Byłam dzisiaj na obronie doktoratu. Doktorantka w wieku nie najmłodszym, bo
(niewiele po) czterdziestce. Doktorat błyskotliwy. Obrona takoż. Ale
zgadnijcie, co mnie powaliło na kolana? Otóż pani jest mamą... 8 dzieci. Tak,
ośmiorga. I ona tak ten doktorat...

)))))))))) Ciągle jestem pod wrażeniem.
Szanowne panie, od tej chwili przestaje wypadać się żalić, że magisterkę
napisać z dzieckiem u piersi truuuudno...