c.z.a.s.a.m.i
20.04.09, 09:23
Wczoraj po powrocie od taty moja córka 5-lat powiedziała do
mnie..mamo tata powieział ,że jak zamieszkam z nim na zawsze to kupi
mi psa....
..to chyba największe marzenie każdego dziecka...ale z racjii tego
że mieszkamy w małym mieszkaniu,w bloku wytłumaczyłam dziecku,że to
niemozliwe...powiedziałam również,że możemy zaprzyjaźnić się z
pieskami np.sąsiadów czy znajomych..Sąsiedzi bardzo pozytywnie
zareagowali i często wspólnie wychodzimy na spacery.Córcia może
wtedy poprowadzić pupila na smyczy,biega z nim,rzuca patyki...Rónież
odwiedzamy znajomych,którzy mają psy,by mała mogła się
nacieszyć...Chcę jej jakoś zrekompensować brak tego psa i widzę,że
jest to jakies wyjście,dla córki radość i problem ucichł...do
wczoraj....kiedy po powrocie od taty(jesteśmy po rozwodzie)
usłyszlam:"jak zamieszkasz ze mną na zawsze to kupie ci
psa"zamórowało mnie...i bardzo rozłościło na byłego męża...jak można
takim szantażem dziecięcych marzeń wymuszac swoje oczekiwania...Boję
się pomyśleć co bedzie dalej...co jej zaproponuje wtedy,że co jej
kupi....za coś....?bo z wiekiem rosną potrzeby dziecka...