Dodaj do ulubionych

co najmniej 2 etety-dom i praca

07.07.09, 12:41
odnosze wrazenie i sadze, ze bardzo sluszne, ze kobiety same
ukrecily bicz na siebie a potem narzekaja( nie tylko na forum).

pracuja zawodowo tyle co maz a domem szeroko pojetym glownie one sie
zajmuja( sprzatanie, gotowanie, dzieci).

z pracy zawodowej nie zrezygnuja( choc w czesci) bo podnosi sie
lament- skad pieniadze? a niech szanowny malzonek majacy wylacznie
prace zawodowa zacznie sie tym martwic. zbyt wiele kobiety
odpuszczaja facetom to i potem maja!
Obserwuj wątek
    • ib_k Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 12:45
      lilka co za rewolucjonistka z ciebie!
      • lilka69 ib_k a zebys wiedziala, jestem 07.07.09, 13:28
        rewolucjonistka!

        bylam 3 lata na wychowawczym. (mialam nianie po ok 8 godz w
        tygodniu). maz NIC nie robil oprocz prac w ogrodku i na tarasie
        (spory), cos z autami co trzeba bylo. dziecko przejmiowal ode mnie o
        19 do pojscia spac i wychodzil na spacery po poludniu.

        poszlam do pracy i... nadal w zasadzie wszytsko robie ja ( niania
        troche sprzata),maz dziecko kapie i czyta wieczorem i ja aktualnie
        pracuje 2 dni w tygodniu( od konca roku 3).


        kolezanki uwazaja, ze to lenistwo bo kobieta musi sie zaharowac aby
        poczuc, ze zyje. a je przekornie mowie nie! mezowi to odpowiada-
        woli siedziec przy biurku niz latac z mopem. a mnie odwrotnie( w
        pewnej mierze)
        • lisbeth25 Re: ib_k a zebys wiedziala, jestem 07.07.09, 13:31
          > poszlam do pracy i... nadal w zasadzie wszytsko robie ja
          Więc za mądra nie jesteś.
          • lilka69 lisbeth- umiesz czytac? 07.07.09, 13:42
            to czytaj jeszcze raz.poszlam na 2 dni, prace domowe wykonuje ja z
            pomoca niani i JA TO LUBIE!!!
            • lilka69 Re: lisbeth- jeszcze cos 07.07.09, 13:45
              wole myc wanne niz kosic trawnik co 7-10 dni , zeby wygladal jak
              gesty dywan w ogrodku od marca do konca pazdziernikasmile a moj maz
              biedaczek to musi. i chwasty wyrywac tez.
        • e_r_i_n Re: ib_k a zebys wiedziala, jestem 07.07.09, 13:57
          lilka69 napisała:

          > poszlam do pracy i... nadal w zasadzie wszytsko robie ja ( niania
          > troche sprzata),maz dziecko kapie i czyta wieczorem i ja aktualnie
          > pracuje 2 dni w tygodniu( od konca roku 3).

          No cóż, skoro lubisz mieć dwa etaty.
          Dziwne, że taka światła osoba widzi tylko możliwość pt. kobieta mniej pracuje
          zawodowo, a mąż w ogóle w domu wink
    • lisbeth25 Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 12:51
      A dlaczego mają rezygnować z części etatu? Może lepiej żeby małżonek
      zajmował się domem na równi z żoną? Albo wynajęli sobie kogoś do
      sprzątania o gotowania?
      Zresztą totalnie nie rozumiem kobiet będących z facetami, których
      trzeba obsługiwać. Same są sobie winne.
    • mala21wrzesnia Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 13:06
      eeeeee nie zawsze. Mój jak siedziałam w domu to nie ruszał palcem prócz wynoszenia śmieci, teraz zmywa jak wraca wcześniej, ziemniaki obierze i nawet wstawi wink (reszty gotowania niech się lepiej nie tyka bo garów nie domyję po spaleniźnie) z odkurzaczem się wita a jak sie mu powie to nawet łazienkę sprzątnie, ale trzeba powiedzieć. Zakupy to trochę mały problem, no chyba że dokładnie napiszę co i jakiej firmy ma być. Więc AŻ tak źle akurat u mnie nie ma.... tyle że jak coś chcę żeby było zrobione muszę powiedzieć lub liścik zostawić big_grin big_grin
      • tolka11 Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 13:13
        A wiesz czemu tak jest? Bo kobiety akceptują ten stan rzeczy i w
        taki sposób wychowują swoje dzieci szczególnie chłopców.
        A potem lamentują. czyli sa niekonsekwentne.
        Oboje z mężem pracujemy, ja mam 1.5 etatu plus wolontariat. Mąż etat
        od do.
        I nie wyobrażam sobie, żebym sama prowadziła dom. zresztą nie umiem
        gotowac i zazwyczaj jadałam byle co. Mąż jest smakoszem, więc wziął
        to na siebie. Itd, itd.
        I tak samo wychowujemy na sze dzieci. Eeeeeeeeee tam za duże słowo,
        one raczej patrza i maja jakis tam wzór prowadzenia domu.
        • ola_motocyklistka Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 13:47
          My kobiety możemy to zmienić wychowując nasze dzieci. Nasi mężowie, jeżeli
          zostali tak wychowani to albo:
          1.tacy pozostaną i tego będą oczekiwać od żon
          2. wylatując ze swojego rodzinnego gniazda zweryfikują i zmodyfikują swoje
          zachowania albo pod wpływem kobiety(żony)-przykład mojego męża; albo pod wpływem
          samodzielnego życia i braku mamusi ( przykład mojego brata wychowywanego w
          takich stereotypach)

          Gorzej mają chłopcy, od małego są uczeni że są dwa rodzaje zajęć: babskie i
          męskie. Wystarczy zacząć przełamywać stereotypy: kupić chłopczykowi np. do
          zabawy lalkę i wózek, czy zestaw do gotowania, poprosić o pomoc w
          przygotowywaniu posiłków,posprzątaniu, a dziewczynce zestaw majsterkowicza i w
          ten sposób od małego uczyć że nie ma babskich i męskich zajęć, i że między nimi
          nie ma sztywnej granicy.
          To jest moje zdanie.
          Mam nadzieję, że jeśli druga ciąża to będzie chłopczyk uda mi się to
          zrealizować, i wychować świetnego partnera dla jego przyszłej żony. A córkę chcę
          wychować na radzącą sobie asertywną kobietę, a nie służącą.
    • dynema Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 13:41
      Online w 'Wysokich Obcasach' byl dobry aktykul pt.' Wole myc wanne'
      Agnieszki Graff. W duzej czesci tlumaczy te 2 etaty.

      fragment:

      "Otóż kobiety wykonują statystycznie ponad 80 proc. prac domowych -
      jedyne, co się zmieniło w ostatnich dekadach, to samozadowolenie
      mężczyzn (uważają, że robią więcej."

      To tak troche z boku dyskusji.
    • nihiru Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 14:06
      Ja też na początku małżeństwa uważałam że powinno być po równo: raz ja gotuję,
      raz on.

      Po wielu kłotniach - przyznaję bez bicia - dużo męzowi odpuściłam. nie zależy
      mi już na ""równouprawnionym" podziale obowiązków, wystarczy że nie ma sytuacji
      że ja po pracy staję do garów a on odpoczywa przed kompem.

      Dużo się zmieniło po tym, jak się przeprowadziliśmy z mieszkania do domu. nagle
      pojawiło się duzo więcej "męskich" obowiązków. nie wydaje mi się sprawiedliwe,
      żeby pod plaszczykiem równouprawnienia gonić go do odkurzania, skoro on dzień
      wcześniej do późna w nocy remontował łazienkę (a ja wtedy oglądałam film).
      jak się remonty skończą (a pojawi dziecko), to znowu zakres obowiązków nam się
      zmieni, ale nie liczę na to, że on sam z siebie weźmie się kiedyś za gotowanie
      obiadu.
      godzę się z tym tak samo, jak on musi się pogodzić z faktem, że nie będę mu
      prasowała koszul jak to robila jego mamusia.
      • ipola Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 14:17
        lilka, widocznie jesteś w sytuacji, że zarobki męża pozwalają na to, byś
        pracowała tylko 2 dni w tygodniu, jak sądzę dla rozrywki raczej niż zarobkowo.
        Sama też wolisz być bardziej w domu. Wiele kobiet musi pracować, by wspólnie
        utrzymać dom, wiele nie wyobraża sobie życia bez pracy zawodowej. A czasem
        trudno znaleźć równowagę między pracą a domem. Pracodawcy często zapominają, że
        ludzie mają jeszcze życie prywatne. I nie mów, że można rzucić taką pracę, w
        sytuacji, gdy nie ma innej, nowej. Nie każdy może sobie pozwolić, by nie
        pracować w ogóle.
        • lilka69 witam powtornie dzis ipola 07.07.09, 15:37
          i odpowiadam.

          wydaje ci sie, ze nie moge zrobic przez 2 dni tyle co maz w 5?
          ponikad masz racje( bo zarabiam 3/4 jego wynagrodzenie)ale czasem
          zdarzalo mi sie wiecej.

    • super-mikunia Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 14:29
      Moja koleżanka ostatnio oświadczyła mężowi, że ona ma 2 prace (dom i
      pracę zawodową) czyli on też musi sobie znaleźć drugą pracę tym
      bardziej, że mają kredyt do spłacenia i w planach kolejne dziecko.
      On się na to zgodził.

      Mają kobiety 2 etaty, ale dyskutowałabym czy są nieszczęśliwe z tego
      powodu...

      Wspomniana koleżanka nie zamieniłaby tego drugiego etatu na żaden
      inny wink
      • elf1977 Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 15:56
        A ja nie wyrabiałam na 2 etatach (domowym i zawodowym), więc w
        pracy przeszłam na pół etatu. Dzięki temu pogodziłam zajmowanie się
        dzieckiem z pracą zawodową. W tym układzie oczywiście prasuję mężowi
        koszule i gotuję (przynajmniej w tygodniu), ponieważ on wraca do
        domu ok. 19. Taki układ nam odpowiada, przy czym dysproporcja między
        moimi zarobkami a jego jest bardzo duża, więc ze względów
        finansowych to mnie opłacało się zająć domem.
        Myślę, że w małżeństwie ciężko podzielić obowiązki na pół, ważne
        jest, jaką kto wykonuje pracę, o której jest w domu itd. W końcu
        życie w rodznie jest jakimś układem, trzeba dbać o to, by ten układ
        był stabilny. U każdego to wygląda inaczej.
        • mruwa9 Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 16:43
          u nas istnieje jakos tam ustalony podzial obowiazkow, moj maz np.
          praktycznie nigdy nie sprzata lazienek czy pokoi dzieciecych, za to
          ja nie zajmuje sie rachunkami, koszeniem trawnika i zmiana kol w
          samochodach. Co nie zmienia faktu, ze pozostawiony sam z dziecmi na
          kilka dni i do szkol/przedszkola je wyprawi, i jakis obiad ugotuje
          (prosty, ale zawsze), i brudem nikt ani nic nie zarosnie. Nie
          narzekam, obowiazki sa z grubsza rowno i sprawiedliwie rozdzielone.
    • 18_lipcowa1 Re: co najmniej 2 etety-dom i praca 07.07.09, 18:36
      e tam
      ja pracuje na rowni z mezem
      i tyle samo w domu wymagam i jest super

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka