Dodaj do ulubionych

Z wrogiem pod jednym dachem... ech

02.03.09, 19:28
Chodzi o moją matkę. O ojcu nie wspominam bo on to i tak zawsze przytakuje
matce. Oboje mieszkają z nami bo uznaliśmy, że tak będzie lepiej dla nich
(starsi ludzie, w mieście bliżej do lekarza itp..) no i dla nas bo zawsze
wspomogą finansowo czy dzieci z przedszkola babcia odbierze.
Wszystko byłoby ok gdyby nie to, że moja matka robi ze mnie i mojego męża
jakichś tyranów. Robi to za naszymi plecami, gadając po rodzinie albo między
sobą. Oprócz tego ciągle jest foch o głupoty.
Ostatnio mój mąż wpadł na pomysł... zostawił w kuchni telefon z włączonym
nagrywaniem. I się dowiedział... bardzo dużo różnych rzeczy. Że my sobie
nagotujemy i nawp...amy, a oni muszą o głodzie siedzieć i tym podobne rzeczy.
Zawsze jedzenie było wspólne, nikt przed nikim niczego nie zamykał... mąż jak
gotuje to ich prosi aby sobie nakładali, a ja nawet im do pokoju zanoszę.
Dlaczego własna matka mówi na mnie takie rzeczy? Ręce mi opadły... Nagrania
nie chciałam słuchać, mężowi zmyłam głowę, że nagrał bo tak nie wolno... ale...
Szkoda... bo zostaje żal... Jak tu mieszkać i normalnie funkcjonowac pod
jednym dachem z tak fałszywą osobą?
Mąż w pierwszej chwili chciał powiedzieć o nagraniu i zapytac co to ma
znaczyć... powiedziałm żeby tego nie robił bo będzie gorzej, płacz,
przepraszanie. A tego nie chcę bo i tak wiem, że nie będzie to szczere. I tak
będzie w niej złość, że była nagrana bez jej wiedzy i dzięki temu wina sie
obróci na nas. I znowu byłoby kolejne gadanie, oczernianie nas...
Szkoda mi tylko mojego męża bo on się naprawdę stara żeby dobrze z nimi żyć.
Ja się umiem zamknąć w sobie, zobojętnić... ale jego te słowa bolą, ciągle o
tym wspomina.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 02.03.09, 19:29
      Demencja? Alzheimer? Wtedy ludzie mają właśnie takie jazdy.
      • koleandra Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 02.03.09, 19:32
        Tris, dokładnie. Demencja jakaś... Ludzie bez zainteresowań, bez żadnego
        zajęcia. Nudzą się i wymyślają. A mama uwielbia być cierpiętnicą, wtedy jest
        szczęśliwa bo jest nieszczęśliwa. Dokładnie tak to wygląda.
        • dlania Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 02.03.09, 19:37
          POdziwiam, że to wytrzymujesz. Pytanie jak długo wytrzyma to Twój system
          nerwowy. Ja bym nagranie absolutnie puściła rodzicom - niech bedzie że
          przypadkowo nagrane.
    • syriana Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 02.03.09, 19:31
      nuda, stagnacja intelektualna, starcza demencja, może początek Alzheimera
      będzie gorzej, zawsze jest w takich wypadkach
    • broceliande Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 03.03.09, 09:15
      Oj, współczuję.
      Niektórzy na starość strasznie dziwaczeją.
      Nawet trudno mi potępiać Twojego męża za to nagranie. Czysto
      informacyjnie bym potraktowała, żeby wiedzieć, czego się spodziewać.
    • kali_pso Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 03.03.09, 09:27


      Moja babcia była identyczną artystką.
      Miała troje dzieci, zimę spędzała po kolei u każdego z nich.
      Jak się możesz domyslić przebywając u jednego obmawiała to, od
      którego przyjechała i tak w koło Macieju. Dobrze, że moja matka i
      jej bracia znali skłonnosc mamusi do konfabulacji, bo inaczej
      kłótnie w rodzinie byłby na porzadku dziennym. Oddech łapalismy, gdy
      babcia wracał na lato do siebie, ale wtedy obgadywała wszystkich do
      sasiadów, że dzieci o nia nie dbają, chociaz ja z mamą jeździłysmy
      co weekend( mama pracowała a ja sie uczyłam, więc jak inaczej mozna
      było?winkp

      Tak myslę sobie- mieszkasz w mieście- może jakiś Klub Seniora w nim
      istnieje? Trzeba im znaleźć jakies zajęcie( o ile sa jeszcze w
      dobrej kondycji) twórcze choć na kilka godzin dziennie- niech to
      będzie spotkanie przy kawie, wyjście do kina z innymi ludzmi, remik
      czy karty, ale niech oni sie z tego domu ruszą, bo to jest wegetacja
      a nie życie. A z nudów człowiek głupieje.
    • nombrilek Re: Z wrogiem pod jednym dachem... ech 03.03.09, 10:11

      Takie mieszkanie wspólne nie jest dobre, i chyba zazwyczaj zle sie
      konczy. Wiem to chocby z własnego przypadku, bo moi rodzice
      mieszkaja z rodzicami mamy, kazdy ma osobne mieszkanie, jedynie
      wspolna klatka schodowa i piwnica, a jednak od 3 lat dziadkowie do
      taty sie nie odzywaja i na odwrot rowniez, a co wiecej babcia
      rozpowiada niestworzone i wyssane z palca historyjki na temat mojego
      taty gdzie tylko sie dasad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka