morgen_stern
29.07.09, 09:33
Jako że mieszkam sama i wreszcie mogę pomyśleć o kocie (małżonek nie lubił i się sprzeciwiał), myśl owa nawiedza mnie ostatnio coraz częściej we dnie i w nocy. Koty kocham miłością wielką. I dlatego się waham.
Otóż mieszkam na 5 piętrze i mam balkon, który jest teraz, latem, często otwarty i chętnie z niego korzystam. I się boję, cholera, że mu się coś stanie, a tego bym sobie nie wybaczyła. Siatki na balkon są okropne i wolałabym tego uniknąć, nie po to kupowałam mieszkanie z balkonem i pięknym z niego widokiem, żeby go sobie siatką zasłaniać. Ale serce płacze za kotem

Jak sobie z tym radzicie? Da się kota wyuczyć, żeby nie łaził po poręczy? Na szczęście jest szeroka, a tuż pod balkonem mam szeroką rynnę (wzdłuż), więc jakby wypadł, miałby teoretycznie gdzie wylądować..
Aha, i jeszcze jedno. Długo pracuję, wracam koło 19 do domu dopiero.. To nie pies wprawdzie, ale może mu będzie cokolwiek smutno?
Ech, chyba nie powinnam tego kota brać, co?