Dodaj do ulubionych

powiedziec meżowi o chorobie?

10.06.09, 22:13
Moja mama od kilkunastu lat cierpi na schizofrenie: lęki, urojenia,
zamknięcie w sobie, opowiada naprawdę niestworzone historie -
SCHIZY, lęk wypisany na twarzy. Kilka rezy była hospitalizowana.
Maż ostatnio widział ja w podczas zaawansowanej choroby (co kilka
lat sa nawroty) był nią przerażony na jego pytanie co jej jest
powiedziałam, ze "ma depresje".
Czy mu powiedziec co to naprwde jest, boje sie jego reakcji,
przerazenia, ze sie wystraszy, ze to dziedziczne, bo umowmy sie ze i
ja w jakimś stopniu jestem obarczona ta choroba, mamy dziecko.
Obserwuj wątek
    • joanna.pio Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:18
      Powiedziałabym. A Ty byś chciała, żeby mąż w wypadku tego typu choroby swojej
      matki Ci powiedział?
    • gagunia Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:23
      Rychło w czas się obudziłaś. Nie wyobrażam sobie nie informować partnera
      życiowego o takich sprawach. Nigdy bym nie wybaczyła mężowi gdyby ukrył przede
      mną tak istotną rzecz (na myśli mam przede wszystkim ewentualne konsekwencje dla
      wspólnych dzieci).
      • szyszunia11 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:26
        powinien wiedzieć, ale mieć kompetentne i rzeczowe info, nie emocjonalne. Ty mam nadzieję sporo wiesz o tej chorobie i umiesz to wytłumaczyć? moja koleżanka ma chora psychicznie mamę, owszem, miała przez to trudne dzieciństwo ale teraz ma szczęśliwą rodzinę, dwójkę super dzieciaków, udziela się społecznie, tak że dajmy sobie spokój z determinizmem - każdy ma w rodzinie coś złego, co mógł odziedziczyć po przodkach, ale przeciez nie jest to przesądzone.
        • 18_lipcowa1 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:38
          tym bardziej ze nie dziedziczy sie choroby tylko sklonnosci do niej

          u mnie w rodzinie wszyscy umieraja na raka - mam nie miec dzieci bo
          tez mi na raka poumieraja bo to dziedziczne ponoc?
        • gagunia Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:17
          Owszem, ale wolałabym o tym wiedzieć. Mój ojciec ma stwardnienie rozsiane.
          Generalnie nie ma ryzyka, ale... Nie wyobrażam sobie nie poinformować o tym
          mojego męża. A jeszcze wymyślanie, że choruje na coś innego? Dla mnie to jest
          nienormalne. Nie chciałabym spędzić życia z kimś kto mnie okłamuje.
      • nangaparbat3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:58
        Nie wybaczylabys i co bys zrobiła?
        • gagunia Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:09
          Kopnęła w zad. Z typem, który tyle lat ukrywałby przede mną istotne sprawy nie
          miałabym ochoty spędzić reszty życia.
    • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:24
      Mam w rodzinie osobę chorą na schizofrenię, mój mąż dowiedział się o tym ode mnie przed ślubem. Uznałam, że powinien o tym wiedzieć. Tak jest uczciwiej.
    • girasole01 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:26
      A pomijajac takie pierdoly, ze zawsze uwazalam, ze w malzenstwie
      liczy sie szczerosc i mozna ze soba rozmawiac o wszystkim to czy nie
      uwazasz, ze Twoj maz ma prawo wiedziec, ze jego dzieci moga
      odziedziczyc chorobe po babci? Decyzja o dzieciach chyba powinna byc
      wspolna, a zeby ja podjac to chyba powinno sie wiedziec o
      ewentualnym ryzyku, czyz nie? W sumie to kosciol za zatajanie takich
      rzeczy moze anulowac malzenstwo.
      • chicarica Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 12:59
        Nie do końca. Nie wolno zataić informacji o swojej własnej chorobie psychicznej.
        Przy spisywaniu tzw. protokołu małżeńskiego nie ma mowy o chorobach psychicznych
        w rodzinie, tylko o chorobach DZIEDZICZNYCH - schizofrenia nie jest dziedziczna,
        jest chorobą genetyczną (w każdym razie częściowo o podłożu genetycznym)
        niekoniecznie dziedziczną.
    • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:36
      ZLE to interpretujecie! To nie jest choroba dziedziczna!!!
      Tyle tylko, że osoba wychowywana przez kogos chorogo może mieć
      wieksze predyspozycje do rozchorowania sie.
      Moja Mama choruje raz na 4-5lat. Wiec to, czy moje dziecko sie
      rozchoruje jest tak samo prawdopodobne jak to czy i Wasze sie
      rozchoruje. Mama nie miala w rodzinie nikogo chorego, a jednak sie
      rozchorowała
      • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:40
        poza tym jest bardzo pogodna osoba i gdyby nie te nawroty co kilka
        lat, nikt by sie nie domyslił ze choruje
        • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:00
          samanta31 napisała:

          > poza tym jest bardzo pogodna osoba i gdyby nie te nawroty co kilka
          > lat, nikt by sie nie domyslił ze choruje


          ale co to ma za znaczenie czy widać, że jest chora czy nie? Co do dziedziczenia
          to lekarze twierdzą, że sama choroba nie jest dziedziczna ale dziedziczne są
          predyspozycje do zachorowania i jednak zachorowalność wśród rodzin
          schizofreników jest wyższa niż wśród ogółu społeczeństwa.
      • memphis90 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:03
        Hmm, nie wydaje mi się, żeby schizofrenią można się było "zarazić"
        przez wychowywanie przez osobę chorą. Tak można "nauczyć się" róznych
        aspołecznych zachowań, patologicznych sposobow radzenia sobie ze
        stresem itp, ale przecież nie halucynacji czy zmian w funkcjonowaniu
        neuroprzekaźników w mózgu. Natomiast istnieje komponenta genetyczna,
        ktorej nie można zignorować i która może stanowic predyspozycję do
        schizofrenii.
      • girasole01 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:56
        No to tym bardziej nie rozumiem o co Ci chodzi, w czym jest problem
        i dlaczego zatailas to przed mezem.
      • slonko1335 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 12:49
        samanta31 napisała:
        Mama nie miala w rodzinie nikogo chorego, a jednak sie
        > rozchorowała

        a jesteś pewna? może też ktoś tak jak Ty ukrywał prawdę....
    • ik_ecc Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 22:53
      Nie mow mu, po co, niech ma niespodzianke.
    • figrut Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:01
      Powiedziałabym. Pierwsze chwile będą pewnie szokiem, ale później zacznie szukać
      informacji o tej chorobie. Choroba nie jest dziedziczna, ale powiedzmy szczerze,
      że można mieć do niej predyspozycje. Choroba psychiczna to nie jest wstyd, a po
      prostu choroba którą się leczy ( w tym wypadku łagodzi objawy ataku). Mąż nie
      będzie zdezorientowany co się dzieje i kiedy szok już przejdzie, powinien
      rozsądnie podejść do choroby (jeśli jest rozsądny).
    • nangaparbat3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:03
      Wiem tylko, ze tego tak wprost sie nie dziedziczy, to pewne.
      Mnie sie zdaje, ze powiedziec trzeba - ale trzeba sie dobrze przygotowac,
      wlasnie w tej kwestii - na ile racjonalne mogą byc niepokoje o dziecko/wnuki.
      Ja sie nie dziwię, że dotąd nie powiedzialaś, choroby psychiczne wywoluja w
      naszym społeczenstwie taki lęk, że nawet najbliższej osobie trudno powiedziec.
      Jednak trzeba - bedę trzymac kciuki.
      • bi_scotti Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:30
        Na miejscu meza pewnie mialabym spory zal, ze informacja pojawia sie dopiero
        teraz a przed wszystkim za ewidentny brak zaufania. Od ilu lat jestescie juz
        razem i trzymasz Go w nieswiadomosci? Moze sama sobie zadaj pytanie dlaczego az
        tak malo Mu ufasz... Ja wiem, ze choroby psychiczne to przykry, czesto
        wstydliwy, temat ale nie wyobrazam sobie zawarcia zwiazku malzenskiego z osoba
        nieswiadoma diagnozy mojej wlasnej matki. To juz zupelnie nie ma znaczenia na
        ile schizofrenia moze lub nie powtorzyc sie w kolejnych pokoleniach - to jest
        bardzo powazna choroba i wspolmalzonek jak najbardziej powinien o niej wiedziec.
      • amilos Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:35
        a mi pierwsze co przyszło do głowy po przeczytaniu tego postu to to, że twój mąż
        miałby argument do unieważnienia małżeństwa, jeśliby kiedyś potrzebował
        (zatajenie choroby, a nie sama choroba). Zastanawia mnie, dlaczego mu nie
        powiedziałaś, bałaś się , że odejdzie jak się dowie?. ja bym się czuła oszukana
        i trudno byłoby mi zaufać osobie, która zataiła taka informację przed osoba,
        która kocha. Na czym opiera się małżeństwo, jak nie na szczerości i zaufaniu? A
        rady są dobre - przygotuj się kompetentnie do rozmowy i powiedz, myślę, ze
        oczekiwałabym tez wyjaśnień, dlaczego wcześniej tego nie powiedziałaś.
        • kol.3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 12:01
          Dokładnie to samo przyszło mi do głowy co pisze Amilos. Zatajenie przed ślubem
          choroby psychicznej w rodzinie jest podstawą do unieważnienia małżeństwa z winy
          zatajającego. Znam panią, która miała w rodzinie chorą osobę psychicznie, wyszła
          za mąż (ta pani) i jej dziecko wydaje się niezbyt zdrowe psychicznie.
          Z dziedziczeniem chorób zawsze jest loteria.
          • chicarica Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 13:04
            Jeszcze raz napiszę - nie jest. Dotyczy to zatajenia swojej własnej choroby
            psychicznej.
            • vocativa Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 14:40
              Pytanie o choroby psychiczne w rodzinie JEST w protokole przedmałżeńskim.
              Pytanie 18 a

              www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=211600
    • marghe_72 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:27
      Szczerze?
      Nie rozumiem jak wczesnie mogłaś o tym nie porozmawić z mężem..
      • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 10:26
        pytacie dlaczego nie powiedziałam...?
        bo o tej chorobie sie poprostu zapomina, jesli ktos przez 4 lata
        funkcjonuje normalnie: pracuje, zajmuje sie wnukami, śmieje,
        podrożuje to ma sie wrażenie, ze to juz poza mna i ze choroba nie
        powroci. Teraz jest z mama gożej ale za 2 -3 tyg bedzie zupelnie
        normalnie.
        Jestem przerażona tym co piszecie: unieważnienie małżenstwa
        (przecież to nie ja choruję) choroba genetyczna to rak i co w tej
        kwestii tez uniewazniac małżenstwo?
        • angazetka Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 10:58
          > Jestem przerażona tym co piszecie: unieważnienie małżenstwa
          > (przecież to nie ja choruję)

          Nie chodzi o to, kto choruje, tylko o to, że zataiłaś przed mężem
          tak ważną informację. To może być podstawa do unieważniania
          małżeństwa.
        • aurita Re: powiedziec meżowi o chorobie? 12.06.09, 00:10
          to byloby powodem do uniewaznienia malzenstwa gdybys to Ty byla chora na
          schizofrenie. KK uwaza wtedy ze osoba chora psychicznie i bioraca slub,
          kolokwialnie nie wie co mowi.

          Osobiscie dziwie sie ze nie powiedzialas mezowi o tej chorobie, bliskiej Ci
          osoby, przed slubem. Nie wierze, ze o tak ciezkiej chorobie sie zapomina nawet
          jezeli chora ma ataki tylko co kilka lat. Mysle ze sie wstydzilas/balas i jestem
          w stanie to zrozumiec. Nikt nie jest doskonaly.
          Chyba jednak musisz mezowi o tym powiedziec, na klamstwie (zatajaniu prawdy) nie
          da sie zbudowac zwiazku. Powodzenia

          • angazetka Re: powiedziec meżowi o chorobie? 12.06.09, 00:22
            > to byloby powodem do uniewaznienia malzenstwa gdybys to Ty byla
            chora na
            > schizofrenie. KK uwaza wtedy ze osoba chora psychicznie i bioraca
            slub, kolokwialnie nie wie co mowi.

            To też, ale tu chodzi o zatajenie informacji o chorobach
            psychicznych w rodzinie (jest taki podpunkt w protokole).
    • denay Re: powiedziec meżowi o chorobie? 10.06.09, 23:47
      utajenie tego typu informacji
      może stanowić podstawę do unieważnienia sakramentu małżeństwa.
      Poza tym jakieś dziwne rzeczy piszesz.
      Osoba wychowywana przez schizofrenika (leczącego się dodajmy)
      ma takie same szanse na normalne życie
      jak osoba wychowana przez zdrowego rodzica.
      Bardzo rzadko występuje dziedziczenie proste schizofrenii
      (tj. z rodzica na dziecko)
      poza tym schizofrenia też nie bierze się z nieba,
      bo najczęściej do wystąpienia potrzebne są dodatkowe bodźce
      (traumatyczne przeżycia, nadużywanie narkotyków, patologiczne
      środowisko).

      Mnie coś tu nie gra... Jak można nie powiedzieć własnemu
      partnerowi przez tyle lat o tak istotnej sprawie.
    • nangaparbat3 wyjasniam 11.06.09, 00:10
      Znam cala mase młodych osób, ktorych rodzice (w wiekszosci wyższe wyksztalcenie)
      stanowczo odmowili teraoii rodzinnej.
      Inne osoby, ktorych rodzice nie zgodzili sie na konsultacje u psychiatry.
      Jeszcze inne, ktorym nie pozwolono nawet pogadac z psychologiem.
      W szkole społecznej, do ktorej chodzi moje dziecko, tudzież dzieci ludzi
      wyksztalconych i uwazajacych sie za "elite", pani psycholog nazywana jest
      "pedagogiem", bo tak łatwiej jest przekonac rodzicow do kontaktow z nią.
      W takim spoleczenstwie zyjemy - dajcie spokoj Samancie, to nie Jej wina, nie Jej
      pomysł.
    • slonko1335 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 06:27
      samanta31 napisała:
      boje sie jego reakcji,
      > przerazenia, ze sie wystraszy, ze to dziedziczne, bo umowmy sie ze i
      > ja w jakimś stopniu jestem obarczona ta choroba,

      Gdyby po iluś tam latach naszego związku mój mąż wyskoczył z takimi
      "rewelacjami" nawet bym nie pomyślała o tym o czym Ty piszesz, przynajmniej w
      pierwszym momencie. Nigdy za to chyba bym mu nie wybaczyła, że mi nie zaufał,
      nie powiedział, okłamał mnie, to byłoby gorsze niż wszystko inne. Dla nas ZAWSZE
      na pierwszym miejscu było ZAUFANIE.
    • betty_julcia Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 11:07
      Samanta.
      No to jestem jedyna która cię pocieszy. Wcale nie uważam ze wiążąc się z drugim człowiekiem należy sie obanżyć ze wszystkich stron, stać się otwartą księgą i totalnie zaufać. No cóż, już taka jestem że pewnych rzeczy nie mówię i pełnego zaufania nie mam do nikogo poza własną mamą (bo sama jestem mamą i wiem że prędzej dałabym sobie ręce i głowę obciać niż pozwolić skrzywdzić swoje dziecko. Ani nie pochodzę z patologicznej, toksycznej z problemami rodziny, mam kochanych i kochających rodziców, kochanego męża i cudowne dzieci ale nikt mnie nie przekona do tego żeby w 100% zaufać, ze powinnam w imię miłości ze wszystkiego się spowiadać, pozbyć się obaw, wstydu, strachu...

      Ty się balaś i wstydziłaś, bałaś się reakcji, strach jest rzeczą ludzką. Jak bym się dowiedziała po latach małżeństwa takich rewelacji od męża, na pewno bym się wkurzyła, pewne miałabym żal i bym była zła, ale na pewno nie przyszłoby mi do głowy unieważnać małżeństwo (chyba ze byłby to śwetny pretekst ale powód inny).
      • kol.3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 12:11
        Tu nie chodzi o pocieszanie kogoś albo straszenie. Takie są przepisy prawa,
        osobliwie kościelnego w świetle którego zatajenie choroby psychicznej przed
        ślubem jest podstawą do unieważnienia małżeństwa.
        Nieznajomość prawa nie zwalnia z winy.
        Masz Betty bardzo wygodną filozofię życiową, chciałabyś, żeby Twój mąż zataił
        przed Tobą że ma wyrok za zabójstwo na sumieniu? Każdy kij ma 2 końce.
    • pati9.78 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 11:22
      Mąż ma prawo znać prawdę.
      • ewelsia Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 12:43
        samanta, ja się zastanawiam, że Ty musisz mieć chyba mocny
        charakter, skoro tę tajemnicę nosisz w sobie tyle czasu... szkoda mi
        Ciebie, szczerze, bo wiem, ze jesteś w niełatwej sytuacji, ale mąz
        to najbliższa Ci osoba, pozwól sobie na zdjęcie tego ciężaru.
        możesz obawiać się reakcji męża, to zrozumiałe, może być na Ciebie
        bardziej zły za to ukrywanie, niż sam fakt choroby Twojej matki.
        poza tym, jak piszesz, "moja mama choruje raz na 4-5 lat". Twoja
        mama jest chorą osobą , natomiast nawroty ma raz na te 4-5 lat.
        Nie jest prawda, ze można nabyć chorobe będac wychowywanym przez
        schizofrenika, to są pewne predyspozycje wynikające z określonych
        wydarzeń życiowych oraz, niestety geny mają też znaczenie.
        Najczęsciej zapadają na to ludzie od 18-30 roku życia.
        Miałam sąsiada za ścianą, chorego na schizofrenię, zachorował jako
        18 latek, przeżywszy załamanie po rozstaniu z dziewczyną, obecnie ma
        ok.25 lat. Nikogo nigdy nie skrzywdził, jest b. grzeczny, ale kilka
        razy do roku jest w szpitalu , no i leki trzeba brać non stop.
        Ale jego babcia była schizofreniczką, mama jest zdrowa, ale dobrze
        ją znałam i wiem, co przeżywała w czterech ścianach.
        Pozdrawiam.
    • kali_pso Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 12:58


      Współczuję Ci. Mogę jedynie starać sie zrozumieć, jak ciężko jest
      żyć z takim balastem. Z takimi tajemnicami jest chyba tak, że jak
      się nie powie od razu to później jest bardzo trudno, bo nie teraz,
      bo niedobry moment..a to nadal istnieje i stanowi przepaść między
      bliskimi osobami.
      Mąż ma prawo wiedzieć. Zastanów się, co zrobi, kiedy dowie się
      przypadkiem a nie od Ciebie. Bo, że sie dowie to pewne, takie
      tajemnice rodzinne mają to też do siebie, że często wypływają na
      powierzchnię, kiedy zupełnie nie jesteśmy na to gotowi. Stoisz
      wobec, byc może najtrudniejszej decyzji w życiu, ale tak naporawdę
      od tego, co zrobisz zależy Wasza przyszłość. Jeśli mu powiesz, licz
      się z tym, że może odejść, może potrzebować czasu na przemyślenie,
      może powiedzieć mnóstwo przykrych słów....ale nie wiem, czy pomimo
      to, prawda nie jest tego warta..nie wiem, nie mnie osądzać, sama
      żyję z czymś, co mnie pogrąża, ale to ukrywam( jak na raziewink


      A tych praworządnych na forum nie bierz tak na serio. To najczęściej
      panie, które nigdy takich, jak Ty, dylematów nie miały..no poza tym,
      czy przyznać się mężowi do kolejnego ciucha kupionego za jego
      pieniądzewinkp
      • kol.3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 13:05
        Oczywiście, po co brać serio praworządnych?
        Grunt to złapać chłopa, napłodzić sobie z nim dzieciaków, a że może będą chore ?
        Nie ma co się zawczasu przejmować. Prawdę chłopu mówić?
        A kto by się nim przejmował i co on ma do powiedzenia (jako ojciec potencjalnie
        chorych dzieci).
        Używania mózgu życzę i refleksji.
        • aurita Re: powiedziec meżowi o chorobie? 12.06.09, 00:11
          > Grunt to złapać chłopa, napłodzić sobie z nim dzieciaków, a że może będą chore ?

          czegos tak bezdennie glupiego dawno nie czytalam. Ty oczywiscie wiesz ze Twoje
          dzieciaki beda zdrowe?

          > Używania mózgu życzę i refleksji

          ooo tak!!!!
    • shellerka Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 13:27
      a mnie zastanawia, jak bardzo niepewną siebie i uczuć partnera do siebie i
      trwałości związku trzeba być, żeby a) nie porozmawiać o takim problemie z
      partnerem przed ślubem (mój wiedział o wszystkich moich przejściach), b) bać się
      mu wyznać już w trakcie małżeństwa...

      ja szczerze mówiąć większość rzeczy powiedziałam sama, bo nie chciałam żeby
      czegoś dowiadywał się za moimi plecami w formie plotek rozsiewanych przez
      złośliwców, których nie brakuje.
    • a.nancy Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 13:33
      > powiedziałam, ze "ma depresje".

      depresja to tez choroba
      bywa, ze rownie ciezka i uciazliwa jak schizofrenia
      a jakos wolalas powiedziec o depresji, czemu?
      • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:03
        odnosze wrażenie, ze jest to choroba czestrza w naszym
        społeczenstwie i budząca mniej kontrowersji. Mało kto wie kto to
        jest schizofrenik i sama nazwa wywołuje niepokuj.
        Zapewne u kazdego to inaczej sie objawia, a moja mama jest bardzo
        spokojna, wrazliwa (chyba az za bardzo) osobą
    • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 15:56
      Jestem mężatka zaledwie od 4 lat, wiec nie tak bardzo dlugo

      jestem w szoku! o jakim Wy balascie mowicie.
      Mama nie jest dla mnie obciążeniem, ona mieszka sama, moj mąż ja
      wrecz uwielbia i vice versa, nigdy by mi do głowy nie przyszło, ze
      po dowiedzeniu sie prawde mogłby mnie zostawic, bo niby dlaczego.
      Jego ojciec został zabity przez jakies porachunki i co z tego skoro
      on jest uczciwym i prawym człowiekiem, miałabym go zostawic, bo ojca
      mial bandziora.

      Moj Tata nigdy by nawet nie pomyslał o tym aby zostawic chora mame w
      potrzebie, przeciez kazdy z nas sie moze rozchorowac.

      Nie powiedziałam dlatego, ze to mnie boli i nie umiem o tym mowic,
      nie chce...Mama to najbliższa mi osoba i tak jak napisała
      poprzedniczka tylko ona zawsze byla i jest powierniczką moich
      sekretow.

      Poza tym rozmawiałam z mama i ona tez nie chce abym mowila, krepuje
      ja ta choroba i co Wy na to???
      • kol.3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:03
        Panie powyżej nie miały na myśli mamy jako balastu i obciążenia, tylko Twojej
        świadomości jej choroby i tego, że nie potrafisz się z mężem tą informacją
        podzielić i, że go najzwyczajniej w świecie oszukujesz. To miłe że troszczysz
        się o mamę i siebie, ale z całego wątku wynika, że męża masz za nic, nie
        szanujesz go, nie dałaś mu prawa do bycia poinformowanym, a już zwłaszcza prawa
        wyboru, co Ci usiłowałam powyżej w sposób kolokwialny wyjaśnić.
        • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:08
          boje się popsuc stosunkow meza do mamy, nie chce aby na nia patrzył
          jak na "wariatke", wlasnie tego sie boje. Łzy mi sie cisna do oczu ,
          ale juz nie potrafie byc silna, czekam teraz az sie mamie poprawi i
          wszystko wroci do normy.
          • angazetka Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:14
            > boje się popsuc stosunkow meza do mamy, nie chce aby na nia
            patrzył jak na "wariatke", wlasnie tego sie boje.

            Naprawdę tak nisko go cenisz? Pomyśl: to jest Twój mąż, Twoją mamę
            zna od lat - dlaczego miałby jakoś drastycznie zmienić do niej
            stosunek? Zaufaj mu trochę.
      • kunegunda_reich Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:16
        samanta31 napisała:

        > bo niby dlaczego.


        Naprawdę nie rozumiesz, że zataiłaś przed nim info, które może mieć wpływ na
        jego życie? Chore dzieci, chore wnuki?

        > Jego ojciec został zabity przez jakies porachunki i co z tego skoro
        > on jest uczciwym i prawym człowiekiem, miałabym go zostawic, bo ojca
        > mial bandziora.
        >
        rozumiem, że ukrył to przed tobą?

        > Moj Tata nigdy by nawet nie pomyslał o tym aby zostawic chora mame w
        > potrzebie, przeciez kazdy z nas sie moze rozchorowac.

        A kto twierdzi, żeby nie pomagać i zostawiać chorą osobę? Nikt niczego takiego
        nie napisał.
        >

        > Poza tym rozmawiałam z mama i ona tez nie chce abym mowila, krepuje
        > ja ta choroba i co Wy na to???

        Ano to, że to nie tylko jej sekret (choć przede wszystkim) ale także ważna
        informacja dla twojego męża. Może sama powinna mu powiedzieć? Zatajenie info o
        chorobie nie było uczciwe z waszej strony. Znam podobną historię - kobieta,
        kiedy dowiedziała się o chorobie zatajonej chorobie teścia miała już dwoje
        dzieci. Chłopiec zachorował w wieku 15 lat a ona cierpi zmagając się z jego chorobą.
        • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:21
          ALE TO NIE JEST CHOROBA GENATYCZNA!!!! wiec o jakich chorobach
          dzieci, czy wnukow piszecie!
          OBARCZONA (NASLADUJAC PEWNE WZORCE ZACHOWAN) jest nim tylko osoba
          wychowywana przez schizofreniczke
          • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:33
            samanta31 napisała:


            > OBARCZONA (NASLADUJAC PEWNE WZORCE ZACHOWAN) jest nim tylko osoba
            > wychowywana przez schizofreniczke

            Samanta - to kompletna bzdura, kobieto, znam przypadek chorej osoby wychowywanej
            przez rodzinę zastępczą bo matka biologiczna chora na schizofrenię popełniła
            samobójstwo!
            • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:43
              zgadza sie, jest to możliwe.
              A mianowice na choroba ta wpływaja ciezkie, treumatyczne przezycia,
              stres, narkotyki, alkohol, ta osoba nie byla wychowywana w
              normalnych warunkach wiec miala prawo sie rozchorowac.

              Czesto żony alkoholikow, bite, poniewierane choruja psychicznie.
              Ja poza 4 pobytami mamy w szpitalu niczego strasznego nie
              doswiadczylam, miałam kochajaca sie rodzine mimo wszystko.

              • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:12
                samanta31 napisała:


                > A mianowice na choroba ta wpływaja ciezkie, treumatyczne przezycia,
                > stres, narkotyki, alkohol, ta osoba nie byla wychowywana w
                > normalnych warunkach wiec miala prawo sie rozchorowac.

                ale zrozum matka biologiczna w ogóle nie wychowywała swojej córki,
                zabiła się, gdy mała miała kilka miesięcy. O żadnych traumatycznych przeżyciach
                nie mogło być mowy (rodzice zastępczy bardzo kochali małą).
                >
                • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:29
                  poczytaj troche na ten temat i nieuogolniaj, bo mało wiesz...
                  Jestem po wielu rozmowach z lakarzami na ten temat, wiec chyba nie
                  bedziesz mnie przekonywac.
                  Rownie dobrze moge zachorowac ja, jak i Ty.
                  Jak zatem wytłumaczyc fakt, ze w mojej mamy rodzinie nikt nie
                  chorował
                  • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:58
                    samanta31 napisała:

                    > poczytaj troche na ten temat i nieuogolniaj, bo mało wiesz...

                    widać więcej niż ty, ty masz syndrom wyparcia - najlepiej nie mówić, nie
                    wiedzieć, ukryć a może samo przejdzie

                    > Jestem po wielu rozmowach z lakarzami na ten temat,

                    trudno w to uwierzyć, zważywszy na to co wypisujesz

                    wiec chyba nie
                    > bedziesz mnie przekonywac.
                    > Rownie dobrze moge zachorowac ja, jak i Ty.

                    właśnie tak - niestety

                    > Jak zatem wytłumaczyc fakt, ze w mojej mamy rodzinie nikt nie
                    > chorował

                    nie możesz być na sto procent pewna, że nikt nie chorował, zwłaszcza, że u was w
                    rodzinie nie mówi się o takich rzeczach
                    • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 19:04
                      dla jsnosci, nie wie tylko moj maz, odkad jestesmy razem choroba
                      nawrocila dopiero raz

                      jaki syndrom wyparcia...smileco Ty wypisujesz SZOK

                      www. schizofrenia.pl
                      poczytaj a potem udawaj elokwentną

                      Nie pisz wiecej proszę, bo widzę ze nic poza złośliwościa przez
                      Ciebie nie przemawia
                      Pozdrawiam
                      • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 21:37
                        samanta31 napisała:

                        > www. schizofrenia.pl

                        no i?
                        o etiologii schizofrenii

                        pl.wikipedia.org/wiki/Etiologia_schizofrenii
                        (...) wyniki badań wskazują na to, że czynniki genetyczne w połączeniu ze
                        środowiskowymi są ważnymi czynnikami etiologicznymi schizofrenii (...)

                        dokładnie to co napisałam w którymś wcześniejszym poście.

                        > poczytaj a potem udawaj elokwentną


                        dobrze byłoby, gdybyś rozumiała znaczenie słów, które używasz w dyskusji

                        www.slownik-online.pl/kopalinski/94C3F01E59BAAF6DC12565BD00620870.php

                        co ma wg. ciebie elokwencja czyli krasomówstwo do oczytania/wiedzy na dany temat?


                        > Nie pisz wiecej proszę, bo widzę ze nic poza złośliwościa przez
                        > Ciebie nie przemawia

                        mylisz się, wiele dałabym aby ze schizofrenią było tak jak piszesz. Ale nie jest.
                        • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 21:42
                          ale głowne znaczenie maja czynniki środowiskowe.
                          Czyli, co? nie masz zamiaru rodzic dzieci??albo zaprzestac na
                          jednym?
                          • wimperga Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 22:15
                            samanta31 napisała:

                            > ale głowne znaczenie maja czynniki środowiskowe.

                            Nie, one są tylko katalizatorem (kroplą przeważającą czarę), gdyby nie było
                            skłonności genetycznych dowolnie niekorzystne czynniki środowiskowe nie miałby
                            znaczenia

                            > Czyli, co? nie masz zamiaru rodzic dzieci??albo zaprzestac na
                            > jednym?

                            Ależ ja mam dwójkę dzieci i marzę o trzecim. Po prostu podjęliśmy z mężem
                            decyzję, że znając ryzyko (które umówmy się nie jest 100% -towe) razem
                            podejmujemy decyzję o dzieciach i ich ilości. Co będzie - nie wiadomo. Ale,
                            Samanta, jak słusznie zauważyłaś, życie to ciągłe ryzyko a to predyspozycje do
                            raka, a to do cukrzycy itp.Poza tym życie jest nieprzewidywalne - znam kobietę,
                            która mając dwadzieścia lat urodziła dziecko z ZD, potem miała dwóch zdrowych
                            synów. Wszystkie dzieci kocha szaleńczo a najstarszy korzysta z tego, że ma
                            rodzeństwo.
                            Uwierz mi, że rozumiem twoje rozterki (odnośnie dzieci) i miałam te same
                            pytania, na które czasem nie znajdowałam odpowiedzi...
                            • pani.babcia Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 23:03
                              u mnie w rodzinie tez jest shizofrenia. a konkretnie ojciec mojego
                              meza i jego 30 letni brat. obydwoje sa chorzy. i to niestety bardzo
                              powaznie. od lat na lekach i szpital minimum raz na rok. raz jest
                              lepiej ale ogolnie jest zle.
                              tesc zachorowal jak moj maz mial 5 lat a brat 3. brat natomiast juz
                              od liceum bylo cos z nim nie tak. i szybko lekarze sie polapali.
                              o chorobie swojego ojca moj maz mi powiedzial na 1 randce.

                              wiem co przezywasz ale mimo wszytko bardzo ci sie dziwie ze nie
                              potrafisz wlasnemu mezowi powiedziec nazwy tej choroby i ukrywasz to
                              przed nim. dla mnei to jest po prostu chore!
                • samanta31 do wimperga 11.06.09, 17:53
                  poczytaj troche na ten temat i nieuogolniaj, bo mało wiesz...
                  Jestem po wielu rozmowach z lakarzami na ten temat, wiec chyba nie
                  bedziesz mnie przekonywac.
                  Rownie dobrze moge zachorowac ja, jak i Ty.
                  Jak zatem wytłumaczyc fakt, ze w mojej mamy rodzinie nikt nie
                  chorował
              • amilos Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 21:14
                "niczego strasznego nie
                > doswiadczylam, miałam kochajaca sie rodzine mimo wszystko."


                gdybym ja bała się zaufać własnemu mężowi, tzn. nie potrafiła nawiązać
                prawidłowej relacji w związku małżeńskim, to bym nie twierdziła z całą
                pewnością, że niczego strasznego nie doświadczyłam. Bo Ty chyba nie potrafisz Mu
                zaufać, boisz się, ze sie odsunie od Twojej mamy.
          • aurita Re: powiedziec meżowi o chorobie? 12.06.09, 00:16
            samanto to nie jet prawda co piszesz, schizofrenia nie jest choroba bezposrednio
            dziedziczona ale znane sa geny odpowiedzialne za te chorobe.
            Oczywiscie choroba nie musi sie zawsze ujawnic. Maja na to wplyw czynniki
            srodowiskowe.

            samanta31 napisała:

            > ALE TO NIE JEST CHOROBA GENATYCZNA!!!! wiec o jakich chorobach
            > dzieci, czy wnukow piszecie!
            > OBARCZONA (NASLADUJAC PEWNE WZORCE ZACHOWAN) jest nim tylko osoba
            > wychowywana przez schizofreniczke
      • kali_pso Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 19:57
        > jestem w szoku! o jakim Wy balascie mowicie.


        Zdaje się moja droga, że nic nie zrozumiałaś a się rzucaszwinkp
        Napisałam o balaście w sensie oszukiwania męża( bo jak to inaczej
        nazwać) a nie życia z choroba matki.
        Mam jednak coraz więcej watpliwosci po lekturze Twoich postów:
        Jesteś tak pewna tego, że w rodzinie matki nikt nie chorował, bo
        matka Ci tak powiedziała? Przecież to ona stoi na stanowisku abyś
        nadal nic nie mówiła męzowi. Pomijam powody dla których tego chce,
        ale tak czy siak masz nadal utrzymywać w niewiedzy męża. A
        jednoczesnie założyłaś, że powiedziała Ci prawdę w sprawie braku
        chorób w Waszej rodzinie. Ja bym nie była tego taka pewna, Wimprega
        ma rację, że zmowa milczenia panuje u Was w rodzinie.


        Zrobisz co zechcesz, ale wiedz, że ciągnąć tego w nieskończoność nie
        można.
    • samanta31 do kol 11.06.09, 16:13
      a skad masz pewność czy i w Twojej rodzinie bądź meża nie bylo
      chorob, jak nie takich to innych (nowotwory) i co w takij sytuacji
      nie rodzic dzieci...?
      • kol.3 Re: do kol 11.06.09, 16:25
        Tu nie chodzi o występowanie chorób tylko o oszukiwanie męża.
    • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:16
      skoro Wy tak sie otwieracie przed parterami, to czy w sytuacji gdy
      np "ojciec bije, pije, nie pracuje lub matka sie dziecmi nie
      zajmuje" - kompletna patologie, tez mowic....
      Przeciez osoby wychowywane w takich rodzinach wynoszą wzorce
      zachowan, ktore powielaja czesto i u siebie w domach.
      • angazetka Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:22
        > skoro Wy tak sie otwieracie przed parterami, to czy w sytuacji gdy
        > np "ojciec bije, pije, nie pracuje lub matka sie dziecmi nie
        > zajmuje" - kompletna patologie, tez mowic....

        Nie, pewnie, najlepiej nic nie mówić o sobie partnerowi. Wiadomo, że
        nie są to łatwe tematy, ale, do jasnej anielki, osobom najbliższym
        się ufa i się rozmawia z nimi nie tylko o pogodzie.
      • nangaparbat3 Nie przejmuj sie, Samanta 11.06.09, 16:23
        Jak się czyta Twój watek mozna by pomyslec, ze u nas same partnerskie, pelne
        glebokiego zaufania, wspierajace sie zwiazki.
        Tylko skad tyle rozwodow?
        Tyle zdrad?
        Tyle "cichych dni"?
        Powiedzec trzeba, dac sie wpuscic w niepotrzebne leki i poczucie winy nie ma powodu.
      • shellerka Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:06
        oczywiście, że mówić. co prawda wychowano mnie w duchu "moralności pani
        dulskiej" co objawiało się ciąłym wypowiadaniem przez mamę, babcię i ciotki
        tekstu: "tylko nie opowiadaj mu o tym...", ale ja tak nie potrafię. jeśli ktoś
        staje się mi bliski to zwyczajnie nie widzę powodów dla których miałabym mu nie
        powiedzieć o przemocy w rodzinie, o alkoholizmie czy innych "faktach" które
        prędzej czy później wyszłyby w jakiś sposób na jaw. Serio - świat jest mały.
        Ludzie się znają. O mnie małżonek też się nasłuchał od zazdrośników, ale znał
        wcześniej moją wersję. Gdybym mu nie powiedziała wcześniej o paru sprawach,
        mógłby uznać, że go okłamywałam i uwierzyć w wersję uczynnych donosicieli.
        I o ile rozumiem, że pewnych rzeczy nie należy i nie trzeba mówic na pierwszej
        randce, bo nie ma takiej potrzeby, to w momencie kiedy pada decyzja o trwalszym
        związku czyli np. w przypadku zaręczyn - warto wyjawić rodzinne sekrety...
        chociażby po to, by nie mieć poźniej takich dylematów jak założycielka wątku.
    • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:28
      Mamy jednak bardzo zacofane społeczenstwo, mam tu na mysli
      wypowiedzi niektorych w Was na temat dziedziczenia.

      Rany az strach pomyslec co by było gdyby moje dziecko trafilo na
      takich teściów.......
      • slonko1335 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 19:40
        Samanta ja już wyzej pytałam..a skąd masz pewność, że wcześniej w rodzinie
        Twojej mamy nikt nie chorował? może Tobie też nie powiedzieli tak jak Ty Twojemu
        mężowi. Weźmy hipotetyczną sytuację, giniesz w wypadku, Twój mąż dalej żyje w
        błogiej nieświadomości, Twoje dziecko za kilka lat nie daj Boże choruje i co mąż
        też z ręką na sercu twierdzi, że nikt w rodzinie nie chorował....skoro u Was
        jest normalnym ukrywanie takich rzeczy przed najbliższymi to nie możesz z cała
        pewnością stwierdzić że nikt w rodzinie chory nie był bo może jakaś babka,
        prababka itd...
        • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 19:44
          Maż wie, ze z mama jest "coś nie tak" nie wie tylko jak to sie
          nazywa. Gdyby zaistniała taka sytuacja, to przecież jest siostra,
          babcia, ciotka i dalsza rodzina, oni wiedza
          • amilos Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 21:24
            o mój Boże i Ty poważnie chciałabyś, a by mąż dowiedział się o tym od jakiś
            ciotek i kuzynek? Czyli wszyscy wiedzą, tylko nie on, stawiasz i jego i wasze
            małżeństwo w beznadziejnym świetle. Jak to widzisz - coś się wydarzy, a tu
            siostry, babcie mu oznajmiają, że choroba od lat w rodzinie a on był oszukiwany.
            To naprawdę nie chodzi o chorobę, tylko o brak poinformowania męża, dla mnie nie
            do przejścia.

            Poza tym, jeśli mąż wie, że coś jest nie tak, to co stoi na przeszkodzie, aby
            dokładnie powiedzieć, co jest nie tak?
            • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 21:26
              licze na to, ze wszystko bedzie dobrze
    • wimperga Samanta - o leczeniu schizofrenii 11.06.09, 16:29
      Twoja mama nie jest wariatką! Jest ciężko chorym człowiekiem,który potrzebuje wsparcia przede wszystkim od bliskich. Podstawą sprawą jest dobry psychiatra i dobrze dobrane leki 3 generacji (są naprawdę skuteczne) np. Olanzapina/Zyprexa. Ważne są też zajęcia w ośrodkach, grupy wsparcia, gdzie chory widzi, że nie jest sam ze swoją chorobą. Nie wiem, gdzie ty mieszkasz ale coraz rzadziej w Polsce chorzy na schizofrenię uważani są za wariatów. Osoba z mojej rodziny w okresach remisji podejmowała pracę (pomimo, że pracodawcy wiedzieli o schizofrenii) i żyła normalnie.
      • samanta31 Re: Samanta - o leczeniu schizofrenii 11.06.09, 16:36
        Mieszkam w Wawie, Mama ma opieke medyczna zapewniona. Zyje normalnie
        przez 3-4 lata potem 2-3 msc jest żle
        • wimperga Re: Samanta - o leczeniu schizofrenii 11.06.09, 16:42
          samanta31 napisała:

          > Mieszkam w Wawie, Mama ma opieke medyczna zapewniona. Zyje normalnie
          > przez 3-4 lata potem 2-3 msc jest żle

          Tym bardziej nie rozumiem dlaczego zrobiliście takie tabu z tej choroby. To
          jedna z najczęściej spotykanych (o ile nie najczęstsza) chorób psychicznych.
    • samanta31 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 16:32
      odnośnie wypowiedzi nangaparbat3

      Czytajac to wszystko zaraz uwieże, ze moj związek opiera sie tylko
      na klamstwie, braku zaufaniu, traktowaniu meża jak "nic" (ktos nawet
      tak napisał)
      • bi_scotti Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:20
        Samanta, o ile osobiscie uwazam, ze z partnerem nalezy sie dzielic
        wszystkimi informacjami - i dobrymi, i zlymi, to jednak to, co
        napisalas o woli Twojej mamy jest dla mnie sprawa nadrzedna w tym
        wszystkim. Skoro Ona sobie WYRAZNIE NIE ZYCZY zeby o Jej chorobie
        informowac kogokolwiek (wlaczajac w to Twojego meza czy inne osoby z
        rodziny) to jest to JEJ SWIETE, NIEZBYWALNE PRAWO a Twoj i Twojego
        taty OBOWIAZEK by Jej wole uszanowac. Mozesz w jakims momencie
        sprobowac z Nia porozmawiac o tym, ze Twoj maz jak najbardziej
        ZASLUGUJE NA ZAUFANIE i PELNA INFORMACJE, ale ostateczna decyzja w
        tej sprawie pozostaje decyzja Twojej mamy.
        Mam nadzieje, ze bedzie tak jak piszesz - mama niedlugo poczuje sie
        lepiej i spokoj wroci do domu chociaz na jakis czas. Serdecznosci smile
        • kol.3 Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 20:07
          Matka ma niezbywalne prawo, a dzieci Samanty mogą być chore, bo ona ma prawo.
          Dziewczyno, pomyśl co wypisujesz, mamy tu dwie zakłamane egoistki, które nie
          widzą dalej niż poza czubek swojego nosa.
    • mondovi Re: powiedziec meżowi o chorobie? 11.06.09, 17:19
      powiedziałabym, zeby w razie mojej/dziecka choroby umiał pomóc i szybko się
      zorientował, że coś nie tak. schizofrenia to choroba, nie powinnas się jej
      wstydzić. pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka