Dodaj do ulubionych

Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci.

    • gacusia1 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 15:55
      Tu chociaz powod mial sensowny,nie chcial marnowac reszty zycia
      kobiecie-(niby) nieplodnosc,a ilu jest takich facetow,co po prostu
      odchodza od zony bo zamienili ja na mlodszy,lepszy model?
      Ja go nie potepiam no ale na miejscu jego bylej zony gdybym sie
      dowiedziala,ze jednak plodny....ojjjj...
    • gacusia1 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 15:59
      Pogubilam sie-kto nie mogl miec tych dzieci ON czy ONA? Bo czesc
      postow mowi,ze ona a czesc,ze on...
      • gonia28b Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 19:45
        z posta tytułowego wynika, że to ONA nie może zajść w ciążę
    • rita75 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 16:14
      >Czy ma moralno prawo myśleć tylko o sobie?

      nie zostawil jej, bo nie podoba mu sie jej zmarszczka na czole...
      instynkt posiadania potomstwa nie jest mysleniem tylko o sobie
    • gonia28b Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 16:58
      oczywiście ma prawo, jak dla mnie taki ktoś okazałby się prostakiem -
      ale to w sumie nawet i lepiej... oby sobie kobieta znalazła
      mężczyznę, który będzie ją kochał mimo wszystko
      • paulina.galli Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 17:36
        Uwazam ze facet który pragnie bardzo miec dzieci a jego zona nie może/nie chce
        mu ich urodzic - ma prawo szukac innej kobiety i z nią spłodzic ptomstwo. (i
        analogicznie kobieta)

        Zwracam tylko delikatnie uwagę ze na tym forum było baaardzo duzo postów gdzie
        emamy radziły innym kobietom , których mąż nie chciał mieć dzieci (lub cały
        czas mówił "ze później)- aby go zostawiły i poszukały sobie innego "chłopa"
        który dzieci bedzie chciał mieć.
        No więc jak to jest? Kobieta ma prawo zostac rodzicem a meżczyzna juz nie ?smile
        • gonia28b Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 17:49
          nie chcieć, a nie móc to są dwa zupełnie różne pojęcia...
          w tym wątku rozpatrujemy opcję, kiedy kobieta NIE MOŻE, nie jest w
          stanie urodzić dziecka sobie i swojemu meżowi.
          ale ja daleka jestem nawet od udzielania rad o tym, żeby zostawić
          chłopa, który - podkreślam - nie chce mieć dzieci.
          btw. zawsze bardzo chciałam mieć dwoje dzieci. Urodziłam na razie
          jedno. Mój mąż kolejnego nie chce. Ale ja nie obwieszczam tego na
          forum pytając o radę i szczerze mówiąc wyśmiałabym takie dziewczyny,
          które by mi tu takie głupoty wypisywały.
          • rita75 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 18:13
            zawsze bardzo chciałam mieć dwoje dzieci. Urodziłam na razie
            > jedno

            Czyli twoje marzenie zostalo czesciowo spelnione. A w
            sytuacji,gdybscie dzieci z jego winy nie mogli miec wcale? Ty
            moglabys miec...Latwo na forum deklarowac,ze ja to nigdy bym nie
            zostawila takiego faceta, tylko prostak tak postepuje- szczegolnie,
            gdy taki problem zna sie tylko z opowiesci tydziez prasy. Nie masz
            najmniejszego pojecia, jaki to dramat nie miec wlasnych,
            biologicznych dzieci, kiedy instynkt,bedacy podstawą naszego
            bytowania na ziemi- wola.
            • angazetka Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 18:48
              > A w sytuacji,gdybscie dzieci z jego winy nie mogli miec wcale?

              Niepłodność nie jest winą.
              • rita75 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 18:52
                > Niepłodność nie jest winą.

                są rozne winy: zawinione i niezawinione oraz te w cudzyslowie,
                tarktowane jako swoista przenosnia
              • paulina.galli Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 19:26
                Niepłodnośc owszem nie jest winą
                Ale czemu ktos inny - tez niewinny - ma cierpieć ?

                Oczywiscie gdyby kochał te swoją zone nad zycie i swiata poza nią nie widziałi
                zyc bez niej nie mogł - pewnie by poświęcił te potencjalne dzieci w imie miłości smile

                A tak widocznie kochał "normalnie" lub tylko "lubił" smilei zyc bez niej może. Bywa smile
                Posiadanie dziecka było widac wazniejsze niz zona i "uczucie " do niej - ja go
                nie winię.
            • gonia28b Podsumowując... 25.03.09, 19:29

              ... czasami palma mi odbija kiedy widzę mamusie z maleńkimi
              niemowlaczkami, w mniejszym stopniu kobitki z brzusiem na mnie tak
              działają... ale nie mam zamiaru odchodzić od mojego męża tylko
              dlatego, że on nie chce mieć więcej dzieci, bo GO KOCHAM!!!
              czy wyraziłam się jasno???
              wedle Waszego podejścia do sprawy mogłabym odejść od swojego meża,
              zabrać nasze dziecko i z innym facetem mieć drugie - co za
              problem?!?!?! ale tak nie robię, bo kocham mojego meża i to z nim
              chcę dzielić resztę swojego żywota...

              a teraz do rzeczy: druga strona medalu.
              Wyobraźcie sobie, że ta sytuacja dotyczy, którejś z Was...
              gdyby to tak któraś z Was nie mogła zajść w ciążę, alebo, gdybyście
              zachodziły w kolejne ciąże i roniły i w taki sposób nie mogłybyście
              mieć dzieci... i gdyby mąż którejś z Was też sobie poszedł do innej,
              bo z inną może mieć dziecko - ciekawa jestem czy też takie "mądre"
              byście były...
              • triss_merigold6 No sorry 25.03.09, 20:41
                Jednak wielu rzeczy nie można sobie wyobrazić nie będąc w danej
                sytuacji:
                - nie wyobrażam sobie bycia Matką Teresą z Kalkuty
                - japońską żoną
                - ćpunem na głodzie
                - dzieckiem z wielodzietnej rodziny w pgr-owskiej wsi
                - korporacyjną singielką
                - Kaziem Marcinkiewiczem
                etc.
                Z biologicznym instynktem w postaci chęci posiadania własnego
                dziecka nie zamierzam walczyć ani nikogo nawracać na jedną słuszną
                etycznie drogę.
                • gonia28b Re: No sorry 25.03.09, 22:14
                  wiesz co Triss, znam trochę różnych ludzi i ich przeżycia
                  i mimo, że się w temacie nie zgadzamy, to z całego serca, ale nie
                  życzę Ci żebyś się znalazła w podobnej sytuacji.

                  ale swoją drogą to faktycznie dla tej nieszczęsnej pani lepiej się
                  stało, że taki ktoś od niej odszedł, bo ja na przykład osobiście nie
                  życzyłabym sobie żyć z kimś kto traktuje mnie tylko jako klacz
                  rozpłodową, zapominając o tym co to takiego miłość i partnerstwo.

                  Nie mam zamiaru tutaj nikogo nawracać na jedyną słuszną drogę, ale
                  prawda jest taka, że ludźmi jesteśmy i oprócz instyktów posiadamy
                  jeszcze rozum i uczucia wyższe...
                  Amen.
                • gonia28b a tak na marginesie... 25.03.09, 22:21
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Jednak wielu rzeczy nie można sobie wyobrazić nie będąc w danej
                  > sytuacji:
                  > - nie wyobrażam sobie bycia Matką Teresą z Kalkuty
                  > - japońską żoną
                  > - ćpunem na głodzie
                  > - dzieckiem z wielodzietnej rodziny w pgr-owskiej wsi
                  > - korporacyjną singielką
                  > - Kaziem Marcinkiewiczem
                  > etc.

                  racja, tylko skąd się w tym wątku wzięło tyle wypowiedzi????
                  do mądrzenia się o instynktach i innych bajkach, to każdy jest
                  pierwszy big_grin
                • gonia28b i jeszcze o instynktach... ;) 25.03.09, 22:35
                  weźmy na przykład, że Twój mąż zobaczy gdzieś gdziekolwiek by to
                  miało być, jakąś laskę o wąskiej talii i szerokich biodrach -
                  badania naukowe udowadniają (słyszałam na discovery), że kobiety o
                  takiej budowie ciała są najbardziej płodne, a więc zapeniają
                  przedłużenie gatunku. Dodatkowo jeśli jeszcze będzie miała duże
                  piersi, to podświadomość podpowiada, że ta potencjalna kandydatka na
                  matkę jego dzieci przynajmniej teoretycznie ma największe szanse
                  wykarmić to poromstwo.
                  No i facetowi podążając za głosem instynktu, niewiele się
                  zastanawiając weźmie i ją "przeleci".
                  I co? taki gość nie dość, że stanie przed sądem za dokonanie gwałtu
                  w biały dzień, to jeszcze dochodzi zdrada małżeńska. Wątpliwe, żeby
                  małżonka, którą facet pojął za żonę (podobno z miłości), była dla
                  niego wyrozumiała.
                  Oczywiście przejaskrawiam tutaj, ale weźcie się kobiety zastanówcie
                  co piszecie, bo hipokryzja, że aż boli...
              • brak.polskich.liter Re: Podsumowując... 25.03.09, 22:35
                gonia28b napisała:

                > Wyobraźcie sobie, że ta sytuacja dotyczy, którejś z Was...
                > gdyby to tak któraś z Was nie mogła zajść w ciążę

                Mam nadzieje, ze w takiej sytuacji starczyloby mi odwagi i jaj, zeby dac mezowi
                - bardzo pragnacemu biologicznego potomstwa - wolna reke.

                Nie, nie dlatego, ze mam ambicje zostac kanonizowana za zycia.
                Po prostu nie wierze w szczesliwy zwiazek, u ktorego podstaw lezy czyjas
                niezaspokojona potrzeba posiadania dziecka.
                • gonia28b Re: Podsumowując... 25.03.09, 22:52
                  a to jestem w stanie zrozumieć...
                  nie ma nadziei, nie ma wiary na dalsze wspólne życie
                  ludzie dochodzą do wniosku, że w ich małżeństwie nie ma miłości i
                  partnerstwa, nie ma sensu dalej być razem
                  ok, żegnam waszmość pana...
                  • brak.polskich.liter Nie zrozumialas 26.03.09, 12:41
                    Nie chodzilo mi o to, ze ludzie dochodza do wniosku, ze w ich zwiazku nie ma -
                    jak napisalas - milosci i partnerstwa. Raczej o to, ze w sosie uwarzonym z
                    milosci, partnerstwa i czego tylko, FUNDAMENTALNA potrzeba (w tym przypadku -
                    posiadania biologicznego potomstwa) bynajmniej nie ginie. I wysoce
                    prawdopodobne, ze niemoznosc jej spelnienia zatruje najlepszy zwiazek - mimo
                    najlepszych checi obydwu stron.

                    Nie, nie chcialabym zyc ze swiadomoscia, ze przyczynilam sie do tego, ze mojemu
                    meza ominelo cos, co dla niego stanowi sprawe priorytetowa. Do cierpienia
                    kochanej osoby, po ludzku rzecz ujmujac.
                    Nie chcialabym rowniez byc obiektem tlumionej i wypieranej (albo i nie) zlosci,
                    zalu, frustracji i pretensji. Nieplodnosc bywa doswiadczeniem bardzo, ale to
                    bardzo gorzkim. Dokladanie do tej goryczy zalu partnera i wlasnego poczucia winy
                    to szczyt masochizmu.
                    • gonia28b i nadal nie rozumiem.... 26.03.09, 15:38
                      ... jak można zostawić ukochaną osobę z powodu jej niepłodności
                      czy tak ma wyglądać bycie ze sobą na dobre i na złe????
              • moofka Re: Podsumowując... 26.03.09, 10:21
                gonia28b napisała:

                >
                > ... czasami palma mi odbija kiedy widzę mamusie z maleńkimi
                > niemowlaczkami, w mniejszym stopniu kobitki z brzusiem na mnie tak
                > działają... ale nie mam zamiaru odchodzić od mojego męża tylko
                > dlatego, że on nie chce mieć więcej dzieci, bo GO KOCHAM!!!
                > czy wyraziłam się jasno???

                a dlaczego to nie dziala w druga strone?
                dlaczego to kobieta powinna miec w imie milosci zrozumienie dla niechcenia
                dziecka przez UKOCHANEGO meza
                a on ewentualne nie moze przychylic sie do jej trzepotu macicy
                on moze kochac nieco mniej? czy jak to tlumaczymy


                > wedle Waszego podejścia do sprawy mogłabym odejść od swojego meża,
                > zabrać nasze dziecko i z innym facetem mieć drugie - co za
                > problem?!?!?! ale tak nie robię, bo kocham mojego meża i to z nim
                > chcę dzielić resztę swojego żywota...
                >
                > a teraz do rzeczy: druga strona medalu.
                > Wyobraźcie sobie, że ta sytuacja dotyczy, którejś z Was...
                > gdyby to tak któraś z Was nie mogła zajść w ciążę, alebo, gdybyście
                > zachodziły w kolejne ciąże i roniły i w taki sposób nie mogłybyście
                > mieć dzieci... i gdyby mąż którejś z Was też sobie poszedł do innej,
                > bo z inną może mieć dziecko - ciekawa jestem czy też takie "mądre"
                > byście były...
                • gonia28b Re: Podsumowując... 26.03.09, 15:35
                  moofka napisała:

                  > a dlaczego to nie dziala w druga strone?
                  > dlaczego to kobieta powinna miec w imie milosci zrozumienie dla
                  niechcenia
                  > dziecka przez UKOCHANEGO meza
                  > a on ewentualne nie moze przychylic sie do jej trzepotu macicy
                  > on moze kochac nieco mniej? czy jak to tlumaczymy

                  że jak nie działa w drugą stronę? to właśnie w przypadku tych
                  państwa z tego wątku nie zadziałało TO w drugą stronę i pan zachował
                  się po prostu nieładnie...
        • angazetka Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 18:47
          Co innego nie chcieć mieć dzieci, co innego nie móc.
    • uullaa Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 18:46
      No to dla podsumowania idei osób popierających rzeczonego męża:
      humanizm zawsze przegra z instynktami.
      • rita75 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 18:56
        > humanizm zawsze przegra z instynktami.

        humanizm czyli co? prad w sztuce i literaturze?
        Czy moze humanizm pomilil ci sie z czyms, co naroslo wokol
        pierwotnej natury czlowieka- pierwotnej, czyli prawdziwej - i co
        powoduje frustracje.
        • nenia1 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 19:15
          Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam twą głęboką myśl, humanizm
          powoduje frustracje?
          • nangaparbat3 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 19:56
            humanizm
            > powoduje frustracje?

            BYło takie coś - "Kultura jako źródlo cierpień".
            Proponuje Ricie natychmiastowy powrot do natury i pozostanie w niej saute.
          • rita75 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 07:09
            > Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam twą głęboką myśl, humanizm
            > powoduje frustracje

            to, jak ją określiłaś, głeboka myśl Z. Freuda - chociaz raczej
            nazwisko to nic Ci nie powie.
            • nenia1 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 10:09
              rita75 napisała:

              > to, jak ją określiłaś, głeboka myśl Z. Freuda - chociaz raczej
              > nazwisko to nic Ci nie powie.

              Przeczytaj więcej, niż jedną książkę, hahahahasmile
              • rita75 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 14:16
                > Przeczytaj więcej, niż jedną książkę, hahahahasmile

                a ty choć jedną zrozum
    • lubie.garfielda A sytuacja gdy 25.03.09, 18:53
      pan (koło 40) z bezdzietnego małżeństwa wdaje się w romans z młodą
      lalą i wpadają?

      lala (nie pisze co o niej sądze bo by mi wycieli) deklaruje, że już
      ma co chciała i nic od pana nie oczekuje. Natomiast w tle jest
      rodzina młodej matki która uważa że jego obowiązkiem jest zostawić
      starą żone i przylecieć do młodej lali i do Dziecka. Bo Dziecko
      najważniejsze. Ten patałach jest już w trakcie rozwodu i mieszka już
      z tą ######
    • nangaparbat3 a mnie sie zdaje 25.03.09, 19:46
      że jesli się z kims wiążemy, to dzień po dniu, minuta po minucie musimy
      indywidualne cele i potrzeby każdego z nas razem przetwarzac na wspolne.
      To chyba w ogole o to chodzi w malzeństwie, chyba ze chce sie byc w zwiazku
      sado-maso.
      • e_r_i_n Re: a mnie sie zdaje 25.03.09, 20:21
        Pewnie, ze malzenstwo to sztuka kompromisu.
        Mysle jednak, ze kompromis tez ma swoje granice.
        I jestem w stanie zrozumiec, ze dla kogos opcja posiadania dziecka
        biologicznego jest jedyna mozliwa opcja (w sytuacji, gdy to dziecko
        MOZNA miec, bo to druga strona jest bezplodna), ze adopacja jest
        czyms, na co sie nie jest w stanie zdecydowac.
        Przychylam sie do opinii, ze taki ruch moze byc w ostatecznym
        rozrachunki dobry tez dla pani - bo moze znajdzie kogos, kto z nia
        np. dziecko adoptuje.
    • deodyma Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 25.03.09, 23:08
      a czy Ty sama bys chciala zostac tak samo potraktowana przez swojego meza, jak
      ta kobieta?
      watpie. pewnie zadna z nas nie chcialaby znalezc sie na miejscu tej kobiety.
    • mirkad Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 07:54
      u mnie było troche na odwrót: też długie leczenie (prawie 10 lat),
      wyniki jednoznacznie wskazywały że przyczyna leży po mojej stronie;
      i to ja powiedziałm mężowi że dam mu rozwód by mógł założyć rodzinę
      z kim innym - wiedziałam jak pragnie dziecka, kochałam go bardzo i
      chciałam dac mu możliwość posiadania własnego dziecka;
      nie powiem co usłyszałam smile) daliśmy wtedy sobie czas do końca roku
      na ew. ciążę, a potem mieliśmy p[odjąć starania o adopcję; ale
      dzięki fantastycznemu lekarzowi do którego trafiliśmy, z końcem
      roku zostaliśmy rodzicami
    • sanna.i Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 08:02
      Jak wychodziłam za mąż w zasadzie wiedziałam o problemach narzeczonego.Plan był
      taki,że spróbujemy in vitro,a jak się nie uda,myślimy o adopcji.Udało się in
      vitro.Nie myślałam jednak,żeby z tego powodu zostawiać faceta,choć niewątpliwie
      chęć posiadania progenitury była silna strasznie wink Tak więc trochę rozumiem
      gościa,ale mimo wszystko nie popieram jego wyboru.
    • nenia1 Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 10:07
      siasiuszek napisała:

      > Czy to źle??

      Dla pani dobrze. Lepiej byc tylko 10 lat z gosciem dla którego
      najważniejsze jest własne ego, niż żyć z takim całe życie.

      Nie wierzę w rozszczepiony system wartości, i podobnie jak nie chciałabym mieć za wspólnika w interesach gościa, który cieszy się, że kasjerka pomyliła się na jego korzyść, tak nie chciałbym sie nigdy związać z facetem, który zostawił swoją żonę, li tylko z powodu, że ta nie może mieć dzieci.

      Człowiek, który redukuje wspólne życie, więź, osobowość, charakter, umysł i uczucia osoby, z którą żyje tyle lat, do płodności
      i konieczności przekazania własnego genu pozostaje dla mnie niezrozumiały.
    • ally Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 12:08
      wiadomo, że mało kto od początku życia marzył o adopcji i że taka decyzja wymaga
      przepracowania sobie pewnych spraw (np. czy ten instynkt to rzeczywiście coś
      biologicznego czy jednak naleciałość kulturowa, dlaczego ma się takie opory
      przed adopcją i czy są one racjonalne). uważam, że przyzwoitość wymaga, by
      spróbować się z tym zmierzyć.
    • mondovi Re: Facet opuszcza żonę, bo nie może mieć dzieci. 26.03.09, 15:58
      Każdy ma prawo zakończyć związek, którego nie chce. Chyba lepiej dać sobie i
      drugiej osobie szanse na szczęście z kimś innym, niż żyć przez ścianę i
      nienawidzić się wzajemnie, obarczając się na wzajem za "zmarnowane" życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka