Dodaj do ulubionych

Czy naprawdę macie dużo tak czasu?

09.07.09, 12:33
Witajcie,
Czytam to forum od końca ciąży, mały ma teraz niecały miesiąc. I nadziwić się
nie mogę, że macie tak dużo wolnego czasu. Ale serio, bez ironii. Początku
karmienia nie były łatwe, więc szukałam otuchy poradach dotyczących moich
obaw. I co zauważyłam? "Połóż się, przygotuj stertę filmów, książek, jedzenia
i picia", "nic nie jest ważne tylko Ty i Twoje dziecko, tylko jemu się
poświęć", "przestań odkurzać i sprzątać, skup się na dziecku"

Rozumiem, że maluch najważniejszy, ale zdradźcie sekret - jak sobie z tym
radzicie?
Bo cóż, nie mogę liczyć na pomoc domową w stylu babci lub teściowej czy
kogokolwiek z rodziny. Na koleżanki też raczej nie, więc z podziwem
zastanawiam się jak to wszystko ogarniacie.
Nie jestem pedantką, ale nie lubię rozgardiaszu, kurz też mi przeszkadza, a
Niemąż wraca o 19.00 zmęczony po całodziennej gonitwie i zajmuje się malcem.

Nie macie zasyfionego mieszkania?
Wizytuje u Was regularnie gosposia/mama/teściowa/... ?
Dostajecie zdrowe obiadki pod nos?
BO jak miałabym tylko leżeć i ćwiczyć karmienie oglądając filmy, to obawiam
się, że nie zaszłabym daleko.

Zdradźcie słodką tajemnicę dobrego zorganizowania się.
Obserwuj wątek
    • makwalz Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 12:39
      To przyjdzie z czasemsmile Ja mam 5-miesięczną córeczkę, do tej pory nie mogę nic
      konkretnego zorganizowac, bo jest bardzo absorbującym dzieckiem. Ciągle trzeba
      przy niej byc; przez 3 miesiące miała kolki, potem chwila przerwy i nastał czas
      ząbkowania. Wszystko robię z nią na rękach, próbowałyśmy w chuście ale Ona jakoś
      za chustą nie przepada. Sama nie lubi się bawic. Wszystko da się zorganizowac a
      na kurz można czasem przymknąc okowink
    • smerfetka8801 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 12:40
      he he .moje dziecko ma 11 miesięcy a ja do dziś nie rozgryzłam jak one to
      robią.ja nie miałam czasu an wielogodzinne karmienia ze już nie wspomnę o tym ze
      karmienie na leżąco jest dla mnie niewygodne i nie am w tym nic z
      odpoczynku!malej wypadała pierś jak tylko przestałam ja podtrzymywać wiec ręce
      zajęte.masakra...dziś mam dużo czasu i zero problemów.
      • agusa79 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 12:52
        Tak się nie da, zawsze trzeba iść na kompromis i wypracować system.
        Ograniczasz pewne czynności(np. sprzątane z 4xtyg. do 2), ja też
        wiele rzeczy robie jak mały idzie spać wieczorem. Jest tylko jeden
        problem, każde dziecko jest inne, ja miałam farta i młody nie wiele
        płakał, dużo spał a teraz potrafi sam się zabawić ale mamy tez
        gorsze dni kiedy trzeba poświęcić czas tylko dla dziecka bo np.
        zęby, szczepeienie, choroba i wtedy wszystko leży. A tak pięknie to
        tylko w książkach i na filmach wink a i u tych wszechwiedzących
        specjalistek, które już same chyba zapomniały jak one wychowywały
        swoje dzieci.
    • ciociacesia Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 12:55
      no ja własnie leze i pachne. czasem mama lub kuzynka jak mnie odwiedza to mi
      pozmywaja, ale wpadaja rzadko. najgorszy mam problem ze zmywaniem i odkurzaniem.
      zmywania nie cierpie i ja i maz wiec zdarza sie ze nie zmkywam puki jest jakis
      czysty talerz w domu (mamy ich na szczascie niewiele), a córka boi sie
      odkurzacza wiec musi byc druga osoba która trzyma ja w trakcie odkurzania na
      rekach w innym pokoju i najjlepiej przy zamknietych drzwiach albo na spacer w
      tym czasie zabiera. a jak była maleńka? odkurzałam zadko bo i nie syfiłam -
      głownie własnie lezałam karmiłam i serqale ogladałam, po podłodze nie chodziła,
      wiec i potrzeby nie było palacej, lezacy noworodek co najwyzej czasem kupa ciuch
      ubrudzi albo uleje na niego, wiec bez przesady z praniem - zwłaszcza ze ja
      lezałam to tez sie nie brudziłam smile obiady gotował mi maz po przyjsciu z pracy,
      albo wrzucałam cos z mrozonek. sporo siedziała na forum z przyssanym dzieckiem
      na kolanach, i drzemałam troche razem z mała, bo w nocy nie było taryfy ulogowej
      • uullaa Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 13:54
        "z przyssanym dzieckiem na kolanach"
        Ekhem.. Mam nadzieję, że to metafora jakaś. No bo do czego może się
        przyssać dziecko leżące na kolanach?
    • krwawakornelia Tak dla dzieci moich mam bardzo duzo czasu 09.07.09, 13:06
      na sprzatanie, gotowanie etc. praktycznie wcale.

      Tak mamy lekko kontrolowany syf. Ale bez przesady.
    • pychu Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 13:15
      Moja młodzież nie lubi bawić się sama. Prawie wcale nie śpi w ciągu dnia. Obiad
      gotuję czasem z dnia na dzień jak zaśnie, jak chcę posprzątać to chodzę i jej
      śpiewam albo gadam głupoty żeby wiedziała, że jestem, a zmywanie hmmm....
      kupiliśmy zmywarkę wink
    • magda8528 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 13:17
      gdy moja córeczka miała miesiąc miałam naprawdę duuuuuuuuuuużo wolnego czasu.
      tylko że doszłam do tego dopiero teraz. dzisiaj jak ma już 9 miesięcy i śpi dwie
      godziny dziennie, mogę powiedzieć, że czasu nie mam za dużo, ale jakoś zawsze
      zdążę posprzątać, zrobić obiad, iść na spacer, zakupy... jak? nie mam pojęcia,
      tak jakoś wychodzi smile dlatego ciesz się teraz wolnym czasem big_grin
    • deela Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 13:28
      nikt mi nic nie robi i nie sprzata i nie gotuje ani nic a w domu mam - w miare
      czysto, dziecko mam zadowolone nakarmione przebrane
      mam poprane i w miare regularnie poprasowane
      i przy dwojce da sie
      i jeszcze na necie posiedze
      i poczytac mam czas
      luuuuuuzik
      • bb997 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 13:41
        No to pozdrawiam koleżanke wyżejsmile Gratuluje! Nie wiem czy to
        kwestia organizacji?? U mnie to samo, Dom-prawie błysk bym
        powiedziala,podłogi codziennie myte, bez nieposcielonego wyrka nie
        wyjde, ba ja posciel psikaczm spryskuje by prosta była-ale to
        pojechana psychicznie jestem, cóz, do pracy chodze zawożenie i
        odwozenie z przedszkola młodego,. Staram sie obiady w miare gotowac,
        albo chociazby cos ciepłego9głownie i tak jemy w pracy) Poprane ,
        poprasowane. Mała i młody usmiechnieci a ja jeszcze myślę by młodego
        na jakies dodatkowe zajecia wozic.
        Usmiechnieta jestem i tyle. Tak mam schize ad. sprzatania ale nie
        narzekam!! Robie bo lubie, wiec nie naskakujcie na mnie że wariatka
        ze mnie.Ha i czas na film wieczorkiem jak dzieciaki spia znajduje i
        na inne ,,takie takie'' tez. Reasumujac- mam na szczescie układne
        dzieci bo dadzą mi to wszystko zrobic, troche zaparcia w sobie i
        tyle. Pedantki z dwójka dzieci łaczmy sie, ciekawa jestem waszych
        fanaberii, bo ja ich kilka mamsmile
        • bweiher Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 15:09
          No to i ja się przyłączę do deeli i bb997.
          Gdy urodziłam bliźniaki syn miał 5 lat.Nie mam willi z basenem
          tylko 2 pokojowe mieszkanko i posprzątanie na picuś glancuś tych
          paru metrów zajmuje mi pół godziny.Łącznie z umyciem podłóg i
          kibla.Jak młodzi byli noworodkami to luzik prawdziwy.Praktycznie
          spali przez cały czas.Mogłam z nimi pospać 2 godzinki,później
          pomyć,sprzątnąc,nastawić pranie lub wyprasować to co już
          suche.Kawka i komp w międzyczasie.
          Teraz jest troszkę gorzej bo młodzi mają 1,5 roku i śpią tylko 2
          godzinki.Już se nie poleżę w ciągu dnia niestety...ale za to jak
          się bawią w pokoju to zdązę pozmywać i odkurzyć.A jak mają drzemkę
          to wymywam podłogi,szoruję łazienkę.Prasuj z kubkiem kawy w
          trzeciej ręce a czwartą zmieniam kanały w tv.Potem jeszcze chwilę w
          necie.
          Da się. Jeśli ja z bliźniakami daję radę od początku to i ty
          kochana dasz z jednym dzieciaczkiem.Oczywiście mieszkam daleko od
          rodziny,nie mam babci,niani,sprzątaczki czy kucharki.Mąż wychodzi o
          6 rano i wraca o 18.00.
          Tyle że ja nie leżałam z dziećmi przez cały dzień.
          • m-s12 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 16:22
            no to i ja się dołączam.Jak mały miał 1,2 miesiące to miałam mase
            czasu. Siedziałam z nogami wyciągniętymi. Rano wstawałam jak
            rodzinka wychodziła tak około 7 , kąpiel i śniadanko. Później młody
            się budził toaletka jedzonko i spanko i tak wkółko. Pobódka,
            buziaki, zmiana pieluchy i już zmęczony i dalej śpał.Więc po
            śniadanku pranie, prasowanie,sprzątanie, obiadek i tak pierwsza tura
            jego spania czyli te 2 godzinki. Reszte dnia jak młody przesypiał to
            był już czas dla mnie. Więc książki czytałam, na internecie
            siedziałam i zdążyłam pogadać sobie przez telefon. Ja po powrocie ze
            szpitala tydzień i już latałam ze szmatą.To kwestia organizacji
            czasu. Rodziców, teściów też mam daleko więc sama muszę zrobić
            wszystko. Teraz trochę gorzej bo mały ma skok 4 m-ca, ale jkoś daję
            radę.
            • joshima Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 19:31
              A ja jestem ciekawa, czy te wszystkie śpiące jak aniołki całymi dniami noworodki
              to były "cyckowe". Jeśli tak to zazdraszczam. Nie wszystkie niemowlęta są tak
              układne.
              • anettchen2306 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 20:29
                Tak, moja dwojka byla "cyckowa": syna karmilam pol roku a mlodsza
                corke prawie 8 mcy. Nie znaczy to, ze wisialy mi na cycu non stop,
                bo w to, ze noworodek jest "uwieszony" przez 24 godz na dobe i
                zajety jest ssaniem - w to nie wierze. Nie znaczy to, ze moje
                dzieci "tylko" jadly i spaly. Miewaly kolki (zwlaszcza styrsza syn),
                chorowaly, plakaly "bez powodu", sypialy "srednio na jeza"
                (przespaly po raz pierwszy ciegiem 5 godzin w nocy gdy mialy ok 10
                mcy). Nauczylam sie jednak nie reagowac na kazde kwikniecie czy inny
                odglos malucha. Dziecko zabieralam ze soba po prostu wszedzie tam,
                gdzie akurat musialam byc: kuchnia (gotowanie, zmywanie), lazienka
                (szorowanie toalety, branie prysznica). Zdarzalo mi sie karmic
                piersia podczas zakupow czy tez na parkingu w samochodzie smile (no bo
                zakupy same sie nie zrobia): znacznie wygodniejszy jest cyc w
                praktycznym uzyciu niz butelka. Prasowalam, gdy zazwyczaj po
                poludniu ucinaly sobie godzinna drzemke (czasem dluzej). Wrzucilam
                jednak przede wszystkim na luz: dziecku NIC sie nie stanie, jezeli
                polezy sobie samo w lozeczku czy wozku i popatrzy, jak mama gotuje
                lub sprzata. Gdy siedzialy zadanie bylo jeszcze latwiejsze: hop na
                kocyk i mnostwo "przyrzadow kuchennych" do badania i ogladania smile
                Gdy nie mialam ochoty kapac maludy - nie kapalam (o dziwo przezyla,
                nie miala ani jednego odparzenia). Zamiast isc na spacer wolalam
                pojsc z mala do ogrodu, poczytac gazete i wypic kawe. Jak dziecie
                bawilo sie na podlodze - mama smigala po necie smile
                • marsupilami25 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 11.07.09, 08:48

