laski, to znowu JA

kurna!
trzeba było iść do zakonu i darowac sobie zamążpójście bo same tylko
problemy

i ciagle ktos mi głowę zawraca

teraz chodzi o Wielkanoc.
Moi rodzice zaprosili nas na śniadanie wielkanocne - mnie i męża.
Bedzie też mój dziadek i babcia. Meżul się zgodził, a teraz sie
waha. Ja jestem jedynaczką, mąż ma troje rodzeństwa i wszyscy oni
będą na śniadaniu u teściów ( wraz z dziećmi). Mężul myślał, myślał
i wymyślił, że lepiej jechać do jego rodziców na śniadanie, bo u
nich jest zwyczaj "szukania prezentów" ( każdy szuka swojego
prezentu na ogrodzie

) i generalnie wiele szumu wokół tych
prezentów

a ja na to "kur.a, trzeba było zostać panną...".
Przecież moi rodzice wpadną w szał...
Muszę ćwiczyć asertywność, albo może jakiś kurs radzenia sobie ze
stresem.