nie lubie np.
      sprzatanie. Tez wole lezec na kanapie i czytac ksiazke.
    • frida-marzec08 Re: Wychowywanie męża :) 10.02.09, 20:20
      Mój mąż był i jest dojrzały do związku, więc nie musiałam/nie muszę niczego w
      nim zmieniać.

      Na samym początku ustaliliśmy, że będziemy tworzyć zwiazek PARTNERSKI pod KAŻDYM
      względem i tak właśnie jest.
    • emigrantka34 ja mojego nie musialam wychowywac 10.02.09, 21:11
      poniewaz kiedy go poznalam, wskutek dlugiego stanu kawalerskiego i
      dzieki wrodzonemu unmilowaniu porzadku byl i jest we wszelkich
      pracach domowych znacznie lepszy niz ja. Tylko o mycie garow sie
      klocimy, gdyz ja rowniez lubie to robic.
    • maklert moja byla zona tez chciala mnie wychowywac... 12.02.09, 10:53
      skonczy pewnie jako stara samotna dewotka, bo juz od dawna nie jestesmy razem i
      po tym fakcie czuje sie jak nowonarodzony smile
    • szurum.burum Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 10:57
      Kobiety dobre, powiedzcie jak to się robi. Proszę!!!
      Ja ze swojego dziada mam tylko pozytek w łóżku, ale jak jestem zharowana to mi
      się nie chce figlować. A harówa ma polega na wiecznym sprzątaniu, chowaniu tego
      co dziad rozwlecze po domu, składaniu w kostki, odkładaniu na miejsce, Wzorzec z
      domu wyniósł taki, że wszsytko pod ręką i na zawołanie. Jak się nie zmieni to na
      boga wyprowadzę się...
      • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:33
        szurum.burum napisała:

        > Kobiety dobre, powiedzcie jak to się robi. Proszę!!!
        > Ja ze swojego dziada mam tylko pozytek w łóżku, ale jak jestem zharowana to mi
        > się nie chce figlować. A harówa ma polega na wiecznym sprzątaniu, chowaniu tego
        > co dziad rozwlecze po domu, składaniu w kostki, odkładaniu na miejsce, Wzorzec
        > z
        > domu wyniósł taki, że wszsytko pod ręką i na zawołanie. Jak się nie zmieni to n
        > a
        > boga wyprowadzę się...

        Moze to jest wlasnie typ macho?
    • pszczolaasia Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:03
      dostalam go takiego. normalnie perla jakas surprised tym wiekszy to dla mnie w sumie
      wstyd, ze ja tak dokladnie jak on to chaty nie posprzatam. zawsze jak sie na
      mnie wkurza , jak robie kolo siebie rozgradiasz i nie sprzatam po sobie (choc
      lubie to nazywac tforczym rozgardiaszem a on la burdellobig_grin) to mu mowie ze tam
      gdzie nie jestem najlepsza sie nie wpier..mwink za to kroluje w kuchni i kuchnia
      jest moja. tam nie ma wstepu i co dziwne potrafie tam blysk zachowac.
    • amambilis Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:05
      Praca? Tresura?
      Wyszłaś za mąż, czy pieska sobie sprawiłaś?
      Biedny piesek...

      amabilis.blox.pl
      • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:20
        Łooo! Cóz za obronca uciśnionych mężczyzn smile
        Dokładnie to wyszłam za mąż. W związku z tym chce być żoną a nie pomoca domową pana domu. Skoro dostałam model niewychowany (aczkolwiek z dobrymi checiami), to chyba moje postepowanie z małżonkiem jest logiczne i poprawne, prawda?
    • deodyma Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:13
      na szczescie moj maz uczestnicxzy w zyciu rodzinnych, chociaz od
      poniedzialku nie ma jak, poniewaz pracuje od godz 7-20.
      sprzata, pierze, zmywa naczynia, zrobi obiad, albo pomaga mi w
      kuchni, przewinia dziecko, wykapie, zabierze dziecko na spacer a ja
      w tym czasie moge cos zrobic w domu...
      a czy meza da sie wychowac? nie sadze.
      wychowanie to chlop dorosly wynosi ze swojego domu rodzinnego.
      rownie dobrze mozna tu by pisac o wychowywaniu zonysmile
      • dianka_s81 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:21
        Mhh trudna kwestia z tym wychowaniemwink moim zdaniem nie da sie wychowac - oni sa
        juz wychowani i bardzo trudno cos u nich zmienic - jedynie kompromiswink na
        zasadzie Ty moze zrobisz to a ja w tym czasie to... u mnie to dzialasmile i jest
        zgodniesmile
      • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:24
        A co jeśli wychowania z domu nie wyniósł? Owszem nic na siłe, tak się nie da. Jeśli mąż/żona nie posiadają umiejetności współuczestniczenia w obowiązkach domowych to co? Rozwód? Nie lepiej nad tym razem popracować, nauczyć się wzajemnie?

        >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
        • deodyma Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:37
          chipsi napisała:

          > A co jeśli wychowania z domu nie wyniósł? Owszem nic na siłe, tak
          się nie da. J
          > eśli mąż/żona nie posiadają umiejetności współuczestniczenia w
          obowiązkach domo
          > wych to co? Rozwód? Nie lepiej nad tym razem popracować, nauczyć
          się wzajemnie?
          >
          >
          > >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych
          Dokon
          > ań<<



          jesli wychowania z domu nie wyniosl, to juz tym bardziej chlopa
          wychowac sie nie da.
          jesli nie udalo sie to jego rodzicom, wiec jakim cudem ma to sie
          udac zonie?
          moja kolezanka ma takiego chlopa, z ktorym nawet matka przez blisko
          40 lat nie dala sobie rady, jesli o wychowywanie chodzi ( facet mial
          36 lat, gdy sie z nia ozenil. ona miala lat 23).
          maz kolezanki potrafi w jej obecnosci po chamsku do wlasnej matki
          sie odezwac a jesli chodzi o nia sama, jest jeszcze gorzej.
          sa 11 lat po slubie a z roku na rok jest tylko gorzej. maz nie ma
          zamiaru chodzic z nia na kompromisy,k poniewaz tym samym chce jej
          pokazac, kto w tym domu rzadzi.
          ona drze z nim koty, ale co z tego, skoro chlop nie chce i nie ma
          zamiaru sie zmienic na lepsze?
          wiem tylko tyle, ze ona nie ma zamiaru rozwodzic sie z nim "tylko z
          tego powodu".
          wiele osob lacznie ze mna dziwi sie jej, ze ona z nim jeszcze
          siedzi. ja bym z nim nie wytrzymala az 11 lat. za wybuchowa jestem i
          zbyt niecierpliwa.
          • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:58
            Mi się jakos udało. Przepraszam, NAM się udało i oboje jesteśmy zadowoleni. Czasem tylko trafi się ktoś (np. teściowa), kto chce nas na siłe uszczęśliwić. Na sczescie mąż zaczyna się uodparniac na głópie zaczepki.
            • fenced_meadow Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:36
              ja myśle że "wychowanie" to po prostu złe słowo ale chodzi o to żeby się WZAJEMNIE dostosować i żeby żadna ze stron się nie poświęcała
    • funstein Wychowywanie męża to nieskończona głupota 12.02.09, 11:23
      wychowywanie męża świadczy o braku jakichkolwiek
      predyspozycji do wychowywania kogokolwiek.

      zastanówcie się bezmyślne kobiety dlaczego to
      zdanie jest prawdziwe.

      Niektóre z Was, które miały w domu mądrych ojców,
      będą w stanie dojść do prawdy.
      Pozostałe nigdy nie wpadną o co chodzi, bo brak kontaktu
      z rozumem skutkuje myśleniem macicą i chorymi dziećmi.
      • chipsi Re: Wychowywanie męża to nieskończona głupota 12.02.09, 11:28
        Ojjj, Funstein... Żonka dziś nie dała i zły humorek musisz wyładowac na innych kobietach? Nic ci tu na twoje kompleksy nie poradzę, choćbyś nie wiem jak bardzo obrażał mnie czy inne dziewczyny i ich dzieci baranku smile
        • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: Wychowywanie męża to nieskończona głupota 13.02.09, 11:37
          chipsi napisała:

          > Ojjj, Funstein... Żonka dziś nie dała i zły humorek musisz wyładowac na innych
          > kobietach? Nic ci tu na twoje kompleksy nie poradzę, choćbyś nie wiem jak bardz
          > o obrażał mnie czy inne dziewczyny i ich dzieci baranku smile

          mowisz ze faceci tylko na "daniu" lub "niedaniu" sie skupiaja
          boszsz co Ty masz za gada w domu?


      • fenced_meadow Re: Wychowywanie męża to nieskończona głupota 12.02.09, 18:20
        chyba nie miałam w domu nikogo mądrego bo ni w ząb nie rozumiem o czym mówi Funstein
    • doom_patrol Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:25
      z
      z
      z

      Tylko tyle chcą kobiety

      Zapoznać,

      Zaobrączkować,

      Zmienić.
      • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:35
        Pudło! To mąż mnie zaobrączkował, ja długo nie chciałam smile
    • krzysztof-lis Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:25
      > Ciężka to praca ale opłacalna. Kilka razy psioczyłam tu na mojego
      > męża i jeszcze pewnie nie raz będe. Męża mam z rodziny gdzie
      > kobiety służą do umilania mężowi życia i rozrodu wyłącznie. Wszelka
      > pomoc w porządkach domowych czy opiece nad dziećmi przez panów jest
      > niemile widziana (u obu płci).
      > A mi sie udało zrobic z niego człowieka :

      No popatrz... A jakbyś od razu wybrała odpowiedniego partnera, nie musiałabyś
      się męczyć.

      Teraz za to się zdziwisz, że "mąż już nie jest taki, jak kiedyś".

      > Prośbą, groźbą a głównie darciem mordy bo inaczej juz nie
      > docierało.

      A jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby to mąż na Ciebie darł mordę?
      • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:44
        Krzysztofie, nie wiem czy wiesz ale nie każdy facet to chodzący ideał smile Mój mąż jak sie okazało jest bardzo odpowiedni, tylko miał pewne braki w wychowaniu i nieciekawe przyzwyczajenia. Wiesz, zdarza sie w przyrodzie. Wcale bym też nie chciała by był taki jak kiedyś bo troche sie oboje napracowaliśmy nad tym by stworzyc partnerski związek. Kiedyś nie pracowałam więc głównie ja zajmowałam się domem. Nie rozumiem dlaczego skoro teraz pracuję nie miałoby to się zmienic. Możesz mnie uświadomić Krzysztofie?
        A gdy mąż się na mnie wydrze to ma powód smile Tak jak ja.
        • alexandra74 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:48
          Chipsi, a co to za zlot etatusiów/emężów? Uderz w stół...? hehe
          • chipsi Atakują :)))) 12.02.09, 11:54
            Racja Aleksandro smile Mogliby tylko jeszcze czytać ze zrozumieniem, odpowiadać sensownie i troszke mniej nerwowo ;P
            • bbbbbbbbbbbbbbbbbb najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 13:43
              Facetowi ogolnie trudno zrozumiec czasem kobiety w mniej i bardziej waznych
              kwestiach...

              Jednej rzeczy nie potrafie pojac... Wiele kobitek wybiera na wybrankow
              typy 'macho' (przyczyny oczywiste) i potem dziwi sie ze 'macho'
              pozostaje 'macho' nie tylko w obszarze gry towarzyskiej, w kwestiach
              zawodowych ale takze w domu...

              Nie rozumiem tego zdziwienia - moze ktoras z forumowiczek potrafi
              my wylozyc logike kobieca w tej dziedzinie?

              Pozdrawiam Panie...
              • tabakierka2 Re: najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 13:52
                bbbbbbbbbbbbbbbbbb napisał:


                > typy 'macho' (przyczyny oczywiste)

                a jakie to są przyczyny???
                • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 13:54
                  tabakierka2 napisała:

                  > bbbbbbbbbbbbbbbbbb napisał:
                  >
                  >
                  > > typy 'macho' (przyczyny oczywiste)
                  >
                  > a jakie to są przyczyny???

                  nie wiem - gdhybym wiedzial to bym nie pytal
                  ale z obserwwacj jwydaje sie ze musza byc jakies przyczyny oczywiste...
                  skala zjawiska na to wskazuje..

                  • tabakierka2 Re: najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 13:58
                    bbbbbbbbbbbbbbbbbb napisał:


                    >
                    > nie wiem - gdhybym wiedzial to bym nie pytal

                    ale to ja pytałamsmile Ty napisałeś, że z przyczyn oczywistychsmile

                    > ale z obserwwacj jwydaje sie ze musza byc jakies przyczyny
                    oczywiste...
                    > skala zjawiska na to wskazuje..
                    >
                    oo...a ja nie zauważyłamsmile
                    a możesz scharakteryzować takiego "macho"?smile
                    • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 14:44
                      tabakierka2 napisała:

                      > bbbbbbbbbbbbbbbbbb napisał:
                      >
                      >
                      > >
                      > > nie wiem - gdhybym wiedzial to bym nie pytal
                      >
                      > ale to ja pytałamsmile Ty napisałeś, że z przyczyn oczywistychsmile

                      OK, wycofuje stwierdzenie 'oczywistych' na rzecz 'niejasnych'.
                      Moze dzieki temu ktos mnie oswieci?

                      > > ale z obserwwacj jwydaje sie ze musza byc jakies przyczyny
                      > oczywiste...
                      > > skala zjawiska na to wskazuje..
                      > >
                      > oo...a ja nie zauważyłamsmile
                      a ja tak...

                      > a możesz scharakteryzować takiego "macho"?smile
                      pl.wikipedia.org/wiki/Macho
                      wink

                      • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 14:49
                        > > > ale z obserwwacj jwydaje sie ze musza byc jakies przyczyny
                        > > oczywiste...
                        > > > skala zjawiska na to wskazuje..
                        > > >
                        > > oo...a ja nie zauważyłamsmile
                        > a ja tak...

                        To moze dopowiem...
                        wiele tzw. 'fajnych babek' z mojego otoczenia
                        weszlo w mniej lub bardziej formalne zwiazki
                        z panami typu 'macho' i teraz nie bardzo sa
                        szzczesliwe - trend jest wyraznie widoczny,
                        nie uwierze ze mi sie to przewidzialo wink
        • krzysztof-lis Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:07
          > Krzysztofie, nie wiem czy wiesz ale nie każdy facet to chodzący
          > ideał smile

          Wiem. Ale wiesz, że tak naprawdę nie ma obowiązku posiadania męża?

          Ja na to patrzę tak, że szukać należy sobie partnera, który będzie możliwie
          bliski ideału. Jeśli od niego odbiega, rzeczywiście można próbować go zmienić.
          Tylko tyle, że on ma prawo się na te zmiany nie zgodzić. Bo niby w imię czego?

          Czyli
          • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:36
            Nigdzie nie napisałam że zmieniam faceta na siłę. Mój mąż miał niefajne nawyki z domu oraz z czasów gdy siedziałam w domu. Sytuacja się zmieniła więc jego nawyki też musiały. Pod tym wzgledem bym nie chciała by był taki jak kiedyś, bo to co mi odpowiadało gdy nie pracowałam nie musi mi odpowiadać teraz gdy pracuje tak samo jak on. I gdzie tu mam mieć pretensje do siebie? Sytuacja uległa zmianie i oboje musimy się dostosować czy tego chcemy czy nie. A to oznacza że szanowny mąż jednak musi zmienić swoje nawyki.
            Prosze też nie porównuj podnoszenia głosu do podnoszenia ręki. Równie dobrze można porównac nazwanie kogoś "głuptaskiem" do "skur...syna" smile
            • krzysztof-lis Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:43
              > Nigdzie nie napisałam że zmieniam faceta na siłę.

              Zgadza się. Ty tylko napisałaś, że wymuszałaś jego zgodę "darciem mordy bo
              inaczej juz nie docierało".

              Jak dla mnie jest to dowód na to, że zmieniałaś faceta na siłę a on nie chciał.

              > Sytuacja uległa zmianie i oboje musimy się dostosować czy tego
              > chcemy czy nie. A to oznacza że szanowny mąż jednak musi zmienić
              > swoje nawyki.

              Naturalnie. Co jednak nie oznacza, że jest to lepsze wyjście niż wiązanie się z
              kimś, kto już ma dobre nawyki i kogo nie trzeba "wychowywać".

              > Prosze też nie porównuj podnoszenia głosu do podnoszenia ręki.
              > Równie dobrze można porównac nazwanie kogoś "głuptaskiem" do
              > "skur...syna" smile

              Proszę, nie przypisuj mi słów, których nie napisałem.

              Ja nie akceptuję podnoszenia ręki i podnoszenia głosu. Jeśli uważasz, że dwie
              kwestie bardzo się od siebie różnią, to dobrze. Zwłaszcza, jeśli Twój mąż też
              uważa "darcie mordy" jako akceptowalny sposób komunikacji w związku.

              Są przecież kobiety, które za taki naturalny sposób komunikacji uważają pięść
              męża. Ważne, żeby obie strony myślały podobnie, wtedy nikt nie będzie tym
              darciem mordy czy podnoszeniem ręki krzywdzony.
              • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 13:05
                Nie zmieniałam go na siłe tylko walczyłam o swoje prawa. O równouprawnienie jesli wolisz smile Nie wiedziałam przecież zanim nie poszłam do pracy ze on ma tak krótką pamieć (przekonywał mnie ze nie bedzie taki jak jego ojciec - domowy dyktator). Gdy sie z nim związałam nie miałam okazji by wątpic w jego intencje. Długo byliśmy razem zanim zgodziłam się za niego wyjść (a wybredna jestem ;P ). Zaakceptowałam w nim wtedy wszystko a z tej, leniwej strony, go po prostu nieznałam.
                Żeby było jasne ja także musiałam się conieco nauczyć dla niego smile
                Dalej jednak odnosze wrażenie że porównujesz bicie z krzyczniem. Może się myle.
                • krzysztof-lis Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 13:08
                  > Nie zmieniałam go na siłe tylko walczyłam o swoje prawa.

                  Walka o zmianę (walka o Twoje prawa) to nie zmiana na siłę? Przecież to, co
                  napisałaś powyżej, wzajemnie się wyklucza. Każda walka wymaga siły i jest
                  wynikiem czyjegoś uporu.

                  > Dalej jednak odnosze wrażenie że porównujesz bicie z krzyczniem.
                  > Może się myle.

                  Zgadza się
                  • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:00
                    Hm, faktycznie mam problem z napisaniem tego co chce przekazać big_grin
                    A więc wyszłam z załozenia że mój mąż jest zwolennikiem układów partnerskich w małzeństwie więc pod tym wzgledem nie musiałam go zmieniać. Niestety sam chyba przecenił swoje możliwosci a do tego jego rodzina miała na niego duzy wpływ z czym musiałam walczyć, przyznaje, siłą wręcz. W sumie to mój mąz tak chyba lubi hehe smile
                    • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:41
                      chips - ja doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Krzysztof-lis nie rozumie, albo nie chce. Mam tu podejrzenia, że on nie widzi żadnego powodu, by "pracować" na związkiem. Jest jak jest, a jak sie nie podoba to wynocha. Żadnych kompromisów nie ma. Może, ja tu się nie popisałam i nie zrozumiałam o co chodzi, ale jeśli jest tak, jak ja wywnioskowałam to strasznie mi szkoda osób w jego otoczeniu.Luż pare tysięcy lat temy powiedziano: Wewnętrzna niezależność mędrca nie polega na sztywności i niezmienności charakteru, ale na nierozerwalnym związku z jego czasem i zmienności wraz z nim.Lao Tsy
    • ankak0 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:27
      A my pracujemy razem i domem zajmujemy się razem. Teraz gdy mamy
      małą córeczkę, ja raczej domem i dziećmi sie zajmuję. Mój mąż bardzo
      ciężko pracuje, ale do domu przychodzi z usmiehcem i bardzo chetnie
      bawi się z dziecmi. Tak samo z siebie wyszło, że jeśli mąż uważa, że
      trzeba odkurzyc mieszkanie to bierze odkurzacz i odkurza. Nie cierpi
      zmywania naczyń, ale za to mnie nie obchodzi palenie w piecu.
      Zasada jest jedna jesli coś jest do zrobienia to robi to ta osoba
      która ma na to w tej chwili czas.
      Ogólnie to super facet. Pomaga mi jak może, ale jeśli widze, że jest
      zmęczony to nie wymagam, żeby robił kolację tylko robie i mu podaję.
    • paw-aga Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:30
      Ja swojego nie muslałam wychowywać. Od początku podzieliliśmy się
      obowiązkami, i na szczęście nikt nikogo do niczego nie zmusza. Od
      nigdy nie gotuje (nie potrafi), ja nigdy nie zmywam i nie tykam się
      odkurzacza (nie znoszę!). Reszta powiedzmy na pół.
      Dzieci na szczęście brak więc bałaganu tak naprawdę niewiele.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka