sylwiawkk
22.04.09, 21:55
czesc powiedzcie co o tym myslicie bo mi juz ręce opadły.Niedawno były
urodziny mojej córki [2 latka] i dostała od mojego brata i bratowej ręczny
wiatraczek do baniek, wkłada sie go do płynu i naciska, problem w tym że bez
baniek i bez baterii [ o tym że nie było baterii w środku nie wiedzieli, ja
tez sie nie spodziewałam że nie bedzie bo kupili w firmowym sklepie] wiec
obiecała dokupić baterie [do dzisiaj mi ich nie dała], no i po pierwsze opadły
mi ręce bo doskonale wiedzieli że córcia ma już jeden sprzet do baniek [
dostała na roczek] i bratowa wyjechała z tekstem ONA MA JUZ COS PODOBNEGO CO NIE,
wiec do dzisiaj nie rozumiem po co kupili drugi zamiast cos czego nie ma,
po drugie: dzwoni do mnie w niedziele z pytaniem co zrobiłam z łózeczkiem po
młodszej i czy ewentualnie chce je odsprzedac bo ona ma kolezanke w ciąży i
chciala dla niej odkupić
i wszystko byłoby ok ,gdyby nie fakt że powiedziałam że chcialabym za nie
chociaż 30 funtów [ duzo za duzo dla niej]
a nie dodałam że owo łóżeczko dostałam od nich w ósmym miesiącu ciąży w
prezencie na parapetówkę i moje urodziny [łączona impreza]
dzisiaj był mój brat u nas , wiec upomniałam sie o baterie [bo ja wredna
jestem ] a on mi wypalił że on nie rozumie jak to ja jeszcze chcę baterie ,i
że dostałam od nich łózeczko a teraz chcę za nie aż 30 funtów.
i nie moge pojąć faktu że dla własnej siostrzenicy kupuja byle co za byle
jakie pieniądze a zwykłej koleżance łózeczko, normalnie szkoda słów
co byście pomysleli o takim zachowaniu z ich strony