Moje konkretnie chyba.
Zeszły weekend.
Czeski kurort narciarski, parking przd Tesco.
Mąż skoczyło do Tesco po piwo, ja siedziałam z dzieckiem w
samochodzie.
Z Tesco wyszedł facet niosący (na oko) półroczne dziecko z gołą
głową, łyse takie, wiecie.
Zadrżałam, myślę sobie: tata nie wie, że trzeba czapkę założyć.
Ale patrzę, mama też idzie.
Jaki luz!
A ja mojego pięciolatka z samochodu bez czapki nie wypuszczam!!!
Wsiedli do samochodu obok, mama usiadła koło fotelika, wyjęła
banana, obrała i daje dziecku!
A ja mojemu półroczniakowi dokładnie rozgniatałam banana i podawałam
malutką łyżeczką!!!
Mąż skomentował, że pewnie to ich trzecie albo czwarte dziecko

Dodam, że ich samochód miał niemiecką rejestrację.
I może to kwestia, że co kraj, to obyczaj?