suwerenność waszego terytorium

22.04.09, 17:00
czy jest dla was ważna? tak się zastanawiam, czy ze mną jest coś nie
tak? mieszkanie z kimś poza moim mężem i dziećmi jest dla mnie
baaardzo męczące. jeśli ktoś do nas przyjeżdża w odwiedziny i
zostaje dłużej, niż trzy dni, to jest to dla mnie cholernie
uciążliwe. wszystko w tej osobie zaczyna mnie denerwować, mimo iż
ogólnie ją lubię i akceptuję. byle co może wyprowadzić mnie z
równowagi, a że raczeje nie potrafię zbyt długo dusić w sobie, tego
co mi nie pasuje, to zwykle mówię wprost i atmosfera się psuje...tak
było z babcią męża, potem jego rodzicami. kurczę, nie chcę się ze
wszystkimi kłócić, ale przy dłuższym i bliskim kontakcie nie
potrafię się opanować i po prostu przemilczeć pewnych rzeczy. tak
już mam, że jak mi coś się nie podoba to chcę to z siebie wyrzucić i
skoro jestem tym poddenerwowana, to mój przekaz ma taki charakter.
potem mi przechodzi i jestem znowu pozytywnie nastawiona do świata wink
w związku z tym uznaje się mnie za rodzinnego mąciciela i oskarża o
psucie stosunków. wg nich, jako młodsza powinnam znosić wszystko w
pokorze, bo tego wymaga szacunek do starszych...a ja wolę sobie
wszystko od razu wyjaśnić. i co wy na to? chyba trochę zboczyłam z
tematu, ale mam nadzieję, że wiadomo o co mi chodzi
    • tomelanka Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 17:03
      wiadomo, gość jak ryba-po trzech dniach śmierdzi, mi też przeciągające się
      "pomieszkiwanie" przeszkadza, nie tylko gdy ktoś jest u mnie, ale też gdy ja
      jestem u kogoś-po prostu po jakimś czasie, max po tygodniu czuje sie niezrecznie
      i skrepowana, o wiele rzeczy musze pytac no i sie zastanawiam, czy przypadkiem
      wlasnie nie jestem takim smierdzacym gosciem big_grin ale to tez zalezy u kogo smile
    • 18_lipcowa1 Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 17:15


      > czy jest dla was ważna? tak się zastanawiam, czy ze mną jest coś
      nie
      > tak? mieszkanie z kimś poza moim mężem i dziećmi jest dla mnie
      > baaardzo męczące. jeśli ktoś do nas przyjeżdża w odwiedziny i
      > zostaje dłużej, niż trzy dni, to jest to dla mnie cholernie
      > uciążliwe. wszystko w tej osobie zaczyna mnie denerwować, mimo iż
      > ogólnie ją lubię i akceptuję. byle co może wyprowadzić mnie z
      > równowagi,



      Mam zupelnie tak samo.
    • angazetka Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 17:33
      Suwerennośc terytorialna jest mi niezbędna do życia. Kocham moich
      gości (najczęściej), ale też cieszę się, kiedy w końcu sobie pójdą.
      W ogóle mam potrzebę dużej przestrzeni wokół siebie - nie mogłabym
      żyć z mężem i dwójką dzieci na 20 m2, jak moi sąsiedzi, zadusiłabym
      się.
    • panirogalik Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 17:51
      Zależy, osoby które lubię mogą posiedzieć dłużej, mniej lubiane- jeden dzień i
      do widzenia. Z lubianymi w konflikty nie wchodzę bo nie ma o co. Nie lubiane nie
      siedzą u nas długo. Nie cierpię wszelkiego rodzaju majstrów, robotników w moim
      domu. U kogoś w domu też czuję się w zależności od tego jak bliska jest mi to
      osoba. Z reguły jednak źle, lubię intymność, robienie rzeczy po swojemu, to, że
      nie muszę się dopasowywać do gości\ gospodarzy. Nie no tak ogólnie to mało
      towarzyska jestem, otwarty dom pełen ludzi to nie dla mnie.
      • carriegirl Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 18:02
        Ja mam tak samo big_grin Trzy dni a potem mam ochotę aby goście wyjechali,
        z małymi wyjątkami smile
        Ogólnie wolę zaprosić gości na jeden dzień, ugościć ich aż im tyłki
        popękają i zostać sama we własnym sosie wink
    • triss_merigold6 Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 18:05
      Wolę spotykać się z ludźmi poza domem, po to są knajpy, kawiarnie
      etc. niż w domu. Bardzo sporadycznie na weekend przyjeżdża kuzynka,
      lubię ją ale półtora dnia to aż nadto.
    • ik_ecc Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 18:10
      Zalezy kto. Na fajne osoby mam limit tak ze 4 tygodnie. Na niefajne 1
      dzien to za duzo...
    • kali_pso Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 18:25


      ...tak
      > było z babcią męża, potem jego rodzicami



      He,he....babcia MĘŻA, rodzice MĘŻA- czyżby "męża" to kluczowe słowo
      pozwalające zrozumieć konieczność posiadania przez Ciebie olbrzymiej
      przestrzeni życiowej?winkP


      Nie męczą mnie ciekawi ludzie, niezależnie czyją rodziną sąwinkP
      • brittas kalipso 22.04.09, 18:59
        a żebyś wiedziała... ja mam po prostu inne podejście do życia niż
        oni, inaczej wolę rozwiązywać swoje problemy i odstaję od nich. oni
        wolą udawać, że pewnych problemów nie ma, a ja wyjaśniać sobie
        wszystko do końca, nawet jeśli czasem jest to bolesne.
        pisałam ogólnie, a podałam ich przykłady, jako najświeższe. i chyba
        dlatego, że mam do nich żal o obarczanie jedynie mnie winą za pewne
        nieprzyjemne sytuacje.
        z innymi też tak mam, ale wszystko zależy od człowieka. jeśli jest
        skłonny do konfrontacji i dyskusji to się dogadamy...niemniej nie
        nadaję się do mieszkania z kimś, bo strasznie się nakręcam i czepiam
        dupereli.
    • smerfetka8801 Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 21:01
      uwielbiam gościmoze być ich dużo-byle nie na długo powyżej 2 dni to już
      koszmar.i dla tego nie mieszkam z nikim poza meżem
    • mrs.solis Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 22:45
      Mam podobnie i nie chodzi tu o tyle o suwerennosc. Goscilam u siebie
      bratanka meza (2 m-ce) i tesciow (1 m-c). Nie byloby w tym nic
      zlego,ale nienawidze jak ktos w moim domu wprowadza swoje zwyczaje.
      Bratenek moze sobie w domu robic co chce,ale jak go prosilam zeby
      postawil swoje buty na polce przy drzwiach ,a on nie reagowal to w
      tym momencie mnie krew zalewala. Pod koniec jego pobytu mialam go
      serdecznie dosc i nie z powodu nieustawionych butow tylko tych
      rzeczy bylo o wiele wiecej. Z tesciami bylo podobnie. Nie moglam
      otworzyc okna w mieszkaniu mimo upalu i duzej wilgotnosci,bo tesc
      twierdzil,ze jest przeciag,a to mu szkodzi. Marudzili i krecili
      nosem jak dwa dni z rzedu bylo to samo na obiad,bo oni w domku sobie
      codziennie gotuja swiezy obiadek. Tylko ,ze oni oprocz codziennych
      zakupow i ugotowania obiadu nie robia kompletnie nic,a ja mialam
      inne pomysly na spedzanie czasu niz codzienne stanie przy garach.
      Rano wstawali wczesniej niz ja i czekali ,az wstane i ich obsluze.
      Tylko do cholery ja mialam 3 miesieczne dziecko,do ktorego w nocy
      wstawalam kilka razy zeby nakarmic piersia i rano wstawalam wsciekle
      glodna,a tu najpierw musialam obsluzyc tesciow,a potem sama w biegu
      zanim dziecko sie obudzi jadlam ja. Szybko sie zbuntowalam i maz
      zanim poszedl do pracy obslugiwal swoich rodzicow. Ja rozumiem
      obslugiwanie gosci przez pare dni,ale kilka tygodni to juz przesada.
      Po cichu liczylam,ze tesciowa okaze sie pomocna dla mnie jako mlodej
      mamy,ale sie przeliczylam. Nie pomogla mi ani przy dziecku ani w
      domowych obowiazkach.
      Dlatego pewnie w rodzinie meza tez mam nienajlepsza opinie jesli
      chodzi o przyjmowanie gosci.
    • karra-mia Re: suwerenność waszego terytorium 22.04.09, 22:49
      Moje mieszkanie to moje miejsce na ziemi. I to wszystkosmile
Pełna wersja