Dodaj do ulubionych

Selekcja w restauracjach

10.02.09, 14:14

Tak naprawdę wszystko zalezy od widzimisię "selekcjonera", a i nie ma gdzie
skargi złożyć bo zdaje sie że szef restauracji ma to w d.pie.

Oto fragment z WP:

"Wśród nas było dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. Żadne z nas się specjalnie
nie wyróżniało. Wyglądaliśmy normalnie, byliśmy trzeźwi – wspomina moment
wejścia do klubu Darek, który jako jedyny z grupy został odrzucony przez
selekcjonera. Do dziś z niesmakiem wspomina moment, w którym na pytanie „Jakie
jest kryterium przyjmowania gości?” usłyszał od niego odpowiedź: „Kryterium
jest takie, że trzeba mi się podobać”

Czy to jest brak szacunku do ludzi, do klienta?
Wg mnie odsiew czasem jest potrzebny ale dlaczego ma decydować o tym humor
palanta przed restauracją??
Obserwuj wątek
    • iwoniaw A dlaczego nie? 10.02.09, 14:19
      Jeśli właścicielowi bardzej się kalkuluje wynajęcie palanta odrzucającego
      potencjalnych gości z potencjalną forsą, to jego wola.

      Swoją drogą, czy towarzystwo tego "odrzuconego" weszło? Ja bym zawróciła
      natychmiast i robiła im antyreklamę gdzie się da wink
      • madameblanka Re: A dlaczego nie? 10.02.09, 14:33
        oni przyszli pożegnać koleżankę jadącą do Brukseli, ona już tam była w środku a
        oni własnie wchodzili we czworo. Trójkę wpuścili a jego nie.
        • gacusia1 Do restauracji??? 11.02.09, 01:11
          Czy do klubu z dyskoteka? Przeciez restauracja jest chyba miejscem
          powiedzmy-publicznym. No chyba,ze to jakas restauracja
          dla "wybranych"?
    • deela Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 14:20
      nie myl klubu z restauracja
      • phantomka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 14:24
        Ano wlasnie, klub to jest miejsce na tyle specyficzne, ze prawa
        selekcji sa ponoc uzasadnione (chociaz osobiscie jestem zupelnie
        temu przeciwna, bo co brzydcy ludzie nie maja prawa sie bawic?) W
        restauracji raczej nie dochodzi do sytuacji selekcjonowania klientow.
      • sanciasancia Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 14:26
        Ja się kiedyś natknęłam na selekcjonera w knajpie. (nie podobaliśmy się mu
        naturellement, bo pewnie inaczej bym tej selekcji nie zauważyła)
      • madameblanka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 14:30
        w restauracjach też jest odsiew.
        Zresztą nie jestem temu przeciwna, natomiast powinno miec to jakieś
        uzasadnienie, a niech foch bramkarza.
        No ale jeżeli szefa nie interesuje kogo wpuszcza a kogo nie jakiś półgłówek, to
        trudno, trza omijać.
    • lilka69 Re: do autorki 10.02.09, 14:33
      rozumiem, ze rzadko bywasz a jak jzu sie wybralas i nie wpuscili cie
      to przezywasz te niemila sytuacje.

      a to naormalna rzecz! nie dorabiaj ideologii! nie podobasz sie
      selekcjonerowi to nie wpuszcza. i tyle. skarg wlasciciel nie
      rozpatrzy bo... nie masz jak sie poskarzyc( przeciez nie zostalas
      wpuszczona)
      • madameblanka Re: do autorki 10.02.09, 14:36
        chciałaś zabłysnąć?

        przeczytaj jeszcze raz wątek, ok?
        To jest artykuł z WP. Do którego można się odnieść lub nie, that's all.
      • czar_bajry Re: do autorki 11.02.09, 09:35
        lilka69 napisała:

        > rozumiem, ze rzadko bywasz a jak jzu sie wybralas i nie wpuscili cie
        > to przezywasz te niemila sytuacje.
        a to naormalna rzecz! nie dorabiaj ideologii! nie podobasz sie
        > selekcjonerowi to nie wpuszcza. i tyle. skarg wlasciciel nie
        > rozpatrzy bo... nie masz jak sie poskarzyc( przeciez nie zostalas
        > wpuszczona)

        Lila bywa częściej i już się przyzwyczaiła , że się nie podoba i jej nie
        wpuszczają smile
    • gryzelda71 Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 14:43
      Nie tylko klient wybiera sobie miejsce rozrywki.Właściciel tez ma prawo
      wyboru,kogo wpuścić do swojej restauracji,a kogo nie.
      • mniemanologia Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:00
        No tak. Klub to miejsce prywatne. Robię impreze i mogę powiedzieć,
        że takich a takich osób nie wpuszczam.
        Ponad 10 lat temu do Parku (taka imprezownia warszawska) nie
        wpuszczano osób "w obuwiu sportowym". Nieważne, czy słuchałaś Iron
        Maiden, Arrested Development czy MC Hammera wink, masz na sobie czarne
        tenisówki? Sorry, nie wchodzisz smile
        Dziś wygląda to inaczej, na przykład stoi śliczna dziewczyna, obok
        wielki ochroniarz i ta dziewczyna decyduje, kto wchodzi, kto nie.
        • gryzelda71 Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:12
          No i ok.
    • memphis90 Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:27
      Szczerze mówiąc nie poszłabym do klubu, gdzie o wejściu decyduje to, czy dla
      selekcjonera mam dość duże cycki albo czy wyglądam dość bogato. Czy fakt, że
      będę mogła się pochwalić "byłam w X" uczyni mnie w jakiś sposób lepszą?
      Restauracja świadczy pewne usługi i to ja decyduję, czy z tych usług chcę
      korzystać czy nie. Jakoś nie słychać o fryzjerach, którzy stroiliby fochy "ten
      klient nam sie nie podoba, nie obsługujemy" albo o selekcji klientów w salonie
      meblowym. Ludzie sami nakręcają ten proceder, bo im bardziej coś niedostępne,
      tym wydaje się b. kuszące i pożądane. Olać taką knajpę, to zaraz sama zacznie
      prosić się o klientów...
      • madameblanka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:47
        tia i jaki prestiż, bedzie biadolił później w jakich to on kręgach przebywał, ha
        ha ha
        Zwłaszcza że te naprawde prestiżowe nie stawiają żadnych typków przed drzwiami,
        nie muszą, menu jest wystarczająco drogie żeby służyło za selekcjonera.
        • f.l.y Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:51
          menu nie służy za selekcjonera smile

          u Fukiera jeden z kelnerów zasugerował mi, że za dużo zamawiam - do
          dzisiaj śmiejemy się z tego ze znajomymi...

          muszę naprawdę wyglądać jak dziadówka crying

          • madameblanka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:55
            Ja poszłam do jednej z restauracji Magdy Gessler, otwieram menu a tam porcja
            ryby w sosie tam jakimś ...420zł. Zmyłam się, he he
            • f.l.y Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 16:09
              no bez przesady, 420 zł za rybę to i ja nie zapłacę smile

            • alicja.sunshine Re: Selekcja w restauracjach 11.02.09, 10:48
              Kilka lat temu wybrałam się z mamą na zakupy, ja byłam w miare młoda więc ubrana
              swobodnie a mama zawsze na zakupy ubiera się na sportowo coby jej się dobrze
              wygodnie oglądało i przymierzało.Raz weszłyśmy do butiku w realu, wcale nie
              drogi ot taki zwyczajny z sukienkami i garsonkami, tuż po przekroczeniu progu
              pani ekspedientka powiedziała że tutaj nie ma nic w naszym
              rozmiarze...(hmm...chyba pomyślała że ktoś kto się ubiera w buty, rybaczki, i
              bluzkę adidasa nie stać na sukienkę za 300zł) więcej tam nie wróciłyśmy.
              selekcja często jest nieprawidłowa
          • sanna.i Re: Selekcja w restauracjach 11.02.09, 09:19
            A może to nie o kasę chodziło,tylko o...hmmm...kształty?
      • f.l.y Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:49
        zgadzam się z memphis90 smile

        szczególnie po tym jak mi kiedyś ekspedientka w eleganckim butiku
        powiedziała: tańsze sukienki wiszą tam...

        miałam na ręku zegarek wart może ze trzy lub cztery jej pensje big_grin


      • mniemanologia Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 15:54
        Ale to nie chodzi często o kasę czy cycki, uwierz mi.
        Ja z dziką chęcia chodziłam niegdyś do takiego klubu, gdzie
        wiedziałam, że ja będę wpuszczona, a koledzy w gustownych dresikach
        czy z wywalonymi oczami - nie. Klub był debeściacki, co tu kryć.
        • iwoniaw I o to chodzi 10.02.09, 16:16
          Do jednego klubu mnie wpuszczą i istnieje duża szansa, że inni będą tam "w moim
          guście", więc zachwycę się miejscem na dłużej, gdzie indziej "palant na bramce"
          stronniczo i głupio (no bo nie sądzę, bym to inaczej odebrała, taka sytuacja
          zawsze chyba złości choć trochę?) mnie odeśle, więc moja noga więcej tam nie
          postanie i znajomych moich - na le będę mieć na to wpływ - też.
          Nie zachwyciłoby mnie, gdybym usłyszała "tej pani dziękujemy" z powodu
          dowolnego, ale nie odbierałabym absolutnie właścicielowi prawa do selekcji.
          • mniemanologia Re: I o to chodzi 10.02.09, 16:19
            No nas raz odesłano smile Koleś popatrzył na nas, zapytał, czy mamy
            wejściówki i wyjasnił nam, że impreza jest zamknięta czy tam
            prywatna. A potem się dowiedzieliśmy, że prywatna nie była, bo druga
            część naszego towarzystwa spokojnie tam sobie weszła smile
            Cóż smile
            Głupia jestem, powinnam była artykuł o tym do gazety napisać big_grin
      • angazetka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 16:27
        > Restauracja świadczy pewne usługi i to ja decyduję, czy z tych
        usług chcę korzystać czy nie.

        A restauracja decyduje, czy chce te usługi świadczyć akurat Tobie.
        • madameblanka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 16:58
          > A restauracja decyduje, czy chce te usługi świadczyć akurat Tobie

          no nie do końca, decyduje o tym karczek z sieczką w głowie. Podejrzewam że o
          wieeelu przypadkach nie wie szef, który wpada raz na dzień przeliczy kase i
          wychodzi.
          • angazetka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:01
            Ale szef go zatrudnił, chyba świadomie. A jak nieświadomie - tym
            gorzej dla szefa wink
            • mamaemmy Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:07
              Oni przede wszystkim patrzą na to,czy lokal dzięĸi Tobie zarobi więcej-np jestes
              zgrabną,dobrze ubraną ,uroczą blondynką-wpusci sie na pewno.Jesli koleś wyglada
              na osobę,która przy jednym piwie spędzi całą noc-to jej nie wpusci.Dresy tez
              wykluczone.
              • sanciasancia Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:13
                > na osobę,która przy jednym piwie spędzi całą noc-to jej nie wpusci
                A swoją drogą - po czym się coś takiego poznaje? Ma takie wilcze oczy, jak Tusk?
                A może jest ogolony (już się zgubiłam - w tym sezonie mężczyźni się golą, czy
                noszą trzydniowy zarost?)? Albo ma krzywy nos? Albo flanelową koszulę w kratę? (
                Ach, gdyby selekcjonerzy wiedzieli, ile studenci Politechniki są w stanie spożyć
                w jedną noc)
                • mamaemmy Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:22
                  Diabeł tkwi w szczegółach.Od tego własnie są selekcjonerzy,oni po prostu maja
                  rentgen w oczach jesli chodzi o portfele klientów wink
                  • sanciasancia Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:28
                    Szczerze mówiąc, nie zauważyłam. Może niektórzy selekcjonerzy powinni wymienić
                    lampę w swoim rentgenie na nowszą.
                    A poza tym zawsze mi się przypomina anegdota o najbogatszym irlandzkim farmerze,
                    który poszedł kupować kombajn (bądź inną maszynę rolniczą) w swoim ulubionym
                    płaszczu, który wyglądał jak spadek po bardzo zaniedbanym bezdomnym. W sklepie
                    wytargował zniżkę, a potem miał wpłacić zaliczkę. Podali mu terminal do kart, a
                    ten sięgnął za poszewkę swojego płaszcza, wyciągnął garść banknotów (ok 10000
                    funtów) i podał sprzedawcy.
                    Mam wrażenie, że do żadnego warszawskiego klubu, by go nie wpuścili.
                • madameblanka Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:24
                  z tymi studentami dobre, dobre...

                  a tu cytat czym się kierują:

                  "selekcjonerzy zwracają uwagę na to, czy osoba nie jest za bardzo umięśniona
                  (stereotyp agresora), ma jakichś blizny na twarzy, tatuaże (szczególnie
                  więzienne, czyli łezki i kropki). Brany pod uwagę jest również ubiór:
                  „W Polsce nie przywiązuje się do tego takiej wagi jak na Zachodzie. Tam każdy
                  szanujący się selekcjoner zna każdą nową kolekcję, linię znanych marek i w ciągu
                  ułamka sekundy potrafi rozpoznać, kto nosi kolekcję wartą paręset złotych".
                  • sanciasancia Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 17:30
                    Swego czasu najmodniejsze było ubieranie się w lumpeksie - ale podobno vintage
                    jest w cenie.
                  • memphis90 Re: Selekcja w restauracjach 11.02.09, 13:19
                    Tam k
                    > ażdy
                    > szanujący się selekcjoner zna każdą nową kolekcję, linię znanych marek i w ciąg
                    > u
                    > ułamka sekundy potrafi rozpoznać, kto nosi kolekcję wartą paręset złotych".
                    >
                    Och, jakież to fascynujące... Rozumiem, że dla wielbicieli takiej rozrywki
                    najważniejszym proprytetem w życiu jest posiadanie owej najnowszej kolekcji
                    znanej marki...? Wow, jestem pod wrażeniem.
        • memphis90 Re: Selekcja w restauracjach 11.02.09, 13:16
          Kiedy właśnie piszę, że nie chodzę w ogóle do takich lokali.
    • mamaemmy Re: Selekcja w restauracjach 10.02.09, 16:14
      Pod dobrą restauracje (zreszta pod klubem tez taxi sprawdzona wink )najlepiej
      podjechac taksówką i tamci selekcjonerzy wychodza i otwierają drzwi gościom i
      nie ma szans by Cie wtedy nie wpuscili wink
      Wypróbowane przez wiele osób.
      W Krakowie jest multum klubów w których jest selekcja,tylko czesto jest to
      delikatnie objasnione osobom,które odpadły,że jest impreza prywatna,albo na
      wejsciówki wink
      Mam znajomą która jest maniaczka takich miejsc i nie ma takiego w którym by jej
      nie wpuscili -albo kogokolwiek z jej znajomych..
      • ywwy Re: Selekcja w restauracjach 11.02.09, 14:06
        to cieszę się, że mieszkam w Poznaniu - u nas to raczej mało
        spotykane. POza tym sporo ludzi wyznaje zasadę - jak ciebie nie chcą
        to się nie pchamy, jest spora konkurencja jeśli chodzi o knajpy i
        każdy znajdzie coś dla siebie smile
        Kiedyś byliśmy w takiej knajpce, gdzie w wielkich akwariach znajdują
        się zwierzątka, które kelner na życzenie klientów wyjmyje, pokazuje
        i zanosi do kuchni...a drugi jak nalewał wino to odstawiał jakiś
        taniec! Akurat wszystko się działo obok naszego stolika. No, my
        skromniutko, chyba jakieś przystawki zamówiliśmy wink
        Jak przyszło do zapłaty to po prostu mało nie spadłam z krzesła -
        toż to było pół mojej pensji!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka