Dodaj do ulubionych

Czy wasi mężowie nie mają pojęcia...

23.02.09, 13:26
w której szafie szukać ubrań dla dzieci? Zawsze gdy córka się pobrudzi sięgnie
do najdalszej szuflady i wyciągnie coś co odłożyłam jako "za małe". Szczytem
było wciśnięcie bluzeczki a gdy rozebranie okazało się niemożliwe rozcięcie
jej na pół nożyczkami. smile A wczoraj byli u nas znajomi, mała się zalała
herbatą, ja byłam zajęta w kuchni więc rzuciłam: przebierz ją i co widzę mojej
3 letniej córze założył spodenki brata w rozmiarze 62- padliśmy za śmiechu a
on stwierdził że myślał, że to "ryboczki".smile Achhhhhhhh
Obserwuj wątek
    • mama-maxa Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 13:27
      ma pojęcie co, gdzie, kiedy i jak. ciuchy małego są w "jego"
      komodzie, za małe segreguję systematycznie, pakuję w kartony i ida
      dalej w obiegwink
      • tabakierka2 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 13:29
        CZasem nie ma pojęcia, gdzie ma znaleźć swojesmilebig_grin
    • somebody1234 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 13:33
      O mój też tak ma, tzn z grubsza wie gdzie leżą ubrania którego dziecka, ale już
      mu wszystko jedno czy zakłada różowe do zielonego, czy do niebieskiego itpsmile
      Aha i parę razy mu się zdarzyło że np przy składaniu prania chował moje bluzki
      do koszulek 6 latkismile a np spodnie 2 letniego synka do szafy córki...smile
    • liwilla1 Re: oczywiscie 23.02.09, 13:37
      i zawsze pyta, w co ma ubrac melego/mala, jakbym byla ubraniowym guru. do jasnej
      ciasnej, moglby sie wieksza kreatywnoscia wykazac. NIGDY nie chce mu sie niczego
      poszukac. do kanonu naszych codziennych powiedzonek przeszlo "Ania, czy wiesz
      gdzie sa nozyczki/srubokret/moje czyste majtki?" podczas gdy wszystkie te rzeczy
      leza ZAWSZE na swoich miejscach, a jemu nawet nie chce sie sprawdzic. przyznam,
      ze wyprowadza mnie tym pytaniem z rownowagi.
      • ewelsia Re: oczywiscie 23.02.09, 13:51
        Nie tylko . gdzie ubranie, chociaż z tym w miarę sobie poradzi, ale
        np. gdzie lekarstwa i ryż do obiadu i garnek to tez nie wie.smile
        Ale kochany jest, wiec wybaczam.
      • kingapp Re: oczywiscie 23.02.09, 14:06
        Dokładnie, skąd ja to znam... Może mamy tego samego męża wink?
        • ewelsia Re: oczywiscie 23.02.09, 14:08
          smile
    • kitka20061 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 13:56
      Mój mąż ma pojęcie, a jeszcze większe ma córka, ale ona ma już 3 lata, wiec nie dziwne.
      Ale tak czytając te wasze posty, to chyba ja mam idealnego męża pod każdym względemsmile Dobrego wyboru dokonałam. I dodam, ze nie jesteśmy w fazie zauroczenia sobą, bo jesteśmy ze sobą już prawie 17 lat. Ale testowałam go 8 lat przed ślubem.
    • czarnataka Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 13:58
      Mój wie co i gdzie.Ma dobry gust, więc nawet ładnie małą ubierze,
      jak mają gdzieś razem wyjść.;P
      • kubek0802 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 14:14
        Doskonale wie gdzie co leży. Mnie denerwuje natomiast to że odkłada
        tam gdzie jest miejsce a nie tam gdzie należy (znaczy spodnie do
        spodni, majtki do majtek itp)
    • agama77 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 14:19

      no a mój bardzo podobnie.
      też dziwię się czasem, że przecież dziecko mamy już prawie rok, a on
      nadal nie czai gdzie są jej ubranka. (mała ma jedną komodę)
      a wczoraj na fotelu zostawiłam mu ubranka dla małej- body,bluzeczkę
      i sweterek. na oparciu leżał brudny sweterek z poprzedniego dnia.
      to wcisnął jej oba swetry. nie zauważył,że jeden brudny i właściwie
      niepotrzebny, na dworze wiosennie.
      no ale był na fotelu, a ja przed wyjściem zostawiłam tam ciuszki
      małej do wyjścia i już.
    • e_r_i_n Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 15:14
      Mój pojęcie ma.
      Co więcej, odważyłam się zostawic z nim dziecko sam na sam na kilka
      dni nawet wink
    • hanalui Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 15:25
      TO ja tez mam ideal, bo nie tylko wie gdzie sa ciuchy malego, ale je
      rowniez tam sklada po praniu. To on rowniez ubiera malego rano,
      kapie i ubiera do spania. Z kolorami na poczatku mial problemy, po
      prawie 2 latach dochodzi do wprawy i kolory graja big_grin.

      Za to ma problem ze znalezieniem masla w lodowce czy czegos innego
      nawet jak to stoi pod nosem big_grin
      • bweiher Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 15:41
        Mój mąż mimo że cholernie inteligentny facet, nie wie co ma dokładnie w swojej
        szafie,a co dopiero dzieci tongue_out No u starszaka to może by znalazł co nieco,ale
        bliźniaków to nie wie jak ubrać mimo że mam podzielone komodę na pół(dla chłopca
        i dla dziewczynki).Jak czasami gdzieś jadę to mam zazwyczaj przygotowane co ma
        im ubrać "w razie jakby co". To chyba jest lenistwo i rozpieszczenie chłopa
        przez żonę.Bo zawsze ma wszystko podetknięte pod nos uncertain
      • katia.seitz Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:39
        > Za to ma problem ze znalezieniem masla w lodowce czy czegos innego
        > nawet jak to stoi pod nosem big_grin

        Mój również - co do grubszych spraw, jak papiery, dokumenty, wie gdzie co jest,
        ma tam porządek itp. Natomiast ewidentnie ma problem ze dostrzeżeniem czegoś, co
        jest widoczne gołym okiem, ale nie zostało tam położone przez niego. Stąd typowe
        dialogi: "Gdzie są nożyczki?" "W górnej szufladzie". (Otwiera szufladę,
        przygląda się bacznie) "Nie ma". "Na pewno są". (Przygląda się przez kolejną
        minutę) "No, nie ma!" I ja wtedy, z lekka podirytowana, gramolę się z drugiego
        pokoju i pokazuję mu palcem: "No, przecież leżą!" "A, ojej, rzeczywiście!"

        (Ale jaką satysfakcję ma mój mąż, kiedy w jednym na dziesięć przypadków istotnie
        ma racje i szukanej rzeczy nie ma we wskazanym przeze mnie miejscu...)
        • angazetka Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 21:01
          > Natomiast ewidentnie ma problem ze dostrzeżeniem czegoś, co
          > jest widoczne gołym okiem, ale nie zostało tam położone przez
          niego.

          Mam ten problem sama ze sobą wink
    • 18_lipcowa1 [...] 23.02.09, 16:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • marysienka44 [...] 23.02.09, 16:44
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 18_lipcowa1 ze jak? 23.02.09, 16:52

          > Jej mąż to z pewnością nie idiota tylko "roztrzepaniec z głuchotą"
          > zresztą ten sam gatunek co i mój. Ale wierz mi umie takie cuda
          > wybudować/zrobić/przerobić że oko by ci zbielało.


          Pleciesz, bredzisz.
          Dlaczego tylko od kobiet wymaga sie znajomosci rozmiaru dziecka,
          jego butow, lekow jakie bierze i do jakiej klasy chodzi? A jak tatus
          nie wie to jest to takie slodkie i smieszne? Oh roztrzepany misiu!
          Nie, tatus to kretyn, bo tylko kretyn nie zna rozmiaru wlasnego
          dziecka, zaklada mu spodenki noworodka i tnie nozyczkami ubranie
          zeby bylo dobre.
          Kretyn, rozumiesz?
          Jakby tak jakas matka zrobila to co? To co to za matka! Olaboga! A
          tatus moze?
          Smieszne wiesz. Moj maz umie wybudowac, pomalowac, naprawic,
          zapracowac i moj rozmiar tez zna, przyszlych dzieci tez bedzie znal,
          wie jakie leki biore, umie ugotowac i zrobic zakupy. Bo jest
          normalny.Bo JA wymagam.
          Naprawde nie trzeba wielkiego IQ zeby ubrac dziecko.
          Wstydzilabym sie gdyby moj maz pocial nozyczkami ubranie dziecka
          albo zalozyl mu ubranie noworodka.



          • angazetka Re: ze jak? 23.02.09, 16:59
            > Dlaczego tylko od kobiet wymaga sie znajomosci rozmiaru dziecka,
            > jego butow, lekow jakie bierze i do jakiej klasy chodzi? A jak
            tatus nie wie to jest to takie slodkie i smieszne?

            Też mnie to przeraża. I ani trochę mnie nie śmieszy facet
            rozcinający dziecku koszulkę, żeby pasowała czy nieumiejący zrobić
            podstawowych zakupów. Zawsze mam wrażenie, że tacy tylko w sitcomach
            występują, ale widzę, że nie.
          • marysienka44 Re: ... 23.02.09, 16:59
            wiesz co jak się Ciebie czyta to smiem tywierdzić że twój mąż choć
            może i i deał to idiota bo wybrał Ciebie.
            "Bo JA wymagam" gratuluję podejścia do związku.
            Wspóczuję jemu oraz twoim przyszłym dziecią.
            A druga sprawa każdy ma w zyciu inne priorytety, i nie każdy musi
            znać roz. ubran dziecka czy jakie ktoś bierze leki.
            I znam matki które też mają z tym problem i tez ich nie potępaiam,
            tak sam jak któras nie lubi gotowac czy prasowac. Grunt aby zwiazek
            był udany a ludzie się dogadywali.
            Znam małżeństwa co dziewczyny sprzatają, piora a faceci gotują
            obiady i to dzień w dzień. I mimo iż ich rodziny są oburzone oni sa
            ze sobą szczęsliwi i to jest najwazniejsze.
            A jezeli autorkę doprowadza takie zachowanie męża do łez ale radości
            to tylko im zazdrościć iż nie jest to powodem kłótni.
            Ale cóż pani idealna może o tym wiedzieć. Pani idealna wymaga, jak
            chce tak ma.
            • 18_lipcowa1 Re: ... 23.02.09, 17:07

              > "Bo JA wymagam" gratuluję podejścia do związku.
              > Wspóczuję jemu oraz twoim przyszłym dziecią.


              Tak bo JA wymagam.
              Konkretow wymagam. Tak Cie to dziwi ze sie czegos od faceta wymaga?

              > A druga sprawa każdy ma w zyciu inne priorytety, i nie każdy musi
              > znać roz. ubran dziecka czy jakie ktoś bierze leki.



              Ze jak!!!?? Buahahaa! Dziewczyno nie osmieszaj sie!
              Priorytety priorytetami ale na boga rozmiar WLASNEGO dziecka i to
              jakie lekie bierze to obowiazek kazdego normalnego ojca! Co maja do
              tego prorytety?


              > I znam matki które też mają z tym problem i tez ich nie potępaiam,
              > tak sam jak któras nie lubi gotowac czy prasowac. Grunt aby
              zwiazek
              > był udany a ludzie się dogadywali.

              Spoko, ale ja bym sie nie mogla dogadac z takim panem.


              > A jezeli autorkę doprowadza takie zachowanie męża do łez ale
              radości
              > to tylko im zazdrościć iż nie jest to powodem kłótni.
              > Ale cóż pani idealna może o tym wiedzieć. Pani idealna wymaga, jak
              > chce tak ma.

              Oczywiscie. WYMAGAM i MAM. I przynajmniej wiem ze mam faceta ktory
              nie odwali mi takiego cyrku.
            • kali_pso Re: ... 23.02.09, 17:29


              > A druga sprawa każdy ma w zyciu inne priorytety, i nie każdy musi
              > znać roz. ubran dziecka czy jakie ktoś bierze leki.



              Lipcowa jak zwykle pojechała po bandzie, ale ta wypowiedzią
              rozśmieszyłaś mnie bardziej niż ona zniesmaczyła- co mają do tego
              priorytety?
              I to jeszcze w kwestii brania przez dziecko leków?
              Toż kiedy tatuś nafaszerowałby dzieciaka orzeszkami, które powoduja
              alergię też byłabyś taka wyrozumiała, bo się zapomniał biedaczek? Za
              to samo potraficie gnoić Wasze teściowe a męzusiom szybko
              wybaczaciewink- zacznijcie wymagać minimalnej odpowiedzialności od
              tych swoich zdolnych inaczej partnerów a nie ich usprawiedliwiać, bo
              całe życie będziecie jedynymi w rodzinie, które wiedzą na co
              chorowało dziecko i czy wyrosło już z rozmiaru 68.

              Czasem się zastanawiam, ile winy w takiej niewiedzy jest samego
              faceta a ile kobiety, która wszystko, każdą jego głupotę będzie
              usprawiedliwiała powołaniem do wyższych celów, czyt. priorytetamiwinkp
              • 18_lipcowa1 Re: ... 23.02.09, 17:31
                Za
                > to samo potraficie gnoić Wasze teściowe a męzusiom szybko
                > wybaczaciewink- zacznijcie wymagać minimalnej odpowiedzialności od
                > tych swoich zdolnych inaczej partnerów a nie ich usprawiedliwiać,
                bo
                > całe życie będziecie jedynymi w rodzinie, które wiedzą na co
                > chorowało dziecko i czy wyrosło już z rozmiaru 68.


                Brawa dla tej pani!!!


                >
                > Czasem się zastanawiam, ile winy w takiej niewiedzy jest samego
                > faceta a ile kobiety, która wszystko, każdą jego głupotę będzie
                > usprawiedliwiała powołaniem do wyższych celów, czyt. priorytetamiwink
                p

                albo roztargnieniem kochanego gapcia?
              • sir.vimes Też mnie zastabnawia czemu teściowa musi 23.02.09, 18:04
                wiedzieć co dziecko je, co lubi, w co mu się wolno bawić a własny ojciec nic
                wiedzieć nie musi. Anormalne.


                "Za
                to samo potraficie gnoić Wasze teściowe a męzusiom szybko
                wybaczaciewink- zacznijcie wymagać minimalnej odpowiedzialności od
                tych swoich zdolnych inaczej partnerów a nie ich usprawiedliwiać"
          • hanalui Re: ze jak? 23.02.09, 17:03
            18_lipcowa1 napisała:
            > Naprawde nie trzeba wielkiego IQ zeby ubrac dziecko.
            > Wstydzilabym sie gdyby moj maz pocial nozyczkami ubranie dziecka
            > albo zalozyl mu ubranie noworodka.

            Dokladnie.
            A cudami marysienko44 jakie to potrafi zrobic twoj mezulek to nie
            musisz sie chwalic bo wielu tez potrafi i do tego jeszcze dziecia
            ubrac.
            • marysienka44 Re: ... 23.02.09, 17:14
              poprostu chodzi mi o to że to że ma ona takiego męża i jest on taki
              a nie inny to nie powód żeby go idiotą nazywac, prawda?
              Bo dla mnie powodem moze byc to aby lipcowej męża nazwać idiotą bo
              jest mężem lipcowej.
              I co jaki w tym sens aby komuś pojechac co? chyba żaden.
              • 18_lipcowa1 Re: ... 23.02.09, 17:18
                marysienka44 napisała:

                > poprostu chodzi mi o to że to że ma ona takiego męża i jest on
                taki
                > a nie inny to nie powód żeby go idiotą nazywac, prawda?


                Oczywiscie ze mam powod, bo tylko idiota zaklada 3 latce ubrania
                noworodka i tylko idiota tnie ubranko dziecko nozyczkami jak nie
                moze go zdjac, bo ZALOZYL ZA MALE!

                > Bo dla mnie powodem moze byc to aby lipcowej męża nazwać idiotą bo
                > jest mężem lipcowej.

                Nazywaj sobie jak chcesz,generalnie mam w d co myslisz o mnie i moim
                mezu.
                Pogielo Ci totalnie?
                Czego tak sie rzucasz? Moze tez wlasnie zauwazylas ze masz meza z
                ograniczonym IQ bo tez ma inne PRIORYTETY????
                Hahahaaa!!!

                > I co jaki w tym sens aby komuś pojechac co? chyba żaden.

                No to po co jedziesz?
                • magiczna_marta Re: ... 23.02.09, 17:29
                  18_lipcowa1- PSM masz czy jak?
                  • 18_lipcowa1 Re: ... 23.02.09, 17:30
                    magiczna_marta napisała:

                    > 18_lipcowa1- PSM masz czy jak?

                    Po pierwsz primo to sie PMS nazywa.
                    Po drugie primo to chyba marysia44 ma.
                    • nutka07 Re: ... 23.02.09, 18:50
                      18_lipcowa1 napisała:

                      > Po pierwsz primo to sie PMS nazywa.
                      > Po drugie primo to chyba marysia44 ma.

                      Po trzecie tez primo??!! tongue_out
                      • angazetka Re: ... 23.02.09, 21:11
                        > Po trzecie tez primo??!! tongue_out

                        A jak? Przecież to klasyka gatunku.
          • hellious Re: ze jak? 23.02.09, 17:20
            18_lipcowa1 napisała:

            >
            > Nie, tatus to kretyn, bo tylko kretyn nie zna rozmiaru wlasnego
            > dziecka,
            >

            Oj Lipcowa, tutaj to pirdaczysz glupoty. moj nie zna rozmiaru, bo nie kupuje mlodemu ciuchow. Tym zajmuje sie ja i nie wymagam od niego tej wiedzy. Tak, jak on nie wymaga ode mnie, zebym wiedziala kiedy za licencje trzeba zaplacic i ile, bo on sie tym zajmuje.
            • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 23.02.09, 17:24

              >
              > Oj Lipcowa, tutaj to pirdaczysz glupoty. moj nie zna rozmiaru, bo
              nie kupuje ml
              > odemu ciuchow. Tym zajmuje sie ja i nie wymagam od niego tej
              wiedzy.


              No ale gdyby mial dziecko ubrac to ubralby ?
              Czy raczej wcisnal cos co potem trzeba rozcinac nozyczkami?
              • hellious Re: ze jak? 23.02.09, 17:26
                hehe, nie no, czasem sam mi zwraca uwage ze sie cos za male robi smile Jeszcze zadnej wpadki ubraniowej ani jedzeniowej z mlodym nie zaliczyl. Umie ubrac, rozebrac, nakarmic, przewinac, i nawet wykapactongue_out
                • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 23.02.09, 17:29
                  hellious napisała:

                  > hehe, nie no, czasem sam mi zwraca uwage ze sie cos za male
                  robi smile Jeszcze zad
                  > nej wpadki ubraniowej ani jedzeniowej z mlodym nie zaliczyl. Umie
                  ubrac, rozebr
                  > ac, nakarmic, przewinac, i nawet wykapactongue_out


                  No to ok, a widzisz roznice miedzy swoim mezem wiec, a panem mezem
                  autorki watku?
                  Przemiawia do Ciebie tlumaczenie marysi44 czy jak jej tam, ze nie
                  kazdy musi znac rozmiar dziecka, albo to jakie bierze leki bo ma
                  inne priorytety? Co bys powiedziala gdyby twoj maz Ci powiedzial ze
                  on ma inne priorytety w zyciu i on nie wie np. jakie leki mozna
                  podac waszemu dziecku????
                  Czujesz ta roznice?
                  O to mi chodzilo.
                  • hellious Re: ze jak? 23.02.09, 17:31
                    Ja czuje roznice Lipcowa, ale i ty i marysienka napinacie sie niepotrzebnie. Jak jej dobrze z facetem ktory nie kuma co w rodzinie sie dzieje, to niech z nim siedzi i pokazuje palcem. Ja mam faceta myslacego a ja nie wie, to pyta smile
                    • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 23.02.09, 17:33
                      hellious napisała:

                      > Ja czuje roznice Lipcowa, ale i ty i marysienka napinacie sie
                      niepotrzebnie. Ja
                      > k jej dobrze z facetem ktory nie kuma co w rodzinie sie dzieje, to
                      niech z nim
                      > siedzi i pokazuje palcem. Ja mam faceta myslacego a ja nie wie, to
                      pyta smile


                      Ale masz wymagania jakies wobec partnera tak?
                      Czemu zostalam zjechana przez marysie44 ze mam wymagania?
                      Ja sie napinam? Pani za emocjonalnie zareagowala, troche sie sama
                      zapuscila w maliny chyba i teraz ciezko jej wybrnac, nie sadzisz?
                      • hellious Re: ze jak? 23.02.09, 17:35
                        Oczywiscie ze wymagam, chocby dla wlasnej wygody smile Nie lubie miec wszystkiego na swojej glowie, wiec czesc zrzucam na mezowskąsmile Marysienka moze ma inny model rodziny, taki bardziej matko-polkowy tongue_out I kochanego gapcia jako kolejne dziecko do oporzadzeniasmile
            • angazetka Re: ze jak? 23.02.09, 17:24
              > moj nie zna rozmiaru, bo nie kupuje mlodemu ciuchow.

              Ale żeby nie ubrać trzylatka w ciuchy niemowlęcia, nie trzeba nawet
              znać rozmiarów, tylko umieć myśleć.
            • kropkacom Re: ze jak? 23.02.09, 17:25
              > Oj Lipcowa, tutaj to pirdaczysz glupoty. moj nie zna rozmiaru

              Lubie czytać jak Lipcowa teoretyzuje na temat macierzyństwa, roli ojca i tego co
              pan powinien. I wszystko kończy się inwektywami typu: kretyn i idiota. Ciekawe
              co zrobi jak jej partner okaże się fatalnym, nieporadnym tatusiem?
              • hellious Re: ze jak? 23.02.09, 17:27
                Nie mozliwe, kropkotongue_out Balby sie big_grin
                • kropkacom Re: ze jak? 23.02.09, 17:29
                  > Balby sie big_grin

                  Całkiem możliwe ...
          • zuzior077 O Boszszsze! 23.02.09, 17:48
            Udałam się na drzemkę i co widzę, nie zła dyskusja się tu rozszalała, śmieszne
            że na temat inteligencji mego małza. Lipcowa- poczucia humoru nie masz za grosz,
            złośliwością ziejesz.

            > Kretyn, rozumiesz?
            A, za to lepiej przeproś!!!!
            • kali_pso Re: O Boszszsze! 23.02.09, 17:50


              > A, za to lepiej przeproś!!!!


              he,he..no nie, coraz zabawniej w tym wątku się robiwink
              • hellious Re: O Boszszsze! 23.02.09, 18:02
                hahabig_grin az jestem ciekawa co na to Lipcowatongue_out I jak autorka ma zamiar ja do tego zmusic tongue_out
                • zuzior077 Re: O Boszszsze! 23.02.09, 18:12
                  Baby trochę mi lipcowa podniosła ciśnienie. Siadam z herbatką do komputera a tu
                  wyzywają mego malza od idiotów i kretynów z powodu tak śmiesznych i nieistotnych
                  rzeczy. Ech
                  • 18_lipcowa1 Re: O Boszszsze! 23.02.09, 18:43

                    > wyzywają mego malza od idiotów i kretynów z powodu tak śmiesznych
                    i nieistotnyc
                    > h
                    > rzeczy. Ech

                    alez to jest bardzo istotne moja droga
                    tak istotne, ze naprawde Ci wspolczuje glupiego meza
            • 18_lipcowa1 Re: O Boszszsze! 23.02.09, 18:42
              zuzior077 napisała:

              > Udałam się na drzemkę i co widzę, nie zła dyskusja się tu
              rozszalała, śmieszne
              > że na temat inteligencji mego małza. Lipcowa- poczucia humoru nie
              masz za grosz
              > ,
              > złośliwością ziejesz.


              A z czego tu sie smiac? Z pelnosprawnego inaczej?
              >
              > > Kretyn, rozumiesz?
              > A, za to lepiej przeproś!!!!
          • sir.vimes Zgadzam się 23.02.09, 18:02
            U mężczyzn to niby jest słodkie i śmieszne. A nie jest wcale słodkie.

            A jak tatus
            > nie wie to jest to takie slodkie i smieszne? Oh roztrzepany misiu!
            > Naprawde nie trzeba wielkiego IQ zeby ubrac dziecko.
            • ciociacesia Re: Zgadzam się 23.02.09, 19:28
              > U mężczyzn to niby jest słodkie i śmieszne. A nie jest wcale słodkie.

              zgadzam sie. jest to wkurzające, choć niekiedy zrozumiałe, bo wynika z podziału
              obowiązków i specyficznej logiki niektórych ludzi
              • kropkacom Re: Zgadzam się 23.02.09, 19:37
                > choć niekiedy zrozumiałe, bo wynika z podziału
                > obowiązków i specyficznej logiki niektórych ludzi

                No niestety jak to kobieta więcej przy dziecku robi to jest bardziej
                zorientowana. Oczywiście pan powinien to jakoś nadrobić.
          • alexandra74 Re: ze jak? 24.02.09, 11:01
            Lipcowa, było juz o tym z tym profesorem/uczonym, przez autorke
            nazwanym, że jest "nie w temacie".
            • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 24.02.09, 19:31
              alexandra74 napisała:

              > Lipcowa, było juz o tym z tym profesorem/uczonym, przez autorke
              > nazwanym, że jest "nie w temacie".
              >

              No przecie uczony nie jest stworzony do tego zeby wiedziec gdzie
              leza majtki.No proszzzzz!
              wink))))))
      • balbina.x Re: to nie jest smieszne. 23.02.09, 16:48
        > To nie jest smieszne.
        > Z przykroscia musze stwierdzic ze Twoj maz to idiota.

        Zgadzam się, że to nie jest śmieszne. Z idiotą to trochę lipcowa pojechałaś, ale
        ignorantem facet jest na pewno.

        Jeśli facet nie wie i zapyta żony, to w moich oczach jest rozgrzeszony, bo
        przynajmniej dziecko nie traci na tym.

        Jeśli facet nie wie i robi po swojemu, co kończy się wciskaniem dziecka w o
        wiele za małe ubranie, które potem trzeba rozcinać (!!!) żeby zdjąć - to jest
        dla mnie nie do zaakceptowania!
        • 18_lipcowa1 Re: to nie jest smieszne. 23.02.09, 16:54

          > Zgadzam się, że to nie jest śmieszne. Z idiotą to trochę lipcowa
          pojechałaś, al
          > e
          > ignorantem facet jest na pewno.

          Nie, ignorantem by byl gdyby nie wiedzial CO zalozyc i zapytal.
          Natomiast on zalozyl, tylko pocial nozyczkami. Tak robia ludzie w
          zakladach zamknietych albo o ograniczonym IQ.



          • ally Re: to nie jest smieszne. 23.02.09, 18:02
            hehe, może to ona jest idiotką, która nabrała się na strategię zwaną rżnięciem
            głupa. dwie-trzy akcje jak ta z nożyczkami i pan już nigdy nie będzie musiał nic
            robić - na wszelki wypadek żona go wyręczy. na tej samej zasadzie można tłuc
            naczynia w nadziei, że ktoś zdejmie z nas obowiązek zmywania.
            • zuzior077 Re: to nie jest smieszne. 23.02.09, 18:15
              > hehe, może to ona jest idiotką, która nabrała się na strategię zwaną rżnięciem
              > głupa. dwie-trzy akcje jak ta z nożyczkami i pan już nigdy nie będzie musiał


              Nie wierze własnym oczom (uszom), po prostu nie wierzę. smile
              • sir.vimes A czemu nie wierzysz? 23.02.09, 18:44

                • 18_lipcowa1 Re: A czemu nie wierzysz? 23.02.09, 18:49
                  bo ona myslala ze to zabawne i ze bedziemy sie smiac z misia lekko
                  nierozgarnietego tylko,,,,
                  bo ona nie sadzila ze sa faceci ktorzy MYSLA jak ubieraja dzieci
              • 18_lipcowa1 Re: to nie jest smieszne. 23.02.09, 18:44

                >
                >
                > Nie wierze własnym oczom (uszom), po prostu nie wierzę. smile
                aaaaaaa!!!!!!!!!!!!!
                • zuzior077 Do lipcowej... 23.02.09, 18:50
                  Poczytałam twoje posty na forach. smile
                  Masz tu etat na podtrzymywanie wątku?
                  • 18_lipcowa1 Re: Do lipcowej... 23.02.09, 18:54
                    zuzior077 napisała:

                    > Poczytałam twoje posty na forach. smile
                    > Masz tu etat na podtrzymywanie wątku?


                    Nie, czasem bywam po prostu szczera.
                    • zuzior077 Re: Do lipcowej... 23.02.09, 18:56
                      Dałam się wkręcić- przyznaję.
                      • 18_lipcowa1 sloneczko 23.02.09, 18:59
                        zuzior077 napisała:

                        > Dałam się wkręcić- przyznaję.

                        Alez ja tu powaznie pisalam. I prawde.
                        A teraz poczytaj i pomysl:
                        Wiesz, jak mialam 5 lat i bawilam sie lalami to tez je ubieralam. I
                        nigdy nie ubralam lali w cos za malego, nie wciskalam jej w cos, co
                        trzeba ciac. Jesli to bylo latwe do ogarniecia przez 5 letnia
                        dziewczynke to jakim cudem twoj maz tego nie ogarnal?

                        Ba, smiem twierdzic ze 3-4 letnie dzieci same sie ubieraja i nie
                        zaloza na siebie czegos za malego. Wiec jakim cudem zrobil to twoj
                        maz?

                        Jakim cudem nie polamal corki wciskajac jej cos tak za malego ze
                        trzeba byla ciac nozyczkami?

                        • zuzior077 Re: sloneczko 23.02.09, 19:01
                          Uff. Dobrze,że lalami.
                          • 18_lipcowa1 Re: sloneczko 23.02.09, 19:05
                            zuzior077 napisała:

                            > Uff. Dobrze,że lalami.


                            Co? Glupio Ci? Wiedzialam.
                            Zamiast siedziec na forum z herbatka, wez lale, ubranka i naucz meza
                            prostych rzeczy, ubrania, rozebrania, rozmiarow, tego ze jak cos
                            jest za male to sie na sile nie pcha. Najpierw ma lali, potem na
                            dzieciach. Na lali, na dzieciach. Na lali, na dzieciach. Na lali,
                            na dzieciach. Powoli, spokojnie, wdech, wydech - moze zajarzy zanim
                            dzieci zaczna sie same ubierac.
                            • zuzior077 Re: sloneczko 23.02.09, 19:06
                              smile
                            • nutka07 Re: sloneczko 23.02.09, 19:12
                              18_lipcowa1 napisała:

                              >naucz meza
                              > prostych rzeczy, ubrania, rozebrania, rozmiarow, tego ze jak cos
                              > jest za male to sie na sile nie pcha.

                              Ten fragment mozna 'dwojako' zrozumiec. Zuzior tylko lale kup porzadna wink
                              • id.kulka Re: sloneczko 23.02.09, 21:20
                                nutka07 napisała:

                                > 18_lipcowa1 napisała:
                                >
                                > >naucz meza
                                > > prostych rzeczy, ubrania, rozebrania, rozmiarow, tego ze jak cos
                                > > jest za male to sie na sile nie pcha.
                                >
                                > Ten fragment mozna 'dwojako' zrozumiec. Zuzior tylko lale kup
                                porzadna wink

                                Łomatko big_grin
                            • hellious Re: sloneczko 23.02.09, 20:48
                              Lipcowa, ty potrafisz byc czasami calkiem fajna babkabig_grin Zaczynam cie lubich chyba nawet... Troche mnie to przerazabig_grin
                              • 18_lipcowa1 Re: sloneczko 23.02.09, 22:20
                                hellious napisała:

                                > Lipcowa, ty potrafisz byc czasami calkiem fajna babkabig_grin Zaczynam
                                cie lubich chy
                                > ba nawet... Troche mnie to przerazabig_grin


                                No przeca ja jestem fajna babka, a co Ty myslalas? wink
    • karolciaa23 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 16:34
      Ja ostatnio poprosiłam aby mąż wykąpał córkę i ją ubrał w piżamkę jak wróciłam
      to mała miała założone rajstopki i body z krótkim rękawkiem już spała ahhhhhh
    • ankak0 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 16:36
      Mój wiedzę ma (tzn. wie gdzie szafa z ubraniami stoi), ale z niej
      nie korzysta big_grin .
    • balbina.x Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 16:36
      Mój wie i nie ma innej opcji, bo sam się opiekuje Juniorem, gdy ja jestem w pracy.

      Za małych ubrań nie trzymam "pod ręką" tylko chowam do kartonów, więc nie ma
      możliwości, żeby M ubrał syna w coś za ciasnego.

      Kolorystycznie z reguły też fajnie go ubiera, chociaż czasem zdarzy się, że
      Junior biega w bluzie w paski i spodniach moro smile

      Dla mnie najważniejsze jest żeby synek był ubrany odpowiednio do pogody, czyli
      nie za grubo/cienko i tutaj M nigdy nie zaliczył wpadki smile
      • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:18
        > Za małych ubrań nie trzymam "pod ręką" tylko chowam do kartonów, więc nie ma
        > możliwości, żeby M ubrał syna w coś za ciasnego.

        Ja na bieżąco przebieram ubrania małych więc za małych w szafie nie ma. A robię
        to wyłącznie dla własnej wygody.
    • semi-dolce Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 16:38
      Wie doskonale gdzie są ubrania, jak i w co ubrać dziecko, dobiera ubrania do
      temperatury na dworze, nie wciska w za małe, jedyne co, to nie zawsze
      kolorystycznie dopasowuje. Tzn nie gryzie się za specjalnie, ale ja bym
      dopasowała inaczej smile Co więcej, umie te ubrania uprać, rozwiesić i odłożyć na
      miejsce. I, prawdę mówiąc, nigdy te jego umiejetności nie były dla mnie zaskakujące.
      • akseinga Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:04
        Wie co i na jaką pogodę ubrać. MNiejszą wagę niż ja przywiązuje
        tylko do zestawiania kolorystycznie. Napewno miał na to wpływ fakt,
        że jak córka miała 5 miesięcy to przez jakiś czas zostawał z nią na
        10 godzinm dziennie, oraz wspólne wyjazdy na wczasy. Zgadzam się z
        lipcową - bezmyślność mnie nie rozczula tylko wpier....
    • hellious Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:01
      zuzior077 napisała:
      myślał, że to "ryboczki".smile Achhhhhhhh

      hahahabig_grin usmialam sie z tych rybaczek big_grinD Moj wie gdzie mlodego ciuchy znalezc, gdzie ma swoje czasem nie wie.
    • paulka25 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:03
      Ma pojecie. Wie rowniez gdzie w domu znajduje sie odkurzacz, garnki, pralka,
      kosz na brudna bielizne itd. Malo tego. Potrafi tego wszystkiego uzywac wink
      • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:14
        Mąż mimo że od początku robił przy dzieciach prawie wszystko to co ja ma pewne
        problemy z ubraniami dzieci. Przyznam że to trochę moja wina bo małe mają od
        groma rzeczy i biedny gubi się co jest do przedszkola a co do domu na przykład
        smile I dodam że jest z tych bardziej zaangażowanych ojców i na pewno nie głupich.
    • jo-asiunka Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:29
      jasne że wie, mieszka z nami i bierze udział w opiece nad małą. Rajstopki
      dobiera pod kolor sukienkismile Dużo sie z nią bawi, on ją kąpie i usypia, można do
      zostawić z półtoraroczna córką na weekend i nie zginąsmile
      jedyne czego nie robi, to nie obcina paznokci Hance bo się boi i nie pierze.
      Niczego.
      • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:32
        > jedyne czego nie robi, to nie obcina paznokci Hance bo się boi i nie pierze.

        A mój akurat obie wymienione czynności perfekt wykonuje smile
    • kali_pso Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:37


      Szczytem
      > było wciśnięcie bluzeczki a gdy rozebranie okazało się niemożliwe
      rozcięcie
      > jej na pół nożyczkami. smile


      Samo rozcięcie uważam za niezły pomysł- no przeciez jakoś trzebab
      było ja zdjąć.
      Natomiast nie przychodzi mi na myśl nic więcej jak pomrocznośc
      jasna, żeby ustalić, jak mógł się nie połapać, że zakłada zbyt małą
      bluzkę dziecku.

      Nie, mój mąż tak nie ma.
      Ale on nigdy nie przyparawiał mnie o ból głowy jesli chodzi o
      zaopiekowanie synem. Może Twój mąż ma zbyt mało doświadczenia na
      codzień z ubieraniem/rozbieraniem dzieci i opieką nad nimi?
      Bo, że nie może się nauczyć to nie wierzęwinkp
      • kajak75 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 17:57
        jak sie chlop napatrzy np. na stringi malzonki, to rzeczywiscie moze probowac
        zalozyc dziecku zamale ciuchy
    • sir.vimes A po co za małe rzeczy trzymać w szafie 23.02.09, 18:01
      zamiast spakować w jakiś wór i wynieść do PCK lub koleżanki z młodszym dzieckiem?
    • agao_72 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 18:07
      umie:
      a/ ubrać córę, nie dość, że adekwatnie do pogody, to jeszcze spójnie stylowo i
      kolorystycznie, a także (sic!) ją uczesać w różne kucyki i warkocze
      b/ wyprasować wszystko i posegregować
      c/ obsługiwać pralkę
      d/ obsługiwać zmywarkę
      e/ i inne prace domowe mu dobrze wychodzą

      dodatkowo umie robić meble, robi zakupy, świetnie rysuje, dobrze zarabia, można
      z nim pogadać o wszystkim, umie kupić dobre wino. może on jest chory, co? aaa i
      do lekarza z dzieckiem to on jeździ.
      • akseinga Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 18:18
        o jacieeeee, ale prze spryciarz. Wielki szacun, nawet pralkę
        obsługuje fiufiu
    • zuzior077 Do lipcowej... 23.02.09, 18:08
      Przesadziłaś z tymi wyzwiskami na forum. Nie wiem czy wystrojenie trzylatki zgodnie z zasadami mody to dowód na wysokie IQ. Jeżeli tak - to gratuluję moja droga i życzę takiego "intelygenta". Mój malz to roztrzepaniec.
      A swoją drogą ,spodenki rozmiaru 62 rzeczywiście na małej wyglądały jak rybaczki, ubaw mieliśmy wtedy gdy zdradziłam ich rozmiar. smile
      • 18_lipcowa1 Re: Do zuzi 23.02.09, 18:45
        zuzior077 napisała:

        > Przesadziłaś z tymi wyzwiskami na forum. Nie wiem czy wystrojenie
        trzylatki zgo
        > dnie z zasadami mody to dowód na wysokie IQ.

        Nie z zasadami mody, mylisz pojecia. Zgodnie z rozmiarem. Wystarczy
        minimalne IQ, a tego Twemu malzowi brakuje.

        Jeżeli tak - to gratuluję moja dro
        > ga i życzę takiego "intelygenta". Mój malz to roztrzepaniec.


        Nie, to kretyn.

        > A swoją drogą ,spodenki rozmiaru 62 rzeczywiście na małej
        wyglądały jak rybaczk
        > i, ubaw mieliśmy wtedy gdy zdradziłam ich rozmiar. smile

        Oh boze, jakie to slodkie!
        • marysienka44 [...] 23.02.09, 19:18
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • 18_lipcowa1 [...] 23.02.09, 19:29
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • wieczna-gosia Re: ... 23.02.09, 20:18
              jako ze nie znam rozmarow ubran swoich dzieci, numeru szkoly podstawowej ucze
              sie od kilkunastu lat bo wszystkie chodza do tej samej, moj maz wydaje mi sie
              wyzszy i zawsze kupuje mu cos za dlugiego (ja zreszta jemu tez), zeby dac komus
              leki musze sobie sutawic numer alarm w komorce stwoerdzam lipcowa ze jestes
              przewrazliwiona. Gdys zalozylas ze matka za takie zachowania bylaby
              napietnowana. Otoz nie widze powodu by pietnowac kogokolwiek ze zalozyl za male
              lub za duze ubranie dziecku ktore tego nie oprotestowuje, ze czegos nie zalozyl
              gdyz sama nie dalej jak wczoraj wypuscialam z domu dziecko ktore pod kurtka
              mialo T-shirt gdyz sie na mnie obrazilo, ubralo na przekor lekko po czym cichcem
              zalozylo kurtke smile nie widze powodu, by opieprzac meza za cokolwiek gdyz jest
              tak samo dobrym ojcem, jak ja matka chociaz olewam nieco kwestie ubraniowo-
              zywieniowe, do dat, dawek i terminow mam dziurawa pamietc i w ogole jestem
              roztrzepana i po prostu ie chce mi sie myslec o takich rzeczach. Owszem znam
              ludzi zorganizowanych, ktorym nigdy nie myla sie ciuchy i terminy. Przy jednym
              dziecku tak nie mialam, gdyz nie bylo jego ciuchow z czym pomylic. Przy dwojce
              juz tak mialam smile

              dla mnie osobiscie jest to powod do smiechu a nie wyzywanie meza od idiotow.
    • morgen_stern Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 20:20
      No niestety, zuzioru, lipcowa plus kilka innych mają rację - ja bym się raczej
      zaczęła martwić, a nie chichotać z nierozgarniętego gapcia.
      Prawdopodobnie sama trochę do tego doprowadziłaś - faceci odsuwani i wyręczani w
      pewnych czynnościach błyskawicznie uczą się takiej lekcji, sama to przerobiłam
      na własnej skórze wink więc lepiej zanim wyżywać frustracje na forumowym etatowym
      wichrzycielu zrób małżonkowi przyspieszony kurs domowo - dziecięcy. Teraz jest
      zabawnie, ale kiedyś ci może ten uśmiech zamrzeć na ustach tongue_out
      • agatracz1978 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 20:56
        morgen_stern napisała:

        > No niestety, zuzioru, lipcowa plus kilka innych mają rację - ja bym się raczej
        > zaczęła martwić, a nie chichotać z nierozgarniętego gapcia.
        > Prawdopodobnie sama trochę do tego doprowadziłaś - faceci odsuwani i wyręczani
        > w
        > pewnych czynnościach błyskawicznie uczą się takiej lekcji, sama to przerobiłam
        > na własnej skórze wink więc lepiej zanim wyżywać frustracje na forumowym etatowym
        > wichrzycielu zrób małżonkowi przyspieszony kurs domowo - dziecięcy. Teraz jest
        > zabawnie, ale kiedyś ci może ten uśmiech zamrzeć na ustach tongue_out
        >
        Wiesz, ale czasem zwyczajnie w domu istnieje podział obowiązków. Tak jest np u
        mnie. Mój mąż robi cały remont domu, odśnieża, dba o samochód itp. Oszczędzam
        dzięki temu masę nerwów i kasy związanej z ekipami remontowymi. Do tego
        wszystkiego pracuje. Normalnie nie miałabym sumienia kazać mu jeszcze np obiad
        zrobić czy pozmywać albo sprzątać (choć pomaga mi bardzo jak ma tylko wolną
        chwilę). Tak samo on nie woła mnie do układania płytek, malowania czy robienia
        podwieszanych sufitów itp. Ja nie wymagam. Nie muszę. Kiedy ma czas sam pyta
        mnie o różne rzeczy. Nie będę robiła jednak tragedii jak nie będzie wiedział w
        jaki rozmiar ubrać noworodka kiedy urodzi się nasza mała. Będzie chciał to
        zapyta. Szykując wyprawkę też każde z nas decyduje w dziedzinie, na której zna
        się lepiej. Ja nie wtykam się w składanie wózka czy łóżeczka ograniczając się do
        kolorystyki a mąż ufa mi w wyborze kosmetyków czy ubranek. Nie pozwoliłabym na
        nazwanie go kretynem tylko dlatego, że założyłby małej za małe ubranka - ludzie
        litości.
        • kitka20061 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 22:09
          agatracz1978 napisała:

          > Wiesz, ale czasem zwyczajnie w domu istnieje podział obowiązków.

          Podział obowiązków istnieje w wiekszosci domów, ale zgadzam się w 100% z lipcową (i to już nie pierwszy razsmile ), jak można ubrać dziecko w tak małą bluzkę, że trzeba rozcinać żeby ją zdjąc? Przecież do tego nie trzeba znac rozmiarów, bo na gołe oko widać. Sobie tez zakłada majtki czy bluzki o kilka rozmiarów mniejsze? Ale oczywiście jest w tym też wina żony. Bo jak można miec taki syf w szafce, ze pałętają sie tam ciuszki sprzed dwóch lat?
          A jak lipcowa szczerze pisze to co inni myślą, to od razu połowa się obraża. Ja też uwazam, ze z takim chłopem to ja pod jednym dachem mieszkać bym nie chiała, bo nigdy nie wiadomo co się w życiu wydarzy i czy nie będzie musiał kiedys sam z dzieckiem zostac na dłuższy czas i co wtedy, ubierze taką bluzke, ze zadusi dziecko? Facet nie tylko do bzykania jest........., te czasy się juz dawno skończyły.
          • zuzior077 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 22:14
            A szkoda. smile Z tymi "czasami" rzecz jasna.
          • agatracz1978 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 00:05
            kitka20061 napisała:

            >> A jak lipcowa szczerze pisze to co inni myślą, to od razu połowa się obraża. Ja
            > też uwazam, ze z takim chłopem to ja pod jednym dachem mieszkać bym nie chiała
            > , bo nigdy nie wiadomo co się w życiu wydarzy i czy nie będzie musiał kiedys sa
            > m z dzieckiem zostac na dłuższy czas i co wtedy, ubierze taką bluzke, ze zadusi
            > dziecko? Facet nie tylko do bzykania jest........., te czasy się juz dawno sko
            > ńczyły.
            Nie chodzi już nawet o to jak można założyć za mały ciuszek ale o to czy trzeba
            na tej podstawie ocenić faceta jako kretyna? Zdarzyło się i tyle. Pewnie gdyby
            musiał zostać sam z dzieckiem dałby radę i zapewne nie udusił dziecka - faceci w
            takiej chwili potrafią dać z siebie wszystko (bynajmniej w większości). Mój mąż
            nie potrafi gotować a kiedy byłam w szpitalu dał sobie radę. Dzwonił, pytał ale
            poradził sobie. Pewnie gdyby mnie zostawił z wymagającym naprawy samochodem to
            bym sobie nie poradziła i co też byłabym przez jego kumpli uznana za kretynkę?
            Zwyczajnie uważam, że lipcowa przesadziła z krytyką. Co nie znaczy że popieram
            np nie porządkowanie ciuchów w szafie przez 2 lata albo zwalanie wszystkich
            obowiązków na żonę.
          • alexandra74 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 11:39
            >Ale oczywiście jest w tym też wina żony. Bo jak można miec taki syf
            w szafce, ze pałętają sie tam ciuszki sprzed dwóch lat?<

            Znów ten stereotyp - porządek w szafce dziecka to oczywiście tylko
            obowiązek żony.
            • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 11:52
              > Znów ten stereotyp - porządek w szafce dziecka to oczywiście tylko
              > obowiązek żony.

              Może i stereotyp ale powiedz ilu znasz panów którzy układają ubrania dziecka do
              szafki? Mój jakby musiał to by to zrobił ale nie musi. I teraz czy oznacza to że
              go rozpieściłam? Prawda jest taka że mam po prostu na to czas a on nie. Wolę
              żeby w tym czasie zajął się dziećmi lub mną smile

              Ps. Mój ojciec nie robił w domu nawet jednej dziesiątej tego co robi mój mąż.
              Ale zawsze znajdzie się coś czego mąż w domu nie robi.
              • sir.vimes Kropka, no co Ty? 24.02.09, 12:35
                > Może i stereotyp ale powiedz ilu znasz panów którzy układają ubrania dziecka do
                > szafki?

                Naprawdę włożenie bluzki zdjętej z kaloryfera czy rzut majtkami do odpowiedniej
                szuflady nigdy się Twoim znajomym płci męskiej nie zdarza?

                Zaczęłam zastanawiać się nad tym ilu facetów znanych mi odkłada dziecięce ciuchy
                do szafy - i wyszło, ze wszyscy prócz jednego. Każdego chociaż raz widziałam
                przy zdejmowaniu ciuchów z balkonu czy z suszarki. Z obsługa pralki gorzej ale
                segregacja skarpetek czy odwieszanie spodni, kurtek itp to "męska norma".

                Co więcej - u mnie w domu to MI się zdarza włożyć do szafy dziecku moje
                skarpetki (dziecka noga: 33, moja : 35,5, wszystkie skarpetki czarne lub szare,
                więc w sumie to równo ale jednak), mężowi nigdy. Bo on je dobiera w pary i
                układa, ja wrzucam skarpetkową masę do szuflady i jestem zadowolona;PP

                Czasu wiele nie mamy oboje. Przynajmniej na takie głupstwasmile
                • wilma1970 Re: Kropka, no co Ty? 24.02.09, 13:01
                  Tak ogólnie : "w podstawowej jednostce społecznej jakom jest rodzina"
                  Są przeróżne obszary zainteresowań w rodzinach, u nas wygląda to tak, że nie
                  dublujemy kompetencji, wychodzimy z założenia, że w ciągu godziny-dwóch tygodni
                  jesteśmy w stanie przejąć funkcje współmałżonka. Metodą prób i błędów, z
                  sięgnięciem do literatury...wink
                  Ale za obopólną zgodą moim królestwem jest dom, mojego męża - firma. Ja jestem
                  z tego układu baardzo zadowolona. Nie narzekam (tylko przed okresem).
                  Ktoś nazwał posty lipcowej szczerością, jakoby tylko ona ma odwagę nazywać
                  rzeczy po imieniu, więc jej chwała.
                  No nie nazywajmy szamba perfumerią. Chamstwo = odwaga?
                  • sir.vimes Re: Kropka, no co Ty? 24.02.09, 13:44
                    Ale jakie chamstwo? Czegoś nie doczytałam?
                • kropkacom Re: Kropka, no co Ty? 24.02.09, 13:10
                  > Naprawdę włożenie bluzki zdjętej z kaloryfera czy rzut majtkami do odpowiedniej
                  > szuflady nigdy się Twoim znajomym płci męskiej nie zdarza?

                  A napisałam że nigdy? Bo już nie chce mi się wracać do mojego postu smile

                  Bardziej chodzi mi o to że skoro to kobieta jest częściej w domu to ona więcej o
                  nim wie i bardziej się orientuje. Co oczywiście nie zwalnia pana od tego żeby
                  bluzkę córki ciepnął w odpowiednią półkę. Po prostu jak się coś robi rzadziej to
                  może zdarzyć się wpadka. I tak samo jest kiedy to facet jest częściej w domu
                  (akurat mam w rodzinie taki przykład smile.
                  • sir.vimes Re: Kropka, no co Ty? 24.02.09, 13:49
                    No też mi się nie chce czytać jeszcze raz ale zadałaś pytanie ilu znamy facetów
                    , którzy układają w szafachsmile

                    Jasne, że jeśli kobieta zajmuje się domem to pewnie prędzej niż mąż znajdzie
                    "ten ładny czerwony sweterek" czy "specjalny szaliczek na początek marca" ale
                    bez przesady - mężczyzna (czy kobieta)(, który zakłada dziecku ubranie kilka
                    rozmiarów za małe to ewenement, rzadkość, nie norma. Sądzę, że przeciętny
                    człowiek nawet w obcym domu zdoła znaleźć szafę dziecka domowników i ubranie
                    pasujące na to dziecko.
                    • kropkacom Re: Kropka, no co Ty? 24.02.09, 13:50
                      > człowiek nawet w obcym domu zdoła znaleźć szafę dziecka domowników i ubranie
                      > pasujące na to dziecko.

                      Prędzej czy później na pewno smile
              • alexandra74 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 13:45
                > Może i stereotyp ale powiedz ilu znasz panów którzy układają
                ubrania dziecka do szafki? Mój jakby musiał to by to zrobił ale nie
                musi. I teraz czy oznacza to że go rozpieściłam? Prawda jest taka że
                mam po prostu na to czas a on nie.<

                Daleko szukać nie musze, bo mam na miejscu. Kto akurat zdejmuje
                suche pranie, ten je układa do szafek - proste. Skoro Twój nie ma
                czasu to już wasza sprawa. Ja mam tyle samo czasu co mój, oboje
                pracujemy zawodowo

                > Ps. Mój ojciec nie robił w domu nawet jednej dziesiątej tego co
                robi mój mąż.
                > Ale zawsze znajdzie się coś czego mąż w domu nie robi.

                Mój ojciec robił, mój teść natomiast nie robił nigdy NIC oprócz kupy
                hałasu i bałaganu. I mój małżonek w takim domu wychowany, a jednak
                potrafi przy dzieciach i w domu zrobic wszystko, od przewijania
                począwszy na przetworach domowych skończywszy. I nie wszystko robił
                odkąd go znam, przyszło z czasemsmile
                • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 13:55
                  > I mój małżonek w takim domu wychowany, a jednak
                  > potrafi przy dzieciach i w domu zrobic wszystko

                  No tak, teraz wyszło że mój nie potrafi wszystkiego smileNie chce mi się licytować.
                  W każdym razie z moim mężem dzieci zostawiłabym ciemno.
                  • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 13:57
                    > dzieci zostawiłabym ciemno.

                    "W ciemno" miało być smile
                    • alexandra74 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 14:50
                      Ja nie "zostawiłabym", bo zostawiam. Od zawsze byłam o nie spokojna.
                      I sporadycznie dzwonił, np. z pytaniem, czy podgrzać 2-miesięcznemu
                      synkowi kolejną butelkę mleka, gdy ten wtrąbił już 125 ml "i dalej
                      mlaska". Nie raz wyjeżdzałam mając noworodka na egzamin 160 km dalej
                      i zajęta byłam powtarzaniem materiału a nie truciem głowy, czy mąz
                      sobie poradzi.

                      I powtórzę: tutaj zgadzam się z Lipcową całkowicie. Może dlatego, że
                      ja też trafiłam na przytomnego, obowiązkowego chłopa i nie musiałam
                      się przekonywać, czy on wie, gdzie dziecko ma odpowiedniego rozmiaru
                      śpiochy, koszulki czy pampersy.
                      • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 15:30
                        > Ja nie "zostawiłabym", bo zostawiam.

                        Jak wychodziłam, wychodzę i będę wychodziła to też zostawiam smile Wyjechać na
                        dłużnej też mogę. Pomnik postawić?

                        > I powtórzę: tutaj zgadzam się z Lipcową całkowicie.

                        Zgadzasz się ze mąż autorki to idiota? Bo to stwierdzenie wiodło prym w
                        wypowiedziach Lipaca. Ja osobiście takiego określenia bym na pewno nie użyła.
                        • alexandra74 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 19:20
                          Widze, że usilnie mnie w tym wątku "szukasz". Czy to ze względu na
                          fakt, iz zgadzam sie z Lipcową? Zresztą - nieważne. Ja Tobie ani
                          autorce wątku mężów nie wybierałam, więc skoro Wam tak dobrze i
                          kochacie tych roztrzepanych mężów-bałaganiarzy - wasza sprawa.

                          Niektórzy lubią określenie: idiota, ja preferuję: kretynsmile
    • luxure Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 20:24
      Nie mają. Ostatnio jak syna na sanki ubierał, włożył mu moją bluzę. Bluza
      czarna, z kapturem, rozmiar S ("więc czego chcesz kobieto?")Co lepsze, 7 -letnia
      sierota nie powiedziała że bluza jest matki i wara od niej.
      • zuzior077 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 20:48
        Baby z całej tej zabawnej historyjki rozpętała się burza w szklance wody. Nie
        wierzę,że wasi faceci są tacy zorientowani jeśli chodzi o sprawy domowe. Wszyscy
        których znam wiecznie czegoś szukają, pytają o wszystko małżonki gdzie jest to
        czy tamto. Taka natura facetów. Uważam,że oni przykładają wagę do innych rzeczy.
        To ,że małż miał "ubraniowe" wpadki nie znaczy,że jest złym ojcem czy nie ma
        pojęcia co jadają, lubią, bawią się jego dzieci. On na co innego zwraca uwagę.
        Ubrać- praktycznie i stosownie do pogody.
        Historyjki wydają mi się zabawne. Nie martwcie śpiochów trzylatce nie zakłada. smile
        • sir.vimes To nie wierz. 23.02.09, 20:56
          "Nie
          > wierzę,że wasi faceci są tacy zorientowani jeśli chodzi o sprawy domowe."

          I tym się pocieszaj.
          • zuzior077 Re: To nie wierz. 23.02.09, 21:05
            Poszalałyście czy co?
            • angazetka Re: To nie wierz. 23.02.09, 21:23
              Dlaczego niby poszalały? Co w tym szalonego widzisz?
              • zuzior077 Re: To nie wierz. 23.02.09, 21:34
                Poszalały co po niektóre. Opowiadam zabawną rzecz a wyszła z tego wielka teoria
                na temat " biednej żonki której mąż w domu nic nie robi, dziećmi się nie
                interesuje i nie wiem co jeszcze". Często opowiadamy sobie z dziewczynami na
                kawce "wybryki" na szych ukochanych, chciałam opowiedzieć i wam a zostałam
                wyzwana od idiotek a mój małż od kretynów. Szkoda gadać.
                • wilma1970 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:06
                  E, nie przejmuj się <poklepuje po ramieniu>. Mój mąż mnie też tak zaskakuje. I
                  też zawsze mamy z tego kupę śmiechu.
                  Ja kiedyś przysnęłam sobie w domu na Mazurach, o coś pytało się mnie 7.letnie
                  dziecko, mruknęłam "acha" i dalej spałam i za kilka sekund oprzytomniałam, gdy
                  trzasnęły drzwi. Wstałam nieprzytomnie, byłam niekompletnie ubrana i założyłam
                  na siebie pierwszą rzecz z szafy. Bluzę bardzo szczupłego znajomego, który ją
                  tam zostawił. Poleciałam, znalazłam dziecko - żyło (jezioro, las...straszne
                  myśli) i potem nie mogłam rozciąć tej bluzy, nie była nasza (nie kupiłabym jej
                  tak łatwo, GAPa nie ma w Polsce) Boże, co ja przeżyłam ściągając ją sama. Jedyną
                  w miarę silną osobą na terenie domu był 15. letni syn, ale nie chciałam mu
                  fundować takiej traumy.
                  Lepiej Ci?
                • kitka20061 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:14
                  zuzior077 napisała:

                  > Opowiadam zabawną rzecz....

                  Jak to jest dla Ciebie zabawne, to już proszę, nie pisz wiecej bo sie kompromitujesz dziewczyno.
                  • zuzior077 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:21
                    Następna której walnęło na dekiel. Rzeczywiście za mała bluzka może udusić.smile
                    Oczywiście ciuch był do zdjęcia skoro wlazł ale tylko facet mógł wymyślić jej
                    rozcięcie. Życzę ci takiego małża jak mój chociaż w połowie choć czasem byś
                    miała straty w ciuchach.
                    • 18_lipcowa1 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:28
                      Życzę ci takiego małża jak mój chociaż w połowie choć czasem byś
                      > miała straty w ciuchach.

                      jezu niech bog chroni- chociaz w niego nie wierze kobiety i dzieci
                      przed takimi ignorantami!
                    • kitka20061 do zuzior077 23.02.09, 23:25
                      Dziewczyno, nie wiesz co to przenośnia? I już się nie tłumacz, bo coraz bardziej się pogrążasz niestety.
                      A jakbym miała takiego męża jat Ty, to u nas by raczej straty w ludziach a nie w ciuchach były, bo ja takich ludzi niestety nie akceptuję dłuzej niż 5 sekund. Jak już napisałam wczesniej, ja mam męża idealnego pod każdym względem.
                • 18_lipcowa1 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:27
                  zuzior077 napisała:

                  > Poszalały co po niektóre. Opowiadam zabawną rzecz a wyszła z tego
                  wielka teoria
                  > na temat " biednej żonki której mąż w domu nic nie robi, dziećmi
                  się nie
                  > interesuje i nie wiem co jeszcze".

                  Ale to nie jest zabawne, tylko przykre. I jestes biedna zonka bo tak
                  siebie opisujesz wlasnie.



                  Często opowiadamy sobie z dziewczynami na
                  > kawce "wybryki" na szych ukochanych,

                  o jezu, to jest Was wiecej??????????


                  chciałam opowiedzieć i wam a zostałam
                  > wyzwana od idiotek a mój małż od kretynów. Szkoda gadać.

                  Moze jakas nauka z tego bedzie wyciagnieta?
                  • zuzior077 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:31
                    Jak grochem o ścianę.
                    • 18_lipcowa1 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:32
                      zuzior077 napisała:

                      > Jak grochem o ścianę.

                      koncz pani, wstydu oszczedz
                      • zuzior077 Re: To nie wierz. 23.02.09, 22:34
                        Szczekaj dalej to kolejny wątek o tobie założą pani przepewna.
                    • kitka20061 Re: To nie wierz. 23.02.09, 23:35
                      zuzior077 napisała:

                      > Jak grochem o ścianę.

                      Piszesz o sobie?
                      • kassandra77 Uśmiałam się ile wlezie... 24.02.09, 08:22
                        aleście się nakręciły.
        • angazetka Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 21:19
          > Wszyscy
          > których znam wiecznie czegoś szukają, pytają o wszystko małżonki
          gdzie jest to czy tamto. Taka natura facetów.

          Oczywiście, a wszystkie kobiety mają w genach dar właściwego
          ubierania dzieci oraz gotowania, prania i sprzątania.
        • 18_lipcowa1 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 22:24
          Nie
          > wierzę,że wasi faceci są tacy zorientowani jeśli chodzi o sprawy
          domowe.


          A dlaczego mieliby nie byc?


          Wszysc
          > y
          > których znam wiecznie czegoś szukają, pytają o wszystko małżonki
          gdzie jest to
          > czy tamto. Taka natura facetów.


          Nie, nie natura. Kwestia tego co sie wymaga od pana i jak pan
          wychowany byl.Moj byl wychowany ze kobieta to nie sluzaca, dom jest
          wspolny, obowiazki wspolne, dzieci wspolne i ma to samo wiedziec co
          kobieta.
          I wie. Czyli mozna.

          Uważam,że oni przykładają wagę do innych rzeczy
          > .


          No jasne. Pewnie w twoim mysleniu ' wazniejszych'
          Nie garowo-dzieciowych?

          > To ,że małż miał "ubraniowe" wpadki nie znaczy,że jest złym ojcem
          czy nie ma
          > pojęcia co jadają, lubią, bawią się jego dzieci. On na co innego
          zwraca uwagę.
          > Ubrać- praktycznie i stosownie do pogody.

          I w za male ubranka?


          • wieczna-gosia Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 22:38
            tez nie przykladam wagi do rzeczy garowo dzieciowych.
            • wilma1970 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 23:11
              Ja wzbudzam podejrzliwość nauczycielek (nie pamiętam w której dzieci są klasie
              A? B? VI?) i pielęgniarek (za Boga nie jestem w stanie spamiętać dat urodzin)
          • kitka20061 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 23:37
            zuzior077 napisała:

            > Nie
            > > wierzę,że wasi faceci są tacy zorientowani jeśli chodzi o sprawy
            > domowe.

            > Wszysc
            > > y
            > > których znam wiecznie czegoś szukają, pytają o wszystko małżonki
            > gdzie jest to
            > > czy tamto. Taka natura facetów.

            Nie taka natura facetów, tylko Ty sie z między takimi obracasz i nie rozumiesz że może być inaczej.
        • alexandra74 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 11:46
          >Nie wierzę,że wasi faceci są tacy zorientowani jeśli chodzi o
          sprawy domowe. Wszyscy których znam wiecznie czegoś szukają, pytają
          o wszystko małżonki gdzie jest to czy tamto. Taka natura facetów.<

          To w dziwnym towarzystwie się obracasz.
          Taka natura facetów? Owszem, tych, za których wszystko kobiety
          robią. Za tych swoich rokosznych, zabieganych, skretyniałych gapciów.

          PS. ZŁOTA TRZCIONKA dla Lipcowej za wypowiedzi w tym wątku.
          • kropkacom Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 11:56
            > PS. ZŁOTA TRZCIONKA dla Lipcowej za wypowiedzi w tym wątku.

            Tylko nie to smile Widzę że troll Lipcowa ma już swoje fanki. Dziewczyny, ona
            czysta teoretyczna o życiu w rodzinie z dzieckiem nic nie wie. Albo inaczej, ona
            wie wszystko i wszystkiego jest pewna na 100 procent. A czemu? Bo tak. Płycizna.
          • nutka07 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 24.02.09, 14:21
            Zwlaszcza za ta forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=91770104&wv.x=2&a=91782601 wypadaloby wiedziec co sie pisze. Mysle, ze to dobrze podsumowuje.
            • jowita771 Nutka 25.02.09, 18:32
              Z tym "pierwszym primo" i "drugim primo" to jest cytat, a nie nieuctwo Lipcowej.
    • gacusia1 Moj maz nie ma z tym problemu 23.02.09, 21:03
      poniewaz za male ciuchy chowam w karton do piwnicy,a za duze sa tak
      schowane,ze by ich nawet nie znalazl.
    • emigrantka34 Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 21:13
      Cos jest na rzeczy. Moj malz potrafi trafic co prawda w szafe, ale
      nie potrafi trafic we wlasciwa szuflade i zawsze wyciagnie cos, co
      bylo noszone pol roku temu.
      • akseinga Re: Czy wasi mężowie nie mają pojęcia... 23.02.09, 21:42
        Faktycznie taki jazgot o nic. Masa wątków była o naszych i mężów
        wpadkach i gafach i było hiihihi. No, ale czasy się zmieniły
        kryzys,kurs franka, powroty Polaków z zagranicy itp. to już i do
        śmiech mniej. A tak na podsumowanie: patalogią mi to zalatuje i
        proponuję wystawić mu walizki a nie podśmiechujki sobie robić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka