jajko54
17.05.09, 11:49
mój mąż jest wysportowanym mężczyzną o doskonałej sylwetce. niestety
w któryms momencie stwierdził ze troche sie zapasł (jedynym objawem
były niewielkie "boczki", dla mnie wygladał bardzo dobrze). i od
tego czasu sie odchudza tzn scisle kontroluje to co je (i zapisuje w
zeszyciku) a je bardzo mało. w ciagu 2-3miesiecy schudł 8kg. przy
64kg obiecał mi ze juz koniec i teraz bedzie wychodził z diety tylko
utrzymując wage, niestety chudnie dalej i juz wazy ponizej 62kg (ma
173cm wzrostu wiec bmi 20)mimo że je ciut wiecej. wielokrotnie z nim
rozmawiałam, nie podoba mi sie taki chudy, znikła mu pupa, zewsząd
sterczą mu kosci, tylko klatkę ma rozbudowaną bo trenuje pływanie.
ale on sie irytuje albo wysmiewa moje obawy. naprawde nie wiem co
robic, tylko nie wysyłajcie go do psychiatry bo na pewno nie
pojdzie. moze jakies sprytne sposoby na to zeby sie zmienił? mąż
jest typem o żelaznej woli, pedantem itp wiec jak cos sobie
postanowi to trwa w tym na 200%. dodam że gotuję dobrze ale on
dzieli sobie jedzenie na małe porcyjki...