Dodaj do ulubionych

"Jestem tanią i niewymagającą żoną"

25.04.09, 09:33
Jestem tanią i niewymagającą żoną - tak niektóre ematki powinny się
reklamować. "Zjem byle co, mężowi ugotuję, zakupy robię oszczędnie,
wystarczy mi ciuch ze szmateksu, nie wydaję na kosmetyki ani na
fryzjera nie mówiąc o SPA, biżuteria z bazarku, żadne tam diamenty,
sprzątam, prasuję, dziecko urodzic to jak kichnąć, nie wymagam
kwiatów, prezentów, kolacji romantycznych ani urlopu, mąż niech ma
hobby a mnie zaspokoi kawa z Biedronki przed tv z koleżanką raz na
miesiąc, nie czepiam się o pornole ani samotne wyjścia pana".
Ołtarzyki Wam stawiać panowie powinni.
Obserwuj wątek
    • asiek_k Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 09:39
      Moja tesciowa jest dumna z takiej postawy i daje mi ją za przykład.
      W naszym pokoleniu to juz chyba nie funkcjonuje.
      • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 09:41
        Czyżby? To poczytaj wątek o prezencie i kwiatach dla kobiety po
        urodzeniu dziecka.
        • a.nancy Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:35
          triss_merigold6 napisała:

          > Czyżby? To poczytaj wątek o prezencie i kwiatach dla kobiety po
          > urodzeniu dziecka.

          ej no to nie tak
          ja jestem droga i wymagająca, ale jest jeszcze kwestia priorytetów
          dawanie kwiatów uważam za pusty gest i mi wisi
          (zresztą nie wiem co ma do bycia drogą, ile mogą kosztować takie kwiaty? smile)
          "nagroda" za urodzenie dziecka dla mnie podchodzi pod seksizm (ja nie rodzę
          mężowi syna
          , tylko zwyczajnie chcemy mieć dziecko, ktoś je musi urodzić a
          tylko ja mam warunki fizyczne); prawdopodobnie jak już dojdę do siebie po
          porodzie to zażądam większych zakupów wink ale nie w ramach nagrody, tylko żeby
          zapomnieć o ciążowych worach.
          w ogóle nie kumam "nagradzania" czegokolwiek w związku, jak z kimś jestem, to o
          niego dbam i wymagam tego samego, dbanie rozumiejąc w szerokim znaczeniu (od
          wsparcia psychicznego po zapewnianie rozrywek wink i odpowiedniego standardu życia).
          • laminja Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 21:13
            ale przy tym wspólnym pragnieniu posiadania dziecka to kobieta przechodzi przez
            ciążę i trudy porodu. Prezent z tej okazji jest miłym gestem, nie musi nosić
            znamion nagrody. Są mężczyźni, którzy chcą w taki sposób zrobić przyjemność
            swojej kobiecie, może podziękować jej, za to że urodziła dziecko. Wszystko
            zależy od sytuacji. Dla mnie drobiazg, który dostałam po porodzie jest bardzo
            bliską sercu i miłą pamiątką. Nie oczekiwałam go, nie czułam potrzeby bycia za
            cokolwiek nagradzaną. Co nie zmienia faktu, że sama sobie wynagrodziłam później
            te trudy big_grin
            • a.nancy Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 16:58
              no i luzik
              ja tez nie mowie, ze jesli dostane prezent, to rzuce mu go w twarz krzyczac
              "wynocha z tym ty meska szowinistyczna swinio" big_grin
              zawsze to milo dostac prezent
              ino nie kumam, dlaczego jesli nie dostane, to automatycznie ma oznaczac, ze a)
              moj maz to cham i prostak, b) ja jestem poswiecajaca sie matka polka
              tym bardziej, ze w praktyce... eh, jak sobie podliczylam swoj wklad i jego w
              utrzymanie domu (nie tylko finansowy, ale tez pod wzgledem wysilku) versus
              wydatki, to wyszlo ze jestem leniem i darmozjadem wink
              • kretynofil A ja mam pytanie do szanownych e-mam: 28.04.09, 13:04
                Jak to jest ze jak Wy chcecie do kosmetyczki, fryzjera, SPA - to wszystko ok, a
                jak malzonek wspomni cos o relaksujacej wizycie w burdelu to od razu jest dzika
                draka?

                Cos nie halo, prawda?

                No dobra, zartowalem. Po prostu chcialem zobaczyc w watku na emamie slowo
                "burdel" smile
                • stalin-owiec Re: A ja mam pytanie do szanownych e-mam: 29.04.09, 11:09
                  A kto powiedzial ze ktos ma przeciwko temu? Przeciez ta pani wyraznie napisala, ze przeciwko wizycie meza w burdelu nie ma nic przeciwko.

                  "Burdel" juz 2x
                  tongue_out
            • suazi1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 20.05.09, 23:22
              I pomyśleć, że moja sąsiadka dostała mercedesa za urodzenie syna. Za
              córkę pewnie złamanego chwasta by nie zobaczyła...
          • niewygodny Re: Blagam Cie ... 28.04.09, 22:19
            wyjdz za mnie !!!
            • senseiek Re: Blagam Cie ... 29.04.09, 03:54
              > wyjdz za mnie !!!

              Jestem pijany, i przeczytalem to za pierwszym razem jako "wejdz we mnie"... wink

              ----
              Kalkulator dla inwestorów giełdowych:
              daytradercalc.trueart.pl
              • w_miare_normalna Re: Blagam Cie ... 20.05.09, 20:55
                senseiek napisał:

                > > wyjdz za mnie !!!
                >
                > Jestem pijany, i przeczytalem to za pierwszym razem jako "wejdz we
                mnie"... wink

                hehe :d
                >
                > ----
                > Kalkulator dla inwestorów giełdowych:
                > daytradercalc.trueart.pl
          • sikorka68 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 23:48
            a.nancy napisała:
            "dawanie kwiatów uważam za pusty gest i mi wisi"

            A ja lubię ten pusty gest, jest miły. Wcale nie chodzi o jakiś drogi bukiet z kwiaciarni, ale właśnie ten pusty, spontaniczny gest.
            • xezaq Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 10:16
              > A ja lubię ten pusty gest, jest miły.

              Ludzie, do K* N*, a kobiety w szczególności!
              Kiedy wreszcie do was dotrze, że prezent - jaki by on nie był,
              choćby drobiazg - najbadrziej cieszy własnie wtedy, gdy sie go
              człowiek nie spodziewa? Taka niespodzianka, oznaka pamięci,
              wdzięczności czy też chęci sprawienia przyjemności.
              Ja mam właśnie ten problem - bywa, że żona już miesiąc przed
              rocznicą wierci dziurę w brzuchu co jej kupiłem i wprost mówi, że
              chce prezencik. Mnie już wtedy cholera bierze, bo to przestaje być
              dawaniem prezentu - co wiąże się z radością dawania, z cieszeniem
              się z przyjemności danej drugiej osobie - a staje się zwykłym
              zakupem mającym na celu uspokojenie jej, "żeby się nie darła". I
              całą przyjemność dawania diabli biorą! Nieraz może bym chciał ją
              zaskoczyć czymś miłym ale nie daje mi szansy. A potem się dziwi,
              że "nie jestem romantyczny".
              Ech, wykrzyczałem się. W każdym razie moja nie dostała nic za
              urodzenie dziecka, bo rodziła je tak samo dla mnie jak i dla siebie.
              Fakt, że wy kobiety nosicie brzuch przez 9 m-cy ale to my się wtedy
              wami opiekujemy, przejmujemy sporą część waszych obowiązków i
              znosimy wasze humory. No tak, wasze dziwne humory. Nie ma się więc o
              co licytować - obie strony wkładają w związek tyle ile trzeba i obie
              strony wiedziały że tak będzie PRZED wstąpieniem weń. Bo chyba nie
              przypuszczałyście ani przez chwilę, że to mąż urodzi dziecko?
              • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 10:25
                > Kiedy wreszcie do was dotrze, że prezent - jaki by on nie był,
                > choćby drobiazg - najbadrziej cieszy własnie wtedy, gdy sie go
                > człowiek nie spodziewa?


                Mow za siebie.Ja jednakowo lubie te spodziewane i niespodziewane,
                byle tylko trafione były.
                • mikita10 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 10:38
                  A co Ci szkodziło kupić ten spodziewany, a kiedy indziej zrobić
                  niespodziankę? Czy też masz tak, że określona liczba prezentów na
                  rok i koniec?
                  Sorry za sarkazm, ale nie piszesz, że w ciąży dbacie o nas i
                  przejmujecie nasze obowiązki, nie uogólniaj, ja tak nie miałam. I
                  nie będę pisać, ze tak chciałam. Tak wyszło niestety
                  • kombajnista Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 02.05.09, 22:17

                    > A co Ci szkodziło kupić ten spodziewany, a kiedy indziej zrobić
                    > niespodziankę?

                    bo "spodziewany" wymęczony to jak transakcja w burdelu?
                    • martusia_25 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 05.05.09, 10:38
                      Dokładnie, trafiłeś w samo sedno. Prezent wymuszony to nie prezent,
                      lecz zapłata.
              • sir.vimes A szarpnąłeś się na ten prezent niespodziankę? 29.04.09, 11:12
                Czy te niespodzianki to raz na 10 lat?
                Żona zasypywana niespodziankami raczej nie musi PRZYPOMINAĆ o rocznicy. To robią
                zazwyczaj osoby z konkretnymi doświadczeniami typu "nie przypomnę, prezentu -
                ani kwiatków, kolacji, miłego wypadu do kina - nie będzie."

                Znam takiego pana co się dziwi, że żona sama do teatru bilety kupuje - przecież
                on taki szarmancki i sam zaprosi. I owszem - podobno nawet zaprosił, raz w
                latach 70 a raz w 92. Hehe.
              • wilma.flintstone Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 01.05.09, 00:40
                xezaq napisała:

                >Fakt, że wy kobiety nosicie brzuch przez 9 m-cy ale to my się wtedy
                > wami opiekujemy, przejmujemy sporą część waszych obowiązków i
                > znosimy wasze humory.

                Bidulki, jak slowo daje! Typowo meski punkt widzenia -
                kobiety "nosza brzuch"...Nie zapominaj tez o znoszeniu bolu
                rozrywajacego kregoslup, zgadze palacej 24h/dobe, hemoroidach,
                spuchnietych nogach i rekach, wymiotach, zawrotach glowy,
                zaparciach, niestrawnosci, bolesnosci piersi, calodobowego zmeczenia
                i wszytskich inych czarow i urokow ciazy, o ktorych, jak widze
                pojecia nie masz. I wybacz, ale jesli ja leze bo mnie wszystko boli
                i jeszcze rzygac mi sie chce do nieprzytomnosci, to zrobienie dla
                mnie zakupow czy wstawienie prania powinno byc oczywiste dla
                czlowieka
                w ogole, nie tylko dla ojca mojego dziecka.
        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 17:41
          Niech przeczyta, bo faktycznie ten watek to skarbnica wiedzy na
          temat takiego archaicznego podejscia. Przeciez taki tradycyjny
          model, z podzialem rol i pozycja kobiety nizsza, niz ta mezczyzny
          (Matka Polka zajmujaca sie wszystkim) ukazuje sie jak na dloni
          wlasnie w takim obyczaju,ktory dla mnie jest kwintesensja etosu
          Matki Polki.
          • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 17:48
            Dla mnie to nie jest archaiczny etos i w życiu nie połączyłabym
            otrzymania kwiatów (kwiatów i prezentu) z okazji urodzenia dziecka z
            podporządkowaniem mężczyźnie. To Tobie się tak kojarzy.
            Archaiczny etos to: ona rodzi, on chla na pępkowym.

            Francuzi mówią "Nie żyje mała różnica" i dlatego to facet daje
            kobiecie kwiaty a nie odwrotnie. A sorry, dawałam kwiaty swoim
            promotorom po obronach magisterek ale to nie była relacja męsko
            damska tylko raczej mistrz - uczeń.
            • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 18:36
              Co to jest pepkowe?
              • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 18:39
                Cytując moją koleżankę sprzed lat: "Kurde, my mamy miesiączki, ciąże, porody, a oni siedzą i chleją, że im się dziecko urodziło."
                • tanczacy.z.myslami Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 12:57
                  echtom napisała:

                  > "Kurde, my mamy miesiączki, ciąże, porody, a
                  > oni siedzą i chleją, że im się dziecko urodziło."

                  No, ale Wy macie wielokrotne orgazmy... wink
                  • grazyna510 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 20:35
                    Moj maż "przebił " moją gadkę o bolesnych miesiączkach
                    stwierdzeniem , ze ja mam to przez 4 dni, a on musi się golić
                    codziennie ! Na kolejny argument , ze urodzilam dwojke dzieci
                    usłyszałam , cyt.:" a ja byłem dwa lata w wojsku".
                    smile
                    i co tu się licytować
                    smile
                    • gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 30.04.09, 16:07
                      grazyna510 napisała:

                      > Moj maż "przebił " moją gadkę o bolesnych miesiączkach
                      > stwierdzeniem , ze ja mam to przez 4 dni, a on musi się golić
                      > codziennie ! Na kolejny argument , ze urodzilam dwojke dzieci
                      > usłyszałam , cyt.:" a ja byłem dwa lata w wojsku".

                      Golić się nie musi,a w wojsku też być nie musiał,wystarczyła pójść na studiasmile
                      • grazyna510 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 01.05.09, 21:27
                        Kochana w "tamtych " czasach" : najpierw odbyl sluzbe w czasie
                        studiow ( jeden dzien w tygodniu plus oboz w wakacje ) a po
                        zakonczeniu studiow poszedl-obowiązkowo na rok na tzw.
                        podchorążówkę.( reformy takie różne ...natrafił )
                        Nie neguje meżowi tych dwoch lat wojska , tylko.....czy naprawde
                        mozna porownac to z urodzeniem dwojki dzieciaków ?
                        • kombajnista Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 02.05.09, 22:23
                          > Nie neguje meżowi tych dwoch lat wojska , tylko.....czy naprawde
                          > mozna porownac to z urodzeniem dwojki dzieciaków ?

                          nie wiem kto może porównać, poród widziałem, w wojsku nie byłem ale słyszałem i
                          czytałem

                          w59.wrzuta.pl/film/07EZGaMFhuo/rejony_w_wojsku
                          wojsko.to2.pl/?c=nowa
                    • lispolarny Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 04.05.09, 23:13
                      grazyna510 napisała:

                      > Moj maż "przebił " moją gadkę o bolesnych miesiączkach
                      > stwierdzeniem , ze ja mam to przez 4 dni, a on musi się golić
                      > codziennie ! Na kolejny argument , ze urodzilam dwojke dzieci
                      > usłyszałam , cyt.:" a ja byłem dwa lata w wojsku".
                      > smile
                      > i co tu się licytować
                      > smile

                      No właśnie, co tu się licytować - wiadomo, że kobiety mogą więcej wink
                      Ale i muszą też, niestety sad
                  • wilma.flintstone Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 01.05.09, 00:43
                    tanczacy.z.myslami napisał:

                    >
                    > No, ale Wy macie wielokrotne orgazmy... wink


                    Sie naczytales tanich powiesci erotycznych...
                    • ira2121 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 01.05.09, 11:53
                      Tylko ktoś musi umieć nam je zaserwować tongue_out
                    • tanczacy.z.myslami Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 01.05.09, 15:14
                      wilma.flintstone napisała:

                      > Sie naczytales tanich powiesci erotycznych...

                      Eee tam...
                      Ale może powinnaś porozmawiać na ten temat z Fredem, droga Wilmo?
                      Lub z Betty... smile
                  • co.to Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 04.05.09, 16:12
                    tanczacy.z.myslami napisał:


                    > No, ale Wy macie wielokrotne orgazmy... wink
                    >

                    no, wielokrotne - nawet 3-4 razy do roku jak się dobry mąż postara... smile
                • martusia_25 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 05.05.09, 10:52
                  No zaraz, ale przecież rodzenie dzieci nie jest obowiązkowe.
              • triss_merigold6 Już rozumiem 25.04.09, 21:43
                Jesteś do tego stopnia oderwana od polskich realiów, że faktycznie
                obdarowanie kwiatami połoznicy przez faceta może Ci się wydawać
                przejawem samczej dominacji.
                Pępkowe to obyczaj chlania świezo upieczonego tatusia z kolegami
                celem uczczenia przyjścia dziecka na świat. Podkreślam CHLANIA, bo
                nie są to kulturalne 2 piwa czy drink. W lokalnych wersjach całe
                towarzystwo na kacu zwala się do szpitala obejrzeć dziecię i
                popatrzeć sobie jak pani karmi cycem.
                • croyance Re: Już rozumiem 26.04.09, 18:42
                  Aha. Nigdy sie z tym nie spotkalam, w Polsce tez nie. Co do mojego
                  meza, pije ze dwa piwa na rok, chyba ze kieliszek wina do obiadu.
                  Kumpli nie ma (owszem, ma jednego przyjaciela, z ktorym spotyka sie w
                  pubie raz na pol roku - pije wtedy jedno piwo. Nie wyobrazam sobie,
                  zeby byl np. pijany, a ze znajomymi spotykamy sie wspolnie.
                  • croyance Re: Już rozumiem 26.04.09, 21:01
                    BTW, wyslalam dzisiaj maila do mamy i kuzynki: obie nie wiedzialy,
                    co to pepkowe, a mieszkaja w Polsce.
                    • xiv Re: Już rozumiem 28.04.09, 12:07

                      bo to jest angielski zwyczaj, a jeszcze bardziej walisjki i szkocki

                      musze kiedys opisac w jaki sposób tradycyjnie Walijczyk "rodzi"
                      dziecko
                      • majself Re: Już rozumiem 28.04.09, 22:36
                        Z tego co mi wiadomo, pępkowe jest polskim zwyczajem, zresztą świętowanym tylko
                        w niektórych środowiskach (ja pierwszy raz przeczytałam o pępkowym w
                        Internecie). To baby shower jest z Wysp, ale to przed porodem i dla bab.
                  • the_last_guardian_angel Re: Już rozumiem 28.04.09, 12:19
                    croyance napisała:

                    > Aha. Nigdy sie z tym nie spotkalam, w Polsce tez nie. Co do mojego
                    > meza, pije ze dwa piwa na rok, chyba ze kieliszek wina do obiadu.
                    > Kumpli nie ma (owszem, ma jednego przyjaciela, z ktorym spotyka sie w
                    > pubie raz na pol roku - pije wtedy jedno piwo. Nie wyobrazam sobie,
                    > zeby byl np. pijany, a ze znajomymi spotykamy sie wspolnie.

                    Czyli model tzw. 'tygrys w klatce'

                    Spytałaś go kiedyś czy jest szczęśliwy?

                    W.
                    • edifredi Re: Już rozumiem 28.04.09, 12:30
                      no własnie....chyba że ten jedyny przyjaciel....to...
                      taki od serca hahaha
                      • croyance Re: Już rozumiem 29.04.09, 18:24
                        Wy chyba nigdy nie widzialyscie doroslego z lekkim Aspergerem smile
                    • croyance Re: Już rozumiem 29.04.09, 18:24
                      Pewnie, ze jest szczesliwy.
                      Moj maz jest wyjatkowym ekscentrykiem, mysle, ze jak go nie
                      widzialyscie, to pojecia nie macie, o czym ja mowie.
                      Ja go nie pilnuje i chodzi sobie na rozne zajecia, np. lekcje
                      jezykowe, ale np. nie pije, nie lubi alkoholu i oprocz jakiegos
                      piwka raz na jakis czas w ogole go to nie bawi.
                      To nie zaden 'tygrys', tylko chudy Woody Allen w okularkach,
                      ostatnia rzecz, jaka go pociaga, to wyjscie do pubu w meskim
                      towarzystwie, bo to jakby nie jego bajka.
                      A jak chce pobyc sam, to idzie sobie do biblioteki.
                      Inny typ.
                      • the_last_guardian_angel [...] 30.04.09, 11:02
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • lola211 Re: croyance 30.04.09, 13:52
                        Umówmy sie- Twoj maz odbiega od sredniej statystycznej i nie oczekuj
                        zrozumienia ematek we wzgledzie jego sposobu zycia, zasad, itd.
                        Ja postanowilam zaprzestac juz tlumaczenia w celu walki z
                        wyobrazeniem ematki uknutym na podstawie strzepow info z postow.Cos
                        tam sobie wyobrazaja i im sie wydaje, ze tak naprawde jest.

                        Jednoczesnie,skoro odbiegacie od sredniej statystycznej to i nie
                        powinnas sie dziwic pewnym normom, ktore sa popularniejsze niz np
                        wegetarianizm czy facet niemajacy kolegow z ktorymi spotyka sie przy
                        piwie.

                    • croyance Re: Już rozumiem 29.04.09, 18:32
                      W ogole jest dla mnie szokiem, ze dla niektorych z Was norma jest
                      to, ze maz sie upija. Nidy w zyciu nie widzialam, zeby moj ojciec
                      np. wypil wiecej niz kieliszek wina czy jedno piwo, nie do
                      pomyslenia dla mnie jest, zeby pil moj maz.

                      I nie trzymam go, he he, w domu, tylko jego to po prostu nie
                      interesuje, i naprawde wydaje mi sie to norma, tak samo ja sie nie
                      upijam. W ogole zaskakujace dla mnie jest, ze w ogole to jest temat
                      do dyskusji.

                      Moj maz jest tez od 25 lat wegetarianinem, dba o zdrowie - nie
                      wyobrazam sobie, zeby nagle zaczal pic.
                      • echtom Re: Już rozumiem 29.04.09, 23:28
                        > Moj maz jest tez od 25 lat wegetarianinem

                        To się akurat nie musi wykluczać - alkohol jest pochodzenia roślinnego tongue_out
                        • iluminacja256 Re: Już rozumiem 03.05.09, 18:03
                          Wegetarianizm dosc skutecznie wyklucza picie i upijanie sie z bardzo
                          prostego powodu - przeciętny wege juz po 2-3 latach diety ma o wiele
                          słabsza tolerancje alkoholu niz miesozerca. Po 11 stu latach nie
                          pamietam juz jak smakuje wódka i mogę wypic dwa-trzy piwa bez kaca
                          nastepnego dnia. I tak powinno byc, bo jak widze baterię 8 piw
                          wychłeptanych przez mała blindykę lat 20-scia to nie wiem czy sie
                          smiać czy płakać.
                    • croyance Re: Już rozumiem 29.04.09, 20:36
                      Z kim Wy sie zadajecie, dziewczyny, ze wydaje sie Wam, ze facet nie
                      pije tylko wtedy, jak baba go pilnuje? Czy ja jestem mamusia, czy
                      zona, na litosc boska?

                      I jakim cudem mialabym niby upilnowac 45-letniego faceta? he he he
                  • senseiek Re: Już rozumiem 29.04.09, 03:58

                    > Aha. Nigdy sie z tym nie spotkalam, w Polsce tez nie. Co do mojego
                    > meza, pije ze dwa piwa na rok, chyba ze kieliszek wina do obiadu.
                    > Kumpli nie ma (owszem, ma jednego przyjaciela, z ktorym spotyka sie w
                    > pubie raz na pol roku - pije wtedy jedno piwo. Nie wyobrazam sobie,
                    > zeby byl np. pijany, a ze znajomymi spotykamy sie wspolnie.

                    Z tego wynika ze Twoj maz to pier-dola, skoro nikt go nie lubi.. smile

                    ----
                    Kalkulator dla inwestorów giełdowych:
                    daytradercalc.trueart.pl
                    • sikorka68 Re: Już rozumiem 29.04.09, 07:49
                      senseiek napisał:


                      > Z tego wynika ze Twoj maz to pier-dola, skoro nikt go nie lubi.. smile
                      >

                      Niekoniecznie. Są faceci, dla których "uchlanie" się z kumplami nie jest
                      priorytetem w życiu. Niekoniecznie też muszą być nietowarzyscy.
                      My preferujemy jakieś np. spotkanie przy grillu, gitary itd. Jesteśmy razem, to
                      mamy wspólnych znajomych. Indywidualne wyjścia po prostu się zdarzają.
                    • croyance Re: Już rozumiem 29.04.09, 18:25
                      Lubia go ludzie podobni do niego - university nerds big_grin Jesli masz
                      na mysli wyjacych osilkow w pubie, to faktycznie nie.
                  • aveva Re: Już rozumiem 29.04.09, 22:29
                    croyance napisała:

                    > Co do mojego meza, pije ze dwa piwa na rok, chyba ze kieliszek wina do obiadu.
                    > Kumpli nie ma. Nie wyobrazam sobie zeby byl np. pijany, a ze znajomymi
                    spotykamy sie wspolnie.

                    A nie ma na imię Rysiu przypadkiem? i nie gra w serialu??
                  • lispolarny Re: Już rozumiem 04.05.09, 23:19
                    croyance napisała:

                    > Aha. Nigdy sie z tym nie spotkalam, w Polsce tez nie. Co do mojego
                    > meza, pije ze dwa piwa na rok, chyba ze kieliszek wina do obiadu.
                    > Kumpli nie ma (owszem, ma jednego przyjaciela, z ktorym spotyka sie w
                    > pubie raz na pol roku - pije wtedy jedno piwo. Nie wyobrazam sobie,
                    > zeby byl np. pijany, a ze znajomymi spotykamy sie wspolnie.

                    Współczuję mężowi... Przypatrz się dobrze postaci Bree Van Der Kamp z "Gotowych
                    na wszystko" wink
                • suazi1 Re: Już rozumiem 20.05.09, 23:31
                  Opcjonalnie demolują chatę pod nieobecność Pani i dziecia.
              • attiya Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 11:28
                croyance napisała:

                > Co to jest pepkowe?
                >
                no proszę.....
                • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:43
                  Juz mi Triss wyjasnila.

                  Nigdy nie slyszalam o takim zwyczaju, ani nic takiego nie widzialam.
                  Jak urodzila sie moja siostrzenica, moj brat byl przy porodzie i
                  przecinal pepowine, zreszta w ogole nie wyobrazam sobie faceta
                  wychodzaczego i pijacego z kumplami.
                  • yavanna86 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 30.04.09, 18:06
                    Jestem w szoku, że nieupijający się facet dziwi społeczeństwo. W
                    jakim my świecie żyjemy?! No ludzie...
                    • uczula Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 30.04.09, 19:08
                      ze sie wtrace, moj tez sie nie upija.
                      i mam nadzieje ze nigdy mi tego nie zrobi, bo strasznie nie lubie pijanych facetow.
                      no ale np dzisiaj se kupil piwko i chlodzi sie w lodowce.
                      a winko od czasu do czasu smilestoi w lodowce i sie "wysusza".
                      ale w tym roku to chyba pierwsze piwo.
                      wiec wiecie - po prostu picie duzo go nie rajcuje i tyle.
                    • aquira Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 02.05.09, 16:04
                      Nie Ty jedna się dziwisz tongue_out
                      Ja należę do osób lubiących imprezy, na których jest alkohol, ale nie każdy musi pić!
          • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 18:36
            Mi tam nie przeszkadza matkopolkowanie smile Pozwalam sobie czasem na jeden prywatny luksus (oprócz forum, rzecz jasna tongue_out), a przez resztę czasu mogę się "poświęcać" dla rodziny.
        • babcia47 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 11:59
          no to ja się nie wpisuję w powyzszy schemat(choc jestem
          z "poprzedniego" pokolenia)..od małża wymagałam..a co!.. a syna
          wirtualnie kopnełam w zadek(przez net), by przed powrotem synowej do
          domu czekał na nią w domu nie tylko stosowny "wiecheć" ale i drobiazg
          (brakująca branzoletka) z kompletu biżuterii, którą jej wcześniej
          kupił.. ze stosownym grawerem
          • babcia47 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 12:08
            ps. wychodzę na wredotę chyba, bo się wtrąciłam w sprawy
            małżeńskie..ale chłopy są takie niedomyślne i mało praktyczne mimo,
            nawet mój syn mimo wieloletnich, moich starań..z drugiej strony sam
            pytał czy ma ten wiecheć kupić idąc do szpitala(chyba jedak cóś tam
            kiełkowało)..to odradziłam, bo wiedziałam, ze nie bedzie tam mile
            widziany..i doradziłam jakie badyle kupić by nie miały jakiś pyłków
            i dominujących zapachów, szkodzących małemu
      • ccicci Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 13:00
        To nie jest kwestia pokolenia tylko wieku żon. Panowie bardzo się
        starają o względy Pań i stają na głowie do dnia podpisania kontraktu
        (czytaj ślubu). Dla nich to jak transakcja kupna sprzedaży. Skoro
        już "zakupili", to znaczy ,że już nie muszą się wysilać. Ich
        zdaniem , jak przynoszą pieniążki do domu , to już nic więcej nie
        muszą robić. Już tylko za to chcą być wielbieni a żona jest od tego
        żeby spełniać wszystkie zachcianki męża i nie marudzić. Jakiekolwiek
        inne potrzeby żony to zawracanie głowy i strata czasu, fanaberie i
        głupoty. Faceci są wygodni i kiedy nie są zmuszeni , to na pewno
        tego nie zrobią. Opisana przez emamę sytuacja , to wypisz wymaluj
        moje relacje domowe. Sama do nich doprowadziłam , bo byłam zbyt
        samodzielna.
        A kiedyś było tak (ponad 30 lat temu) :
        ja leżakuję- on przyrządza mi jedzonko
        ja czytam- on sprząta
        ja biorę się do zmywania naczyń- on, zostaw to , ja to zrobię
        ja piorę pieluchy w automacie- on pieluchy prasuje
        ja gotuję obiadek - on przyrządza śniadanka i kolacyjki
        ja chcę wziąć kąpiel - on szoruje mi wannę i wlewa płynu do
        kąpieli, żeby była z pianką
        itd.
        Myślę ,że czas zostawić dziada i zająć się sobą.
        • zawsze-chetna Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 13:19
          Ccicci, moje pokolenie (mam 30 kilka lat) jest prawie identyczne,
          jak pokolenie naszych rodziców. Różnimy się tylko tym, że potrafimy
          wiecej gadać, jakie to my wyzwolone jesteśmy. I na gadaniu sie
          konczy.
          Są oczywiście wyjątki, ale niewiele.

          Ja do takich wyjątków myślę, że należę. I dlatego jestem
          znienawidzona przez teściów. Nie służę mężowi, jak teściowa. Mam
          swoje zdanie i nie boję się go przedstawić, pomimo tego, że wg
          teściowej kobieta powinna być grzeczna, układna i skromna. I
          najlepiej nie odzywać się.
          Mojej córce to samo próbowała wpoić.
          Jak moje dzieci byli u nich to moja córke angażowała we wszystko,
          sprzątanie, gotowanie, wysyłała do sklepu, bo to dziewczynka to musi
          sie nauczyć. A syn...leżał z dziadkiem na kanapie przed tv, albo
          chodził z nim na spacery.

          Córka przestała do nich jezdzić, bo stwierdziła, że czuje się jakby
          była gorsza od brata, a on wynoszony na piedestał.

          I między innym dlatego ja angażuje w prace domowe po równo syna i
          córkę. Oboje zmywają, sprzątają, ścierają kurze, wieszają pranie czy
          co tam w danej chwili jest akurat do zrobienia.

          I nie ma, że syn to chłopczyk, to nie musi. MUSI i POWINIEN takie
          rzeczy umieć i wiedzieć, że zanim czyste ubrania wskoczą mu do
          szafy, to trzeba je najpierw posegregować, włożyć do pralki,
          powiesić, poskładać, ewentualnie uprasować i dopiero znajdują się w
          szafie.
          Uczę go, że sprawy domowe same się nie robią.

          A ile za to obelg od teściów zebrałam, to sie w głowie nie mieśi.
    • guderianka Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 09:48
      Jestem droga i wymagająca.Nie jem byle czego i byle gdzie, mąż
      gotuje sobie sam. Zakupy robię w najlepszych sklepach i ani mi sie
      sni być oszczędną, ubrania szyję sobie u znanych projektantów -
      czasem kupię coś w firmowym sklepie, wiekszość pieniędzy wydaję na
      kosmetyki, SPA, diamenty i brylanty. Mam panią do prowadzenia domu a
      od męza wymagam romantycznych niespodzianek wyjzdów prezentów i
      kwiatów codziennie -ściąganych z holandii lub egoztycznych krajów.
      Nie zaspokaja mnie byle kawa z koleżanka-bo bywam na rautach i
      przyjęciach ludzi z wyższej sfery. Oglądanie pornoli albo samototne
      wyjścia są dla mnie niedopuszczalne
      Jak widać antyreklama negowanej przez ciebie postawy również nie
      wygląda chlubnie
      Najważniejsze to być szczęśliwym-i niech każdy robi to, co mu to
      szczeście sprawia bez obawy że zostanie wyszydzone przez osoby
      uważające się za lepsze
      • iskierka40 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:54
        każdy pisze wedle wlasnego uznaniabig_grin
    • karra-mia Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 09:51
      A Triss czepiasz się z jakiegoś konkretnego powodu czy tylko tak?
      Chodzi ci o ten wątek, że facet ma kupowac prezent żonie za
      urodzenie dziecka? No to wg mnie bez sensu.

      Myślę, że stworzyłaś przerysowany obrazek, niewiadomo kogo i nijak
      się on ma do ematek.
    • swinka-morska Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 09:54
      A pamiętasz ten tekst krążący po mailu x lat temu?

      "WIADOMOŚCI OGÓLNE DLA HODOWCÓW ROŚLIN, SSAKÓW I PTAKÓW

      1. Dziewica pospolita - roślina krótkotrwała, wymagająca szczególnej
      pielęgnacji. Chętnie poddaje się flancowaniu. Po przepikowaniu
      przestaje być dziewicą.

      2. Stara panna - roślina długotrwała i pnąca, czepiająca się
      wszystkiego i wszystkich. Żyje w miejscach odosobnionych - nie
      wiadomo z kim.

      3. Kochanka - roślina kwitnąca, pasożytnicza z gatunku motylkowych.
      Wymaga dużo wilgoci i częstych zmian klimatycznych. Z uwagi na duże
      koszty w naszych warunkach trudna do hodowli domowej. Kwitnie tylko
      nocą.

      4. Żona - pożyteczne zwierzę domowe, pociągowe, bardzo
      nerwowe i wytrwałe. Zazwyczaj żywi się odpadkami. W hodowli domowej
      bardzo opłacalna, przynosi duże korzyści.

      5. Rozwódka - należy do owadów występujących w dużych ilościach,
      znana w przyrodzie po nazwą 'szarańcza'. Samiczki zostawia w
      spokoju. Samców niszczy od korzenia. Czyni szkody, zwłaszcza w
      kieszeni.

      6. Wdowa - wierzba z gatunku płaczących. Szybko próchnieje z braku
      zdrowego korzenia.

      7. Kawaler - ptak przelotny. Dzieci podrzuca innym i wówczas zmienia
      miejsca pobytu. Jest przebiegły i trudny do uchwycenia w sidła.

      8. Stary kawaler - grzyb jadowity o gorzkim smaku. Żyje przeważne
      sam lub w symbiozie z purchawką pospolitą.

      9. Mąż - zwierzę domowe z gatunku leniwców. Ze względu na dużą
      żarłoczność w warunkach domowych przynosi duże straty, w hodowli
      nieopłacalny, pochodzenie - skrzyżowanie trutnia z padalcem."
      • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 09:58
        Tak, tak. Posiadanie dobrze ułożonej żony, oszczędnej, wdrożonej do
        prowadzenia domu i jeszcze zarabiania na ów dom pieniędzy jest dla
        mężczyzny naprawdę ekonomiczne.
        • pola.cocci Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:18
          Innaczej bys mowila jakby cie nie bylo stac na te twoje "wyproszone
          brylantowe kolczyki" np. I nie mow mi, ze te co pracuja moga sobie
          pozwolic na bycie "droga i wymagajaca" roznie sie ludziom w zyciu
          uklada, rozne sytuacje moga sie zdarzyc, czesto nie zalezne od nas.
          No i sa po prostu ludzie, ktorzy gorzej sobie radza w zyciu, co nie
          pomniejsza ich wartosci jako ludzi.
          Troche szacunku dla innych by sie przydalo... ale w sumie po co jak
          ma sie pieniadze...
          Wiecej oglady zalecam, bo nie wiadomo co na w zyciu czeka.
          • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:02
            Otoz to. Malzonkowie powinni IMHO od siebie wymagac bardzo wiele,
            ale w zupelnie innych, WAZNYCH sferach, a nie du.pe.relach. Diament
            to tylko kamien, o wiele bardziej liczy sie milosc, szacunek, to, ze
            ludzie lubia spedzac ze soba czas - i jak sa pieniadze, to moga
            spedzac go ze soba na Karaibach, a jak nie ma, to na Kaszubach, ale
            generalnie najwazniejsze jest, ze jest sie ze soba big_grin
            • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:32
              Chodzi o całościową wersję związku a nie o konkretny mniej czy
              bardziej wartościowy kamień.
              Wersję w której pani minimalizuje swoje oczekiwania nie tylko
              finansowe ale czasowe, emocjonalne, organizacyjne.
              Pan wyżarł obiad i nic nie zostawił? Spoko, Matka Polka zje kanapki
              albo pouczona na forum ugotuje więcej na drugi raz.
              Pan notorycznie wychodzi się relaksować? Luzik, związek to nie
              więzienie, on zmęczony ma prawo a pani niech weźmie dzieci i umówi
              się z koleżanką.
              Nie daje kwiatów mimo, że wie, że pani lubi? Też luzik, ważne, że
              zajmuje się dziećmi.
              Pani zakupy robi w szmateksie a pan niekoniecznie? A co to, szmateks
              zły, fanaberie masz dziewczyno.
              Nie chce się panu ruszać z domu i okupuje kanapę/kompa? Rusz się
              sama, weź dzieci i umów z koleżanką.
              Etc.
              • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:57
                No widzisz Triss, ale ja takich zwiazkow nie znam i to jest dla mnie
                pewna egzotyka, co Ty piszesz. Na matkopolkowe postawy mam alergie,
                ale i nie widuje ich na co dzien, wiec sie i nimi specjalnie nie
                podniecam. Faceci, ktorych znam, sa normalnym ludzmi, ktorzy i
                dziecmi sie zajma, i ugotuja, i posprzataja, i na urlop wychowawczy
                pojda, i nie jest to dla mnie jakies wielkie halo.

                Taki tradycyjny model, o jakim piszesz, z matka zajmujaca sie
                wszystkich, jest mi obcy, a przynoszenie kwiatow jest dla mnie
                jednym z jego wyrazow.
                • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 17:02
                  No ja właśnie zajmuję się wszystkim z racji braku chłopa w domu, a żeby było śmieszniej, na różne okazje dostaję od eksa kwiaty i wypasione prezenty tongue_out
              • beata-12345 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 13:40
                Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Powinnyśmy się szanować, bo
                inaczej faceci nas nie uszanują. Kiedyś nie przywiązywałam znaczenia
                do kwiatów, prezentów i biżuterii i ich nie dostawałam. Wreszcie
                nauczyłam się wymagać również takich gestów pamięci i teraz dobrze
                na tym wychodzę. Facet pamięta o kwiatach, nawet bez specjalnej
                okazji. I ciekawe: im więcej we mnie inwestuje, tym bardziej mnie
                ceni. wink A obiad zjada w tygodniu w pracy, a w weekend razem
                gotujemy. I tego nadal zamierzam się trzymać. Howgh.
        • bogoosia Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:43
          a ja się na forum dowiedziałam, że skoro siedzę w domu i tenże +
          dziecko (zaraz dwoje) na mojej głowie, plus robię robotę typu free
          lance, mąż mięso przynosi i nic poza tym, to samolubna jestem...
    • wieczna-gosia Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:14
      triss ja nic na to nie poradze ze dla mnie urodzic dzieci to splunac, prezentow
      nie oczekuje bo sama urodziny i imieniny meza przegapiam regularnie smile

      za to na tle forum uwazam, ze to ja jednak powinnam mezowi postawic oltarzyk gdyz:
      ogladam pornole smile
      nie umiem gotowac, na ogol gotuje ja- ale kiepsko smile wiec to moj maz je byle co smile
      niech ja mam hobby, a mam ich kilka, poza tym jestem samotnik z natury wiec
      swoja dawke samotnosci otrzymac musze. Zaraz wychodze do pracy, wracam o 16
      tylko po to by o 19 wyjsc na spotkanie towarzyskie, maz zostanie co prawda z
      mniejszoscia dzieci, no ale jednak smile
      nie sprzatam- za to prasuje smile
      • wieczna-gosia Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:17
        ach no i faktcznie kolezanka zabrala mnie do SPA, bo dostala darmowy pobyt dla
        dwoch osob od klienta smile dokupilam sobie nawet kilka zabiegow bo jak szalec to
        szalec- najbardziej podobal mi sie basen, wyscigi na nartach biegowych. Po
        bieganiu na nartach masaz byl niezly, to dziubanie przy twarzy krmikami to jakis
        horror. Za to bylam wczoraj u fryzjera smile
    • babsee Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:41
      Bo trudno w to uwierzyć,ale wciaz żywy jest poglad ze byle jaki byle
      by był na stałe.Chłop znaczy sie.
      I to,ze na forumie jest jakas wyzwolona grupka i w realu rowniez,nie
      znaczy ze ta porażająca wiekszosc sie zmniejszyla...nic z tych
      rzeczy.
      Elementarny brak szcunku dla kobiet-żon/partnerek,widac codziennie-
      w przedszkolu,w sklpie,na placu zabaw.
      Tyle ze teraz panie przyjmują to z usmiechem "ach!on juz taki jest
      ale ja jestem jazzy i trendy i znosze to z usmiechem bo mi to
      kompeletnie nie przeszkadza"
      • lila1974 Babsee 25.04.09, 10:59
        Cieszę się, ze Cię widzę - jak się miewasz?
        • babsee Re: Liluś 25.04.09, 19:59
          smileJakossmilestaram sie przejsc z honorem cudowny okres w zyciu kobiety
          zwany 3 trymestremsmile
          napisze na priva na dniach smile
      • lispolarny Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 04.05.09, 23:40
        babsee napisała:

        > Bo trudno w to uwierzyć,ale wciaz żywy jest poglad ze byle jaki byle
        > by był na stałe.Chłop znaczy sie.
        > I to,ze na forumie jest jakas wyzwolona grupka i w realu rowniez,nie
        > znaczy ze ta porażająca wiekszosc sie zmniejszyla...nic z tych
        > rzeczy.
        > Elementarny brak szcunku dla kobiet-żon/partnerek,widac codziennie-
        > w przedszkolu,w sklpie,na placu zabaw.
        > Tyle ze teraz panie przyjmują to z usmiechem "ach!on juz taki jest
        > ale ja jestem jazzy i trendy i znosze to z usmiechem bo mi to
        > kompeletnie nie przeszkadza"

        Zgadza się, widzę to po wszystkich moich sparowanych koleżankach i kuzynkach. I
        wcale nie są to "dziewczyny z bloku", tylko wykształcone, zadbane itp. Ale i tak
        gotowe związać się z byle kim, byle był, bo to dopiero świadczy o wartości
        kobiety. A jacy oni są, to pożal się boże - albo jak kaleki nic nie umieją koło
        siebie zrobić (dzięki troskliwemu wychowaniu swoich mamuś), albo traktują swoje
        dziewczyny jak śmieci, bo im się wydaje, że innego rodzaju zachowanie jest
        niemęskie (najczęściej robią tak dlatego, że mają w stosunku do dziewczyny
        kompleksy - bo lepiej wykształcona, bo lepiej zarabia, bo lepiej wygląda, więc
        trzeba się wyżyć, żeby o sobie za dobrze nie myślała.) Tak jest nie tylko w
        Polsce, ale tutaj jednak tego typu tradycje utrzymują się bardzo silnie. To
        przerażające. Dziewczyny, nie dajcie sobą pomiatać tylko po to, żeby ludzie nie
        gadali, że w wieku 30 lat jesteście już stare panny. W przyszłości się to na
        pewno zemści.
    • malunia_pl Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:45
      Ale w czym Ci taka postawa przeszkadza? Przecież Ciebie to nie
      dotyczy. Nie rozumiem sensu umieszczania takiego postu.
      • thaures Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 10:56

        Nie jem byle czego, mąż gotuje chyba lepiej ode mnie, kupuję sobie co chce, a na
        weekend w spa wybrałam się w zeszłym tygodniu ( z którego wróciłam zresztą
        wykończona). Sprzątam na zmianę z mężem, prasuję na zmianę z synem. Mimo to
        czuję się nieraz jak tania siła pociągowa. Wiem ,że nic nie zmienię, ale wybór
        należy do mnie. Komuś odpowiada inny styl życia- czy to coś złego??
    • joanna29 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 11:06
      Wychodzimy z mężem o 6:30 do pracy, ja wracam ok.16, mąż jak bardzo
      dobrze pójdzie to o 19. Rozumiem że po przyjściu do domu mam usiąść
      z koleżanką przez tv i pić kawe. A jak mąż wróci to ugotuje obiad
      (chociaz to juz pora na kolacje), posprzata, zrobi pranie, zajmie
      sie dzieckiem a ja co najwyzej mu zrobie awanture, że wrócił bez
      kwiatów i diamentów. W sobote mój chłop tez pracuje, a w niedziele
      mam glęboko prace domowe, bo wolę ten dzien spędzić razem na czyms
      przymnym. jak bym była zona z Twojego opisu to bym się poszła z
      mosty rzucić, byłabym chamską egoista, nieudacznikiem, pozbawiona
      szacunku dla najbliższych.
      • lila1974 Fascynuje mnie na forum 25.04.09, 11:08
        to czarno-białe podejście.
    • figrut Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 12:04
      Przyszło Tobie może do głowy, że nie wszyscy lubią jeździć do SPA, nie wszyscy
      lubią wakacje w hotelu czy też ciuchy za bajońską sumę, w których będą musieli
      uważać gdzie siadają, co dotykają ?
      Nie cierpię eleganckich ciuchów na co dzień. Lubię te lumpeksowe, bo o dziwo tam
      nie mam problemów aby dostać coś fajnego w sportowym stylu na moje masywne uda i
      szczupłą talię, a w czym nie wyglądam jak klepsydra. Kawę kupuję w Biedronce,
      moją ulubioną MK czerwoną. Kupuję tam też masę innych produktów które są tańsze
      niż w innych sklepach (te same produkty). Nie widzę różnicy w pomidorach jeśli
      te po 4,80zł. i te po 11zł. są takie same, jędrne i dojrzałe (na ile to możliwe
      o tej porze roku). Biżuterię trzymam w puszce po kawie tongue_out Nawet nie wiem co tam
      jest. Wczoraj złapałam w biegu garść świecidełek, bo trzeba było czymś mój
      galowy strój zaakcentować. Jeden pierścionek założyłam, drugi wrzuciłam w
      wgłębienie obok wajchy od biegów przekonana, że na tandetę odpustową nikt się
      nie rzuci. Dopiero w domu uświadomiłam sobie, że ten ordynarnie wielki pierścień
      niedbale wrzucony koło wajchy to prawdziwe złoto z jakimś wielgachnym błękitno -
      turkusowym kamieniem. Nie znam się na tym, nie lubię, nie noszę.
      Odpadków nie jadam. To jest to, do czego przywiązuję największą wagę. Bardziej
      odpadkowy jest mój facet, któremu nie przeszkadza dwugodzinna cebula na kanapce,
      czy gdzieniegdzie nasiąknięty pomidorem chleb - nadmiar kolacji dla dzieci.
      • triss_merigold6 Całokształt 25.04.09, 16:37
        Wiesz, skoro taki lifestyle Ci pasuje to przecież ok. Mnie chodzi o
        całokształt kobiecej minimalizacji oczekiwań od życia i mężczyzny w
        tym życiu. W miejscu SPA i ciuchów możesz wstawić sobie cokolwiek
        innego np. święte prawo misiaczka do spokoju i odpoczynku podczas
        gdy kobieta ostatni raz wyspała się porządnie w czasach
        przeddziecięcych. Albo to, że pani zbiera op...ol za brak mięcha na
        obiad a pan wysłany do sklepu bez kartki jest bezradny jak dziecko
        we mgle.
        • croyance Re: Całokształt 25.04.09, 16:59
          Opierd. za brak miecha? Facet bezradny w sklepie? Myslalam, ze
          mowimy o normalnych ludziach, Triss, a nie jakichs nizinach
          spolecznych.
          • tomalamas Re: Całokształt 28.04.09, 15:28
            triss niestety nie zauważa, że jej doświadczenia to nie jest "norma" tylko odchyły które w jej otoczeniu dominuja... ale nic tam... jak sobie pościelesz tak się wyśpisz...
        • daga_j Re: Całokształt 27.04.09, 14:04
          triss_merigold6 mnie się wydaje, że tworzysz podział "czarno-biały" - kobiety
          posiadające cechy i zachowania z Twojego tytułowego wątku NA PEWNO posiadają
          mężów takich jak tu piszesz "życzących sobie spokoju, wysypiania się, nie
          doceniających swoich dbających o dom żon".
          A tak nie jest. W mojej sytuacji wiele zależy od sytuacji finansowej, nie mamy
          na tyle bym chodziła do SPA czy kupowała sobie drogie ciuszki lub oczekiwała
          kompletów biżuterii i eleganckiej bielizny na urodziny od męża i z okazji każdej
          innej rocznicy. To czego od niego oczekuję (i dostaję to!) to docenianie mnie,
          kochanie, słowa "podziwiam Cię kochanie jak sobie radzisz z dziećmi", "jaki
          pyszny obiad" itp. Mój mąż jest pracowity, po etacie jeszcze w domu pomaga mi w
          różnych pracach, zajmuje się dziećmi, tworzymy związek partnerski i zgodny.
          Czujemy się wzajemnie kochani i szanowani za to co robimy dla naszej rodziny. I
          pisanie, że kobieta, która pije kawę z Biedronki (i to co tam pisałaś) jest
          raczej obraźliwe bo wrzuciłaś wszystkie SKROMNE kobiety do jednego wora z tymi
          co mają mężów "misiaczków z kanapy" tak ich nazwijmy..
          Dlatego nie wiem po co napisałaś ten post?
          • zawsze-chetna Re: Całokształt 27.04.09, 14:28
            Następna mądra:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=94531932
            Chłop pół roku nie pracuje.
      • riki_i Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 30.04.09, 01:11
        figrut napisała:

        > Nie widzę różnicy w pomidorach jeśli te po 4,80zł. i te po 11zł.
        > są takie same, jędrne i dojrzałe (na ile to możliwe o tej porze
        > roku).

        Nie są takie same. Co innego chemiczna masówka z importu, co innego
        wypieszczona polska szklarnia. Kup na bazarku krajowego pomidora z
        tych po 22 zł/kg i sobie spróbuj. Musisz poczuć różnicę, o ile
        posiadasz choć milimetr smaku.

        • myga Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 30.04.09, 11:14
          riki_i napisał:


          >Co innego chemiczna masówka z importu, co innego
          > wypieszczona polska szklarnia. Kup na bazarku krajowego pomidora z
          > tych po 22 zł/kg i sobie spróbuj. Musisz poczuć różnicę, o ile
          > posiadasz choć milimetr smaku.
          _________
          buhahaha
          wypieszczona polska szklarnia! Z pestycydami i inna hemia, naiwniaku.
          Ja tam wole masowke z importu z poludnia, ktora dojrzala pod prawdziwym sloncem,
          a nie w szklarni, gdzie wszystko nawet oswietlenie jest sztuczne!
        • glonik Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 30.04.09, 14:48
          riki_i napisał:

          > figrut napisała:
          >
          > > Nie widzę różnicy w pomidorach jeśli te po 4,80zł. i te po 11zł.
          > > są takie same, jędrne i dojrzałe (na ile to możliwe o tej porze
          > > roku).

          > Nie są takie same. Co innego chemiczna masówka z importu, co innego
          > wypieszczona polska szklarnia. Kup na bazarku krajowego pomidora z
          > tych po 22 zł/kg i sobie spróbuj. Musisz poczuć różnicę, o ile
          > posiadasz choć milimetr smaku.

          Wiesz na czym polega smak pomidora?
          Na chodzeniu koło niego, jak koło śmierdzącego jaja.

          Podlewasz - tylko korzenie, broń bosz po liściach; nawóz naturalny;
          uszczykiwanie zbędnych pędów; zapylanie - jako ta pszczółka Maja;
          Wiem, bo mój Ojciec miał taka "szklarenkę".
          Potem weszły tzw. samokończące się odmiany i los ogrodnika stał się łatwiejszy.
          Ale i w szklarni pielić też trzeba.
          A pomidorki na zmiany temperatury są bardzo wrażliwe.
          Do upierdu wymagające.
          Za to smak...

    • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 12:11
      Znam kilka takich egzemplarzy i wiem ,ze takowe naprawde istnieja.
      Ich głowny walor to tanie ich utrzymanie.Idealne na kryzyswink.
      • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 15:48
        Ja nie jestem tania w utrzymaniu (np. do dentysty latam samolotem),
        ale place za to sama.
    • net79 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 12:17
      uważam się za człowieka i ludzko traktuję swojego mężczyznę co też mi bardzo
      ludzkim podejściem jest wynagrodzone... ja nie chcę być tanim agd, a on tanim
      zaspokajaczem kobiecych potrzeb i mi to pasi, wolę tak, niż substytuować sobie
      inne potrzeby tanimi kwiatami, czy biżuterią, którą zgubię, lub wcale nosić nie
      będę, bo nie leży to w mojej naturze... nie rozumiem roszczeniowego podejścia,
      choć wiem, że każdy może, a wręcz powinien mieć inne, bo dzięki temu ewolucja
      idzie do przodusmile
    • deodyma Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 12:21
      niech kazdy zyje jak chce i niech robi, co chce.
      zyj i pozwol zyc innymsmile
    • panirogalik Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 13:08
      jeśli przyjąć za wyznacznik taniej i niewymagającej zony to co piszesz wychodzi
      mi, ze ja nią nie jestem a jakby sytuację odwrócić to mam taniego i
      niewymagającego męża
    • kicia031 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 13:13
      brak godnosci,s zacunku do siebie, wymagan jest rzeczywiscie przerazajacy. Moge
      tylko powiedziec, ze przez cala mlodoscwiekszosc z nas byla indoktrynowana w tym
      wlasnie kierunku i wiele prtacy potrzeba, by sie z tej pulapki myslowej wyzwolic.
      • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:10
        Ja mialam wymagania, jesli chodzi o wybor meza. Ale byly to
        wymagania dotyczace wyksztalcenia, zaplecza intelektualnego,
        okreslonych cech osobowosci, madrosci, bycia dobrym czlowiekiem etc.
        Nie mialam wymagan co do stanu finansowego np., bo wiadomo, ze
        naukowiec to nie Bill Gates - ale nie wyszlabym za maz za kogos, kto
        np. nie ma zadnej pasji, zainteresowania nauka, dla kogo priorytetem
        jest, zebysmy np. mieli elegancko urzadzony dom i wielki telewizor.
        Bo ja nie przywiazuje wagi do tego, i chcialam byc z kims, kto nie
        bedzie kupowal krzesel pod kolor kanapy, tylko cos, na czym mozna
        usiasc, a potem oddac to do charity shopu i pojechac na 2 lata do
        Chin.
    • jowita771 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 13:14
      Ja muszę przyznać, że dopiero na forum dowiedziałam się, że powinnam dostać od
      męża prezent za urodzenie dziecka. Nie spodobał mi się taki zwyczaj, więc nie
      cierpiałam, że mnie prezent ominął. Było mi natomiast miło, że mąż był ze mną w
      stałym kontakcie po porodzie, przyjeżdżał do nas codziennie, woził wszystko, o
      czym wspomniałam. Po powrocie do domu aktywnie uczestniczył w opiece nad
      dzieckiem, nie na zasadzie pomocy mnie, tylko jako pełnoprawny rodzic. Tylko
      tyle i aż tyle.
      • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 15:28

        Było mi natomiast miło, że mąż był ze mną w
        > stałym kontakcie po porodzie, przyjeżdżał do nas codziennie, woził
        wszystko, o
        > czym wspomniałam. Po powrocie do domu aktywnie uczestniczył w
        opiece nad
        > dzieckiem, nie na zasadzie pomocy mnie, tylko jako pełnoprawny
        rodzic. Tylko
        > tyle i aż tyle.

        Ale to nic w sumie nadzwyczajnego,zwykla kolej rzeczy.


        SERWIS EDZIECKO.PL POLECA:
        Nauka samodzielnego jedzenia
        Jak nauczyć dziecko samodzielnego jedzenia i nie zwariować? Relacja
        młodego taty
        Czy ojcostwa można się nauczyć? Dzieci lata
        Nie panikuj. To może być najpiękniejsze lato w twoim życiu. lola211
        UstawieniaWyloguj sięUlubione fora: Ulubione wątki **** PIES A
        DZIE...
        Biegnąca z wilkam...
        DIETA MONTIGNAC
        Dolnośląskie
        Dział O Yorkshire...
        dzieci z rocznika...
        emama
        Forum Humorum
        JEDYNAKI + ŁOBUZI...
        Kino
        Komunikacja
        Kościół, religia
        Kredyty mieszkani...
        Książki dziecięce...
        kwiaty w domu
        Makijaż idealny
        Małe dziecko
        O perfumach
        Ośla ławka
        piękne ozdoby - w...
        Przepisy
        Reflux moczowy, Z...
        Rękodzieło i ozdo...
        Salon
        Savoir vivre
        Starsze dziecko
        Strata dziecka, C...
        Szkoła Podstawowa
        Telewizja
        Testowe
        Uroda
        Wiadomości
        Wnętrza mieszkań
        WNĘTRZNOŚCI
        Wszystko o imiona...
        Wychowanie
        Wychowanie bez po...
        Wysokie Obcasy
        Zdrowie dziecka
        Zwierzęta
        Wrocław
        Morze
        Oddam/przyjmę - r...
        Kino - recenzje
        Teatr
        iPod i iTunes
        Yves Rocher
        Banki
        emagiel
        schowajWITAM WSZYSTKICH...
        płacenie kartąkredytową za przelew r...
        cos na poprawe humoru smile
        Kto brał kredyt na samochód?
        wina gruzińskie
        To nie jest kraj dla starszych ludzi
        i skończyło się...
        kupiłam zielone glanysmile
        więcej »Twoje Posty » Zdjęcia » Dodaj zdjęcia » Posty Twoich
        przyjaciół i nieprzyjaciół
        Forum Załóż forum »
        eDziecko
        eRodzice
        emama
        etata
        Mama cud
        Przedstawmy się
        Samodzielna mama
        Z dala od Polski
        Zdrowie kobiety
        reklama

        poleca:
        Mój stanikowy Mistrz
        Siostra w kryminale
        Być kobietą elegancką...
        • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 15:30
          o matko, to forum zaczyna szalec, albo tekst kasuje albo wrecz
          przeciwnie za duzo wkleja..
      • hanalui Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:21
        jowita771 napisał:
        > Było mi natomiast miło, że mąż był ze mną w
        > stałym kontakcie po porodzie, przyjeżdżał do nas codziennie, woził
        wszystko, o
        > czym wspomniałam. Po powrocie do domu aktywnie uczestniczył w
        opiece nad
        > dzieckiem, nie na zasadzie pomocy mnie, tylko jako pełnoprawny
        rodzic
        .

        Alleluja i do przodu big_grin
        To co wykonal twoj mez i pelnoprawny rodzic twego dziecka to
        najzwyczajniejsza normalnosc w normalnych partnerskich
        zwiazkach. Nie trzeba z tego powodu spiewac hymnow pochwalnych.
        No chyba ze na codzien pije i cie bije a na ta chwile akurat tak sie
        zmienil big_grin
        • facet_normalny Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 14:44
          to nie tak. imho jezeli cos jest ok to za to się dziękuje.
          jasne, że nie trzeba z tego powodu pisac pieśni pochwalnych, ale uśmiech, całus,
          szczere podziekowanie....
          Liczysz się z partnerem - okaż mu swoje uczucia. takze te pozytywne!

          Jeżeli cos "się nalezy jak psu zupa" to szybko moze odejść w zapomnienie - w
          koncu rutyna zabija.
          I nie pisze tego osobiście, ale na podstawie twojej wypowiedzi hanalui mi sie
          skojarzyło
    • cathy1976 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 13:23
      mało wymagasz = mało dostajesz
      Doskonale zdaję sobie sprawę, że istnieje kategoria osób, które nie
      chcą od życia/ męża/ pracy za wiele. Wystarczy im że mają dziecko/
      mąż nie pije i nie bije/ a praca jest.
      Co nie oznacza, że taka postawa musi być jako jedyna godna szacunku.
      Niektóre osoby uważają chyba, że przez taki minimalizm są wyluzowane
      i cool. A mnie się to kojarzy z brakiem ambicji. To znaczy, z dość
      nisko umiejscowioną poprzeczką.
      Można chcieć więcej. Naprawdę.
      • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 15:47
        To nie chodzi o to, ze chce sie malo, tylko Triss uznala to za
        TOZSAME z finansami i prezentami.

        Ja jestem bardzo wymagajaca i maz biedny ma ze mna trzy swiaty, ale
        NIE sa to wymagania finansowe np.

        Nie wychodzilam tez za maz za byle kogo, a moj maz spelnia wszystkie
        moje wymagania i oczekiwania w tym wzgledzie, jako kochajacy, madry,
        troskliwy i ciekawy czlowiek.
      • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:58
        > Niektóre osoby uważają chyba, że przez taki minimalizm są wyluzowane
        > i cool. A mnie się to kojarzy z brakiem ambicji.

        Czy ambicje muszą być tylko finansowe? Nie jadam sushi, ubieram się w lumpeksach, nie noszę biżuterii, mam gromadkę zupełnie zwyczajnych dzieci i kotów-dachowców oraz nisko płatną i mało prestiżową pracę, którą bardzo lubię. Uwielbiam się uczyć, poznawać świat i ludzi - przy czym eksploracja polskiej ściany wschodniej z noclegami po 30 zł od łebka jest dla mnie nie mniej fascynującą przygodą niż pobyt w 5-gwiazdkowym hotelu na Seszelach. Na ile stałabym się lepszym człowiekiem, gdybym zaczęła się ubierać u zagranicznych projektantów, obwieszać brylantami i regularnie bywać w 5-gwiazdkowych hotelach?
        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 17:04
          Otoz to. Ambicje ma sie rozne smile Ja wolalabym wyjsc za maz za
          biednego naukowca, niz bogatego biznesmena, bo wiedza zdecydowanie
          bardziej mi imponuje, niz pieniadze.
          • cathy1976 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 20:34
            Mnie się wydaje, że nie tylko o finansach Triss pisała. W końcu
            pisała równiez o wyrozumiałosci dla męża, który ma hobby i oglada
            pornole. I braku własnych zainteresowań.
            Co do finansów, to ja jestem głównym zarabiającym w mojej rodzinie i
            wolę żeby mąż mnie dopieszczał w inny sposób niż jakimiś drogimi
            prezentami, bo kupienie czegoś drogiego w sklepie to dla mnie
            pójście na łatwiznę wink
    • daisy Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 13:42
      Eee tam, ale wydumki. Osobiście sto razy wolę kawę z koleżanką (ważne, żeby
      koleżanka była dobra, kawa może być z biedronki!) niż pobyt w czterogwiazdkowym
      hotelu, wśród ludzi, którzy najchętniej uśmiechają się do mojej karty
      kredytowej. Diamenty? Śmiech na sali...Masz ambicje zostać Merlin Monroł?
      Kwiatów i prezentów też nie wymagam, wolę wymagać zupełnie innych rzeczy, a jak
      wiadomo, nie można mieć wszystkiego. Ciuchy ze szmateksu są be? Najlepiej ubrana
      kobieta w moim mieście ubiera się w lumpeksach i wszyscy się za nią oglądają.
      Miałam w życiu różne fazy, i prosperity, i klepanie biedy z suchym chlebem. To w
      ogóle jest nieistotne. Ważne jest, żeby MIEĆ Z KIM WYPIĆ TĘ KAWĘ.
      A mąż niech ma to hobby, jak najbardziej. O ile ja też mogę jakieś mieć oczywiście.
    • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 14:16
      He he, Triss. Rozumiem, ze to odpowiedz na poprzedni watek.

      Ja nie jem byle czego, chodze do kosmetyczki, do fryzjera, uzywam
      np. tylko specjalnych ekologicznych produktow i mydelek nie do
      kupienia w sklepach, henne do wlosow sprowadzam sobie z Jemenu, mam
      diamenty, wszystko inne tez, i w zwiazku z tym problem finansowy dla
      mnie nie istnieje i moge cieszyc sie czyms zupelnie innym. Jak chce
      sobie poleciec na weekend do Monaco, to lece, i nie musze sie
      ogladac na meza.

      Poza tym zdecydowanie ani nie sprzatam, ani nie prasuje, a obiady
      gotuje maz. W ogole nie zajmuje sie domem, bo po pierwsze pracuje, a
      po drugie nie lubie, i chyba bym predzej zwariowala, niz zabrala sie
      za gotowanie czy pranie.

      Zreszta podrozujemy oboje tak duzo, ze rzadko bywamy w domu -
      czasami nie ma nas calymi tygodniami i ja nie mam jakiegos
      imperatywu w zwiazku z tym, zeby firanki pasowaly do wystroju, bo
      dopoki jest funkcjonalnie, to jest mi wszystko jedno.

      Co do ciuchow, tez jest mi wszystko jedno - mam i kupione w NY, mam
      i kupione w charity shopie. A co do bycia niewymagajaca, to chyba
      zart - nie mam po prostu wymagan finansowych, bo wlasciwie mam
      wszystko i o wiele bardziej mnie cieszy, jak maz ugotuje mi zupe,
      niz jak przytarga cos, co sama moge sobie kupic.
      • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 14:36
        Jeszcze co do koszul, podczas 4 lat zwiazku wyprasowalam je mezowi
        moze 4 razy (4 koszule). Chodzi w niewyprasowanych, albo - jak juz
        musi - prasuje sobie sam. Raczej wygrywa pierwszy wariant, co ani
        mnie, ani jemu nie przeszkadza, bo nie w wyprasowanej koszuli lezy
        wartosc czlowieka. Widzialam go juz i w dwoch roznych butach, i w
        dwoch roznych rekawiczkach (jedna czarna skorzana, druga zielona
        polarowa), i w T-shircie zalozonym na biala koszule, i nic mnie nie
        rusza. Czepiam sie innych rzeczy i jestem generalnie nielatwa we
        wspolzyciu, ale nie czepiam sie pie...typu recznik na podlodze
        np., bo nie o to chodzi.
        • ca.melia Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 14:42
          zapomniałaś triss dodać, że rodzić trzeba tylko naturalnie i bez
          znieczulenia, bo inaczej się nie liczy.
        • the_last_guardian_angel Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 12:49
          croyance napisała:

          > Jeszcze co do koszul, podczas 4 lat zwiazku wyprasowalam je mezowi
          > moze 4 razy (4 koszule). Chodzi w niewyprasowanych, albo - jak juz
          > musi - prasuje sobie sam. Raczej wygrywa pierwszy wariant, co ani
          > mnie, ani jemu nie przeszkadza, bo nie w wyprasowanej koszuli lezy
          > wartosc czlowieka.

          Może wartość człowieka nie leży w wyprasowanej koszuli, ale są rzeczy których
          się po prostu nie robi, jak na przykład dłubanie w nosie. Wychodzenie w
          niewyprasowanych koszulach należy do tej samej kategorii.

          W.
        • lago.titicaca Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 17:59
          croyance napisała:
          > Jeszcze co do koszul, podczas 4 lat zwiazku wyprasowalam je mezowi
          > moze 4 razy (4 koszule). Chodzi w niewyprasowanych, albo - jak juz
          > musi - prasuje sobie sam. Raczej wygrywa pierwszy wariant, co ani
          > mnie, ani jemu nie przeszkadza, bo nie w wyprasowanej koszuli lezy
          > wartosc czlowieka. Widzialam go juz i w dwoch roznych butach, i w
          > dwoch roznych rekawiczkach (jedna czarna skorzana, druga zielona
          > polarowa), i w T-shircie zalozonym na biala koszule, i nic mnie
          nie
          > rusza


          Tak, tak. Takich sie widuje.
          Podobni do strachow na wroble.

          z reguly to raczej bezdomni.
      • chicarica Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 19:21
        Ok, super. Tylko że Triss nie pisała o ludziach, którzy mają diamentów do urzygu
        i odżywiają się wyłącznie krewetkami sprowadzanymi na specjalne zamówienie z
        Bajabongo w Malezji, a o zwykłych, przeciętnych Polakach, takich dla których
        PREZENT dla żony to biżuteria Kruk lub bukiet róż z pobliskiej kwiaciarni. I że
        taka żona twierdzi uparcie, że ten bukiet róż jest dla niej nieważny i lepiej
        kupić śpioszki dla dziecka, że ona sobie lepiej kupi Ziaję zamiast Vichy, że co
        za problem - zje kanapki zamiast wyżartego przez męża obiadu. I ogólnie chodzi o
        ten ETOS matki Polki, która sobie cichutko w kątku usiądzie jak myszka, nie
        wadząc nikomu, zje byle co, ubierze się w byle co i dla siebie niczego nie
        będzie chciała.
        Ty masz w nosie diamenty, bo je MASZ albo możesz mieć. Takiej matce Polce nikt
        diamentów nie proponuje, a gdyby cichutko bąknęła że chciałaby pierścionek, to
        mąż by ją wyśmiał, bo przecież lepiej kupić plazmę niż jakieś tam diamenty.
    • fajka7 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:31
      Ja akurat nie przywiazywalabym sie az tak do szczegolow typu prezent
      za urodzenie dziecka czy za cos innego, ale rozumiem, ze chodzi Ci
      ogolnie o taka postawe czy takie miejsce w ukladzie, gdzie kobieta
      pelni funkcje ekonomicznego personelu na stanie gospodarstwa
      nalezacego do meza.
      No pewnie masz racje, jest czesc takich zwiazkow, ale wlasciwie co z
      tego? Uwazasz, ze wszyscy, w tym wszystkie kobiety powinny byc
      ambitne, wymagajace, luksusowe wrecz i mierzace najwyzej jak sie da?
      Bo ja uwazam, ze to by zaburzalo rownowage. Ludzie o ograniczonych w
      tym czy innym zakresie potrzebnach sa niezbedni moim zdaniem chocby
      po to, zeby wykonywac pewne mniej wdzieczne zawody, ktore sa bardzo
      uzyteczne choc niedoceniane. Tak po prostu musi byc i zawsze bedzie
      i nie ma sie co z tym spierac. To jest zwyczajnie rzeczywistosc i ja
      bym ja raczej uszanowala niz potepiala.
      • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:42
        A możemy pominąć aspekt finansowy i skupić sie na minimalizacji
        własnych potrzeb przez panie? Czy z założenia matka i żona ma
        stawiać siebie na ostatnim miejscu w kolejności dziobania? Chodzi mi
        o postawę kiedy kobieta niewiele oczekuje, niewiele dostaje i uważa,
        że to w porządku, bo przeciez mężczyźni są tacy i owacy.
        Zapitala w kuchni, pokoju dziecinnym + zawodowo a od chłopa nie może
        nawet wyegzekwować wbicia gwoździa lub wspólnego wyjazdu
        wypoczynkowego. Forum poradzi, żeby gwóźdź wbiła sama, bo przecież
        nie jest kaleką i wyjechała też sama, bo najwyraźniej pan nie ma
        ochoty.
        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 16:53
          No w tym kompletnie sie z Toba zgadzam - w watku o kwiatkach pisalam
          przeciez, ze jestem przeciwna etosowi Matki Polki, ktory wiaze sie z
          cierpietnictwem, braniem wszystkiego na swoj leb, a potem
          roszczeniem do specjalnego traktowania jako istoty spolecznie
          uposledzonej, ktorej trzeba w nadzwyczajny sposob zrekompensowac
          bycie 'underdog'.

          Ja swoje potrzeby zaspokajam, ale i nie uwazam tez faceta za idiote,
          ktory nie potrafi wbic gwozdzia. Moj maz gotuje, prasuje (jak musi),
          jak przychodza do mnie kolezanki z dziecmi, czesto dziecmi zajmuje
          sie on, a my sobie gadamy etc.
          • verdana Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 17:52
            No i tu Tross, się z Toba zgadzam - jak nie mowimy o finansach (z
            brylantami za urodzenie dziecka moj mąż zlatywalby z najblizszych
            schodow, bo ja nie jemu to dziecko urodzilam, tylko nam i uwazam
            prezent za to za wrecz ponizający). Ale, jako zdeklarowana
            feministka, widze tez druga strone - sporo kobiet na wychowawczym,
            nie z malutkim niemowlęciem, nie krotko po porodzie, ktore
            oczekuja, ze jak facet utrzymujący całą rodzine wroci z pracy, to
            one powinny mieć czas na odpoczynek. I ze mąż nie ma "pomagać" w
            takiej sytuacji w domu (jestem jak najbardziej za), tylko
            rownorzednie z zoną tym domem się zająć.
            I to mnie wq... wcale nie mniej.
            • undomestic_goddess Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 18:13
              verdana napisała:

              > Ale, jako zdeklarowana
              > feministka, widze tez druga strone - sporo kobiet na wychowawczym,
              > nie z malutkim niemowlęciem, nie krotko po porodzie, ktore
              > oczekuja, ze jak facet utrzymujący całą rodzine wroci z pracy, to
              > one powinny mieć czas na odpoczynek. I ze mąż nie ma "pomagać" w
              > takiej sytuacji w domu (jestem jak najbardziej za), tylko
              > rownorzednie z zoną tym domem się zająć.
              > I to mnie wq... wcale nie mniej.

              Zasadniczo tak, ale jeśli tego drobiazgu jest więcej niż jedno i ten ojciec
              długo pracuje, a matka zasuwa za półtorarocznym dzieciakiem, który się na
              wszystko wspina i nie śpi w dzień ani sekundy, a jak zaśnie to potem przez
              godzinę wyje po przebudzeniu? Nie wszystko jest takie proste.

              A prezent nie w nagrodę za urodzenie dziecka, a na pamiątkę, celem uczczenia
              chwili. Czy to takie poniżające? No nie dorabiajmy teorii do prezentów.
              • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 18:37
                Dla mnie ten zwyczaj - o ktorym zreszta dowiedzialam sie z forum -
                tez jest ponizajacy - cala byla na ten temat dyskusja w innym watku,
                moze verdana bedzie umiala wyjasnic to w bardzej przystepny sposob,
                niz ja.
                • lila1974 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 18:41
                  Ale co tu wyjaśniać?

                  Dla ciebie ten zwyczaj jest poniżający, dla mnie nie. Wszystko w
                  temacie.
                  • undomestic_goddess Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 19:47
                    Ot co. A do tego dla mnie jest śmieszne dorabiać teorię do prezentu.

                    Tym sposobem, gdy mężczyzna Wam przytrzyma drzwi, Wy z oburzeniem mu wyrywacie
                    klamkę, bo to mężczyzna?

                    Dla mnie Twoja teoria, Croyance, kojarzy się z kobietami na traktory.
                    • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:41
                      A mnie kojarzy sie z rownoscia w zwiazku - i tak jak piszecie, ze
                      facet ma raczki i moze sobie prasowac (mojemu by do glowy nie
                      przyszlo, zeby poprosic o to mnie), tak i ja mam raczki i moge sobie
                      otworzyc drzwi.
                      • lila1974 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 08:34
                        A ja mimo, że rączki mam to lubię jak mi mężczyzna te drzwi przytrzyma i nijak
                        to mojej godności nie uwłacza, w żaden również nie wpływa na postrzeganie owego
                        jako szowinistycznej świni tongue_out
                        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 11:31
                          Ha, bo kobiety chcialyby miec wszystko big_grin I rownouprawnienie, i
                          specjalne przywileje tongue_out A przywileje wiaza sie z wieksza
                          odpowiedzialnoscia: i jesli uznam, ze jako MATKA kobieta ma prawo do
                          wiekszych przywilejow z tego wzgledu, to i zaakceptowac powinnam, ze
                          wtedy wszystko bedzie na jej glowie. Im wyzsze stanowisko, tym
                          wieksza odpowiedzialnosc tongue_out
                          • lila1974 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 11:39
                            Równouprawnienie i przywileje się wykluczają?
                            Nie sądzę.
                            Co ma równość pensji na tym samym stanowisku do przepuszczania mnie w drzwiach?
                            Ano nic.

                            Równouprawnienie to nic innego jak sprawiedliwość społeczna - przywileje
                            wynikają z kultury.
                            • s.lonko Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 12:22
                              Oczywiście, że można mieć i równouprawnienie, i przywileje.

                              Akurat taki poród to moment, w którym równouprawnienie idzie się gonić, bo nawet
                              najbardziej postępowy mąż za mnie nie urodzi - zrobię to tradycyjnie ja, w
                              związku z czym on może mi tradycyjnie przynieść bukiet. Co nie wyklucza
                              zajmowania się dzieckiem po porodzie etc., bo i dlaczego by miało. Dla mnie
                              kwiaty czy prezent w takiej chwili to żadne "wynagrodzenie" czy "zapłata za
                              dziedzica", tylko miły gest i już, na zasadzie "żona leży w obskurnej szpitalnej
                              sali, to sprawię jej trochę frajdy i postawię przy łóżku jej ulubione kwiatki".
                              Musiałabym mieć b. niskie poczucie własnej wartości, żeby w różach czy
                              kolczykach z brylantami dopatrywać się umniejszania roli kobiety i zastanawiać
                              się, czy aby na pewno mi się należy i co muszę dać w zamian.

                              Zresztą pal licho poród - mąż na co dzień nosi ciężkie zakupy, przepuszcza mnie
                              w drzwiach itp. i trakuje to jak oczywistość, bo tak go wychowano. Jak to się ma
                              do równouprawnienia? A może powinnam zrezygnować z pracy i zająć się wyłącznie
                              obsługą pana męża, bo przecież wspomniane przywileje i jeszcze kariera to już
                              zbytek łaski? No ludzie.
                              • lila1974 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 12:30
                                s.lonko napisała:
                                A może powinnam zrezygnować z pracy i zająć się wyłącznie
                                > obsługą pana męża, bo przecież wspomniane przywileje i jeszcze kariera to już
                                > zbytek łaski? No ludzie.


                                Nie, nie ... w ramach równouprawnienia powinnaś mu te ciężkie toboły wyrwać i
                                sama se zatachać do chałupy!
                                Skoro kwiatów nie wolno, drzwi nie wolno, to nie wolno również czynić wyjątków
                                dla bagaży!
                              • hanalui Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 12:40
                                s.lonko napisała:

                                > kwiaty czy prezent w takiej chwili to żadne "wynagrodzenie"
                                czy "zapłata za
                                > dziedzica", tylko miły gest i już, na zasadzie "żona leży w
                                obskurnej szpitalne
                                > j
                                > sali, to sprawię jej trochę frajdy i postawię przy łóżku jej
                                ulubione kwiatki".

                                Zaraz ci pewnie odpowiedza ze dla nich wazniejsze bylo ze maz
                                oplacil prywatna salke i lezala tam w pizamce dolcze gabana, wiec
                                kwiatow juz nie trzeba bylo big_grin
                • undomestic_goddess Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 19:59
                  moze verdana bedzie umiala wyjasnic to w bardzej przystepny sposob,
                  > niz ja.


                  Dziekuję za propozycje, słowo pisane rozumiem i tamten wątek czytałam. Nie
                  przemawia do mnie. Sztuczne. Nie jestem zainteresowana tłumaczeniem kwestii
                  prezentu, bo już za długo o tym było. Wyraziłam jedynie swoje zdanie i nie widzę
                  powodu, by mi je na siłę zmieniać. Nie musisz tu prowadzić działalności misyjnej
                  i biednych matek-Polek na jedyna słuszną drogę sprowadzać.
                  • ledzeppelin3 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 20:42
                    Przypomina mi się wątek, gdzie laska w 9-yum miesiącu ciąży i
                    zpółtorarocznym dzieckiem przy nodze pytała na forum-wiedzy-krynicy,
                    czy powinna przystać na pomysł mężulka- tygodniowy samotny wyjazd
                    pana celem pielęgnowania hobby. 90% pań pobłażliwie pisało, że
                    oczywiście. Mężczyzn trzeba dopieszczać. Un sie przecież niedługo
                    natrudzi przy noworodku. A jak pani zacznie rodzić? Wielkie rzeczy,
                    pojedzie se sama do szpitala i urodzi, co ona, dziecko? Trzeba
                    pozwolić mężczyźnie się zabawić, bo inaczej może zostawić i pójść do
                    młodszej. A kobieta ma siedzieć na tyłku, opiekować się dziećmi i
                    zawieść do szpitala. Na dowód słuszności tej tezy, laski jedna za
                    drugą oświadczały, że one same się do szpitala wiozły i nie umarły
                    (co do pewnego stopnia tłumaczy ich rozpaczliwe nawoływanie kolejnej
                    nieszczęśnicy do tego samego- ja miałam przesrane, czemu iinej ma
                    być lepiej?)
                    Dlaczego się tak nie szanujecie??
                    • mamaemmy Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 21:08
                      no chyba bym zabiła jakby mi mój mąż chciał wyjechac w celu pielęgnowania
                      hobby,pod koniec mojej ciąży ..Nie znam takiego faceta,który by na to
                      wpadł..Bogu dzięĸi
                      • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 21:12
                        He, he, "Siedem lat w Tybecie" mi się przypomniało.
                    • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 21:48
                      O, ja też pamiętam tamten wątek. Słodki był. Bardzo heroiczne
                      postawy, bardzo. No w czym problem taksówkę ewentualnie zamówić,
                      przeciez pani do szpitala trafi, nie? A misiaczek skoro ma hobby to
                      trzeba to uszanować.
                      • fajka7 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 22:07
                        Ale czy misiaczek z hobby zamiast rodziny to norma u nas? Az tak zle
                        jest?
                        Zgadzam sie, ze kobiety sie nie szanuja- nikt ich zreszta tego
                        szacunku nie uczy, gdy jest na to czas. Glowne obowiazujace wzorce
                        wychowania dziewczynek wiele sie nie zmieniaja, no ale co?
                        Ponarzekac sobie, tak?
                        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:39

                          Moj maz,jak juz pisalam, nie jest Polakiem i o Matkach Polkach
                          czytal w ksiazkach historycznych. Jest normalnym, nowoczesnym
                          facetem, dla ktorego zajecie sie domem nie jest zadnym problemem ani
                          szokiem, ktory nie oczekuje, ze np. ja mam gotowac (ja nie gotuje),
                          i jest miedzy nami normalnie.
                          • triss_merigold6 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 15:21
                            Jest z innych realiów kulturowych więc nie jest dobrym materiałem
                            porównawczym. To tak jakby porownywać japońską korporacyjną kulturę
                            pracy z polską. Absurd.
                            • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:44
                              To prawda, Triss, ale moj ojciec byl identyczny. Moje malzenstwo
                              bardzo przypomina malzenstwo moich rodzicow.
                      • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:37

                        A Ty nadal swoje, Triss, o modelu, gdzie babka jest jak Lara Croft i
                        bierze na swoje barki wszystkie problemy, a facet nic nie robi.

                        Jaki misiaczek? Jakie hobby? Hobby uprawiamy razem, dbamy o siebie,
                        jaki w tym heroizm? Jak ja jestem chora, maz gotuje mi zupe, jak on
                        jest chory, to ja pomagam etc. Tylko widzisz, moj maz pomaga na co
                        dzien i prowadzi dom w o wiele wiekszym stopniu, niz ja, wiec nie
                        musi dokonywac jakichs symbolicznych gestow.
                        • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:05
                          Tylko widzisz, moj maz pomaga na co
                          > dzien i prowadzi dom w o wiele wiekszym stopniu, niz ja, wiec nie
                          > musi dokonywac jakichs symbolicznych gestow.

                          Czy tobie sie wydaje, ze owe gesty sa w zamian?

                          W moim przypadku kazdy zajmuje sie domem na tyle, na ile czas mu
                          pozwala.Facet kupi, ugotuje i wyprasuje, dziecko na zajecia
                          podrzuci, a ponadto wykonuje mase czynnosci, ktorych ja osobiscie
                          nie lubie, typu naprawa auta u mechanika, wymiana oleju, jakies
                          naprawy, remonty.Ja w sumie tak naprawde mam duzo mniej obowiazkow.
                          A jednoczesnie facet dokonuje tych wlasnie symbolicznych gestow-
                          kwiaty, prezenty, itd.Nie zebym sama nie mogla sobie kupic.Duzo
                          fajniej jednak otrzymac.
                          • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:46
                            He he, moj maz w zyciu by nie wiedzial, jak wymienic olej albo zrobic
                            remont. Obowiazkow mamy tyle samo, ale np. maz wiecej zarabia i w
                            zwiazku z tym wiecej placi np. za dom.
                    • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:44

                      Pomysl samotnego wyjazdu mojemu mezowi by nawet nie postal w glowie,
                      tak samo jak nie postaloby mu w glowie, zeby prosic mnie o
                      wyprasowanie jego koszuli.

                      A hobby uprawiamy wspolne, tak samo, jak wspolnie dbamy o dom.
                      • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:07

                        I to ma byc takie fajne?
                        E, to ja jednak wybieram prasowanie koszul i odrebne wyjazdy.
                      • kali_pso Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:19
                        > tak samo jak nie postaloby mu w glowie, zeby prosic mnie o
                        > wyprasowanie jego koszuli.


                        Ale dlaczego nie?
                        Czym innym jest prośba o wyprasowanie, a czym innym narzucenie tej
                        czynności drugiej osobie- "Kochanie, czy mogłabyś..."
                        od "wyprasowałaś już tę koszulę?"- chyba jest różnica w przekazie,
                        prawda? Prośba o wyprasowanie to również znak, że osoba prosząca nie
                        uważa, że prasowanie koszul to domena tej drugiej, bo wtedy by nie
                        prosiła tylko szukała koszuli w szafiewinkP
                        U nas z mężowskimi koszulami bywa róznie- jak ja prasuję hurtem to i
                        jego koszule, ale najczęściej on robi to sam, bo uważa, że wykonuje
                        to lepiejwinkP Natomiast bywa, że robię to na cito, po jego prośbie
                        właśnie.
                        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 18:51
                          Dlatego, ze zawsze prasowal sobie sam, tak samo jak jego ojciec, i na
                          szczescie nie wie big_grinDDDDD ze w niektorych rodzinach prasowanie jest
                          domena kobiet. U mnie w domu bylo tak samo - moja matka predzej by
                          wyskoczyla oknem, niz cokolwiek uprasowala: rodzice zatrudniali
                          pania, ktora zajmowala sie i praniem, i gotowaniem, i prasowaniem dla
                          ich obojga.

                          Jasne, ze jesli ja gdzies wychodze i sie spiesze, i poprosze go o
                          pomoc, to wyprasuje mi sukienke, a ja - w analogicznej sytuacji -
                          wyprasuje mu koszule. Ale na co dzien nie ma sprawy, zreszta on
                          chodzi w niewyprasowanych.
                          • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 19:00
                            ze w niektorych rodzinach prasowanie jest
                            > domena kobiet.

                            Znam takie domy- uklad obojgu pasuje.

                            Ja akurat prasowaniem koszul na co dzien sie nie zajmuje, bo po
                            prostu nie lubie.Ale jesli mnie facet poprosi, prosze bardzo.Czyli
                            tak jak u ciebie.
                      • attiya Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 08:41
                        croyance napisała:

                        >
                        > Pomysl samotnego wyjazdu mojemu mezowi by nawet nie postal w glowie,
                        > tak samo jak nie postaloby mu w glowie, zeby prosic mnie o
                        > wyprasowanie jego koszuli.
                        >
                        a cóż to takiego złego w poproszeniu o uprasowanie koszuli. To jakas hańba czy
                        szczególne upokorzenie biednej kobiety? Bo wiesz - mi jakos to nigdy nie
                        przyszło do głowy gdy raz na jakis czas uprasuję takową. I nie czuję się tez
                        specjalnie przez to gorsza od pana męża. Bo on w tym czasie zajmie się
                        dzieckiem albo naprawi samochód albo zrobi barierkę blokującą schody - to czego
                        ja akurat nie zrobię.

                        • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 11:27
                          Zadna hanba, ale maz generalnie nie przywiazuje wagi do prasowania i
                          jak juz musi, to wyprasuje sobie sam. No chyba, ze sie spieszy etc.,
                          ale ja tez pracuje i tez sie spiesze, wiec dziala to i w druga
                          strone.

                          Co do samochodu, pojecia by nie mial, jak sie za to zabrac big_grin
                          Barierki tez by nie zrobil. Ale np. przygotowac zagadki i zabawy dla
                          dzieciakow (np. mojej siostrzenicy, kiedy ja odwiedzamy) - jak
                          najbardziej.

                          Ale masz racje, w tym, o czym piszesz, i co ktoras z dziewczyn juz
                          napisala: to nie jest tak, ze maz 'pomaga' zonie - on prowadzi dom
                          RAZEM z nia.
                  • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:42

                    Jak bede chciala, bede prowadzila dzialalnosc misyjna, a i
                    kampanie big_grin
        • beata-12345 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 28.04.09, 17:31
          Problem polega na tym, że niektóre kobiety boją się panicznie
          oczekiwać więcej. Bo a nuż on weźmie d... w troki i sobie pójdzie?
          Więc siedzą cicho, wiele nie wymagają, najwyżej ponarzekają do
          koleżanek, jaki ten chłop niedobry. Albo na forum. To jest po prostu
          strach, boją się, że nie utrzymają siebie, dzieci, nie dadzą sobie
          rady. Mam takie koleżanki i żadne tłumaczenia, że byłoby im lepiej
          samym, nie pomagają.
          Dziwne tylko, że wybierają sobie takich facetów, którzy potrafią
          tylko zalegać przed kanapą, a jak przewiną dziecko to świeto w domu.
          Nie oszukujmy się, wystarczy być rok przed ślubem razem, żeby się
          przekonać, z kim mamy do czynienia. Facet nie jest w stanie się
          przez rok kamuflować aż tak, żeby się nie zorientować, z
          jakim "misiem" ma się do czynienia. I nie ulega nagłej metamorfozie
          po ślubie czy urodzeniu dziecka.
    • kali_pso Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 21:45


      No cóż, ja też mężowi gotuję a zakupy robię oszczędnie, bo tego
      wymaga nasza sytuacja finansowa. I nie wiem, czy jestem tania czy
      droga w utrzymaniu, bo to, co chcę kupuje sobie sama, nie czekam ani
      nie proszę. Mnie wystarczy jak mąż pamięta o urodzinach, imieninach,
      rocznicach i jakieś ziele przyniesie na tą okolicznośćwinkP


      Jakis czas temu natomiast przestałam udowadniać jemu, światu i
      sobie, że wszystko potrafię, bo jak wiekszosc facetów wykorzystywał
      to skrupulatnie mówiąc, "Kochanie przeciez Ty potrafisz to załatwić,
      zrób.....". On miał wolne a ja z językiem na brodzie ganiałam.
      Straciłam nagle wiele umiejętności i pan mąż musiał zacząć brać
      aktywniejszy udział w życiu domowymwink


      A dzisiaj miałam sytuację jakby obrazująca temat niewymagających żon.
      Zawieźliśmy ponad 10 metrów materiału do tapicera- wysiadamy z auta
      a moja mamusia rzuca tekst: "No wzięłabyś ten materiał" a ja na to,
      że mąż weźmie, an to moja matka "Ale Ty jestes leniwa" na to ja, że
      całe szczęście, że taka jestem, że znam swoje miejsce w rodziniewinkP
      A poza tym obcasy mam za wysokiewinkP
      Znając moja matkę- złapałaby ten materiał a później zrzędziła, jak
      to nie ma na kogo liczyć i jak jej cięzko. Tak mniej wiecej
      przebiegały podobne akcje w moim rodzinnym domu- mamusia heroska a
      zadowolony mężuś z rączkami w kieszeniach.
      • epistilbit Ten wąteczek 25.04.09, 22:03
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=85474775&a=85474775
        bo mowa była o półtorarocznym dziecku a tu jest 4 letnie
        zresztą co za różnica, wiek dziecka nic nie zmienia
        oj słodki wacik oj słodki


        zaczynam się cieszyć, że kiedyś zaczęłam się uczyć szacunku do siebie big_grin
      • kropkacom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 22:07
        Ja tania nie jestem na pewno smile Ale nie wydaje kroci na ciuchy czy kosmetyki bo
        nie potrafię (nigdy nie umiałam) i nie potrzebuje (to akurat tylko moje zdaniesmile
        ). Mam za to inne wymagania i wydatki które często są fanaberią. Na zewnątrz to
        faktycznie musi wyglądać tak jak pisze autorka wątku. NO cóż, przeżyje
        • kropkacom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 22:10
          A od męża wymagam dużo. Prezentu za bliźniaki nie dostałam bo nawet nie
          wiedziałam ze powinnam smile
        • ledzeppelin3 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 22:22
          Hehe czym rozsierdzisz emamę?

          Nawet nie tym, że ma się faceta, który opiekuje się dziećmi i nie
          musi mieć ściągi, jak odróżnic bodaska od śpiochów
          nawet nie tym, że są kobiety, które nie mają obowiązku jeżdzić na
          coniedzielny obiadek do teściowej
          Ale na pewno tym, że się chodzi do kosmetyczki i (dlaboga) wydaje na
          krem 300 złotych
          O tak, tym to tak
          tongue_out
          • croyance Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:47

            IMHO facet, ktory nie wie, jak zajac sie niemowlakiem, to chyba
            jakis przezytek. Zartujecie chyba?
            • triss_merigold6 Wiesz co 26.04.09, 15:15
              Wiesz, jeśli przeciętny polski real Cię nie dotyczy to może się nie
              wypowiadaj?
              Nie wiesz co to jest pępkowe, nie wiesz, że dla jakichś 90% polskich
              mężczyzn obiad bez mięsa to nie jest obiad etc. Czytasz wątek z
              kompletnie innej perspektywy, bo Twój facet jest z innych realiów
              kulturowo-obyczajowych.
              • gryzelda71 Re: Wiesz co 26.04.09, 15:21
                Przeciętny polski real nie jest mi obcy,ale o pępkowym to długo po narodzeniu
                pierwszego dziecka usłyszałamsmile
              • ll66 Re: Wiesz co 26.04.09, 15:55
                > Wiesz, jeśli przeciętny polski real Cię nie dotyczy to może się nie
                > wypowiadaj?
                > Nie wiesz co to jest pępkowe, nie wiesz, że dla jakichś 90% polskich
                > mężczyzn obiad bez mięsa to nie jest obiad etc

                bez jaj triss, pepkowe to nie ogolnopolska nazwa chlania po urodzeniu dziecka, a
                jesli 90% twoich znajomych twierdzi ze obiad bez mięsa to nie jest obiad to masz
                znajomosci wsrod jakis nizin spolecznych
                • lola211 Re: Wiesz co 26.04.09, 17:11
                  Nie sadze, by chodzilo o znajomych Triss.
                  Jednak co racja to racja- wiekszosc w naszym spoleczenstwie to
                  prosci ludzie, gdzie w niedziele rosol i schabowy, a w tygodniu kopa
                  ziemniakow z chabanina , bo inaczej sie nie liczy.
                  Do mnie ta prawda dotarla pare lat temu, wczesniej tez mialam
                  zludzenia, ze to jakis margines.Nie, to jest norma.
                  • croyance Re: Wiesz co 26.04.09, 19:01
                    Dziewczyny, ja sie wychowalam w Polsce, i nie przypominam sobie,
                    zebysmy kiedykolwiek jedli schabowe z ziemniakami. Moj ojciec gotowal
                    zupe z dyni, pierozki ze szpinakiem, mama - jak juz musiala - robila
                    pizze na drozdzowym ciescie (ale unikala gotowania) i kotleciki z
                    pieczarek.
                    • nutka07 Re: Wiesz co 26.04.09, 19:27
                      Moze miesa nie jadaliscie wink
                      • croyance Re: Wiesz co 26.04.09, 20:09
                        Jadalismy, np. pieczen rzymska, gulasz: wiadomo, ciezko bylo wtedy
                        cokolwiek dostac, ale jak sie udalo, nikt nie robil z tego kotletow,
                        tylko np. piekl.
                        • myga Re: Wiesz co 26.04.09, 21:12
                          croyance napisała:

                          ciezko bylo wtedy
                          > cokolwiek dostac, ale jak sie udalo, nikt nie robil z tego kotletow,
                          > tylko np. piekl.
                          ___________
                          a ja lubie czasem schabik z ziemniaczkami i mloda kapustka zjesc....
                          • croyance Re: Wiesz co 26.04.09, 21:32
                            Moi rodzice mieli talent do unikania potraw pracochlonnych smile i np.
                            od dziecinstwa jedlismy ziemniaki w mundurkach, bo perspektywa
                            obierania jakos nikomu sie nie podobala smile
                • attiya [...] 27.04.09, 09:08
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • croyance Re: Wiesz co 27.04.09, 11:38
                    Ja tego nigdzie nie napisalam, i wcale nie uwazam, ze zwyczaj 'z
                    nizin'. Ale byc moze, regionalny? Bo moja matka o nim tez nie
                    slyszala.

                    Przypomina mi to szok, jakiego doznala moja kolezanka ze studiow na
                    wiesc, ze 95% grupy nie wie, ze na Wigilie je sie groch z kapusta.
                    Rozmawialismy o roznych zwyczajach swiatecznych, i okazalo sie, ze w
                    roznych rejonach Polski sa zupelnie inne.

                    O jakich kaczkach piszesz, Attiya?
                    • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 11:44
                      kiedyś Pan Prezydent wspomniał o tym, że on wychował się na zupełnie innym
                      podwórku niż Pan Tusk. Nie muszę chyba pisać, że jego podwórko było o niebo
                      lepsze od podwórka Tuska....i takie tam inne...
                      A jeśli chodzi o zwyczaje świateczne, dopiero przeprowadzając sie pod W-wę ze
                      sciany wschodzniej dowiedziałam sie, że na Boże Narodzenie je się a raczej pije
                      barszcz czerwony. Szok ! U nas jest zupa grzybowa.
                      • hanalui Re: Wiesz co 27.04.09, 12:16
                        attiya napisała:
                        > A jeśli chodzi o zwyczaje świateczne, dopiero przeprowadzając sie
                        pod W-wę ze
                        > sciany wschodzniej dowiedziałam sie, że na Boże Narodzenie je się
                        a raczej pije
                        > barszcz czerwony. Szok ! U nas jest zupa grzybowa.

                        Dziwne bo ja ze wschodu i cala rodzina jak najbardziej ze wschodu,
                        nawet juz tego nienalezacego do PL i barszcz czerwony u nas big_grin
                        • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 12:27
                          hehe może jeszcze bardziej na wschodzie znowu jest czerwony bo u nas to czarny
                          ten barszcz odkąd ja pamietam, mama, babcia ze strony taty itd itd :-0
                          • hanalui Re: Wiesz co 27.04.09, 12:43
                            attiya napisała:

                            > hehe może jeszcze bardziej na wschodzie znowu jest czerwony bo u
                            nas to czarny
                            > ten barszcz

                            Jesu....a jak wyglada barszcz czarny surprised???? O takim to nawet nie
                            slyszalam ze istnieje
                            • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 13:32
                              smile grzyby wrzuca sie do rosołu ale takiego postnego - wywar warzywny, kostka,
                              podsmażona cebulka na oleju, ziemniaczki no i duuużo grzybów smile pycha - no i
                              pewnie dlatego, ze się je dwa razy w roku (święta katolickie i prawoslawne)
                              • hanalui Re: Wiesz co 27.04.09, 16:20
                                attiya napisała:

                                > smile grzyby wrzuca sie do rosołu ale takiego postnego - wywar
                                warzywny, kostka,
                                > podsmażona cebulka na oleju, ziemniaczki no i duuużo grzybów smile
                                pycha

                                Aaaa...faktycznie to czarne wyjdzie big_grin.
                                To ja juz kiedys to robilam, do tego jeszcze zmiksowalam ta tone
                                grzybow i zabielilam smietana (stad czarne nie bylo wink). No niebo w
                                gebie big_grin
                      • croyance Re: Wiesz co 27.04.09, 12:47
                        Ja nie wiedzialam az do 24 roku zycia, co to sa 'maldrzyki' (?).
                        Chodzilo o takie jakby lazanki big_grinDDD

                        Z kolei u nas np. jadlo sie kluski z makiem i drozdzowe pierogi z
                        kapusta big_grinDD ale zupy np. obie - i barszcz, i grzybowa big_grin
                        • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 13:33
                          heh..smile to to przy okazji zrobiłyśmy sobie wątek kulinarny
                      • adsa_21 Re: Wiesz co 27.04.09, 19:03
                        hehe..dokladnie. barszcz z uszkami byl u mnie od zawsze na Wigilie.
                        Natomiast zrobilam oczy jak 5 zl jak kolega mi powiedzial ze na
                        Wigilie to tylko grzybowasmile
              • croyance Re: Wiesz co 26.04.09, 18:56
                Co do miesa masz racje, zreszta moj maz jest wegetarianinem; ale
                faktycznie jego kulturowe uwarunkowania sa rozne. Ale moje w sumie
                nie, a to JA mam inne poglady niz Ty np. smile

                W mojej rodzinie, w Polsce, bylo dokladnie tak samo: nie wyobrazam
                sobie, zeby moj ojciec byl nietrzezwy, albo wychodzil z kumplami.
                Owszem, zajmowal sie nami w wiekszym stopniu, niz mama, bo mama
                wiecej pracowala i rozkrecala rozne inicjatywy. Ojciec mnie
                przewijal, karmil, zabawial, opowiadal bajki na dobranoc - podobnie,
                widze, jest w rodzinie brata, ktory po przecieciu pepowiny zajmowal
                sie dzieckiem normalnie jak kazdy normalny czlowiek.
              • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 09:05
                podpisuję sie...a dzieci masz? bo najbardziej mnie wkurza jak ktoś wypowiada się
                np na temat dzieci nie mając takowych....
                u nas w domu nikt nie przychodził sprzątać.....Bo kazdy sam mógł to zrobić i
                kazdy miał dwie prawe rączki. I nikogo na takie fanaberie nie było stać.
                • croyance Re: Wiesz co 27.04.09, 11:35
                  No widzisz, a u mnie przychodzila pani do gotowania i sprzatania, bo
                  rodzice nie mieli czasu, bo pracowali (i nadal pracuja) po 14 godzin
                  dziennie: wyklady, konferencje, pisanie doktoratu etc. I nawet, jak
                  bylo finansowo bardzo zle, to rodzice woleli i tak zatrudnic kogos,
                  zeby miec wiecej czasu np. w weekendy dla nas, niz latac z
                  odkurzaczem i spedzac czas na sprzataniu. I dla mnie tez wazniejsze
                  jest, zeby np. spedzic sobote z mezem, a nie na szorowaniu podlogi.
                  • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 11:45
                    fakt - co kraj to obyczaj co region to zwyczaj....ja tez swego czasu pracowałam
                    po kilkanaście godzin na dobę ale jakoś nie mogłabym wpuścić do swojego domu
                    kogoś do sprzatania....nie to, że ja lepiej to wykonuje....nie i już.
                    • croyance Re: Wiesz co 27.04.09, 12:50
                      Ja w tej chwili nie pracuje bardzo ciezko, wiec mialabym wyrzuty
                      sumienia, zeby brac pania do sprzatania - rezultat jest taki, ze
                      mamy balagan, ekhm, na szczescie nie przeszkadza nam to zbytnio i
                      ogarniamy po wierzchu big_grinDDDDDDD
                      • attiya Re: Wiesz co 27.04.09, 13:34
                        no bo dom to nie muzeum jak mawia mój pan mąż smile ważne przecież kto tworzy ten
                        dom a to połowa sukcesu smile
                  • attiya croyance 27.04.09, 11:48
                    źle mi się wkleił tekst - to o obyczajach miało być do wypowiedzi wyżej -
                    przepraszam
                    bo to tak teraz wygląda ni z gruszki ni z pietruszki :-0
      • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 22:10
        Dopiero za drugim razem doczytałam, że mama, nie teściowa wink
    • joanna35 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 25.04.09, 23:19
      No cóż, ja należę, niestety, do tej drugiej kategorii - zołz.Od
      początku nie widziałam siebie w układzie pan - niewolnica, więc
      postanowiłam uzupełnić braki w wychowaniu męża i uczynić go na obraz
      i podobieństwo swojewink Miał być emaptyczny, wrażliwy na moje
      potrzeby, czasami uprzedzający moje życzenia itp. Dość szybko
      zrozumiałam, że nic z tego , więc zmieniałam "front" i zaczęłam się
      uczyć od męża egoizmu, lenistwa, myslenia tylko o sobie. Zdarzają
      się sytuacje, kiedy pytam samą siebie - jak w podobnej sytuacji
      zachowałby sie mój mąż wobec mnie i ...tak się zachowuję wobec
      niego. Nie ma zmiłuj się, chociaż do "ideału" ciągle mi dalekowink
      Jestem żoną od 13 lat od 8 nie pracuję zawodowo i wiem jedno - do
      dobrego bardzo łatwo się przyzwyczaić, do tego, że się ma wszystko
      podane pod nos i zabrane spod nosa, ze dzieci usuwane są sprzed
      oblicza" najwyższego" na każde ściągnięcie brwi itp. Przerabiałam to
      i wiem, że to do niczego dobrego dla związku nie prowadzi. Wcześniej
      czy później narasta frustracja, żal, poczucie krzywdy u strony
      wiecznie dającej.
    • agatracz1978 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 10:54
      Dla mnie ta emama to normalnie skarbnica wiedzy. Czasem myślę, że żyję w jakimś
      innym świecie - idealnym świecie. Ja nie mam problemów z mężem, od którego coś
      muszę wymagać bo on sam wie co powinien a czego nie. Nie wpadłabym na pomysł
      wymagania prezentu od męża za urodzenie córeczki, bo ważniejsze było że był przy
      porodzie, wspierał mnie i trzymał za rękę. Potem opiekował się mną, pozwalał
      wyspać kiedy sam siedział przy małej. Tak samo jest po powrocie do domu. Nie
      musiał mi kupować samochodu, brylantowego pierścionka czy fundować wypadu do
      spa. Wie czego potrzebuję, co lubię i wystarczy że zawsze mogę na niego liczyć.
      Ja sprzątam - z jego pomocą, piorę i gotuję i nie widzę w tym nic złego. Całe
      życie spełniałam się zawodowo i teraz chcę sobie pobyć matką i panią domu przez
      tych kilka miesięcy. Zawsze jednak mogę liczyć na pomoc męża. Nie jestem
      wymagająca bo nie muszę, droga też nie jestem bo nie widzę potrzeby wydawania
      kroci kasy na bezsensowne zakupy, które można zrobić taniej - zwykła oszczędność
      i tyle. Także chyba nie jest aż tak źle z tymi matkami polkami.
    • 18_lipcowa1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 11:01
      tak tak
      i kremy z Ziaji sa najlepsze
      • w_miare_normalna Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 12:05
        każdy robi co lubi
        TANIE nie znaczy ZŁE
        jeśli dobre,a tanie to dlaczego nie skorzystać
        • gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 12:45
          w_miare_normalna napisała:

          > TANIE nie znaczy ZŁE

          Ależ oczywiście,że to znaczy.Dobre musi być drogie i nie ma innej opcji.smile
          • bogoosia Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:39
            poczytaj sobie Zimbardo i skrótowe myślenie, na takich, co to
            uważają, że drogie, to zawsze dobre spryciarze sobie kabzę nabijają,
            po prostu myśleć trzeba!
            • chicarica Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:25
              Kupuję rzeczy z różnych półek, od Ziai po Biotherm. No fakt, z tej super
              najwyższej typu Dior nie kupuję, lub kupuję bardzo rzadko - wyjątkiem są
              perfumy. Ba, nawet w Biedronce zdarzało mi się kupować jakieś kremy do rąk czy
              coś. Nie trzeba kupować z najwyższej półki.
              Problem zaczyna się wtedy, kiedy komuś mąż wylicza, że krem za 50 zł za drogi,
              bo Ziaję można kupić za 15. A jeszcze gorzej, jak kobieta sama na wszelki
              wypadek kupi sobie Ziaję, bo ona przecież wiele nie potrzebuje. Mało to takich
              ludzi? Na forum zdarzają się wątki pt. ja jestem na macierzyńskim, mąż wylicza
              mi kasę, nie mam nawet na rajstopy.
      • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:14
        A,tak tak.A wszystko ponad Ziaje to przeplacone.smile.
        • 18_lipcowa1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:21
          A wszystko ponad Ziaje to przeplacone.smile.



          Bo jakims dziwnym trafem wszystkie Lancomy,Diory i Chanele UCZULAJA
          emamy......
          To dlatego ich nie kupuja.
          • rita75 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:30
            > Bo jakims dziwnym trafem wszystkie Lancomy,Diory i Chanele
            UCZULAJA
            > emamy......
            > To dlatego ich nie kupuja.

            albo umieją czytac składy kosmetyku...
            wydrwiwana ziaja ma bardzo dobrą linię "Kozie mleko"- uzywam
            obok miedzy innymi shiseido.
            • adsa_21 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 19:10
              Dior ma fantastyczne kremy i perfumy - ale juz kosmetyki kolorowe
              kompletnie mi nie pasuja. Mialam tusz do rzes i eye-liner -
              beznadziejne. Wole Inglotasmile
              Jakkolwiek uwazam ze nie powinno sie oszczedzac na kosmetykach
              pielegnacyjnych
          • gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:41
            Ale w jakimś wątku jako najulubieńsze garniery wymieniałaś(nie powalają ceną
            wszak),więc nie zarzucaj innym ,ze taniochą się smarująsmile
            • 18_lipcowa1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:46
              gryzelda71 napisała:

              > Ale w jakimś wątku jako najulubieńsze garniery wymieniałaś

              Oczywiscie ze tak najulubiensze to Garniery.Wiem to bo mialam
              porownanie, bo mialam okazje sprowac Vichy, Lancome i innych.
              • rita75 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:48
                > Oczywiscie ze tak najulubiensze to Garniery.Wiem to bo mialam
                > porownanie, bo mialam okazje sprowac Vichy, Lancome i innych.

                pewnie cie uczulaja te burzujskie vichy i diory hehhehe rotfl
                • 18_lipcowa1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:54

                  > pewnie cie uczulaja te burzujskie vichy i diory hehhehe rotfl

                  To nie tak. Na kosmetyki mam jakis tam budzet- ograniczony on jest
                  wiadomo. I np. wole sobie kupic krem Garniera, ale za to 3 butelki
                  perfum. Dla mojej cery i wieku odpowiednie sa Garniery.Mysle ze z
                  wiekiem na pewno zmienie to na krem Diora i 2 butelki perfum.
                  • memphis90 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:51
                    Ano widzisz... wink Ja też sobie wolę kupić krem l'oreala czy neutrogeny
                    niż wykosztować się na vichy, jakiegoś babora czy helenę r. a za
                    pozostałą kasę kupić sobie coś inszego, na przykład ciuch. Albo
                    perfumy- też wolę te droższewink Ale trzeba tu wypośrodkować- głupotą
                    jest zarówno twierdzić, że tanie jest kompletnie beznadziejne, jak i
                    opowiadać, że równie dobre jak serum za 2 tyś zł.
              • gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:53
                No pacz.Ty możesz uznać,ze dla ciebie tańszy produkt lepszy,statystyczna emama
                nie.Ciekawe....
                • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 20:44
                  Roznica jest taka- statystyczna e-mama nie miala okazji poczuc na
                  skorze dzialania kremu drozszego niz 100 zeta(chyba zawyzam nawet),
                  a wypowiada sie na ten temat.I to jest smieszne.
                  • gryzelda71 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:09
                    No i nie poczuła(choć to tylko może życzenie czytającej) i przeżyła, może nawet
                    lepiej wygląda niż inna emama co używa ich na co dzień,albo nauczyła się tylko z
                    neta jak poprawnie napisać nazwy markowych kosmetyków i brylujesmile
                    A może przeczytała co taka znawczyni marek jak lipcowa pisze i od razu garniera
                    zakupiła?smile






                    • memphis90 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:55
                      Iiii tam, można pójść do sephory i dostać od groma próbek i testerów
                      najdroższych super cudeniek. I czasem przekonać się, że cudowny super
                      krem za 700zl tak samo nie radzi sobie z cieniami pod oczami, jak ten
                      za 7. A ekstra żel kriogenica (na ten to się moja mama szarpnęła) tak
                      samo nie działa na cellulit jak lipoderm czy żele garnierawink No, a
                      czasem stwierdzic, że na to czy tamto warto przyoszczędzić- bo
                      kosmetyk supersmile
                      • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 20:31
                        A w ktorej to sephorze tak hojnie próbkami obdzielaja? Bo w tych,
                        gdzie ja chodze to trzeba raczej cos kupic, by z probek
                        korzystac.Poza tym- probka wystarczajaca na kilka uzyc nijak nie ma
                        prawa zadzialac dobroczynnie na skore, bo do tego trzeba wielu
                        aplikacji.
                        • memphis90 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 11:46
                          Jestem z P-nia i nigdy nie miałam w sephorze problemów z uzyskaniem
                          próbek. Na życzenie panie przekładają nawet niewielkie ilości
                          kremów, bez i innych takich do jednorazowych, małych słoiczków.

                          Poza tym- probka wystarczajaca na kilka uzyc nijak nie ma
                          > prawa zadzialac dobroczynnie na skore, bo do tego trzeba wielu
                          > aplikacji.
                          Tak, tak, żeby zobaczyć pierwsze efekty trzeba zużyć przynajmniej 3
                          opakowania. Jasne. Już od pierwszego użycia widzisz czy skora nie
                          jest podrażniona, sucha, łuszcząca, czy jest ładnie napięta, czy nie
                          pojawiają się wypryski itd. A to już sporo. Ja, póki co, żadnych
                          fajerwerków typu spłycenie zmarszczek, zlikwidiwanie przebarwień,
                          odmłodzenie itd nie potrzebuję, a nawilżenie albo jest od razu, albo
                          go nie ma.
                          • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 29.04.09, 14:32
                            Aby dostrzec efekty trzeba krem uzywac przynajmniej ze 2 tyg czy
                            miesiac.Owszem, na podstawie próbki mozna orzec, czy nie uczula i
                            czy krzywdy nie wyrzadza, no ale to za malo na okreslenie, czy mamy
                            do czynienia z dobrym kosmetykiem.Jesli ktos potrzebuje tylko i
                            wylacznie nawilzenia to i owszem moze zadowolic sie tanimi
                            specyfikami, po co przeplacac.Jesli ktos jednak chcialby przy okazji
                            np. zabezpieczyc cere przez zniszczeniami, rodnikami itd to juz tak
                            latwo mu nie pojdzie.
          • vibe-b Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 17:48
            18_lipcowa1 napisała:


            >
            >
            >
            > Bo jakims dziwnym trafem wszystkie Lancomy,Diory i Chanele
            UCZULAJA
            > emamy......
            > To dlatego ich nie kupuja.


            No mnie na ten przyklad uczulaja. Ale jako alternatywe uzywam Vichy
            a nie Ziaji, to co , mam "prawo" twierdzic ze uczulaja, prawda? No
            wiec powtorze raz jeszcze: te wszystkie ktore wymienilas to
            hiperuczulajace scierwo.
        • figrut Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 19:32
          lola211 napisała:

          > A,tak tak.A wszystko ponad Ziaje to przeplacone.smile.
          >
          Niech policzę tongue_out
          Ziaja kupiona w Biedronce 2,7zł. , 5 deko kitu pszczelego 12 zł., spirytus do
          jego rozpuszczenia 10 zł. - ziaja wychodzi mi drożej niż np. krem rozświetlający
          do twarzy Avon (który przy nieuważnym otarciu twarzy i dotknięciu oka powoduje u
          mnie straszne pieczenie oczu). Ziaję używam jako półproduktu, z którego sama
          później tworzę sobie krem dodając naturalnych produktów pszczelich. Fakt, że ten
          propolis rozpuszczony w spirytusie służy mi również do innych celów leczniczych
          np. Całego do kremu nie wlewam. Dostaję sporo kosmetyków od cioteczki, która
          kocha się w nowościach - maseczki, kremy, balsamy do ciała, preparaty do
          peelingu itp. Po tych cioteczkowych kremach ładnie się wygląda, ale po
          posmarowaniu. Ładnie się wchłaniają, ładnie matują, ładnie napinają skórę
          ale.... no właśnie, tylko wtedy, kiedy skóra jest nim posmarowana. Kiedy krem
          przestaje działać, skóra wygląda jak przed posmarowaniem. Zdecydowanie bardziej
          wolę tą tanią ziaję (masło kakaowe), która ma prosty skład i mogę sobie z nią
          kombinować do woli, a skóra po wielokrotnym smarowaniu nabiera ładnego kolorytu,
          napina się i likwiduje drobne zmarszczki, a co najważniejsze efekty i po umyciu
          są widoczne.
          • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 20:51
            Ten propolis niemozebnie smierdzi, moja tesciowa nalewke z tego
            robi.Nie przeszkadza ci to?

            Nie mam nic do tych wszystkich zaji, co komu pasuje.
            Sama potrzebuje innych specyfikow i tak sie sklada, ze kosztuja
            sporo wiecej,ale faktycznie dzialaja.
            Mnie w tej calej propagandzie kosmetykow za grosik razi tylko jedno-
            bezpodstawna opinia, ze uzywanie drozszych produktow to głupota i
            snobizm, bo to samo mozna uzyskac kremem za 2,70 zl.Ano nie mozna
            najczesciej i nie ma co sciemniac.
            • echtom Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:00
              Niepalącej z dobrymi genami nawet krem za dychę wystarczy tongue_out
              • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 21:08
                To za malo.
                Problemow z cera mozna miec naprawde sporo, z roznych przyczyn.I
                geny nie pomoga.Moze jesli chodzi o zmarszczki, ale to nie jedyny
                objaw pogarszania sie stanu skory.
                Ja mam dobre geny po mamie, nie posiadam zmarch, papierochow nie
                pale.Ale mam cere mieszana, ktora najlepiej wyglada potraktowana
                specyfikacji z kwasami.Znajdz krem za 3 zeta tego rodzaju.
              • 18_lipcowa1 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 10:59
                echtom napisała:

                > Niepalącej z dobrymi genami nawet krem za dychę wystarczy tongue_out
                >
                ee tam
                kolejna matka polka co to nic nie potrzebuje
                ja nie pale i cere mam ladna, geny tez dobre
                a i tak lubie sobie pouzywac
                nie zaszkodzi pomoc genom
            • figrut Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 01:08
              lola211 napisała:

              > Ten propolis niemozebnie smierdzi, moja tesciowa nalewke z tego
              > robi.Nie przeszkadza ci to?
              ???? Lola, czy Ty miałaś kiedykolwiek do czynienia z propolisem ? Propolis
              śmierdzi ?? Piszesz chyba o lanolinie, a nie propolisie. Lanolina śmierdzi, ale
              też nic wspólnego z pszczołami nie ma.
              Mnie akurat przeszkadzają intensywnie pachnące kremy. Mam wrażenie, że skóra
              nasmarowana jest wodą perfumowaną, a nie kremem. Nie przeszkadza mi zapach kremu
              nivea np.(bardzo delikatny).
              • lola211 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 27.04.09, 08:28
                Piszesz chyba o lanolinie, a nie propolisie. Lanolina śmierdzi, ale
                > też nic wspólnego z pszczołami nie ma.

                Zadna lanolina, nalewka propolisowa na spirytusie.Dla mnie smierdzi.
          • myga figrut 26.04.09, 21:09
            a gdzie mozna kupic pawdziwy kit pszczeli?
            • figrut Re: figrut 27.04.09, 01:13
              Dostaniesz na allegro, ale radzę sprawdzać sprzedającego, bo czasami ktoś z
              przypadku oferuje jakiś stary kit, który nie ma już takich dobrych właściwości
              jak z jesieni np. Teraz po wylocie pszczół na wiosnę będzie najświeższy.
    • rita75 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 11:25
      "Jestem tanią i niewymagającą żoną" "Jestem drogą i wymagającą
      zoną " - a gdzie tu partnerstwo? drogi czy tani- zawsze przedmiot
      • andaba Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 11:46
        No owszem, jestem tanią i niewymagjacą żoną, dokładnie taką jak
        opisałaś. Ołtarzyka nie wymagam, bo podobnie mój mąż jest tanim i
        niewymagającym mężem - ciuchy kupuje, jak stare sie zedrą, krem do
        golenia z Lidla, piwa nie pije, papierosów nie pali, na dziwki nie
        chodzi, drogich hobby nie ma, pralke naprawi, auto naprawi, dach
        położy, zlew zamontuje. I też mu ołtarzyka nie stawiam, choc jestem
        mu wdzięczna za to, ze jest jaki jest. Podobnie jak on mnie.
        Czy koniecznie trzeba być drogą żoną, żeby być szanowaną?
        Nie mylmy z żon z prostytutkami - im droższa tym wiecej warta.
        • alyeska Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 12:58
          Tak bedziecie traktowane przez meza, pracownikow , zanjomych, tesciow
          jak na to im pozwolicie. Z czasem przyzwyczaicie sie do statusu, w
          ktorym z zachwytem popatrzycie na mezusia, ktory woniejac alkoholem
          przywlecze trzy gozdziki na porodowke.
          Jezeli takie sa Wasze oczekiwanie i to napaja was szczesciem to
          powodzenia.
          Odnosnie prezentu przy porodzie- powod dobry jak i kazdy inny coby
          sobie prezent dac, ale prezenty bez powodow tez sa dobre.
          • memphis90 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 22:02
            Ale Ty mylisz niski status ekonomiczny z brakiem szacunku. Można
            mieć kasę na spa, drogie kosmetyki i brylanty, które bogaty mężuś
            kupuje na przeprosiny po spraniu drogiej, wymagającej żony po pysku.
            Można szanować się chodząc w ciuchach z lumpeksu. Dla jednego
            okazanie uczucia to kupno pierścionka, dla innego- rzeczy
            niematerialne. To, że facet nie funduje żonie spa po porodzie, nie
            znaczy automatycznie, że przylezie na porodówkę nachlany po
            pępkowym. A zresztą- co to znaczy, że mąż ma kupować, fundować,
            obdarowywać? W partnerskim związku razem prowadzimy domowy budżet i
            jeśli kasa jest, to kobieta sama może sobie zafundować to, czego
            potrzebuje- czy to będzie krem ziai, wycieczka na karaiby czy nowa
            mazda3.
        • alyeska Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 13:01
          aha i nie chodzi tu jedynie o drozsza w zanaczeniu materialnym. Chodzi
          rowniez o cenienie i szanowanie sie w kazdej innej mozliwej formie.
          High maintenance- materialnie i niematerialnie.
          • ledzeppelin3 Re: "Jestem tanią i niewymagającą żoną" 26.04.09, 14:42
            aha i nie chodzi tu jedynie o drozsza w zanaczeniu materialnym.
            Chodzi
            > rowniez o cenienie i szanowanie sie w kazdej innej mozliwej
            formie.
            Emamy tego nie pojmą
            Dla nich na słowo "droga" zapala się czerwona lampka z
            napisem "pieniążki" i mgła zasnuwa oczy
            I od razu ciężkie działa, typu: prostytutka/spa/jestem gorsza, bo ze
            szmateksu itp.
            Nic nie kumają
            Polecam przeczyatnie założycielskiego postu powoli i ze zrozumieniem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka