brittas
22.04.09, 17:00
czy jest dla was ważna? tak się zastanawiam, czy ze mną jest coś nie
tak? mieszkanie z kimś poza moim mężem i dziećmi jest dla mnie
baaardzo męczące. jeśli ktoś do nas przyjeżdża w odwiedziny i
zostaje dłużej, niż trzy dni, to jest to dla mnie cholernie
uciążliwe. wszystko w tej osobie zaczyna mnie denerwować, mimo iż
ogólnie ją lubię i akceptuję. byle co może wyprowadzić mnie z
równowagi, a że raczeje nie potrafię zbyt długo dusić w sobie, tego
co mi nie pasuje, to zwykle mówię wprost i atmosfera się psuje...tak
było z babcią męża, potem jego rodzicami. kurczę, nie chcę się ze
wszystkimi kłócić, ale przy dłuższym i bliskim kontakcie nie
potrafię się opanować i po prostu przemilczeć pewnych rzeczy. tak
już mam, że jak mi coś się nie podoba to chcę to z siebie wyrzucić i
skoro jestem tym poddenerwowana, to mój przekaz ma taki charakter.
potem mi przechodzi i jestem znowu pozytywnie nastawiona do świata

w związku z tym uznaje się mnie za rodzinnego mąciciela i oskarża o
psucie stosunków. wg nich, jako młodsza powinnam znosić wszystko w
pokorze, bo tego wymaga szacunek do starszych...a ja wolę sobie
wszystko od razu wyjaśnić. i co wy na to? chyba trochę zboczyłam z
tematu, ale mam nadzieję, że wiadomo o co mi chodzi