Ciężka to praca ale opłacalna. Kilka razy psioczyłam tu na mojego męża i jeszcze pewnie nie raz będe. Męża mam z rodziny gdzie kobiety służą do umilania mężowi życia i rozrodu wyłącznie. Wszelka pomoc w porządkach domowych czy opiece nad dziećmi przez panów jest niemile widziana (u obu płci).
A mi sie udało zrobic z niego człowieka

To co dla wielu z was jest normalne ja musiałam wywalczyć. Prośbą, groźbą a głównie darciem mordy bo inaczej juz nie docierało. Teraz sprząta, myje naczynia, opiekuje sie dzieckiem. Na imprezy z koleżankami mnie zawozi i nie robi problemów. Tylko nie gotuje i prania nie robi. Jeszcze.

Szkoda tylko że w rodzinie ze strony męża (i nie tylko) uważaja że to nienormalne...
A jak jest u was? Wasi mężowie czynnie uczestniczą w życiu rodzinnym? Zawsze tak było czy tez musiałyście troszke męża potresować?