dziecko "przedmiotem"zdobycia

20.04.09, 09:23
Wczoraj po powrocie od taty moja córka 5-lat powiedziała do
mnie..mamo tata powieział ,że jak zamieszkam z nim na zawsze to kupi
mi psa....
..to chyba największe marzenie każdego dziecka...ale z racjii tego
że mieszkamy w małym mieszkaniu,w bloku wytłumaczyłam dziecku,że to
niemozliwe...powiedziałam również,że możemy zaprzyjaźnić się z
pieskami np.sąsiadów czy znajomych..Sąsiedzi bardzo pozytywnie
zareagowali i często wspólnie wychodzimy na spacery.Córcia może
wtedy poprowadzić pupila na smyczy,biega z nim,rzuca patyki...Rónież
odwiedzamy znajomych,którzy mają psy,by mała mogła się
nacieszyć...Chcę jej jakoś zrekompensować brak tego psa i widzę,że
jest to jakies wyjście,dla córki radość i problem ucichł...do
wczoraj....kiedy po powrocie od taty(jesteśmy po rozwodzie)
usłyszlam:"jak zamieszkasz ze mną na zawsze to kupie ci
psa"zamórowało mnie...i bardzo rozłościło na byłego męża...jak można
takim szantażem dziecięcych marzeń wymuszac swoje oczekiwania...Boję
się pomyśleć co bedzie dalej...co jej zaproponuje wtedy,że co jej
kupi....za coś....?bo z wiekiem rosną potrzeby dziecka...
    • kicia031 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 11:24
      Na szczescie o miejscu pobytu dziecka nie decyduje male dziecko,
      tylko sad po wnikliwym badaniu w RODK. Nie martw sie.
      • maroco1977 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 11:36
        Sorry,ale dlaczego to matka musi sie zawsze opiekowac dzieckiem i sady zawsze
        stoja po ich stronie, choc czasem tatusiowie nie sa wcale gorszymi opiekunami?
        Rozwod to sprawa miedzy dwojgiem doroslych ludzi, a dziecko nie ma byc w nim
        karta przetargowa. To, ze mamusia nie lubi tatusia, bo cos tam, nie znaczy, ze
        dziecko tez ma go nie lubic i z nim nie mieszkac. Jak widac tatus ma lepsze
        warunki bytowe i moze spelnic marzenia corki. Dziecko powinien miec ten kto jest
        lepszym rodzicem i poki co sad bierze sie zdanie dzieci pod uwage.
        • osa551 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 14:46
          Masz absolutną rację!!!!! Dzieckiem powinna opiekować się osoba, która jest
          lepszym rodzicem, czyli niekoniecznie bogatym bucem, który igra na uczuciach
          małej 5-letniej dziewczynki, ale mądrym i odpowiedzialnym rodzicem, który uczy
          dziecka, ze niekoniecznie wszystko można kupić a szczególnie miłość, że
          niekoniecznie wszystko można mieć, etc. O tym na szczęście decyduje sąd
          rodzinny, który bierze pod uwagę nie tylko status materialny rodzica.

          Nie skumałaś chyba o co chodziło autorce wątku. Chodziło o to, żeby ojciec nie
          manipulował dzieckiem, bo to jest wyjątkowo perfidne zarówno w wykoniau jednego
          jak i drugiego rodzica.
          • maroco1977 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 18:24
            ehe bo wy znacie autorke i wiecie dlaczego ona dostala opieke nad dzieckiem
            (moze dostala, bo zwyczajowo kobiet dosztaja, zamanipulowala dziecko jeszcze w
            trakcie rozwodu) a teraz ojciec probuje dziecko odzyskac
            • osa551 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 21:47
              >a teraz ojciec probuje dziecko odzyskac

              Obiecując 5-latce upragnionego psa, jak się do niego przeprowadzi?????

              Masz do czynienia z dziećmi w tym wieku? Bo ja mam i niestety to co pisze matka
              trzyma się kupy. A o "odzyskiwania" dziecka jest sąd i psycholog, a nie manipulacje.
              • tomelanka Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 21:55
                To, ze ktos ma wiecej pieniedzy nie znaczy, ze jest lepszym rodzicem. Gdyby byla
                taka zla matka, zaden sad nie przyznałby jej opieki nad dzieckiem. Poza tym w
                tej skopanej Polsce tak juz jest, ze sad kierujac sie dobrem dziecka, w
                przypadku gdy rodzice stoja mniej wiecej w tym samym miejscu, wiecie o co
                chodzi, opieke przyzna matce. A to, że ojciec w ten sposob manipuluje dzieckiem
                przemawia niestety tylko na jego niekorzysc uncertain nie wiem, czy on taki dobry
                rodzic. Czy to, ze nie maja warunków mieszkaniowych na psa dyskwalifikuje ja
                jako matke? smieszne. A tatus co? pieska kupi i po krótkim czasie odda go do
                schroniska, bo sie nie bedzie nim miał kto zajmowac. Rachunek prosty.
                • maroco1977 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 22:06
                  no tak mamusie bronia mamusie. osobiscie znam przypadek gdy kobita 10lat zycia
                  dziecka nic przy nim nie robila, tylko jej maz, a po rozwodzie i tak ona dostala
                  prawo opieki mimo wielu apelacji exmeza. Exmaz mial wszystko przygotowane by
                  synek sie przeprowadzil do niego, sliczny pokkoj itd. no ale oczywiscie
                  manipulowal, bo matki to wszystkie swiete sauncertain
                  • osa551 Re: dziecko "przedmiotem"zdobycia 20.04.09, 22:20
                    sliczny pokkoj itd.

                    No dobra, dalej nie załapałaś, że to nie kwestia pieniędzy prawda?

                    Dla mnie nie ma znaczenia ojciec czy matka, nie jestem specjalnie po niczyjej
                    stronie. Manipulacje uczuciami dziecka przez dorosłego uważam za obrzydlistwo. I
                    to właśnie wg mnie dyskwalifikuje ojca w opisanym przypadku.
        • triss_merigold6 Że q... co? 20.04.09, 14:56
          Sąd bierze pod uwagę zdanie starszych dzieci a nie pięciolatków. Te
          są badane przez RODK w razie sporu odnośnie miejsca zamieszkania.
          Lepsze warunki nie oznaczają z automatu większej powierzchni
          mieszkaniowej. Ciekawe czy tatuś by ganiał 5x dziennie z psem, bo
          jak rozumiem przedszkolak samodzielnie stworzenia by nie
          wyprowadzał. Ciekawe też jak szybko tatuś miałby dosyć codziennego
          zajmowania się dzieckiem - obudź rano, wyszykuj, nakarm, odstaw do
          przedszkola, odbierz z przedszkola, zrób zakupy, obiad, pranie,
          uprasuj, poczytaj, połóż spać etc.
          • hanalui Re: Że q... co? 20.04.09, 15:09
            triss_merigold6 napisała:
            > Ciekawe też jak szybko tatuś miałby dosyć codziennego
            > zajmowania się dzieckiem - obudź rano, wyszykuj, nakarm, odstaw do
            > przedszkola, odbierz z przedszkola, zrób zakupy, obiad, pranie,
            > uprasuj, poczytaj, połóż spać etc.

            Jakos dziwne ze mamusie takiego "dosyc" miec nie moga surprised?
            Moze nie znasz w swoim otoczeniu takich mezczyzn, ale ja znam big_grin.
            Moj maz robi to wszystko procz prasowania (do tego mozna se pania
            zamowic big_grin). Gdyby mial byc takim samotnym ojcem bylby doskonalym w
            tych wszystkich obowiazkach ktore wymienilas big_grin. Naprawde nie
            wszyscy faceci pija, szlajaja sie i maja 2 lewe rece big_grin
            • triss_merigold6 Re: Że q... co? 20.04.09, 15:14
              Bo matki najczęściej nie mają wyjścia. Też mają dosyć ale nie wypada
              się przyznawać. Niunia, mój eks bardzo dobrze zajmuje się dzieckiem
              ale jakoś nie proponował, żeby potomek z nim zamieszkał. Jakby
              musiał to by sobie poradził.
              Dziwnie nie wierzę, że tatuś, który obiecuje psa pięciolatce wie jak
              wyglądaja obowiązki okołodziecięce na co dzien.
              • hanalui Re: Że q... co? 20.04.09, 15:23
                triss_merigold6 napisała:
                > Dziwnie nie wierzę, że tatuś, który obiecuje psa pięciolatce wie
                jak
                > wyglądaja obowiązki okołodziecięce na co dzien.

                No tego akurat nie wiemy wink. Niemniej twoja ocena jest
                niesprawiedliwa, bo znam takiego jednego goscia ktoremu dziecka nie
                dano mimo ze obiektywnie rzecz biorac to on wlasnie powinien sie nim
                zajmowac bo mama ma dziecia w d..., ale jest jak jest i sad przyznal
                dziecia matce. I wszyscy byli w glebokim szoku lacznie z rodzicami
                owej mamunci. Cale szczescie ze i tak dziec jest wiecej z ojcem bo
                mamie to wisi
                • triss_merigold6 Re: Że q... co? 20.04.09, 15:27
                  A starał się przynajmniej o opiekę przed sądem? Zawsze jest RODK,
                  ponowne składanie pozwu, odwoływanie się etc. Czy pan tylko tak
                  sobie a muzom jęczy, że sąd zły?
            • osa551 Re: Że q... co? 20.04.09, 15:18
              > Moj maz robi to wszystko procz prasowania (do tego mozna se pania
              > zamowic big_grin). Gdyby mial byc takim samotnym ojcem bylby doskonalym w
              > tych wszystkich obowiazkach ktore wymienilas big_grin. Naprawde nie
              > wszyscy faceci pija, szlajaja sie i maja 2 lewe rece big_grin

              W razie rozwodu jakby sobie np. przygruchał jakąś młodsza laskę, napiszesz do
              sądu prośbę, żeby dzieci mieszkały z ojcem, bo na pewno będzie lepszym rodzicem
              od Ciebie?
              • hanalui Re: Że q... co? 20.04.09, 15:33
                osa551 napisała:
                > W razie rozwodu jakby sobie np. przygruchał jakąś młodsza laskę,
                napiszesz do
                > sądu prośbę, żeby dzieci mieszkały z ojcem, bo na pewno będzie
                lepszym rodzicem
                > od Ciebie?

                Nie wiem, na razie sie nie rozwodzimy i nie zamierzamy big_grin. Ciekawe
                jeszcze co na to ta mlodsza laska, bo chyba nie zaprzeczysz ze
                powinna miec w tym jakies zdanie. Niekoniecznie przeciez moglaby
                chciec zostac mamusia z rozbiegu smile.
                Jedno z pewnoscia jest ustalone: w razie mojej smierci ma przykaz
                znalezc sobie takowa mloda laske i nie pedzic zywota samotnie mnie
                oplakujac big_grin
Pełna wersja