                  • marsupilami25 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 11.07.09, 08:53
                    Nie dopisalam, ze w pologu wygodniej jest trzymac tlumnie odwiedzajacych z daleka od domu, jesli czujesz wyrzuty sumienia z powodu balaganu a czeka cie np. wizytacja Tesciowej wink Za to wybieraj sie w gosci jesli masz tylko czas i ochote - Ty zdecydujesz o czasie jaki chcesz poswiecic na kawke, a nie urzadzisz godzinowej posiadowy z obskakiwaniem u siebie smile Towarzysko nie ucierpisz do czasu az dziec podrosnie wink
              • deela Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 21:39
                moj jest cyckowy
                butla karmie go dwa razy dziennie zeby troche luzu miec ale nie wykorzystuje go
                na sprzatanie chaty tylko na opieprzanie sie big_grin
                a poza tym sporo dnia na cycku wisi - model zarlok, ale jak on je to ja ksiazke
                czytam :F
                • joshima Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 21:48
                  deela napisała:

                  > moj jest cyckowy
                  > butla karmie go dwa razy dziennie zeby troche luzu miec
                  No to nie jest cyckowy wink
                  • deela Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 23:25
                    chyba jednak jest
                    • ciociacesia deela 10.07.09, 10:25
                      on mieszany jest tongue_out
                      • deela Re: deela 11.07.09, 01:09
                        dwie marne butle dziennie w imie mojego swietego spokoju :F
              • m-s12 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 10:19
                mój na cycku. U mnie jadł co dwie godziny, ale jedzenie zajmowało mu
                na poczatku 15 min. później i teraz 10 min.Nie zasypiał przy cycku,
                tylko sam w łóżeczku.
              • bweiher Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 13:27
                joshima napisała:

                > A ja jestem ciekawa, czy te wszystkie śpiące jak aniołki całymi
                dniami noworodk
                > i
                > to były "cyckowe".

                Moje bliźniaki akurat butelkowe.Tyle ze ja miałam dwa "ciała" do
                oporządzenia a nie jedno.I zadne nie znało słowa POCZEKAJ.
                Co nie zmienia faktu ze mój pierworodny był piersiowy i też miałam
                czas na dom.

                Jeśli tak to zazdraszczam. Nie wszystkie niemowlęta są tak
                > układne.
                >

                No z pewnością.Moje żadne nie miało kolek i cieszę się z tego jak
                jasna cholera tongue_out
            • magda8528 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 20:53
              tak samo muszę mieć wszystko posprzątane i też łóżko zawsze musi byc pościelone
              - dwie pościele, trzy koce i ze 20 poduszek big_grin do tego podłoga dwa razy dziennie
              myta, zamiatam co drugi dzień na zmiane z odkurzaniem. kuchnia to moje ulubione
              miejsce, wszystko pod linijkę poukładane, kuchenka i lodówka musi lśnić, żadnych
              wystawionych garów - no chyba, że gotuję, żadnego zmywania na później. teraz tak
              myślę, że sama siebie przerażam big_grin
              robię to wszystko w ciągu tych dwóch godzin jak Mała śpi, na kawę i net też
              znajdzie się dużo czasu.
          • kura28 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 15:38
            U mnie samo odkurzanie małego dwupokojowego mieszkania to ok. pół
            godziny.
          • nanuk24 Pierdu, pierdu... 11.07.09, 05:09
            Fajnie tak sobie grzmiec z zadowoleniem jakie to my zorganizowane i czyste i
            podlogi codziennie myste. Fiu, fiu. Pewnie ze majac dziuple 30 m2, w tym wieksza
            czesc podlogi zakrywa dywan i jedna szafe na ktorej nic nie stoi to zaden
            problem przeleciec szmatka, albo nawet szmaty nie trzeba brac do reki bo
            wystarczy przejsc z pokoju do kuchni i podloga od razu skarpetami wypolerowanabig_grin

            Gorzej jak sie ma kilka razy wiekszy metraz, wiecej pokoi, i wiecej mebli, i
            troche zwierzat ktore paskudza wiecej niz tuzin dzieciakowbig_grin
            • mietka_mietka Re: Pierdu, pierdu... 11.07.09, 20:16
              no dokładnie wink
              jak sie mieszka w bloku w mieszkaneczku to nie sztuka
              wiem, bo mieszkałam, choc co prawda wtedy bez dzieci, wiec było
              czysto
              ale teraz mam dzieci i 240 metrów plus ogród, a małż zarobiony po
              pachy
              nie jest łatwo być mamą która sie bawi z dziecmi, zajmuje nimi i
              dopieszcza i mieć jednoczesnie czysto
              zatem te kobietki, które sie tu tak chwalą ze tak mają super niech
              teraz napiszą na ilu metrach tak maja wink
    • ktosiowa.waw Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 13:53
      Dzięki za odpowiedzi.
      Tak naprawdę chciałam dowiedzieć się czy ze mną wszystko OK.

      "nie przemęczaj się, dużo wypoczywaj, drzemaj, ciesz się dzieckiem, nie DŹWIGAJ
      (w połogu owszem lepiej nie dźwigać, ale jeśli mam wychodzić na spacery to muszę
      DŹWIGAĆ 9 kg na III piętro kamienicy) - te rady od teściowej musiałam odstawić w
      kąt, no bo jak leżeć i pachnieć? Szczególnie kiedy przyjechali w gości, no i
      ugotować coś, posprzątać, to wypada (oczywiście nie oczekiwali tego, ale gdyby
      był syf i nieugotowane to pewnie byłoby mniej miło wink) )

      Już myślałam, że większość z Was ( z takimi maluchami, nie przedszkolakami) to
      tak sobie dynda i cały czas odpoczywa.
      Teraz mi lepiej ze świadomością, że to normalne, że sprzątam i dbam i dom i
      obiad i zakupy, a nie tylko siedzę w łóżku z filmami, bo INNE też tak robią smile
      • joshima Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 15:53
        ktosiowa.waw napisała:

        > Szczególnie kiedy przyjechali w gości, no i
        > ugotować coś, posprzątać, to wypada (oczywiście nie oczekiwali tego, ale gdyby
        > był syf i nieugotowane to pewnie byłoby mniej miło wink) )
        A ja to chrzanię. Goście przyjeżdżają tylko tacy co im nieco bałaganu nie
        przeszkadza a i potrafią się w kuchni sami obsłużyć. Że już nie wspomnę o tym,
        że w połogu to praktycznie gości nie miałam. Taką mam dobrze ułożoną rodzinę wink

        Teraz jak mała jest starsza i już praktycznie nie miewamy tak zwanych
        cyckozwisów i się sama potrafi chwilę sobą zająć to z przyjemnością odpoczywam
        od niej gotując czy robiąc pranie. Nawet ostatnio wróciłam do pracy (mam pracę
        bez wychodzenia z domu) i zawsze to jakaś miła odmiana. Jednak wcale mi nie
        przeszkadzało leżeć i praktycznie nic nie robić. Zapracowałam sobie i mi się
        należało.
    • joshima Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 15:45
      ktosiowa.waw napisała:

      > Rozumiem, że maluch najważniejszy, ale zdradźcie sekret - jak sobie z tym
      radzicie?
      Dokładnie tak jak sama napisałaś. U mnie trwało to koło dwóch miesięcy. Mąż
      poodkurzał jak już było tragicznie, zrobił zakupy, przeładował zmywarkę. Jak
      mogłam to coś szybko ugotowałam jak nie mogłam to mrożonka i mikrofala. I jakoś
      tak się kręciło. Jak już mi było zupełnie nudno to karmiłam małą pisząc jedną
      ręką (czasem lewą) posty na forum smile

      > więc z podziwem zastanawiam się jak to wszystko ogarniacie.
      Niema co podziwiać. Po prostu wyluzowałam i przyjęłam do wiadomości, że nie
      ogarniam i na jakiś czas będzie nieogarnięte smile

      > Niemąż wraca o 19.00 zmęczony po całodziennej gonitwie i zajmuje się malcem.
      Nie przesadzaj. A właściwieniech on nie przesadza. Mój poza tym, że w pracy od
      rana do wieczora i pomaga mi jeszcze w domu (choć teraz mniej) to wieczorami i w
      nocy wykańcza pokoje na poddaszu i było, że kładł się o drugiej w nocy a wstawał
      o szóstej rano.

      > Nie macie zasyfionego mieszkania?
      Miałam i co z tego?

      > Zdradźcie słodką tajemnicę dobrego zorganizowania się.
      Luz, luz i jeszcze raz luz i machnięcie ręką na niektóre sprawy. Dom jeszcze
      zdążę nie raz posprzątać i ugotować nie jeden wspaniały obiad. A moja córka już
      nigdy nie będzie miała kilku tygodni wink
    • archeopteryx Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 15:55
      Dokladnie nad tym samym się zastanawiałam Autorko postu. Ja nie
      potrafiłabym spędzić całego dnia z dzieckiem przy piersi oglądając
      filmy. Na szczeście moja Młoda nie jest az tak absorbująca i
      znajduję czas żeby ogranąć i ją i siebie i dom. Jak gotuję obiad
      wkładam ją do leżaczka albo na matę i ona wtedy bawi się sama mając
      mnie na oku. Teraz jest trochę gorzej bo chyba przechodzi skok
      rozwojowy i stała się okropnie marudna, ale żeby pozmywać naczynia
      czy zrobić szybki obiad znajduję jeszcze czas. Gdy nie dawałam rady
      jej zająć zabawkami, wkładałam ją do chusty lub nosidła i ona wtedy
      zasypiała, a ja miałam obydwie ręce wolne więc pranie czy zmywanie
      mogłam w ten sposób realizować smile
    • figrut Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 16:07
      Kiedy urodziła się córka, przez pierwsze miesiące w domu większość wszystkiego
      robiła moja Mama, a ja zajmowałam się małą. Kiedy po 12 latach urodził się
      starszy syn myślałam, że zarobię się od ciągłego sprzątania, wynoszenia wody,
      mycia naczyń itp. (mieszkałam w zasadzie na strychu, gdzie po za prądem, kanapą,
      szafą, stołem i jednym, drewnianym krzesełkiem z miską nie było nic, nawet drzwi
      na korytarz nie miałam, tylko pustą dziurę). Chodziłam po regipsach, gotowałam
      na spiralnej maszynce, miałam jeden garnek i cieknący czajnik bezprzewodowy
      który stał na tacy, żeby woda się nie wylewała. Prałam w wodzie po młodym w jego
      wanience. Kiedy urodził się najmłodszy, przez 3 dni ćwiczyłam wdupiemanie i mi
      się udało. Chrupki z dywanu można było zgarnąć miotłą, kurze zetrzeć jak
      naprawdę miałam na to ochotę, a ciuchy segregowałam na białe i kolorowe bez
      podziału na dorosłe i dziecięce. Miałam w nosie to, że za chwilę przychodzi
      położna, a tu nie sprzątnięte. Nie miałam oporów, jak przyszła dobra dusza i
      zaoferowała pomoc przy rozwieszaniu prania, czy umyciu naczyń. Nareszcie
      nauczyłam się, że nie muszę się zrywać, żeby innych w oczy nie raziło, a i
      nauczyłam się przyjmować chęć bezinteresownej pomocy. Kiedy kuzynka urodziła
      kolejne dziecko, a moje były już samoobsługowe, przychodziłam do niej i sama
      zabierałam się za odkurzanie, mycie naczyń itp. Kuzynka początkowo protestowała,
      bo jej głupio było, ale ja z tych bab, które nic nie zdziwi i niczym w chacie
      się nie zniesmaczą. Teraz obie śmiejemy się z naszych dawniejszych oporów przed
      pomocą kogoś z po za domu.
      • osa551 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 23:54
        Figrut - dokładnie tak, tylko ja zmądrzałam już przy drugim. Przy pierwszym jak
        mała spała - ja oporządzałam dom - przy drugim miałam już naprawdę w dooopie
        wszystko. Mam głęboko w nosie, co kto sobie o mnie pomyśli. Zresztą teraz i tak
        mam pomoc w domu. Życie jest jedno i nie zamierzam go poświęcać na codzienne
        mycie podłogi.
    • banaszka82 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 16:09
      nie wiem gdzie się naczytałas takich bzdur,żeby się położyc i nic nie
      robić..przecież żyć trzeba dalej...
      • duzeq Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 21:16
        Jak to gdzie, banaszka, co Ty takie dziwne pytania zadajesz????
        Poogladaj sobie posty od zacietych zwolenniczek karmienia cyckiem na
        zadanie.
    • lulu2.0 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 16:33
      Ja mam dwóch synów 10 lat i 4 tygodnie.Zaraz po powrocie do domu ze
      szpitala pomagał mi mąż i starszy syn też się starał.Ale szybko się
      to skaczyło i wszystko spadło na moje ręce,tylko że ja szybko
      wymyśliłam rozwiązanie.Dobrze że zaczeły się wakacje więć starszego
      syna wysłałam do dziadków,teraz nie musze codziennie sprzątać bo
      niema komu brudzić,obiady gotuje tylko gdy malutki śpi ,jak nie dam
      rady to mąż po pracy relaksuje się teraz w kuchni przy gotowaniu a
      nie przy kompie.
      • nika1310 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 17:19
        a ja mam 2 dzieci - jest miedzy nimi 1,5 roku różnicy. Przy 2 dziecku od razu
        zrezygnowalam z karmienia piersią i dzięki temu bylam do przodu 5-6 godzin
        dziennie, które poświęcałam opiece nad starszakiem, praniu prasowaniu itp. Mala
        dostala butle u siebie w łóżku i było ok. Zakupy robimy wszyscy we 3 po drodze
        na plac zabaw mijamy ryneczek z budami gdzie kupujemy wszystko. Od kiedy corka
        zaczęła samodzielnie siedziec kąpię dzieci razem w brodziku zamiast każde z
        osobna w wanience, często puszczam im bajki żeby sie sama zająć sobą, wykąpać,
        umyć włosy itp. Nie mam absolutnie żadnej rodzimy w moim mieście a mąż ma swoją
        firmę i wraca codziennie okolo 22 włączając w to soboty i niedziele. aha i
        mieszkam na 4 piętrze bez windy. Da sie przezyć.
    • anettchen2306 Re: teraz juz go nie mam ... 09.07.09, 18:48
      "Nie macie zasyfionego mieszkania?"
      - Nie zauwazylam, inni odwiedzajacy nasze mieszkanie tez nie smile
      Nigdy nie wizytowala u nas zadna gosposia czy pani do sprzatania.
      Dzieci mamy dwoje (starszy mial w chwili narodzin malej 8 lat). Nie
      mielismy tez zadnej "pomocy" w postaci mamy/tesciowej w pierwszych
      dniach i tygodniach po porodzie (bo u nas w De to niewyobrazalne smile)
      Wyszlam ze szpitala z mloda w 5 dobie a od dnia nastepnego juz
      zajmowalam sie normalnie domem (sprzatanie, gotowanie, pranie,
      prasowanie, dogladanie starszego przy odrabianiu lekcji, zakupy z
      maluda...). Oczywiscie zadnych wielkich porzadkow, w koncu to okres
      pologu.

      "Dostajecie zdrowe obiadki pod nos? "

      - Nikt mi nigdy obiadku nie przygotowal i pod nos nie podsunal (maz
      wstaje do pracy o 3 nad ranem, wraca do domu ok. 18.30, rowniez w co
      drugi weekend). Nie mrozilam tez niczego na zapas, bo przygotowanie
      jakiegos cieplego dania zajmuje mi jakies 20 min, a czasem nawet
      krocej.

      Acha, tez karmilam piersia od samego poczatku (przez prawie 8 mcy).
      Mialam jednak duzo wolnego czasu, ktorego zaczelo mi brakowac, gdy
      mala stala sie mobilna i trzeba bylo miec oczy dookola glowy. Nigdy
      nie ogladalam filmow instruktazowych o karmieniu - od pokazania jak
      i co byla przeciez polozna smile.
      Mialam czas na gimnastyke poporodowa (2 mce po porodzie) w ramach
      kursu z kasy chorych.
      Pamietam, ze mialam czas na wklejanie zdjec do albumow, opisywanie
      ich, malowanie obrazow (moje hobby), wlasnoreczne wykonanie 30 kart
      z podziekowaniami za zlozone z okazji narodzin malej
      zyczenia/prezenty (u nas taki zwyczaj).
      7 tygodni po porodzie wrocilam na 1/3 etatu do pracy - dzieci
      zawozilam wtedy do tesciowej (moja mama mieszka 1200 km od nas).
      2 razy w tygodniu wozilam starszego (oczywiscie w towarzystwie
      maludy) na kurs przygotowawczy do 1 Komunii i na zajecia sportowe.

      Z miesiecznym bobasem mozna zrobic o wiele wiecej niz z rozbrykanym
      i domagajacym sie repertuaru rozrywkowego paromiesieczniakiem smile
      Ten okres wspominam najlepiej smile


      • zjawa1 Re: teraz juz go nie mam ... 09.07.09, 20:18
        Hej! No wieszsmile ja Cię trochę zdołuje... ale raczej nie miałam i nie mam tak,
        jak Ty!!
        Moje dziecko od chwili urodzin do chwili obecnej, należy do dzieci szczególnie
        absorbujących!!!
        W dzień bardzo mało spało-jeden raz po ok 45min.
        A w nocy do 12 miesiąca życia, miałam skrajną masakrę-budziło się średnio co 1,5
        godz, przez całą noc!!!
        Oprócz tego, do czasu kiedy nie zaczęło się samo przemieszczać, musiałam je,
        praktycznie cały czas nosić na rękachsad Może i moja w tym wina, bo na to
        pozwoliłam, ale z całą pewnością nigdy nie mogłabym sobie pozwolić na tyki
        luksus jaki mają inne, znajome mi mamy, gdzie wsadzają do leżaczka dziecko, a te
        spokojnie sobie w nim siedzi kilka, dobrych godzin!!
        Kiedy zaczęło się przemieszczać-czyli do dnia dzisiejszegosad non stop mam coś:
        z ciągane, rozsypane czy wylane...
        Dodam, że moje dziecko przez pierwsze miesiące swojego życia miało problemy
        zdrowotne, więc 2 razy w tygodniu musiałam z nim biegać po szpitalach.
        I co najważniejsze, wychowuje je całkowicie SAMA!
        Nie mam żadnej pomocy ze strony ,, męża, który wraca po 19".
        Który opiekuje się nim w wolne weekendy, święta itp.
        Teściowej, siostry itp.
        Mama wpada raz na jakiś czas, kiedy mam egzamin.
        A mimo to, od samego początku, jestem zadbana, zawsze umalowana.
        W domu (ok 90 metrów 2) jest prawie zawsze porządek idealny.
        Sama robię zakupy, gotuję dziennie obiad. I muszę jeszcze w tym wszystkim
        znaleźć czas na naukęsmile
        A jedynym momentem w ciągu 24 godzin, kiedy mogę sobie na to pozwolić, jest czas
        kiedy moje dziecko zasypia.
        Także powiem szczerze, że nie pojęte jest dla mnie to, jak kobieta mająca męża,
        który nawet czasami jej pomaga, nie może się ,,wyrobić z czasem". Przykro mi ale
        naprawdę tego nie rozumiem, jest to dla mnie jakaś abstrakcja!!!
        • mewa416 zjawa1 09.07.09, 20:41
          Tak jak Ty wychowuję dziecko sama od samego początku i kiedy czytam, że mąż
          przychodzi i zajmuje się dzieckiem po 19 to myślę, że ta kobieta na prawdę nie
          wie co to znaczy mieć problem żeby wyrobić się z czasem. Na początku było bardzo
          ciężko mimo że dziecko moje było bardzo spokojne i budziło się średnio co 3
          godziny na karmienie to ja w tak zwanym między czasie próbując wszystko ogarnąć
          prawie nie miałam czasu na sen.
          Podjęłam walkę z utrzymaniem laktacji mimo braku fachowych porad i pomocy, ale
          zasypiałam przy ściąganiu ledwie kilku ml mleka bo dziecko ssać nie chciało.
          Do tego wszystkiego depresja poporodowa - ciągle zapłakana w końcu zrezygnowałam
          z karmienia i dopiero zaczęłam wszystko ogarniać.
          Autorce wątku życzę powodzenia - z tygodnia na tydzień będzie lepiej!!
          • zjawa1 Re: mewa416 09.07.09, 20:58
            Tutaj zwróciłas na coś bardzo waznego uwage- a mianowicie na ilosc
            przespanych godzinsmile
            Ja, żeby to wszystko ogarnac zmuszona jestem spac sr. po ok 5 godz.
            na dobesmile
            Choc mój organizm zawsze potrzebowal min 8 godzin snu dziennie.
            Ale widać, da się przestawić rytm biologicznysmile i jakoś funkcjonuje!
          • anettchen2306 Re: zjawa1 09.07.09, 21:03
            "że mąż przychodzi i zajmuje się dzieckiem po 19" - blad, to ze
            przychodzi pozno z pracy nie znaczy, ze sie dzieckiem od tego
            momentu zajmuje smile Je, kapie sie, pogadamy troche i... ok 20.30
            idzie spac, bo o 3 w nocy musi znowu wstac. Grunt, to nie uzalac sie
            nad soba smile i od czasu do czasu "olac" niektore sprawy
            (zwlaszcza "dobre rady" mamy, tesciowej, cioc, kolezanek...).
            • zjawa1 Re: anettchen 09.07.09, 21:07
              Zgadza się, ale autorka tego wątku napisała, że jej pomaga, jak
              wraca po 19 z pracysmile
              • duzeq Re: anettchen i zjawa 1 10.07.09, 09:57
                A moze jednak wzielybyscie pod uwage jedna jeszcze rzecz skoro nie
                mozecie sobie wyobrazic jak mozna sie "niezorganizowac" z
                miesieczniakiem: jak sie ma 20 pare lat ( a tyle macie sadzac po
                tym, ze na studiach ejstescie/bylyscie), to zasoby energetyczne sa o
                niebo wieksze niz po 30-tce. Nie wiem ile lat ma autorka watku, ale
                jak przypomne sobie co robilam na studiach, to za cholere nie moge
                zrozumiec jak moglam je skonczyc w terminie i z wyroznieniem.
                To tutaj czasami jest pies pogrzebany wink.
                • anettchen2306 Re: anettchen i zjawa 1 10.07.09, 10:36
                  I tutaj sie mylisz smile Pierwszego syna urodzilam w trakcie studiow
                  germanistycznych majac 24 lata (wtedy juz pracowalam i to na 1,5
                  etatu, dojezdzalam do pracy z dwoma przesiadkami... i mimo to
                  odebralam dyplom z wyroznieniem). Corke urodzilam 20 mcy temu majac
                  32 lata (wiec tez po 30-stce) konczac ostatni semestr matematyki (na
                  niemieckich studiach), wiec taka mloda to juz znowu nie bylam smile
                  Ja majac 20 lat mialam wiekszego lenia niz po 30-stce smile)To tak,
                  jakby dziecko dodalo mi skrzydel. Jedyne co stwierdzilam, to to, ze
                  ciaze po 30-stce gorzej znosilam (wiecej dolegliwosci) niz majac 24
                  lata smile To moze dzieki macierzynstwu i wielu innych obowiazkach
                  potrafilysmy sie zorganizowac i cenimy nasz czas. Wiele mam
                  majacych "tylko" dziecko, niepracujacych, niestudiujacych, majacych
                  do pomocy sztab babc (bywa wrecz, ze babcia zamieszkuje tuz po
                  porodzie w domu rodzicow lub dochodzi cocziennie by "dogladac" domu
                  i rodzinki...), panie do sprzatania, meza wracajacego o 16 do domu
                  tak naprawde nie musza myslec o "planowaniu", bo ktos je w tym
                  notorycznie wyrecza. Moze dlatego nie potrafia sie zorganizowac i
                  twierdza, ze nie maja na nic czasu?
        • anettchen2306 Re: teraz juz go nie mam ... 09.07.09, 20:56
          Moze troche zle napisalam: teraz juz nie mam tyle czasu co
          wczesniej smile Tak jak piszesz, ciagle cos jest wylewane (np
          zawartosc wiadra po umyciu podlogi), rozkruszane, wdeptywane w
          podloge, mloda siedzi na parapecie i smaruje jogurtem szybe okienna
          podczas gdy starszy przychodzi do domu ze zmasakrowanym kolanem i
          ryczy juz od progu... Starszy chodzi spac ok 21 (bo musi wstac
          wczesnie do szkoly), maluda natomiast urzeduje do 22. Nie napisalam
          tez, ze moje dzieci nalezaly do tych "tylko jedzacych i spiacych".
          Maluda od poczatku tez malo spala (obecnie ma 20 mcy i nadal budzi
          sie w nocy 2 razy), syn miewal potworne kolki (zdarzalo mu sie
          siniec i pedzilam z nim w nocy na ostry dyzur). najfejniejsze byly z
          nim nocki: 40 min przy cycu, godzina drzemki i potem powtorka
          pierwszej czynnosci.
          Jak to jest miec maluszka i studiowac - sama wiem doskonale: dwa
          tygodnie po pierwszym porodzie musialam zdawac 2 egzaminy smile No i
          tez sie dalo! Co najdziwniejsze: zawsze na czas zrobione mialy
          wszystko tylko te dziewczyny, ktore mialy dziecko i to wlasnie one
          mialy najlepsze srednie ze studiow smile)
          Moj slubny pomagal i pomaga nam glownie co drugi weekend - chociaz
          glownie wtedy zajmuja go domowe remonty i naprawy a nie dzieci.
          Lezaczek byl w uzyciu ale ciagle musialam byc w zasiegu wzroku i
          oczywiscie gadac, gadac, gadac... Gdy milklam byl ryk rozpaczy!
          Tesciowa owszem dzieci mi przypilnowala, ale tylko wtedy gdy
          musialam jechac do pracy i musialam je zawiezc do niej a po pracy
          (wieczorem) oczywiscie je odebrac. W zadnych domowych obowiazkach
          nigdy mnie wyreczala, no bo po co. Z reszta ja nie lubie, gdy "obcy"
          po domu mi sie paleta smile
          Kurcze, zdolowalas mnie ale tez przywrocilas wiare w to, ze nie
          jestem "mamutem" i ze sa tez "normalne" kobiety, dla ktorych
          posiadanie dziecka nie oznacza ciaglego uzalania sie nad soba(" o
          jak mi ciezko, jaka ja zmeczona, urodzilam - chce medalu i drogiego
          prezentu.."). Podobnie jak ty nie rozumiem, ze nie ma sie czasu na
          zrobienie sobie kawy, obejrzenie czegos w tv, pomalowanie paznokci,
          wyskoczenie na zakupy, snucie sie po domu w pizamie od rana do
          wieczora (lub nawet przez kilka dni w tej samej pizamie...).
          Niestety tez, ale uroki macierzynstwa zmuszaja niekiedy do
          wiekszego "przylozenia sie" do tegoz faktu i zrezygnowania z
          wygodnictwa. Cos jednak za cos. Mozna albo pojsc spac (gdy dziecko
          spi) albo zrobic cosik dla siebie lub ogarnac dom/mieszkanie.
          • zjawa1 Re: anettchen 09.07.09, 21:06
            Wiesz, chyba najwazniejsze w tym wszystkim faktycznie jest to, zeby
            myslec pozytywniesmile
            Optymizm zyciowy ma zbawienny wpływ na nasze zycie, a co za tym
            idzie na to, co robimy!
            Na poczatku zdarzalo mi sie uzalac nad soba, ale tylko wewnetrznie.
            Z czasem zrozumiałam, ze do niczego dobrego to nie prowadzi. A juz
            napewno nie rozwize moich problemow.
            • kate_8 Re: anettchen 09.07.09, 21:12
              ja po urodzeniu też miałam momentami dośc... a to dzidzia, a to
              sprzątanie a to to,a to tamto i w końcu mnie olśniło... przecież nie
              jemy z podłogi by była wyglańcowana na non-stopie, kurz ścierany co
              3-4 dni też nikomu nie przeszkadza itd, itp. Najważniejsze, że mamy
              superaśnego bejbiszona, którego uśmiech likwiduje wszystkie smutki.
              I jeszcze jedno.. chyba najnajnajważniejsze dzięki dziecku
              nauczyliśmy się życ tak jakby każdy dzień był ostatni smile
    • karolinaa_m Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 21:20
      Najważniejsze to wrzucić na luzz... ja teraz właśnie maluje pazokcie (wkońcu
      mama tez musi jakoś wyglądać) To da się prawda! Najważniejsze to ustawić sobie
      dziecko. Nie rozumiem mam które kładą dzieci spać o 22-23 kurna ja bym
      zwariowała juz całkowicie. Moj spać 20 i czas dla siebie big_grin big_grin w ciągu dnia 2-3
      drzemki po ok.godzinie. Ma 7,5 miesiąca. W domu czysto a jak sie nie chce
      sprzątac to tego nie robie. Mąż do pracy chodzi na 6 wraca koło 14. Weekendy od
      10-23. wszystkie. Po południu spacerek dodatkowo 11 miesięczny labrador z nami
      chodzi także też mam ciekawie. A potrafimy w trójke zrobić zakupy u wczłapać sie
      na 3 piętrosmile Obiad zrobiony ale jak mi sie nie chce to też nie robie. Ktosiowa
      twój dzidziuś jest jeszcze bardzo mały poczekaj jeszcze troche aa też będziesz
      mieć więcej czasu jak małemy się już troche pory dnia unormują to tobie też
      wtedy sie unormuje. Ja też kiedyś w to niewierzyłam ale jak pisałam wcześniej da
      się Pozdrawiam
    • martekle Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 21:43
      pomaga mi moja mama, przyjezdza do mnie 2 razy w tygodniu
      sprzata i gotuje i prasuje
      ja tez sie krzatam po domu ale jeszcze malo
      jeszcze nie doszlam do siebie po porodzie
    • mama-ola Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 09.07.09, 22:52
      Dużo zależy od tego które i jakie jest dziecko.

      Ja przy pierwszym dziecku chodziłam w piżamie do 14, i nieraz w
      ogóle nie dawałam rady wyjść na spacer. Totalna rozsypka, malec na
      każde piśnięcie przystawiany do piersi, sypiał tylko po 20 minut,
      nic mi nie szło.

      A przy drugim... Daję radę. Dziecko jest mniej kłopotliwe i mniej
      wymagające, ale ja też się zmieniłam. Nie przystawiam do piersi bez
      przerwy, tylko myślę, kiedy ostatnio jadł i czy na pewno jest
      głodny. Rozpoznaję rodzaje płaczu - kiedy jeść, kiedy spać, kiedy
      pielucha, kiedy nuda.

      Na pytanie - czy naprawdę macie tak dużo czasu, odpowiadam: tak.
      Jakbym nie była leniem smile, to bym miała w mieszkaniu błysk smile
      Dzień zorganizowany tak:

      - Wstaję koło 7 rano po mocnym nakarmieniu synka.
      - Przewijam i ubieram go w dziennie ubranie, przy okazji jakieś
      całuski, czułości, paplanie.
      - Wiem, że głodny nie jest, więc zostawiam go w łóżeczku pod
      karuzelką. Idę do łazienki - prysznic, ubieranie, malowanie.
      - Następnie biorę malca do kołyski do kuchni i robię sobie
      śniadanie. Mały siedzi koło mnie, ja jem. Wiem, że za chwilę znów
      zrobi się głodny i że po karmieniu zaśnie na 45-60 minut.
      - Karmię, dziecko usypia, kładę do łóżeczka.
      - Mam prawie godzinę - sprzątam kuchnię, sypialnię, wstawiam pranie
      itp.
      - Dziecko się budzi, 2 godziny robimy coś razem.
      - Następne spanie jest od ok. 12 i trwa około 3 godzin. Jak jest mój
      starszy syn, idziemy wtedy na plac zabaw, mały śpi w wózku, starszy
      się bawi. Jak starszego synka nie ma, wystawiam malucha w wózku na
      balkon (I piętro, a za balkonem mam przepiękny ogród, ptaszki
      ćwierkają, słońce świeci, drzewa szumią, lato pachnie, no bajka,
      spacer można spokojnie tym zastąpić).
      - Przez te 3 godziny daję radę zrobić obiad, poczytać, popracować,
      rozwiesić pranie.
      - Młody się budzi, znów karmienie. Nie śpi potem do wieczora aż do
      21, najwyżej ma w tym czasie jedną lub dwie 20-minutowe drzemki. Jak
      mi nie pasuje go nosić, to kładę na macie i włączam jakąś płytę. Ale
      generalnie siedzę przy nim, bawię się z nim.
      - Po 22 znów mam czas dla siebie, bo obydwaj chłopcy już śpią.

      No to tak by było u mnie wink Co możesz z tego wyciągnąć dla siebie?
      Przede wszystkim zorientuj się, w jakich godzinach Twoje dziecko śpi
      i ustaw swoje zajęcia pod te drzemki.
      • ivaz Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 10:21
        Oj zazdroszczę, moja córa (4m-ce), jeszcze nigdy w życiu mi 3 godzin
        ciagiem nie pospała, zazwyczaj łapie 1 lub 2 drzemki w ciągu dnia po
        20 minut. Pocieszam się tylko, że w nocy dobrze śpi.Są różne dzieci
        jedną bardzo absorbujące inne mniej, akurat moja należy do tej
        pierwszej grupy i też nie wiele mi się udaje przy niej zrobić.
        • mama-ola Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 15:14
          Jeśli chcesz to zmienić, to zapisuj, kiedy jadł i kiedy spał,
          dokładne godziny, jak długo to trwało. Być może wyciągniesz na tej
          podstawie jakieś wnioski - być może np. się okaże, że je często a
          króciutko. Wtedy możesz spróbować karmić rzadziej, "przymuszając",
          by zjadł jak najwięcej, skoro już je (głaskanie po policzku itp.). A
          jak zje więcej, to może i pośpi dłużej.
          Wydaje mi się, że dzieci śpiące po 20 minut, to dzieci za często
          przystawiane do piersi, na każde piśnięcie. Ale to tylko takie moje
          obserwacje poczynione na 2 przykładach - mój pierwszy syn i syn
          sąsiadki. Przy drugim synku już od pierwszych tygodni jego zycia
          starałam się uzyskać magiczne 1,5 godziny przerwy między
          karmieniami. Na początku się nie udawało, potem tak, a teraz
          wytrzymuje 3-4 godziny bez jedzenia.
    • zefirekk Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 08:23
      Ja miałam baaaardzo dużo czasu aż do zeszłego miesiąca, kiedy to dzieć zaczął się przemieszczać. Ale wcześniej luzik. Był typem samozajmującym się. Nikt do mnie nie przyjeżdżał, na studia wróciłam 2tyg po porodzie. Rano karmiłam, wstawałam , młode spało dalej, sprzątałam nasz 32m2 apartament, robiłam obiad i śniadanie, (to wszystko zajmowało mi jakąś godzinkę) Potem włączałam serial, żarłam śniadanie, potem młody przez godzinę wisiał na cycu więc nadal jakiś serial lub książka, popołudniu wracał mąż, no to jedliśmy obiad, itp. 2 razy w tygodniu szłam na zajęcia, to mąż zostawał z młodym, a jak nie mąż to przyjeżdżała teściowa, która fakt - przywoziła obiad i zwykle ogarnęła chatę. Ale to tak raz w m-cu może rzadziej.
      I jeszcze pamiętam jak już nie mogłam się doczekać, aż młody zacznie się sam poruszać - aaa, teraz rozpamiętuje te słodkie chwile kiedy leżał smile
      Choć nie mogę powiedzieć, teraz też mam posprzątane, bo młody wstaje o 5:30 (niestety) więc ja chcąc niechcąc też, to coś zdążę zrobić między jednymi wrzaskami a drugimi smile Ale nie mam już tyle energii co kiedyś.
    • reteczu Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 08:27
      Przede wszytskim nie należy w 100% wierzyć temu, co zapisane na
      forum, bo to są w większości pobożne życzenia a nie fakty.
      • bb997 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 11:42
        Uff jak mi ulżyło, że to nie tylko ja ,,twarada baba'' jestem
        Własnie, kazdy robi co lubi, bardziej lub mniej i ot tyle. ja kocham
        nad życie moje biedrony kochane ale jak mała zamarudzi to jej z
        kojca nie wyjmuje i nie rzucam wszystkiego.
        Nie siedzi w kojcu cały dzień - to tak apropos.
        Lubię poprostu to uczucie ,,wszystko na miejscu'' i zapach czystego
        domu!!! nie położe sie z garami w zlewie i tyle. To jest zaraźliwe -
        mój 4 latek jest kropka w kropkę ja. Swój pokoik-jak chce oczywiście
        posprzata po zabawie ze mi gały wychodza!! Porządek góra!!! I
        wcaaaale nie uwazam że przez to mam nudne zycie.
        Cóz za to mam koleżanke która będac na maciezyńskim ubolewała nad
        swoim baaganem ogladajac od rana wszystkie seriale!! cóz odpowiedx
        jest prosta albo robioe albo sie lenię!!! Chyba że sie lenie bo
        lubie. Oczywiście kazdy ma prawo mieć jak chce i jestem daleka od
        krytykowania to kogokolwiek. Znam duzo fajnych dziewczyn które maja
        w domach wielki b....el i co? i nic! Im nie oprzeszkadz mi tez!!
        Ale lubie wracac do siebie!!!
        Porządnickie mamuski łaczmy sie!!smile nie dajmy sobie wmówic że sie
        nie da!!! Lubie wyskoczyc do dyskoteki z męzem mimo stuknietej 30!!!
        Ale tez nad zycie uwielbiam myc podłogi lawendowym ajaksem!! hmmm co
        za zapach!!
        Wariatka ze mnie co!!
    • atenette Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 14:08
      Da się. Urodziłam za granicą, więc nie miałam nikogo do pomocy. Mąż
      pracował 6 dni w tygodniu, wychodził do pracy o 7 rano i wracał po
      19. Może miałam trochę większy bałagan niż przed narodzeniem
      dziecka, ale bardzo dużo robiłam z dzieckiem w chuście, lub
      wieczorem kiedy małą zajmował się mąż, lub kiedy spała.
    • iwoniaw Oszalałabym tylko karmiąc i karmiąc ;-) 10.07.09, 15:00
      Owszem, moje dzieci od urodzenia do wprowadzenia normalnych pokarmów były
      wyłącznie na piersi i owszem, bywało, że konsumpcja trwała jednorazowo i
      kilkadziesiąt minut. Starałam się wykorzystać ten czas na czytanie lub
      odsypianie/drzemanie i nie podchodzić do sprawy nerwowo - czyli jak dziecko je,
      to sprzątanie czy gotowanie może poczekać. No ale w końcu to dziecko jest
      najbardziej absorbujące, prace domowe to pikuś
      . W końcu mam pralkę,
      zmywarkę, jednopoziomowe mieszkanie, przygotowanie obiadu to przy wersji
      superpracochłonnej kilkadziesiąt minut, potem już się sam gotuje...

      Tajemnica organizacji? Robię tak, żeby się dopasować do rytmu własnego i
      prorytetów mojej rodziny, nie przejmuję się zaleceniami "jedynie słusznymi" z
      gazet czy forum. I np. obiad gotuję domowy, pozwalam się dzieciom bawić nawet w
      "brudzące" zabawy (typu farbki) z wkalkulowanym sprzątaniem po tym, ale nie
      prasuję prawie wcale i żadna siła nie zmusiłaby mnie do przesiadywania
      codziennie kilku godzin w plenerze, bo "spacer musi być". Zdaję sobie sprawę
      jednocześnie, że dla kogoś innego priorytety mogą być dokładnie odwrotne wink
      • bweiher Ale to chyba nie chodzi o to.... 10.07.09, 15:11
        ...jak sobie poradzić z dzieckiem i z domem ale o to "leżenie i
        karmienie przez cały dzień".
        Dziś się zagadałam z moją sąsiadką pod sklepem,która miała problemy
        z karmieniem piersią córki.I ona mi "uświadomiła" ze takie są
        zalecenia poradni laktacyjnej.JEŚLI dziecko nie przybiera na
        wadze,jeśli są problemy z karmieniem,jeśli matka uważa że nie ma
        pokarmu...itp
        to w owej poradni ZALECAJĄ położyć sie z dzieckiem do łóżka i leżeć
        przez 24 godz z cyckiem na wierzchu i karmić owego dziecia aby
        laktacja się napędziła.I chyba o to właśnie autorce wątku
        chodzi,pewnie przeczytała o tym gdzieś na forum o karmieniu
        piersią,czy co...
    • somebody1234 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 16:10
      Cóż trening czyny mistrzasmile nie wiem jak to się dzieje ale jakoś wyrabiam z
      obskoczeniem chaty wrzuceniem jakiegoś obiadu, obowiązkowo dwugodzinny spacer z
      młodym ( w tym czasie zakupy itp)i jeszcze zdarza mi się fuchy klepać...ale mam
      jedną żelazną zasadę...to że napierd...cały dzień to raz ale w momencie kiedy
      młody idzie spać (śpi już tylko raz dziennie) to siadam, robię kawkę i mam dwie
      godz TYLKO DLA SIEBIE (oczywiście może gdzieś w tle perkać obiadek, pranie się
      może robić itp ale ja sobie wtedy wypoczywam) czyli kawka, gazeta, internet, tv
      i co tam chcecie...bo potem się młody budzi i do wieczora znowu sajgonsmile
    • deodyma Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 18:40
      kweetia zorganizowania.
      przez pierwszy msc po urodzeniu dziecka bylo najgorzej a potem...
      co do pomocy, nikogo nie mamy.
      moja rodzina mieszka 100 km stad a meza na drugim koncu Polski.
      w chalupie mam czysto, nawet ktos powiedzial, ze mamy bardzo
      czysto, chociaz do pedantek sie nie zaliczam. po prostu sprzatam na
      biezaco.
      gotuje,sprzatam, piore, robie zakupy, zajmuje sie dzieckiem, wylaze
      z psem na spacery itd...
      mam czas na czytanie ksiazek, ogladanie tv, na przyjaciol.
      wszystko mozna, jesli sie tylko chcesmile
    • shellerka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 18:43
      e ja tego nie rozumiem. jestem w domu. pani ktora przychodzila do mnie raz w
      tygodniu ogarnąć dom, od dwóch tygodni ma miesiąc miodowy. mieszkanie nie jest
      zasyfiałe.
      opiszę dzień dzisiejszy może:
      wstałam o 8.15, włożyłam pranie do pralki, poszłam się położyć korzystając z
      okazji że dziecię jeszcze spało. Mąz się sam wyprawia do pracy - nie robię mu
      śniadania - je coś na mieście.
      Dziecię wstało, ubrałam dziecię, przygotowałam śniadanie, posadziłam przed jim
      jamem, sama poszłam wziąć prysznic i wsmarować balsam. potem samoopalacz. Zajęło
      mi to jakieś 30 minut. Zeszłam na dół, posprzątałam po śniadaniu, wyładowałam i
      załadowałam zmywarkę, ogarnęłam kuchnię, zastanowiłam się co na obiad.
      pobawiłam się z dzieciem. O 11 przygotowałam dzieciowi jabłko pokrojone,
      usadziłam przy stoliku z kredkami i papierem. On rysował, ja czytałam książkę.
      laptopa mam włączonego właściwie cały czas. jest ustawiony na barku między
      kuchnią a salonem więc co jakiś czas przystaję i coś tam oglądam, coś napiszę.
      o 13 zaczęłam robić rosół. Wiem że piątek, ale mi się zapomniało. Wstawiłam więc
      też pierogi.
      W międzyczasie rozwiesiłam pranie, przygotowałam sobie deskę i żelazko. Rosół
      się gotował, dzieć po zjedzeniu pierogów poszedł spać. Ja prasowałam.
      O 15 umyłam kabinę, wannę i kibelek, podłogę w łazience do góry, przejechałam
      mopem górę i schody. Potem umyłam łazienkę dolną, zamiotłam podłogę na dole,
      przejechałam mopem salon, jadalnię i korytarz.
      O 16 spryskałam wszystko płynem do czyszczenia kuchni, przy użyciu ręczników
      papierowych wytarłam do sucha, zamiotłam podłogę w kuchni, przejechałam mopem.
      o 17 upewniłam się że mąż podąża do domu, wstawiłam dla niego pierogi. O 17.30
      podałam obiad i mam luz.
      Gdzieś po drodze pogadałam z mamą przez telefon, pogadałam z dzieckiem i takie tam.
      Codziennie łazienek nie sprzątam, więc i czasu mam więcej. Wczoraj np.
      przejechałam się z synem zobaczyć co tam ciekawego na przecenach.
      Generalnie gdybym mogła to jeszcze pewnie okna bym zdążyła dzisiaj umyćsmile
      Dodam że wszystko robię powoli i ostrożnie - 7 mc ciąży.
      • ledzeppelin3 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 19:17

        wstałam o 8.15, włożyłam pranie do pralki, poszłam się położyć korzystając z
        > okazji że dziecię jeszcze spało.

        No to jest kwestia zwykłego farta a nie "organizacji", bo żadne z moich dzieci
        odkąd się urodziło, o 8.15 już nie spało



        posadziłam przed jim
        > jamem, sama poszłam wziąć prysznic i wsmarować balsam. potem samoopalacz. Zajęł
        > o
        > mi to jakieś 30 minut.

        30 minut samo przed jim-jamem? Miałabym dawno na głowie całą trójkę po 10
        minutach. Dobrze ułozone/wytresowane znaczy jest.



        > O 15 umyłam kabinę, wannę i kibelek, podłogę w łazience do góry, przejechałam
        > mopem górę i schody. Potem umyłam łazienkę dolną, zamiotłam podłogę na dole,
        > przejechałam mopem salon, jadalnię i korytarz.
        > O 16 spryskałam wszystko płynem do czyszczenia kuchni, przy użyciu ręczników
        > papierowych wytarłam do sucha, zamiotłam podłogę w kuchni, przejechałam mopem.

        2 godziny sprzątania dziennie? Miałabym nieodwracalne poczucie zmarnowanego czasu.

        > Dodam że wszystko robię powoli i ostrożnie - 7 mc ciąży.

        W innym wątku twierdziłaś, że masz ciążę zagrożoną. Jesli tak, to brak rozsądku
        w Twoim przypadku to mało powiedziane.\\

        W ogóle z 1 dzieckeim to są wywczasy w Copot.
        • alyeska Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 10.07.09, 20:10
          A ja dzisiaj wstalam o 8.15 obudzilam starszego chodzacego do
          letniego przedszkola, przyszedl nianiek go zaprowadzic do
          przedszkola, nianiek wrocil, ja poszlam do pracy a on zajmowal sie
          drugim malym synkiem w domu, a potem i starszym po przedszkolu.Po
          pracy udalam sie na babski pozny obiad i wolnym krokiem z lekka sie
          zataczajac wrocilam do domu po 18.00. Dom posprzatany, dzieci
          zadowolone. Ja sobie siedze przy kompie , maz gotuje kolacje
          rozwiazujac ze starszym krzyzowke dziecieca. Mlodsze oglada baje.
          Cuuuuuuuuuuuudowne mam zycie.

      • mietka_mietka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 11.07.09, 20:20
        szelerka, ale na moje oko dzuecku nic nie poświęciłaś prawie

        nie sztuką jest cały dzien na szmacie jeździć dziecko spychając na
        szary koniec
        tak to by każdy potrafił
        to tak jakbys sama w domu była
        • shellerka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 12.07.09, 12:22
          mietka_mietka napisała:

          > szelerka, ale na moje oko dzuecku nic nie poświęciłaś prawie
          >
          > nie sztuką jest cały dzien na szmacie jeździć dziecko spychając na
          > szary koniec
          > tak to by każdy potrafił
          > to tak jakbys sama w domu była


          oj mietka mietka - bo dla ciebie jak mniemam poswiecic czas dziecku rowna sie
          zostawic wszytstko i przez osiem godzin siedziec z nim i budowac mu wieze z
          klockow?

          otoz moje dziecko wychowuje w sposob nie utrudniajacy mi zycia, a uczacy zycia
          jegosmile przykladzik - jak sprzatam kuchnie, to on bierze to psikotko od mr muscle
          i psika mi np. a ja wycieram, albo daję mu szmatkę i pomaga mi polerować
          lodowkę, wszystko na zasadzie zabawy, ale tak żeby rozumiał co w danym momencie
          robie i po co.
          jak obieram warzywa na obiad to tez chetnie siada wtedy na stolku barowym ,ktory
          przysuwam do blatu i daje mu plastikowy nozyk, marchewke i on ma z tego fun. Jak
          robie cos innego to tez zagadujemy do siebie, a nie ze on cos robi ja cos robie
          i juz. NIe mam dziecka autystycznego, ktore zyje w swoim swiecie, Jest zywy i za
          duzo czasu sam na sam nie mam, ale dzieki temu ze go właczam w moje zycie, a nie
          poddaje sie jego zyciu i jego zabawom i nie dostosowuje sie do jego zabaw, a
          probuje moje obowiazki przemienic w forme zabawy - moje zycie jest o wiele
          przyjemniejsze i latwiejsze niz matek ktorych wypociny czytam czesto na forum.

          Do perfekcji opanowalam tez zakupy ciuchowo kosmetyczne z nim. Czesto mu mowie,
          ze jest swietnym doradca i ze potrzebuje jego pomocy, bo nie moge zdecydowac w
          ktorym ciuchu mi ładniej. I nawet nie wiecie jaka to frajda siedziec w salonie
          sukien wieczorowych (kolezanka przymierzala, a my w dwojke siedzielismy i
          czekalismy) i na pytanie ktora kieca na manekinach jest najładniejsza jego
          zdaniem usłyszeć zdecydowane ta i zobaczyc ze to ta sama kieca ktora wybralabym ja.
          Albo dwa dni temu w solarze. przymierzalam dwie tuniki (mam wielki brzuch -
          7m-c) Jedna byla luzna, druga obcisla. Pytam ktora, a on wskazuje na ta obcisła
          i mowi GRUBO. Pytam grubo wygladam. A on z takim żalem odpowiada nooooo.

          Dziecko kiedy wie, ze jest potrzebne chetnie robi to na czym nam zalezy w danej
          chwili. Jesli okazalabym mu ze przeszkadza mi tylko w wedrowce po sklepach
          napewno cala wyprawa zamienilaby sie w koszmar.
          • franczii Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 12.07.09, 21:44
            masz szczescie, moj sie na takie sztuczki skonczyl nabierac jeszcze zanim
            skonczyl 2 lata. Kiedys ja tez moglam zabierac, nie twierdze na kilkugodzinne
            przymierzanie laszkow ale do 2 , 3 sklepow moglam go spokojnie wejsc i byl nawet
            zadowolony a nawet zainteresowany, teraz jak wejde do przymierzalni to juz go
            potem nie znajde, dzieki, serdeczne, nie potrzebuje sobie podnosic cisnienia a i
            zakupy w stresie mi nie sluza. Zrobil sie madrzejszy, ma swoje potrzeby i nie
            da sie podejsc. Czasem mnie to wkurza jesli potrzebuje wygospodarowac wicej
            czasu dla siebie ale w gruncie rzeczy ciesze sie, ze potrafi postawic na swoim i
            jesli woli pojsc pograc w pilke lub na basen to nie daje sie podejsc takimi
            sztuczkami ale wiem, ze niektore dzieci jescze w tym wieku da sie podejsc, sama
            takie znam.
            • shellerka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 08:20
              smile)) nie moja droga. mam szczescie, bo mam świetny kontakt z dzieckiem. I mimo,
              ze zostawiam go samego przed jim jamem, albo pozwalam siedziec w basenie na
              ogrodzie az mu sie nie znudzi, czy grac w pilke (chociaz on woli bawic sie
              zdalnie sterowanym hummerem albo rozstawiać tory, stacje i puszczać swoje tomki
              i inne ciuchcie) to potrafię namówić go do czynnego udziału w codziennym MOIM
              życiu.
              To nie kwestia inteligencji dziecka, a jeśli tak to przepraszam Cię bardzo, ale
              mysle ze madrzejsze jest dziecko, ktoremu jednak mozna wytlumaczyc, ze w tej
              chwili robimy zakupy i mama potrzebuje twojej pomocy, niz dziecko, ktore wybiega
              z przymeirzalni, drze sie na caly sklep i generalnie nic mu nie mozna
              wytlumaczyc bo i tak robi to co ONO chce. Tego nie nazwalabym inteligencją.
              Nazwałabym to rozwydrzeniem.

              Buziaczkismile
              • shellerka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 08:24
                tak mnie zainteresował twoj poglad w kwestii inteligencji dziecka, ze pozwol
                prosze ze o cos zapytam. jesli twoj syn w wieku szkolnym powie ci ze on teraz
                nei bedzie odrabiac lekcji, albo nie wyniesie smieci, czy nie sprzatnie swojego
                pokoju, bo idzie grac z kolegami w pilke albo poplywac albo cokolwiek innego, to
                tez uznasz ze jest wyjatkowo inteligentny??? Hmm...
                • franczii Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 08:46
                  Kochana po pierwsze nie pisalam nigdzie o inteligencji, widac ty masz z tym
                  problem skoro to tak odebralas. Niektorzy rowiesnicy mojego syna sa spokojniejsi
                  niz on, maja mniejsza potrzebe wybiegania sie i mozna je spokojnie do ch na 2
                  godziny zabrac, co nie znaczy ze te dzieci sa opoznione w rozwoju i glupsze. Sa
                  po prostu inne. Po drugie nie bylo o wrzaskach, gdyby moj syn odchodzil i do
                  tego sie wydzieral nie mialabym zadnego problemu zeby go potem odnalezc. Moje
                  dziecko ma taki charakter i potrafie po prostu znalezc dobre tego strony. Gdyby
                  moje dziecko mialo mniej sily przebicia i pozwalalo sie zabierac na ciuchowe
                  zakupy to potrafilabym znalezc dobre strony tego drugiego.
                  Poza tym przyznaj sama: lekcje to co innego niz zakupy ciuchowe. sprzatanie
                  pokoju jest od dawna i nie ma z tym zadnego problemu, tak samo jak z grzecznym
                  siedzenim przy stole podczas wspolnych posilkow domu czy w restauracji, potrafi
                  sie bawic sam kiedy ja musze ugotowac lub posprzatac. Ja nie pisze o pojsciu na
                  basen zamiast odwalenia tych obowiazkow. Ja pisze o spedzaniu wolnego czasu. Tu
                  trzeba wybrac pomiedzy przyjemnoscia moja czyli pochodzeniem za ciuchami i
                  przyjemnoscia dziecka czyli basenem czy parkiem, albo szukac wyjscia posredniego
                  czyli takiego zeby przyjemnosc sprawic i sobie i dziecku. I tak, jestem
                  zadowolona, ze moj syn ma zdanie jak chce spedzic nasz wspolny wolny czas i
                  walczy o to, zeby to swoje zdanie przeforsowac i nie ma to nic wspolnego z
                  rozwydrzeniem.
                  • mietka_mietka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 11:36
                    franczii napisała:

                    Ja nie pisze o pojsciu na
                    > basen zamiast odwalenia tych obowiazkow. Ja pisze o spedzaniu
                    wolnego czasu. Tu
                    > trzeba wybrac pomiedzy przyjemnoscia moja czyli pochodzeniem za
                    ciuchami i
                    > przyjemnoscia dziecka czyli basenem czy parkiem, albo szukac
                    wyjscia posrednieg
                    > o
                    > czyli takiego zeby przyjemnosc sprawic i sobie i dziecku. I tak,
                    jestem
                    > zadowolona, ze moj syn ma zdanie jak chce spedzic nasz wspolny
                    wolny czas i
                    > walczy o to, zeby to swoje zdanie przeforsowac i nie ma to nic
                    wspolnego z
                    > rozwydrzeniem.


                    franczi, zgadzam sie całkowicie
                    to, ze sie dziecko usadzi w domu i ma cichutko siedzieć i samo sie
                    bawić, a mama sprząta, gotuje i się tylko balsamuje, albo, ze się
                    się je ustawi w przymierzalni pod ścianą, to oznacza nic innego jak
                    to, ze temu dziecku trzeba współczuć - jak na mój gust
                    • nati5553 Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 13:14
                      dziewczyny co wy sie tak czepiacie shellerki??? Dziewczyna opisała
                      jak spedza czas z dzieckiem a wy tylko czepiacie sie niemal kazdego
                      jej zdania i sie nakręcacie... Dziecku czyba nie dzieje sie jakas
                      krzywda jak pojedzie z mamą na kilka godzin na zakupy. Zresztą
                      podejrzewam ze nie spedzają tak kazdego dnia. Poza tym wazne ze
                      dziecko jest w tym czasie z matką! Tak samo nie rozumiem zarzutu, ze
                      dziecko uczestniczy w domowych obowiązkach badz tez organizowany
                      jest mu wówczas czas. Przeciez jak kobieta jest z dzieckiem non stop
                      to musi poswiecic troche czasu na drobne porzadki czy chociaz
                      przygotowanie sobie posiłek? Samam mam małe dziecko (1,5 roku) i
                      widze, ze córeczka coraz chetniej uczestniczy w moich codziennych
                      obowiązkach. Lubi np. pomagac w oprożnianiu zmywarki, próbuje mnie
                      nasladowac jak zamiatam a w weekend sadziłysmy razem drzewka w
                      ogródku i byla to dla niej super frajda!!! Dla takich maluchow tego
                      typu prace to nic innego jak zabawa wiec moze spróbujcie same
                      wciagnac dzieciaki w drobne prace domowe a zobaczycie ile bedą mialy
                      z tego przyjemności smile
                      • franczii Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 16:01
                        Nati, wciaganie w domowe obowiazki to tez moj patentsmile Sama z dzieckiem od 8 do
                        18 a teraz z dwojgiem i trzeba bylo wszystko zrobic i sprzatnac i ugotowac i
                        zakupy zrobic najczesciej. Moj syn odkad zaczal siedziec w krzeselku towarzyszyl
                        mi w kuchennych pracach, m.in. dlatego obiad zawsze mialam ugotowany i zawsze w
                        domu wszystko zrobione. Kiedy mial 1,5 roku tez lubil mi pomagac w porzadkach i
                        ze mna sprzatal ale juz mu sie znudzilo i jedyne co robi i to tez nie bez
                        szemrania to porzadkowanie swojego pokoju, ale za to robi to sam i jest
                        prfekcyjnysmile Natomiast pieknie potrafi sie sam bawic kiedy ja sprzatam lub
                        gotuje, troche mniej pieknie wygladaja z nim zakupy spozywcze ale jest do
                        opanowania i czasem tez pomaga. Uwazam, ze to w zupelnosci wystarczy jesli
                        chodzi o udzial w domowym zyciu i w domowych obowiazkach, po tych obowiazkach
                        nalezy mu sie porzadne wyjscie na spacer, basen, spotkanie z jego przyjaciolmi a
                        nie gonitwa za przecenionymi szmatami. Mnie absolutnie nie chodzi o czepianie
                        sie, ze Shellerka tak a nie inaczej postepuje, jej dziecko to lubi i ok, ale
                        drazni mnie jej mentorski ton, jakby conajmniej dokonala odkrycia Ameryki i
                        rozum zjadla “swietny kontakt z dzieckiem, mowienie jaki to ma swietny gust i
                        potrafi mamie doradzic w wyborze sukienki, ze wciaga go w SWOJE codzienne
                        zycie". To sa bzdury na resorach bo 3latki potrzebuja miec juz swoje wlasne
                        zycie, maja swoje przyjaznie, ulubione czynnosci, ulubione miejsca, jednych
                        lubia bardziej innych nie trawia wiec jesli taki maly czlowiek nie lubi chodzic
                        do sklepu na ciuchy to nie bede go zmuszac i ciesze sie nawet, ze potrafi na
                        swoim postawic i nie nabiera sie na bujdy ze mama jego rady potrzebuje. Czym
                        innym sa zakupy spozywcze, czy kupienie butow dla samego zainteresowanego bez
                        tego rzeczywiscie sie nie mozna obejsc ale czym innym godzinne mizdrzenie do
                        lustra w przymierzalni i grzebanie w stosach szmat.
          • moofka Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 08:38
            shellerka napisała:

            > Albo dwa dni temu w solarze. przymierzalam dwie tuniki (mam wielki brzuch -
            > 7m-c) Jedna byla luzna, druga obcisla. Pytam ktora, a on wskazuje na ta obcisła
            > i mowi GRUBO. Pytam grubo wygladam. A on z takim żalem odpowiada nooooo.
            >
            > Dziecko kiedy wie, ze jest potrzebne chetnie robi to na czym nam zalezy w danej
            > chwili. Jesli okazalabym mu ze przeszkadza mi tylko w wedrowce po sklepach
            > napewno cala wyprawa zamienilaby sie w koszmar.


            kobieto, jak ty bredzisz
            • alyeska Re: Czy naprawdę macie dużo tak czasu? 13.07.09, 10:33
              Moofka ty po prostu zazdroscisz ( o przepraszam zazdrASZCZasz), bo
              Twoje dziecie na pewno nie jest take inteligentne, wspolpracujace ,
              sliczne, cudowne i na pewno ale to na pewno nie ma takiego dobrego
              gustu jak dziecko Shellerki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka