w-i-k-i
18.06.09, 14:56
Witam ponownie.
Ciekawi mnie kwestia zmian zachodzacych w kobiecie po
urodzeniu dziecka (niejednokrotnie w ciazy rozwniez). Zauwazylam, ze
dziecko czesto staje sie doskonala wymowka i przyczynkiem do tego,
aby nie musiec myslec o wszystkim innym np. o sobie, swoich pASJach,
edukacji, mezu. Dziecko staje sie ,,calym swiatem", ale przeciez
caly swiat nie jest dzieckiem. Czesto widze takie mamay, ktore choc
minal rok, nie uporaly sie z pociazowa nadwaga (wrecz przytyly
bardziej), wychodza na spacer w rzeczech, ktore nie powinny ujrzec
swiatla dziennego, na glowie ,,gniazdo", a w glowie odpowiedz na
wszelkie pytania -,,przeciez jestem matka". Pozniej dziwia sie, ze
mezowie wola patrzec na zgrabne i zadbane asystentki. Oczywiscie
zrozumialy jest dla mnie fakt zmeczenia, nieprzespanych nocy itd.
(sama wstaje do dziecka min. 8 razy, a srednio ok. 16), ale gdy ide
na plac zabaw w makijazu, wadze takiej jak przed ciaza i stroju
innym niz obwisly dres, to nie moge sie nadziwic nieprzyjaznym
spojrzeniom - oczywiscie na poczatku mysla, ze jestem niania i to
daje im jakas wewnetrzna ,,ulge", ale bardzo szybko wyprowadzam je z
bledu. Wtedy juz nie pasuje do ich wizerunku mam bo przeciez mamy
nie chodza w wysokich butach, nie robia makijazu, nie dbaja o
fryzure. Podobnie bylo w ciazay, ktora rowniez potrafi dac kobietom
doskonale rozgrzeszenie. Ciekawa jestem dlaczego tak jest? Dlaczego
kobiety skazuja same siebie (i innych ) na nieapetyczny widok w
lustrze? Dlaczego zaniedbuja wlasny samorozwoj, pasje,
zainteresowania? Oczywiscie nie chce generalizowac, bo wiem, ze nie
wszyskie Panie ,,w imie dziecka" skazuja sie na wyglad Alfa i
cofanie sie w rozwoju do poziomu wychowywnego dziecka. Nie milam tez
zamiaru nikogo urazic, poprostu takie spostrzezenia.