Dodaj do ulubionych

Trzęsienie się nad dzieckiem:-D

18.03.09, 14:07
Moje konkretnie chyba.
Zeszły weekend.
Czeski kurort narciarski, parking przd Tesco.

Mąż skoczyło do Tesco po piwo, ja siedziałam z dzieckiem w
samochodzie.
Z Tesco wyszedł facet niosący (na oko) półroczne dziecko z gołą
głową, łyse takie, wiecie.
Zadrżałam, myślę sobie: tata nie wie, że trzeba czapkę założyć.
Ale patrzę, mama też idzie.
Jaki luz!
A ja mojego pięciolatka z samochodu bez czapki nie wypuszczam!!!

Wsiedli do samochodu obok, mama usiadła koło fotelika, wyjęła
banana, obrała i daje dziecku!
A ja mojemu półroczniakowi dokładnie rozgniatałam banana i podawałam
malutką łyżeczką!!!

Mąż skomentował, że pewnie to ich trzecie albo czwarte dzieckosmile
Dodam, że ich samochód miał niemiecką rejestrację.
I może to kwestia, że co kraj, to obyczaj?
Obserwuj wątek
    • driadea Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:15
      No ja mojej córce też nie ubieram czapki (ani rajstop pod spodnie - a spodnie ma
      zwykłe, nie żadne ocieplane czy polarowe...) jak nie ma mrozu, a banana nie
      rozgniatałam nigdy, jak jako dziecięciomiesięczniak nie miała jeszcze zębów, to
      sobie banana memlała aż zjadła. Nie podaję też witamin, soczków, jogurcików
      (antybiotyków, syropków, czopków też nie), nie gotuję osobnych obiadów, nie
      wyparza(ła)m naczyń, nie prasuję ubrań, nie sprzątam codziennie ani nie robię
      tych wszystkich rzeczy, które dla innych są niezbędne, a na które i mnie i mojej
      córce (zdrowej jak ryba, prawie sześciolatce) szkoda czasu.
      • tylna.szyba Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:22
        A gotowalas osobne obiadki w tej fazie przejsciowel mleko - normalne
        jedzenie?
        • driadea Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 16:37
          Nie. Młoda od jakiegoś 9-mca je to co my, wcześniej mleko (karmilam piersią),
          potem mleko + słoiczki.
          • olciazg Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:14
            Juz Cie lubie smile) ja tez nie robie polowy tych rzeczy tongue_out i dziecko
            zdrowe.
        • patrice7 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 21:35
          Ja mam jedno ale nic szokującego w Twojej opowiesci nie widze.
      • zielona.ona Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 17:53
        Ja jestem fanką "zimnego chowu" - we Francji dzieciaki przy 0 st C biegają w krótkich gaciach i ... w większości wypadków nie chorują na te nasze "oskrzela", "katary" itp. smile
        Uważam ze jedna z najgorszych rzeczy - to przegrzewanie dzieciaka,ładowanie w te kurtki, skafandry, itp (tak samo - rozciapcianie mu jedzenia jak już ma zęby i umie ruszać szczęką smile
        Ale każdy tam po swojemu swoje dzieci chowa

        ps. jedna maleńka uwaga - przepraszam że nie na temat i naprawdę nie złośliwie smile ale chyba lepiej żeby poprawiła jakaś osoba z forum niż w "realnym życiu"

        CytatNo ja mojej córce też nie ubieram czapki ....
        Nie "ubiera się czapki" tak samo nie "ubiera się butów" itp. - no chyba ze faktycznie ubieramy tę czapkę/ buty czy rękawiczki w ubranko czyli w czapkę, buty i skarpetki smile, ubiera się dziecko, a czapkę/ buty itp. "nakłada" smile
        • driadea Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 18:46
          Nakłada to się obiad na talerz, kochana. Ale zgodzę się, że użyta forma jest
          niepoprawna. Gorzej, że ta poprawiona też niekoniecznie... smile
          • driadea Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 18:47
            > Gorzej, że ta poprawiona też niekoniecznie... smile - taa, teraz to się popisałam big_grin
            • welniania :D 18.03.09, 23:57
              wkładamy buty i całe ubranie, nakładamy stalówkę na pióro. tak mnie
              uczono. Ale słowo polskie ruchome jest, niestety. Tak jak: pisze -
              było nie dopuszczalne, coraz częsciej dopuszczaja, bo są różne
              media. Albo, w roku 90 nie było słowa "fajnie" w słowniku. Znak
              czasu, ja się nie zgadzać mogę, ale co mi z tego niezgadzania,
              wazniejsze przez masy słowa tego brania. wazniejsze, ze jezyk zywy.
              nic nam do tego, nam sędziwym.
          • mika_p Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:45
            Nałóż czapkę, skinie
            Skinie, nałóż czapkę
            Kiedy wicher wieje
            Gdy pogoda w kratkę.
            Uszka się przeziębią
            Kark zlodowacieje
            Resztki myśli z mózgu
            Wiaterek przewieje.

            big_grin

            Nie mogłam się powstrzymać przed cytacikiem wink
            • beatrycze123 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 20.03.09, 23:14
              W piosence było "załóż czapkę, skinie..."
    • wana Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:15
      E tam, to kwestia podejścia.
      My z naszym młodszym, wtedy nieco ponad 8 miesięcznym, pojechaliśmy
      w góry do schroniska, wczesna wiosna, zimna woda, dziecko myte pod
      kranem i szczęśliwe.
      Ten sam młody, teraz 5-cio latek, w zimie leje sobie zimną (!) wodę
      do wanny i w tym się chlapie.
      Jak temperatura przekroczy 5 stopni, nie noszą (on i jego starsza
      siostra) szalików. Czapek też nie.
      W życiu im nie rozgniatałam niczego, banany dostawali do łapy, jak
      tylko mogli chwytać.
      Żyją, mają się dobrze, odporni są, jak żadne inne znane mi dzieci,
      nie chorują...
      Kwestia podejścia i tyle.
      smile
    • joanna266 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:15
      maz miał racje to było ich trzecie lub tez czwarte dzieckosmilea tak
      na powaznie to uwazam ze przesada w zadnym kierunku nie jest
      dobra.ale chyba jednak bardziej wkurzaja mnie mamusie ktore sie do
      granic niemozliwosci roztkliwiaja nad swoimi dziubdzisiamismiledziecko
      tez jest człwiekiem a nie stworem z innej planety któremu zaszkodzic
      moze dosłownie wszystko.ale jesli jest wielki wiatr czape zakładam.
      sama mam cholerne migreny gdy mnie zawieje.i faktem tez jest to ze
      co kraj to obyczaj jesli chodzi o ubieranie dzieci.
      • broceliande Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:17
        Ja mam tylko jedno, więc strasznie się trzęsłam. Przeszło mi po roku
        chyba.
        Na pewno przy drugim bym była bardziej wyluzowana, ale cóż, nie bedę
        raczej miała okazji.
        • tabakierka2 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 07:16
          broceliande napisała:

          > nie bedę
          > raczej miała okazji.


          dlaczego?
          • broceliande Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 09:05
            Chyba skończyłam z rozmnażaniem.
            Za późno... i za bardzo się boję.
      • elske Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:29
        Hm,cora zaczela jesc sama obiady jak skonczyla rok (jadla lyzeczka,palcami,wazne
        ze byla najedzona).4 mies pozniej jadla juz widelcem i nic jej z talerza "nie
        uciekalo".Jak potrafila owoce w reku trzymac i pogryzć, to sobie sama
        chrupala.Ja pilnowalam tylko zeby sie nie zadlawilawink
        Mlody (10 mies).Urodzony w maju.Pierwszy raz czapke zalozylismy we wrzesniu,jak
        pogoda zrobila sie jesienna.Jak mial 6 mies owoce i warzywa dostawal do reki.I
        sobie skrobal zebami.Owoce ze sloika-błeee.

        W zeszlym tygodniu jadlam spagetti na obiad.Wyszlam na chwile do kuchni.Wracam-a
        tu mlody stoi przy miom talerzu,trzyma moj widelec w reku i wcina spagetti.A
        jaki byl ryk jak mu zabralam ten widelecwink

        Za to moja mama twierdzi ze trzese sie nad dziecmi bo:slucham tego co dom nie
        mowia.Slucham tego co cora mowi.Czego chce,dlaczego cos zrobila.Wedlog moich
        rodzicow strasznie ja rozpuscilam.Ale to moje dzieci.I to ja je wychowujewinkA
        cora ma swietna wyobraznie i swietnie potrafi sie wyslowic.
        Ostatnio wieczorem na pytanie, gzie zostawila pingwinka (jej maskotka do
        snu),powiedziala ze byla tak podekscytowana zabawa z bratem,ze nie pamieta gdzie
        go zostawilawink Cora ma 4 latawink
    • myelegans Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:17
      Co kraj to obyczaj. W Stanach nie ma instytucji rajstop pod spodnie,
      wiec zima widzi sie mnostwo niemowlat jakos tam noszonych na rekach
      w golymi nogami do kolan.
      Ostatni weekend, temperatura ok 12C, slonce i zimny wiatr, moj maly
      w polarowych sweatshircie, obok dzieci na placu zabaw w cienkich
      bawelnianych bluzeczkach, albo lepiej w szortach. Z czapkami
      jestesmy od zawsze na bakier, u nas funkcjonuje kaptur., albo gola
      glowa.

      Tez sie lapie, ze np. ostatnio nalesnika dziecku kroilam,
      machinalnie i bezmyslnie. On na to czeka. Z ojcem jest o wiele
      bardziej samodzielny, ubierze sie, nozem jedzenie pokroi, ja musze
      autopilota najpierw wylaczyc i swiadomie nad tym pracowac.
      Owoce do lapy dostawal od zawsze, od roku praktycznie go nie karmie,
      bo nie pozwalal mi.Wiec to zalezy. Jest jedynakiem.
    • driadea Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:17
      Zresztą, w takiej Anglii na przykład, jak jest +10 stopni, to dzieci (5-6 latki)
      chodzą w podkolanówkach (do spódnicy) i jakoś żyją. Osobiście lubię i stosuję
      "zimny chów" (w polskich realiach), może dlatego moje dziecko nie choruje wcale
      (no dobra, miała ospę i trzydniówkę...)
    • 18_lipcowa1 To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 14:18
      Auto niemieckie, mozliwe.
      W Anglii jest to samo.
      Dzieci sa hartowane, lataja z golymi stopami, tylkami, sa zgrzane,
      spocone w sytuacjach gdy polskie dzieci sa opatulone.
      Polskie mamy oburzaja sie jak mozna tak ubierac dzieci, w domu maja
      sauny, dzieci w czapkach niemal caly rok.
      Efekt? Polskie dzieci wiecznie chore, na zwolnieniach i
      antybiotykach, angielskie dzieci zdrowe, ew jakis paracetamol.

      Tak, Polki sie strasznie trzesa nad dziecmi.
      • myelegans Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 14:22
        To dlaczego moja przychodnia peka w szwach? Chow jest zimny.
        Lipcowa, ang, niemieckie, czy amerykanskie dzieci tez choruja,
        uwierz mi. W przedszkolu mojego dziecko, zaspikane i kaszlace dzieci
        sa cala zime, tylko antybiotykow i piecuchowania nie ma. Po 2
        dniach w domu wysyla sie do szkoly, a antybiotyk wrecza
        nauczycielce.


        Mam naokolo mnostwo rodzicow z dziecmi, ktorym zostaly zalozone
        dreny douszne z powodu chronicznej infekcji ucha.
        • 18_lipcowa1 Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 14:26
          Jasne, zdarza sie, ale i tak widac roznice w polskim i angielskim
          podejsciu.
          Ja sama jestem z zimnego chowu, nigdy mnie nie opatulano, sama
          sciagalam czapki ,szaliki, nie ma mowy o rajstopach pod spodnie,
          podkoszulkach- nawet zima. Nie kupuje kozakow, bo pomykam w zwyklych
          polbutach. Nie mam szalikow, czapek, rekawiczek, golfow.
          Jako dziecko bawilam sie z psami, kotami, calowalam je, jadlam
          snieg, pilam z kaluzy a zima tak dlugo bawilam sie na sniegu ,az
          zmoklam i wyschlam 5 razy.
          Efekt? Nigdy w zyciu nie bylam powaznie chora, oprocz corocznego
          malego przeziebienia ktore mam do teraz. Antybiotyki bralam raz juz
          jako dorosla osoba.
          Mam nadzieje ze moje dziecko chorowite nie bedzie a mam zamiar
          stosowac angielski chow.
          • broceliande Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 14:30
            A ja zakładam rajstopy w październiku i zdejmuję... jeszcze nie
            zdjęłam!
            Ale woda z kałuży się zgadza.
            Nie choruję, bo uwielbiam czosnek, na to wychodzismile
            • chloe30 Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 14:59
              broceliande napisała:

              > A ja zakładam rajstopy w październiku i zdejmuję... jeszcze nie
              > zdjęłam!
              Przybij piątkę smile
              Mam rajstopy, czasem bawełniane, czasem na to jeszcze skarpetki.
              Na górze body, koszylka z długim rękawem, sweter.
              Jestem koszmarnym zmarzluchem.

              >> Nie choruję, bo uwielbiam czosnek, na to wychodzismile
              Ja też big_grinbig_grinbig_grin
              • broceliande Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 15:09
                He he, u mnie obowiązkowo jeszcze golf, ma mi byc ciepło w szyjęsmile
          • kropkacom Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 17:28
            > Jasne, zdarza sie, ale i tak widac roznice w polskim i angielskim
            > podejsciu.

            Anglicy, Irlandczycy na mój gust dzieci ubierają cały rok tak samo smile Za to w
            domu chodzą ubrani naprawdę ciepło. Ciepłe jednoczęściowe piżamki, ciepłe
            skarpety, kapcie itd
        • madameblanka Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 14:31
          > To dlaczego moja przychodnia peka w szwach?

          no właśnie dlatego że mamuśki się trzęsą nad nimi. Połowa przypadków to katarek
          a druga połowa to właśnie brak odporności spowodowany trzęsącymi sie mamuśkami.
          • myelegans Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 15:00
            no właśnie dlatego że mamuśki się trzęsą nad nimi. Połowa
            przypadków to katarek
            > a druga połowa to właśnie brak odporności spowodowany trzęsącymi
            sie mamuśkami.

            Mieszkam w Stanach, gdzie obowiazuje zimny, bezczapkowy,
            bezszalikowy, bezrajtuzowy chow, mimo tego, dzieci, jak dzieci
            choruja, przechorowuja, nabieraja odpornosci. Podczas choroby trzyma
            sie je w domu, ze 2 dni jak sa na prawde chore, goraczka itd. w
            przeciwnym razie ida do szkoly/przedszkola, bo nie ma L4 wogole,
            wiec rodzice musieliby wybierac urlopy.
        • ik_ecc Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 17:44
          myelegans napisała:

          > To dlaczego moja przychodnia peka w szwach?

          Stawialabym na koszmarna diete od niemowlectwa. Zwlaszcza te uszy.

          I generalnie sie zdziwilam, ze Twoja peka. Ja jestem w Kanadzie, u
          mnie jakos nie peka. Znajome mi dzieci niewiele choruja, jasne,
          przeziebienia, ale nic szczegolnie powaznego. Ale rzeczywisicie ja
          sie obracam w kregach, ktore (maniacko) dobrze odzywiaja, nie
          uzywaja antybiotykow, lecza czosnkiem i miodem, itp. Chow stosuja
          chlodnawy ale nie jakos przesadnie - tj. oczywiscie - oczywiscie - w
          porownaniu do chowu Polskiego jest on jak najbardziej
          przerazajacy. wink
      • przeciwcialo Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 19:18
        Ja w Anglii nie mieszkam ale ten ich zimny wychów sprowadza się do
        dzieci z katarem do pasa i paracetamolem na wszelkie dolegliwości-
        opinia osoby mieszkającej z dziec mi a Anglii.
        Moje sa ubierane stosownie do pogody i odpukac nie chorują.
        • 18_lipcowa1 Re: To chyba tylko w Polsce. 18.03.09, 20:54
          paracetamolem na wszelkie dolegliwości-


          a to bardzo zle?
          jesli wystarcza ....
    • dido_dido Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:19
      Jako matka czwórki nie rozumiem Twojego szoku wink
    • lolinka2 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:25
      U mnie i pierwsze, i drugie dziecko funkcjonowało bez czapki, o ile
      nie było mrozu. Banan jest miękki, więc można go zjeść samodzielnie
      za pomocą dziąseł....

      faktycznie masz tendencję do "kwoktania" smile
      • cas_sie Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 14:50
        To ja wyrodna strasznie jestem bo moje dzieciaki jak mialy pól roku to nie tylko
        banany do rączki ale i parówki też( z tych malych co prawda) a czapki z głów
        ściągają jak tylko cieplej się zrobi, tylko jak jest wiatr to nosza.Generalnie
        nie trzęsłam się nigdy nawet nad pierwszą i pilnowałam żeby raczej sie nie
        przegrzala. Raczej dziwi mnie na przyklad obieranie i krojenie owoców dla ponad
        rocznego dziecka albo karmienie gdy umie już samo utrzymac łyżkę( jak się
        ubrudzi to można przebrac)ale ja raczej "po komandosku " dzieci chowam. Może to
        nie od kraju i obyczeju zalez y ale od charakteru mamy?
    • smerfetka8801 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:04
      cóż moja też bywa na dworze bez czapki jeśli nie wieje tak ,ze łeb urywa i też
      je banana sama -jest drobnym 7 miesięczniakiem może wyglądać na dziecko
      młodsze.też pewnie szokuję...a to moje 1 dziecko
      • mamamira Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:09
        Ja ubierałam odpowiednio do pogody a nie do miesiąca jak to niektórzy czynią
        np:luty +8 st a dzieciak opatulony ja w 30 stopniowym mrozie
      • kiraout Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:18
        W Anglii dzieci opatulone na całego to zawsze polskie albo rosyjskie big_grin

        Trochę trzęsłam się nad moją jeszcze w Polsce i jak była bardzo mała, bo wcześniak.
        Ale już niedługo potem babcie na spacerach zwracały mi uwagę, że dziecko za
        lekko ubrane smile A mała odkąd zakładam na nią zawsze mniej niż na siebie (sporo
        mniej) po prostu nie choruje. Tak już ze trzy lata, a ma 4,5.
        Małego jak się urodzi czeka dokładnie to samo, albo i lepiej, bo widok
        tutejszych niemowląt z gołymi stopami i łebkiem na spacerze w grudniu to
        normalnka smile
    • gacusia1 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:21
      Ja dbam o to by nie przegrzac. Jednak tutejsze matki rowniez
      przyprawiaja mnie o dreszcz gdy w wozku woza niemowleta bez
      skarpetek,w body z krotkim rekawkiem w trzaskajacy mroz. Dodam
      tylko,ze nie spaceruja z dziecmi lecz przenosza je w taki sposob z
      samochodu do centrum handlowego i w tymze centrum dzieci woza.
    • ankak0 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:26
      Nad starszą się trzęsłam. Była zawsze ubrana odpowiednio do pogody.
      Teraz ona decyduje czy chce jeszcze nosic czapke czy jest jej ciepło
      bez. Tak samo rajstopy, rekawiczki. Szaliki raczej leżą w szufladzie
      i czekają na trzaskający mróz.
      Ale po dworze biega dużo, czasem zmarznie, czasem się spoci. U
      lekarza byłyśmy poprzedniej zimy raz, zatrucie pokarmowe. Poza tym
      czasem się katar zdarza.
    • somebody1234 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:26
      hehesmile
      No jak wychodzili tylko ze sklepu i wsiadali do samochodu to mnie sie też tak z
      dziećmi zdarzało, myk ze sklepu do samochodu -bez czapkismile
      W kwestii banana to 1,5 roczniak mój jeden i drugi wsuwał sam bez
      rozgniatania...i zyjąsmile
      • bi_scotti Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 15:56
        Wychowalam 3 dzieci w Kanadzie i wcale mnie bezkrytycznie nie
        zachwycaja tutejsze metody. Szczegolnie to, co podkreslila wyzej
        Gacusia - brak spacerow! Znam mnostwo dzieci, ktore przez pierwszych
        kilka miesiecy zycia a i pozniej czesto tez swiezego powietrza to
        zaznaly w ilosciach aptekarskich wlasnie bedac wylacznie
        transportowane na trasie dom-samochod-miejsce docelowe. Owszem, w
        lecie - pleno dzieci na plazy ale juz w parku nie koniecznie a w
        zimie to wylacznie na gorkach narciarskich czy saneczkowych ale to
        juz te starsze dzieci. Polskiego zwyczaju spaceru niezaleznie od
        pogody "tubylcy" nie praktykuja i ja osobiscie uwazam, ze to zle.
        Dzieci powinny przebywac jak najwiecej na swiezym powietrzu
        niezaleznie od wieku i niezaleznie od pogody. Moja najblizsza
        przyjaciolka jest z kanadyjskich prerii, Jej rodzina przybyla do
        Kanady z Norwegii i to jest wlasciwie jedyna osoba, z ktora w pelni
        zgadzamy sie co do tego "swiezego powietrza" - Jej dzieci i moje
        dzieci to przez cale lata byly jedyne dzieci najpierw w wozkach a
        potem na placu zabaw KAZDEGO dnia roku. Co do ubrania to ja uwazam,
        ze zawsze lepiej zmarznac niz sie zgrzac - jak dziecku zimno to
        niech pobiega smile Ale ja w ogole holduje zasadzie "im mniej, tym
        lepiej" - mniej ubrania, mniej jedzenia, mniej ingerencji rodzicow
        itd. Troje wychowalam, zyja, kwitna, maja sie dobrze - znaczy,
        metoda sprawdzona wink
        • kropkacom Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 17:11
          Już dawno przestały mnie szokować widoki typu dziewczynka w skarpetkach i w
          spódnicy przy 10 stopniach czy dziecko bez rękawiczek przy mrozie. I na odwrót
          też. Polacy generalnie ubierają dzieci bardzo ciepło i trudno chyba zrozumieć że
          ktoś ma inne odczuwanie zimna.
    • mond33 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 17:24
      Mieszkałam przez rok w Niemczech. Tam rzeczywiście nieco inaczej podchodzi się
      do pewnych rzeczy dotyczących dzieci. Przykładem mogą być znane nam produkty
      firmy HIPP. W Niemczech te same herbatki, które podaje się u nas od 7 czy
      dopiero 9 miesiąca królują już w 3 czy 4. Podobnie z zupkami czy kaszkami. Z
      ubieraniem podobnie. Nikt zbytnio nie chucha i nie dmucha.
      • azile.oli Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:19
        Myślę, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek i brak przesady.
        Opatulanie dzieci to przesada, ale taką samą przesadą jest niemowlak
        z gołą głową czy stopami w czasie mrozu. Takie dziecko nie ma takiej
        możliwości rozruszania się, gdy mu zimno, bo samo jeszcze nie
        chodzi. Moja córka całą zimę trenuje na dworze, w mróz, w dresie,
        ale na głowie zawsze ma czapkę. Tego pilnują trenerzy i mają rację,
        bo zatoki leczy się trudno. Moje dzieci całą zimę chodzą bez rajstop
        pod spodniami, bez szalików i rękawiczek, w adidasach ( chyba, że
        jakieś zaspy), ale z reguły w czapkach . To oczywiście zależy też od
        temperatury, przeważnie mają za to bluzy z kapturem , które mogą
        włożyć, gdy jest im zimno. Lubicie marznąć ? Pewnie nie. I dzieci
        też nie lubią. Tak samo, jak być przegrzewane , nie lubią marznąć. A
        gadanie, niech sobie pobiegają nie jest do końca mądre. Może właśnie
        grzebią w kałuży, rozmawiają z koleżanką i nie mają ochoty na bieg
        dla rozgrzewki. Myślę, że w sposobie wychowywania dzieci najlepszy
        jest umiar.
        Co do jedzenia ''do rączki''. Widziałam już dziecko, dławiące się
        bananem, więc radzę uważać. Natomiast jak najbardziej jestem za
        samodzielnym jedzeniem dzieci, nie miksowaniem i rozgniataniem w
        nieskończoność. No, ale dziecko powinno mieć zęby. Ile zębów ma 6 -
        miesięczniak ? Moja córka miała 2. Syn w tym wieku ani jednego.
      • bweiher Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:28
        No wiecie,wiele zależy od środowiska w jakim mieszkamy i wychowujemy dzieci.Tak
        mi się wydaje.Moi rodzice mieszkają na wsi i ja się tam wychowałam a jako
        dziecko też na samych gaciach ganialiśmy po podwórku a w czasie deszczu
        grzebaliśmy w kałużach. Tak samo chowam moje dzieci.Nigdy nie zwracałam uwagi na
        to że jak otwieram z jednej str drzwi w samochodzie a mąż z drugiej to jest
        przeciąg,a ostatnio koleżanka zwróciła nam na to uwagę.Noworodkom czapeczek po
        kąpieli nie ubierałam,piersią nie karmiłam(pierwszego syna tylko 2 mce)a więc
        TEORETYCZNIE powinny mi dzieciaki chorować.Rajstopy starszakowi ubieram tylko
        jak jest mróz albo jak idzie na sanki.Butelek w życiu nie sterylizowałam,tylko
        wcześniakom na początku przelewałam wrzątkiem. Nie chucham na nich,ubieram tak
        jak siebie a mi zazwyczaj jest ciepło.
        Nie wiem co to antybiotyk u dziecka.Starszak ma 5 lat,bliźniaki rok.Nigdy mi nie
        chorowali.Nie mieli zapalenia uszu przez przeciągi.
        Moja mama zawsze mnie porównuje z bratową.Jej dzieci są non stop chore.Wiecznie
        coś.Mimo długiego karmienia piersia,sterylizowania naczyń:kubków,sztućców.Z
        dziecmi na dwór nie wychodzi-bo chorują,w domu ma dosłownie saunę,okna nie
        otwiera żeby się wywietrzyło bo dzieci moze przewiać.Dodam ze kobieta pochodzi z
        wielkiego miasta.

        To takie moje spostrzeżenia.Broń Boże nie mówię ze tak jest w każdym przypadku!!
    • gku25 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:04
      Znaczy-normalni rodzice.
    • przeciwcialo Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:15
      W Alpach francuskich nie raz i nie dwa widziałam niespełna roczne
      dzieci bez czapek i w szmych skarpetkach. Narodowosci nie znam.
      Nie ubieram dzieci inaczej niz siebie.
    • figrut Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 19:20
      big_grinbig_grin Jak tu nie dawno napisałam, że moje dzieci chodzą teraz w bluzach i
      bezrękawnikach (bez rajstop, czapek, rękawiczek), to któraś z mam zdziwiła się,
      czy przypadkiem nie za zimno tongue_out Moim za zimno nie jest. Po przedszkolu na
      podwórku ganiali w koszulkach z krótkim rękawkiem i rozpiętych bluzach z polaru.
      To pewnie nie tylko kwestia ubioru, ale też i odżywiania a także unikania
      antybiotyków na wszystko.
    • wieczna-gosia Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 20:13
      ja bylam wyluzowana od pierwzego- z tym ze przy pierwszym kladziono to na karb
      zem gowniara, przy drugim tez a od trzeciego- ze mam ich tyle ze nie ogarniam smile

      fakt ze moj 5 latek w weekend ganial bez czapki, dzisiaj zalozyl bo bylo zimno i
      lalo smile
      • aetas ja bym bez czapki nie wzięła na dwór 19.03.09, 14:58
        ale chyba najbardziej dlatego, że u mnie wszystkie dzieci po
        chłopie, który z powodu chorób uszu mało nie umarł, też mają takie
        skłonności, więc ich uszy musza mieć ciepło i bezwietrznie...
        ale z tym bananem, to mi się wydaje nic takiego
        wydaje mi się, że przy trzecim też z tą czapką będę śirować, ale
        może a nuż jedno się we mnie wrodzi i będzie nie dośćc, że pikne, to
        jeszcze po wiejsku odporne i czerstwe?... wink
        • aetas Re: ja bym bez czapki nie wzięła na dwór 19.03.09, 15:00
          znaczy w taką pogodę...
          bo jak cieplej, to i moim się zdarza, u nas podobno jest w ogóle
          tendencja do przegrzewania dzieci, sama też mam takie skłonności,
          mimo że wiem, że najstarszy najmniej nam chorował jak mieszkaliśmy
          rok w źle ogrzewanym starym zagrzybionym domu i ganiał po domu w
          swetrach, bo był taki ziąb...
    • kali_pso Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 20:30



      Owszem trzęsę się.
      W znaczeniu, że o niego dbam, nie przegrzewając, i nie popadając w
      skrajności. Mój syn nie biega bez czapki, gdy wieje i jest
      zwyczajnie zimno. Nie kontaktuje się z chorymi na zakaźne choroby,
      nie chodzi do szkoły z gilem do pasa.

      A zwyczaje matek z Anglii mnie zupełnie nie przekonują- to inny
      klimat niż nasz, jakby nie było- nikt się nad tym nie zastanawia?
      Polecam przestać klepać farmazony bezmyślnie, jakie to Angielki
      wyluzowane są a Polki przewrażliwione i douczyć się z geografiiwinkP
      10 stopni w klimacie morskim a 10 w przejściowym czy kontymentalnym
      to wbrew pozorom duuuuuża różnicawinkP
      • e_r_i_n Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 21:20
        No wiec wlasnie - pogoda na wyspach a pogoda w Pl to jednak dwie
        rozne bajki.
        Na wyspach nie ma temperatury -20, a taka byla u nas jakis czas.
        Chcialabym zobaczyc niektorych wtedy bez rekawic smile (nie na trasie
        auto - market).

        Zeby nie bylo - tez wole, zeby mi dziecko zmarzło, niz sie
        przegrzalo. Ale ubierac jak w UK nie mam zamiaru.
        • bi_scotti Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 01:46
          e_r_i_n napisała:

          > Na wyspach nie ma temperatury -20, a taka byla u nas jakis czas.
          > Chcialabym zobaczyc niektorych wtedy bez rekawic smile (nie na trasie
          > auto - market).

          Moj syn odsnieza driveway najczesciej w T-shirt + jakies spodnie +
          takie walonki na gumowej podeszwie - zdecydowanie bez rekawic smile Tak
          ma odkad skonczyl jakies 10 lat i stal sie glownym odsniezaczem w
          domu. U nas bywa i -30. Wszystko zalezy CO sie robi w tej
          temperaturze! Jesli to jest szybki marsz albo ganianie pod gorke z
          sankami to spokojnie mozna zrzucic rekawiczki. Gorzej gdy sie np.
          czeka na autobus czy cos w tym rodzaju. Dzieciom najczesciej jest za
          cieplo i dlatego rekawiczki, czapki, skarpety, szaliki zdejmuja lub
          probuja zdejmowac. Nadopiekuncze mamusie i babcie pakuja Im te dobra
          na sile wedlug zasady, ze skoro mamie czy babci zimno to i dziecku
          tez.Nawet tu w tym watku niejedna mama napisala, ze ubiera dziecko
          zgodnie ze SWOIM WLASNYM odczuwaniem temperatury. I to jest wlasnie
          ten blad - wiekszosci dzieci (wliczajac w to niemowleta!) jest
          cieplej niz doroslym z prostej przyczyny szybszego krazenia krwi.
          Sa, oczywiscie wyjatki - ktoras z mam opisuje swoja corke, ktora
          lubi sie okutac ale to rzadkosc. Wedlug wszelkich zalecen madrych
          pediatrow, dzieci nalezy ubierac o jedna warstwe MNIEJ niz siebie.
          Wiekszosc mam, niestety, stosuje zasade przeciwna - jedna warstwe
          WIECEJ i potem jest jak jest - dzieci choruja albo przynajmniej
          nieustajaco sie buntuja. Ilez tu jest watkow o dzieciach, ktore nie
          chca sie ubierac, nie lubia wkladac tego czy tamtego itd. To sa
          czesto skutki tego, ze dziecko po prostu nie chce miec na sobie tej
          jeszcze jednej (kompletnie mu niepotrzebnej!) warstwy. No i za
          cieplo ubrane dzieci ruszaja sie mniej a wtedy faktycznie moze byc
          Im zimno nie mowiac juz o tym, ze sam ruch to zdrowie!
          • e_r_i_n Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 11:36
            No wiec ja tez stosuje zasade 'dziecko decyduj samo o sobie'. I
            czasami ja mam rekawice, mlody nie.
            Natomiast wlasnie - stanie na przystanku/dluzsze wyjscie na dwor i
            spacer tamze przy temp. -20 stopni jednak zazwyczaj na wszystkich
            wymaga wlozenie rekawic smile.
        • 18_lipcowa1 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 10:06
          e_r_i_n napisała:

          > No wiec wlasnie - pogoda na wyspach a pogoda w Pl to jednak dwie
          > rozne bajki.
          > Na wyspach nie ma temperatury -20, a taka byla u nas jakis czas.


          ale tutaj i bez -20 ubieraja dzieci lzej niz przy tej samej
          temperaturze co w PL
          • e_r_i_n Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 11:37
            Byc moze.
            • 18_lipcowa1 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 17:58
              e_r_i_n napisała:

              > Byc moze.


              Niemniej tylko to hartowanie w wychowaniu brytyjskim mi sie podoba,
              reszta jest calkiem do bani.
      • hanalui Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 21:21
        kali_pso napisała:
        > to inny
        > klimat niż nasz, jakby nie było- nikt się nad tym nie zastanawia?
        > 10 stopni w klimacie morskim a 10 w przejściowym czy
        kontymentalnym
        > to wbrew pozorom duuuuuża różnicawinkP

        Tak masz racje roznica smile... 10 stopni w morskim to nieco zimniej
        niz 10 w kontynentalnym dlatego przy pogodzie podaja temp. oraz
        odczuwalnosc tej temperatury big_grin


        Czapki w tym roku ani rekawiczek nie kupilam bo w tamtym roku
        zalozylam moze ze 3 razy dziecku.
        W sumie na prawie 2 letnie zycie to moje dziecko mialo czapke w
        szpitalu, potem te cieniutkie bawielniane moze ze 2-3 razy, czapke
        zimowa w tamtym roku tez ze 2-3 razy. Latem z kapeluszem na slonce
        tez ciezko...
        Rajstop nigdy nie posiadal i w tem. 5 stopni tez pomykal czasem bez
        skarpet bo fantastyczna zabawa bylo ich sciaganie (mial wtedy 7-8
        mies).
        Od zawsze lubil chlod, sama mnie to przeraza bo dziecko mam zawsze
        zimne jak trupka smile, nawet kiedy chce go wpakowac do siebie pod
        koldre i ogrzac to sie zlosci i wykopuje big_grin.
        Od polowy mniej wiecej stycznia (ok 6-8 stopnie srednio) pomyka juz
        tylko w bluzie dresowej i bezrekawniku ocieplaczu. Gruba polarowa
        kurtka ponizej 5.
        Jak do tej pory z chorob to jedynie trzydniowka i angina ze zlobka,
        bo wszystkie dzieciaki chorowaly w tamtym roku na przelomie marca-
        kwietnia. U lekarza ogolnie procz szczepien bylismy tylko 2 razy
        wlasnie: przy anginie i przy trzydniowce -w zasadze to moglam sobie
        darowac ale chcialam sie upewnic ze to to big_grin. Nie podaje zadnych
        witamin, nawet wit D3 nie dawalam, zadnych syropkow, kropelek do
        nosa, oczu, zadnych masci i cudow wiankow. Na katary mam jedynie do
        zaoferowania chusteczke, na goraczke Calpol lub Nurofen. Z powodu
        choroby w zlobku nie byl 2 dni przy 3-dniowce oraz 2 dni przy
        anginie. Ponad juz rok chodzi dzien w dzien procz swiat i
        weekendow. big_grin
        • fogito Re: hanalui 20.03.09, 08:28
          sorki, ale dwa dni przy anginie w domu to chyba za mało. Standardowo
          leczy się angine 7-10 dni antybiotykiem. Więc chyba do żłobka
          wysłałaś go z antybiotykiem w 'dłoni'. W Polsce taki numer by nie
          przeszedł - mam nadzieję. Mój syn aktualnie przechodzi szkarlatynę
          czyli anginę z wysypka. Dostał antybiotyk na 10 dni i zakaz wyjścia
          do przedszkola przez te wszystkie dni + kilka po. A to ze względu na
          ewentualne powikłania - zapalenie mięśnia sercowego lub
          reumatoidalne zapalenie stawów, które moga się odezwać w dorosłym
          życiu jeśli angiona jest niedoleczona.
          Jeśli faktycznie to była angina to opisane przez ciebie postepowanie
          wydaje mi sie bardzo lekkomyslne.
          • moofka Re: hanalui 20.03.09, 08:39
            dokladnie tak fogito, powiklania po niedoleczonych przeziebieniach sa duzo
            grosze nieraz niz sama infekcja

          • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 20:38
            fogito napisała:
            > sorki, ale dwa dni przy anginie w domu to chyba za mało.
            Standardowo
            > leczy się angine 7-10 dni antybiotykiem. Więc chyba do żłobka
            > wysłałaś go z antybiotykiem w 'dłoni'.

            Tak wyslalam z antybiotykiem w dloni big_grin. Standardowo to w PL dzieci
            wiecznie sa zasmarkane i z katarem nawet siedza w domu bo tak
            lekarze zalecaja. Tu mam swojego swietnego lekarza autochtona i
            jakos nie widzial przeciwskazan. Ba...zgroza, nawet szczepi dziecko
            przy katarze smile

            > W Polsce taki numer by nie
            > przeszedł - mam nadzieję.

            Alez przeciez mowilam ze to nie w PL wink
            • fogito Re: hanalui 20.03.09, 21:20
              Skoro wysłałaś dziecko z antybiotykiem do żłobka w czasie anginy to
              pogratuluj sobie braku rozsądku. Lekarz też nie ma się czym chwalić,
              ale w końcu to nie jego dziecko, więc nie ma się czym przejmować.
              Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale jeśli to nie jest jakieś wstydliwe
              miejsce to może napisz...
              Mój syn nie jest wiecznie zasmarkany niezależnie na którym
              kontynencie przebywa wink
              Szczepienie przy katarze to też nic nadzwyczajnego, ale pamiętajmy,
              że katar katarowi nierówny.
              • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 21:55
                fogito napisała:

                > Skoro wysłałaś dziecko z antybiotykiem do żłobka w czasie anginy
                to
                > pogratuluj sobie braku rozsądku. Lekarz też nie ma się czym
                chwalić,
                > ale w końcu to nie jego dziecko, więc nie ma się czym przejmować.

                Wiesz to nie tylko moj lekarz taki, wystarczy otworzyc internet,
                jakis podrecznik...byle nie polskojezyczny i okazuje sie ze przy
                wielu chorobach przy ktorych w PL natychmiast nalezy udac sie do
                lekarza, a potem tyrzymac dziecko w domu to tu mozna chodzic na
                spacery, wysylac dziecko do szkoly czy przedszkola i nawet wizyta u
                lekarza nie jest konieczna a jedynie paracetamol big_grin.
                • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:02
                  ...zaczynasz popadać w przesadę. Coś na kształt Polska kontra reszta
                  świata big_grin
                  Mnie posyłanie dziecka do przedszkola odradził lekarz w Stanach a
                  nie w Polsce. Tam też dziecko najczęściej dostawało antybiotyki, bo
                  tak było najłatwiej. Dlatego ja wole mieszkać w Polsce, bo wiem, że
                  mnie nikt z paracetamolem nie spuści na drzewo smile
                  I chyba w feworze dyskusji zapominasz, że dziecko biorące antybiotyk
                  ma osłabiony układ odpornościowy, bo jest on zaburzony poprzez tenże
                  antybiotyk. Dopiero jakieś 2 tygodnie po ostatniej dawce wszystko
                  wraca do normy. Oczywiście trudno dziecko trzymać 'w domu' tak
                  długo, ale też posyłanie go chorego do szkoły czy przedszkola to już
                  kompletny brak wyobraźni i wiedzy medycznej.
                  • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:22
                    fogito napisała:
                    > Mnie posyłanie dziecka do przedszkola odradził lekarz w Stanach a
                    > nie w Polsce.

                    Pytanie czemu ci odradzil skoro innym lekarze pozwalaja? Skoro tam
                    dzieci sporo chorych to widocznie ktos im pozwala do tych szkol i
                    przedszkoli chodzic. I prosze nie pisz farmazonow ze rodzice maja w
                    d.. swoje dzieci tam i szczedza na lekarzach. I ze matki Polski to
                    najlepiej i najbardziej umieja dbac o swoje dzieci a reszta swiata
                    jest glupia i durna i tak se o swoje dzieci nie troszczy.
                    Tak skromnie dodam ze moze skoro masz przydomek przewrazliwionej
                    polskiej mamy to dlatego ci odradzil big_grin

                    > Tam też dziecko najczęściej dostawało antybiotyki, bo
                    > tak było najłatwiej. Dlatego ja wole mieszkać w Polsce, bo wiem,
                    że
                    > mnie nikt z paracetamolem nie spuści na drzewo smile

                    To nie rozumiem co ci sie nie podoba? Antybiotyki nie,paracetamol
                    nie. To czego chcesz?
                    Bo moj lekarz antybiotyk to w ostatecznosc zapisuje, a zwykle
                    paracetamol zaleca big_grin. I kurcze...jak do tej pory to tylko dostalisy
                    na angine antybiotyk, a wszystko inne dalo sie wyleczyc
                    paracetamolem big_grin.

                    • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:52
                      Odradził dla dobra dziecka, bo ja moglam z dzieckiem w domu zostać i
                      nie musiałam biec do pracy smile Większośc niestety musi gdzieś tego
                      dzieciaka opchnąć.
                      To ty napisałaś, że reszta świata jest 'glupia i durna'. I to ty
                      napisałaś, że 'matki Polki najlepiej się umieja zając swoimi
                      dziećmi'. big_grin Skoro jesteś Polką to zapewne też to potrafisz tongue_out

                      Pomiędzy paracetamolem a antybiotykami jest jeszcze sporo możliwości
                      leczenia.
                      • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 23:05
                        fogito napisała:
                        > Większośc niestety musi gdzieś tego
                        > dzieciaka opchnąć.

                        Wisz...a ja nie znam zadnej matki ani Chinki, ani Niemki ani
                        Malezyjki, ani Hiszpanki ani ze Stanow co by "opychala" gdzies swoje
                        chore dziecko. Kazda matka dba jak tylko moze...no chyba ze to
                        patologia jakas.
                        Problem ze niektorym sie w glowie nie moze pomiescic ze mozna
                        inaczej niz w PL i ze katar niekoniecznie jest choroba wymagajaca
                        uzusniecia i izolacjii z miejsc publicznych. A skoro juz inaczej to
                        niestety zle i stad ten problem.

                        Skoro jesteś Polką to zapewne też to potrafisz tongue_out

                        No widzisz...ja uwazam ze nie tylko ja potrafie dbac o swoje dziecko
                        ale rowniez potrafia to matki w Austrii, Niemczech czy Anglii, a ty
                        twierdzisz ze w USA to z pewnoscia nie...bo twoja tesciowa, maz,
                        lekarz, chore dzieci w szkolach i przedszkolach, i .....
                        >
                        > Pomiędzy paracetamolem a antybiotykami jest jeszcze sporo
                        możliwości leczenia.

                        Tak i potem okazuje sie ze na glupi katar trzeba 50 srodkow, bo
                        organiz sam nie potrafi nieczego zwlaczyc bo tak jest juz "skopany"
                        wspomagaczami w postaci syropkow, witaminek, wapienka i innych
                        cudow.
                        • fogito Re: hanalui 21.03.09, 07:56
                          Nie znasz...? Sama napisałaś, że wysłałaś dziecko z angina do
                          żłobka, więc chyba jedną taka matkę juz znasz tongue_out
                          A angina to zakażenie paciorkowcami, które nie doleczone moga
                          zaatakować stawy i mięsień serca. To nie jest zwykły dziecięcy
                          glut smile
                          A jak poczytasz sobie forum przedszkola to zorientujesz się, że
                          również w kochanej Polsce jest multum mam, które wysyłają chore
                          dzieci do przedszkoli, bo nie mają co z nimi zrobić. Czyli opychaja
                          je w przedszkolu zamiast leczyć w domu.

                          Co do nieszczęsnego USA, to na przestrzeni lat poczyniłam
                          wystarczająco obserwacji, żeby zauważyć iż przeziębione dzieci
                          nazywane są alergikami i faszerowane środkami przeciwbólowymi, żeby
                          tylko jakoś w tych przedszkolach i żłobkach wytrzymały. Takie realia
                          i tyle. Mnie się to nie podoba, ale może komuś odpowiada.
                          A teściowa jest pielęgniarka i przedstawicielka takiego właśnie
                          podejścia do dzieci. Chociaż teraz po kilku akcjach już nie
                          kwestionuje moich decyzji i widzi, ze można inaczej. Niekoniecznie
                          zielony glut do pasa 24/7. Jedyne co mnie wkurza to nieodwracalne
                          problemy zdrowotne mojego męża, które wleką się za nim i czeka go w
                          Polsce seria kolejnych badań.
                          Ja wapna nie podaję ani witaminek, ale jak dziecko jest przeziębione
                          to ma prawo do kilku dni wypoczynku w łóżku w celach
                          regeneracyjnych. Po to właśnie, zeby nie kończyć na antybiotyku.
                          Metoda znana od tysięcy lat i sprawdzona wink
                          • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 09:32
                            fogito napisała:

                            > Nie znasz...? Sama napisałaś, że wysłałaś dziecko z angina do
                            > żłobka, więc chyba jedną taka matkę juz znasz tongue_out

                            To wcale nie oznacza ze nie dbam o dziecko...ty na swoje chuchasz i
                            dmuchasz i jakos zdrowe zbytnio nie jest (wg opisow). Wiec szczerze
                            powiedziawszy wole swoja metode bo mam dziecko zdrowe, szalejace
                            wsrod dzieciakow, radosne a nie chorujace w domu lub w szpitalu z
                            powiklaniami.

                            > A angina to zakażenie paciorkowcami, które nie doleczone moga
                            > zaatakować stawy i mięsień serca. To nie jest zwykły dziecięcy
                            > glut smile

                            Na ten niezwykly glut dostawal caly czas antybiotyk. I co za roznica
                            czy ze mna w domu czy w zlobku? Jakos zarowno przepisy w zlobku na
                            to zezwalaja jak i pediatrzy nie widza przeciwskazan, wiec
                            co...madrzejsza jestes od lekarza?

                            > A jak poczytasz sobie forum przedszkola to zorientujesz się, że
                            > również w kochanej Polsce jest multum mam, które wysyłają chore
                            > dzieci do przedszkoli, bo nie mają co z nimi zrobić. Czyli
                            opychaja je w przedszkolu zamiast leczyć w domu.

                            Problem w tym ze w polskim zlobku zadnego leku ci nie podadza. A w
                            moim nie ma problemu. I nie musze zmyslac, klamac. Wypisuje
                            zwyczajnie karte co i kiedy ma byc dane i wiem ze to jest zrobione smile

                            > Co do nieszczęsnego USA, to na przestrzeni lat poczyniłam
                            > wystarczająco obserwacji, żeby zauważyć iż przeziębione dzieci
                            > nazywane są alergikami i faszerowane środkami przeciwbólowymi,
                            żeby tylko jakoś w tych przedszkolach i żłobkach wytrzymały.


                            No tak...prawie hospicja w tych zlobkach smile. I skad ty tak wiesz,
                            jak twoje dziecko do zlobka i przedszkola chodzilo przez chwile?

                            > Chociaż teraz po kilku akcjach już nie
                            > kwestionuje moich decyzji i widzi, ze można inaczej. Niekoniecznie
                            > zielony glut do pasa 24/7.

                            Tez bym nie kwestionowala. Jakos nie za bardzo z twoich opisow
                            wynika by dziecko bylo zdrowsze. Musialas zrezygnowac ze
                            przedszkola, odizowlowalas dzieciaka a co rusz w szpitalu ladujesz?
                            dziwne to jakies.

                            > Jedyne co mnie wkurza to nieodwracalne
                            > problemy zdrowotne mojego męża, które wleką się za nim i czeka go
                            w
                            > Polsce seria kolejnych badań.

                            Moze jak go po prostu wzielas w swoje rece i obroty, i zaczelas
                            leczyc swoimi metodami to sie tak rozchorowal tongue_out

                            > ale jak dziecko jest przeziębione
                            > to ma prawo do kilku dni wypoczynku w łóżku w celach
                            > regeneracyjnych.

                            Tia.....akurat moje dziecko to bym chyba gwozdzikami do lozka
                            musiala przybic by w nim zostalo smile

                            > Po to właśnie, zeby nie kończyć na antybiotyku.
                            > Metoda znana od tysięcy lat i sprawdzona wink

                            No coz...u nas jakos nie konczy sie to na antybiotyku zbyt czesto
                            wiec bede kontynuowac big_grin.

                            • fogito Re: hanalui 21.03.09, 12:41
                              To, że dbam o dziecko nie oznacza, że częściej choruje. Do
                              przedszkola chodzi w Polsce już dwa lata i cały zeszły rok nie
                              chorował poza jedna anginą smile Wypisany został z przedszkola 3 lata
                              temu kiedy bylismy w Stanach na wyraźne polecenie lekarza znającego
                              realia amerykańskie.
                              W tym roku przyplątała się grypa w styczniu , która skończyła się
                              powikłaniami, ale wtedy panowała w W-wie epidemia grypy i nie było
                              to jedyne chore dziecko w całej 'wiosce'. W tej chwili przechodzi
                              szkarlatynę, bo niestety po antybiotyku w szpitalu odpornośc spadła.
                              I oczywiście będzie 'siedział' w domu ze mną przez dziesięć dni, bo
                              w przedszkolu jest zakaz przyprowadzania chorych dzieci. I wcale nie
                              jest to polskie przedszkole tongue_out Chodzimy za to do parku na spacery i
                              oddychamy świeżym powietrzem. Więc nie kisimy się wbrew twoim obawom.

                              O tym jaka jest sytuacja w amerykańskich przedszkolach wiem od
                              tamtejszych pediatrów, którzy leczą owe dzieci i maja świadomośc, że
                              niewiele matek może sobie pozwolić na nie chodzenie do pracy przez
                              tydzień. Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze.
                              Poza tym znam tam parę matek z wiecznie zaglutowanymi dzieciakami uncertain

                              Mój maz jest dorosły i do lekarza chodzi sam - nie wnikam, ale wiem
                              co się dzieje, bo czekaja go kolejne poważne badania. Nie wiem
                              dlaczego tak trudno ci zrozumiec, ze wiele chorob niedoleczonych w
                              dziecinstwie wlecze sie za czlowiekiem cale zycie.

                              I na koniec, zebys juz sie tak nie martwila. Moj synek ostatni raz
                              byl w szpitalu 3 lata temu z rota wirusem, wiec chyba nie jest az
                              tak zle. Pomijam oczywiscie zakladanie drenow w narkozie, bo tego
                              sie nie dalo wyleczyc w domu smile
                              • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 14:55
                                fogito napisała:
                                > w przedszkolu jest zakaz przyprowadzania chorych dzieci. I wcale
                                nie
                                > jest to polskie przedszkole tongue_out

                                Moze to byc nawet chinskie przedszkole na terenie Polski, podlega
                                ono tak czy owak pod przepisy i regulacje polskie, i musi spelniac
                                normy polskie smile wiec jest polskie bez wzgledu w jakim jezyku sie
                                porosumiewaja w nim i kto jest prowadzacym owe przedszkole tongue_out
                                • fogito Re: hanalui 21.03.09, 16:44
                                  Nie do końca tak jest, ale tłumaczyć juz mi się nie chce.
                  • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:28
                    fogito napisała:
                    > kompletny brak wyobraźni i wiedzy medycznej.

                    I dzieki temu mojemu brakowi wyobrazni i wiedzy medycznej moje
                    dziecko tylko raz mialo antybiotyk, z reszta i ja w tym samym czasie
                    tez bralam, a twoje dziecko caly czas jechalo na antybiotykach o
                    czym wspominalas wczesniej big_grin i jeszcze dodatkowo nudzilo sie w
                    domu big_grin
                    • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:55
                      hhmm...nie przypominam sobie, żebym napisała kiedykolwiek, że
                      dziecko 'jechało na antybiotykach' cokolwiek by to nie oznaczało.
                      Nie wiem ile twoje dziecko ma lat, ale chyba jest młodsze od mojego
                      więc jeszcze wszystko przed tobą.
                      • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 23:20
                        fogito napisała:

                        > hhmm...nie przypominam sobie, żebym napisała kiedykolwiek, że
                        > dziecko 'jechało na antybiotykach' cokolwiek by to nie oznaczało.

                        Cytat:
                        A co do antybiotyków to amerykańscy lekarze dają je równie chętnie
                        jak polscy. Przekonałam się juz na własnej skórze a właściwie
                        dziecka.


                        Wywnioskowalam ze tych antybiotykow blo sporo, ale mozge sie
                        oczywiscie mylic. No a potem jeszcze kilka innych wywodow jak to ci
                        lekarze dawali antybiotyki a polscy na te same powazne problemy to
                        juz nie. Jakos tak niespojnie mi sie to w kupie nie trzyma.
                        Ale to moze tez kwestia mojego nierozumienia twojej terminologii
                        Widzisz dla mnie powaznym problemem jest angina, zapalenie pluc i na
                        to trzeba antybiotyk. Powazna moze tez byc grypa, ale jak ci na to
                        zapisuja antybiotyk to uwazam ze hopsztaplerzy.

                        > Nie wiem ile twoje dziecko ma lat, ale chyba jest młodsze od
                        mojego więc jeszcze wszystko przed tobą.

                        Z pewnoscia. Ale jak porownam dziecko znajomych prowadzone przez
                        polskiego lekarza i na co ow lekarz zapisuje temu dziecku
                        antybiotyki to noz mi sie w kieszeni otwiera. No ale coz...mama
                        niecierpliwa, dziecko smarknie, kaszlnie i ona juz 3 razy jest u
                        lekarza z kwarantanna na najbliszy tydzien big_grin
                        • fogito Re: hanalui 21.03.09, 07:46
                          smile to, ze lekarz zapisuje antybiotyk nie oznacza zawsze podania go
                          dziecku. Zauważyłam po prostu na przestrzeni 5 lat, że to mit iż 'na
                          zachodzie' dzieciom się antybiotyków nie zapisuje. Zapisuje się i
                          owszem i to często. Dlatego ja wole naszego polskiego pediatrę,
                          który jest bardzo ostrożny w tej kwestii.
                          Co do grypy, to mój syn ostatnio z powodu powikłań trafił do
                          szpitala i dopiero antybiotyk dożylni postawił go na nogi. Tak więc
                          różnie to bywa.
                          • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 09:16
                            fogito napisała:
                            > Zauważyłam po prostu na przestrzeni 5 lat, że to mit iż 'na
                            > zachodzie' dzieciom się antybiotyków nie zapisuje. Zapisuje się i
                            > owszem i to często.

                            No widzisz a ja mam zupelnie inne obserwacje. Na przestrzeni 6 lat
                            na 3 osoby dostalismy w sumie 3 razy antybiotyk: raz ja antybiotyk
                            na angine, raz dziecko na angine, raz maz na ostre zapalenie ucha i
                            to tez po czekaniu czy samo nie przejdzie. A...moje dziecko chodzi
                            caly czas do zlobka tongue_out zeby bylo smieszniej.

                            > Dlatego ja wole naszego polskiego pediatrę,
                            > który jest bardzo ostrożny w tej kwestii.

                            Fajnie ze jestes zadowolona. Moje spostrzezenie co do ostroznosci
                            polskich lekarzy sa zupelnie przeciwne: kolezanka na przestrzeni 3
                            mies w PL w odwiedzinach dostala dla dziecka 2 razy antybiotyk, dla
                            meza raz. Inna jak tylko idzie do lekarza to wychodzi z
                            antybiotykiem, nigdy nie uslyszala: poczekac dawac cos na goraczke.


                            > Co do grypy, to mój syn ostatnio z powodu powikłań trafił do
                            > szpitala i dopiero antybiotyk dożylni postawił go na nogi. Tak
                            więc
                            > różnie to bywa.

                            No widzisz...z przedszkola zrezygnowalas, super polskiego pediatre
                            masz co antybiotykow nie zapisuje, paracetamolem nie leczy a z tego
                            co opisujesz ciagle jakies problemy zdrowotne sie u was pojawiaja.
                            • fogito Re: hanalui 21.03.09, 12:44
                              jak wyzej - z przedszkola nie zrezygnowalam, bo chodzi juz drugi rok
                              w Polsce, gdzie chorych dzieci przyprowadzac nie wolno. Frekwencja w
                              zeszlym roku 90% obecnosci. W tym roku nieszczesna grypa i
                              szkarlatyna, czyli choroby, ktorych raczej trudno uniknac, bo sa
                              zakazne i brak czapki lub jej posiadanie nijak sie maja do
                              zarazenia.
                              • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 14:59
                                fogito napisała:

                                > jak wyzej - z przedszkola nie zrezygnowalam, bo chodzi juz drugi
                                rok
                                > w Polsce, gdzie chorych dzieci przyprowadzac nie wolno. Frekwencja
                                w
                                > zeszlym roku 90% obecnosci.

                                Wiesz ...nie chce mi sie zupelnie z toba licytowac... cokolwiek bys
                                juz nie powiedziala w pamieci zostanie mi obraz matki siedzacej w
                                kapturze w samolocie i zakladajacej nakrycie glowy dziecku w
                                samolocie. Naprawde nie potrafie sobie wyobrazic co zakladasz sobie
                                i dziecku jak idziesz w normalna wietrzna pogode skoro tam "ci
                                wieje" big_grin.
                                Powodzenie ci moge jedynie zyczyc...moze jakos uda ci sie dziecka
                                nie zalatwic na amen smile
                                • fogito Re: hanalui 21.03.09, 16:41
                                  Zabawna jesteś. Gdybyś często latała samolotem na długich trasach to
                                  wiedziałabys jaki tam ziąb panuje i jak wieje. Widok ludzi w
                                  kapturach, czapkach i okutanych kocami to nic dziwnego. Klimatyzacja
                                  w samolocie włączona na full przez 10 godzin to murowane
                                  przeziębienie. W moim przypadku ból zatok a u dziecka ból ucha.
                                  Samolot to wylęgarnia zarazków a jak ciało jest zbyt wychłodzone to
                                  natychmiast można złapać infekcję. Może jeszcze nie widziałaś
                                  oblodzonych kratek wentylacyjnych, ale ja tak. To jest tak jakbys
                                  latem wlazła do lodówki i posiedziała tam 10 godzin. Wydaje mi się,
                                  że tylko Amerykanie tak mrożą swoich pasażerów, bo nigdy nie
                                  zdarzyło mi się zmarznać podczas lotu w Europie a wręcz było za
                                  ciepło.
                                  A co do dziecka - nie martw się, nie załatwię go nadmierną troską,
                                  ale ty chyba jesteś na najlepszej drodze, jeśli twój nadal będzie
                                  biegał z antybiotykami do żłobka tongue_out
                                  • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 17:10
                                    fogito napisała:

                                    > Zabawna jesteś.

                                    Nie kochaniutka...to ty jestes zabawna.

                                    > Gdybyś często latała samolotem na długich trasach to
                                    > wiedziałabys jaki tam ziąb panuje i jak wieje. Widok ludzi w
                                    > kapturach, czapkach i okutanych kocami to nic dziwnego.

                                    Wyobraz sobie ze zdarzylo mi sie kilka razy leciec na dlugich
                                    trasach, nie widzialam nikogo w czapce na glowie, przykrytych kocem
                                    i owszem.
                                    Nie przypominam sobie by panowala tam ujemna temperatura i by
                                    wialo smile.

                                    > Klimatyzacja
                                    > w samolocie włączona na full przez 10 godzin to murowane
                                    > przeziębienie.

                                    Kochaniutka pracuje od kilku lat w klimatyzowanym pomieszczeniu, w
                                    PL rowniez pracowalam w klimatyzowanym, dziecka przedszkole rowniez
                                    ma klime i ogrzewanie podlogowe. Szok...klima chodzi caly
                                    czas...zaczynam sie dziwic sobie ze w ogole zyje smile

                                    > To jest tak jakbys
                                    > latem wlazła do lodówki i posiedziała tam 10 godzin.

                                    Nie no...ale mnie ubawilas...chcesz powiedziec ze mialas ujemna
                                    temperature w tymze samolocie? Moze ty w luku bagazowym lecialas by
                                    bylo taniej...tam sie zgodze ze moze byc lodowato big_grin. Na drugi raz
                                    zaplac za porzadna linie, bo mi zdarzylo sie latac i na krotkich
                                    trasach i na dlugich, ale jakos w zadnym wypadku nie mialam
                                    temperatury przy ktorej musialabym ubierac czapke smile

                                    > Wydaje mi się,
                                    > że tylko Amerykanie tak mrożą swoich pasażerów, bo nigdy nie
                                    > zdarzyło mi się zmarznać podczas lotu w Europie a wręcz było za
                                    > ciepło.
                                    > A co do dziecka - nie martw się, nie załatwię go nadmierną troską,
                                    > ale ty chyba jesteś na najlepszej drodze, jeśli twój nadal będzie
                                    > biegał z antybiotykami do żłobka tongue_out
                                    • e_r_i_n Re: hanalui 21.03.09, 17:17
                                      hanalui napisała:

                                      > Nie no...ale mnie ubawilas...chcesz powiedziec ze mialas ujemna
                                      > temperature w tymze samolocie?

                                      A Ty masz w lodówce ujemną temperaturę? smile
                                      • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 17:21
                                        e_r_i_n napisała:

                                        > hanalui napisała:
                                        >
                                        > > Nie no...ale mnie ubawilas...chcesz powiedziec ze mialas ujemna
                                        > > temperature w tymze samolocie?
                                        >
                                        > A Ty masz w lodówce ujemną temperaturę? smile


                                        Tak...w czesci zamrazarkowej big_grin.
                                        Fakt...w calej moze ujemna nie jest ale bodajze 3-4 stopnie. Nie
                                        wydaje mi sie by 3-4 stopnie bylo w czesci pasazerskiej na pokladzie
                                        samolotu smile
                                    • fogito Re: hanalui 21.03.09, 17:57
                                      Widzę, że zaczynasz pałać do mnie miłościa skoro juz
                                      zostałam 'kochaniutką' dla ciebie surprised Run, Forrest run!
                                      No cóż - temeratura w lodówce to u mnie 5C. Zakładam, że w samolocie
                                      było około 10C w najgorszych momentach. Przy zewnętrznej
                                      temperaturze około 40 C to jak dla mnie za duza roznica. I owszem
                                      często widzę ludzi w kapturach na głowie i dzieciaczki w czapeczkach
                                      w samolocie. Ale może dlatego, ze ja się więcej rozglądam tongue_out
                                      A w klimatyzowanych pomieszczeniach też pracowałam i w zwiazku z
                                      tym, że administrowałam biurem to wiem, że najgorsze świństwa
                                      namnażaja się właśnie w systemach klimatyzacyjnych. I zastanawiam
                                      się jeszcze po co w Irlandii klimatyzacja - w końcu tam nigdy nie
                                      jest naprawdę gorąco. Mają tyle świeżego powietrza a gnieżdżą się za
                                      zamkniętymi oknami surprised Ciekawa opcja.
                                      • e_r_i_n Re: hanalui 21.03.09, 18:04
                                        fogito napisała:

                                        > I zastanawiam się jeszcze po co w Irlandii klimatyzacja - w końcu
                                        > tam nigdy nie jest naprawdę gorąco. Mają tyle świeżego powietrza a
                                        > gnieżdżą się za zamkniętymi oknami surprised Ciekawa opcja.

                                        No własnie. Biorac pod uwage czestotliwosc wyjsc i zasieg 'spacerow'
                                        cienkie ubieranie staje sie logiczne.
                                        • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 18:29
                                          e_r_i_n napisała:

                                          > fogito napisała:
                                          >
                                          > > I zastanawiam się jeszcze po co w Irlandii klimatyzacja - w
                                          końcu
                                          > > tam nigdy nie jest naprawdę gorąco. Mają tyle świeżego powietrza
                                          a
                                          > > gnieżdżą się za zamkniętymi oknami surprised Ciekawa opcja.
                                          >
                                          > No własnie. Biorac pod uwage czestotliwosc wyjsc i
                                          zasieg 'spacerow'
                                          > cienkie ubieranie staje sie logiczne.

                                          Wiesz...jakos nie rozumiem twojej mysli. Co ma klimatyzacja w
                                          pomieszczeniu do czestotliwosci wyjsc, spacerow i lekkiego sie
                                          ubierania? surprised
                                          • e_r_i_n Re: hanalui 21.03.09, 18:32
                                            Mialo sie do wypowiedzi fogito przed moja na przyklad.
                                            Fakt jest taki, ze okna sie w Ie rzadko otwiera, wychodzi sie z domu
                                            tez srednio czesto (w sensie na spacery). A wiec nie trzeba dzieci
                                            szczegolnie cieplo ubierac, skoro trasa, jaka pokonuja, to czesto
                                            auto - dom, auto - szkola, auto - sklep.
                                            • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 19:03
                                              e_r_i_n napisała:
                                              > Fakt jest taki, ze okna sie w Ie rzadko otwiera,

                                              A moze jakas linke do zrodla skad ta rewelacje wytrzasnelas?

                                              > wychodzi sie z domu
                                              > tez srednio czesto (w sensie na spacery).

                                              Chyba zartujesz. Nie trzeba z domu wychodzic by byc na zewnatrz jak
                                              juz cos. Tu kazdy dom ma ogrodek. smile
                                              Parki, place zabaw, trakty pelne ludzi...Irlandczycy to maniacy
                                              sportow wszelakich od golfa zaczynajac na hurlingu konczac. Kazdy
                                              gra w jakiejs druzynie, jak nie gra to jezdzi konno, jezdzi na
                                              rowerze. Naprawde nie wiem o kim mowisz...

                                              > auto - dom, auto - szkola, auto - sklep.

                                              No fakt...ale tu bez auta ani rusz. Do najblizszego sklepu mam ze 4
                                              km, do pracy i zlobka pol godziny autem jak nie ma korkow.
                                              Tylko nie wiem czemu od razu wyciagasz wniosek ze skoro autem
                                              dojezdza to juz nigdzie nie wychodzi i nie przebywa na zewnatrz na
                                              spacerach. Posiadanie auta nie rozna sie brak spacerow big_grin
                                              • e_r_i_n Re: hanalui 21.03.09, 19:14
                                                Z obserwacji osób mieszkających tam dłuuugo smile
                                                • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 19:38
                                                  e_r_i_n napisała:

                                                  > Z obserwacji osób mieszkających tam dłuuugo smile

                                                  Wiesz...problem suburbii jest taki ze tak naprawde nie widujesz
                                                  swoich sasiadow. I nie wiesz czy siedza oni w domu czy ich nie ma.
                                                  Okien calego domostwa tez nie jestes w stanie zobaczyc smile Jak
                                                  wychodza to wsiadaja w auto i jada, i nie wiesz czy pojechali na
                                                  zakupy czy do parku, na mecz pilkarski czy wycieczke w gory.
                                                  Fakt...osiedla sa jak wymarle, bo dzieci jak cos to bawia sie w
                                                  swoich ogrodkach, nie ma placu zabaw na osiedlu gdzie moglabys
                                                  spotkac sasiedki.
                                                  Wiesz ..to kraj rolnikow i wiesniakow...jesli twoi znajomi
                                                  mieszkajacy tu dlugo wyciagneli takie wnioski to widocznie sami
                                                  nigdy nigdzie nie wychodzili big_grin skoro nie widzieli tych tlumow w
                                                  parkach i na placach zabaw smile
                                                  • e_r_i_n Re: hanalui 21.03.09, 20:02
                                                    No nie, oni zdecydowanie aktywni smile Wiesz, dyskutowac nie bede na
                                                    temat nawykow Irlandczyków.
                                                    Wlaczylam sie do dyskusji tylko w temacie porównania temperatur.
                                      • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 18:26
                                        fogito napisała:
                                        > Zakładam, że w samolocie
                                        > było około 10C w najgorszych momentach. Przy zewnętrznej
                                        > temperaturze około 40 C to jak dla mnie za duza roznica.

                                        Tiaaaaaaaaa.....Przy 10 stopniach nosisz czapke czy kaptur na
                                        glowie? I co ma roznica temp do siedzenie okutanym w kaptur przez
                                        caly czas?

                                        > I owszem
                                        > często widzę ludzi w kapturach na głowie i dzieciaczki w
                                        > czapeczkach w samolocie. Ale może dlatego, ze ja się więcej
                                        > rozglądam tongue_out

                                        Wiesz...ja widuje u siebie mlodziez w autobusach tez w kapturach na
                                        glowie...ale to raczej taka moda niz z zimna big_grin.

                                        > I zastanawiam
                                        > się jeszcze po co w Irlandii klimatyzacja - w końcu tam nigdy nie
                                        > jest naprawdę gorąco. Mają tyle świeżego powietrza a gnieżdżą się
                                        za zamkniętymi oknami surprised Ciekawa opcja.

                                        No nie...klima to tylko w Hameryce moze byc...my tu wiesniacy i nam
                                        nie trzeba.
                                        Dziwne ze w PL tez byla klimatyzacja, a tez swieze powietrze jest big_grin
                                        • fogito Re: hanalui 21.03.09, 19:49
                                          przy 10C na powietrzu nie noszę czapki, ale zimny nawiew w samolocie
                                          nie jest naturalny i po prostu momentami wkładam kaptur a dziecku
                                          czapeczkę jesli zasypia. Jak nie śpi to nie smile

                                          Klima jest w wielu krajach gdzie jest gorąco, a Irlandia do takich
                                          krajów nie należy więc się zastanawiam po co... A lata w Polsce są
                                          czasami obrzydliwie gorące jeśli jeszcze pamiętasz.
                                          ps. a co to za kraj 'Hameryka' nie znam takiego surprised
                                          • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 20:27
                                            fogito napisała:
                                            > Klima jest w wielu krajach gdzie jest gorąco, a Irlandia do takich
                                            > krajów nie należy więc się zastanawiam po co... A lata w Polsce są
                                            > czasami obrzydliwie gorące jeśli jeszcze pamiętasz.

                                            Wiesz...administratorem biura bylas, swiat widzialas, samolotami
                                            latasz a nie potrafisz sobie wyobrazic po co w kraju gdzie nie ma
                                            upalow jest klimatyacja big_grin.
                                            Ano po to ze nie kazde pomieszczenie ma okna, nie kazde da sie
                                            wywietrzyc, nie w kazdym pomieszczeniu mozna otwierac okna itd.
                                            Dla przykladu np taki wielki market...wyobrazasz sobie otwieranie
                                            tam okien? Albo takie obiekty jak muzea, silownie, baseny, fabryki,
                                            szpitale....tam pracuja ludzie i tez potrzebuja swiezego powietrza i
                                            odpowiedniej temperatury.
                                            • fogito Re: hanalui 21.03.09, 20:44
                                              powietrze z klimy to nie jest świeże powietrze wink Trend na biura bez
                                              okien i markety bunkry jest na całym swiecie, ale chyba przedszkola
                                              nie należą do tej kategorii. No chyba, że jest to przedszkole w
                                              centrum handlowym big_grin
                                              • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 21:28
                                                fogito napisała:

                                                > powietrze z klimy to nie jest świeże powietrze wink

                                                Lepiej miec takie swieze powietrze niz nie miec go w ogole.

                                                > Trend na biura bez
                                                > okien i markety bunkry jest na całym swiecie, ale chyba
                                                przedszkola
                                                > nie należą do tej kategorii. No chyba, że jest to przedszkole w
                                                > centrum handlowym big_grin

                                                Jeszcze przed chwila nie potrafilas sobie wyobrazic po co w kraju
                                                bez upalow sa klimy, a tu nagle takie blyskotliwe spostrzezenia big_grin
                                                Wiesz...mam watpliwosc czy ty bylas w tej Irlandii...gdybys byla to
                                                moze wiedzialabys ze biura niekoniecznie sa bez okien...raczej te
                                                okna zbyt duze - na cala sciane od podlogi do sufitu i trudno je
                                                otwierac.

                                                CO do przedszkola...skoro podane przeze mnie mozliwosci uzycia klimy
                                                nie wyjasniaja ci powodow dlaczego jest uzywana w takiej placowce to
                                                nie potrafie lopatologiczniej wytlumaczyc...zostawie cie w blogiej
                                                nieswiadomosci, dla twoich potrzeb moze to byc zlobek w centrum
                                                handlowym , muzeu, fabryce, nawet pod ziemia big_grin
                                                • fogito Re: hanalui 22.03.09, 08:28
                                                  Nie, nie potrafię sobie wyobrazić po co w kraju tak zimnym jak
                                                  Irlandia przedszkola mają klimatyzację. Ale masz rację brak
                                                  otwieranych okien na pewno jest wytłumaczeniem big_grin

                                                  W Irlandii to ja się włóczyłam po świeżym powietrzu i po pubach a
                                                  klimatyzowane markety i biura omijałam szerokim łukiem wink
                                                  • hanalui Re: hanalui 22.03.09, 10:39
                                                    fogito napisała:
                                                    > W Irlandii to ja się włóczyłam po świeżym powietrzu i po pubach a
                                                    > klimatyzowane markety i biura omijałam szerokim łukiem wink

                                                    Nie trzeba koniecznie chodzic do marketow w Irlandii, do miejsc z
                                                    klimatyzacja by wiedziec ku czemu ona sluzy i w jakich miejscach
                                                    moze sie znajdowac. Masz zwyczajnie braki elementarnej wiedzy, a to
                                                    nieco dziwne jak na osob jezdzaca tyle po swiecie.

                                                  • fogito Re: hanalui 22.03.09, 11:20
                                                    hihihi no co ty powiesz. Brakuje argumentów i próbujesz mnie
                                                    obrazić. Keep trying smile
                                                    Klima to nawet w toalecie się może znajdować, ale czy to powód
                                                    instalowania jej w przedszkolu w kraju, w którym nigdy nie jest
                                                    gorąco. To się nazywa ślepe naśladownictwo tongue_out
                                                  • ib_k Re: hanalui 22.03.09, 14:09
                                                    > Nie, nie potrafię sobie wyobrazić po co w kraju tak zimnym jak
                                                    > Irlandia przedszkola mają klimatyzację.

                                                    z bardzo prostego powodu, klimatyzacja OCZYSZCZA POWIETRZE, i nie służy tylko do OCHŁODZENIA powietrza ale również do REGULOWANIA POŻĄDANEJ TEMPERATURY
                                                  • hanalui Re: hanalui 22.03.09, 15:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie, nie potrafię sobie wyobrazić po co w kraju tak zimnym jak
                                                    > Irlandia

                                                    Masz widac mala wyobraznie i brak elementarnej wiedzy big_grin
                                                  • fogito Re: hanalui 22.03.09, 19:14
                                                    Owszem można klimatyzacją regulować temperaturę, ale klimatyzacja
                                                    jako taka nie oczyszcza powietrza. Do tego potrzebne są systemy
                                                    oczyszczające i zwykle są to osobne urządzenia.
                                                    Ale jak już powiedziała hanalui ja jestem niedouczona w tej
                                                    kwestii wink
                                                    A w Irlandii klima w przedszkolu to wynik zapewne mody na wiecznie
                                                    zamknięte okna a nie racjonalny powód. W każdym razie nie moje pole
                                                    i nie moje buraki smile
    • niiikaa Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 18.03.09, 20:34
      Widzę, że tu same normalne smile

      Ja Młodego ubieram tak jak siebie.
      Prawie - bo on nosi rajstopy pod spodnie a ja kozaki- oficerki. Rękawiczki zdejmuje sam - łapy ma zawsze cieplejsze ode mnie. Czapka na zimę - jednowarstwowy, niezbyt gruby polarek ale zapinana pod brodą. Jak może sam zdejmować to cały spacer jest zabawa załóż - zdejmij a ja cierpliwości nie mam. Na lato czapeczki nie zapinane.
      Staram się go nie ubierać cieplej niż siebie.

      I bardzo pilnuję żeby w domu nie było więcej niż 20-23 stopnie.

      Nie owijam na noc kołdrą.

      Bananów nie je, parówek nie je - ku mojej rozpaczy. Je gruszki, kielbasę, kabanosy etc. Nie mogę narzekać.

      Chowany jest w brudzie wink. Po tym jak wyjął psu (dziadków) z pyska piłkę i włożył sobie do paszczy zwątpiłam i przestałam się przejmować wyparzaniem butelek, myciem zabawek raz na 2 tygodnie i tym podobnymi duperelami.

      Młody ma 21 miesięcy. Nie choruje. Miał ze 2 razy katar - nawet go w domu nie zatrzymałam.
      • deodyma Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 20.03.09, 22:03
        no to tak, jak jasmile
        dziecko ubieram tak, jak siebie, czyli chyba normalniesmile
        nie jestem zmarzlakiem i dziecie moje raczej tez nie.
        nie chowam go tez pod kloszem, mnie tez zreszta tez tak nie
        wychowywano. w dziecinstwie zachorowalam moze ze 3 razy i to
        wszystko.teraz tez nie naleze do osob chorowitychsmile
        moje dziecko na szczescie tez nie choruje. oprocz trzydniowki zlapal
        tylko ze 2-3 razy katar i to wszystko.
        do niedawna jadl mi wszystko, ale teraz wybredny do jedzenia sie
        robismile
        i moj tez zyje w brudziesmile
        jest lizany przez psa. zadnych parchow na buzi nie ma.
        ja zreszta w dziecinstwie tez wylizywana bylam przez psy i koty.
        dzis mam 34 lata i jestem namietnie wylizywana przez moja psice i
        tez nie mam zadnych parchow ani pryszczy na twarzysmile
        moje 16 msc dziecie niedawno najadlo sie psiej karmy a na dniach,
        gdy poszlam na chwile do lazienki, wyjadal ze smietnika skorki od
        ziemniakow i wylizywal resztki smietany z pojemnikasmile
        wczoraj najadl sie papieru toaletowego i zyjesmile nic mu nie jestsmile
    • mearuless no tz ze jestem histeryczka 18.03.09, 20:58

      bo ja swoje ubieram cieplo- ale nie przegrzewam.
      wszystkie owoce myje- i daje do rekismile- bo to co zwrocilo moja uwage w twoim
      bananowym opisie to wlasnie brak jego umycia smile
      czapki zakladam - i corkom i sobie- i razem sie ich pozbywamywink
      dziewczyny nigdy nie nosza kapci po mieszkaniu- przez co moja rodzina uwaza mnie
      za wyrodna matkewink
      no nie wiem, przesadzam czy nie???????????
      • szymama Re: no tz ze jestem histeryczka 18.03.09, 22:26
        calkiem normalny, zachodni chow dzieci tongue_out

        Moja calo jednoroczna corka czapke miala zalozona dwa razy w zimie.
        Nie nosi czapek, nienawidzi ich. Nie przegrzewam. dzieci moje nie
        maja zimowych butow nie dlatego, ze mnie nie stac, ale dlatego, ze
        nienawidza zimowych butow. acha, rajstop pod gacie tez nie uzywamy
        DDDD

        dzieci zdrowe, nie chorujace. banana tez NIGDY nie rozgniatalam.
        • lizbetka Re: no tz ze jestem histeryczka 18.03.09, 23:43
          Nie będę się licytować co bardzo zakazanego robi moja córka i jak beztrosko ją
          wychowuję smile, ale powiem tylko tyle że im jest starsza tym bardziej jej zimno
          smile. Od dawna pozwalam jej na decydowanie o tym jak idzie ubrana na dwór, i z
          przykrością stwierdzam (bo ja jestem całym sercem za zimnym chowem )że Młoda
          wygląda jak typowe polskie dzieci-opatulona po sam nos, cały czas jęcząca w
          szalik: zimno mi.....
          Rajstopy-obowiązkowo, nie wyjdzie bez nich do przedszkola, podkoszulka, bluzka i
          obowiązkowo gruby sweter.Wysokie buty, czapka, szalik, rękawiczki. Po 15, 20
          minutach przechadzki szybkim krokiem Młoda ma usta sine i kłapie paszczą, z
          zimna, oczywiście.
          Co najdziwniejsze w każdym zamkniętym pomieszczeniu jest jej niewiarygodnie
          gorąco. Wszędzie chodzi boso, w samej koszulce. Czasem nie rozumiem własnego
          dziecka smile
        • florencja33 Re: szymama 19.03.09, 11:31
          no to mnie zazylas : ) powiedz,ze nie mieszkasz w Polsce tylko
          jakims cieplejszym miejscu ; ) Nie ogarniam swoim malym rozumkiem
          jak w naszym klimacie mozna zalozyc dziecku w ciagu roku czapke
          tylko 2 razy. To nie wychodzisz na spacer z dzieckiem, czy przy
          trzaskajacym mrozie (bo w tym roku bylo duuuzow wiecej niz 2 dni
          takich mrozow i wiatrow) wychodzisz z dzieckiem bez czapki ???
          Chyba,ze czegos nie zrozumialam.
          • hanalui Re: szymama 19.03.09, 21:30
            florencja33 napisała:
            > no to mnie zazylas : ) powiedz,ze nie mieszkasz w Polsce tylko
            > jakims cieplejszym miejscu ; )

            Jesli to do mnie to nie nie mieszkam w PL faktycznie smile, ale zima
            miewamy temp i nawet 5-6 ponizej zera. Niestety nawet temp dodatnia
            5 to nie to samo co 5 w PL, bo jest duza wilgotnosc i ciagnie
            chlodem. Dlatego przyjezdzajacy sa nieco zdziwieni ze tu tak zimno
            mimo ze im podaja ze temp niby OK smile No i dodatkowo mamy lodowate
            wiatry urywajace glowe big_grin

            > Nie ogarniam swoim malym rozumkiem
            > jak w naszym klimacie mozna zalozyc dziecku w ciagu roku czapke
            > tylko 2 razy.

            No nie wiem...jakos sie udalo smile. Pierwsza zima przeciez w wozku to
            tam raczej wiatry nie hulaja, jak bardzo wialo to kaptur wystarczal
            ale i tak maly go nie lubil.

            > To nie wychodzisz na spacer z dzieckiem, czy przy
            > trzaskajacym mrozie (bo w tym roku bylo duuuzow wiecej niz 2 dni
            > takich mrozow i wiatrow) wychodzisz z dzieckiem bez czapki ???

            Wychodze i wychodzilam codziennie, nie mamy trzaskajacych mrozow,
            max -5, ale srednio to jakies 3-4 zima + wiatry. Jak bardzo wialo to
            kaptur na glowe, ale najczesciej to foliowa oslone na wozek,
            przykrywa caly wozek, dziecko sobie siedzi, oglada swiat, nie wieje,
            na nozki spiworek. Zyjemy smile
            • fogito Re: szymama 20.03.09, 08:21
              kaptur na głowę to jak czapka smile
              Ja osłonki na wózek nigdy nie zakładałam w zimie - pomimo wiatru i
              mrozu, żeby dostępu do świeżego powietrza nie odcinać.
              A w Polsce też jest duża wilgotność w zimie smile
              • hanalui Re: szymama 20.03.09, 20:29
                fogito napisała:
                > kaptur na głowę to jak czapka smile

                No ale ja nie mowilam ze to czapka smile

                > Ja osłonki na wózek nigdy nie zakładałam w zimie - pomimo wiatru i
                > mrozu, żeby dostępu do świeżego powietrza nie odcinać.

                Zapewniam cie ze przy tych wiatrach zakladalabys oslonke big_grin. Moja
                oslonka nie odcina dostepu swiezego powietrza to raz, po dwa: te
                wiatry takie ze nie ma takiej mozliwosci by cokolwiek odciac big_grin

                > A w Polsce też jest duża wilgotność w zimie smile

                No tak...srednia wzgledna dla PL to 40-60, gdzie u nas przez caly
                rok to 85-86 smile
                • fogito Re: hanalui 20.03.09, 21:25
                  ...a może napiszesz wreszcie gdzie mieszkasz to sprawdzimy jak jest
                  z tą wilgotnością...
                  • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 21:41
                    fogito napisała:

                    > ...a może napiszesz wreszcie gdzie mieszkasz to sprawdzimy jak
                    jest
                    > z tą wilgotnością...

                    Alez juz mowilam...mieszkam w klimacie morskim, wystarczy odrobina
                    wiedzy z geografii by wiedziec ze klimat morski charakteryzuje sie
                    duza wilgotnoscia. Natomiast w klimacie kontynentalnym-umiarkowanym
                    ta wilgotnosc jest mniejsza. Polnocna Polska, pas przy morzu ma
                    zdecydowanie wyzsza wilgotnosc niz cala reszta big_grin
                    • fogito Re: hanalui 20.03.09, 21:45
                      no proszę jaka ty inteligentna jesteś. To, że przy morzu to już
                      wiem, ale jakoś nie przechodzi ci 'przez gardło' nazwa kraju.
                      Ciekawe dlaczego...
                      • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:05
                        fogito napisała:

                        > no proszę jaka ty inteligentna jesteś. To, że przy morzu to już
                        > wiem, ale jakoś nie przechodzi ci 'przez gardło' nazwa kraju.
                        > Ciekawe dlaczego...

                        Widzisz ja nie mam takiej potrzeby..."bo u nas w USA to..." to tylko
                        osoby ze Stanow sie w tym lubuja.
                        Swoja droga chyba juz tyle razy na tym forum o tym wspominalam gdzie
                        mieszkam ze juz mi sie zwyczajnie nie chce smile
                        • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:11
                          już nie musisz - ja również stawiam na Irlandię, gdzie jest
                          zdecydowanie cieplej niż w Polsce pomimo wiatru.
                          Ja się lubuję w tym, kiedy piszę, że jestem z Polski, bo jestem
                          niepoprawna patriotką smile A w Stanach przebywam wystarczajaco długo,
                          żeby mieć porównanie do tzw. zachodu.
                          • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:34
                            fogito napisała:
                            > już nie musisz - ja również stawiam na Irlandię, gdzie jest
                            > zdecydowanie cieplej niż w Polsce pomimo wiatru.

                            Tiaaaa...to jakos dziwnie ze ktokolwiek kto przyjedzie to twierdzi
                            ze duzo zimniej niz w PL big_grin

                            > Ja się lubuję w tym, kiedy piszę, że jestem z Polski, bo jestem
                            > niepoprawna patriotką smile

                            Aaa tak...wszyscy Stanowi tak maja big_grin

                            > A w Stanach przebywam wystarczajaco długo,
                            > żeby mieć porównanie do tzw. zachodu.

                            Tiiiaaaaaaaa...W Stanach tesknia za Polska - (a u nas w Polsce..), w
                            Polsce za Stanami big_grin (a bo u nas w Stanach...). Nawet filmy o tym
                            powstaja big_grin
                            • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:42
                              Jakieś kompleksy się odzywają...
                              W Irlandii byłam więc wiem, że jest cieplej. Mamy tam nawet dom
                              rodzinny męża nad samym Atlantykiem, więc wiem jak wieje. Ale jednak
                              jest to inny klimat.
                              • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:53
                                fogito napisała:
                                > W Irlandii byłam więc wiem, że jest cieplej.

                                No wiesz zalezy o jakim cieplej mowisz i z czym porownujesz big_grin, bo
                                zima faktycznie nieco cieplej niz w PL ale duzo zimniej niz na
                                Kanarach czy w Kalifornii. Za to latem zimniej niz w PL i zimniej
                                niz na Kanarach i Kalifornii big_grin

                                > Ale jednak
                                > jest to inny klimat.

                                Ale przecie mowie caly czas ze inny big_grin
                                • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:57
                                  porównuję lżejsze irlandzkie zimy do tych polskich, bo wątek był
                                  generalnie o ubieraniu dzieci zima a nie latem.
                                  • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 23:29
                                    fogito napisała:

                                    > porównuję lżejsze irlandzkie zimy do tych polskich, bo wątek był
                                    > generalnie o ubieraniu dzieci zima a nie latem.

                                    Problem w tym ze pomimo ze zimy lzejsze dzieci polskie (o czym juz
                                    ktos wspominal) sa rozpoznawalne po okutaniu i czapce na glowie
                                    przez caly rok (- to taki szczegolny rodzaj czapek nie do dostania
                                    tutaj - chelmofon wiazany pod szyja, na forach internetowych z
                                    radami co przywiezc z PL dla niemowlat i dziecie na pierwszym
                                    miejscu wymienia sie ta wlasnie czapke tongue_out)...no bo zima cieplej, ale
                                    jak w zimie bez czapki, no i jeszcze dodatkowo wieje, wiec uszy
                                    zawieje wink...a latem zimniej, wiec jak przy takiej pogodzie bez
                                    czapki i wieje, wiec ani rusz uszy zawieje wink
                                    • fogito Re: hanalui 21.03.09, 08:20
                                      Ja dziecku czapki w lecie nie zakładam, poza taką od słońca
                                      oczywiście, ale jestem w stanie zrozumieć niepokój matek o uszy
                                      dziecka. Mój syn ma tendencję do zapaleń uszu odkąd skończył 18
                                      miesięcy i wiem jaki to problem wyleczyć chore uszy. Miał tez w
                                      Stanach dwukrotnie zakładane dreny odkąd skończył 2,5 roku. Może
                                      jest to chuchanie na zimne w wielu przypadkach, ale ja bym się nie
                                      śmiała, bo nigdy nie wiesz co was może w życiu spotkać i czy ty
                                      czasem nie skończysz jako matka dziecka z taka właśnie czapką na
                                      głowie. Czego oczywiście nie życzę.
                                      Jako osoba z wiecznie chorymi zatokami często mam ból ucha i każde
                                      zimne powietrze - zwłaszcza w samolocie - powoduje u mnie koszmarne
                                      bóle uszu. W samolocie mam więc na głowie kaptur a dziecko lekką
                                      czapeczkę jeśli śpi.
                                      A czapek wiązanych od szyją nie cierpię i dziecku nie założe
                                      podobnie jak rajstop, z powodu których mam uraz od dzieciństwa.
                                      • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 09:37
                                        fogito napisała:
                                        > W samolocie mam więc na głowie kaptur a dziecko lekką
                                        > czapeczkę jeśli śpi.

                                        No nie...jakos wcale sie juz nie dziwie ze i dziecko chore, i ty
                                        wiecznie chora i maz chory smile. Latam czesto samolotami...jakis
                                        przeciagow tam nie zauwazylam w czasie lotu, wiatrow wiejacych
                                        rowniez, okna w czasie lotu jak do tej pory nikt mi nie otwieral big_grin.
                                        Mozna sobie tam nad glowa uregulowac dmuchanie jak ci przeszkadza,
                                        ale zeby w kapturze i czapce na glowie siedziec...surprised
                                        • fogito Re: hanalui 21.03.09, 16:49
                                          Już ci napisałam wyżej, że loty transatlantyckie przypominaja
                                          siedzenie w lodówce przez 9-10 godzin. Jeśli kiedykolwiek leciałaś
                                          to powinnaś wiedzieć jaka jest różnica. Ale zapewne nie, skoro
                                          piszesz to co piszesz.
                                          W takich samolotach nie można uregulować klimatyzacji, bo nawiew
                                          ciągnie się wzdłuż sufitu i chłodzi po całości. Zwykłe dmuchanie mi
                                          nie przeszkadza. I dlatego każdy pasażer dostaje na wejściu ciepły
                                          kocyk i prawie wszyscy zagrzebuja się w te kocyki na wiele godzin smile
                                          A kaptur bardzo się przydaje w takich sytuacjach.
                                    • vibe-b Re: hanalui 21.03.09, 21:37
                                      hanalui napisała:

                                      )...no bo zima cieplej, ale
                                      > jak w zimie bez czapki, no i jeszcze dodatkowo wieje, wiec uszy
                                      > zawieje wink...

                                      w zimie bez czapki? dziecko tez wysylasz w zimie bez czapki?
                                      Myslalam ze tylko nastolatki sa takie durne, ktorym bardziej droga
                                      jest wyfiokowana fryzura niz zdrowie. PS. mieszkam w SE i widze na
                                      codzien to co Ty nazywasz zimnym zdrowym chowem a ja nazywam
                                      popapraniem. W srodku zimy cienkie kurtki biodrowki, nerki na
                                      wierzchu, glebokie dekoldy na wierzchu, trampki zamiast kozakow
                                      przez cala zime. spodniczki za dupe i cienkie rajstopy, pantofelki
                                      by pasowalo do stroju podczas mrozow...szczytem byla jedna laska -
                                      jakis miesiac, dwa miesiace temu- a ta w koszulce na ramiaczkach i
                                      mini z golymi nogami. Pewnie uznalabym ze jakas chora psychicznie co
                                      sie z zakladu zerwala gdyby nie fakt, ze zmierzala z grupa znajomych
                                      do szkoly.
                                      No ci miejscowi tubylcy uwazaa takie extrema za full normal ale mnie
                                      nikt nie przekona- banda idiotow i tyle. Przyjdzie dzien zaplaty do
                                      kazdego z nich, kiedys.
                                      • cytrusowa Re: hanalui 21.03.09, 22:51
                                        o tak, co kraj to obyczaj
                                        w Pl dzieciaki anwet w lecie nosza czapki z nausznikami, wersje letniasmile
                                        a tu w Dojczlandach sa dzieciaki, co w zimie nie nodza wogole,a wlosow zbyt
                                        wiele nie maja. z jedzeniem podobnie - daja wlasciwie wszystko do jedzenia, nie
                                        rozdrobnione....itp., itd.
                                        bo tu sie dzieci traktuje jak doroslych
                                      • hanalui Re: hanalui 21.03.09, 23:21
                                        vibe-b napisała:
                                        > w zimie bez czapki? dziecko tez wysylasz w zimie bez czapki?

                                        Taaaaaaaaaak...bez czapki...o zgrozoooo, ma kaptur jakby bylo za
                                        zimno. Wiem ze niektorym sie nie moze w malych glowkach pomiescic ze
                                        zima zimie nierowna. Przykro mi ze myslisz jednotorowo...w zimie
                                        czapka musi byc big_grin, latem z resza tez big_grin

                                        > No ci miejscowi tubylcy uwazaa takie extrema za full normal ale
                                        mnie nikt nie przekona- banda idiotow i tyle.

                                        Ojej...za kare tam siedzisz? Wspolczuje, siedzenie wsrod idiotow
                                        moze spowodowac ze sie ich glupota zarazisz big_grin
                                        • kra123snal Re: hanalui 22.03.09, 00:27
                                          > Ojej...za kare tam siedzisz? Wspolczuje, siedzenie wsrod idiotow
                                          > moze spowodowac ze sie ich glupota zarazisz big_grin

                                          Uleczalna ta zaraza jest?
                                • e_r_i_n Re: hanalui 21.03.09, 17:01
                                  Generalnie cieplej - bo skoro w najzimniejszym miesiacu roku nie
                                  jest szczegolnie zimno, to raczej latem tez nie odmrozisz uszu.
                                  Tak wiec - gdybym mieszkala na stale w Ie, zdecydowanie ciensze
                                  ubrania moje dziecko by mialo.
            • e_r_i_n Re: szymama 20.03.09, 22:02
              Z tego, co sie zorientowalam, mieszkasz w Irlandii.
              Pomijajac momenty, kiedy wieje, jest tam zdecydowanie cieplej, niz w
              Pl. W Pl moje dziecko w styczniu nigdy nie chodzilo w rozpietej
              kurtce i bez czapki. W Ie 3/4 pobytu.
              Tak wiec jednak nie porownywalabym.
      • gacusia1 Mearuless-banany myjesz???? 19.03.09, 01:11
        Znaczy te z drzewa .-D Jesli tak,to po co? Ja w zyciu zadnego banana
        nie umylam .-D
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Mearuless-banany myjesz???? 19.03.09, 03:26
          ja myje, banany, pomarancze, wszystko co moze byc dotkniete w sklepie przez inna
          lape
          tak samo piore nowo zakupione rzeczy, ktore ktos wczesniej przymierzal czy
          chociazby dotykal
          • fogito Re: Mearuless-banany myjesz???? 19.03.09, 07:52
            Ja też zauważyłam, że im synek starszy tym mu zimniej i w efekcie
            zaczynam go cieplej ubierać.
            Owoce cytrusowe faktycznie powinno się myć, bo na czas transportu
            pryskane sa mnóstwem świństw do konserwacji.
            Co do jedzenia, to trzeba jednak chyba trochę uważać. Dziecko się
            nawet wodą może zakrztusić tak jak córeczka Ewy Błaszczyk.
            Co do zachodniego zimnego chowu - to jeżdżąc od wielu lat do Stanów
            zauważyłam, że kaszlący dzieciak z glutem wiszącym po pas to norma.
            Zwykle dzieciaki sa zmarznięte a rodzice opatuleni. Jest tam
            faktycznie trudniejszy dostęp do lekarzy, bo nie ma powszechnego
            ubezpieczenia i każda 'nadliczbowa' wizyta u pediatry może się
            skończyć podniesieniem stawki ubezpieczenia prywatnego. W efekcie
            rodzice chodzą do pediatrów rzadziej a dzieciaki sa chronicznie
            przeziębione i jest to akceptowana społecznie norma. Kiedyś
            wysłałam mojego do przedszkola i po kilku dniach przyniósł mega
            katar i kaszel. Chorował tygodniami a pediatra zakazał chodzenia do
            przedszkola, bo niestety amerykańskie dzieci chodzą do szkół i
            przedszkoli chore - jeszcze bardziej niż polskie. Mój mąż urodzony w
            Stanach twierdzi, że on w dzieciństwie zostawał w domu w czasie
            brania antybiotyku tylko jeden dwa dni a potem chodził do szkoły
            lecząc się jednocześnie. Teraz po wielu latach ma poważne problemy
            zdrowotne i 'naprawia' je w Polsce.
            Wydaje mi się, że idea złotego środka najlepiej się sprawdza w
            każdej dziedzinie życia.
            ps. co do nie noszenia czapki w dzieciństwie - czeka mnie zabieg
            chirurgiczny, bo zatoki sa w fatalny stanie. Ale kto wtedy słuchał
            mamy...
            • bweiher Re: Mearuless-banany myjesz???? 19.03.09, 12:26
              fogito napisała:

              >
              > ps. co do nie noszenia czapki w dzieciństwie - czeka mnie zabieg
              > chirurgiczny, bo zatoki sa w fatalny stanie. Ale kto wtedy słuchał
              > mamy...

              Też przez wiele lat miałam leczone zatoki.Najpierw antybiotyk potem wielka igła
              wbijana w zatoki i odciąganie ręczne,raz w tygodniu.Do dziś mam z nimi
              problem.Pamiętam ten ból i nikomu tego nie życzę.A więc co jak co ale czapki to
              moje dzieci noszą jak wychodza na dwór.Bo ja byłam za gó...ary mądrzejsza od
              mamy i nie zakładałam czapki bo by mi się fryzura zepsuła uncertain
            • hanalui Re: Mearuless-banany myjesz???? 19.03.09, 20:59
              fogito napisała:
              > Zwykle dzieciaki sa zmarznięte a rodzice opatuleni.

              Bo dzieciaki sa ruchliwe, a rodzice juz nieco mniej big_grin.

              > Jest tam
              > faktycznie trudniejszy dostęp do lekarzy, bo nie ma powszechnego
              > ubezpieczenia i każda 'nadliczbowa' wizyta u pediatry może się
              > skończyć podniesieniem stawki ubezpieczenia prywatnego. W efekcie
              > rodzice chodzą do pediatrów rzadziej a dzieciaki sa chronicznie
              > przeziębione i jest to akceptowana społecznie norma.

              Alez bzdura.
              Ludzie nie chodza tak czesto do lekarza bo na katar i kaszel lekarz
              niewiele zapisze, a kase trzeba bedzie wydac. Widzisz to taki inny
              sposob leczenia gdzie antybiotyk nie jest rozwiazaniem na wszystko.
              Niestety mamy w PL uwazaja ze jak lekarz nic nie zapisze to treba
              szukac nastepnego bo ten zly...i znajduja takiego co daje
              antybiotyk smile

              > Kiedyś
              > wysłałam mojego do przedszkola i po kilku dniach przyniósł mega
              > katar i kaszel. Chorował tygodniami a pediatra zakazał chodzenia
              do
              > przedszkola, bo niestety amerykańskie dzieci chodzą do szkół i
              > przedszkoli chore - jeszcze bardziej niż polskie.

              No jak trzymasz dziecko pod kloszem a nagle poszedl wsrod dzieciaki
              to co sie dziwic ze zachorowal. Jak moj poszedl do zlobka to
              przyniosl katar, potem angine. On wyzdrowial w tydzien - 2 dni byl w
              dmu, reszta ze smarkami i antybiotykiem w zlobku, a ja chorowalam
              ponad miesiac, wechu nie mialam tez miesiac. Po miesiacu
              ozdrowialam, dzicko tez zdrowe jak ryba. Zapoznalo sie z bakteriami
              i wirusami dzieciorow ze zlobka i sie uodpornil big_grin.

              > Teraz po wielu latach ma poważne problemy
              > zdrowotne i 'naprawia' je w Polsce.

              Problemy zdrowotne to moze miec z tysiaca innych powodow a nie z
              tego ze nie siedzial w domu smile

              > co do nie noszenia czapki w dzieciństwie - czeka mnie zabieg
              > chirurgiczny, bo zatoki sa w fatalny stanie. Ale kto wtedy słuchał
              > mamy...

              Tez nie sluchalam i za rogiem zawsze sciagalam, nienawidzilam i
              nienawidze. Nigdy na zatoki nie chorowalam tongue_out
              • fogito Re: hanalui 20.03.09, 08:15
                Bzdura? Chciałabym, zebyś miała rację... Wiele rodzin nie chodzi do
                pediatry z dzieckiem bo za drogo albo po prostu nie ma ubezpieczenia
                i chodzi na ER do szpitala tylko wtedy jak juz się coś poważnego
                dzieje.
                A co do antybiotyków to amerykańscy lekarze dają je równie chętnie
                jak polscy. Przekonałam się juz na własnej skórze a właściwie
                dziecka.
                Nie trzymam dziecka pod kloszem, bo w Polsce chodzi do przedszkola.
                Jednakże liczba chorych dzieci w amerykańskich przedszkolach jest
                zatrważająca i dlatego amerykański pediatra odradził ze względu na
                długi czas przystosowania do 'lokalnych wirusów i bakterii.'

                O problemach męża nie będę na forum pisać, ale faktem jest, że wleką
                sie za nim niewyleczone sprawy z dzieciństwa.

                Cieszę się, że na zatoki nie chorowałaś, ale ja tak i to od czasów
                podstawówki, kiedy po raz pierwszy chciano mi zrobić punkcję.
                Oczywiście zwiałam i nigdy tego nie zrobiłam a czapki nadal nie
                nosiłam. Teraz jestem po czterech punkcjach i nie życzę nikomu. Mój
                syn na pewno czapkę będzie nosił w zimie - przynajmniej dopóki jest
                mały i nie zdejmie jej za rogiem wink
                • moofka Re: hanalui 20.03.09, 08:26
                  brak czapki mrozy u malego dziecka to nie jest zimny chow ani hartowanie
                  to ewidentna glupota
                  przez nieokryta glowe jak przez komin ucieka ponad 25% ciepla
                  wyziebiony organizm traci czucie i chlodu nie czuje, stad moze byc uczucie
                  ciepla, chociaz cialo zimne i kredowobiale
                  rozumiem, ze mozna sobie nie zdawac sprawy, albo zwyczajnie miec dziecko w nosie
                  ale chwalic sie tym i za wzor podawac, to juz przesada ;/
                  • fogito Re: hanalui 20.03.09, 09:21
                    Na szęście dzieci są twarde i duzo zniosą - nawet skrajna
                    lekkomyślnośc niektórych rodziców...
                    • moofka Re: hanalui 20.03.09, 09:23
                      tak, tylko jedna z druga podniecone jakie one sa super wyluzowane, ze dziecko je
                      byle co, z gilem chodzi i golym lbem po mrozie
                      i nic mu nie jest
                      a wyjdzie mu lat za pare, parenascie
                      • fogito Re: hanalui 20.03.09, 09:40
                        Moja teścowa pielęgniarka miała takie 'wyluzowane' podejście do
                        zdrowia swoich dzieci i jak mój maz przyjechał do Polski pierwszy
                        raz to był od 3 miesięcy na antybiotyku. Za głowę się złapałam i
                        kazałam mu odstawić i wysłałam do lekarza. Miał juz chłop ponad 30
                        lat a ciągle był niedoleczony.
                        Podobny system próbowała wdrożyć w przypadku wnuka, a ja głupia
                        któregos razu postanowiłam posłuchać jej rad i skończyło się na
                        zapaleniu płuc i antybiotyku, bo ciagle mi mówiła, że taki kaszel u
                        dziecka to norma surprised
                        Już nigdy nie posłuchałam teściowej i jak jestem w Stanach to ku jej
                        rozpaczy - zabieram dziecko na kontrolę zanim całkiem się
                        rozchoruje. I oczywiście otrzymałam status przewrażliwionej polskiej
                        mamuśki wink
                        • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 20:42
                          fogito napisała:
                          > i skończyło się na
                          > zapaleniu płuc i antybiotyku, bo ciagle mi mówiła, że taki kaszel
                          u
                          > dziecka to norma surprised

                          Wiesz, zapalenie pluc to mialy bratowej dzieci w PL juz 3 razy (2
                          razy corka, 1 syn). Dzieci caly czas w czaporach na glowach i jak
                          najbardziej sa chowane na sposob polski.
                          • fogito Re: hanalui 20.03.09, 21:29
                            ...to zapalenie płuc przydażyło sie w Stanach w środku upalnego lata
                            (40C w cieniu), kiedy to uspokajana tekstami teściowej za późno
                            poszłam do pediatry. Mały kaszlał jak gruźlik a dla niej to była
                            norma. Załatwiła go klimatyzacja i różnica temperatur a nie czapka
                            na głwie big_grin
                        • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 20:45
                          fogito napisała:
                          > jak mój maz przyjechał do Polski pierwszy
                          > raz to był od 3 miesięcy na antybiotyku. Za głowę się złapałam i
                          > kazałam mu odstawić i wysłałam do lekarza.

                          No to kto mu te antybiotyki zapisywal bo nie rozumiem? Nie lekarz?
                          Poza tym przy zmianie klimatu mozna chorowac przeciez
                          czesciej...jakos mnie to zupelnie nie dziwi ze sie rozchorowal.
                          WIesz ile razy moi znajomi jada do PL to nie tylko ich dzieci ale i
                          oni sami sa chorzy...
                          • fogito Re: hanalui 20.03.09, 21:32
                            antybiotyki zapisywał mu 'mundry' amerykański lekarz, bo tak było
                            najłatwiej. Nie chodziło o przeziebienie tylko o poważniejsze
                            problemy, którymi zajęli się polscy lekarze już bez antybiotyków. Ja
                            też jak zmieniam miejsce pobytu to od razu choruję, bo zwykle łapię
                            jakiegoś wirusa w samolocie.
                          • anulka.p Re: hanalui 20.03.09, 21:48
                            > WIesz ile razy moi znajomi jada do PL to nie tylko ich dzieci ale
                            i
                            > oni sami sa chorzy...

                            Tak, bo w tym PL takie morowe powietrze. Normalnie kto tylko
                            przyjedzie do nas, to na zdrowiu podupadatongue_out
                            • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 21:58
                              anulka.p napisała:

                              > > WIesz ile razy moi znajomi jada do PL to nie tylko ich dzieci
                              ale
                              > i
                              > > oni sami sa chorzy...
                              >
                              > Tak, bo w tym PL takie morowe powietrze. Normalnie kto tylko
                              > przyjedzie do nas, to na zdrowiu podupadatongue_out

                              Ty kochana czytaj i nie przekrecaj...nie morowe powietrze tylko
                              zmiana klimatu.
                              Moze jesli ktos przyjezdza z Niemiec czyli tego samego klimatu co w
                              PL to nie ma problemu, ale jak juz np Kongo to moze go nieco powalic
                              • anulka.p Re: hanalui 20.03.09, 22:02
                                To ci znajomi do PL z Konga przyjeżdżają?
                                • fogito Re: hanalui 20.03.09, 22:04
                                  big_grin pewnie im za zimno biedakom
                                • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:23
                                  anulka.p napisała:

                                  > To ci znajomi do PL z Konga przyjeżdżają?

                                  Nie...chcialam bys sobie wyograzila ze nie tylko ludzie mieszkaja w
                                  klimacie umiarkowanym big_grin
                                  • anulka.p Re: hanalui 20.03.09, 22:27
                                    Nie tylko ludzie mieszkają?
                                    Aha.
                                    • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 22:29
                                      anulka.p napisała:

                                      > Nie tylko ludzie mieszkają?
                                      > Aha.

                                      A masz jakies watpliwosci ze nie tylko ludzie big_grin?
                      • figrut Re: hanalui 20.03.09, 09:47
                        > a wyjdzie mu lat za pare, parenascie
                        To znaczy przy jakim zachowaniu mu wyjdzie ? Mam prawie 38 lat i od kiedy nie
                        musiałam słuchać Mamy chodziłam całorocznie boso po mieszkaniu, na szybki wypad
                        do pobliskiego sklepu (paręnaście metrów) zakładałam tylko jakieś klapki mimo,
                        że śnieg mi się do stóp przyklejał. Moja Mama grzmiała, że nerki sobie tym
                        wykończę (przez prawie 20 lat nie wykończyłam, a jako dziecko na nerki
                        chorowałam - dziwne, co ? ) i reumatyzmu w ciągu kilku lat dorobię o
                        notorycznych przeziębieniach nie wspominając nawet. W czapce do szkoły
                        wychodziłam aż nie zniknęłam za blokiem i wracałam w niej jak tylko Mama mogła
                        mnie dojrzeć z okna. Przez innych dorosłych byłam straszona, że za parę lat
                        głowa będzie mi pękać z bólu (minęło 30 lat, 25 lat ? i nic).
                        Ciotka mojego faceta zawsze ostrożna. Czapka zawsze na głowie jak tylko
                        chłodniej się zrobi, boso nie chodzi nigdy i jak twierdzi "nie mogę patrzeć na
                        te twoje bose nogi" - częste bóle głowy, przy ostatnim zapaleniu zatok (jakieś 4
                        miesiące temu) straciła węch i czuje tylko bardzo ostre zapachy, co jakiś czas
                        przychodzi do nas po zioła na nasiadówki, bo znowu zapalenie pęcherza moczowego.
                        Teściowa z tych buntowniczek od zawsze, kaptur na głowę tylko w wybitne mrozy
                        zakładała, rajstop pod spodnie nie nosiła nigdy "bo ją gryzły", w najcięższe
                        mrozy wychodzi wypuścić psa (wraz z oczekiwaniem na niego) w koszuli nocnej i
                        narzuconej na nią kurtce (bose nogi tylko w klapkach). Owszem, choruje na
                        kręgosłup bo coś tam ma z dyskiem nie tak, ale jaki to ma związek z bezczapkową
                        głową ? Czasami powali ją jakaś grypa (doliczyłam 4 razy w ciągu 8 lat), po za
                        tym nie choruje. Więc jak to jest z tymi czapkami ??
                        • moofka Re: hanalui 20.03.09, 09:52
                          na szybki wypad do sklepu w klapkach to chyba nie mialas 2 lat?
                          • figrut Re: hanalui 20.03.09, 10:03
                            Nie, nie miałam. Za to jak miałam 4 lata odebrałam pierwszą serię penicyliny w
                            zastrzykach na zapalenie oskrzeli, później furagin i inne cuda na zapalenie
                            pęcherza moczowego, nieco później miałam jakieś cuda na nerki, non stop jak to
                            moja Mama określiła "zawalone zatoki". Byłam bardzo chorowitym dzieckiem mimo
                            nieśmiertelnych czerwonych rajstopek pod spodniami i czapki kominiarki robionej
                            co sezon przez moją Mamę na drutach wraz z pasiastymi getrami do kolan (takie od
                            kostki do kolana) i barchanowymi gaciami których długie nogawki zawsze mi się
                            zwijały pod nieśmiertelnymi, czerwonymi rajstopkami.
                            • fogito Re: hanalui 20.03.09, 10:07
                              ...ale na szczęście z tego wyrosłaś. A dzięki opiece i trosce matki
                              jesteś wśród zywych smile To duży sukces jakby na to nie spojrzeć
                              zważywszy na domniemaną 'chorowitość' w dzieciństwie.
                              • figrut Re: hanalui 20.03.09, 10:16
                                Fogito, przestałam chorować dopiero wtedy, jak zaczęłam ubierać się tak, jak
                                sama się dobrze w tym czułam. Jak chodziłam do podstawówki, nie byłam już pod
                                takim czujnym okiem mojej Mamy, bo w drodze do szkoły i w szkole mnie nie
                                widziała. Jak poszłam do mechanika, ubierałam się już według własnego uznania
                                całkowicie i potrafiłam całą zimę przechodzić w nowości, jaką kiedyś były
                                trampki z ortalionu i w spodniach bez rajstop pod spodem, a na głowie z kapturem
                                dopiero wtedy, kiedy naprawdę było mi w głowę zimno.
                                Dla Ciebie to duży sukces chorować od wczesnego dzieciństwa do połowy
                                podstawówki ? To ja już wolę mój sukces, kiedy to moi synowie kartę zdrowia w
                                przychodni mają zapisaną głównie szczepieniami, a nie chorobami. Moje dzieciaki
                                owszem, bywają chore i nie napiszę tu typowego dla forum "nawet katarku jeszcze
                                nie mieli". Mieli i katarek i kaszelek, a nawet raz anginę i raz plamicę. Dwie
                                sytuacje gdzie był u nich podany antybiotyk (łączna suma ich lat to 11,5 roku)
                                to chyba nie jest częsta chorowitość, prawda ?
                                • fogito Re: figrut 20.03.09, 11:06
                                  a może przestałaś chorować, bo wyrosłaś z tego... Tego nie wiemy. W
                                  każdym razie ważne, że nie chorujesz teraz wink
                                  Ja nie chcę się licytować, tylko uważam, że przeginanie w
                                  którąkolwiek stronę jest szkodliwe dla dziecka - zarówno
                                  wychładzanie ponad miarę jak i przegrzewanie.
                                  Moja 96 letnia babcia to piecuch od zawsze i ja nie wytzrymałabym w
                                  temperaturze w jakiej ona funkcjonuje a jednak jest najzdrowszą
                                  osobą w całej rodzinie. W dużej mierze jest to zasługa genów i pracy
                                  na świeżym powietrzu przez całe życie.
                            • moofka Re: hanalui 20.03.09, 10:14
                              big_grin
                              no ale swoim dzieciom czapke w mroz zaladasz? pomimo wszystko, czy jednak nie?
                              ja czapek tez nie znosze i sama nie nosze
                              moje dzieci nawet jako malenstwa od wczesnej wiosny do poznej jesieni chodza
                              bez czapek, no chyba ze przed ostrym sloncem
                              ale w mroz czapke sie dzieciom zaklada i o tym ta rozmowa
                              a nie o tym, ze trzeba dzieciaki w pierzynie trzymac jak kasze przez okragly rok
                              ja tez ni ejestem zwolenniczka przegrzewania
                              wrecz przeciwnie
                              • figrut Re: hanalui 20.03.09, 10:24
                                Tak Moofka, moje dzieci mają kaptury przy bluzach i kiedy jest im zimno, sami
                                zakładają. Kiedy tego jeszcze nie potrafili, zimą, zimną jesienią i zimną
                                wiosną sama im kaptury zakładałam. Nigdy jednak nie męczyłam ich kapturami
                                latem, przyjemną wiosną czy jesienią. Wyobraź sobie, że moje dzieci nawet
                                rękawiczki noszą gdy są mrozy i nie zakładam im w listopadzie krótkich spodenek
                                zamiast długich spodni. Nie mniej jednak polski standard czyli czapki
                                "smerfetki" takie z ciągnącej się bawełny czy też inne jak to mamy nazywają
                                "takie cienkie na chłodniejsze dni" uważam za śmiech na sali. Czapki latem
                                owszem - lekkie z daszkiem czy kapelusze z rondem chroniącym od słońca. Tak z
                                ręką na sercu przyznaj się, ile dzieci w Polsce latem widujesz w czapkach które
                                mają przed zimnem chronić ?
                                • moofka Re: hanalui 20.03.09, 10:26
                                  alez ja sie zgadzam w calej rozciaglosci wink
                                  mnie rozwalaja letnie czapeczki z nausznikami
                                  i nieraz slyszalam uwagi od madrych dzie czapeczke ma w kwietniu na przyklad
                                  sama jestem wielka fanka hartowania
                                  ale hartowania, a nie wyziebiania na mrozie
                                  bo to w przypadku malego dziecka jest zwyczajnie niebezpieczne
                                • fogito Re: hanalui 20.03.09, 11:19
                                  surprised nawet nie wiedziałam co to są czapki 'smerfetki' - człowiek się
                                  do śmerci uczy smile
                                  Ja nie widuję latem dzieci, które maja czapki chroniące przed
                                  zimnem. Za to często widzę dzieciaki w upale bez czapek
                                  przeciwsłoneczych.
                        • fogito Re: figrut 20.03.09, 10:04
                          smile Zapewne zanim przestałaś słuchać mamy to ubierana byłaś stosownie
                          do pogody. Nie wiem kiedy przestałaś, ale mój ma 5 lat i słucha
                          mamusi smile
                          Co do czapek, to każdy z nas wie, że przez głowę ucieka najwięcej
                          ciepła i nie zakładanie czapki niemowlakowi w mrozy to mówiąc
                          delikatnie duże ryzyko. Ja jeszcze nie widziałam takiej akcji na
                          żadnym z kontynentów. Starsze dzieci to juz inna bajka.
                          Ja tez nie cierpię zakładać rajstop pod spodnie i nie robię tego w
                          największe mrozy, ale jak jadę w góry to szybciutko ubieram ciepłą
                          bieliznę. Podobnie synkowi nie zakładam rajstop, ale są sytuacje, w
                          których zakładam kalesony np. zabawa na śniegu...
                          W każdym razie zawsze najlepiej sprawdza się zdrowy rozsądek w
                          każdej dziedzinie życia smile
                        • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 20:51
                          figrut napisała:
                          > W czapce do szkoły
                          > wychodziłam aż nie zniknęłam za blokiem i wracałam w niej jak
                          tylko Mama mogła
                          > mnie dojrzeć z okna. Przez innych dorosłych byłam straszona, że za
                          parę lat
                          > głowa będzie mi pękać z bólu (minęło 30 lat, 25 lat ? i nic).

                          Podaj lapke...to tak jak ja. Tez te same teksty slyszalam, i ze boso
                          nie wolno i na zimnym siadac nie wolno bo sie "wilka zlapie" i nerki
                          przeziebi. Jak do tej pory zadnych wilkow i nerek chorych, z glowka
                          chyba tez wink. Moze to w jakims owczesnym podreczniku pisali o tych
                          zaleceniach big_grin
                    • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 20:39
                      fogito napisała:

                      > Na szęście dzieci są twarde i duzo zniosą - nawet skrajna
                      > lekkomyślnośc niektórych rodziców...

                      No tak...smiertelnosci niemowlat i dzieciorow tu mniejsza niz w PL big_grin
                      • fogito Re: hanalui 20.03.09, 21:34
                        'tu' to znaczy gdzie? Bo np. w Stanach bardzo wysoka.
                        Wydaje mi się, że jesteś w Irlandii albo w UK - sądząc po opisie
                        opieki zdrowotnej wink
                  • hanalui Re: hanalui 20.03.09, 20:34
                    moofka napisała:
                    > brak czapki mrozy u malego dziecka to nie jest zimny chow ani
                    hartowanie
                    > to ewidentna glupota

                    To widocznie sporo wokol mnie osob glupich big_grin
                    A ...i nie mrozy, bo srednio w zimie to tu 3-5 stopni, ale zdarza
                    sie kilka dni ze jest temp ponizej zera big_grin

                    > rozumiem, ze mozna sobie nie zdawac sprawy, albo zwyczajnie miec
                    dziecko w nosie
                    > ale chwalic sie tym i za wzor podawac, to juz przesada ;/

                    Alez ja sie nie chwale, ja robie tak jak uwazam za sluszne.
                    Dziwnym trafem dzieci znajomych chowane po polsku z czaporami i
                    chelmofonami na glowach ciagle chore. O piorunach i zgrozie w oczach
                    matek nie wspomne
              • e_r_i_n Re: Mearuless-banany myjesz???? 21.03.09, 16:54
                hanalui napisała:

                > Niestety mamy w PL uwazaja ze jak lekarz nic nie zapisze to treba
                > szukac nastepnego bo ten zly...i znajduja takiego co daje
                > antybiotyk smile

                Powaznie? Bo ja raczej stwierdzam, ze szukaja takich pediatrow,
                ktorzy nie daja antybiotyku na byle przeziebienie.

                > Jak moj poszedl do zlobka to przyniosl katar, potem angine.

                Zobacz, a moja 'polskie dziecko' nic specjalnego nie przynioslo smile
                • hanalui Re: Mearuless-banany myjesz???? 21.03.09, 17:22
                  e_r_i_n napisała:
                  > Zobacz, a moja 'polskie dziecko' nic specjalnego nie przynioslo smile

                  No i...?????
                  • e_r_i_n Re: Mearuless-banany myjesz???? 21.03.09, 17:28
                    No i tylko tyle, ze podstawowa sprawa to osobnicze cechy, a nie brak
                    czapki w srodki zimy.
        • mearuless tak-zawsze:) 19.03.09, 12:21

          myje wszystkie owoce, ba ja nawet ....kiełbaes myje.

          a na to czy trza myc banany, pomarancze i inne owoce z ktorych sie zdejmuje skorke.

          jest prosty test:

          poswiec jednego banana i pomaluj go zwykla farba plakatowa.
          nastepnie obierz go i zobacz ile tej farby przedostalo sie do owocu.

          farba=opyski, zarazy,brud, syf.

          zobaczysz ze nie da sie nie przeniesc brudow na owoc smile
          • gacusia1 No ale... 19.03.09, 20:12
            skoro ta farba przejdzie na banana to znaczy,ze Ty tego obranego juz
            banana myjesz?????????????????? Ja to jednak wyrodna jestem....
            Czasem jak mlody chce winogrono w sklepie to skubne i mu dam,tak bez
            mycia. Nic mu jeszcze nigdy nie bylo. Nam tez nie .-D
    • mariolka55 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 09:14
      nie wiem czy to kwestia co kraj to obyczaj,bo moje tez smigaja bez czapek co
      budzi wielkie zdziwienie przewrazliwionych/przegrzewajacych swoje dzieci
      mamusiekwink dzieci za to zahartowane,szczególnie córka
      co do diety od ukonczenia roku jadły to co my,jakie tam specjalne gotowaniawink
      • robin2510 Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 09:35
        to ja wczoraj toczyłam bój z teściówką , bo ta założyła w domu córce rajstopy
        fakt ze cienkie ale jednak, a prosiłam ja już tyle razy, jak mała jest w domu
        bez względu na pogodę nie ma mieć żadnych rajstop. Teściowa tłumaczyła się tym
        że mała jest po chorobie i jeszcze kaszle.
        Co do ubioru i jedzenia jak wyżej , może nie tak drastycznie jak w niektórych
        przypadkach ale córkę się pytam co chce założyć i czy jest w tym jej zimno czy
        ciepło. Młoda ma 3,5 roku i odkąd skończyła rok je i pije to co my, łącznie z
        piciem krowiego mleka. Wcześniej gotowałam trochę mniej doprawione. Szalik miała
        kilka razy w życiu ku przerażeniu ,mojej babci która gromy z nieba na mnie śle
        jak ja widzi w zimę bez szalika. A ona ma zaraz odruch wymiotny jak ma coś pod
        szyją. Czapkę nosi zimową troszkę grubszą jak jest koło 0 stopni. Tak cienką od
        października do marca. Rajstopy pod spodniami tylko zimą , lub jak jest poniżej
        5 stopni. Chorowała 3 razy na anginę, 2 razy miała kaszel, 3-dniówka. Generalnie
        też preferuję "zimny chów" ale w nieco łagodniejszej formie niz niektóre
        forumowiczki.
    • moofka Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 10:29
      ja sie trzese
      w sensie nie robie swiadomie nic, co mogloby im zaszkodzic
      ubieram lekko, bo wychodze z zalozenia, ze lepiej jak dziecko zmarznie niz ma
      sie przegrzac
      przegrzewanie niemowlat uwazam za element zlej pielegnacji a nie trzesienie sie
      polroczne dziecko jedzace samodzielnie tez mnie nie szokuje
      ale banana polroczniakowi dawalam do reki pod scisla kontrola i tylko banana, a
      nie parowke na przyklad, czy cos sie nawinie
      jedzenie z psiej miski, oblizywanie psiej pileczki, kapci przekracza granice
      mojej tolerancji
      po kazdym kupsku myje tylek woda z mydlem, bo mi sie po mokrych chustkach
      niedomyty wydaje, ubrania prasuje wszystkie
      wyparzam smoczki i myje rece sto razy dziennie
      wiec chyba sie trzese smile
      • bweiher moofka :) 19.03.09, 12:11
        Też prasuję ubrania młodym i swoje bo po prostu są ładniejsze smile A mycie rąk to
        dbanie o higienę a nie trzęsienie się.Myję często ręce bo tak mnie nauczyła moja
        mama.I moje dzieciaki też na to uczulam zeby miały czyste ręce.Młodzi mają
        dopiero rok a więc sama im myję ale 5 latek już wie że jak "kleją" to są
        brudne,że jak przyjdzie z dworu to są brudne.to chyba jest normalne,tak mi się
        wydaje....
      • niiikaa Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 20:04
        Nie mówię, że pozwalam Młodemu na pakowanie do buzi psiej piłki. Zresztą, jak to zrobił mało na zawał nie padłam a jak mi wyobraźnia zaczęła pracować co na tej piłce może być (co gorsza wykształcenie mam biologiczne)... Numer był jednorazowy. Ważnie, że nic mu się nie stało.

        Teraz już zakończył straszny okres "co do rączki to do buzi" i jest z nim łatwiej.
    • daga_j Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 13:09
      Co do czapki to nie pochwalam tamtych państwa, jednak ta główka łatwa do
      przeziębienia (pewnie jeszcze ciemiączko miało), uszka delikatne. A co do banana
      to zależy - może miało już ząbki i dobrze sobie radzi z rozgniataniem (dziąsłami
      zresztą) miękkiego przecież banana? Malutkie gryzki i ok, mój też tak jadł ale
      nie pamiętam czy od 6 miesiąca, raczej trochę starszy.
      • fogito Re: Trzęsienie się nad dzieckiem:-D 19.03.09, 14:47
        co do mycia rąk to też mam fobię. Bo brudne ręce to robaki -
        zwłaszcza u przedszkolaka.
    • krwawakornelia no to przewrazliwiona jestes. 19.03.09, 21:11
      • patssi lipcowa 19.03.09, 22:03
        Nie ma jeszcze pojęcia Kochana co się dzieje w
        ang.przedszkolu...dzieci są non-stop chore,gil do pasa,kaszel na
        podobieństwo gruźlika,dwa razy zdarzyło mi się czuć kupę u któregoś
        dziecka...nie wiem czy to takie super...na wszystko
        paracetamol,simple linctus i aamoxicillina - brawo !!!


        www.suwaczek.pl/cache/2125a87bd0.png
        www.suwaczek.pl/cache/e68037710d.png
        www.suwaczek.pl/cache/d0d4a255a8.png
        • jogo2 Re: kolejna nagonka 20.03.09, 10:00
          Oczywiście, każdy ma prawo wychowywać dziecko tak, jak mu się najbardziej podoba
          i dobrze, że są dzieci, które będąc lekko ubrane nie są od razu ciężko chore, a
          co najważniejsze, nie czują dyskomfortu z powodu marznięcia. Jednak takie
          zbiorowe zgadzanie się, iż postępowanie przeciwne oznacza "trzęsienie się" może
          dzieciom wychowywanym inaczej wyrządzić dużą krzywdę. To tak jak w sporcie lub
          na wycieczce w wysokie góry: są tacy, którzy chodzą szybko i nie mają zawrotów
          głowy, jednak osoby które chodzą wolno i boją się niektórych przejść nie powinny
          być napiętnowane z tego powodu, bo co by było, gdyby chcąc właśnie takiego
          napiętnowania uniknąć, zdecydowałyby się na krok ponad ich siły?
          Tak, opisane wyżej małżeństwo dawało nierozciapcianego banana półroczniakowi.
          Ich dziecko, ich sprawa. Sześcioletnia córka Ewy Błaszczyk zadławiła się
          tabletką gripexu. Wypadki chodzą po ludziach i to sprawa każdego rodzica, czego
          się boi, gdzie sobie wyznacza granicę pomiędzy ostrożnością wynikającą ze
          zdrowego rozsądku a "trzęsieniem się".

          Ja będąc na wakacjach, postanowiłam się "nie trząść" nad moim 1,5 rocznym
          dzieckiem i dałam mu najwidoczniej za cienką kurtkę. Rezultatem była wysoka
          gorączka, źle dobrany przez lekarkę antybiotyk, rozstrój żołądka tym spowodowany
          i antybiotyk w zastrzykach. Jednocześnie dzieliliśmy mieszkanie z matką 3
          starszych dzieci, której, jak już syn się rozchorował, nie można się było
          doprosić, żeby przestała otwierać
          okna i drzwi na oścież, nie wspominając o tym, że nawet nie raczyła wykazać
          cienia zwykłego ludzkiego zainteresowania. Najwyraźniej chciała mi dać do
          zrozumienia, iż "trzęsę się".
          Tak więc, każdy medal ma dwie strony.
          • hanalui Re: kolejna nagonka 20.03.09, 21:03
            jogo2 napisała:
            > Sześcioletnia córka Ewy Błaszczyk zadławiła się
            > tabletką gripexu.

            Kochana...zadlawic to sie moze i nawet dorosly. Nie tylko na dzieci
            trzeba w tym wypadku uwazac, ale i rowniez na siebie samego. Mnie
            tez sie kiedys zdarzylo, pilam i ktos opowiadal kawal...i tez juz
            zaczynalam widziec gwiazy sad

            > Rezultatem była wysoka
            > gorączka, źle dobrany przez lekarkę antybiotyk, rozstrój żołądka
            tym spowodowan
            > y
            > i antybiotyk w zastrzykach.

            Na wysoka goraczke lekarka dala ci od razu antybiotyk surprised?

            > Jednocześnie dzieliliśmy mieszkanie z matką 3
            > starszych dzieci, której, jak już syn się rozchorował, nie można
            się było doprosić, żeby przestała otwierać
            > okna i drzwi na oścież

            No w sumie wcale sie nie dziwie ze dziecko ci sie rozchorowalo.
            Trzymane pod kloszem wypuscilas nieopatulone w swiat na swieze
            powietrze to musialo go to powalic.
            I nie dziwie sie tez tej matce...wietrzyc trzeba, a nie kisic sie we
            wlasnym sosie, chyba churaganow w tym pokoju nie mialas.
            • anulka.p Re: kolejna nagonka 20.03.09, 21:32
              patssi napisała:

              > Nie ma jeszcze pojęcia Kochana co się dzieje w
              > ang.przedszkolu...dzieci są non-stop chore,gil do pasa,kaszel na
              > podobieństwo gruźlika,dwa razy zdarzyło mi się czuć kupę u
              któregoś
              > dziecka...nie wiem czy to takie super...na wszystko
              > paracetamol,simple linctus i aamoxicillina - brawo !!!

              No co Ty piszesz?wink Przecież niemożliwe, tam zagranicą to wszystko
              jest lepszejsze przecież, łażenie chorym i z gorączką, w ogole kul i
              w dechę puszczanie dzieciaka zimą z gołymi nogami, głową i czym się
              jeszcze da. Fajnie jakby tak jeszcze wiatr go przewiał, "churagan",
              że zacytujętongue_out. A i ten gil do pasa i kaszel gruźlika, to lepszy
              jest, bo taki hamerykański. Mowię Citongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka