Dodaj do ulubionych

Może to byla emama?

15.05.09, 22:22
Siedzialam po południu na ławce przed basenem i czytalam gazetę. I nagle
usłyszalam ostry, jadowity głos: Dlaczego ty nie chcesz isc do SWOJEGO domu? Co?
Podnioslam oczy - minęła mnie ładne, bardzo zgrabna, dobrze ubrana mloda
kobieta, prowadzaca za ręke małą, najwyzej siedmioletnią dziewczynkę. Minęly
mnie i wtedy kobieta zatrzymala się, pusciła reke malej, pochylila sie nad nią
i cos do niej mowiła. Dziewczynka połozyła rączke na jej odslonietym ramieniu,
robiła wrażenie, ze chce sie przytulic. Kobieta wyprostowała się (rączka
zaślizgnęla się z ramienia) i pchnęla dziewczynke lekko uderzajac otwartą
dlonią jej plecy. Poszly. Dziewczynka probowala zlapac kobietę za ręke, raz,
drugi, kobieta cofała swoją.
Wtedy mała okrążyła kobiete i probowala chwycic drugą dloń - kobieta ją cofnęla.
Potem zniknęły mi z oczu.
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Może to byla emama? 15.05.09, 22:24
      Strasznie smutnesad Aż mi się zimno zrobiło. Chyba gorsze niż klaps.
    • ewelsia Re: Może to byla emama? 15.05.09, 22:25
      no wiesz, obawiam się, że możesz burzę wywołać smile
      emama taka wredna? czasem każdej puszczają nerwy, niestety.ale ja
      jak widzę takie obrazki, to żal mi dzieci.
    • circa.about Re: Może to byla emama? 15.05.09, 22:33
      Przyznam szczerze, ze jak ostatnio moja Młoda symulowała w szkole ból głowy i
      pielęgniarka po mnie dzwoniła żeby ją odebrać, to maszerowałam do domu niczym
      żandarm, i też nie miałam ochoty trzymać jej za rękę. Aczkolwiek ona nawet nie
      próbowała mnie za tę rękę złapać, bo wiedziała, żem wkurzona.
      Prawdę powiedziawszy, to nie wiem co bym wtedy zrobiła, gdyby Młoda jednak
      chciała.. Chyba bym nie wyrwała..
      • jklk Re: Może to byla emama? 16.05.09, 10:51
        A skąd wiesz, że symulowała?
    • jantarowo Re: Może to byla emama? 15.05.09, 22:33
      tez widzialam taki obrazek w sklepie.Maly chlopczyk plakal i chcial
      wziac matke za reke, a ona go odpychala ze slowami, co krzyczysz?
      wyraznie bylo widac,ze ten maly przestalby plakac gdyby dala mu
      reke...smutne to...moze mamuska chciala pokazac,ze jest obrazona na
      mala?
      • ewelsia co robić w takiej sytuacji? 15.05.09, 22:37
        no właśnie, reagowac chyba nie za bardzo można, bo to oznacza
        wtrącanie się , co innego gdy występuje przemoc -bicie, szarpanie,
        popychanie. powiem Wam, że ja często mam dylemat: wtrącić się, czy
        nie?
        • karra-mia Re: co robić w takiej sytuacji? 15.05.09, 22:40
          nie wtrącać się
          chcialabys, żeby ktos się wtrącał w twoje metody wychowawcze?
          Bardzo smutne zdarzenie, beznadziejne zachowanie matki, ale ja
          uważam, ze powinny to (mamai córka) załawtić między sobą, wtrącenie
          się osób trzecich pogorszyłoby sprawę, bo pewnie matka miałaby potem
          żal do córki, że to przez nią ktoś jej zwrócił uwage.
        • nangaparbat3 Re: co robić w takiej sytuacji? 15.05.09, 23:11
          Nie wtrącilam sie, ale musialam sie powstrzymac cala silą woli.
          Nie wiem, czy dobrze zrobiłam.
          Nie mialam najmniejszej wątpliwosci, ze dziecku sie dzieje straszna krzywda -
          wiec jednak raczej pwinnam byla ujac sie jakos za nią, chocby po to, by
          wiedziala, że ktos byl po jej stronie.
          Ale nie mialam żadnego pomyslu jak to zrobic.
          Teraz myślę, ze nalezalo po prostu najspokojniej powiedziec: prosze pani,
          cokolwiek sie dzieje, najwazniejsze, żeby ja pani teraz mocno przytuliła.
          Gdybym wtedy mogla powiedziec to tak jak moge w tej chwili, pewnie by podzialało.
          Ale wtedy zalewala mnie wściekłosc na tę kobietę, to byłoby słychac i tylko
          jeszcze bardziej bym ja rozwścieczyła.
          Cóż, od dawna wiem, ze nie jestem buddą.
          • net79 Re: co robić w takiej sytuacji? 16.05.09, 00:50
            Może ta córka codziennie urządza owej matce dziką awanturę, że nie chce do domu,
            łamiąc wcześniejsze umowy, że dziś tak nie będzie i tego właśnie dnia matce
            puściło ciśnienie, a generalnie bywa lepiej...
            a może nie...
            nie nam to osądzać i przesądzaćsmile
          • bri Re: co robić w takiej sytuacji? 18.05.09, 12:57
            Skoro nie jesteś buddą, to dlaczego udajesz buddę wobec własnych
            dzieci/dziecka. Kiedy zasłużą na karę to przytulasz je z uczuciem a
            potem z błogim uśmiechem na ustach oznajmiasz "bajki dziś nie
            będzie"? Czy to nie jest schizofreniczne zachowanie?

            Oczywiście nie należy się drzeć, rzucać przedmiotami itd. ale czy
            nie wydaje się bardziej spójnym w chwili, kiedy dziecko na karę
            zasłuży, a Ty dodatkowo czujesz się zdenerwowana, powiedzieć
            mu "Teraz jestem na Ciebie zła i chwilowo nie mam ochoty się
            przytulać"?
            • nangaparbat3 Re: co robić w takiej sytuacji? 18.05.09, 22:00
              Jak jestem zła, to sie drę.
              Zdarzyło mi sie dwa razy zlac po pupie (ręką).
              Zdarzyło mi sie tez dac pare symbolicznych klapsow.
              Ale nie zdarzyło mi się poczuc, że nie chcę jej przytulic.
              A sytuacji, ze ona chce sie przytulic, a ja jej tego odmawiam, nie potrafie
              sobie wyobrazic.
              Za chwile skończy 18 lat.
              • bri Re: co robić w takiej sytuacji? 18.05.09, 22:59
                To jeszcze nie znaczy, że kto inny nie może mieć inaczej, prawda?
                Ani że masz rację.
      • jodi20l Re: Może to byla emama? 15.05.09, 22:44
        > wyraznie bylo widac,ze ten maly przestalby plakac gdyby dala mu
        > reke...smutne to...

        na przykładzie mego małego dziecia: najpierw wyje i chce rękę,
        dostanie rękę chce coś tam i tak wkoło. nie rozumiem, nie znasz
        dziecka i wyraźnie widać? nie znasz tego dziecka, a one bywają różne.

        co do tematu przykre
        • jantarowo Re: Może to byla emama? 15.05.09, 23:21
          widzisz on mial ze 2 moze 3 latka, moze poczul sie nie zbyt
          bezpiecznie w duzym markecie, mamusie obserwowalam kilka chwil bo
          stalam w kolejce.Ten maly nie chcial lizaka czy cos tam, on byl
          wystraszony i chcial wziac mame za reke...Ona nie chciala mu podac
          bo wybierala jabka...raczej nie widac bylo zeby jakos sie spieszyla
          wiec chyba mogla wziac malego za raczke, powiedziec nie boj sie...No
          i wybacz ale jezeli dziecko chce ci podac reke to chyba nie jest cos
          zlego, bo napisalas, chce reke ,a za chwile cos tam...chyba predzej
          dzicko nie chce isc za raczke itd
          • jantarowo Re: Może to byla emama? 15.05.09, 23:23
            *jablka, zeby nie bylo, zem jakis prostak :p
            • jodi20l Re: Może to byla emama? 16.05.09, 18:54
              moje male dziecie ciaga mnie za reke smile
      • madami Re: Może to byla emama? 15.05.09, 22:52
        A skąd wiesz jaka jest przyczyna tego zachowania ze strony matki?
        Może np. chwilę wcześniej mama zarobiła od dzieciaka kopniaka albo
        właśnie ustała gigantyczna awantura o kupno lizaka ale rodzicielka
        była nieustępliwa. Jakim prawem wtrącać się w czyjeś metody
        wychowawcze? Przemoc fizyczna jest ewidentnie zła i wyrządza
        człowiekowi krzywdę, przemoc psychiczna również ale my nigdy nie
        jesteśmy pewni ( poza przypadkiem ewidentnego upokarzania,
        obrzucania wyzwiskami) co jest przyczyną zaistniałej sytuacji.
        • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 15.05.09, 23:06
          Ale co Ty nazywasz "metodą wychowawczą"? Odmawianie malemu dziecku kontaktu
          fizycznego, wziecia za ręke kiedy idą ulicą? Nawet nie chodnikiem, ale drogą,
          ktorą jeżdżą auta, powoli bo powoli, ale jednak, i calkiem ich sporo.
          Ja bym dziecko sama wzięla za ręke ze wzgledu na bezpieczeństwo, ale to juz inna
          kwestia.
          Patrzylam na tę malą usilujacą wlozyc soja dłoń w ręke matki i wierz mi, to byl
          dramat - jakis dramat sie rozgrywał miedzy nimi.
          A mala nie chciała isc do domu. Z tego, co usłyszałam, domyślam się, że gdzieś,
          w jakims innym domu jest jej lepiej - może u dziadkow?
          Moze mozna sie zastanawiac: dlaczego matka, zamiast spytac ją (i to tak, by mala
          miala szanse odpowiedziec) DLACZEGO nie chce isc do SWOJEGO domu? karze ja za
          to, że nie chce.
          Ta dziewczynka robila wrażenie idealnie grzecznej - czy moze raczej doskonale
          zamknietej w sobie. Nie plakala, nie wyrywała sie, chyba nie odzywala sie nawet.
          Tylko strasznie chciala nwiazac z matka fizyczny kontakt, a matka jej go odmawiała.
          Dla mnie to bylo gorsze niz bicie.
          • monika19782 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 00:53
            Ostatnio miałam taka sytuację, moja córka trochę napyskowała mi w
            szatni bo nie chciałam po szkole jak zwykle iść na lody, była lekko
            podziębiona i było zimno ja miałam za chwilę egzamin, w szatni było
            kilku jej kolegów i jacyś rodzice, nie chciałm jej robić przykrości
            więc powiedziałam że porozmawiamy w domu a ona swoje że w takim
            razie się nie ubiera itp usiadła na ławce i burczy coś pod nosem, ja
            się spieszę. Wyszłyśmy w końcu ze szkoły a ona jakby nigdy nic łapie
            mnie za rękę bo kapneła się że zrobiła mi wstyd. Ja tą rękę też
            zabrałam i powiedziałam jej najpierw kilka gorzkich słów i gdyby
            ktoś nie widział wcześniejszej sytuacji też mógłby pomyśleć ze
            jestem zimna i bez serca a moje pyskate dziecko właśnie jest źle
            traktowane, ale uwierzcie mi jestem osobą naprawdę czułą okazującą
            dzieciom wiele ciepła i miłości . Czasem pozory mylą.
            • phantomka Re: Może to byla emama? 16.05.09, 01:09
              Emamy zostaly na swoim miejscu i tradycyjnie wiedza najlepiej, robia
              najlepiej i sa w ogole naj. Trzeba miec nadprzyrodzone wrecz
              zdolnosci, zeby z takiej scenki wysnuc wniosek o dramacie dziecka.
              Nigdy nie odmawiam dziecku czulosci, dotyku, etc. Nawet, jak jestem
              wsciekla, chociaz czasem odsylam ja do swojego pokoju (a moze wtedy
              chcialaby sie przytulic, nie wiem) Natomiast jako matka wiem, ze
              dziecko moze czasem wpienic okrutnie, a nasze reakcje sa ludzkie,
              momentami niepedagogiczne, zle dla postronnego widza. No ale czy to
              oznacza, ze od razu jestesmy zlymi rodzicami?
              Znam troche dzieci, wygladajacych na grzeczne. Sama mam takiego
              aniolka z wygladu, ktory (jak kazde dziecko) czasem rogi wbije ci
              gleboko w tylek.
              • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 09:54
                A czy ja napisałam, ze ta kobieta jest zlą matką?
                opisalam to, co zobaczyłam - i co wywolalo we mnie bardzo silne emocje, fakt.
                Natomiast jako matka - i wcale nie doskonała - wiem, ze publicznie zachowujemy
                sie jednak bardziej poprawnie niz w domowych pieleszach, co moze tez warto by
                wziac pod uwagę.
          • kasia_kasia13 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 10:32
            Jestes na 100% pewna, ze to byla matka? Moze jakas ciocia albo macocha?
            Matka by raczej spytala dlaczego nie chcesz isc do domu, bez przymiotnika "swojego".
          • malgosia890 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 20:59
            Może to była macoch nie matka.
    • szyszunia11 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 01:08
      rzeczywiście strasznie smutne. Nie wyobrażam sobie jednak interwencji obcej osoby w takiej sytuacji, bo co to za bliskość na siłę? jeszcze by sie ta kobieta rozzłościła, poczuła upokorzona i tym bardziej odtrąciła dziecko...
      daleka jestem od oceniania tej pani, byc może jej samej nikt w domu rodzinnym nie przytulał, być może jest taka a nie inna i wie o tym i jest jej z tym źle ale nie potrafi nic na to poradzić... są takie sytuacje. Co nie zmienia faktu, że zaklety krąg przenoszenia problemów z dzieciństwa na własne dzieci mozna przerwać.
      • bi_scotti Re: Może to byla emama? 16.05.09, 04:45
        A ja mysle, ze zdecydowanie nadinterpretujesz. Dopisujesz i mamie, i
        corce jakies swoje domysly i pomysly, ktore z rzeczywistoscia moga
        miec niewiele (albo NIC!) wspolnego. Nie ma nic gorszego niz
        wyciaganie calosciowych wnioskow na podstawie skrawkow informacji. W
        takich momentach bardziej produktywne jest sie skupic na WLASNYCH
        ulomnosciach!
        • aurita przykre ale ja widzialam raz babcie jedze.... 16.05.09, 08:15
          W autobusie: smyk tak na oko 8-10 lat (nie znam sie na tak duzych dzieciach) i
          bardzo elegancko i schludnie ubrana starsza pani.

          chlopiec zaczyna czytac napisy na oknach
          babcia :czy Ty glupi jestes? ludzie nie chca sluchac jak sylabizujesz
          chlopiec zaczal jakas modlitwe
          babcia: w autobusie sie nie modli, to nie kosciol
          chlopiec zaczyna spiewac
          babcia zjadliwie: zaraz Cie pan kierowca wyprosi z autobusu, to nie opera
          Ja: ale najpierw niech wywali babcie...
          wspolpasazerowie: usmiech na twarzach

          Nie umiem tego dokladnie opisac ale negowala WSZYSTKO co chlopczyk zrobil. Cale
          5 minut ktore ze mna jechala. Chlopak byl normalnie grzeczny. Tzn wroc. Byl
          bardzo grzeczny. Nic babci nie powiedzial...


          Powiem szczerze ze mialam ochote isc za nimi i spotkac rodzicow chlopca zeby z
          ta upiorna babcia wiecej go nie zostawiali
          • kropkacom Re: przykre ale ja widzialam raz babcie jedze.... 16.05.09, 08:24
            > chlopiec zaczyna czytac napisy na oknach
            > babcia :czy Ty glupi jestes? ludzie nie chca sluchac jak sylabizujesz
            > chlopiec zaczal jakas modlitwe
            > babcia: w autobusie sie nie modli, to nie kosciol
            > chlopiec zaczyna spiewac
            > babcia zjadliwie: zaraz Cie pan kierowca wyprosi z autobusu, to nie opera

            To akurat częste zachowanie rodziców w komunikacji miejskiej a wręcz fobia że
            dziecko komuś będzie swoim głosem przeszkadzało. Paranoja.
            • nangaparbat3 Re: przykre ale ja widzialam raz babcie jedze.... 16.05.09, 10:00
              Ale ja się wtedy wtrącam. Po prostu chwalę dziecko, i to działa.
              • aurita Re: przykre ale ja widzialam raz babcie jedze.... 16.05.09, 10:58
                masz racje sad jak o tym pomysle to nadal zaluje ze nie odezwalam sie wtedy.
                Chlopczyk wydawal mi sie bardzo ulozony.
            • vayacondios Re: przykre ale ja widzialam raz babcie jedze.... 18.05.09, 14:11
              ale niestety czasem ludziom jednak przeszkadza, sama ostatnio miałam
              opieprz od pana, któremu nie w smak były rozmowy mojej córki i jej
              kolegi w autobusie, dodam, że dzieci rozmawiały normalnie,
              aczkolwiek duzo mówiły smile), ja nie widziałam powodu by ich uciszac,
              gdyż często dorosli tez przeciez gadają w autobusie, no ale pan był
              drazliwy widać, więc czasem się nie dziwię, że w obawie o ewent.
              uwagi innych pasażerów, ktoś ucisza dziecko
        • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 09:57
          Wiesz, widzialam co widziałam.
          Rzadko mi sie zdarza widziec coś, co wywolaloby we mnie az takie emocje - a mam
          do nich zaufanie, taka mam prace, że z reguły mogę racjonalnie i obiektywnie
          sprawdzic, jak sie maja moje intuicje do rzeczywistosci - i adekwatnie sie mają.
    • mondovi Re: Może to byla emama? 16.05.09, 09:43
      w sumie to mało zmienia, ale może to nie była mama, tylko starsza siostra,
      kuzynka, ciotka?
      • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 10:03

        smile
        Ale nie.
        Po prostu było widac, że to matka i córka.
        Z mowy ciała naprawdę wiele mozna odczytac.
        • guderianka Re: Może to byla emama? 16.05.09, 10:12
          Oceniasz sytuację i osoby bez znajomości kontekstu..
          • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 10:22
            W pierwszym poscie na pewno wylącznie opisuję.
          • maroco1977 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 10:33
            jesli ona taka zimna gora lodowa jest caly czasto wspolczuje dziecku
            jesli to bylo chwilowe odreagowanie na wczesniejsze zachowanie dziecka, moge to
            zrozumiec, choc osobiscie uwazam, ze sa lepsze sposoby karania niz odmawianie
            bliskosci
            tak w kontekscie watku o dzieciach z gwaltu i aborcji, to tez tak sobie mysle, a
            moze te dziecko tez bylo takim, a matka zostala zmuszona do pokochania i
            wychowywania. Poki co nie mozna rozkazac, by ktos kochal na sile.
            Tak na prawde nie wiadomo o co chodzilo i powody mogly byc rozne od
            zdenerwowania, do przymusowego wychowywania niechcianego dziecka, dlatego lepiej
            nie komentowac.

            Przypomniala mi sie taka sytuacja. Kiedys z kuzynka i jej malutkim dzieckiem
            bylismy na spacerze, kuzynka z powodow zdrowotnych nie miala pokarmu, wiec od
            narodzenia karmila dziecko butla.Gdy usiedlismy na lawce i ona podala dziecku
            butle,dwie siedzace obok panie na glos powiedzialy, ze jest zla, leniwa matka,
            co jej sie nie chce piersia karmic:/i ze lepiej niech odda do adopcji. Pamietam,
            ze bardzo to moja kuzynke dobilo. Dlatego od tego czasu sama uwazam z
            komentarzami, bo nie znajac kogos mozna go latwo skrzywdzic nieprawdziwymi osadami.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Może to byla emama? 16.05.09, 11:22
      Ja bym była skłonna taką scenkę potraktować jako sytuacyjną. Zwykle
      miedzy dzieckiem a rodzicem, po ochłonięciu, dochodzi do zgody.
      W takiej sytuacji, jak opisana, nigdy bym się nie wtrąciła.
      A wtrącanie się jest mi znane z drugiej strony. Mam przedszkolaka z
      zaburzeniami rozwojowymi, w których obrazie jest częste wpadanie w
      histerie, czy nawet furie. Ja wiem jak sobie radzić ale np.
      komentarze osób na ulicy są denerwujące, choć świadczą o
      zainteresowaniu, chęci niesienia pomocy.
      Niedawno np. moje dziecko wpadło w dziką rozpacz, że mu rodzynek na
      chodnik upadł. Byłam obok niego, nie odzywałam się, bo wiem, że to
      pogarsza sprawę (ależ zimna jestem, nie?). W tym czasie podchodziły
      różne osoby, ganiąc mnie, ze wyszłam z domu z chorym albo
      niewyspanym dzieckiem, pytając się go, czy mama go przypadkiem nie
      bije itd. A dziecko wyło i wyło, po czym powiedziało, że jest smutne
      i żeby go przytulić, co tez zrobiłam, porozmawialiśmy o sytuacji i
      zaczęło się nowe życie. Ale te zabijające mnie spojrzenia, że
      pozwalam dziecku płakać, niezapomnianetongue_out
    • volta2 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 11:55
      minęła mnie ładne, bardzo zgrabna, dobrze ubrana mloda
      > kobieta,
      już w opisie widać, że nie jesteś obiektywna - kontrastujesz wygląd
      z zachowaniem,
      swoją drogą jak można powiedzieć o kimś że jest dobrze ubrany - na
      basenie?
      toż tam to zwykle klapki i kostium - rozpoznajesz metki na
      odległość? po trójkącikach rozpoznajesz dobre ubranie?

      kobieta pewnie zachowywała się stanowczo i konsekwentnie w stosunku
      do dziecka - i raczej dobrze, bo ostatnio w wychowaniu dzieci tych
      cech bardzo brakuje.

      no i mogła to nie być matka...
      • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 18:46
        ovolta2 napisała:
        > już w opisie widać, że nie jesteś obiektywna - kontrastujesz wygląd z zachowaniem,
        > swoją drogą jak można powiedzieć o kimś że jest dobrze ubrany - na
        > basenie?
        Primo - nie "na basenie", tylko "pod basenem" - przed wejsciem do kompleksu
        basenowo-rekreacyjnego.
        I nie kontrastowałam z niczym wyglądu, tylko skojarzył mi sie z moim
        wyobrazeniem emamy - osoby zadbanej, właśnie dobrze ubranej.
        A przede wszystkim ta pani tak wlasnie byla ubrana.


        > kobieta pewnie zachowywała się stanowczo i konsekwentnie w stosunku
        > do dziecka - i raczej dobrze

        Tak - konsekwentnie odmawiala dziecku podania ręki. I wierz mi, był to straszny
        widok.


        >
        > no i mogła to nie być matka...

        Mogla, ale wyglądaly zdecydowanie na matke i córkę.
        Pomyśl - czy dziecko tak bardzo by pragnęlo dotyku gniewajacej sie na nie osoby,
        gdyby nie byla to najblizsza, najwazniejsza osoba?
        Czy żebrałoby o ten dotyk?
        Bo ono żebrało.
        • verdana Re: Może to byla emama? 16.05.09, 21:28
          Uznałabym te scenke za oburzającą przy mlodszym dziecku. Nie przy
          siedmiolatce, ktorej IMo matka ma czasami prawo odmówic przytulenia,
          kontaktu fizycznego - o ile siedmiolatka zrobila cos naprawdę złego.
          na przyklad świadomie obrazila matke za niespełnienie zyczenia, a
          chocby odmawiała powrotu z basenu, wiedzac, ze w domu czeka babcia,
          ktora specjalnie dla niej przyszła i czeka na wizytę.
          Zdarzało mi się mimo blagan nie przytulic starszego dziecka, gdy mi
          prosto w oczy naklamało, a potem chiało, aby to "poszło w niepamięć".
          To rzeczywiscie przykry widok, ale 7-latek to już nie maluch, czasem
          musi ponieść przykre konsekwencje swojego postepowania. Na przykład
          to, ze matka jest absolutnie wściekla i to okazuje.
          • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 21:48
            Myślę, ze ona zrobila nie tyle cos zlego, ile jej zachowanie bylo dla matki
            strasznie bolesne.
            tak to wygladalo.
            O, wiesz jak - jak tonacy, który lapie sie brzytwy. Dokladnie tak.
            Niewiele razy w całym zyciu widzialam scene, ktora wywarla na mnie tak silne
            wrażenie - nawet zapisalam ją - słowa matki, to co zobaczylam, zapisałam
            natychmiast, na tej gazecie, która czytalam.
            Wiesz, od 20 lat przygladam sie dzieciom i ich rodzicom, i jestem jak barometr.
            Widziałam rodzicow krzyczacych, bijacych i szarpiacych mlodsze dzieci, i nie
            robiło to na mnie az takiego wrażenia jak ta wczorajsza scena.
            • verdana Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:22
              Tak też sądze. Tyle, ze jednej rzeczy żadna z nas nie wie - czy
              dziecko zrobilo coś, co było bolesne dla matki niechcący, czy tez z
              premedytacja po raz kolejny - i potem przerazone tym co powiedziało,
              albo bojac się reakcji matki chialo zalagodzic sprawę.
              Wiele rzeczy wygląda okropnie dla obserwatora. Ja sama wrzeszczaca
              dosyc czesto na dzieci i owszem, karząca je bez wiekszego bolu
              serca, nie moge patrzec, jak robi to kto inny...
              Czase wiem, ze obserwatorowi serce się kraje i widzi cos, co uznaje
              za okropne, a to cos ma jednak jakies całkiem racjonalne przyczynu i
              choć przykre - nie jest bez znaczenia.
              pamietam blaganie i placz mojego wlasnego dziecka, ktore blagało,
              abym je przytuliła i przestała się gniewać - i nie przytulilam, nie
              wzięłam za rękę, nie pocieszylam. Zamknęłam mu drzwi przed nosem i
              powiedziałam,z e nie chce go na razie widzieć. Dla obserwatora -
              straszne. Mimo to uzasadnione i choć bylo mi troche przykro,
              zrobilabym tak jeszcze raz.
              • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:31
                E tam.
                Co prawda zawsze powtarzam, ze gdybym mogła cofnac czas, dokladnie tak samo
                zlalabym córke (dwuletnią) jak to kiedys zrobiłam wink I nie zaluje.

                Bedę sie upierac, ze w tamtej scenie bylo cos wyjatkowego. Przypomnialo mi to
                badania, jakie zrobiono wśród młodocianych przestepcow - okazalo się, ze
                najgorszy wpływ na synów mieli nie awanturujacy sie i bijacy ojcowie, ale ci,
                którzy swoje dzieci ignorowali.
                • phantomka Re: Może to byla emama? 16.05.09, 23:59
                  No to faktycznie powod do usmiechow, takie zabawne jest to, ze
                  zlalas corke? Tak wstrzasnela toba postawa nieznanej matki
                  odsuwajacej reke, a nie wstrzasa cie na mysle, ze ZLALAS wlasne, 2
                  letnie dziecko? Zadziwiajace wprost.
                • bri Re: Może to byla emama? 18.05.09, 12:52
                  Informowanie, że jakieś zachowanie dziecka wzbudziło w nas negatywne
                  emocje i przez to chwilowo nie mamy ochoty na przytulanie ciężko
                  nazwać ignorowaniem.
    • sanna.i Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:11
      Do czegoś się przyznam: byłam kiedyś w sklepie z moim dzieckiem.Jak zwykle
      zrobił megaawanturę o Mambę, którą musi mieć teraz, już, NATYCHMIAST.Takie
      histerie przerabiamy niemal codziennie, w różnych sytuacjach i miejscach.Kupiłam
      mu w końcu tę Mambę, rozwinął z papierka, po czym wypadła mu kiedy
      przechodziliśmy przez ulicę.I znów dramat.Nie cofnęłam się po nią, przejeżdżały
      samochody.Powiedziałam,że dam mu następną, ale usłyszałam rozpaczliwy wrzask,że
      on chce TAMTĄ.I wtedy powiedziałam: "synu, nie histeryzuj". Była to już kolejna
      histeria z rzędu.Z każdą zmagam się sama.Niosłam siaty pełne zakupów. Byłam
      zmęczona po całej nocy przy kompie (zlecenia).Zareagowałam tak,a nie
      inaczej.Zdarzenie obserwowała starsza pani...Kilka tygodni później, podczas
      zajęć adaptacyjnych w przedszkolu państwowym do którego startowaliśmy pojawiła
      się owa pani - jak się okazało prowadząca warsztaty dla rodziców.Pani okazała
      się terapeutą dziecięcym.I ta właśnie pani, być może pamiętając mnie z owej
      sytuacji, a może zupełnie nieświadomie - podała tamto zdarzenie za przykład, jak
      NIE NALEŻY zachowywać się wobec dziecka (tzn. lekceważyć). I wtedy autentycznie
      poczułam złość.Bo tamta pani widziała mnie raz, przez minutę, może dwie.Nic o
      mnie nie wie, nie miała pojęcia jak potrafi dawać w kość moje dziecko. Ale tonem
      wszechwiedzącej skrytykowała moją postawę od A do Z. A prawda jest taka,że
      zawsze stawałam na rzęsach,żeby mój syn wiedział,ze jest najważniejszy.A
      wtedy...Po prostu tak się złożyło, splot okoliczności, zły dzień.
      Bardzo dużo dała mi do myślenia ta sprawa....
      • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:25
        Masz rację, patrzac z zewnatrz nie znamy kontekstu, nie wiemy, jak biorace
        udzial w zdarzeniu osoby zachowuja sie w innych sytuacjach, etc., etc.
        Ale wczorajsza sytuacja byla inna - ta dziewczynka nie dyskutowala,
        podporządkowala sie matce, szla za nia bez najmniejszej oznaki buntu, chciala
        tylko trzymac ja za reke (żadnych siatek nie było).
        I nie napisalam o niej dlatego, że chcialam potepic matke - dlatego, ze musze o
        tym opowiadac, tak wielkie wrażenie to na mnie zrobiło. po prostu jestem - a
        raczej byłam, kiedy to pisalam - naładowana emocjami i musiaam opowiedziec, zeby
        nie wybuchnac.
        • sanna.i Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:29
          Wiesz, może być tak, że ta pani jest faktycznie takim zimnym potworem, ale może
          równie dobrze przerosła ją ta konkretna sytuacja.Tego nie wiesz. Pocieszające to
          nie jest, ale myślę, że całkiem sporo jest dzieci obdarzanych "emocjonalnym
          chłodem" przez swoich rodziców.I to jest dramat, na pewno.
          • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:34
            Wcale nie wiem, ani nie myślę, ze ona jest jakims emocjonalnym potworem. Gdyby
            była, dziecko w tym wieku pewnie nie szukaloby kontaktu, juz by sie było
            nauczyło, ze nie ma po co.
            I na pewno postawa dziecka bardzo ją osobiscie dotknęla.
            A mimo to -
        • verdana Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:35
          Ja tak miałam, gdy bylam świadkiem jak nauczycielka w autobusie
          uderzyła dziecko.
          I masz rację, że za tym moze się ukrywac pewien dramat, bo
          najwyraźniej dziecko, poza wszystkim innym nie chce wracac do domu -
          nie do "domu" w ogole, co jest raczej normalne, ale mama podkresla,
          ze to jej dom. Mam wizję, wziętą oczywiscie z rozbuchanej wyobraźni,
          kogoś w rodzaju przyjaciela mojej córki.
          Przez pierwsze sześć lat zycia mieszkał z dziadkami - i żeby rodzice
          nie mieli warunków, ale nie , bez problemu wychowywali jego mlodsze
          rodzeństwo. Zabrali go do domu nagle , kiedy w czasie wizyty
          zorientowali się, ze zaczął mówic do dziadkow "mamo" i "tato".
          On tez pewnie nie chicał wracac do "swojego" domu. Za rodziców
          jeszcze dziś, choć jest dorosly, uznaje dziadkow - a wlasnych
          rodziców nie lubi i to chyba z wzajemnoscią.
          Idealny bohater takiej własnie scenki...
    • siasiuszek Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:40
      Ale straszne rzeczy !!!! Nie znasz sytuacji, nie wiesz jak było,
      czym mała sobie zasłużyła na takie zachowanie matki. I raczej
      dziecku czułości nie brak, bo dzieciak, który nie jest przytulany,
      brany za rękę itp. raczej się tego nie dopomina, bo wie, że zostanie
      odtrącony.
      • verdana Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:43
        Nie, niestety - te dzieci dopominaja się czasem znacznie bardziej...-
        -
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • siasiuszek Re: Może to byla emama? 16.05.09, 22:46
          no, nie sądze
    • anorektycznazdzira Re: Może to byla emama? 17.05.09, 00:10
      Niemożliwe, tu takich nie ma. Tylko zacne i prawe matki są.
    • mama-123 Re: Może to byla emama? 17.05.09, 00:57
      Mysle, ze ta sytuacja mogla roznie przebiec. TY widzialas tylko jej
      czesc. Ta kobieta mogla byc wyprowadzona z rownowagi juz wczesniej
      (mogla nie musiala). MOze na koniec sie zreflektowala, ze zle
      zrobila. Chyba kazda mama czasem traci nerwy. Mam nadzieje, ze to
      rowniez tam sie stalo i ze ta mama sie opamietala.
      Czesto mysle, blednie interpretujemy sytuacje, slowa, ktorych nie
      znamy w calosci (oby tak bylo i w tym przypadku).
    • cudko1 Re: Może to byla emama? 18.05.09, 12:20
      nie czytając całego wątku jedynie pierwszy założycielski, do głowy
      przyszła mi jedna myśl: wredna s... co się matką nie powinna zwać,
      jak tam w ogóle można potraktować dzieckouncertain
    • bri Re: Może to byla emama? 18.05.09, 12:34
      Moja córka jak coś nabroi i widzi, że jestem zła i zamierzam
      wymierzyć jej karę (kilka minut odosobnienia w jej pokoju) to po
      pierwsze zaczyna rozdzierająco płakać i prosi "mamusiu, już się
      pogódźmy, przytul mnie". Twoim zdaniem powinnam wtedy przytulić ją i
      puścić całe wydarzenie w niepamięć?
      • bri Re: Może to byla emama? 18.05.09, 12:48
        Rany, czytam Wasze wpisy i szczerze powiedziawszy jestem zaskoczona,
        że tak jednoznacznie potępiacie tą kobietę. Waszym zdaniem zawsze i
        w każdych okolicznościach trzeba być dla dziecka milusim i kochanym,
        nawet jeśli ono zachowuje się wrednie?
      • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 18.05.09, 22:09
        bri napisała:

        > Moja córka jak coś nabroi i widzi, że jestem zła i zamierzam
        > wymierzyć jej karę (kilka minut odosobnienia w jej pokoju) to po
        > pierwsze zaczyna rozdzierająco płakać i prosi "mamusiu, już się
        > pogódźmy, przytul mnie". Twoim zdaniem powinnam wtedy przytulić ją i
        > puścić całe wydarzenie w niepamięć?

        Jesli rozumie, ze źle zrobila, to zadnej wiecej kary nie trzeba.
        A karanie dziecka odosobnieniem uwazam za co najmniej rownie niedopuszczalne jak
        bicie.
        Jeśli juz sie nie da bez tego obejsc, lepiej chyba wyjsc samej do innego pokoju
        czy kuchni.
        • bri Re: Może to byla emama? 18.05.09, 22:57
          > Jesli rozumie, ze źle zrobila, to zadnej wiecej kary nie trzeba.

          Płacz wcale nie oznacza, że cokolwiek zrozumiała. Płacz oznacza
          tylko, że wie, że nie miną jej zapowiedziane z góry konsekwencje.
          Zresztą mi chodzi nie tylko o zrozumienie, przede wszystkim chodzi
          mi o to, żeby się dane "przestępstwo" nie powtarzało.

          > A karanie dziecka odosobnieniem uwazam za co najmniej rownie
          niedopuszczalne ja
          > k
          > bicie.

          Siur, no chyba, że to Ty bijesz wink


          • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 18.05.09, 23:18
            Siur, ja zbilam dwa razy - wychodzi raz na dziewiec lat.
            Jak Ty raz na dziewięc lat odosobnisz, tez sie nie bede czepiac.
            • bri Re: Może to byla emama? 18.05.09, 23:38
              Nie zmieniaj tematu.

              Czy dobrze rozumiem, że klapsy to Twoim zdaniem nie jest bicie?

              Po biciu córkę od razu przytulałaś? Po klapsach też? Czy dziecko
              wtedy uciekało i nie chciało się przytulać?
              • nangaparbat3 Re: Może to byla emama? 19.05.09, 15:49
                bri napisała:

                > Nie zmieniaj tematu.

                Że co?
                Klapsy to Twoim zdaniem nie jest bicie?
                Za klapsa uwazam lekkie, niebolesne klapniecie w pupę. Symboliczne. Gest zamiast
                ofukniecia.
                Podkreslam - niebolesne.
                Widziałas kiedys kotke dajaca "klapsa" swemu dziecku? Cos takiego.

                >
                > Po biciu córkę od razu przytulałaś? Po klapsach też? Czy dziecko
                > wtedy uciekało i nie chciało się przytulać?

                Moje dziecko nigdy przede mna nie uciekało.
                Zbita zostala dwa razy - co było za pierwszym nie pamietam, bylam w szoku,
                zlalam ją za nieumyślne, ale jednak zabojstwo - naprawde bylam przkoanana, ze
                zabila kolegę - byłam w takim stresie, ze chociaz pamietam, jak lalam po pupie,
                nie mam pojecia, co było chwile potem - grunt, ze sie okazalo, ze chlopiec nie
                ucierpial.
                Za drugim razem jej tato wziąl ja na rece i utulił - i pamietam, ze mnie było
                głupio, ze mnie ponioslo, wiec tę interwencje ojca przyjelam z prawdziwą ulgą.
                Nawiasem - nigdy nie uderzylam z rozmysłem. Zreszta nigdy z rozmyslem nie
                ukaralam, poza jednym przypadkiem, kiedy za pozostawioną szczoteczke do zębow
                miala zapłacic z wlasnego kieszonkowego. Teraz jak cos zgubi czy zniszczy sama
                deklaruje, ze sama zapłaci.
                Acha - raz wynioslam zabawki na smietnik, bo nie chciala sprzatnac. Kompletnie
                nieskuteczne.

                To sie wyspowiadalam.
                • bri Re: Może to byla emama? 19.05.09, 16:18
                  No cóż, wygląda na to, że żyjesz ze swoją córką w idealnej
                  symbiozie. Pozazdrościć, że udało Ci się wychować osiemnastolatkę
                  tak bezkonfliktowo, że garnie się w Twe ramiona nawet kiedy się na
                  nią drzesz.
    • umasumak Nangaparbat3 18.05.09, 13:41
      Wiesz, żeby należycie ocenić tę sytuację, trzeba by znać relacje między tymi
      paniami smile. U mnie jest np tak, że jak jestem wkurzona na moje córki, to na
      gorąco im o tym oznajmiam, czasem podnosząc głos, czasem spokojnie. Generalnie
      wszelkie problemy są rozwiązywane szybko, bez obrażania się na siebie nawzajem,
      chociaż bywa gorąco smile.
      Natomiast moja mama miała (i w sumie do tej pory miewa) zupełnie inne metody
      względem mnie i mojej siostry. Gdy coś poszło wbrew jej planom, kazała nam się
      domyślać o co chodzi, i generalnie do czasu zażegnania sytuacji konfliktowej
      była jakby obca, nie nasza. Z bardzo czułej na co dzień matki, zmieniała się w
      królową śniegu. Taki stan trwał za zwyczaj kilka godzin i bardzo go
      przeżywałyśmy. Jednak nie mogę powiedzieć, że mam żal do mamy. Po prostu
      przyjmowałam ją i przyjmuję ją, taką jaka była/jest, z całym dobrodziejstwem
      inwentarza. Była i jest świetną matką - troskliwą, zapobiegliwą, odpowiedzialną.
      Dla nas jest Aniołem, mimo że czasami bywało i bywa ciężko. Jednak wiem, że nie
      ma rzeczy której by mi nie wybaczyła i w której by mi nie pomogła. Może podobnie
      jest między tą dziewczynką i jej mamą?
      • nangaparbat3 Re: Nangaparbat3 18.05.09, 22:15
        Myślę, ze to naprawdę bardzo dobrze, że na gorąco mówisz dzieciom, co do nich masz.
        Znałam młodego meżczyznę, który powtarzal klase maturalną. Mial kolo dwoch
        metrów wzrostu, był na pozór pogodny i zrównoważony. Ale niezbyt zdolny i
        zanosiło sie, ze znowu bedzie powtarzac rok. Powiedzial: Ja sie wtedy zabije.
        Jak poprzednio zostalem, rodzice przez tydzień sie do mnie nie odezwali. Drugi
        raz tego nie zniosę.
      • verdana Re: Nangaparbat3 19.05.09, 17:21
        Wbrew planom - tego nie rozumiem. Ale milczenie rozumiem - mnie sie
        zdarza ignorować dziecko przez pewien czas, jesli dobrze zdaje sobie
        sprawę, za jak cos powiem - to wybuchnę i nagadam coś, czego będe
        potem latami żalowala.
        Nie uważam, aby to byla wlasciwa metoda, ale lepsza niz
        niekontrolowany wybuch albo niekontrolowane przynudzanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka