Dodaj do ulubionych

U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało

06.04.09, 19:39
Po lekcji religii pani zamknęła dziecko w klasie-nie zauważyła,
wychodząc, że mała została.Dziecko jakiś czas(nie wiem jak długi)
siedziało samo, aż w końcu otworzyło okno i wyskoczyło(pierwsze
piętro, nie drugie, jak pisałam wcześniej), pod oknem beton-ma
połamane ręce i nogi, nie wiem dokładnie jakie obrazenia wewnetrzne.
Wg mnie trudno winic samo dziecko-7 latek nie zna swoich reakcji w
trudnych sytuacjach, przecież rzadko kiedy dziecko w tym wieku
znajduje się samo z jakimś trudnym problemem do rozwiązania.Może i
pukało do drzwi, ale jesli była przerwa to w hałasie i tak nikt nie
słyszał.Ewidentna wina pani, eh, pewnie i tak będzie prokurator.Nie
zazdroszczę jej.
Obserwuj wątek
    • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:44
      7 letnie dziecko zamiast walic w drzwi, albo krzyczec przez okno (albo i
      zadzwonic z kom do rodzicow, w koncu duzo dzieci ma telefon) WYSKOCZYLO przez okno?
      to to za bystre dziecko nie jest
      nie bede rozstrzasac kwestii ze nauczycielka zamknela dziecko w sali bo
      popelnila straszny blad
      • raczek47 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:49
        dlaczego uważasz,ze musiało miec telefon?Moja w pierwszej klasie nie
        miała
        • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:50
          napisalam ALBO i JESLI
          tak tak wychowujcie swoje dzieci na sieroty dalej to w przypadku zamkniecia w
          sali beda z okien skakac
          paranoja
          • ik_ecc Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:53
            Jesli nie ma telefonu to wychowywane na sierote..?
          • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:54
            deela, co ma piernik do wiatraka. Czy nauczyłaś dziecko co ma zrobić ja je pani
            zamknie w klasie? Jesteś pewna jego niesierocych zachowań?
            • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:59
              nie wiem co by zrobilo
              ja bym z okna NIE skakala
              ale ja bylam dzieckiem z kluczem nieodpowiedzialnych rodzicow
              a wy swoje uczycie przechodzic przez ulice w wieku 11 lat
              to i nic dziwnego ze dziecko sobie nie radzi Z ZADNA kryzysowa sytuacja
              i nie zamierzam sie dluzej zaglebiac w ta historie
              bo swoje zdanie mam wyrobione :F
              • przeciwcialo Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:05
                Mam podobne zdanie.
              • malila Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 21:18
                deela napisała:
                > ja bym z okna NIE skakala
                > ale ja bylam dzieckiem z kluczem nieodpowiedzialnych rodzicow
                > a wy swoje uczycie przechodzic przez ulice w wieku 11 lat
                > to i nic dziwnego ze dziecko sobie nie radzi Z ZADNA kryzysowa
                sytuacja

                Ja byłam dzieckiem z kluczem, które samo odprowadzało swojego brata
                do przedszkola (przez kilka ulic), kiedy miało sześć lat. Co nie
                przeszkodziło mi w podjęciu decyzji o wyskoczeniu z ruszającego
                pociągu. Na szczęście pociąg stanął i nie zrealizowałam swojego
                wątpliwej jakości pomysłu. A podjęłam taką decyzję kierując się tym,
                co wydawało mi się być jak najlepszym wyjściem z kryzysowej
                sytuacji, którą było kilkusekundowe zatrzymanie się pociągu przed
                stacją, na której miałam wysiąść. Powinnam była zaplanować wysiadkę
                na kolejnej stacji, ale wydawało mi się, że to nie wchodzi w grę, że
                wg mojego ojca należy wysiąść na tej stacji a nie innej, bo jak
                wysiądę na innej, to coś spieprzę. To nie znaczy, oczywiście, że mój
                ojciec faktycznie tak myślał. To ja myślałam, że on tak myślał, bo
                oczekiwał ode mnie, że zawsze sobie poradzęwink
                • malila Zapomniałam dodać, że 06.04.09, 21:21
                  miałam trochę więcej niż siedem lat, byłam odpowiedzialna i
                  przewidywalna. Jak widać, chyba nawet zbyt odpowiedzialna.
              • nangaparbat3 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 21:26
                deela napisała:

                > nie wiem co by zrobilo
                > ja bym z okna NIE skakala

                A ja nie wiem, bo jako dziecko lubilam zeskakiwac z róznych dachow, daszkow i
                przybudowek, jak sie dało. Co prawda nie na beton,ale z polowy pierwszego pietra
                zeskoczylam kiedys, po prostu zeby pokazac, ze potrafie i sie nie boję.
              • attiya Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 07:48
                nigdy nie wiesz co twoje dziecko zrobi nawet jak nauczyłaś je super hiper
                mundrych zachowań
              • moninia2000 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 13:42
                Wiesz deela, to dobrze, ze masz SWOJE zdanie wyrobione, ze TY bys
                nie skoczyla itd.
                Super.
                Tylko, ze to dziecko skoczylo. Moze wydfalo jej sie blisko do
                chodnika?
                Kto wie.
                Niekoniecznie jej rodzice zle ja wychowuja.Co ma piernik do wiatraka?
                Kocham takie sytuacje, gdy sie od razu wszystko wie...
      • gacusia1 Deela,moja ma 13 lat i nie ma tel. 06.04.09, 22:06
        I nie dostanie go predZej,zanim nie zacznie na niego zarabiac.
    • gryzelda71 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:52
      Nie wiem,co trzeba mieć w głowie,żeby skakać przez okno.
      • ciociacesia sianko 07.04.09, 09:20
        pierwsze pietro to całkiem niewysoko. by było gdyby nie fakt te te szkolne
        budynki maja bardzo wysokie pietra. sie laziło po drzewach, skakało z dachów,
        próbowało włazic przez okno do domu, snuło wizje przełazenia z balkonu na balkon
        u babci. gdyby pojawiła sie 'potrzeba' i 'uzasadnienie' do przelazenia po
        balkonach to bardzo mundre dziecko na pewno by to zrobiło
    • kawad Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:56
      7 latek to nie dorosły. Mógł wpaść w panikę i wyskoczyć. Czy to tak
      trudno zrozumieć? Dlaczego od razu wsiadacie na bogu ducha winne
      dziecko. To przez głupotę i nieodpowiedzialność nauczycielki mógł się
      zabić. Zawsze sprawdzam, czy wszyscy wyszli z sali zanim zamknę drzwi
      na klucz. Chociaż u mnie nie byłoby problemu bo pracuję w LO.
      • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:57
        > 7 latek to nie dorosły.

        A dorośli to nie robią głupich rzeczy?
        • beata985 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 22:32
          kropkacom napisała:
          >
          > A dorośli to nie robią głupich rzeczy?

          może nie jako dorosła ale duuużo większa niż 7latka....jak sobie
          przypomnę jak wychylałam sie przez okno baaardzo, za baaardzo,na 4
          piętrze to skóra mi cierpnie, włosy dęba stają i w ogóle cud, ze tu
          jeszcze piszę....
          mundra taka byłam...niechby mi jaki dorosły uwagę zwrócił...goopi
          czy co??
          • echtom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 22:40
            No dobra, miałam 8 lat, kiedy skoczyłam pod furgonetkę za pięknym kasztanem smile
        • kura17 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 11:06
          no wlasnie smile
          w stresowych sytuacjach naprawde trudno przewidziec, jak sie zachowamy. wiemy to
          dopiero po fakcie.

          ja mialam taka smieszna sytuacje, u siebie w domu, hehe...
          mieszkalam wtedy z mama i siostra, bylam dorosla. poszlam w nocy do toalety.
          nigdy w nocy nie zapalam swiatla, bo razi mnie w oczy, toaleta mala, nie ma
          szansy cos pokrecic wink
          wchodze, siadam, nagle CZUJE, ze ktos tam oprocz mnie jest... stoi obok...
          totalnie mnie zatkalo, nie moglam sie ruszyc, nie moglam krzyknac - choc
          wydawaloby sie to idealnym rozwiazaniem...
          ... okazalo sie, ze to byla moja mama smile tez sie obudzila i poszla do toalety,
          bez zapalania swiatla (zeby nas nie obudzic), a jak uslyszala, ze ja ide, to,
          aby mnie nie przestraszyc, cicho stanela obok kibelka, majac na dzieje, ze ja
          sie nie zorientuje...
          ... i ktos tutaj mowi o dziwnym zachowaniu dzieci big_grin
      • gryzelda71 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 19:57
        Matko panika bo zamknięty w klasie?
        • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:00
          gryzelda71, a czemu nie? Może miał na czas do domu wrócić albo coś innego.
          Naprawdę nie trzeba mieć dużej wyobraźni żeby uwierzyć ze siedmiolatek mógł
          spanikować.
          • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:02
            > gryzelda71, a czemu nie? Może miał na czas do domu wrócić albo coś innego.
            jak to
            to 7 latek nie jest odbieany przez
            mame/tate/babcie/ciocie/sasiada/znajomego/misia yogi?
            • kali_pso Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:13


              A co dziwnego w tym, że 7-latek odbierany jest ze szkoły?

              Widocznie w klasie mojego syna są sami nadopiekuńczy rodzice, bo po
              98% klasy przychodzili i przychodzą rodzice/babcie/ciocie/rodzeństwo
              i królewna śnieżka....a w szkole 5 klas pierwszych i widać podobną
              tendencję..

              Strach się bać co z nich wyrośniewinkP
              • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:22
                to sie kloci z przedstawiona powyzej teoria panice na tle punktualnego powrotu
                do domu
                i tyle
              • joanna666 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 00:06
                Kali-pso, to może my dzieci do tej samej szkoły prowadzałyśmysmile Bo parę tygodni
                temu niejaka hanalui obraziła moje dzieci, mnie i wszystkie inne matki z
                roczników klas 1-3 (jedyną "normalną" na około 250-300 osób okazała się według
                hanalui pani delikatnie mówiąc dosyć patologiczna - ona synka nie odbierała).
                Określenia to "przymulone dzieci" i przewrażliwone mamuśki", hanalui prawie że
                się gotowała ze złości, bo wyszło, że to jednak w Polsce norma, a nie wyjąteksmile
                Ale chyba jednak nie, bo u mnie były tylko 2 klasy w roczniku i 3 dwa lata wyżej.
                Wyskoczenie z okna to raczej ma średni związek z samodzielnością/jej brakiem czy
                błędami wychowawczymi... Bardziej mi to podpada pod atak paniki. I używanie
                mózgu (rada deeli) tez raczej w takich sytuacjach zawodzi, nawet dorosłego i z
                tytułami naukowymismile
                • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:58
                  joanna666 napisała:
                  > temu niejaka hanalui obraziła moje dzieci, mnie i wszystkie inne
                  matki z
                  > roczników klas 1-3

                  Hahahahaha.....nadasana krolewna ktora obraza jakas tam hanalui z
                  sieci big_grin. No po prostu padne. Z drugiej strony pochlebia mi ze moje
                  zdanie ma taki wplyw na ciebie big_grin

                  >cryingjedyną "normalną" na około 250-300 osób okazała się według
                  > hanalui pani delikatnie mówiąc dosyć patologiczna - ona synka nie
                  odbierała).

                  Tiaaa....rozumiem ze ciagle tam sterczysz pod szkola i liczysz kto
                  odbiera itd smile. Niesamowice wscibskei babsko z ciebie i czasu masz
                  za duzo skoro tak wszystko wiesz co kiedy i z kim big_grin

                  > Określenia to "przymulone dzieci" i przewrażliwone mamuśki",
                  hanalui prawie że
                  > się gotowała ze złości, bo wyszło, że to jednak w Polsce norma, a
                  nie wyjąteksmile

                  Kochana...mnie nawet to nie mryglo...nawet moj maz nie jest mnie w
                  stanie "zagotowac ze zlosci", a tu jakas baba z intrnetu...chyba
                  kpisz smile
                • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 10:20
                  joanna666 napisała:
                  > na około 250-300 osób
                  Swoja droga skoro 250-300 dzieciakow do tego 250-300 rodzicow czyli
                  500-600 osob i ty tak zanotowalas dokladnie pare po parze rodzic-
                  dziecko i tylko 1 (slownie: jedno) dziecko wylapalas bez pary? Jesli
                  dodac do tego rozne godziny konczenia lekcji surprised
                  Musisz byc naprawde spostrzegawcza smile... i wybitnie nie miec nic do
                  roboty ze cie to tak zajmuje ktory dziec luzem smile
                  • joanna666 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 18:26
                    O, Hanalui się już zagotowałasmile
                    Niestety nie mogę udzielić Ci wyczerpujących informacji według stanu na dzień
                    dzisiejszy, bo moje starsze dziecko już od jakiś dwóch lat chodzi i wraca
                    samosmile Wiadomości nie są więc newsamismile
                    Ale za jakieś 4-5 lat będę prowadzać/odwozić młodsze, więc może rodzice do tego
                    czasu zmądrzeją i przestaną odbierać młodsze dzieci.
                    A większość uczniów klas 1-3 kończyła lekcje o tej samej godzinie co mój syn,
                    więc raczej widziałam, które dzieci wracają same. I nie byli to (z jednym
                    wyjątkiem, no może dwoma czy trzema - ale nie zauważyłam) uczniowie klas 1-3.
                    Poza tym słonko zauważ, że to nie ja produkuję tony postów na forum i piszę
                    przeważnie w godzinach wieczornych lub popołudniowych, kiedy nie jestem w pracy.
                    Pewnie dlatego nie mam czasu na pisanie, bo obserwuję dzieci pod szkoła, hue
                    huesmile)))
                    Znam tez przypadek zostawiania w domu dziewczynki czteroletniej i jej młodszego
                    brata (to było kilka ulic od mojego domu). Niestety, nie przeżyli pożaru...
                    Dorosły lub nastolatek pewnie by zdążył uciec, bo pożar rozwijał się powoli..
                    Ale dzieci mimo że "usamodzielniane", to niestety nie dały rady...
                    • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 21:59
                      joanna666 napisała:

                      > O, Hanalui się już zagotowałasmile

                      Nie kochaniutka...napisanie kilku postow to nie gotowanie, nie
                      pochlebiaj sobie big_grin

                      > A większość uczniów klas 1-3 kończyła lekcje o tej samej godzinie
                      co mój syn,

                      To juz w wiekszosci??? Jeszcze rano, a moze to wczoraj bylo mowilas
                      ze wszystkie dzieci 1-3 procz tego jednego smile. Cos juz zmieniasz
                      wersje

                      > więc raczej widziałam, które dzieci wracają same. I nie byli to (z
                      jednym
                      > wyjątkiem, no może dwoma czy trzema - ale nie zauważyłam)
                      uczniowie klas 1-3.

                      Wiec juz jednak zmieniasz wersje...wczesniej bylo ze 250-300
                      dzieciakow z rodzicami maszerowala big_grin. Jak tak dluzej pomyslisz to
                      sie moze okaze ze tylko twoje dzieciory to byly big_grin

                      > Znam tez przypadek zostawiania w domu dziewczynki czteroletniej i
                      jej młodszego
                      > brata (to było kilka ulic od mojego domu). Niestety, nie przeżyli
                      pożaru...

                      No i co z tego ze znasz...Ja znam czytalam o 6 latku ktory z pozaru
                      wyniosl 2 swojego rodzenstwa: niemowlaka i pomogl 4 latkowi,
                      bedziemy sie licytowac?
                      Nie mowiy tu o 4 latkach tylko 7-8 latkach i 11 latkach
                      zaczynajacych przechodzic samodzielnie z blogoslawienstwem mamy
                      przez ulice big_grin
          • gryzelda71 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:03
            Masz rację,nie starcza mi wyobraźni,żeby to pojąć.Rozumiem,że sie
            popłakało,przestraszyło,ale żeby skakać z pierwszego piętra?
            • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:06
              > Masz rację,nie starcza mi wyobraźni,

              No i się zrozumiałyśmy smile

              Naczelna zasada: ludzie są nieprzewidywalni. A zwłaszcza tacy siedmioletni.
              • gryzelda71 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:07
                Co dnia dziękuję,ze moje dzieci są tak nudne i przewidywalne.
                • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:09
                  > nudne i przewidywalne.

                  Gratuluje i obyś nie musiała się nigdy zdziwić.
                  • gryzelda71 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:11
                    Wybacz,dzieci staja się coraz mądrzejsze,nie głupsze.
                    • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:14
                      Ale ciągle to tylko ludzie a nie cyborgi za zapisanym algorytmem zachowań.
                      • gryzelda71 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:16
                        Proszę...
                        • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:17
                          Proszę bardzo. Jeszcze coś?
                    • croyance Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 13:46
                      No co Ty, malo znasz glupich doroslych?
                  • echtom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:34
                    Życzę tego samego. Mnie raz zaskoczyła moja prawie-sześcioletnia-nad-wiek-bystra-i-rozwinięta-córka. smile
                • aurinko Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 08:30
                  gryzelda71 napisała:

                  > Co dnia dziękuję,ze moje dzieci są tak nudne i przewidywalne.

                  Rozumiem, że Twoje dzieci w wieku 7 lat testowo zaliczają niespodziewane
                  zamknięcie w sali?
        • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:00
          nie no sprobujmy je usprawieldiwic
          moze klasa plonela?????
          • kali_pso Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:06


            Tego nie trzeba usprawiedliwiać lub ganić- wychodzisz z błędnego
            założenia. Żadna z nas nie była w takiej sytuacji, Ty tez nie,
            pomimo, że twierdzisz, że czegos takiego byś nie zrobiławinkP
            To w ogóle dyskusja bez sensu- głupie, 7- niegłupie
            dziecko..zachowania bywają różne- jeden będzie się darł, drugi
            usiądzie i się zaryczy, trzeci wpadnie na pomysł, że może spróbować
            wyskoczyć, bo jakoś nie wydaje się wysoko i może się uda..
            • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:11
              ja bywalam w o wiele wiele gorszych sytuacjach niz jakies glupie zamkniecie w klasie
              wiec zupelnie przypadkiem okropnie sie pomylilas
              • e_r_i_n Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 21:01
                Ooo, czyli jednak zostawanie w domu siedmiolatka nie jest takie super bezpieczne? wink
                • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 22:23
                  e_r_i_n napisała:

                  > Ooo, czyli jednak zostawanie w domu siedmiolatka nie jest takie
                  super bezpieczn
                  > e? wink

                  Moze gdyby ten 7-latek byl przyzwyczajony do samodzielnego
                  zostawania w domu to nie wpadlby w panike i nie skakal z okna
                  • e_r_i_n Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 22:34
                    A moze gdybym czytała posty, na ktore odpowiadam, byloby lepiej?
                • echtom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 22:24
                  Moja zaliczyła wypadek, kiedy byłam w domu.
                • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 00:37
                  o kurcze mam dwie raczki dwie nozki glowe i nadal zyje ku rozpaczy niektorych
                  i nigdy nawet palca nie mialam zlamanego
                  a dziecina fruwajaca z okna ma sie znacznie gorzej ode mnie
                  • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 07:07
                    > i nigdy nawet palca nie mialam zlamanego

                    No i gratulacje. Gro ludzi miało jednak złamanego nie tylko palca. Też są
                    niespełna rozumu? A poza tym deela ciskasz się ostatnio strasznie na forum i
                    walisz teksty gorsze niż niż Lipiec.
                    • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:49
                      o wow ale mi pojechalas
                      faktycznie kajam sie
                      ZAKAZ SAMODZIELNEGO PORUSZANIA SIE WSZYSTKICH W WIEKU PONIZEJ 21LAT
                      moze petycja?
                  • e_r_i_n Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 08:26
                    Ale ja nie o tym. Skoro byłaś w sytuacjach duzo gorszych, znaczy, ze
                    jednak jakies niebezpieczenstwa Cie spotkaly. A ze wyszlas z nich
                    cala i zdrowa? No na szczescie.
                    • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:50
                      nie nazwalabym tego NIEBEZPIECZENSTWAMI tylko SYTUACJAMI
                      bo wybacz ale jesli ty nazywasz przypadkowe zamkniecie w klasie
                      niebezpieczenstwem to juz nie wiem jak i co mam ci tlumaczyc
                      • e_r_i_n Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:54
                        Ja NIE PISZĘ o zamknięciu w klasie.
                        Ja piszę o "ja bywalam w o wiele wiele gorszych sytuacjach" - w
                        odniesieniu do tego, jak to fajnie zostawiac siedmiolatka samego.
                        Ciebie zostawiana, a znalazłas sie w 'gorszej sytuacji'. To znaczy -
                        nie jest to takie zupelnie nieryzykowne. A to, ze wyszlas z tego z
                        raczkami, nozkami i glowka - to jak juz napisalam, szczescie. Komus
                        moze go zabraknac.
                        Mam nadzieje, ze lopatologiczne wyjasnienie w koncu dotrze.
                        • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:56
                          zycie jest ryzykowne
                          czy wiesz ze najwiecej wypadkow zdarza sie dzieciom w domu pod czujnym okiem
                          rodzicow?????
                          • iwles Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 11:24


                            > najwiecej wypadkow zdarza sie dzieciom w domu pod czujnym okiem
                            > rodzicow?????


                            a na tę teorię masz jakieś badania ? statystyki ?
                            czy słyszałaś, jak jedna pani drugiej pani mówiła TO w sklepie ?
                            • malila Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 11:31
                              iwles napisała:
                              > a na tę teorię masz jakieś badania ? statystyki ?
                              > czy słyszałaś, jak jedna pani drugiej pani mówiła TO w sklepie ?

                              Reklama taka jest: 9 na 10 wypadków zdarza się w domu. Nie siedź w
                              domuwink Czy jakoś taksmile
                              • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 13:40
                                no i teraz zjadlabym Liona indifferent
                            • echtom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 13:21
                              Czytałam takie statystyki kilkanaście lat temu - nie pamiętam
                              niestety źródła, więc nie podam. Doświadczenie własne i znajomych to
                              potwierdza. Prawda jest taka, że opieka nad dziećmi służy przede
                              wszystkim spokojowi własnego sumienia, bo możemy zapobiec tylko
                              takim zagrożeniom, jakie jesteśmy w stanie przewidzieć, a żaden
                              dorosły nie ogarnie w 100 % wyobraźni dziecka. 13 lat temu miałam w
                              domu bystrą i rozsądną 5,5-latkę, cichutką i spokojną 4-latkę i
                              bardzo żywą i ruchliwą córeczkę półtoraroczną. Któregoś wieczora
                              szykowałam kąpiel, gdy usłyszałam potworny rumor w pokoju i płacz.
                              Okazało się, że moja bystra najstarsza ustawiła na stole piramidę z
                              krzeseł, żeby dosięgnąć sufitu. Uwierz, do głowy by mi nie przyszło,
                              że coś takiego wymyśli. I co z tego, że byłam w domu, kiedy nie
                              mogłam być we wszystkich 5 pomieszczeniach jednocześnie, nie mogłam
                              przywiązać 3 dzieci do nogi, a najbardziej uważałam na
                              nieobliczalnego, rozbieganego malucha. A tu takie zaskoczenie.
                              • kura17 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 13:31
                                ale (chyba?) chodzi o to, ze jak rodzic w domu jest w czasie jakiegos wypadku,
                                to ma szanse zareagowac blyskawicznie...
                                ... a jak go nie ma, to wcale...
                                • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 14:38
                                  kura17 napisała:

                                  > ale (chyba?) chodzi o to, ze jak rodzic w domu jest w czasie
                                  jakiegos wypadku,
                                  > to ma szanse zareagowac blyskawicznie...
                                  > ... a jak go nie ma, to wcale...
                                  >

                                  Z moich doswiadczen, obserwacji wynika ze dzieci ktore maja szanse
                                  sprawdzac sie w roznych okolicznosciach, ktorym rodzice pozwalaja na
                                  samodzielnosc, popelnianie bledow, upadki duzo czesciej zachowuja
                                  sie bardziej odpowiedzialnie, dojrzale, portafia przewidziec
                                  niebezpieczenstwo niz te dzieciaki ktore wiedza ze rodzic przyleci w
                                  kazdej chwili na ratunek, kotre nie sa spuszczane z oka, sa pod
                                  ciaglym nadzorem, strofowaniem, kontrolowaniem.
                                  Znam juz takie osoby dorosle ktore wlasnie byly jak jajka, ciagle
                                  sie o nich rodzice bali, nie pozwalali nigdzie chodzic, szlabany na
                                  samodzielnosc...i niestety jak sie dzieciaki urwaly to dostaly
                                  malpiego rozumu...moze nie skakaly z okien, ale srednio dobrze
                                  ladowaly w wyborach zyciowych.
                                  Niestety od tego sie zaczyna...pierwsze nie pozwala sie dziecku
                                  przewrocic, wlezc na krzeslo i spasc, samodzielnie przejsc przez
                                  ulice w wieku 8-10 lat to sie nie ma co dziwic ze dzieciory
                                  wyobrazni nie maja, przewidzec nie potrafia co sie moze stac...
                                  • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 15:29
                                    > Z moich doswiadczen, obserwacji wynika ze dzieci ktore maja szanse
                                    > sprawdzac sie w roznych okolicznosciach, ktorym rodzice pozwalaja na
                                    > samodzielnosc, popelnianie bledow, upadki duzo czesciej zachowuja
                                    > sie bardziej odpowiedzialnie, dojrzale, portafia przewidziec
                                    > niebezpieczenstwo niz te dzieciaki ktore wiedza ze rodzic przyleci w
                                    > kazdej chwili na ratunek

                                    Z moich doświadczeń wynika że z wypadkami bywa rożnie. Ten kto jest zdany tylko
                                    na siebie przez prawie cały dzień bywa często cwańszy ale też na więcej sobie
                                    pozwala (więcej ryzykuje). I tu i oczywiście mogłabym sypać przykładami ale po
                                    co? I tak wiesz pewnie lepiej.
                                    • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 15:39
                                      Wychowałam się na wsi gdzie dzieci były szybciej samodzielne (bo musiały być) i
                                      wypadki nie były rzadkością. Czasami porażały drastycznością i w pierwszym
                                      momencie bezmyślnością.
                                      • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 16:30
                                        kropkacom napisała:
                                        > Czasami porażały drastycznością i w pierwszym
                                        > momencie bezmyślnością.

                                        Pewnie w glownej mierze i pierwszej kolejnosci doroslych a potem
                                        dzieci smile
                                        • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 16:50
                                          > Pewnie w glownej mierze i pierwszej kolejnosci doroslych a potem
                                          > dzieci smile

                                          Dorośli zagalopowali się w tym że dziecku zbyt mocno zaufali. Wielu nie
                                          wiedziało co robi ich pociecha przez większość dnia bo uważało że jest
                                          samodzielne i rozumne. A dzieci to tylko dzieci.
                                          • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 16:57
                                            kropkacom napisała:

                                            > > Pewnie w glownej mierze i pierwszej kolejnosci doroslych a potem
                                            > > dzieci smile
                                            >
                                            > Dorośli zagalopowali się w tym że dziecku zbyt mocno zaufali.
                                            Wielu nie
                                            > wiedziało co robi ich pociecha przez większość dnia bo uważało że
                                            jest
                                            > samodzielne i rozumne. A dzieci to tylko dzieci.

                                            Tiaaaa...mocno ufali ze synek z kosiarka i traktorem sobie poradzi i
                                            pila motorowa tez wsio zrobi, bo skoro tatus pokazal jak traktor
                                            obslugiwac to powinno byc dobrze big_grin
                                            • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 17:06
                                              > Tiaaaa...mocno ufali ze synek z kosiarka i traktorem sobie poradzi i
                                              > pila motorowa tez wsio zrobi, bo skoro tatus pokazal jak traktor
                                              > obslugiwac to powinno byc dobrze big_grin

                                              Nagminne były utonięcia w pobliskich zbiornikach wodnych. Kurcze, co lato jakiś
                                              dzieciak. I co? Dzieciaki same, gorąco i niby wiedziały że nie powinny. Takie
                                              niby rozumne bo od dawna sobie radziły. Ech...

                                              Przekonanie o samodzielności, mądrości, powściągliwości naszych dzieci w wieku
                                              do 10 lat to przede wszystkim wygoda dla rodziców. Puszczą je same do szkoły,
                                              potem samo przyjdzie do domu, pójdzie na plac zabaw czy z kumplami biegać,
                                              pobiegnie po cukier do sklepu. Praktycznie i wygodnie. Czy bezpiecznie? Czy na
                                              bank mały zachowa zdrowy rozsadek jak trzeba będzie? Może. A jak nie? To jednak
                                              głupi był?

                                              Oczywiście kiedyś trzeba pościć w życie i zamknąć oczy ale wymaganie od
                                              pierwszoklasisty zachowań zawsze rozumnych to chyba za wiele jak na ten wiek.
                                              • hanalui Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 17:10
                                                kropkacom napisała:
                                                > Nagminne były utonięcia w pobliskich zbiornikach wodnych. Kurcze,
                                                co lato jakiś
                                                > dzieciak. I co? Dzieciaki same, gorąco i niby wiedziały że nie
                                                powinny. Takie
                                                > niby rozumne bo od dawna sobie radziły. Ech...

                                                Nagminnie co roku fura doroslych tonie w zbiornikach wodnych...czy
                                                to znaczy ze nie wiedza co robia jak do wody wchodza? Czy tez mamy
                                                owych doroslych powinny stac nad nimi?
                                                • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 17:20
                                                  > Nagminnie co roku fura doroslych tonie w zbiornikach wodnych...czy
                                                  > to znaczy ze nie wiedza co robia jak do wody wchodza?

                                                  No więc właśnie często nie widzą. A powinni być mądrzy, prawda? Tu już można
                                                  mówić tylko o głupocie a rzadziej o zbiegu fatalnych okoliczności. O utonięciach
                                                  dzieci mówi się że jest to winkiem niedopilnowania plus brawura.
                                                  • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 17:21
                                                    I chyba przyznasz że "samodzielne" i na bank rozumne dziecko to przede wszystkim
                                                    wygoda rodziców.
              • malila Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 21:30
                deela napisała:

                > ja bywalam w o wiele wiele gorszych sytuacjach niz jakies glupie
                zamkniecie w klasie

                Wiadomo: wystarczy, że powiesz spie...j i już Ci się wszystkie
                ścieżki prostują;-P
                • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 18:10
                  > Wiadomo: wystarczy, że powiesz spie...j i już Ci się wszystkie
                  > ścieżki prostują;-P
                  podoba mi sie smile
                  moze se to w sygnaturke wrzucesuspicious?
          • andaba Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:08
            Mądre to nie było, ale po pierwsze dziecko mogło spanikować, że go nikt nie znajdzie i bedzie siedzieć do następnego dnia (albo do poniedzałku, jak to było w piątek), albo mysleć, że mu sie uda wyskoczyć oknem. Trudno sie domyślić to dzieciak myslał i czy myślał.
            Pozostaje mieć nadzieję, że moje by takie głupie nie były.

            Co do nauczycielki - jej błąd, ale z tego co widzę, przy otawrciu drzwi na przerwę dzieci się nawzajem tratują w drzwiach. Może jej do głowy nie przyszło, że ktoś nie bierze udziału w wyścigu, tylko się gramoli. Albo mała się schyliła pod ławkę? Swoją drogą miałam swego czasu opanowane chowanie się w celu zostania na przerwę w klasie, oraz w pokoju w internacie, żeby móc zostać na niedziele (nie wolno było, internat zamykali).
          • nangaparbat3 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 21:27
            deela napisała:

            > nie no sprobujmy je usprawieldiwic
            > moze klasa plonela?????

            To ty uważasz, ze ta mala potrzebuje USPRAWIEDLIWIENIA??????
            Chyba śnię.
            • deela Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 23:48
              > To ty uważasz, ze ta mala potrzebuje USPRAWIEDLIWIENIA??????
              mozgu na pewno
        • triss_merigold6 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:02
          Mogło mieć atak klaustrofobii. Raz w życiu miałam i to naprawdę
          obłędny strach.
          • pina_colada88 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:09
            Ja też wiem co to atak klaustrofobii.
            W kibelku w przebieralni na wf się zatrzasnęlam.
            Siedziałam tam jakieś 20 min.
            Potem gdy darłam się żeby mi ktoś po pomógł a nikt nie przyszedł również
            wyskoczyłam.
            Tyle że nie z okna z któregoś piętra a poprzez male okienko w drzwiach się
            zsunęłam uprzednio wybijając szybkę.
            Miałam wtedy 11 lat
        • kawad Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:03
          Tak, panika. Skąd wiesz co to za dziecko? Nie po każdym wszystko
          spływa jak po kaczce. może dziecko pukało, wołało a nikt nie słyszał.
          Może bało się ,że zostanie do rana? Może to była ostatnia lekcja lub
          mieli zmienić salę? Naprawdę nie potrafisz zrozumieć, że to tylko
          małe dziecko, prawdopodobnie przestraszone?
          Lub może mały "cwaniaczek", który stwierdził, że skoro w bajkach dają
          radę to czemu jemu ma się nie udać? Nie każdy 7 latek potrafi
          przewidzieć konsekwencje swoich działań.
    • przeciwcialo Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:04
      Średnio rozgarniete dziecko skoro skacze z okna a nie wali w drzwi
      czy krzyczy z okna.
      • kawad Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:05
        Zejdźcie z dziecka. Czepcie się raczej nauczycielki idiotki.
        • kropkacom Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:07
          A jak walił w drzwi?
          • verdana Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:10
            Mam klaustrofobię. Mam ją od dziecinstwa i dusze się na sama mysl o
            takiej sytuacji. Nie wykluczam, ze bym - stara baba- wyskoczyla
            oknem, mimo, ze jestem na codzień uosobieniem rozsądku.
            Dziecko mogło tez wiedzieć, ze jak się spóźni do domu, to nie ma
            zmiłuj - dostanie wp.. Mogło uznać, ze zapomniano o nim na zawsze -
            w ataku paniki nie myśli się logicznie.
            100% wina nauczycielki, nie dziecka.
          • przeciwcialo Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:12
            A może wcale nie walił.
            Skoro w poprzednim watku na ten temat okazało się ze dzieci były na
            boisku to były tez i w szkole. A jak nie ma uczniów to sa
            sprzątaczki. Ktos by uslyszał.
            Pewnie sie Batmana albo innego spidermana naogladało, ewentualnie
            wrózek.
            P.s. Nauczycielka nie powinna zamykac klasy bez pewnosci że jest ona
            pusta.
            • alinawk Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 08:32
              > A może wcale nie walił.
              > Skoro w poprzednim watku na ten temat okazało się ze dzieci były
              na
              > boisku to były tez i w szkole. A jak nie ma uczniów to sa
              > sprzątaczki. Ktos by uslyszał.

              Jak byłam w szkole u mojego syna na przerwie to darłam się mu
              wprost do ucha a on nic nie słyszał.Po pieciu minutach w tym
              hałasie głowa mnie rozbolała.
              • angazetka Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:56
                > Jak byłam w szkole u mojego syna na przerwie to darłam się mu
                > wprost do ucha a on nic nie słyszał.

                Przerwa dość szybko się kończy.
        • kali_pso Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:19


          Ten przypadek pokazuje, że zdarzyć się może wszystko wszędzie
          wszystkim- niefortunny wypadek po prostu. Kobieta pewnie co tydzień
          zamyka te klasę o tej samej porze, może nie zajrzała do klasy akurat
          ten jeden raz, albo zajrzała pobieżnie, bo nigdy do tej pory nikt w
          klasie nie zostawał a dzieciak pakował plecak skulony za krzesłem-
          zapewne rytyna ją zjadła.
    • deodyma Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:22
      o matko...
      co temu dzieciakowi do glowy przyszlo?
      zeby z okna skakac...
    • sanna.i Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:36
      Chwila, zanim niektóre z was powieszą psy na tym dziecku zastanówcie się - może
      nie tyle chciała wyskoczyć,co po prostu wydostać się przez to okno? Może
      wydawało jej się,że jakoś stamtąd zejdzie? Mnie się kiedyś udała sztuka
      przejścia z okna małego pokoju na balkon,jak mi się drzwi od pokoju
      zatrzasnęły.Drugie piętro to było.
    • kawka74 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 20:55
      Jak znam życie, dziecko pewnie po coś się schyliło, kucnęło (pakowało się po lekcji czy coś podobnego), nauczycielka zerknęła pobieżnie i tyle.
      Szkoda dzieciaka bardzo, ale tej kobiety też mi szkoda.
    • beata985 zapytałam moją 7-latkę co by zrobiła gdyby.... 06.04.09, 21:02
      -sama na początku roku przezyła "traumę" zatrzaśnięcia się w
      kibelku, więc coś na tyen temat powiedzieć możesmile-

      .....była przerwa i pani ją by zamknęła w klasie?
      odp. poczekałabym sobie.
      a co by było, gdyby to już była ostatnia lekcja i dzieci po przerwie
      by nie wróciły??
      odp. tak by nie było bo pani czaka aż wszyscy wyjdą.
      no ale gdyby tak się zdarzyło???
      odp. waliłabym w drzwi i krzyczała, ktoś by usłyszał, zresztą po
      lekcjach przychodzi pani sprzątaczka i wyciera ławki.






      • nangaparbat3 czary-mary 06.04.09, 21:36
        masz bardzo rozsądna coreczke - choc inaczej funkcjonuje rozum podczas rozmowy z
        mamą, a inaczej w samotnosci i poczuciu zagrozenia.

        Nauczycielka bez watpienia zawinila i z pewnoscią zostanie ukarana - choc
        radzilabym pamietac, ze chwile nieuwagi czy mniejszej uwagi zdarzaja sie kazdemu
        z nas i byc moze tylko zbiegowi okolicznosci nalezy zadzieczac, ze nie maja one
        rownie lub nawet bardziej dramatycznych konsekwencji. Rozumiem to od kiedy
        usilowalam przez dłuzszą chwile wstawic kubel na smieci do lodowki i zdążylam
        sie zdziwic, ze sie nie mieści.

        Co do obwiniania dziewczynki i jej rodzicow - to po prostu mamy obwiniajace
        probuja zaklinac rzeczywistosc i upewnic same siebie, ze im (i oczywiscie ich
        dzieciom) to sie na pewno nigdy nie zdarzy, bo są mądre, przewidujace,
        przygotowane na wszelkie trudne sytuacje.
        Po prostu takie czary-mary.
        • beata985 Re: czary-mary 06.04.09, 22:11
          nangaparbat3 napisała:

          > masz bardzo rozsądna coreczke - choc inaczej funkcjonuje rozum
          podczas rozmowy
          > z
          > mamą, a inaczej w samotnosci i poczuciu zagrozenia.

          pewnie tak, ale zatrzasnięcie w kiblu było przypadkowe a wcześniej
          nie instruowałam jej co ma robić, bo taki scenariusz do głowy mi nie
          przyszedł. inna sprawa,ze w kabinie kibelkowej okna nie ma...
          zapytałam też nagle, bez uprzedzenia....

          • dyzurna Re: czary-mary 06.04.09, 22:26
            biedny chlopczyk, bardzo mi go szkoda.

            mi jako rozsadnej dziewczynce tez przydazylo sie cos podobnego.

            rodzice wstali wczesnie rano by odwiesc wojka z bagarzami na pociag
            (stacja kolejowa byla blizutenko) nie zajelo by im to wiecej niz 10
            minut.
            wstalam patrze jestem sama! w domu nie ma nikogo a z balkonu widze
            odjezdzajace auto z rodzicami.
            pierwsza mysl ktora mi przyszla do glowy oprocz darcia sie gdzie oni
            jada?? bylo wyskocze przez balkon z 2 pietra tak bardzo sie balam ze
            obudzilam sie sama w domu a drzwi byly zamkniete.

            bylam w podstawowce i nigdy tego nie zapomne.
            krzyczac z balkonu uslyszeli mnie i mama do mnie wrocila..

    • gacusia1 Czemu nie ma o tym informacji w mediach???n/t 06.04.09, 22:13

      • echtom Re: Czemu nie ma o tym informacji w mediach???n/t 06.04.09, 22:23
        Może dlatego, że dziecko na szczęście żyje.
    • majmajka Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 06.04.09, 22:26
      A ja sie zastanawim tylko czemu takie rzeczy zdarzaja sie tylko paniom od religii? Normalnie, nadziwic sie nie umiem.
    • karambol45 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 09:03
      u mojego dziecka w szkole , na zielonej szkole chłopiec wyskoczył z
      balkonu z I pietra , ponoć chłopcy go zamkneli , jest niedosłyszący
    • moninia2000 Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 13:29
      Jasny gwint! SZOK...sad
      Straszne...
      Nie rozumiem natomiast calej tej, conajmniej dziwnej, dyskusji na
      temat czy 7letnie dziecko jest madre czy nie, czy dziwne, ze
      wyskoczylo czy nie..
      Co to za roznica?
      Moglo spanikowac, miec klaustrofobie, zaczatki nawet, przestraszyc
      sie, tysiace powodow...
      Co to ma do rzeczy? Zawsze tak szybko oceniacie dzialania innych,
      dla was "dziwne"???? Przykre..
    • setia Re: U mojej córki w szkole-już wiem, co się stało 07.04.09, 15:06
      ja tez kiedyś zostałam zamknięta po lekcjach w klasie przez nieuwagę pani od
      polskiego. na szczęście byłam trochę starsza (chyba 4 klasa) i byłam razem z
      koleżanką. na początku miałyśmy z tego niezłą frajdę, ale kiedy po iluś tam
      minutach walenia do drzwi i krzyczenia nikt nas nie otworzył, byłyśmy coraz
      bardziej przestraszone. przesiedziałyśmy w klasie przerwę i prawie całą następną
      lekcję, bo akurat w tej klasie nie było zajęć, waląc cały czas w drzwi. pod
      koniec obie już ryczałyśmy. usłyszała nas wreszcie przechodząca woźna i myślę,
      że miałyśmy farta, bo równie dobrze mogłyśmy sobie siedzieć do wieczora.
      także nie dziwi mnie, że w szkole, w której jest stale hałas, a po przerwie mało
      kto szwenda się po korytarzach nie usłyszano walącego w drzwi dziecka i nie
      dziwi mnie jego panika.
    • anorektycznazdzira nie dziwne 07.04.09, 21:13
      Dla mnie nic dziwnego. Nie rozumiem najzdu na porąbane dziecko,
      które wyskoczyło, podczas kiedy nikt normalny by nie wyskoczył.
      Dziecko to dziecko. To był pierwszak. Moze sie naprawdę
      przestraszyło. Może chciało pokazać, że takie zaradne i sobie
      poradzi. Może się bało, że nie pójdzie do domu/no ulubioną lekcję/do
      sklepiku po picie?
      A MOŻE MU SIĘ CHCIAŁO SIKU?!
      Wymyślać dalej?
      Pierwsze piętro mogło dziecku wyglądać niewysoko. Nie przemyślało
      kwestii betonu- nic dziwnego. I jeszcze mogło mieć zwyczajnego pecha
      inna osobo mogła w to samo miejsce skoczyć bardziej zwinnie czy
      szczęsliwie i najwyżej kolano obić.
      Ja skakałam w klasach 1-4 z pierwszego piętra, fakt, że nie na
      beton.

      Mnie tylko ta pani zastanawia. Ale wtopa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka