Dodaj do ulubionych

a propos dzieci na weselu

    • dorotamakota1 Ja 26.02.09, 09:46
      Ja nie poszłabym gdyby moje dzieci nie zostały zaproszone z jednego prostego
      powodu - nie miałabym dla nich zapewnionej opieki bo cała rodzina wybierała by
      się zapewne na wesele... Całe szczęście jeszcze nie miałam takiej sytuacji i
      młodzi byli już ze mną na kilku weselachsmile.
      • e_r_i_n Re: Ja 26.02.09, 10:00
        Tzn. na wszystkie wesele chodzi jednocześnie rodzina Twoja i męża? smile
        • azile.oli Re: Ja 26.02.09, 10:40
          erin, różnie bywa. Moja teściowa np nigdy nie chciała zostać z
          dziećmi, gdy szliśmy na wesele. Na szczęście wesel z ''mojej
          strony ''było niewiele. Jeśli ze strony męża, moja mama zostawała
          bez problemu. Są też sytuacje, gdy np dziadkowie już nie żyjąś, są
          za granicą, mieszkają na drugim końcu Polski itd. Ale główne
          przyczyny mogśą być dwie : dziadków z jednej strony brak, lub
          dziadkowie nie chcą zostać z wnukiem. Wesela są czasem tzw
          wyjazdowe, opiekunka wtedy też odpada. Do pewnego wieku dziecka ja
          po prostu na wesela nie chodziłam, gdy nie miałam z kim zostawić,
          nawet, jeśli było zaproszone.
          • myelegans Re: Ja 26.02.09, 19:42
            azile.oli napisała:

            > erin, różnie bywa.
            > przyczyny mogśą być dwie : dziadków z jednej strony brak, lub
            > dziadkowie nie chcą zostać z wnukiem.

            Bzdura. Nikt na pustyni nie mieszka. TO przepraszam, zadnych innych
            babysitterow poza dziadkami nie ma? Nie mam zadnej rodziny w okolicy
            i od zawsze jak chcemy wyjsc wieczorem, albo na przyjecie, albo na
            wesele to zatrudniamy opiekunke do dziecka. Kiedys byla to niania,
            pozniej ktores z przyjaciol, ostatnio 16-letnia sasiadka, z ktora
            maly lubi zostawac, zwlaszcza jak przyjdzie z psem do towarzystwa.
            • azile.oli Re: Ja 26.02.09, 19:58
              Wszystko to prawda, ale jeśli wesele jest na miejscu. Jeśli nie ,ma
              mnie 3 dni, to siłą rzeczy albo dzieci yrzeba zabrać, albo na wesele
              nie jechać. Nie zostawiłabym dzieci z obcą osobą w domu na 3 dni,
              nawet gdyby dzieci ją znały i lubiły. Dzieci dla mnie ważniejsze,
              niż wesele, wolę nie jechać. Natomiast nie jest dla mnie sytuacją
              komfortową zabieranie dziecka na wesele. Osobiśc\ie nie wzięłabym
              dziecka poniżej 3 lat, na pewno nie 1,5 roczne. Natomiast na naszym
              weselu dzieci były, miały osobny stolik, nieźle się bawiły, ale to
              nie były dzieci bardzo małe. Jestem jedynaczką, ale gdybym miała
              brata lub siostrę, to zaprosiłabym ich razem z dziećmi, jeśli
              mieliby je gdzie zostawić, to pewnie przyszliby bez nich. Tak robi
              człowiek rozsądny, który ceni sobie wygodę, chce się pobawić. Ale
              nie każdemu to przeszkadza. Natomiast koleżanki zdecydowanie
              zapraszałabym bez dzieci. Przyczyna jest prosta: jeśli ona nie
              będzie miała z kim zostawić dziecka i nie przyjdzie, to trudno.
              Jeśli tak zrobi członek najbliższej rodziny, bo ja nie chciałam jego
              dziecka, to będzie mi przykro.
              • myelegans Re: Ja 26.02.09, 21:04
                > Wszystko to prawda, ale jeśli wesele jest na miejscu. Jeśli
                nie ,ma
                > mnie 3 dni, to siłą rzeczy albo dzieci yrzeba zabrać

                Takiej sytuacji nie mialam, gdybym miala, to albo nie pojechalabym
                wogole, albo z dzieckiem + opiekunka + hotel
        • mariolka55 Re: Ja 26.02.09, 11:18
          Cytate_r_i_n napisała:

          > Tzn. na wszystkie wesele chodzi jednocześnie rodzina Twoja i męża? smile


          to nie do mnie pytanie,ale odpowiem bo ja tez z tych co nie maja z kim dzieci
          zostawic

          wesele w mojej rodzinie:
          tesciowa nie zyje,tesciu sie do opieki nie nadaje.
          szwagierka ma swoje zycie i nie wypada jej obciazac opieka nad bratankami
          wesele w meza rodzinie:
          moja mama absolutnie nie wyraza checi zaopiekowania sie wnukami,tata sie zgodzi
          ale i tak sa problemy bo dzieci trzeba zabierac w srodku nocu do domu,bo do rana
          spac nie moga u dziadków bo przeszkadzaja mojej mamie,czyli lepiej sobie darowac
          dawniej siostra zostawała jak ja poprosiłam,odkad wyszła za maz jest mi po
          prostu głupio ja prosic i tyle.
          nie karzdy ma wspaniałych ,chetnych do opieki dziadków z obydwóch stron.
          • tabakierka2 Re: Ja 26.02.09, 11:22
            mariolka55 napisała:

            bo przeszkadzaja mojej mamie,czyli lepiej sobie darowa
            > c
            o, czyli jednak dzieci ( śpiące???) mogą przeszkadzać? a te
            rozbrykane i rozpuszczone już nie mogą przeszkadzać na weselu?
            • mariolka55 Re: Ja 26.02.09, 11:29
              > o, czyli jednak dzieci ( śpiące???) mogą przeszkadzać? a te
              > rozbrykane i rozpuszczone już nie mogą przeszkadzać na weselu?

              no moga,wiec napisałam wyzej,ze gdybym takie zaproszenie dostała to na pewno nie
              skorzystałabym.
        • dorotamakota1 Re: Ja 26.02.09, 12:14
          e_r_i_n napisała:

          > Tzn. na wszystkie wesele chodzi jednocześnie rodzina Twoja i męża? smile

          Nie, Jednej z wymienionych rodzin po prostu nie posiadam...
    • betty_julcia Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:02
      Szczerze mówiąc to nawet nie wiem czemu ma służyć takie rozwiązanie. Chyba własnie zeby zrobić przykrość rodzicom. Generalnie nie wiem w jaki sposób dzieci przeszkadzają na weselu państwu młodym. Nie widziałam jeszcze wesela gdzie panna młoda musiałaby obsługiwać dzieci, no chyba ze przeszkadzją jej pełne podziwu i uwielbienia spojrzenia małych dziewczyneksmile Najprawdopodobniej chodzi o liczbę miejsc - zamiast dzieci można zaprosić więcej dorosłych i jest to dla mnie ejdyne sensowne wytłumaczenie.
      Na szczęście w mojej rodzinie nikomu dzieci nie przeszkadzają, a moim przyjaciołom zapraszającym nas na swoje wesela nigdy przez myśl nie przeszło nie zaprosić naszej córki.
      Dziecko i tak długo nie wytrzyma i albo mozna je położyć wcześniej spać, albo umówić sie z kimś żeby wcześniej dziecko odebrał. Ale to już jest zmartwienie rodziców a nie państwa młodych. Myślę że rodzice sami potrafią ocenić sytuację czy warto brać dziecko, czy nie.

      Poza tym rozdzielenie dzieci na starsze, młodsze to już wg mnie mega głupotasmile Że niby starsze przeszkadza mniej a młodsze bardziej??? Bu ha ha. Tu się państwo młodzi nie popisali inteligencjąsmile Chyba ze był inny powód podziału. Ale to juz pewnei państwo młodzi sami wiedzą i tylko onismile
      • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:09
        betty_julcia napisała:

        > Szczerze mówiąc to nawet nie wiem czemu ma służyć takie
        > rozwiązanie. Chyba własnie zeby zrobić przykrość rodzicom.

        Chyba żartujesz.
        Byliśmy w zeszłym roku na dwóch weselach znajomych (pracowych).
        Znajomi zapraszali mnie (moi) i męża (jego) z osobą towarzysząca.
        Nasze dziecko widzieli w przelocie dwa razy może. Dla nich nie była
        to osoba konieczna na ich ślubie.
        I takie zaproszenie (bez dziecka) było dla mnie naturalne.

        > Generalnie nie wiem w jaki sposób dzieci przeszkadzają na weselu
        > państwu młodym.

        Może tak, że często rodzice oczekuja mniej lub bardziej liczenia się
        z tymi dziecmi? Ze zazwyczaj (wiem, wiem, ematki sie zawsze zajmuja
        swoimi dziecmi smile) dzieci biegaja, gdzie chca, bo w koncu kazdy na
        nich zerknac moze (w mniemaniu rodzicow). Albo zazwyczaj mlodzi
        wiedza, ze impreza w miejscu/zalozeniu dla dzieci moze byc uciazliwa
        i nie ma np. gdzie tych dzieci w razie czego polozyc?
        Bylam na weselu, gdzie dzieci byly rownie waznymi goscmi, jak
        dorosli - miały swoją salę, pokój do dyspozycji itd.
        Nie kazdy jednak ma ochote organizowac wesele dla dzieci.

        > Nie widziałam jeszcze wesela gdzie panna młoda musiałaby
        > obsługiwać dzieci

        No widzisz, a ja byłam na takim, na ktorym panna młoda przez godzinę
        czytała dzieciom bajki smile

        > no chyba ze przeszkadzją jej pełne podziwu i uwielbienia
        > spojrzenia małych dziewczyneksmile

        Tia, bo dzieci to tylko grzeczne i ułożone małe dziewczynki smile
        • gryzelda71 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:22
          e_r_i_n napisała:
          > No widzisz, a ja byłam na takim, na ktorym panna młoda przez godzinę
          > czytała dzieciom bajki smile

          Rozwiń temat proszę.
          • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:29
            Byłam na weselu.
            Panna młoda o godzinie nie_pamietam_ktorej poszła do pokoju, w
            którym bawiły sie dzieci i czytała im książkę.
            Po około godzinie wróciła do pozostałych gości.
            Wystarczy? smile
            • gryzelda71 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:33
              Bo pomyślałam,ze to był jedyny sposób na ujarzmienie gromady która terroryzowała
              swoim zachowaniem i gości i obsługę.A tu widzę,ze panna młoda zrobiła co chciała.
            • angazetka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:34
              Ale na własne życzenie to zrobiła? smile Bo wiesz, chcącemu nie dzieje
              się krzywda.
              • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:43
                No tak, tak, na własne - to bylo tylko afrofo tego, ze ktos tam nie
                widzial nigdy panny mlodej zajmujacej sie dziecmi na weselu smile
                • betty_julcia Erin 26.02.09, 13:56
                  Wiesz Erin. Podważyć można wszystko podając skrajne przykłady. Nie na każdym weselu panny młode czytają dzieciom. Widocznie mam za małe doświadczenie, w swoim zyciu byłam na niewielu weselach (może około 20) i nie spotkałam sie z kindrbalem na weselusmile

                  Wypowiadając się miałam na myśli wesela w rodzinie lub w blisko zaprzyjaźnionym gronie, gdzie moje dzieci są znane i lubiane. Idąc do znajomych z pracy, jeżeli nie mają dzieci lub wyraźnie nie zapraszają z dziećmi to bez względu czy to wesele czy urodziny czy zwykłe spotkanie nie wymagałabym zaprosin z dziećmi i nie miałabym do nikogo żalu ani pretensji.

                  W lipcu idziemy na wesele do przyjaciół. Zabieram tylko starszą, 6 letnią córkę, która jest uwielbiana w gronie naszych przyjaciół, natomiast synka 2,5 letniego nie biorę. Mała i tak zostanie przez dziadków zabrana ok godziny 22 bo znając nas będziemy wychodzić z wesela ostatni. Ale to jest nasz wybór a zaproszeni jesteśmy całą rodziną.

                  Co do wesel w rodzinie tak sobie myślę że skoro nie warto dzieci zapraszać to po co zapraszać stare babcie, stare ciotki. Bez sensu właściwie. Bo często ani nie potańczą, ani nie dowidzą, ani nie dosłyszą, ledwie co zjedzą. Tylko miejsce zajmują.
                  Kurcze, dziewczyny. Jakbym jeszcze raz za mąż wychodziła to dzięki takim pouczającym dyskusjom dużo miejsca bym zaoszczędziła na gościachsmile Właściwie to pewnie w ogóle bym wesela nie robiła bo to taki kiczowaty i staromodny zwyczajsmile
                  • tabakierka2 Re: Erin 26.02.09, 14:01
                    betty_julcia napisała:

                    to p
                    > o co zapraszać stare babcie, stare ciotki. Bez sensu właściwie. Bo
                    często ani n
                    > ie potańczą, ani nie dowidzą, ani nie dosłyszą, ledwie co zjedzą.


                    Szkoda, że nie widziałaś 90-cio letniej babci mojego męża - szalała
                    jak dzika, aż byliśmy zaniepokojeni, żeby sobie czegoś nie zrobiła.
                    A później rozmawiała z "kupelkami" jakie pyszne jedzenie byłobig_grin i
                    pokazywała kumpelce ( równolatka, ale trochę mniej kumata) zdjęcia
                    jak szaleje na parkieciebig_grin wink
                  • e_r_i_n Re: Erin 26.02.09, 14:03
                    Betty, nie pisałaś o weselu u rodziny i nie korzystaniu z
                    zaproszenia bez dzieci. Pisalas ogolnie (tak to zrozumialam) o
                    zapraszaniu na wesela bez dzieci.
                    W rodzinie - fakt, nie zdarzylo mi sie zaproszenie, na ktorym Młody
                    nie byłby wpisany (inna sprawa, ze poza tym jednym weselem u
                    kolezanki, ktora czytala, bo chciala wink, nie byl - bo w naszym
                    odczuciu to nie impreza dla niego).
                    Stad taki a nie inny moj wpis - ze zaproszenie bez dzieci nie jest
                    czyms godnym potepienia ogolnie.
                    • betty_julcia Re: Erin 26.02.09, 14:22
                      Generalnie cała dyskusja wzięla się od niezaproszenia przez tabakierkę jednego z dzieci brata. Pisałam pewnie ogólnie ale najbardziej odnosiłam się do tej sytuacji.

                      Generalnie uważam że są imprezy dla dzieci i nie dla dzieci. Ale wesele w rodzinie jak najbardziej należy do imprezy rodzinnej gdzie ani staruszków ani dzieci nie powinno zabraknąćsmile Co do tego co tabakierka napisała wyżej ...no właśnie! A jak potrafi cieszyć się kilkulatek i przez całe życie pamiętać jak fajnei było na weselu u cioci. Byłam w szoku jak moja mała kuzynka, która bawiła się na moim weselu jako trzylatka (teraz ma 11) jako jedno ze zdjęć na naszej klasie wstawiła zdjęcie z wesela u cioci Beatki. Ona do dziś pamięta jakieś tam obrazki z tego wesela, lubi u mnei obejrzeć kasetę z niego i naprawdę dla takich miłych chwil, jak razem z moimi dziś dziećmi sobie siedzą i oglądają nie żałuję, i uważam ze warto zapraszać dzieci.
                    • iwoniaw Erin, szkopuł w tym, że wesele bez dzieci jest ok 26.02.09, 16:15
                      dopóty, dopóki dostajesz zaproszenie "państwo Anna i Zenek X" albo "pani Anna z
                      os, towarzyszącą" - i w życiu by mi nie przyszło do głowy, by zabierać w takiej
                      sytuacji potomstwo ze sobą (inna sprawa, że ludzie różne warunki rodzinno
                      -opiekuńcze mają i państwo młodzi nie powinni się w takiej sytuacji oburzać,
                      jeśli zapraszani odpowiedzą odmownie, bo nie mogą/ nie chcą iść bez dzieci).

                      Ale powiedz, gdyby ktoś zapraszał cię z jednym dzieckiem, a o drugim
                      _zaznaczył_, że w żadnym wypadku masz go nie brać, to uważasz to za zachowanie
                      kulturalne i czujesz się zapraszana serdecznie? Bo ja nie.
                      • e_r_i_n Re: Erin, szkopuł w tym, że wesele bez dzieci jes 26.02.09, 20:01
                        A nie, nie, ja w ogóle nie dyskutuje o tym, że nieładnie zapraszać z jednym
                        dzieckiem, a drugie koniecznie wykluczać.
          • czar_bajry Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 11:50
            wesela zdarzają się dość rzadko, przynajmniej w mojej rodzinie i idę na nie po
            to aby się wybawić a nie pilnować dziecka.
      • kawka74 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:16
        Chyba włas
        > nie zeby zrobić przykrość rodzicom.

        No tak, bo państwo młodzi w szale przygotowań o niczym innym nie myślą, jak
        tylko o tym, żeby dokuczyć dzietnym gościom.

        Generalnie nie wiem w jaki sposób dzieci pr
        > zeszkadzają na weselu państwu młodym.

        A w taki, jak opisałam kilka postów wyżej (i nie tylko ja). Niedopilnowane
        dzieciaki mogą spowodować całkiem spore kłopoty.

        no chyba ze przeszkadzją jej pełne podziwu i
        > uwielbienia spojrzenia małych dziewczyneksmile

        To na wesela nie zaprasza się małych chłopców?

        Najprawdopodobniej chodzi o liczbę
        > miejsc - zamiast dzieci można zaprosić więcej dorosłych

        Nie rozumiem przelicznika.

        > Dziecko i tak długo nie wytrzyma i albo mozna je położyć wcześniej spać,

        Jeśli jest gdzie.

        Myślę że rodzice sami potrafią ocenić sytuację cz
        > y warto brać dziecko, czy nie.

        Nie zawsze.
      • angazetka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:24
        > Generalnie nie wiem w jaki sposób dzieci przeszkadzają na weselu
        państwu młodym.

        Nie muszą przeszkadzać konkretnie młodym, wystarczy, że
        przeszkadzają gościom: plącząc się w tańcu miedzy nogami, płacząc
        przy głośniejszej muzyce, próbując skupić na sobie uwagę wszystkich
        itd.
      • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:31
        betty_julcia napisała:

        > Nie widziałam jeszcze wesela gdzie panna
        > młoda musiałaby obsługiwać dzieci

        Nie w tym rzecz, by panna młoda osobiście opiekowała sie dziećmi,
        ale, moim zdaniem, zapraszając dzieci na wesele należy im zapewnić
        odpowiednie warunki. Nie wystarczy pospraszać gości smile Jeśli
        zaprasza się gości z odległego miasta, trzeba zadbać o to, by mieli
        gdzie przenocować, warto się zainteresować, czy leciwa ciocia Basia
        będzie miała czym dojechać i poprosić kogoś z rodziny o podwózkę. A
        jeśli zaprasza sie dzieci - trzeba by im zapewnić jakieś wydzielone
        miejsce, jak np. wspomniana już wcześniej mała salka. No i miejsce,
        gdzie zmęczone maluchy można by położyć spać.
        I to nie tylko zmartwienie rodziców, ale też młodych - organizatorów
        imprezy smile
        • betty_julcia Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:16
          Wcale nie masz racji. Jeżeli wesele jest daleko często państwo młodzi zapewniają gościom nocleg. My zawsze potwierdzając zaproszenie mówimy państwu młodym ze sami pokryjemy koszty noclegu. Jeżeli wesele jest blisko a rodzice chcą koniecznie zabrać ze sobą dziecko to muszą mu też zapewnić szybszy powrót do domu, może np babcia po nie wcześniej przyjechać.
          Wydaje mi się że jeżeli ktoś chce zabrać dziecko na wesele to potrafi sobie wszystko zorganizować tak, żeby dziecko ani nie beczało ze zmęczenia, ani nie plątało sie pod nogami. Jeżeli nie potrafi, to rzeczywiście nie powinien dziecka zaberać.
          Moja córka była na wielu weselach, zaczęła jak miała kilka miesięcy i musiałam (nie chciałam) ją zabrać bo karmiłam ją piersią i pojechała z nami opiekunka której zapłaciłam osobny pokój 100 metrów od sali weselnej. Najczęściej jednak umawiałam sie z kimś, ze odbierze dziecko o godz. 21-22.

          Ale moze rzeczywiście coś w tym jest co mówisz. Moze rzeczwyiście są ludzie którym trzeba wszystko zorganizować bo sami nie potrafią pomyśleć. Ja sie z tym nigdy nie spotkałam ale może rzeczwyiście są na tyle bezmyśllni rodzice ze męczą dziecko na parkiecie do rana więc nic dziwnego że przeszkadza i płacze ... Hmmm, my do takich ludzi niezorganizowanych nie należymy może dlatego nikt nie boi się zaprosić nas z dziećmi - bo sami wiemy kiedy je zabrać a kiedy nie.
      • chloe30 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 12:06
        betty_julcia napisała:

        > Generalnie nie wiem w jaki sposób dzieci pr
        > zeszkadzają na weselu państwu młodym.
        Bo moga się drzeć w kościele, drzec i latac jak opętane na sali i
        tysiąc innych rzeczy.
        no chyba ze przeszkadzją jej pełne podziwu i
        > uwielbienia spojrzenia małych dziewczyneksmile
        Po prostu o niczym innym nie marzyłam jak o uwielbieniu małych
        dziewczynek.
        Ich podziw by mi zwisał i powiewał. A jakby ciale jeszcze za mna
        łaziły (z tym podziwem w oczach of korz) dostałabym szału.

        Najprawdopodobniej chodzi o liczbę
        > miejsc -

        nie, nie o to chodzi. Chodzi o to że niektórzy NIE CHCĄ DZIECI NA
        WESELU.
        • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 12:34
          chloe30 napisała:

          > betty_julcia napisała:
          >
          > > no chyba ze przeszkadzją jej pełne podziwu i
          > > uwielbienia spojrzenia małych dziewczyneksmile
          > Po prostu o niczym innym nie marzyłam jak o uwielbieniu małych
          > dziewczynek.
          > Ich podziw by mi zwisał i powiewał. A jakby ciale jeszcze za mna
          > łaziły (z tym podziwem w oczach of korz) dostałabym szału.
          >
          >
          tak - faktycznie nic mnie tak nie brało na weselu jak ten podziw w oczach
          dziewczynek....dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłam....?

    • chicarica Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:53
      Moja koleżanka miała spięcie z własną, świeżo nabytą teściową, kiedy po swoim
      weselu chciała udać się do apartamentu dla nowożeńców, a okazało się, że w tym
      apartamencie słodko śpią przyprowadzone na wesele dzieciątka, które to
      dzieciątka padły były ze zmęczenia około północy. I została przez rodzinę męża,
      z której wywodzili się rodzice dzieciątek, ogłoszona egoistką bez serca,
      ponieważ kategorycznie zażądała usunięcia stamtąd dzieciątek. Podkreślam, z
      apartamentu dla nowożeńców, specjalnie przygotowanego na noc poślubną.
      • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 11:16
        chicarica napisała:

        > Moja koleżanka miała spięcie z własną, świeżo nabytą teściową,
        kiedy po swoim
        > weselu chciała udać się do apartamentu dla nowożeńców, a okazało
        się, że w tym
        > apartamencie słodko śpią przyprowadzone na wesele dzieciątka,
        które to
        > dzieciątka padły były ze zmęczenia około północy. I została przez
        rodzinę męża,
        > z której wywodzili się rodzice dzieciątek, ogłoszona egoistką bez
        serca,
        > ponieważ kategorycznie zażądała usunięcia stamtąd dzieciątek.

        No bezczelna. Nie zachwyciła się słodko śpiącymi maleństwami? smile
        Dobre smile
        Jak widać, na rozsądek i wyczucie rodziców nie zawsze można liczyć...
        • marva Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 11:22
          Jak znam siebie i swoje zamiłowanie do dzieci to pewnie nie miałabym
          sumienia ich stamtąd wyrzucić. Rozumiem jednak, że młoda mogła się
          porządnie wkurzyć na taki widok. Nikt jej wcześniej nie zapytał
          nawet czy owe dzieci mogą tam spać?
          • chicarica Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 11:36
            Nie, nikt.
            A spięcie miała nie tylko z rodzicami dzieciątek, ale również z teściową, która
            się wtrąciła w sprawę. Oraz ogólnie później cała rodzina męża obrabiała jej
            tyłek, że jaka to ona egoistka.
          • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 12:31
            marva napisała:

            > Jak znam siebie i swoje zamiłowanie do dzieci to pewnie nie miałabym
            > sumienia ich stamtąd wyrzucić.
            >
            a to dobre.....to przepraszam Cię mocno - gdzie młodzi mieli noc poślubną
            spędzić? Poczekac łaskawie aż dzieciątka wyśpią się....No zlituj sie i nie
            wyjeżdżaj z takimi tekstami....Pomijam brak wyobraźni osób, które te dzieciątka
            tam umieściły....

            • chloe30 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 12:46
              attiya napisała:

              > marva napisała:
              >
              > > Jak znam siebie i swoje zamiłowanie do dzieci to pewnie nie
              miałabym
              > > sumienia ich stamtąd wyrzucić.
              > >
              > a to dobre.....to przepraszam Cię mocno - gdzie młodzi mieli noc
              poślubną
              > spędzić?

              Tez mi to do głowy przyszło.
              I zastanawiam sie jak OGROMNA musi byc ta miłośc do dzieci, żeby
              zrezygnować z nocy poslubnej (która wszak poślubna jest tylko raz smile)
              • marva Re: Attiya 27.02.09, 10:15
                Czytaj proszę ze zrozumieniem, co? Napisałam, jak ja bym się
                zachowała i tyle. I napisałam, że rozumiem jednak tą młodą, że się
                wkurzyła! Czytałaś resztę mojego postu czy tylko ten kawałek?
              • marva Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 11:23
                A czy ja napisałam, że jej nie rozumiem? Owszem rozumiem ją.
                Napisałam co ja bym pewnie zrobiła. Co nie oznacza, że jestem
                zdziwiona tym, że młoda miała prawo się wkurzyć. Bo oczywiste jest,
                że miała.
                • attiya Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 12:11

                  no patrz - czyli dochodzimy jednak do tego samego wniosku....
            • chicarica Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 22:16
              Z tego co pamiętam, chodziło tam o to, że państwo młodzi mogli jechać do swojego
              mieszkania, bo ślub i impreza odbywały się w mieście zamieszkania państwa
              młodych i większości gości.
              • attiya Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 07:44
                chicarica napisała:

                > Z tego co pamiętam, chodziło tam o to, że państwo młodzi mogli jechać do swojeg
                > o
                > mieszkania, bo ślub i impreza odbywały się w mieście zamieszkania państwa
                > młodych i większości gości.

                to po co wynajmowali apartament? żeby dogodzic teściowej, czy żeby miło spędzic
                tę chwilę? a w mieszkaniu wiadomo a to ktoś się wciśnie bo nie ma gdzie spać,a
                to ktoś chodzi i stuka drzwiami....Osobiście nawet jakbym miała mieszkanie obok
                apartamentu ślubnego to skorzystałabym z tego drugiego - wyjątkowa chwila i
                sytuacja a teściowa to się popisała łolaboga....
            • marva Re: Attiya 27.02.09, 10:13
              Czytaj proszę ze zrozumieniem, co? Napisałam, jak ja bym się
              zachowała i tyle. I napisałam, że rozumiem jednak tą młodą, że się
              wkurzyła! Czytałaś resztę mojego postu czy tylko ten kawałek?
              • attiya marva 27.02.09, 12:10
                czytam wszystko, i rozumiem czytany tekst, wyciągam wnioski i odpisuje a że nie
                podoba Ci się to co pisze to już nie mój problem.Pisze o tym, ze sam pomysł
                położenia dzieci w apartamencie młodych to sory żeby brzydko nie napisać -
                pomysł denny. I tyle.
                • marva Re: marva 27.02.09, 12:32
                  No jasne, że denny. Zgadzam się z Tobą w pełni. Ja napisałam, że jak
                  znam siebie to by mi było tych dzieci szkoda i już. Co wcale nie
                  znaczy, że nie wkurzyłabym się na ich rodziców i teściową. Nie ma co
                  dyskutować pomysł beznadziejny a zachowanie teściowej i rodziców
                  owych dzieci jeszcze bardziej głupi.
      • malila Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:01
        Skąd teściowa miała klucze?
    • paskudek1 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:17
      zupełnie nie rozumiem probpemu dzieci na weselusmile I na prawde NIE ROZUMIEM czemu dla niektórych jest to impreza li i jedynie dal dorosłych, skoro z definicji jest ti impreza RODZINNA. A rodzina, czy się komus podoba czy nie, ma w swoim "składzie" także i dzieci. W wątk tabakierki dawałam rpzykład wesela mojej siostry - 20 lat temu, ja byłam nastolatkąsmile a na wesele przybyli jacyś kuzynowei pana młodego (cała rodzina z Warszawy i okolic) - młode małzeństwo z malutką córeczką. Nie pamiętam dokładnie ale chyba nawet roczku nie miała. Rrrrany, jak ONI SIE WYBAWILIsmile. przetańcowali niemal całe wesele (w większości czesć "warszawska" wyjechała wcześniej) patrząc sobie w oczy z miłościa i usmiechem. WIększośc tańców z ... dziecięciem na rękach. Mała po prostu była spokojna, wesolutka. NIKOMU nie przeszkladzała. Nie pamiętam dokładnie czy jakas babcia, ciocia czy inna kuzynka się nia zajmowała ale powtarzam nie rpzeszkadzał NIKOMU a rodzice wybawili się najwspanialej i wcale nie wyglądali na zmęcoznych dzieckiem.
      Na moim własnym weselu DO GŁOWY by minie przyszło że nie będzie dziecięcej części rodziny. A było tego znacznie więcej niż u mojej siostry. I ani żadne dziecko kelnerce pod nogi nie weszło, ani nie rpzeszkadzało dorosłym. Zero problemu.
      A co do tego, że wesele jest dla młodych ito jest ich dzień, to ja akurat uważam, że ŚLUB jest dla młodych, a wesele to rzyjęcie dla RODZINY, dla mojej Mamy, Taty, Dziadka i całej reszty która cieszy się razem ze mnąsmile
      • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:23
        > zupełnie nie rozumiem probpemu dzieci na weselusmile I na prawde NIE ROZUMIEM czem
        > u dla niektórych jest to impreza li i jedynie dal dorosłych, skoro z definicji
        > jest ti impreza RODZINNA. A rodzina, czy się komus podoba czy nie, ma w swoim "
        > składzie" także i dzieci.

        Bo dla większości jest to kolejna impreza a nie święto nowożeńców czy powitanie
        kogoś w rodzinie. Okazja żeby pokazać się balowej sukni, potańczyć, wypić,
        pobawić się. I osobiście mi to zwisa jak ktoś to traktuje.
        • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:30
          kropkacom napisała:

          > Bo dla większości jest to kolejna impreza a nie święto nowożeńców
          czy powitanie
          > kogoś w rodzinie. Okazja żeby pokazać się balowej sukni,
          potańczyć, wypić,
          > pobawić się. I osobiście mi to zwisa jak ktoś to traktuje.

          Ja może nie byłam na wielu weselach, bo za nimi nie przepadam wink
          Ale każde z nich wyglądało z grubsza tak samo... dużo alkoholu,
          pląsy i swawole, często niewybredne żarty i harce rozochoconych
          wujaszków... Dzieci mi się średnio komponują w tym wszystkim smile
          A "impreza rodzinna" kojarzy mi się raczej z urodzinami cioci czy
          Wigilią, niż tradycyjnym weselem.
          • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:36
            > Wigilią, niż tradycyjnym weselem.

            Na tradycyjnym weselu spotyka się właśnie cała rodzina. Dzieci to też rodzina.
            Ale rozumiem że nie każdy chce mieć takie wesele.

            Co do uroczystości to wolę żeby dzieci poznały kuzynów na weselu niż pogrzebie smile

            A co do picia i pijanych sprośnych wujków to już zależy od rodziny.
            • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:50
              kropkacom napisała:

              > > Wigilią, niż tradycyjnym weselem.
              >
              > Na tradycyjnym weselu spotyka się właśnie cała rodzina. Dzieci to też rodzina.
              > Ale rozumiem że nie każdy chce mieć takie wesele.
              >

              > Co do uroczystości to wolę żeby dzieci poznały kuzynów na weselu niż pogrzebie
              > smile
              >
              > A co do picia i pijanych sprośnych wujków to już zależy od rodziny.

              no nie wiem, na to wychodzi, że tylko ja i nieliczne osoby bywały na weselach,
              gdzie się pije alkohol....Nie jest to dla mnie rodzinna impreza, gdzie spotykam
              kogos kogo nie widziałam 5 albo i więcej lat. Gdzie są zapraszani znajomi,
              przyjaciele, rodzina drugiej strony - młodej bądź młodego. I gdzie tu rodzinna
              impreza? Tak jak napisał to ktos wcześniej - rodzinna impreza to wigilia albo
              pierwsze urodziny dziecka gdzie są rodzice dziecka, dziadkowie, chrzestni. I tyle.
            • hanalui Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 20:59
              kropkacom napisała:
              > Co do uroczystości to wolę żeby dzieci poznały kuzynów na weselu
              niż pogrzebie
              > smile

              EEE....Bylo juz tu kilka watkow o tym ze ciezarnych, jak rowniez
              dzieci na pogrzebach byc nie powinno big_grin

              I gdzie sie te biedne dzieci maja zycia, przebywanie w towarzystwie,
              zachowan przy stole nauczyc skoro wiecznie poza zycie...do
              supermarketu nie, w odwiedziny do cioci nie, na wesele nie, do
              restauracji nie, do pociagu nie, ...itd
              I w sumie to juz sie powoli nie dziwie ze takie dzikusy rosna ... ja
              tam pamietam ze jako dziecko bylam i na weselach, i na pogrzebach i
              nawet do owczesnych sklepow na stanie wkolejkach tasiemcowych mnie
              zabierano...i kurcze zyje
              • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 21:24
                hanalui napisała:

                > I gdzie sie te biedne dzieci maja zycia, przebywanie w
                towarzystwie,
                > zachowan przy stole nauczyc skoro wiecznie poza zycie...do
                > supermarketu nie, w odwiedziny do cioci nie, na wesele nie, do
                > restauracji nie, do pociagu nie, ...itd
                > I w sumie to juz sie powoli nie dziwie ze takie dzikusy rosna ...

                No ba, wiadomo przecież, że jak się dziecka na wesela nie ciąga ze
                sobą, to znaczy, że je się w komórce do pełnoletnosci trzyma, a co ;-
                )
              • mariolka55 Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 08:36
                Cytat
                EEE....Bylo juz tu kilka watkow o tym ze ciezarnych, jak rowniez
                dzieci na pogrzebach byc nie powinno big_grin

                I gdzie sie te biedne dzieci maja zycia, przebywanie w towarzystwie,
                zachowan przy stole nauczyc skoro wiecznie poza zycie...do
                supermarketu nie, w odwiedziny do cioci nie, na wesele nie, do
                restauracji nie, do pociagu nie, ...itd
                I w sumie to juz sie powoli nie dziwie ze takie dzikusy rosna ... ja
                tam pamietam ze jako dziecko bylam i na weselach, i na pogrzebach i
                nawet do owczesnych sklepow na stanie wkolejkach tasiemcowych mnie
                zabierano...i kurcze zyje


                eee? na pogrzeby tez nie wypada? czy to dla dzieci nieodpowiednie?
                bo juz nie kumamwink
                no własnie gdzie te dzieci maja sie uczyc zycia?

                ja jako dziecko tez byłam zabierana wszedzie na wesela,pogrzeby i w kolejkach po
                cukier tez stałamwink
                • angazetka Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 10:13
                  Cytateee? na pogrzeby tez nie wypada? czy to dla dzieci
                  nieodpowiednie?


                  Dla dzieci ponoć nieodpowiednie, bo traumę będą miały.
      • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:19
        Cytat
        I na prawde NIE ROZUMIEM czemu dla niektórych jest to impreza li i jedynie dal dorosłych, skoro z definicji jest ti impreza RODZINNA.


        Z definicji? Definicja póki co ogłasza, iż wesele to przyjęcie i zabawa z okazji ślubu.

        Druga sprawa - skoro wesele jest, jak twierdzisz, imprezą rodzinną - dlaczego zaprasza się na nie przyjaciół i znajomych? wink
        • paskudek1 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 16:47
          no dobrze, nie "z definicji" ale "zwyczajowo" ok? Znajomi i przyjaciele tez jak najbardziej mile widziani, TAKŻE z dziećmi jeżeli będą mieli na to ochotę albo nie będa mieli z kim zostawić. Na wielu weselach bywałam i na prawdę NIE PAMIĘTAM choćby jednego bez jakichkolwiek dzieciaków. W różnym wieku. Owszem wesele to jest impreza z alkoholem, ale w końcu imieniny u cioci Marysi też.
          A juz szczytem nietaktu jest pójście do kogoś z zaproszeniem i powiedzenie "wiecie, Zosię to mozecie zabrać, ale krzysia to juz lepiej nie bo nam zabawę zepsuje".
          • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 17:49
            Paskudku, chodzi o to, że ktoś ma takie a nie inne wyobrażenie swojego wesela i
            może je sobie wyobrażać bez dzieci. Może? Oczywiście, że może. Niezależnie od
            "definicji", "zwyczajowości" itp.

            Ja nawet bym nie pomyślała, aby na wesele własne zapraszać rodzinę do czwartego
            pokolenia w górę, bo tych osób nie znam, wymieniamy zyczenia na święta - albo i
            nie - a kontakt np. z ciotką mojej mamy mam raczej formalny. Na wesele
            zaprosiłabym tych, z którymi JA chcę spędzić ten czas. A nie tych, których
            wypada, czy szeroko pojętą "rodzinę".

            Z tego też powodu nie robię wesela. Bo ja i mój przyszły mąż po pierwsze nie
            lubimy tłumnych imprez (a tłum to dla nas więcej niż 5-6 osób), po drugie, to ma
            być nasz dzień i tylko nasz i nie mamy ochoty go spędzać w większym gronie.

            Oczywiście w ostatnim masz rację - albo żadnych dzieci, albo wszystkie, bez
            ograniczeń.
            • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 18:14
              no niby racja że albo wszystkie dzieci albo wcale
              ale mój brat rozwiązał to tak: nie chciał dzieci na weselu i zapraszał bez dzieci
              chocby ze wzgledu na koszty i dużo osób było przyjezdnych wiec musiał by im
              zapewnić nocleg dla dzieci
              ale z racji tego że jego rodzona siostra posiada dwojke zaprosił je i chciał z
              nimi uczcic ten dzien bo to jego bardzo bliska rodzina
              i tak samo panna młoda ma rodzonego brata z dzieckiem wiec jego
              synek też był
              a reszta dzieci pociotnych nie była zapraszana i tyle i wszystkim to pasowało
              ja rozumiem wesele bez dzieci
              ale dzieci własnego rodzeństwa pominąć to troche przegiecie
              • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 18:34
                Cytat
                ja rozumiem wesele bez dzieci
                ale dzieci własnego rodzeństwa pominąć to troche przegiecie


                Coś w rodzaju "ja nie jestem rasistką, ale asfalt ma swoje miejsce"...?
                Jak BEZ DZIECI, to bez dzieci. Niezależnie od tego, czy są to dzieci siostry rodzonej, cioci Krysi czy księdza proboszcza.
                Jednak nie rozumiesz idei wesela bez dzieci smilesmile.
                • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 18:41
                  oj romumiem ale ja tak bym nie mogła
                  a jeszcze mi sie przypomniało że mielismy miejsca siedzące przy samych drzwiach
                  do kuchni i żadna kelnerka nie potknęła sie o nasze dzieci
                  cud chyba udoło sie dopilnować
                  a i ja zadowolona bo miałam blisko aby poprosic o podgrzanie butelki
    • magapaka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 23:29
      Dwa lata temu byliśmy z mężem zaproszeni na wesele bez dzieci (wtedy miały 4 i 6
      lat).Odmówiliśmy uczestnictwa w tej "imprezie",kiedy w rozmowie z przyszłymi
      małżonkami okazało się ,że na weselu będzie 2,5 letnia bratanica młodej pani ,bo
      za nią nie muszą płacić.Po co wogóle robić wesele ?
      • 3-mamuska wesele to rodzinna impreza 27.02.09, 23:55
        jak ja mialam wesele to moj brat byl z dziecmi,maly mial 15 mesiecy nikomu nie
        przeszkadal,poszedl spac o 19 i tyle go widzieli byla jeszcze jedna taka
        dziewczynka i nawet jej nie widzial dopiero na kasecie ze slubu.Natomiast
        starsza 5 lat corka brata ciagle chciala ze mna tanczyc, ale to dzieci brata
        najblizsza rodzina ok 21 dzieci zostaly pod opieka sasiadki i juz do rana
        dorosli bawili sie sami.Wesele to rodzinna impreza czesto rodzinny przyjezdaja z
        daleka i maja chce zobaczyc rodzinnke,ale nie bralam dzieci na wesele do
        znajomych ,choc corka jest chrzesnica pana mlodego byli na poprawinach od 15 do
        20 malo ludzi tanczylo, bo wesele trwalo do 7 rano wiec na poprawinach ludzie
        siedzieli jedli i rozmawiali ,choc niektory tez tanczyli, mysle ze:na wesele w
        rodzinie z dziecmi ok tylko wyslanie ich do lozek o normalnej godzinie ,o
        dalszej rodzinny lub przyjaciol to juz mozna sobie dzieciaki zostawic i pobawic
        sie z mezem no chyba ze bardzo bliscy znajomi i zapraszaja wszystkich jak leci.W
        sumie wesele robi sie troche dla gosci i stawianie tak sprawy na ostrzu noza to
        niezbyt mile a na slub kuzynki chcieli nie prosic dziecmi to znaczy wyroznili
        dzieci mojego brata a inni mieli przyjsc bez dzieci ,chodzilo o oplaty za
        dzieci, wiec powiedzialm ,ze im zaplace za swoje dzieci ,ostatecznie wszyscy w
        rodzinie przyszli z dziecmi i bylo ich raptem 8 a liczac moje i brata dzieci to
        razem 5 wiec tylko 3 bylo nadplanowych i byly to male dzieci do 3 lat i
        ostatecznie nie bylo problemu a byly to wszystkie dzieci z rodzinny .jest
        jeszcze 1 najwazniejszy chyba problem z dziecmi ,ze jesli prosicie bez dzieci a
        niektory sie wylamia i przyjda z dziecmi to potem moze braknac miejsca przy
        obiedzie a to jest problem ,mysle ze w kazdej rodzinie jest inaczej pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka