Dodaj do ulubionych

Brakuje nam do pierwszego

    • kra123snal Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 13:08
      Przeczytałam wątek.

      Chciałabym, żeby mi też, tak jak Tobie, brakowało do pierwszego.
      Chciałabym, żeby tak mi brakowało, aby jeszcze 500-600 zł
      zostawało smile
    • deodyma Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 13:37
      ja rozumiem, ze macie kredyt, ale jak to jest mozliwe, ze niby kasy
      Wam nie starcza???
      znam ludzi, ktorzy wzieli kredyty na 20 lat, co miesiac placa jakies
      1500-1700 kredytu a drugie tyle zostaje im na zycie. ale ani razu
      nie slyszalam, zeby narzekali, ze im nie starcza od pierweszego do
      pierwszego...
      przy takich dochodach, jak Wasze, mozna jeszcze sporo kasy odlozyc.
      naprawde.
      mysle, ze po prostu nie potraficie godpodarowac kasa i tyle.
      • wilma1970 Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 13:44
        Nie wiem jak Wy, dziewczyny, ale ja za mniej niż 8 tys. nawet nie wstaję z łóżka.
    • renkag Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 14:06
      No to jak się nie ma na droższe wakacje to się jedzie nad polskie
      morze. Zamiast do drogiego pensjonatu można na kwaterę. My w tym
      roku byliśmy na kwaterze za 35 zł z baenem na podwórku
      (takim "prawdziwym", nie dmuchanym) i było super. A i dochody mamy
      nieco większe, ale mamy kresyt itp, trochę chcemy odłożyć, więc,
      żeby nie jęczeć decydujemy się na tańsze wakacje. Ot, co
      • coronella renkag 12.02.09, 14:12
        żartujesz, prawda?? z tym polskim morzem?? jako tańszy (??) zamiennik wakacji, he
        my byliśmy na Węgrzech, płacilismy 15 euro od rorosłego, 7euro od starszej, 2 euro młodszy, za kwatere (3 pokoje!! z TV, lodówką, łazienką w tym mieszkanku) i pelne wyżywienie, i to jakie!!
        nad polskim morzem przez tydzien bysmy wydali tyle, ile tam wydalismy w 3 tyg.

        Jak sie nie ma na drozsze wakacje, to sie jedzie na Węgry big_grin

        • czar_bajry coronella 12.02.09, 22:41
          daj namiary plisssssmile
        • lola211 Re: renkag 13.02.09, 20:36
          Coronella,no ale nie nad morzem na tych Wegrzech bylas, no niesmile?
          • myga Re: renkag 13.02.09, 21:59
            lola211 napisała:

            > Coronella,no ale nie nad morzem na tych Wegrzech bylas, no niesmile?
            ___________
            Lola, trudno bylo by tam znalezc morze. Ty tak na powaznie pytalas, czy sobie
            zazartowalas? Ale zabraklo tego: smile Bo tak mi sie wydaje, ze z geografii masz
            powazne luki.
            • lola211 Re: Myga 14.02.09, 09:36
              Polecam zatem skorzystac z usług dobrego okulisty, skoro nie
              zauwazyłas smile w moim poprzednim poscie.
              Oczywiscie , ze zartowalam.
              No, nie udało ci sie, ale nie ustawaj w wysilkach.
              tongue_out
          • coronella Re: renkag 14.02.09, 10:05
            no nie, ale tez woda była big_grin i to jaaakaa!!

    • agni71 Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 14:32
      Pomijając wszystko, co juz zostalo napisane, przyjrzyj sie jeszcze
      wydatkom na jedzenie. Może w niektórych przypadkach warto kupowac
      tańsze odpowiedniki, choc wiem, że do dobrego łatwo sie
      przyzwyczaić - ja np. wole jajka ekologiczne od zwykłych od kur z
      klatek, sok malinowy tez kupuję w sklepie eko, bo z marketu z malina
      ma niewiele wspónego, wedliny bardzo lubię tradycyjne, ale wiadomo,
      ze sa duzo droższe od zwykłych, chleb jakis bardziej fikuśny tez
      wiecej kosztuje od zwykłego itp. no i na to duzo idzie pieniędzy, bo
      sa to wydatki codzienne.
      Powiem ci, że mamy porównywalne dochody na os. do was i wlaściwie
      tez ida na bieżące wydatki, a dodatkowe sprawy typu wakacje,
      remonty, większe zakupy np. meblowe opłacane sa z premii.
    • luxure Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 15:43
      Czasami jest to 7,5 pln,
      > czasami 8, no różnie.

      Rozumiem że 7500, 8000? Chwalisz się czy żalisz?
      A może żarty sobie stroisz?
      My sobie musimy radzić za połowę tego (taką zasadę przyjęliśmy) i nikt nie
      narzeka....resztę co miesiąc odkładamy na remont.
      Po pierwsze musisz sobie wyznaczyć co jest ważne a co zbędne.
      Mamy internet - więc gazet nie kupujemy. W ogóle.
      Kino, teatry, knajpa co weekend bez tego da się żyć. Naprawdę.
      Bez nowości DVD i muzyki z Empiku również.
      Zakupów w Lidlu i Biedronce nie uważam za obciach. Wisi mi generalnie, co kto
      sobie na ten temat myśli.
      Zakupów ciuchowych w lumpku tudzież. Dzieciaki z ciuchów wyrastają szybciej niż
      zdążą zniszczyć. Za 100 zet mam 5 par spodni i tyle samo koszulek. W 5-10-15
      kiedyś za tyle kupiłam...jedną. Dziękuję.
      Także można oszczędzać
      Pomyśl z tym spisywaniem wydatków. Pomoże Wam to ocenić na co najwięcej kasy
      przecieka.
      • agni71 Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 17:31
        Za 100 zet mam 5 par spodni i tyle samo koszulek. W 5-10-15
        > kiedyś za tyle kupiłam...jedną.

        Nie wierzę... Spodnie za 100 zł w 5-10-15?
      • kropkacom Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 17:36
        > Kino, teatry, knajpa co weekend bez tego da się żyć. Naprawdę.
        > Bez nowości DVD i muzyki z Empiku również.
        > Zakupów w Lidlu i Biedronce nie uważam za obciach. Wisi mi generalnie, co kto
        > sobie na ten temat myśli.
        > Zakupów ciuchowych w lumpku tudzież.

        No chyba nie myślisz że autorka wątku z tego skorzysta i zacznie kupować w
        lumpku? smile Prędzej założy jeszcze sto innych wątków na temat że jej nie starcza.
      • wieczna-gosia Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 17:46
        a jak ktos nie chce zyc bez nowosci co weekend?
        Swoja droga albo sie dowiesz na co przepieprzasz 3 tysiace miesiecznie albo nie
        odlozysz. Ja wierze ze ci nie starcza do 1- musisz wiecej zarabiac po prostu.
        • coronella wieczna gosiu 14.02.09, 10:09
          jak ktoś nie chce życ bez nowości co tydzień, to niech się nie wydurnia, i nie pisze głupich postów na forum.
          Czasem na takie osoby działa wyłacznie terapia szokowa. Nie, żeby się nauczyły, ale żeby coś zrozumiały.
      • e_r_i_n Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 09:07
        Coś za coś. Dla mnie zmuszanie się do zakupów w Biedronce i
        ściąganie książek/muzyki z sieci nie byłoby satysfakcjonujące.
        Tak jak zakupy w lumpeksie.
        Rozumiem, gdy oszczedzac TRZEBA, bo ma sie 2 tys na 4 osoby na
        miesiąc.
        Ale nie, gdy mozna sobie pozwolic na zycie na jakims tam srednim
        poziomie (bo za 8 tys to zdecydowanie taki).
      • kajak75 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 10:07
        Rozumiem że 7500, 8000? Chwalisz się czy żalisz?
        A może żarty sobie stroisz?

        8k netto to nie jest jakas niewyobrazalna kwota do zarobienia przez dwie dorosle
        pracujace osoby.

        My sobie musimy radzić za połowę tego (taką zasadę przyjęliśmy) i nikt nie
        narzeka....resztę co miesiąc odkładamy na remont.

        i swietnie

        Po pierwsze musisz sobie wyznaczyć co jest ważne a co zbędne.
        Mamy internet - więc gazet nie kupujemy. W ogóle.
        Kino, teatry, knajpa co weekend bez tego da się żyć. Naprawdę.

        Mozna, tylko po co?
        Bez nowości DVD i muzyki z Empiku również.

        Plyta dvd jest tansza niz bilet dla 4 osobhowej rodziny do kinasmile


        Zakupów w Lidlu i Biedronce nie uważam za obciach. Wisi mi generalnie, co kto
        sobie na ten temat myśli.

        Niektorym nie wisi to, co jedzasmile

        Zakupów ciuchowych w lumpku tudzież. Dzieciaki z ciuchów wyrastają szybciej niż
        zdążą zniszczyć. Za 100 zet mam 5 par spodni i tyle samo koszulek. W 5-10-15
        kiedyś za tyle kupiłam...jedną. Dziękuję.

        Jezeli ma sie czas na szperanie po lumpkach

        Także można oszczędzać
        Pomyśl z tym spisywaniem wydatków. Pomoże Wam to ocenić na co najwięcej kasy
        przecieka.

        I tu sie zgadzam.
        • zuzanna56 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 13:22
          kajak75 napisała:

          > 8k netto to nie jest jakas niewyobrazalna kwota do zarobienia
          przez dwie dorosl
          > e
          > pracujace osoby.


          Na pewno, tyle że raczej w większym mieście i jeśli nie jest to
          pierwsza praca. Tak mi się przynajmniej wydaje, może się mylę.
    • butelnia Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 20:51
      tez Ci wierze,kiedys żyłam w Pl za podobna sumę i tez mi nie
      starczalo.Musisz zrezygnować z kupowania samych markowych
      rzeczy,można sporo zaoszczędzic kupując tańsze
      odpowiednikinp.ciuchów dla dzieci.Jest też takie przekonanie,że
      skoro ktoś odpowiednio zarabia musi mieć fajna chatę,fajne ciuchy i
      wypasione wakacje(przynajmniej tej osobie wydaje się,że wszyscy tego
      oczekują,a tymczasem jestesmy młodzi i trzeba zrozumieć,że nie od
      razu Krakow zbudowano.Ja odetchnęłam kiedy wyjechałam zagranice i
      nie czulam presji otoczenia.Już nie muszę caly czas miec dzieci
      ubranych jak z żurnala,jak sobie nie kupię wszystkiego,co jest
      najmodniejsze,też świat sie nie zawali,a kasa zostaje i można ją
      zainwestować.
      • zuzanna56 Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 21:10
        O, jak dobrze cię rozumiemsmile
        Zarabiamy troszkę więcej, sporo nam idzie na dojazdy, nie aż tak
        dawno kupilismy dom, urządziliśmy go, jest kredyt, a tu chcemy
        jeszcze zrobić ogród i pojechać na urlop. Nie powiem że brakuje nam
        do pierwszego, to byłaby przesada, ale staramy się niepotrzebnie nie
        wydawać pieniędzy (do kina, teatru, na kręgle chodzimy, książki
        kupujemy, ale przecież rzadziej niż raz w tygodniu). Ciuchy często
        kupuję na wyprzedażach, w ciucholandach raczej nie.
        • mm1124 Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 22:21
          no to chyba 3 osoby mnie rozumieją
          nieźle
          • bswm Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 12:44
            Ja też Cię rozumiem. Mamy ok. 10 tys. miesięcznie i stałych wydatków jakieś 7tys
            - w tym kredyt na mieszkanie, spore opłaty, kredyt na nowy motocykl M, itp...
            lubimy wydawać, często jemy na mieście i generalnie nie zastanawiamy się na
            zakupach jaką kupić czekoladę czy wino...
            Trudno jest przy tego typu stylu życia przestawić się na taki z ołówkiem w ręku.
            Jak wyskoczy nam jakaś naprawa auta np. to też musimy się troche spiąć, żeby
            tego nie odczuć.
          • wieczna-gosia Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 16:26
            za to ty pewnych mechanizmow nie rozumiesz i to akurat jest dosc smutne.
        • e_r_i_n Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 09:08
          zuzanna56 napisała:

          > książki kupujemy, ale przecież rzadziej niż raz w tygodniu

          Poważnie? Bo ja to średnio dwie tygodniowo zazwyczaj uncertain.
          • kropkacom Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 09:13
            > Poważnie? Bo ja to średnio dwie tygodniowo zazwyczaj uncertain.

            A narzekasz że Ci na koniec miesiąca kasy brakuje?
            • e_r_i_n Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 09:26
              Kto wie?
          • gryzelda71 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 09:30
            Serio dwie tygodniowo kupujesz?A gdzie je mieścisz,no chyba,ze od miesiąca tyle
            kupujeszsmile
            • e_r_i_n Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 10:17
              Serio. I średnio dwie tygodniowo, może nie tydzień w tydzień, ale
              zazwyczaj smile
              A gdzie mieszczę? Na półkach i regałach. Oraz obok wink
              • zuzanna56 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 12:57
                e_r_i_n napisała:

                > średnio dwie tygodniowo, może nie tydzień w tydzień, ale
                > zazwyczaj smile

                Erin, ja nie liczę ile tych książek kupuję, czasami trzy w tygodniu
                a potem miesiąc żadnej, zależy co ciekawego zobaczę w księgarni.

                Dodam, że od jakiegoś czasu wypożyczam sobie i dzieciom książki oraz
                książki na CD do słuchania w bibliotece.

                Napisałaś, że wymieniona przez autorkę wątku suma zarobków oznacza
                życie na średnim poziomie i ja się z tym całkowicie zgadzam. Mając
                trochę więcej staram się nie wydawać pieniędzy na bzdury (choć nie
                zawsze mi się to udaje), nieraz kupuję w Biedronce, bo mam ją w
                miarę blisko, to jedno, ale też dlatego że niektóre produkty są
                smaczne i tańsze. Oczywiście w innych Tesco, Realach, Bomi, Almie
                itp też kupuję, zależy czego potrzebuję i koło jakiego sklepu akurat
                przejeżdżam.

                My akurat lubimy kino, teatr i dobre winosmile
                Przy takiej sumie z pewnych rzeczy nie zrezygnuję ale na innych
                trzeba trochę oszczędzić.Tylko że ja nie narzekam że mi nie starcza
                do pierwszego.
    • semida Re: Brakuje nam do pierwszego 12.02.09, 22:46
      My na 3 osoby mamy około 4000pln,czasem więcej jak mąż jakiś projekt załatwia.
      I-z ręką na sercu-nic nie jesteśmy w stanie odłożyć z wyjątkiem obowiązkowych 50pln do skarbonki córki.
      No,ale zimą płacimy około 900pln za gaz plus kredyt za mieszkanie i inne opłaty...
    • agatracz1978 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 09:05
      mm1124 napisała:

      > Może niezupełnie, zawsze coś tam zostanie ale niewiele.
      >
      > Pracujemy oboje i zarabiamy podobnie, mąz trochę więcej a czasami mi
      > coś dodatkowego wpadnie i wtedy tyle samo. Czasami jest to 7,5 pln,
      > czasami 8, no różnie.


      >
      > Mamy kredyt bo 4 lata temu kupiliśmy większe mieszkanie (4 pokojowe)
      > a stare sprzedaliśmy, płacimy 1200-1500 pln.
      >
      > Nie wiem na co idą pieniądze, wiem ile na opłaty, telefony,
      > przedszkole jednego dziecka (drugie jest w szkole), benzynę.
      >
      > Chcemy pojechać na urlop w lipcu, nie wiem czy nam starczy.
      > Jak sobie radzicie? Pomocy.

      Przeczytaj to sobie raz jeszcze i pomyśl o ludziach pracujących np obie osoby w
      urzędach z zarobkiem 1700 BRUTTO oboje. Ja, ze względu na zawód, mam często
      wgląd do zarobków ludzi i wiem jak mało potrafią zarobić i jak sobie radzą.
      Drażni mnie zatem takie puste i durne gadanie. Puknij się w głowę kobieto bo
      serio brakuje Ci, ale oleju w głowie. Nie masz na wakacje to nie jedź. A swoją
      drogą to nie wiem czy wiesz co oznacza, że komuś brakuje do pierwszego. Serio
      zastanów się co wygadujesz, bo gro ludzi w tym kraju radzi sobie świetnie za
      dużo mniejszą kasę i nie wywnętrzniają się na forum przed obcymi.
      • kajak75 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 10:25
        I jeszcze tytulem ogolnego komentarza. Czy nie widzicie dosyc prostego
        mechanizmu, ze popyt na uslugi wplywa pośrednio na wysokosc wynagrodzenia i
        mozliwosci zatrudnienia. Nie dotyczy to onp. sfery budzetowej ale uslug juz tak.
        Rezygnujac z kina, gazet, rozrywek, niektórych produktów spozywczych itd.
        wplywacie na caly na wszystkich od producenta do dostawcy.
        Lokalna pizzeria, zeby sie utrzymac przy zmniejszonym popycie, najpierw bedzie
        ciela koszty, potem zwalniala pracownikow, a w koncu sie zamknie. SAme widziecie
        ile osob w tym lancuchu na tym straci. Ptanie czt wy lub maz tez sie w tej
        grupie znajdujecie.

        Oczywiscie nie namawiam do rozdetej konsumpcji, zwlaszcza na kredytsmile ale do
        zastanowienia sie, kiedy wasze oszczednosci odbija sie wam czkawka.
        • luxure Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 11:58
          > I jeszcze tytulem ogolnego komentarza. Czy nie widzicie dosyc prostego
          > mechanizmu, ze popyt na uslugi wplywa pośrednio na wysokosc wynagrodzenia i
          > mozliwosci zatrudnienia. Nie dotyczy to onp. sfery budzetowej ale uslug juz tak
          > .

          Ojej ...no za serce mnie wprost chwyciły Twoje przemyślenia.

          > Rezygnujac z kina, gazet, rozrywek, niektórych produktów spozywczych itd.
          > wplywacie na caly na wszystkich od producenta do dostawcy.

          No i? Już tu byli tacy co to rok temu (kiedy ceny mieszkań osiągnęły poziom
          absurdalny) "życzliwie radzili" mieszkanie kupować już i kredyt brać prędko i na
          dożywocie bo lepszej okazji nie będzie.
          Jaaaasne...
          Wierz mi, jak nie kupię Gazety Koszernej to Michnikowi nie ubędzie. Zresztą
          mocno mnie neguje ich natrętna pisanina.
          Tak samo szczerze wisi mi bycie lub niebycie knajpy na Starym Mieście w
          Warsiawce gdzie piwo kosztuje 15 zł a za niedzielny obiad (normalny - bez
          fajerwerków) dla 8 osób mój ojciec płaci połowę mojego miesięcznego
          wynagrodzenia. No ale jego na to stać. Mnie póki co nie.

          > Lokalna pizzeria, zeby sie utrzymac przy zmniejszonym popycie, najpierw bedzie
          > ciela koszty, potem zwalniala pracownikow, a w koncu sie zamknie. SAme widzieci
          > e
          > ile osob w tym lancuchu na tym straci. Ptanie czt wy lub maz tez sie w tej
          > grupie znajdujecie.

          Całe szczęście nie. Tak jak właściciel owej pizzerii ma w nosie, czy z pensji
          lekarza stać mnie na dodatkowe pozalekcyjne atrakcje dla dzieci tak samo mnie,
          czy zwolni 5 osób czy zatrudni 10. Proste.

          > Oczywiscie nie namawiam do rozdetej konsumpcji, zwlaszcza na kredytsmile

          Oczywiście że nie.
          • kajak75 Re: Brakuje nam do pierwszego 13.02.09, 21:46
            luxure napisała:

            > > I jeszcze tytulem ogolnego komentarza. Czy nie widzicie dosyc prostego
            > > mechanizmu, ze popyt na uslugi wplywa pośrednio na wysokosc wynagrodzenia
            > i
            > > mozliwosci zatrudnienia. Nie dotyczy to onp. sfery budzetowej ale uslug j
            > uz tak
            > > .
            >
            > Ojej ...no za serce mnie wprost chwyciły Twoje przemyślenia.

            Szkoda, ze nie za rozumsmile
            >
            > > Rezygnujac z kina, gazet, rozrywek, niektórych produktów spozywczych itd.
            > > wplywacie na caly na wszystkich od producenta do dostawcy.
            >
            > No i? Już tu byli tacy co to rok temu (kiedy ceny mieszkań osiągnęły poziom
            > absurdalny) "życzliwie radzili" mieszkanie kupować już i kredyt brać prędko i n
            > a
            > dożywocie bo lepszej okazji nie będzie.

            Doradcow kredytowych mamy juz glowy - sporo z nich pojdzie na zielona trawke.
            twoja pensja jako lekarza nie bierze sie z drukarni banknotow, tylko m.in z
            podatkow placonych przez producentow i dostawcow uslug. jak oni beda zwijac
            firm, to twoj szpital/przychodnia powie ktoregos dnia, ze nie ma na wasze
            pensje. I bedziecie mogli sobie dlugo i namietnie strajkowacsmile

            > Jaaaasne...
            > Wierz mi, jak nie kupię Gazety Koszernej to Michnikowi nie ubędzie. Zresztą
            > mocno mnie neguje ich natrętna pisanina.

            A reigia ci nie zabrania pisania na portalu tejze gazety?

            > Tak samo szczerze wisi mi bycie lub niebycie knajpy na Starym Mieście w
            > Warsiawce gdzie piwo kosztuje 15 zł a za niedzielny obiad (normalny - bez
            > fajerwerków) dla 8 osób mój ojciec płaci połowę mojego miesięcznego
            > wynagrodzenia. No ale jego na to stać. Mnie póki co nie.
            >
            nie musisz chodzic na starowke. socjalizm sie skonczyl i nie kazda knajpa musi
            byc dla kazdegosmile

            > > Lokalna pizzeria, zeby sie utrzymac przy zmniejszonym popycie, najpierw b
            > edzie
            > > ciela koszty, potem zwalniala pracownikow, a w koncu sie zamknie. SAme wi
            > dzieci
            > > e
            > > ile osob w tym lancuchu na tym straci. Ptanie czt wy lub maz tez sie w te
            > j
            > > grupie znajdujecie.
            >
            > Całe szczęście nie. Tak jak właściciel owej pizzerii ma w nosie, czy z pensji
            > lekarza stać mnie na dodatkowe pozalekcyjne atrakcje dla dzieci tak samo mnie,
            > czy zwolni 5 osób czy zatrudni 10. Proste.
            >

            pod warunkiem, ze twoj maz nie pracuje np. w firmie dostarczajacej opakowania,
            polprodukty lub inne uslugi dla takich pizzeriiwink


            > > Oczywiscie nie namawiam do rozdetej konsumpcji, zwlaszcza na kredytsmile
            >
            > Oczywiście że nie.
            >
    • truskawki_trzy To brzmi, jak pewna forumka na ar... 13.02.09, 12:47
      Hhehehe. Na 100% ściema i trolling!
      • mm1124 Re: To brzmi, jak pewna forumka na ar... 13.02.09, 15:31
        ?
        • mm1124 Dzięki za porady 13.02.09, 19:57
          Wezmę sobie niektóre z nich do serca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka