Dodaj do ulubionych

z rodziną to na zdjęciu...

23.03.09, 10:26
laski, to znowu JAuncertain
kurna!
trzeba było iść do zakonu i darowac sobie zamążpójście bo same tylko
problemyuncertain i ciagle ktos mi głowę zawracasad
teraz chodzi o Wielkanoc.
Moi rodzice zaprosili nas na śniadanie wielkanocne - mnie i męża.
Bedzie też mój dziadek i babcia. Meżul się zgodził, a teraz sie
waha. Ja jestem jedynaczką, mąż ma troje rodzeństwa i wszyscy oni
będą na śniadaniu u teściów ( wraz z dziećmi). Mężul myślał, myślał
i wymyślił, że lepiej jechać do jego rodziców na śniadanie, bo u
nich jest zwyczaj "szukania prezentów" ( każdy szuka swojego
prezentu na ogrodziesmile) i generalnie wiele szumu wokół tych
prezentów uncertain a ja na to "kur.a, trzeba było zostać panną...".
Przecież moi rodzice wpadną w szał...
Muszę ćwiczyć asertywność, albo może jakiś kurs radzenia sobie ze
stresem.
Obserwuj wątek
    • nihiru Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:28
      He he - a jednak to prawda, że mężczyźni dojrzewają tylko do 10 roku życia, a
      potem to już tylko rosnąsmile))
      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
      • montechristo4 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:35
        tabakierka, wytłumacz facetowi, że skoro zgodziliście się na
        śniadanie wielkanocne u Twoich rodziców, to nie w porządku wobec
        nich byłoby odmawiać. Tym bardziej, że jesteś jedynaczką.
        Do jego rodziców możecie przecież pojechać trochę później.
        Myślę, że w ogóle musicie poważnie porozmawiać na temat jego
        pępowiny.
        • attiya Re: z rodziną to na zdjęciu... 24.03.09, 07:49
          no a te prezenty to faktycznie są bardzo ważne - a co twój mąż dostanie? MIsia?
          Klocki? No ja też nie mogłabym w takim wypadku odmówić....Bo ja myślałam, że tu
          ważniejsza jest duchowość świąt i spotkanie z rodzina a nie jakieś idiotyczne
          prezenty.
    • chloe30 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:30
      Sorry, ale jak cos ustalam z mężem to zmiany wprowadzane są po
      rozmowie, a nie bo któres cos sobie wymyśliło, no litości.

      A u mnie mama jedzie do Izraela na wycieczkę, teściowa do Francji do
      teścia i mamy problem z głowy big_grinbig_grinbig_grin
      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:31
        to ja się może przyłaczę do Twojej teściowejbig_grin
        do Izraela niekoniecznie, ale Francja to już cośsmile
        weź mnie z nią skontaktuj, a oni niech się duszą we własnym sosiebig_grin
        • chloe30 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:33
          tabakierka2 napisała:

          > to ja się może przyłaczę do Twojej teściowejbig_grin
          >
          Nie wiesz co czynisz kobieto, nie wiesz co czynisz big_grin
          Uwierz mi na słowo, że wolałabyś spędzic te święta w kamieniołomie
          niż z moja teściową big_grin
          • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:36
            chloe30 napisała:

            >
            > Nie wiesz co czynisz kobieto, nie wiesz co czynisz big_grin
            > Uwierz mi na słowo, że wolałabyś spędzic te święta w kamieniołomie
            > niż z moja teściową big_grin
            >
            eee....jakoś chyba dam radętongue_out nie jestem jej synowąbig_grin
            a co z nią jest nie tak?
            • chloe30 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:39
              tabakierka2 napisała:

              > > >
              > eee....jakoś chyba dam radętongue_out nie jestem jej synowąbig_grin
              > a co z nią jest nie tak?

              ma kuku na muniu big_grin
              hit wszechczasów to opowiadana z pełna powaga historia o kobiecie
              która miała króliczka, potem była w ciązy i tak się na tego
              króliczka zapatrzyła że dziecko urodziło się z pyszczkiem króliczka.
              Uwierz mi - ona w to naprawdę wierzy.
              smile
              >
              • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:41
                chloe30 napisała:

                > historia o kobiecie
                > która miała króliczka, potem była w ciązy i tak się na tego
                > króliczka zapatrzyła że dziecko urodziło się z pyszczkiem
                króliczka.
                > Uwierz mi - ona w to naprawdę wierzy.

                no to nieźlebig_grin
                eeee...jakoś dam radę. Bedzie przynajmniej śmieszniewink
                I dogrzeję stare kości w tej Francjismile
    • joanna266 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:30
      jakie prezenty w ogrodzie?co to za zwyczaj?no w sumie to sie mu nie
      dziwie moze liczy na cos fajnegosmile)))
      • angazetka Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:44
        > jakie prezenty w ogrodzie?co to za zwyczaj?

        Mam wrażenie, że niemiecki, pewnie gdzieś w dawnym zaborze pruskim
        to funkcjonuje.
        • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:45
          angazetka napisała:


          > Mam wrażenie, że niemiecki, pewnie gdzieś w dawnym zaborze pruskim
          > to funkcjonuje.

          a to mozliwe, bo my z Wielkopolski, więc może jakaś naleciałość?
        • chloe30 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:46
          angazetka napisała:

          > > jakie prezenty w ogrodzie?co to za zwyczaj?
          >
          > Mam wrażenie, że niemiecki, pewnie gdzieś w dawnym zaborze pruskim
          > to funkcjonuje.

          funkcjonuje u mnie czyli na Śląsku, a więc potwierdza sie niemieckie
          pochodzenie zwyczaju smile
          • zielonacytrynka Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:30
            Fukcjonowalo juz 30lat temu na pomorzu i dobrze sie tu trzyma.
    • chicarica Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:31
      Mężusiowi powiedz, że nie wypada odwoływać już raz przyjętego zaproszenia. Mógł
      się nie zgadzać, a w ogóle to wypadałoby bywać raz tu, raz tu - albo robić tak
      jak ja: zaprosić wszystkich do siebie na śniadanie wielkanocne.
      Jedyne, co w tej chwili usprawiedliwiłoby męża, to gdyby miał jakiś wypadek i
      złożony niedołęstwem nie mógł się ruszyć z domu. Na przykład gdybyś go oklepała
      patelnią wink
      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:32
        chicarica napisała:

        > Na przykład gdybyś go oklepała
        > patelnią wink


        ale kochana, to DA SIĘ ZROBIĆsmile big_grin

        Nie pytajcie mnie o ten zwyczaj "prezentowy" bo cholera nie mam
        pojęcia o co kamantongue_out uncertain chyba "szukanie Zajączka" czy coś w tym
        guścietongue_out
        • nenia1 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:15
          tabakierka2 napisała:

          > chyba "szukanie Zajączka" czy coś w tym
          > guścietongue_out

          Buhahahahaha, a w grudniu pewnie wygląda przez okno i czeka
          jak Mikołaj przyjedzie...
    • kropkacom Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:32
      Ale czemu jak facet chce jechać do mamusi to jest be a jak Ty do swojej to ok?
      Zrozum że on tez chce zobaczyć się z rodziną. Albo odwiedźcie i jednych i
      drugich albo pojedźcie osobno.
      • kropkacom Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:34
        A jeśli wcześniej się zgodził to pomyśl czy na nim tego trochę nie wymogłaś? Z
        Twoich postów jasno wynika ze nie lubisz rodziny męża.
        • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:39
          kropkacom napisała:

          > A jeśli wcześniej się zgodził to pomyśl czy na nim tego trochę nie
          wymogłaś?

          yyy...nie???smile siedzimy sobie u moich rodziców na kawce, miło,
          spokojnie, rodzice pytają "to co? przyjedziecie na śniadanie
          wielkanocne? na 9tą bedzie Wam pasowało?"...a mąż i ja "Tak, jasne"smile
          chyba na nim nie wymogłamsmile

          Z
          > Twoich postów jasno wynika ze nie lubisz rodziny męża.


          Nie lubię szwagrasmile resztę lubięsmile
          • kropkacom Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:41

            > yyy...nie???smile siedzimy sobie u moich rodziców na kawce, miło,
            > spokojnie, rodzice pytają "to co? przyjedziecie na śniadanie
            > wielkanocne? na 9tą bedzie Wam pasowało?"...a mąż i ja "Tak, jasne"smile


            Ok.
            • gryzelda71 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:57
              Oj to nie to samo co siedzieć wieczorem i wspólnie ustalić.
              • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:59
                gryzelda71 napisała:

                > Oj to nie to samo co siedzieć wieczorem i wspólnie ustalić.

                Ale nic nie mówił, jeszcze wspólnie, wieczorem tego samego dnia
                ustaliliśmy, że pojedziemy po dziadków, bo rodzice będą szykować
                żarełko, to nam będzie wygodniej po nich pojechać. I po kilku dniach
                ( i rozmyślaniachbig_grin) wniosek, że może "dla tradycji" lepiej do
                teściów jechać...hhmmm...
                • gryzelda71 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:03
                  Ja mam wrażenie,ze odbywa się to tak,że ty rzucasz pomysł i już uważasz,że jest
                  on zatwierdzony.Że taki małżonek nie ma czasu nawet przemyśleć,a co dopiero
                  zaproponować inne rozwiązanie.
                  A najfajniej,jak śniadanie zjecie we dwoje a potem odwiedzicie rodziców.Z tego
                  co napisałeś żadne z rodziców nie będzie samo.
                • net79 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:33
                  Kurcze, na 9- tą to dość wcześnie, my wielkanocne śniadanie jadamy o 11-stejtongue_out
                  A o której to szukanie zajączka, niech mąż poprosi rodziców, żeby zaczekali z
                  nim do 11:15 i sprawa załatwiona.. dwie godzinki tu, dwie tam, dziecko z
                  szukania zajączka będzie miało ubaw, wy pewnie tez i po kłopocie. Reszta dnia
                  dla was i spędzicie ja tak jak lubicie najbardziej, na pewno nie lubicie się na
                  siebie dąsać z powodu zwyczajów rodzinnychsmile
                  • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:34
                    nie mamy dzieckabig_grin

                    ale chyba tak zrobimy.
                    Muszę jeszcze z mężem pogadać.
                    • net79 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:44
                      no przypomniałam sobie po enterze jużsmile ale kto wie, może jakaś tam mała Zygotkatongue_out
                      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:48
                        wlasnie przechodzę złośliwy okres, więc i Zygotki małej chyba nie
                        mabig_grin
          • stinefraexeter Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:10
            Tabakierka, sorki, że się spytam, ale ile ty i mąż macie lat?

            Bo już od jakiegoś czasu obserwuję twoją obecność na forum i są to wieczne
            problemy z rodziną męża. Tak jakbyś nie wiedziała za kogo wychodzisz za mąż.
            Najważniejsze jest jednak to, że wy macie chyba jakieś poważne problemy z
            komunikacją ( a przynajmniej TY).

            No proszę cię, co miał twój biedny mąż odpowiedzieć twoim rodzicom, jak go tak
            wprost zapytali? Ty radośnie wykrzykujesz "tak", a ten twój mąż (człowiek
            delikatny, jak się zdążyłam zorientować) ci wtóruje, no bo co innego miał
            powiedzieć?

            Ja w ogóle nie rozumiem dwóch rzeczy:

            1) Dlaczego wy takich rzeczy między sobą nie uzgadniacie wcześniej, tylko we
            dwoje? W stylu "co robimy jak nas twoi i moi rodzice zaproszą na śniadanie
            wielkanocne". Przecież tego się raczej musieliście spodziewać. Dzięki temu
            mielibyście wspólny front.

            2) Nie widzę problemu, dlaczego nie możecie być na śniadaniu u jednych, a na
            kawę/herbatę popołudniową do drugich.

            Odnoszę wrażenie, że ty się czujesz jakbyś musiała walczyć o pozycję twoich
            rodziców w waszym życiu. Jesteś jedynaczką, to w końcu twoi rodzice - to
            wszystko rozumiem. Ale zamiast pogadać z mężem przed faktem i ustalić pewne
            sprawy, ty oczekujesz, że on każde święta i uroczystość będzie spędzał z TWOIMI
            rodzicami, bo TY SOBIE TEGO ZYCZYSZ.

            Ponawiam pytanie, bo nie kumam: czemu 2-3 tygodnie temu nie pogadaliście o tym,
            co robicie w święta?
            • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:22
              stinefraexeter napisała:

              > Tabakierka, sorki, że się spytam, ale ile ty i mąż macie lat?

              25wink


              > wy macie chyba jakieś poważne problemy z
              > komunikacją ( a przynajmniej TY).

              To chyba nie jest kwestia komunikacji, przynajmniej tak mi się
              wydaje.
              Ale coś jest na rzeczy - sama mam wrażenie, że to ciagłe
              przeciąganie liny pomiedzy naszymi rodzinami.

              >
              > ci wtóruje, no bo co innego miał
              > powiedzieć?

              Że jeszcze to przemyślimy i damy znać?


              > Ja w ogóle nie rozumiem dwóch rzeczy:
              >
              > 1) Dlaczego wy takich rzeczy między sobą nie uzgadniacie
              wcześniej,


              bo do Wielkanocy jeszcze 3tygodnie, a moi rodzice nas zaskoczyli, z
              kolei mój mąż ( napisałaś delikatny jak bym napisała
              raczej "niezdecydowany" i działający na zasadzie "jeszcze jest
              duuuuużo czasu i pogadamy później <czytaj. jak już rodzice nas
              zaproszą>") właściwie sam zdeklarował się, że po dziadków pojedziemy
              my ( i to on o tym powidział moim rodzicom).


              >
              > 2) Nie widzę problemu, dlaczego nie możecie być na śniadaniu u
              jednych, a na
              > kawę/herbatę popołudniową do drugich.

              Taki był plan, tyle, że mąż chce zmienić kolejność i ich na
              śniadanie do teściów ( właśnie ze względu na tego nieszczęśnego
              Zajączka). Sęk w tym, że u moich rodziców śniadanie ma wysoką rangę,
              natomiast popołudniowa kawa/herbata niebardzo funkcjonuje.

              >
              > Odnoszę wrażenie, że ty się czujesz jakbyś musiała walczyć o
              pozycję twoich
              > rodziców w waszym życiu.

              Strzeliłaś w 10tkę, ja też ciągle odnoszę takie wrażenie.

              Ale zamiast pogadać z mężem przed faktem i ustalić pewne
              > sprawy, ty oczekujesz, że on każde święta i uroczystość będzie
              spędzał z TWOIMI
              > rodzicami, bo TY SOBIE TEGO ZYCZYSZ.
              >

              Prawie zgadzam sie. Z tą różnicą, że to nie ja sobie tego życzę, ale
              bardziej moi rodzice z naciskiem na "mama".


              > Ponawiam pytanie, bo nie kumam: czemu 2-3 tygodnie temu nie
              pogadaliście o tym,
              > co robicie w święta?

              już odpowiedziałam wczesniej.
              • stinefraexeter Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:35
                Hm, teraz już jaśniej.

                CO ci mogę radzić?
                PO raz kolejny: wyluzować.

                Wiem, że to trudne, ale wierzę, że wykonalne.

                Poznałaś już teraz męża nieprzewidywalność w takich sytuacjach, to następnym
                razem ustalajcie z miesięcznym wyprzedzeniem wink

                A tak na poważnie: moim zdaniem musisz się zdystansować do pewnych spraw. Bo na
                razie, jak pisałam, wydajesz mi się wiecznie zestresowana i aż czekająca na
                chwilę, kiedy "znowu coś się spieprzy".

                Z jednej strony masz mamę-terrorystkę emocjonalną.
                Z drugiej męża, na którym nie możesz polegać.

                Nie chcę brzmieć złowieszczo, ale byłam świadkiem bardzo podobnej sytuacji i
                radzę ci z calego serca: naucz się wyluzować i nie winić siebie za smutek
                rodziców i niesubordynację męża. Bo możesz skończyć jako znerwicowana
                histeryczka, o której ludzie będą za plecami mówić "Jak P. z nią wytrzymuje?"

                POwiem ci tak, tylko się nie obraź: twój mąż mi się nie podoba (a przynajmniej
                obrazek, jaki nam fundujesz) i obawiam się, że możesz z nim mieć ciężkie życie.
                Wiesz, to taki typ cichy i spokojny, co nie bije i nie pije, ale potrafi
                zrujnować wszelkie plany i poczucie bezpieczeństwa. Piszę tak dlatego, że bardzo
                bardzo podobny jest mój ojciec i wiem, jaką taki "spokój i wrażliwość" mają
                niszczycielską moc.

                Dlatego, skoro już zdecydowałaś się dzielić z nim życie: nauczyć się
                cierpliwości i dystansu, zarówno do niego jak i do twoich rodziców.
                • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:39
                  stinefraexeter napisała:


                  > POwiem ci tak, tylko się nie obraź: twój mąż mi się nie podoba (a
                  przynajmniej
                  > obrazek, jaki nam fundujesz) i obawiam się, że możesz z nim mieć
                  ciężkie życie.
                  > Wiesz, to taki typ cichy i spokojny, co nie bije i nie pije, ale
                  potrafi
                  > zrujnować wszelkie plany i poczucie bezpieczeństwa. Piszę tak
                  dlatego, że bardz
                  > o
                  > bardzo podobny jest mój ojciec i wiem, jaką taki "spokój i
                  wrażliwość" mają
                  > niszczycielską moc.
                  >

                  mój mąz jest osobą na maxa NIEASERTYWNĄ chyba jeszcze mniej niż ja.
                  Nie potrafi odmawiać i jest niezdecydowany.
                  Ale reszta, z tego, co napisałaś, nie bardzo się zgadza.
                  Jest dobrym, fajnym człowiekiem, ale zakręconym, mam poczucie
                  bezpieczeństwa będąc z nim ( poza pojedynczymi wyjatkami)i jestem
                  szczęśliwa, tyle, że zdarzają sie sytuacje kiedy jestem na niego
                  wściekła, bo nie potrafi podjąć decyzji i przedstawić jej odbiorcy.


                  > nauczyć się
                  > cierpliwości i dystansu, zarówno do niego jak i do twoich rodziców.


                  Dzięki, postaram sięsmile
      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:35
        kropka, ale tu nie o to chodzi.
        Zaprosili nas moi rodzice - oboje powiedzieliśmy im OK. I mąż i ja.
        A teraz on myślał i myślał...oj, widok bezcenny, ta zmarszczka
        myśliciela na czole, ta pulsująca żyłabig_grin i wymyślił, że ze względu
        na tę "tradycję prezentową" lepiej jechać na śniadanie do jego
        rodzicówtongue_out
        Pewnie po śniadaniu u moich parentsów ( godzina 9) pojechalibyśmy,
        według planu na kawę ( g.11 -12) do teściówtongue_out więc mąż nie musi
        płakać za mamą.
        • kropkacom Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:38
          > więc mąż nie musi
          > płakać za mamą.

          To Twój mężuś więc z nim pogadaj. Ja po prostu widzę po Twoich postach że nie ma
          chłop lekko.
          • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:42
            kropkacom napisała:

            > > Ja po prostu widzę po Twoich postach że nie m
            > a
            > chłop lekko.


            oj Kropa, ale teraz mnie podsumowałaśsmile
            chyba nie narzeka, więc tak strasznie ciężko to chyba ze mną nie masmile
            jeszcze go nie biję, więc nie przesadzaj moja drogabig_grin
          • attiya Re: z rodziną to na zdjęciu... 24.03.09, 08:05
            kropkacom napisała:

            > > więc mąż nie musi
            > > płakać za mamą.
            >
            > To Twój mężuś więc z nim pogadaj. Ja po prostu widzę po Twoich postach że nie m
            > a
            > chłop lekko.

            no bo generalnie jaki chłop z kobietą ma lekko?
            a mąż tabakierki niech przetnie w końcu pępowinę - no a te szukanie -letniego
            chłopczyka a nie na prezentów - ło matko......to mi wygląda na -letniego faceta....
    • 18_lipcowa1 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:34
      qrde masz dziewczyno problemy
      jak by wygladalo twoje zycie rodzinne gdybys nie miala forum?
      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:37
        18_lipcowa1 napisała:

        > qrde masz dziewczyno problemy

        no, a widzisz, to wszystko przez to zamążpójście. WSZYSTKO!big_grin

        > jak by wygladalo twoje zycie rodzinne gdybys nie miala forum?

        oj, Kochana, nie strasz, nie straszsmile
      • fogito Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:38
        Myślałam, że 'szukanie zajączka' jest tylko dla dzieci a nie dla
        starych pryków. Zwyczaj jest anglosaski, ale pewnie to po prostu
        okazja dla starych na prezent surprised
        A w/w przypadku pojechałabym do swoich rodziców. Skoro jesteś
        jedynaczką to tym bardziej.
    • mor_lena Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:36
      Najlepiej wyjedźcie na święta i będzie git! Polecam z autopsjismile
    • moninia2000 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 10:58
      Eee tam, takie plataniewink
      Najlepiej idzcie do Twoich, jak tak bardzo chcesz i juz
      obiecaliscie, przeciez sam wyrazil zgode, a potem do tesciow na
      szukanie i juztongue_out
      Dlaczego tak sie martwisz, gdybyscie jednak do Twoich potem
      pojechali?
      Masz racje, ja sie z Toba zgadzam, maz obiecal, winien jechacsmile
      Ale Ty uzalezniona od starszych nie jestes czasem, od ich humorowsmile
      ?Pytam z czuloscia..., bo znam temat (znalam raczej)smile
      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:05
        POniekąd masz rację z tymi humoramiuncertain
        Celuje w tym moja Mama - kurna, już widzę tego mega focha...a na
        pytanie "czy coś się stało?" odpowiedź "nie!" (z fochem, oczywiście)
        i przymilanie się do mojego męża, przy jednoczesnym traktowaniu mnie
        jak obcą... Trafiłaś w sedno sprawy. Z resztą kiedyś już była
        podobna sytuacja, że mąż został na piątkowy obiad u swojej mamy, ja
        pojechałam do rodziców i powiedziałam mamie, że męża dziś nie
        będzie. Jaką mi awanturę zrobiła "Wy już sami nie wiecie, czego
        chcecie...kto za wami nadąrzy ... <ja mega zonk!> Przeciez w piątki
        do nas przyjeżdżacie na obiady" i foch na cały dzieńuncertain Już widzę co
        by było z tą Wielkanocąuncertain tydzień by ją trzymał fochuncertain
        • moninia2000 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:07
          Hahaha, no to kochana tylko i wylacznie pomagaj sobie. Mama ma
          problem, znam to dokladniewink, wiec Ty olej sprawe.
          Inaczej sie nie da, naprawde, wiele zycia na smutki tracisz i stres
          przede wszystkim.
          Uniezaleznij sie.
          Odpepowic czaswink
          Pomysl tylko czy chcesz jechac do rodzicow ze wzgledu na ochote
          wlasna czy ze wzgledu na humorzasta mame?
          To waznesmile
          • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:10
            wiesz, ja po prostu nie mam cohoty słuchać jej żali i pretensji, ze
            mają tylko mnie ( nie nawiązujcie do tematu, że sami sobie winni), a
            ja taka wyrodna córka...
            Pewnie bym olała, ale to moja mama...i wiem, że obrazi się na mnie,
            a żeby mi dodatkowo dosr... będzie przymilać się do mojego męża,
            traktując mnie jak obca osobęsad tak zawsze robisad nie mówię już o
            nieodbieraniu telfonu ode mnie przez tydzien, bo to już
            przerabialiśmyuncertain
            • gryzelda71 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:12
              A może już czas przestać mamine fochy znosić?Nie odbiera tel trudno.Traktuje
              ciebie jak powietrze,zakończ wizytę wcześniej i pożegnaj się chłodno.Może nie po
              pierwszym razie ale po kilku zauważy,ze jej fochy nie wpływają na ciebie.
              • moninia2000 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:16
                dOKLADNIE TAKsmile
                Pewnie jedynaczka byc nielatwo i to pewne obciazenie dla Twej
                psychiki, ale dokladnie jak gryzelda mowi, niech zobaczy, ze jej
                fochy na Ciebie nie wplywaja.
                Takie meczenie psychiczne, jakie stosuje Twoja mama, jak i wiele
                innych mamusiek, jest wykanczajaceuncertain
            • stinefraexeter Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:20
              Tabakierka, ale to zmienia postać rzeczy.

              Znam podobą sytuację (też jedna jedyna córka, też pretensje do niej o byle co
              jak nieobecność męża) i powiem ci jedno, że to bardzo wyniszczające.

              Wiesz, jak sobie wyobrażam ciebie i męża?

              Ty wiecznie nerwowa i niespokojna.
              Bo z jednej strony mama z fochem, z drugiej strony silne związki męża z jego
              własną rodziną, a ty czujesz, że tracisz nad wszystkim kontrolę.

              Mąż spokojny i nieco ciapowaty. Nie do końca wie, o co ci chodzi.

              Pozwolę sobie coś ci poradzić: wyluzuj kobieto. Nie pozwól mamie wejść sobie na
              głowę, bo nabawisz się nerwicy i będziesz żyć w wiecznym lęku, że o mamę nie
              zadbałaś. Tak naprawdę chcesz aby twoi rodzice mieli podobną władzę nad mężem
              jak nad tobą.
              Wiem, że to niesprawiedliwe, że za nieobecność męża wini się ciebie, ale wlasnie
              dlatego musisz z tym walczyć.

              Po drugie, powtarzam to, co napisałam wyżej: naucz się rozmawiać z mężem. Bo
              odnoszę wrażenie, że jakikolwiek problem powoduje u ciebie paniczny lęk i niemal
              histerię. Problem dzisiejszy nie jest tak naprawdę problemem, tylko wynikiem
              twojej nieudolności w komunikacji. Ustalajcie pewne rzeczy zawczasu. Bo
              wymuszanie na kimś przyjścia jak w tym przypadku jest nie fair.

              I jeszcze jedno, jesteś młoda jak rozumiem, a zaczynasz pisać o mężu w stylu
              "kwok": przywalić mu patelnią, itd. To nie jest śmieszne, tylko żałosne. PO co
              powielasz wzorce z dawnych czasów? Naucz się rozmawiać i od razu będzie wam łatwiej.
              • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:30
                styl "kwok" z patelnię był wyłacznie ironicznym komentarzem do
                sugestii jednej z forumekwink

                jest wiele racji w tym, co piszes, generalnie. Już nie będę się
                rozwijać i szczegółowo ustosunkowywać.
                Problem dzisiejszy nie jest problemem - masz rację.
                chodziło mi tylko o wylanie frustracji na forumtongue_out
                wiem, że wiele jest mojej winy w zachowaniu szczególnie mojej mamy (
                roszczeniowym), nigdy nie umiałam z nią rozmawiać i pewnie nic się w
                tej kwestii nie zmieni. Wszelkie próby kończą się obwinianiem mnie o
                bycie złą córką, co to nie mysli o rodzicach, którzy będą sami
                siedzieć w święta ( podobny problem był z Wigilią jak nie trudno się
                domyślić). A później mama wrzeszczy na mnie, wychodzi z płaczem i na
                fochuuncertain
                Mój mąż natomiast absolutnie nie jest "ciapowaty" ani "spokojny".
                Ma raczej podejście typu luzackie i wychodzi z
                zalożenia "eee...jakoś to bedzie" albo "jeszcze tyyyle czasu..." a
                później robi wszystko na ostatnią chwilę.
                • stinefraexeter Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:43
                  A to w takim razie wylewaj frustrację do woli wink

                  Ale i tak życzę ci więcej spokoju ducha i pewności. To w ramach wielkanocnego
                  prezentu od zajączka.
                  • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:44
                    dzięki kochanasmile
                    ten spokój to mi się przyda, bo sama się czasami nakręcam
                    niepotrzebnie - piję się w pierś, mea culpasmile
                • net79 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:43
                  ... więc trudno się dziwić, że chciałby miło spędzić ten poranek ze swoją
                  rodzinką... swoją mam na myśli właśnie Ciebie... znacie się nie od dziś i pewnie
                  wie, że na takich wizytach atmosfera jest naciągana, a Ty nie do końca czujesz
                  się dobrze... może warto uwolnić się od foszącej się mamusi i mieć na to wylane,
                  nie tylko Ty musisz się dostosowywać... tylko trzeba umieć to zrobić bez
                  stresu... ja mam Ojca, który chciałby mnie zatruć poczuciem winy, ale ja go już
                  nie mam ( no może minimalne), on powinien mieć i mam to szczęście, że teściów
                  mam ponad 500 km stąd i jasno określiłam, jedne święta tu, drugie tam i się nie
                  marz, bo to chyba jasne, że mój W. chce też spędzić czasem święta z rodziną, bo
                  inaczej jakim by był człowiekiem, a chyba nie wymagasz odemnie, abym spędzała te
                  dni z osobna z moim mężem... pierwsze święta marudził, teraz już pyta jak w tym
                  roku wypada, albo pr4zypomina, że jego kolej... i wsio i w ten sposób na
                  Wielkanoc jesteśmy np. tam, na Boże Narodzenie tu, następna Wielkanoc tu,
                  następne Boże Narodzenie tam... i tak a piać od nowasmileW ten sposób nie musimy
                  się sprzeczać między sobą do kogo teraz jechać i dlaczego i rodzicom tłumaczyć,
                  bo reguły są jasnesmile
                  • net79 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:58
                    Oj kochana i powiem Ci jeszcze jedno.... Kiedy mój przeprowadził się do mojego miasta i zamieszkaliśmy tu razem, jedynym zarzewiem konfliktów między nami była moja rodzina i jego oczekiwania, ale po naprawdę kilku szczerych rozmowach, kiedy w końcu zorientowaliśmy sie o co kaman, doszliśmy do kilku konkluzji... on ma prawo się denerwować, ja mam prawo się denerwować, on nie ma prawa wymagać odemnie abym się odcięła, ja nie mam prawa wymagać, aby on ze mną jeździł na obiadki i ładnie się uśmiechał...jasno wyłuszczyłam jakie sytuacje sprawiają mi przykrość i jeszcze bardziej utrudniają i tak już zawiłe sprawy, on co mu sprawia trudność i wqrwia go najbardziej... ustaliliśmy grafik świąteczny i obiecaliśmy, że nigdy w argumentacji nie będziemy używać naszych rodziców przeciwko nam, bo nic za to nie możemy, że oni sa tacy a nie inni, ale tez nic za to nie możemy, że ich kochamy mimo wszystko i tak od lat nie kłócimy sięsmile a on chętniej ze mną jeździ, bo wie, że nie musi...
    • wimperga Tabakierka 23.03.09, 11:21
      Kobieto, weź zrób z mężem grafik, kiedy do kogo jedziecie. I trzymajcie się
      swoich wcześniejszych postanowień. Nie zaskakuj męża swoimi radosnymi pomysłami
      przy rodzicach (bo co niby miał odpowiedzieć?, mój powiedziałby twardo, że musi
      sprawę przemyśleć, ale Twój pewnie chciał być miły) tylko ustalcie to wcześniej,
      na spokojnie. Nie nastawiaj się tak negatywnie do jego rodziny - dobrze Ci radzę.
      • stinefraexeter Re: Tabakierka 23.03.09, 11:22
        Otóż to, wimperga. To właśnie chciałam przekazać powyżej.
    • desdemona987 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:23
      E, no nie martw się na zapas. Przyjęliście zaproszenie od Twoich rodziców i tyle. Na szukanie prezentów możecie pojechać do Teściów na obiad albo popołudniową kawkę (będziesz miała z "głowy" robienie obiadu itp. wink )
      Ja też z moją hałastrą idę do moich rodziców. Teściowa ostatnio co prawda stwierdziła: To na śniadaniu jesteście u nas. (nie było bynajmniej znaku zapytania!). Na co grzecznie jej odpowiedziałam, że nie wiem, ale chyba się wprosiliśmy już do moich rodziców, poza tym że rok temu byliśmy u teściów. Teściowa się nie obraziła, bo wie że jakby zaczęła szurać to może nas w ogóle w święta nie zobaczyć. Nie znaczy to ze ja jestem taką synową, nie nie... Ona ma syna, który nie trawi jak się go do czegoś zmusza, wiec często ja jestem mediatorem wink

      A zwyczaj szukania gniazdka zającowego w ogrodzie faktycznie jest fajny i chyba o niemieckim rodowodzie (ja tez z wlkp.).
      Chodzi o to, że w piątek i sobotę wysyła się dzieci na ogród, żeby budowały gniazdko dla zająca, bo może on coś w nim w niedziele zostawi. Ma się w ten sposób spokój przy porządkach przedświątecznych wink. No i frajda dzieci jest wielka jak się w niedziele po śniadaniu sprawdza czy zając już był. A czasem zając porzuca prezenty po całym ogrodzie...
    • agatracz1978 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 11:45
      Moim zdaniem wszystko zależy od tego jakie masz układy z rodziną męża. Ja np
      zawsze najpierw ustalam z moimi rodzicami kiedy będę u nich a teściowie się
      muszą dostosować. Powód jest jeden - ja zawsze, każdego dnia mogę liczyć na
      swoich rodziców ich pomoc, wsparcie i obecność. Teściowie pojawiają się w naszym
      życiu tylko na okoliczność imienin, świąt czy innych uroczystości. Nie widzę
      zatem powodu, dla którego miałabym liczyć się z ich zadaniem i dostosowywać do
      ich planów. A jak im nie pasowało to nie jechałam w ogóle.
      • net79 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 12:03
        No ja mam trochę inne zdanie, nie liczy się to co napisałaś powyżej, ale liczy
        sie to co dzieje się u mojego męża w serduchu i chocby się waliło i paliło,
        jesli on bardzo potrzebuje, to kombinuję tak, żeby było dobrze. Grafik mamy,
        trzymamy się go, ale jeśli wiem, że tęskno mu za zapachem drzewa z lasu,
        widokiem rozległego nieba i ojcu w domu chciał by pomóc to kombinuję wyjazd
        extrasmile na koniec zeszłego roku tak było, święta wypadały u mojego Ojca i
        zostaliśmy, mimo, że se nagrabił przed, ale po świętach spakowałam rodzinę i
        pojechaliśmy na sylwestra do Rodziny Męża ii nie było hucznej zabawy, ale
        zaspokoiliśmy pragnienie jego serca, co jest ważne, bo wiele niezaspokojonych
        pragnień skutkuje frustracją i poczucie małoważności.
        • agatracz1978 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 12:41
          Widzisz, ja na początku małżeństwa robiłam wszystko żeby było z teściami ok. Mój
          mąż to wie. Wyjazdy do nich były tylko dla niego, bo oni do mnie potrafili się
          nie odezwać całą imprezkę. Jego też traktują tak sobie. Ja nie zabraniam mu
          kontaktów z nimi. Mieszkamy w tym samym mieście, oni obok niego pracują. Faktem
          jest, że jak on ich nie odwiedzi to oni już nie zajrzą. On też to widzi.
          Niedawno nie pojechał do nich przez miesiąc i wesz co - nic, nawet nie zajrzeli
          do nas, nie obeszło ich, że własny syn miesiąc u nich nie był. Ja zwyczajnie
          powiedziałam dość ustawiania naszego życia. Jadę wtedy kiedy mnie pasuje a jak
          marudzą to do widzenia i nie jadę w ogóle. W święta widzieli mnie ostatni raz
          (wcześniej w sierpniu). Jestem 9 miesiącu ciąży a oni nie zadzwonią, nie
          przyjadą, nic. Mój mąż też widzi jak jest i zwyczajnie nie nalega. Czasem jedzie
          sam. Pewnie, że mi go szkoda, ale chyba sama nic nie zdziałam. A jak będę im
          pozwalała na takie olewanie nas to będą myśleli że jest ok i się nie zmienią.
          • net79 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 13:09
            smile pewnie, każdy z nas ma swoją inną historięsmile Pewnie u was takie działanie
            jest słuszne i uzasadnione, a nawet terapeutyczne dla męża, jeśli potrafi się
            zdystansować, albo pilnie to ćwiczysmile
            • agatracz1978 Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 13:28
              Ja to raczej chcę terapię teściom zrobić smile Zobaczymy jakie będą efekty. Mężowi
              mówię, że to dla naszego wspólnego dobra i on chyba zaczyna rozumieć co chcę
              osiągnąć. Ale im się synowa trafiła - współczuję im.
    • ania1212ela Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 12:00
      Możesz zobowiazać męża do powiedzenia osobiście twojej mamie o
      zmianie planów. Na zasadzie - już sie zgodził jechać, sam zobowiązał
      sie jechać po dziadków, a teraz zmiania plany to niech sam
      poinformuje o tym swoją teściową. Podejrzewam że nie będzie miał na
      to ochoty, czy odwagi, i pojedziecie tam gdzeie ty chcesz. A
      prezenty u jego rodziców ewentualnie później.
    • mama-maxa Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 12:23
      i dlatego ja zaraz na począku zaznaczyłam, że wigilię i sniadanie
      wielkanocne jemy sami w domu, a potem obiad w jedno święto u
      teściów, drugie u mojej mamywink bo rodzina męża też miała problem z
      zaakceptowaniem, że ja tez mam rodzinę, tez mam mamę, z która być
      może też chciałabym spędzić święto.

      A co do ciebie, to uważam, że skoro juz umówiłaś się z twoimi
      rodzicami, to byłoby nie fair, gdybys nagle odwołała. Mąz powinien
      to zrozumieć, a jak nie, to niech sam idzie do swoich rodziców i
      niech się tłumaczy, dlaczego tak a nie inaczej wyszło.
    • tylna.szyba Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 12:38
      Jak mam problem do ktorych rodzicow jechac na swieta to zostaje w domu
      ze swoja wlasna rodzina i nie ma problemu.
    • ominika Re: z rodziną to na zdjęciu... 23.03.09, 13:06
      Jeszcze ze dwa, trzy lata takich światecznych jazd i dojdziecie do
      wniosku, że święta spędzacie u siebie - na luzie i bez rodzinnych
      historii. Po kilku wyjazdach światecznych oboje z mężem
      stwierdziliśmy, że spokój wigilijnego wieczoru, przy własnej choince
      i z radością swobodnie rozbrykanych dzieci własnych - jest nie do
      zastąpienia. Tylko jedna mała uwaga - oboje mamy zdrowo niezdrowe
      rodziny...
    • e.logan Re: z rodziną to na zdjęciu... 24.03.09, 13:28
      Zarzucasz mezowi brak asertywnosi i nie zerwana pepowine.A tu prosze
      u Ciebie wystepuje to w takim samym stopniu. Tylko dlaczego dla
      siebie masz wytlumaczenie a dla meza nie?
      • tabakierka2 Re: z rodziną to na zdjęciu... 24.03.09, 13:30
        e.logan napisała:

        > Zarzucasz mezowi brak asertywnosi i nie zerwana pepowine.A tu
        prosze
        > u Ciebie wystepuje to w takim samym stopniu. Tylko dlaczego dla
        > siebie masz wytlumaczenie a dla meza nie?

        a możesz skonkretyzować? co masz na myśli?
        i o jakim wytłumaczeniu dla siebie piszesz?
        < to tak bez kąśliwości, coby nie byłowink >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka