Dodaj do ulubionych

jak zycie kopnęło Was w doopę?

12.03.09, 12:20
mnie po raz pierwszy jak nie dostałam się na studia dzienne.
Całą podstawówkę i LO prymuska...a tu zonksad ale to było dawno i
przebolałam już.
A po raz drugi, jak zaczełam pracę nie w zawodzie, bo "poleciałam"
na kasę, a mogłam w zawodzie się realizować za mniejszą kasę, a
teraz cierpię, bo czuję, że wdepnęłam w duże gó...uncertain z tą pracą.
To takie najbardziej dotkliwe kopytongue_out
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:26
      Niezdany egzamin, utrata pracy, porzucenie przez narzeczonego,
      klotnia albo zawod na kims bliskim- to dla mnie nie jest kop w doope
      od zycia, tylko jakas taka naturalna kolej rzeczy, cos do powinno
      dac nauczke i idzie sie dalej.
      Jedyna taka spora przykrosc ktora mnie spotkala i w sumie nigdy sie
      nie skonczy to choroba brata.
      Poza tym wszystko mi sie w zyciu udalo i spelnilo tak jak chcialam.
      • kropkacom Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:30
        > porzucenie przez narzeczonego,

        Pisałaś że to Ty rzucałaś ...
        • mallard Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 15:05
          kropkacom napisała:

          > Pisałaś że to Ty rzucałaś ...

          Kropa, Ty tak się zacietrzewiłaś w dokopaniu Lipcowej, że
          aż "kumanto" Ci się pogorszyło wink. Powiedz - gdzie ona pisze, że to,
          co wymienia, to ją spotkało osobiście? Ot po prostu napisała, że
          według niej, to i to i tamto i owo, to nie są kopy w zadek od życia.
          • rosapulchra-0 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 08.06.13, 18:29
            Ja tam nie widzę, żeby Kropka się na kogokolwiek zacietrzewiała. Coś ci się na oczy zrobiło suspicious
        • lilka69 Re: ha ha kropka com 13.03.09, 21:22
          a mnie zarzucalas, ze nie rozumiem slowa pisanego. a tu prosze- przyganial
          kociol garnkowi.
    • tabakierka2 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:26
      tylko mnie kopnęło?
    • zocha16 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:27
      1. nie udany związek, w wieku 24 lat zostałam samotną matką z 2,5
      letnim dzieckiem, bez żadnej pomocy z zewnątrz. Wiązało się to
      również ze zmiana miejsca zamieszkania (to ja się wyprowadziłam)
      itp.
      A poza tym uważam, że czasami różnego rodzaju kopy w dupę hartują
      charakter człowieka (często go wzmacniają, jest się odporniejszym na
      wiele sytuacji życiowych).

    • emigrantka34 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:29
      Przewlekle schorzenie, zycie z bolem na co dzien. Reszta to tzw
      pikus.
    • triss_merigold6 Bardziej. n/t 12.03.09, 12:30
    • aluc Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:32
      nie kopnęło, uchylam się sprawnie
      • wilma1970 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:40
        Kopnęło? No wtedy tak myślałam i byłam na dnie rozpaczy, ale teraz z perspektywy
        lat uważam, że stało się dobrze. I muszę tylko o tym pamiętać w momencie, gdy
        moim dzieciom "podwinie się noga". Ja nie miałam w takich chwilach wsparcia od
        rodziny i to najbardziej bolało.
        -2xoblałam maturę,
        -nie dostałam się na dzienne studia,
        -21 lat i ciąża,
        A teraz najbardziej mnie przeraża perspektywa RZS i porażającego bólu, który
        uniemożliwia mi np. podtarcie się w ubikacji.
        • tabakierka2 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:42
          wilma1970 napisała:

          > teraz najbardziej mnie przeraża perspektywa RZS

          a co to RZS?
          • 18_lipcowa1 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:44
            tabakierka2 napisała:

            > wilma1970 napisała:
            >
            > > teraz najbardziej mnie przeraża perspektywa RZS
            >
            > a co to RZS?
            >


            reumatoidalne zapalenie stawow?
            >
          • mamamira Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:47
            Choć pytanie nie do mnie ale odpowiem RZS- Reumatoidalne zapalenie stawów,bardzo
            ciężka,uciążliwa,postępująca choroba,życie w bólu.Moja siostra rok temu zachorowała.
            • wilma1970 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:49
              Otóż to.
              • marva Re: wilma 12.03.09, 13:38
                Przybij piątkę! Mnie to też najbardziej przeraża!
                • wilma1970 Re: wilma 12.03.09, 14:17
                  Przybijam. Póki co mocno, ale idzie wiosna...zaraz mi z rączek zrobią się
                  krogulcze łapki.
                  • ma_dre Re: wilma 09.06.13, 00:43
                    a szukalas w necie cos na temat medycyny niekonwencjonalnej? biomedycyny? Kolezanka miala to ch...stwo, przejscie na diete duzo jej dalo, z tym ze nie miala silnej woli i niestety choroba wziela gore...
        • patrice7 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:56
          Co Cię nie zabije, to cię wzmocni- tego staram się trzymać.
          Nic nie da opamiętywanie i grzebanie.
        • mamand Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:04
          wilma1970 napisała:

          > moim dzieciom "podwinie się noga".

          powinęła się noga indifferent
          • wilma1970 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:18
            Aha. Dzięki.
    • driadea Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:34
      Nie kopnęło, ale za to ja skopałam mu tyłek tak, że teraz jest piękne.
    • madameblanka Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:36
      nie wiem czy to życie kopnęło ale można podciągnąć,
      przyłapałam swoją pierwszą wielką miłość na posuwaniu mojej przyjaciółki w
      samochodziesad
      Dwa ciosy za jednym razem. Nie polecam widoku, oj nie.


      ~~~~~~
      Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
      • chicarica Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:41
        Na którym cmentarzu leżą?
        • madameblanka Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:45
          na godny pochówek nie zasłużyli, Wisła im zostałabig_grin


          ~~~~~~
          Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
        • czar_bajry Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:55
          pewnie każda w jakiś sposób kopnęło, tylko każdy inaczej to odbiera
          ala jednych ciosem jest zła praca a dla innych zdrada, choroba itp.
          Ja dostałam nauczkę zachodząc w ciażę w wieku 17 lat, potem jak moja
          przyjaciółka zwiazała sie z moim meżem, teraz to juz oboje od lat są
          exsmilewtedy to było okripne a teraz mnie ti wisi ale mam drugiego męża
          i jeszcze dwoje dziecibig_grin

          Z góry przepraszam za błędy ale mojego ukochanego laptoka szlag
          trafił a dokładniej zalał się w trupa i jest na reanimacjibig_grin
          muszę korzystać z kompa dziecka a tam klawiatura zwalona i wszystko
          jest zupełnie gdzie indziej niż powinnosad
    • karambol45 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:44
      kopnęło mnie wtedy jak sie okazało że nie mam na wszystko wpływu ,
      że są sprawy o których ja nie decyduję ani nie moge nic zrobić ani
      nikt/choroba nieuleczalna bliskiej mi osoby/ i że niby taka
      drobnostka wywraca życie do góry nogami a reszta spraw to tylko
      tworzą krajobraz bo raz sa górki a raz dołki
      • ewelsia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:48
        To, co dla niektórych jest kopniakiem w tyłek, dla innych bywa
        nieistone. Prawdziwe kopy są wtedy , gdy zdarza się nieszczęście,
        coś czego nie możemy odwrócić. Choroba, śmierć, cierpienie. Reszta
        jest resztą po prostu.
    • pszczolaasia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:45
      6 razy mnie kopnelo i to tak, ze za kazdym razem blagalam mojego Slubnego zeby
      sie ze mna rozwiodl i kogos innego poszukal. melodramatycznie i zenujace, wiem,
      ale tak sie wtedy czulam.
    • peresia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:47
      2000r - śmierć Dziecka
      2003r - śmierć Ojca i strata drugiego Dziecka
      2007r - śmierć Męża

      Reszta niepowodzeń to pikuś.
      • tabakierka2 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:48
        crying

        a teraz jak jest? ułożyłaś sobie życie?
      • emigrantka34 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:49
        a jak zyjesz teraz?
        • peresia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:03
          Jakoś (nie cierpię tego słowa) żyję.
          Największą moją bolączką jest znalezienie pracy: mam 4-letnią córkę
          i Mamę chorą na stwardnienie rozsiane, nie mam jej z kim zostawić, a
          na przedszkole i opiekunkę nie zarobię.
          Poza tym mam wykształcenie i doświadczenie handlowe i z racji godzin
          pracy (nawet jakbym miała ją z kim zostawić np. w czasie choroby)
          nie chcę, by córka widywała matkę tuż przed zaśnięciem. Szukam zatem
          złotego środka, no i staram się, cholernie się staram myśleć
          pozytywnie...

          Dzieki za troskę kiss
          • ankak0 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 15:04
            Podziwiam hart ducha. W porównianiu z Tobą nic mnie nigdy nie
            kopnęło.
          • net79 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 13.03.09, 11:03
            To ja tak od siebie powiem, że Perenia to zajebista babka i ze świecą drugiej
            takiej szukać i tu wielki cmok kochana dla Ciękiss
            • peresia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 13.03.09, 11:27
              Net...kiss
              Zajrzę dzisiaj do Was wieczorkiem, obiecuję.
              (sorki, że nie na temat)
              • umasumak Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 14.03.09, 18:10
                Życzę Ci, żeby od tej pory spotykały Ciebie i Twoją córeczkę same dobre rzeczy.
      • mantha Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 13.03.09, 10:18
        Chcialam cos napisac, ale teraz wydalo mi sie to żenująco
        niepowazne...
    • deela Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:48
      za duzo razy, nawet nie chce mi sie pisac
    • hellious Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:49
      Mnie to od poczatku kopalo po doopie i nie tylko. Teraz jest juz coraz lepiej i mam nafdzieje ze zycie nie zechce mnie znow na buty wziasc.
    • morgen_stern Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:53
      Dla mnie to stan naturalny, ja od kiedy pamiętam wciąż żyję na krawędzi i w
      ciągłym zagrożeniu, z krótkimi chwilami wytchnienia smile
      • morgen_stern Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 12:54
        P.S. O szczegółach nie piszę, bo 1) są to rzeczy, które nie dotyczą tylko mnie
        2) są zbyt charakterystyczne 3) nie uwierzyłybyście smile
    • osa551 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:02
      Jak moja córka się urodziła moja mama zachorowała i zmarła po 3 latach walki z
      chorobą. Dotąd jestem w szoku.

      Generalnie oprócz tej sprawy wszystkie rzeczy, które w życiu uważałam za porażki
      okazywały się "blessing in disguise", więc nie mam się do czego czepiać.
      • montechristo4 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:17
        1. kiedy mój syn urodził się w 6 miesiącu ciąży i miał wylew
        2. kiedy okazało się, że mój mąż to damski bokser
        3. kiedy zachorowałam
        ale
        syn ma się dobrze, wyszedł ze wszystkiego (no dobra, prawie)
        kopnęłam męża w dupę
        wyzdrowiałam (tfu, tfu)
        reszta drobnych kopniaczków to lajcik
        • pati9.78 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:51
          Ja urodziłam synka w 34 tygodniu ciąży i tez miał wylew (1/2
          stopień), na szczęści3e wszystko sie wchłonęło i szybko było ok.
          Dziś jest zdrowiutkim 6latkiem. Wtedy mi się wydawało,że mnie życie
          kopnęło, ale okazało sie, że to nic w porównaniu z prawdziwymi
          kopniakami, jakie życie może dowalić.
    • mama-maxa Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:09
      parę razy, parę razy tak solidnie, ale co cię nie zabije, to cię
      wzmocni i żyję dalej. Czasem się zdołuję, czasem porycze, ale
      generalnie uważam, że wszystko dzieje się po coś, a cierpieć też
      trzeba umieć. Póki co cieszę się z tego co mam.
      • ewelsia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:11
        Pamiętajcie, że nic w życiu nie dzieje się bez powodu.Wszystko ma
        swój sens, chociaż nam trudno to zrozumieć czasami.
        • alyeska Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:15
          ewelsia tiaaaaaaaa tiaaaa tia.
          Gleboki sens ma wg. ciebie np.
          - smierc w mekach dzieci
          • ewelsia Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:19
            no tylko czekałam na to, nie musiałam dlugo, jak widać. wszystko ma
            jakiś sens , ale JA nie godzę sie z tym, np. z cierpieniem człowieka
            (dziecka, dorodsłego).moja wiara jest jeszcze zbyt słaba.
        • cudko1 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:15
          przepraszam Cie najmocniej, nie chce nikogo obrazić ale takiej
          bzdyry dawno nie czytałam, powiedz to forumce powyżej, która
          straciła dwoje dzieci i męża. wątpie czy dalej bys tak uważała gdyby
          to Ciebie nie daj boże cos takiego spotkało! Takich tragedii dość
          dla kilku osób a nie jednej kobiety i na pewno nie ma sensu żadnego.
        • sanciasancia Sranie w banie. 12.03.09, 15:07

          > Pamiętajcie, że nic w życiu nie dzieje się bez powodu.
          W sensie? Urodzenie dziecka, które zaraz potem umiera bo ma letalną wadę
          genetyczną też?
          Może mi jeszcze odpowiesz, że co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.
          Sorki, ale dzięki za takie wzmocnienie, dobrze mi było bez. Chętnie oddam moje
          doświadczenia komuś, kto uważa, że się mu przydadzą i nawet mogę dopłacić.
          • croyance Re: Sranie w banie. 12.03.09, 16:19
            Wzmocni na co? Chyba na wiecej cierpienia sad
          • morfinka79 Re: Sranie w banie. 12.03.09, 16:21
            sanciasancia napisała:

            > Może mi jeszcze odpowiesz, że co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.
            > Sorki, ale dzięki za takie wzmocnienie, dobrze mi było bez. .

            Nienawidze tego powiedzenia o wzmacnianiu. Zgodnie z nim jestem
            jakims cyborgiem...choc sama pewnie cytowalam je chetnie przed tym
            wielkim kopem od zycia
            • sanciasancia Re: Sranie w banie. 12.03.09, 16:27
              Ja pewnie też.
              Ale to jest jedna z tych rzeczy, które trzeba przeżyć, żeby zauważyć, jak bardzo
              są absurdalne.
          • lola211 Re: Sranie w banie. 13.03.09, 12:06
            A ja uwazam ze duzo w tym sensu.

            Najdotkliwszym ciosem jak dotad(a bylo ich kilka) byla smierc mojego
            pierwszego dziecka- wczesniaka.Przezylam, zyje i mam sie
            swietnie.Mysle, ze takie przezycia dodatkowo mnie zahartowały, a
            ponadto potafie duzo bardziej docenic dar macierzynstwa, na czym
            korzysta moja córka.
            Nie ruszaja mnie duperele, zatruwajace zycie osobom, ktore w
            zasadzie nic tragicznego nie przezyły.Potrafie cieszyc sie zyciem,
            nie zwracac uwagi na głupstwa.Nie płacze, jestem silna.
            • net79 Re: Sranie w banie. 13.03.09, 12:20
              no i właśnie za to Cię lubięsmile
              • lola211 Re: Sranie w banie. 13.03.09, 22:27
                Jesli to do mnie faktycznie(jak drzewko wskazuje) to milo mi
                bardzosmile.
                • net79 Re: Sranie w banie. 14.03.09, 00:09
                  do Ciebie, do Ciebie, mimo wszelkich różnic w poglądachsmile no może nie w tym
                  temacie akuratsmile
            • sanciasancia Re: Sranie w banie. 17.03.09, 15:02
              > Najdotkliwszym ciosem jak dotad(a bylo ich kilka) byla smierc mojego
              > pierwszego dziecka- wczesniaka.Przezylam, zyje i mam sie
              > swietnie.Mysle, ze takie przezycia dodatkowo mnie zahartowały, a
              > ponadto potafie duzo bardziej docenic dar macierzynstwa, na czym
              > korzysta moja córka.
              Nie wątpię. Też przeżyłam, mam się świetnie i zapewne, jak już urodzę drugie
              dziecko będę niezwykle wyrozumiałą mamą.
              Mimo wszystko, uważam, że nic nie rekompensuje tego, co przeżyliśmy z mężem.
              Charakter pewnie by mi się poprawił, jakbym nad nim troszkę popracowała. Ten kop
              nie był mi do niczego potrzebny. I w tym kontekście, gdy słyszę "co cię nie
              zabije, to cię wzmocni", krew mnie zalewa. Szczególnie od kogoś, kto o podobnych
              doświadczeniach, może sobie przeczytać.
        • vi_sovari Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 09.06.13, 00:13
          ewelsia napisała:

          > Pamiętajcie, że nic w życiu nie dzieje się bez powodu.Wszystko ma
          > swój sens, chociaż nam trudno to zrozumieć czasami.

          Co za brednie! Filozofia życia według Justina Biebera

          https://weheartit.com/entry/12516501
        • ma_dre Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 09.06.13, 00:52
          A ciebie co popchnelo do tak "filozoficznych" przemyslen? No "pochwal sie" tymi "kopami od zycia" uncertain

          WIesz, jak juz jestem bliska szalenstwa, morderstwa, samobojstwa czy zbiorowej rzezi, to sie czasem zastanawiam, po jaka k.... nedze los sprawil ze moje dzieco jest chore? Po co? Co z tego mozna wyciagnac pozytywnego? Myslisz ze cierpienie uszlachetnia? Mylisz sie. Ch.... uszlachetnia. Choroba mojego dziecka nie uczynila mnie nikim lepszym. Rozpacz czyni mnie z kazdym dniem gorsza. Powoli cokolwiek przestaje mnie ruszac. Choroba i cierpienie innych? Ciesze sie, nie jestem sama. To podle ze zycie sprowadza mnie do roli potwora.
    • drinkit Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:15
      tabakierka2 napisała:

      > mnie po raz pierwszy jak nie dostałam się na studia dzienne.
      > Całą podstawówkę i LO prymuska...a tu zonksad ale to było dawno i
      > przebolałam już.


      Wszystkie moje kolezanki z liceum, mające ambicje być prymuskami z każdego
      przedmiotu miały identyczną historię jak Ty. Ci, którzy koncentrowali się na tym
      co ich interesuje podostawali się na wymarzone studia.
      • tabakierka2 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:18
        drinkit napisała:


        >
        > Wszystkie moje kolezanki z liceum, mające ambicje być prymuskami z
        każdego
        > przedmiotu miały identyczną historię jak Ty. Ci, którzy
        koncentrowali się na ty
        > m
        > co ich interesuje podostawali się na wymarzone studia.

        Ja nie koncentrowałam się na byciu prymuską - łatwo przychodziła mi
        nauka i radziłam sobie. Z resztą ostatecznie dostałam się na te
        studiasmile
        A reszta klasy, czyli Ci, którzy koncentrowali się na tym, co ich
        inetersuje
        1) nie zdali matury
        2) w ogóle nie dostali się na żadne studia sad
        Ja po prostu wybrałam studia, na które było 18chętnych na jedno
        miejscetongue_out a ja z wyżu demograficznego jestem dodatkowotongue_out
        • drinkit Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:29
          No ja piszę o takich osobach, którym żyłka pulsowała kiedy nie było piątki tylko np. czwórka. Ja miałam swoje ulubione przedmioty i nie widziałam powodu dla którego miałabym się zarzynać dla 5 z chemii. Wolny czas lepiej poświęcić na rozwijanie zainteresowań, a nie ekstra naukę czego, co mnie nie interesowało.
          Na oblegane studia (dwa kierunki) dostałam się bez problemu.
          No i nie uważam, żeby niedostanie się na studia było "kopnięciem w dupę". To akurat lekkie niepowodzenie, które można naprawić. Ludzie mają poważne problemy.
          • tabakierka2 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:31
            drinkit napisała:

            > nie uważam, żeby niedostanie się na studia było "kopnięciem w
            dupę". To ak
            > urat lekkie niepowodzenie, które można naprawić. Ludzie mają
            poważne problemy.
            >

            no, ale ja nie pytałam o poważne problemy tylko subiektywne
            stwierdzenie co, w Waszym przekonaniu było dla Was kopem w doopę.
            Dla mnie, jako dla 18-19 latki było własnie nie dostanie się na
            studia, na które chciałam ( na inne się dostałam,ale zrezygnowałamtongue_out)
      • 18_lipcowa1 wlasnie mialam to napisac 12.03.09, 13:22

        >
        > Wszystkie moje kolezanki z liceum, mające ambicje być prymuskami z
        każdego
        > przedmiotu miały identyczną historię jak Ty. Ci, którzy
        koncentrowali się na ty
        > m
        > co ich interesuje podostawali się na wymarzone studia.


        U mnie wszyscy znajomi prymusi zmieniali 5 razy kierunki, nie
        zdawali na wymarzone kierunki, ciagle mieli jakies problemy, jedna
        prymuska z mojego roku jeszcze sie nie obronila ( a obrona bylam w
        2005 ).
        • elza78 Re: wlasnie mialam to napisac 13.03.09, 20:01
          lipcowa kochana mam do ciebie pytanie odnosnie tego co napisalas smile
          pracujesz zgodnie z kierunkiem studiow??
          studiujac i broniac sie laczylas swoja dalsza kariere z tym co robisz na studiach?
          ja zmienialam kierunki 3x koniec koncow obronilam sie w zeszlym miesiacu z dosc
          konkretnym skutkiem, i powiem ci ze zal ludzikow ktorzy koncza studia i nie
          wiedza dalej co ze soba zrobic, bo ja na najblizsza przyszlosc mam plan
          konkretny i wlasnie wszystkie te zmiany i wszystkie te niby "stracone" lata
          doprowadzily mnei do punktu w ktorym jestem teraz...
          podsumowujac jak dla mnei czlowiek jest pewny tego co chce w zyciu robic dopiero
          okolo 30, a srednia ocen, zmiany kierunkow i tym podobne o niczym nie swiadcza,
          trzeba kochac to co sie robi i wiedziec czego sie chce.
          • 18_lipcowa1 Re: wlasnie mialam to napisac 13.03.09, 21:16

            > lipcowa kochana mam do ciebie pytanie odnosnie tego co
            napisalas smile
            > pracujesz zgodnie z kierunkiem studiow??

            Nie,teraz nie,ale poza tym prawie caly czas pracowalam i nadal mam
            zamiar pracowac.

            > studiujac i broniac sie laczylas swoja dalsza kariere z tym co
            robisz na studia
            > ch?
            > ja zmienialam kierunki 3x koniec koncow obronilam sie w zeszlym
            miesiacu z dosc
            > konkretnym skutkiem, i powiem ci ze zal ludzikow ktorzy koncza
            studia i nie
            > wiedza dalej co ze soba zrobic, bo ja na najblizsza przyszlosc mam
            plan
            > konkretny i wlasnie wszystkie te zmiany i wszystkie te
            niby "stracone" lata
            > doprowadzily mnei do punktu w ktorym jestem teraz...
            > podsumowujac jak dla mnei czlowiek jest pewny tego co chce w zyciu
            robic dopier
            > o
            > okolo 30, a srednia ocen, zmiany kierunkow i tym podobne o niczym
            nie swiadcza,
            > trzeba kochac to co sie robi i wiedziec czego sie chce.
            >


            A ja nie o tym mowilam.
            Ja o tym ze kujony ciezko znosza takie porazki.
            • elza78 Re: wlasnie mialam to napisac 14.03.09, 17:58
              faktem jest ze dla nadambitnych ludzi czesto jedyna korzysc jaka przynosi pseudo
              porazka jest poczucie krzywdy, warto nie byc zakutym lbem...
              co do pracy w zawodzie to niestety zegar tyka im dalej od ostatniej stycznosci z
              praca w kierunku tym trudniej wrocic, taki los...
              ale nie o tym bylo smile
              moja dewiza jets taka jesli chodzi o sprawy uczelniane - nigdy nie sa to kopy w
              dupe, kazda porazka czgeos uczy, nie ma tego zlego wiec sie smieje z tego typu
              pseudo dramatow... kojarza mi sie z laska ktora w podstawowce plakala jak ktos
              dostal lepsza ocene od niej... paranoja smile
              • elza78 errata 14.03.09, 18:00
                jedyny efekt mialo byc - zmeczona jestem smile
    • gandzia4 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:22
      Utrata bardzo chcianej ciąży w wyniku wypadku.
      Utrata przez nas oboje pracy w momencie gdy byłam w zaawansowanej kolejnej
      bardzo chcianej ciązy i długo planowanej, bo przecież trzeba było sobie zapewnić
      "stabilizację finansową" - hahaha teraz wiem że coś takiego nie istnieje.
      Poważne problemy finansowe w związku z powyższym i również w związku z powyższym
      borykanie się z zagrożoną ciąża oraz depresją ukochanej osoby.
      Urodzenie wcześniaczki z licznymi problemami zdrowotnymi i walka w pierwszych
      dniach o to by żyła a w kolejnych by była zdrowa.
      Zdiagnozowanie u tejże wcześniaczki półtora roku temu bardzo rzadkiej choroby
      genetycznej, na dokładkę ja byłam wtedy w kolejnej ciąży (mój paniczny strach o
      przyszłość starszej i strach o zdrowie tej nienarodzonej wówczas jeszcze, nikomu
      nie życzę takich przeżyć)

      Jednak te kopniaki od życia, wzmacniają mnie hartuja i powodują, ze to co kiedyś
      byłoby bardzo poważnym problemem staje się niemalże ciut upierdliwą błahostką.
      Takie przeżycia przewartościowują po prostu nasze życie i pomagają spojrzeć na
      świat w inny sposób z innej perspektywy.
    • mirkad Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 13:50
      śmierć Taty gdy miałam 11 lat, poronienie po 6 latach starań,
      wreszcie w 2006 narodziny długo oczekiwanej córeczki w 29 tc i rok
      walki o jej życie i zdrowie - ostatni kop mnie dobił (bo jakoś tak
      mnie życie "podkopywało" cały czas) i dopiero tyłek przestaje mnie
      boleć
      • basia0212 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:04
        na tyle mocno by zwalić z nóg życie mnie jeszcze nie kopnęło, jedynie jakieś
        drobne niepowodzenia, problemy.
        I na tego kopa wcale nie czekam, choć domyślam się że kiedyś nastąpi. ja to
        bardziej chyba się boje o zdrowie i życie najbliższych mi mężczyzn, niż o swoje...
    • buzka25 choroba dziecka:( 12.03.09, 13:58
      wada wrodzona, tworzy sie miedzy 24 a 26 DNIEM ciązy, lekarz powinien ja wykryc
      na USG, ale cały czas twierdził ze ciaza ksiazkowa, dziecko zdrowe, a w dzien
      porodu zonksad wade mozna operowac w łonie i dalej sie nierozwija, a tak
      rozwijała sie przez kolejne 8 msc, juz to przebolałam, i kolejny raz do tego
      patałacha nie pojde
      • net79 Re: choroba dziecka:( 12.03.09, 15:40
        Buźka co to za wada?? Miałam podobnie, ale ja się z kolei cieszę, że nie
        wiedziałam i nie operowałamsmile
        • buzka25 przepuklina oponowo-rdzeniowa 13.03.09, 08:37
          inaczej rozszczep kręgosłupa
          • net79 Re: przepuklina oponowo-rdzeniowa 13.03.09, 11:06
            to witaj w klubie kochana, znam oba okresleniasmile Napisz na priwa w jakim stanie
            jest Twoje dziecko, co u was i czy zaglądasz do Niezwykłej Krainki możesmile
          • joanna_sikorska_26 Re: przepuklina oponowo-rdzeniowa 05.06.13, 22:34
            Przepuklina oponowo-rdzeniowa to dystroficzna wada wrodzona, która powstaje około 3-4 tygodnia życia płodowego. Polega ona na niedorozwoju tylnej części kanału kręgowego w wyniku niezamknięcia się tylnej części cewy nerwowej. Trochę informacji:

            Rehabilitacja przepuklina oponowo-rdzeniowa
    • agatracz1978 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:00
      Miałam kilka niefajnych chwil w życiu. Myślałam wtedy, że moje życie daje mi w
      kość. Jednak teraz wiem, że mam w życiu wiele szczęścia. Przeżyłam śmierć kilku
      bliskich przyjaciół (w zasadzie w ciągu 2 lat 4 osoby poniżej 30 lat). Widziałam
      jak przeżywają to ich rodziny i wiem teraz, że moje problemy to nic w porównaniu
      do tego co inni muszą przeżyć. Potwierdza to ten wątek. Najgorzej było usłyszeć,
      że mama ma podejrzenie raka. Okazało się, że guz nie był złośliwy także po
      operacji wyszła z tego. Wszystko co dzieje się złego jakoś się pozytywnie
      rozwiązuje. Dlatego chyba staram się nie marudzić i nie narzekać na swoje życie.
      • dragica Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:09
        Smierc pierwszego dziecka,okres po smierci
        dziecka,poronienie,smierc matki.
    • volta2 Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:14
      wypadek śmiertelny mojego ówczesnego chłopaka - wzięłam się w końcu
      w garść i stwierdziłam, że jak się po tym podniosę, to zniosę już
      wszytko.

      teraz mam wrażliwość czołgu, myślę, że to po tamtym wydarzeniu...
    • mniemanologia [...] 12.03.09, 14:16
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • patssi Re: jak zycie kopnęło Was w doopę? 12.03.09, 14:27
        Dwa kopy dostałam:gdy miałam 8 lat rodzice się rozwiedli,wszystko
        przebiegało w okrutny i głośny sposób,z ojacem mieszkałam może
        jakieś 6 lat od kiedy się urodziłam,;drugi:miałam 17 lat moja mama
        wyjechała "za chlebem"za granicę,zostałyśmy z siostrą same (wtedy
        miała 13 lat);byłam na chwilę przed maturą -zdałam i ją i egzamin na
        studia....nic mnie tak negatywnie nie doświadczyło jak rozstanie
        rodziców,a może nie samo rozstanie,a atmosfera w jakiej przebiegałosad
    • morfinka79 tabakierka2 12.03.09, 14:33
      oby wszystkim tylko w ten sposob zycie dokopywalo!
      fajny madry facet z ktorym bylam od 2 lat i mieszkalam nagle
      popelnil samobojstwo a doprowadzila go do tego czynu
      niewykryta/nieleczona/byc moze ukrywana przez rodzine choroba
      psychiczna. Byl czlowiek nie ma czlowieka.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka