15.08.09, 19:02
Odkąd w styczniu tego roku moja przyjaciółka zachorowała na nowotwór
to jestem wyczulona w tym temacie. To znaczy tak jak kobiety w ciąży
wszędzie widzą ciężarne, tak dopiero teraz zauważam jak dużo młodych
osób choruje. Takich "znajomych" - albo tu na forum jak wiele z Was
przez to przeszło, albo wśród innych osób. Kiedyś był to taki temat
tabu, tylko starsi o tym rozmawiali, nie my - w tym wieku. Teraz
zupełnie inaczej na to patrzę. Też przez przebywanie z moją
przyjaciółką, widzę teraz jak ciężko przechodzi się przez leczenie.
Ale też przez posty niektórych z Was, które przez to przeszły,
staram się myśleć o tym jak o innych chorobach (oczywiście wiem, że
dużo cięższa), a nie jak na wyrok, tak jak mi się kiedyś wydawało.
To takie moje wynurzenia, a szczególnie mocno ściskam kciuki za te z
Was które czekają na wynik - oby wszystko było dobrze. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lena_madzia Re: Nowotowry 15.08.09, 20:03
      mój tato pracował swego czasu w szpitalu onkologicznym jako
      ochroniarz. Musiał zmienić pracę, bo strasznie zaczęło mu sie to
      udzielać. Zaczął u siebie podejrzewać raka, nawet miał wszystkie
      objawy mimo ze badania nic nie wykazywały
      • myelegans Re: Nowotowry 15.08.09, 20:13
        Moja przyjaciolka zmarla na raka piersi w wieku 32 lat. Maz-lekarz przebywal na
        stazu w jednej z najlepszych klinik onkologicznych w Stanach, wiec miala dostep
        do najnowszych terapii i nie uratowali.

        Druga przyjaciolka uratowana z rakiem szyjki, ale przyplacila to bezplodnoscia.

        I tak bym mogla jeszcze.....
        • marzeka1 Re: Nowotowry 15.08.09, 20:20
          Ostatnio zmarła 37-letnia koleżanka mojej młodszej siostry, osierociła 3-latkę i
          13-latka. Zbagatelizowała wykryty guzek w piersi, zbyt późno zgłosiła się do
          lekarza.
          Siostra pracowała w USC, mówiła, że jak pisała świadectwa zgonów, rak był jedną
          z najczęstszych przyczyn zgonów.

          • protozoa Re: Nowotowry 15.08.09, 21:17
            Cóz, kiedyś zjadał niedźwiedź, dziś ludzie umierają na choroby cywilizacyjne:
            nowotwory, choroby serca i układu krążenia. Niestety każdy kiedys na cos musi
            umrzeć i ważne jest to, żeby nie umierał zbyt młodo. Wiele chorób wykrytych we
            wczesnym stadium mozna skutecznie leczyć. Może więc zamiast bac się zacząć po
            prostu kontrolować swoje zdrowie.
            Znikomy procent pań korzysta z bardzo dobrych powszechnych programów
            ginekologicznych. Mammografia jest robiona o wiele za rzadko. Do ginekologa
            zgłasza się kobieta albo w ciąży albo gdy ma poważne dolegliwości. Ile z Was w
            przszłości zaszczepi córki przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego? Założę sie,
            że niewiele. Znając spislkową teorię uznacie, że nie będzieci nabijac kabzy
            firmom farmaceutycznym. Ile pań bada sobie piersi?
            To samo dotyczy panów - ilu oznacza PSA?
            A prewencja raka jelita grubego? - tez jest bardzo skuteczny program dla osób po
            50 i młodszych gdy ktoś z bliskiej rodziny chorował. Ale nie........przeciez to
            wstyd!!!!!!
            O podejrzanych znamionach ( czerniak) nie wspomnę. Też są ciekawe programy,
            brakuje tylko chętnych.
            Za to 27% kobiet pali papierosy. O biernych palaczkach nie wspomnę.
            Nikt mi nie wmówi, że Polacy dbaja o swoje zdrowie. A przeciez mozna niewielkim
            kosztem.
            • dzika41 Re: Nowotowry 15.08.09, 21:30
              Zgodzę się z Tobą Protozoa.
              Niestety panuje u nas przekonanie pt. 'nie pójdę do lekarz/szpitala bo na pewno
              coś u mnie wykryją i żywy/a nie wyjdę z tego'. Badania odkłada się z roku na rok
              się odkłada i bagatelizuje symptomy....
              I po jakimś czasie przepowiednia się spełnia, jak już się trafi do szpitala to
              już z niego się nie wraca... sad
              • heca7 Re: Nowotowry 15.08.09, 22:04
                Znam rodzinę. Rodzice i 2 synów. Pierwszy w wieku ok 28 lat zachorował na raka.
                Co dokładnie nie wiem ale choroba zniszczyła mu życie małżeńskie. W wieku 38 lat
                umarł po wielu pobytach w szpitalu chemiach itd. Wyglądał jak żywy trup. 10 lat
                walki ze śmiercią. 2 tygodnie wcześniej na raka płuc z przerzutami umarł jego
                ojciec. Matka została tylko z młodszym synem. Oprócz tego dziadkowie ze strony
                ojca oboje na raka a jedna z sióstr matki na raka piersi. Druga ciotka chora
                psychicznie i jej syn też.
                Aż się zastanawiam geny czy pech?
                • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 09:02
                  Są uwarunkowania genetyczne, które powinny zmusić(!!!) rodzine do wzmożonej
                  czujności onkologicznej. Lekarz nie będzie za nikim chodził i pilnował. A
                  pacjenci.... niestety bardzo często kłamią, lekceważą objawy a potem mają pretensję.
              • morgianna Re: Nowotowry 15.08.09, 22:33
                Wiesz istnieje jeszcze cos takiego jak zrypane mammografy w przychodniach (
                częste co niejednokrotnie wykazały kontrole) lekarze pierwszego kontaktu z
                niedostateczna wiedza onkologiczną, do których trafiamy i którzy leczą nas na
                banalne schorzenia nie sygnalizujac ze byc moze dzieje sie cos powaznego.
                Pomijam specjalistów pod których opieką jestesmy przez lata a oni diagnozują nam
                nowotwory w stadiach zaawansowania nie dających juz szans na leczenie. Ot
                przykład znajomej która leczona na ziarnice pod ciągłą kontrolą zmarła niedawno
                na nowotwór osierdzia własnie przez ich zaniedbania lekarskie albo czesty
                przykład ( poczytajcie forum o nowotworach)kobieta łazi 2 lata po lekarzach
                pokazujac znamie mówią nie ruszac to nic groznego w koncu trafia na takiego
                który łapie się za głowe jak mozna było to zaniedbac ,wycina do badania i
                czerniak. pacjenci jedno fakt natomiast musicie wiedziec ze nawet gdy bedziemy
                przysłowiowo chuchac na zimne moze to nic nie dac.Co komu pisane...
                • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 08:59
                  Każda rodzina , która straciła kogos bliskiego szuka winnych i.......najczęściej
                  znajduje wśród lekarzy, bo powinni sprawić ( np. czarami), zeby ludzie byli
                  niesmiertelni.
                  Ale poważnie - są przestarzałe mammografy, ale mozna bez trudu znaleźć ośrodek,
                  w którym robi sie badania na najnowoczesniejszym sprzęcie. Przykład - Centrum
                  Onkologii w Warszawie. Można tam zrobic mammografię w ramach programu, co
                  więcej będzie opisana przez lekarzy o wzmozonej czujności onkologicznej. A w
                  poczekalni 2 ( dwie) osoby.
                  Lekarze pierwszego kontaktu są rózni. Przyczyn wiele - ci lepsi są w szpitalach
                  lub wyjechali za chlebem. Dlaczego - to temat na prace magisterską z dziedziny
                  socjologii i ekonomii a nie 1 post. Tym nie mniej są i bardzo dobrzy specjaliści
                  - tylko trzeba ich znaleźć. Czasem, jesli sa długie kolejki warto zamiast
                  kupować kolejne najmodniejsze buty, takich jakich nie ma koleżanka z sąsiedniego
                  biura, zapłacić 150 pln i udac się prywatnie do lekarza. Sprawdzonego,
                  poleconego, ale polski naród woli pochwalić się , ze ma super ciuch a leczenie
                  "sienależy" za darmo. A potem jęczy.
                  Ciekawe czy z winy lekarzy pacjent nosi w kieszeni skierowanie na kolonoskopię?
                  Czy z winy lekarzy nie zgłasza sie na badania a pieniądze z programu są
                  wyrzucane w błoto? Czy to my jesteśmy winni, ze nie odbiera się badań
                  radiologicznych? A może my zmuszamy do tłustego jedzenia i oglądania meczu przy
                  goloneczce i piwku hołdując jedynie tej formie "uprawiania" sportu?
                  • kawka74 Re: Nowotowry 16.08.09, 13:13
                    W przypadku mojej matki dużą część winy za to, co się stało, ponoszą lekarze. Zbywali ją pół roku, czuła się coraz gorzej - wg jednego pana doktora najadła się kwaśnych jabłek, wg innego miała nawracające zapalenie pęcherza. Ginekolog nic nie wykrył.
                    A był to guz jajnika.
                    Nie wiem, czy gdyby ktoś nakierował nas na właściwy trop, matka żyłaby, ale być może miałaby większe szanse.
                    BTW mama robiła cytologię, mammografię, prześwietlenia, USG, badania krwi, itd. I gó... jej to dało.
                  • b.bujak Re: Nowotowry 16.08.09, 16:22
                    protozoa - twoja ocena jest troche niesprawiedliwa...
                    osobiscie lubię mieć jasna sytuację, jeśli chodzi o zdrowie moje i mojej rodziny
                    a lekarze wcale mi tego nie ułatwiają....
                    miałam jakies dwa lata temu dokuczliwe, jednostronne bóle głowy, do tego
                    powiększone wezły chłonne i nieprawidłowości w morfologii krwi - internistka
                    wysłała mnie do psychologa... zaczęłam tropić temat sama: najpierw laryngolog
                    wykluczył przyczyny laryngologiczne, zapisał prochy na neuralgię, potem neurolog
                    zapisała prochy na migrenę - oczywiście brak poprawy - jak pojawiły się szumy
                    uszne, laryngolog lekkim tonem oznajmił, że jesli pulsowanie jest zgodne z
                    rytmem pulsowania krwi, to pewnie jest COS uciska naczynia krwionośne... ale w
                    obrębie mózgu, bo laryngologicznie przecież jest OK! wszelkie moje prośby o
                    dokładniejszą diagnostyke były zbywane... stawiałam sprawę jasno i mówiłam, że
                    nie potrzebuję skierowania na badania refundowane, chcę tylko nakierowania na
                    właściwy trop poszukiwań, byłam gotowa pokrywać koszty badań - no i tak
                    chodziłam sobie od lekarza do lekarza, robiłam sobie sama badania, wszystko
                    trochę "po omacku", bo nigdzie nie otrzymałam konkretnej porady.... dolegliwości
                    ciągle się nasilały, psychicznie przeżywałam horror;
                    na szczęście udało się znaleźć przyczynę i wcale nie wymagało to bardzo
                    zaawansowanych badań - endoskop pokazał spory już przerost małżowiny nosowej, wg
                    opinii innych laryngologów możliwy do wykrycia podczas normalnego, rutynowego
                    badania laryngologicznego! od początku tej historii prowadził mnie laryngolog -
                    prof. AM, dodatkowo konsultowałam się z miejscową panią laryngolog...
                    dobrze, że to był tylko przerost błon śluzowych.... przechodzą mnie jednak
                    ciarki na myśl, że mogło to być coś gorszego i byłabym potraktowana tak samo -
                    czyli najłatwiejsza diagnoza: "hipochondria"

                    takie traktowanie naprawdę zniechęca ludzi, nie każdy ma tyle uporu i
                    samozaparcia, żeby wracać do lekarza, jak bumerang i ciągle widzieć
                    zniecierpliwioną minę z podtekstem "znów ta hipochondryczka"
                    • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 19:06
                      No cóz - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na co dzień widze ludzi,
                      którzy w drastyczny sposób lekceważą swoje zdrowie. Pacjent zgłasza się z bólami
                      brzucha pytam od kiedy i słyszę, że od....3-4 lat. To chyba nie wymaga komentarza.
                      • kawka74 Re: Nowotowry 16.08.09, 19:20
                        Bo ten medal ma dwie strony - ludzie lekceważą swoje zdrowie, to prawda. Ale jest również prawdą, że lekarze też nawalają.
                        • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 19:24
                          Pewnie nawalaja, są ludxmi. Tylko jak mnie nawalił mechanik samochodowy -
                          natychmiast interweniowałam. Dziś nie dotyka się mojego samochodu. A przeciez
                          jest róznica. Samochód mozna odkupic ludzkiego zdrowia i zycia - nie.
                          • kawka74 Re: Nowotowry 16.08.09, 19:35
                            No i fajnie, tylko jak interweniować w kwestii diagnozy lekarza? Gorzej - trzech różnych lekarzy?
                            W rezultacie, jeśli nawalają, jak mam ufać i jak mam pozwolić lekarzom się leczyć, skoro mogą się mylić i leczyć mnie nie na to, co trzeba?
                            Mechanika mogę zmienić, bo widzę, że samochód nawala, problem jest oczywisty, auto jedzie - nie jedzie. W kwestii zdrowia niestety nie jest to takie proste.
                        • morgianna Re: Nowotowry 16.08.09, 19:32
                          Przykre że ta grupa zawodowa nie ma w sobie na tyle pokory by to od czasu do
                          czasu to przyznać , nawet w obliczu udowodnionych błędów w sztuce najczęściej
                          uparcie do końca twierdzi że nie zawiniła ,zdarza się też że myje ręce kolegów
                          po fachu żeby nie kłasc cienia na środowisko lekarskie. Nie chodzi o to żeby na
                          kazdym kroku atakować lekarzy wytykać im błędy czy z założenia nie ufać ale
                          przyznacie że ich zadufanie przybiera często chore formy.
              • mariolka55 Re: Nowotowry 27.08.09, 17:01
                > Niestety panuje u nas przekonanie pt. 'nie pójdę do lekarz/szpitala bo na pewno
                > coś u mnie wykryją i żywy/a nie wyjdę z tego'. Badania odkłada się z roku na ro
                > k
                > się odkłada i bagatelizuje symptomy....


                nie zgodze sie
                co wiesz o badaniach i lekarzach?
                i o tym jak cie pół roku leczą na kręgosłup i ch... wie jeszcze na co
                a prawidłowa diagnoza jest postawiona o wiele za pózno
                fajnie jest wypisywać mądrośći życiowe na forum,a w naszym kraju jest bagno i tyleuncertain
            • emigrantka34 Re: Nowotowry 16.08.09, 22:50
              protozoa napisala :

              "Cóz, kiedyś zjadał niedźwiedź, dziś ludzie umierają na choroby
              cywilizacyjne:
              nowotwory, choroby serca i układu krążenia. Niestety każdy kiedys na
              cos musi
              umrzeć i ważne jest to, żeby nie umierał zbyt młodo"


              Wstydzilabys sie.
              • protozoa Re: Nowotowry 17.08.09, 14:16
                Czego - tego, ze ludzie nie są niesmiertelni? Sa, kiedys ludzie umierali z
                powodów innych niż dziś. Obecnie z wieloma chorobami, niegdys smiertelnymi,
                umiemy skutecznie walczyć.
    • renkag Re: Nowotowry 15.08.09, 22:43
      No, moja przyjaciółka chodziła 3 lata. Objawy, dosyć
      charakterystyczne, zaczęły sie w ciąży. To aż niewiarygodne, że tyle
      czasu z tym chodziła. Ale też chodziła od lekarza do lekarza,
      prywatnie i na NFZ i kicha. A naprawdę, jak pocztytałam później o
      tej chorobie to objawy klasyczne (więc można było rozpoznać,
      niektórzyy nie mają żadnych objawów), a nikt wcześniej nie skierował
      dalej, nawet nie dał takiego przypuszczenia, że to może wymaga
      konsultacji onkologa.
      • remenica Re: Nowotowry 16.08.09, 00:00
        a jakie to sa klasyczne objawy raka?
        • maminka.best Re: Nowotowry 16.08.09, 06:49
          moja mama zachorowała niedawno na raka jelita grubego, leżąc w szpitalu
          napatrzyła się na wiele przypadków, głównie raka piersi: 16 i 28 letnie
          dzeiwczyny-amputacja piersi, wśród starszych wszystkie, które przewinęły się
          przez mamy salę w trakcie 3 tygodni-przyznawały się że zaniedbały badania, jedna
          kobieta była na mammografi pół roku wcześniej, kazano się jej niezwłocznie
          zgłosić do poradni onkologicznej, ale sąsiadki jej powiedziały, żeby nie szła,
          bo oni wszystkim każą się zgłaszać, a po co jeździć??
          no i też jest po amputacji, a to dopiero początek walki, bo teraz się zaczną
          chemie i ciężkie bolesne leczenie...
      • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 09:00
        Jakie są klasyczne objawy raka? Chetnie się dowiem!!!!!
        • morgianna Re: Nowotowry 16.08.09, 09:53
          Kobieto przeciez wiesz chyba że zależy to od typu nowotwora i stadium
          zaawansowania choroby,np przy chłoniakach ziarnicznych bywa że rozpoznaje sie
          objawy ogólne zwane objawami B , gorączki , chudnięcie, poty nocle, świąd skóry
          i widzisz wraz z powiekszonymi pakietowo węzłami chłonnymi ,obrazem krwi ktory
          niepokoi osoba powinna trafiać do onkologa a ona jest często leczona przez
          internistę na infekcje. Uwazam ze juz na etapie studiów medycznych powinien byc
          nacisk na dobrą edykacje lekarzy internistów oni maja a to w PL kuleje przede
          wszystkim oni mają bardzo małą ilosc godzin z tej dziedziny medycyny.
          • renkag Re: Nowotowry 16.08.09, 10:22
            To właśnie ziarnica złośliwa, a przyjaciółka miała klasyczne objawy,
            które mogą towarzyszyć właśnie tej chorobie - ogromne swędzenie
            (nogi i ręce całe w strupach a dermatolog dawał kolejne leki
            przeciwalergiczne, które nie działały, a nie zasugerował onkologa),
            nocne zlewne poty, chudnięcie bez przyczyny itp, wysokie OB
            • kali_pso Re: Nowotowry 16.08.09, 10:29

              Skoro takie klasyczne i takie oczywiste to dlaczego nikt w jej
              otoczeniu tego onkologa nie zasugerował? Dlaczego sama, czując, że
              coś jest złego nie sięgnęła chociażby do tego netu po informację?
              Dlaczego nie zmieniła lekarza? Tak, tak rzecz jasna nie jesteśmy
              lekarzami- ale siebie zdaje się powinnismy znać najlepiej? Lubimy
              jednak się oszukiwać, lubimy wierzyć, że chociaż czujemy się
              paskudnie, to pewnie przejdzie za chwilę. A ja się już nauczyłam, że
              jeśli sami o siebie nie zadbamy, jesli nie będziemy sie kontrolować,
              dobijać o swoje, to często niczego nie osiągniemy w starciu z tą
              maszyną, jaką jest służba zdrowia.
              • morgianna Re: Nowotowry 16.08.09, 10:46
                Nie przesadzaj zanim scenarzyści nie wsadzili do jednego z popularnych seriali
                wątku o ziarnicy złosliwej mało kto miał pojęcie o istnieniu tej choroby , ja
                sama szczerze mówiąc owszem słyszałam kiedys tam o chłoniakach ale nie znałam
                ich rodzajów a co dopiero ich objawów. Nawoływanie do diagnozowania się przez
                internet ludzi którzy nie maja ogólnej wiedzy medycznej to wybacz ale jakas
                paranoja.
                • kali_pso Re: Nowotowry 16.08.09, 11:29

                  Ja do niczego nie nawołuję, nie wmawiaj mi czegoś, czego nie
                  napisałam- czym innym jest diagnozowanie internetowe siebie lub
                  innych a czym innym szukanie informacji, kiedy niepokoi mnie mój
                  stan zdrowia- łapiesz różnicę? Trzeba być kompletnym hipohondrykiem,
                  aby przypisywac sobie wszystkie choroby świata, tylko dlatego, że ma
                  się jakieś objawy. Niemniej- warto czasem poczytać i się zastanowić,
                  czy aby nie dzieje się z mną coś niedobrego, bo wiele na to
                  wskazuje. W ten sposób ja np. odkryłam, że źle pracuje mi tarczyca a
                  część objawów jak nic pasowała do nowotworów, kiły czy czego tam
                  jeszcze.


                  I najważniejsze- przyczepiłam się do wypowiedzi autorki z uwagi
                  właśnie na te "oczywiste objawy". Oczywiste dla kogo? Jak widać dla
                  nikogo.....
                  • kali_pso Aha.. 16.08.09, 11:36


                    Napiszę jeszcze co oznacza słowo "odkryłam" dla tych z mniejszą
                    wyobraźniąwink: Poczytałam, zrobiłam badania, wyszły tak sobie, teraz
                    endo i USG. Oczywiście na własny koszt, bo pani w recepcji mojej
                    przychodni powiedziała, że internista wcale nie musi wydać mi
                    skierowania- no bo co? Pójdę i powiem, że się źle czuję? A
                    wszystkie, które chorują, wiedzą, że przy traczycy samopoczucie to
                    istotna sprawa.
                  • renkag Re: Nowotowry 16.08.09, 22:47
                    No widzisz. Teraz dużo się naczytałam o tej chorobie i dlatego
                    widzę, że "klsyczne", kiedyś o tym nie wiedziałam i dla zwykłego
                    śmiertelnika nie są klasyczne. Przyjaciółka nachodziła sie po wielu
                    lekarzach. W ciąży powiedziano, że cholestaza, bo swędzi (mimo, że
                    jak się później okazało, że próby wątrobowe na to nie wskazywały).
                    Potem dermatolog leczył na alergię, a uważam że to oni powinni mieć
                    wiedzę na temat tego, że jakaś inna choroba nie z ich "działki" może
                    powodować takie objawy, że chorzy będą szukać porady u nich. No
                    owszem, mogła sama pójść do onkologa i pewnie by kiedyś w końcu
                    poszła, ale która z Was, nie mając nigdy do czynienia z tą chorobą,
                    pomyślałaby, żeby ze swędzeniem skóry iść do onkologa?
                    • mama-1983 Re: Nowotowry 16.08.09, 22:59
                      Mój tata zmarł na raka . 4 lata walczył. Ja sama poszłam do
                      oknologa w maju prywatnie bo normalnie musiałabym czekac 3 miesiące.
                      Wymacałam sobie guzek na szyi onkolog uspokoił nie wzbudzam,
                      podejrzenia onkologicznego guzek jak był tak jest fakt bardzo mały
                      ledwo wyczuwalny a ze jestem panikarą wolałam iść.
                      Sama mam schize rakowa. To cholerstwo zbiera niesamowite żniwo.
                      Niestety lekarze tez bagatelizuja objawy pacjenta przepisując jakies
                      leki taka nasza polska rzeczywistośc.
                • ammazuko_powrot morgianna 16.08.09, 16:42
                  Lekarze są różni, to fakt.
                  Ja akurat mam dobrego lekarza: jak waga drastycznie poleciała mi w dół
                  internistka zleciła różne szczegółowe badania, które niczego nie wykazały. Wtedy
                  stwierdziła, że nie ma już pomysłów od czego to może być.
                  Ale jak wywaliło mi węzeł chłonny to bez zastanowienia dała mi skierowanie na
                  dokładne badanie morfologii. A potem szybko był chirurg i wiem już, że to
                  ziarnica. Ale ja też szukałam w sieci informacji, wpisywałam dolegliwości, które
                  dla mnie- osoby nie chorującej w ostatnich latach- były niepokojące i idąc do
                  lekarza wiedziałam czego oczekiwać i o czym rozmawiać.
                  Nie żyjemy w średniowieczu i uważam, że jeśli coś nas niepokoi to są różne
                  możliwości aby dokładnie sprawdzić co to jest.
                  Obecnie czekam na wyniki badań i lekarz podejmie decyzję jak dalej będzie
                  wyglądało moje leczenie.
                  A ha o ziarnicy dowiedziałam się z internetu, bo nie mam telewizji i nie oglądam
                  seriali...
                  A u mnie objawy zaczęły się od chudnięcia a nie od powiększonych węzłów.
                  Jak ktoś chce zadbać o swoje zdrowie to potrafi to zrobić nie oglądając się na
                  lekarzy.
                  I nie chodzi o to aby diagnozować się przez internet ale informacje, które tam
                  są mogą pomóc w trafieniu na trop choroby, która nas trapi.
          • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 19:13
            Po pierwsze - skąd wiesz ile jest godzin z interny? Bo ja wiem, a jestem
            nauczycielem akademickim, że jest ich sporo. Gdyby miało być więcej studia
            trwałyby nie 6 a 8 lat.
            Po drugie - nie wszystko to o czym piszesz w 100% świadczy o chorobie
            nowotworowej. Wystarczy infekcja w czasie klimakterium + stres związany np. z
            kłopotami w pracy I masz pełny obraz kliniczny "choroby nowotworowej".
            Badania krwi - niezliczona ilość razy tłumaczę pacjentom, ze wypisuję na nie
            skierowania nie dlatego, ze mam takie hobby, ale że jest taka koniecznośc
            i.....brakuje czasu, pieniędzy, dobrej woli, do laboratorium daleko. A potem
            winni inni.
    • protozoa Re: Ankieta 16.08.09, 09:13
      Wasi rodzice mają ok 50 lat. Ilu z nich miało robiona kolonoskopię? ( program
      bezpłatny, powszechny).
      Ojcowie są po 50 - liu z nich co roku oznacza sobie PSA? ( lekarz pierwszego
      kontaktu daje skierowanie bez problemu, a jeśli nie wystarczy zgłosić się do
      kierownika placówki).
      Ilu ojców miało transrektalne USG prostaty, było u urologa w ciągu ostatnich 2 lat?
      Ile z Was, Waszych mam , sióstr, babc, cioć co miesiąc bada sobie piersi?
      Kiedy ostatni raz byłyście u ginekologa? Kiedy robiłyście ostatni raz cytologię
      ? ( program bezpłatny, robi ok 7% Polek objetych programem).
      Kiedy Wy i najbliższe Wam kobiety robiły mammografię? ( j. w program bezpłatny w
      określonych grupach wiekowych, nie wymaga nawet skierowania).
      Kiedy robiłyście usg piersi?
      Czy byłyście KIEDYKOLWIEK u drmatologa, który obejrzał nietypowe znamiona na
      skórze? Kiedy i czy w ogóle robiły to osoby z Waszych rodzin po 50?
      Zgaga- przypadłość 50-60% populacji. Jak ja leczycie? Lekami reklamowanymi w
      telewizji czy odwiedziłyście gastrologa? Ile z Was i Waszych mam czy ojców miało
      gastroskopię?
      Kiedy Wy i Wasze rodziny zgłosiły się do lekarza pierwszego kontaktu w innym
      celu niz leczenie infekcji albo przepisanie leków nasennych?
      Ile wypalacie papierosów dziennie?
      Czy pozwalacie palić w swojej obecności?
      Jak wygląda Wasza dieta? Fast foody w knajpce obok czy jarzyny i owoce?
      Kiedy miałyście rtg klatki piersiowej?
      Kiedy USG brzucha?
      Jak leczycie chrypke i pokasływanie? A jak Wasi rodzice?
      Pytań mam całkiem sporo, ale jestem przekonana, że 90% z Was ma na sumieniu
      grzeszki wobec własnego zdrowia. I nie zwalajcie winy na wszystkich świętych, a
      zwłaszcza lekarzy, tylko weźcie się sami za siebie. Wasze zdrowie w Waszych rękach.
      • truskawki_trzy A jak się człowiek bada... 16.08.09, 09:42
        ... to słyszy, że szuka dziury w całym.
        W mojej rodzinie też nowotwory zbierały żniwo. Obie babcie zmarły na raka -
        jedna na raka piersi, którego nigdy nie leczyła. Skończyło się przerzutami do
        płuc i śmiercią z powodu niewydolności oddechowej. Druga babcia miała raka
        żołądka. Rygorystycznie przestrzegała diety, leczyła się ziółkami. Zmarła
        szybko, guz umiejscowiony w żołądku pękł i wykrwawiła się w kilka minut. Nie
        były stare, bo miały po 74 lata. Ale nie leczyły się, nie walczyły i nie były z
        tym u lekarzy.
        Ale czasem nowotwór nie daje szansy, mimo badań. Niestety. Gdy córka moich
        znajomych w wieku lat 6 zaczęła miesiączkować od razu poszli do lekarza. Po
        licznych badaniach okazało się, że ma guza przysadki mózgowej. Robili wraz z
        lekarzami wszystko, ale nie udało się jej uratować. Zmarła tracąc najpierw wzrok
        i słuch... Rodzice do końca wierzyli, że mała wróci do zdrowia.
        Sama robiłam sobie badania genetyczne w kierunku genu, który zwiększa ryzyko
        zachorowania na raka piersi. Wyszło, że go nie mam.
        Cytologię robiłam 2,5 roku temu, USG piersi kilka miesięcy temu. RTG płuc robię
        co kilka lat - do pracy, ale ponieważ cierpię na astmę, to moje płucka są stale
        monitorowane. Nie palę i nigdy nie paliłam. Bierną palaczką byłam przez całe
        dzieciństwo - wyboru nie miałam.
        Gastroskopię miałam robiona kilkanaście lat temu. Kolono jeszcze nigdy, choć w
        sumie powinnam ze względu na problemy z hemoroidami i nieraz silne bóle. Tylko
        kiedy znaleźć czas na to wszystko? Dermatolog jakieś 15 lat temu usuwał mi 2
        niebezpieczne znamiona. Ale teraz, nawet gdybym chciała iść, to byłby problem,
        bo wielu dermatologów nie ma nawet dermatoskopu! Ponieważ mój syn miał znamię,
        to Szpitala w Prokocimiu kazał mi szukać dermatologa z dermatoskopem, bo oni nie
        mają....
      • iskierka40 Re: Ankieta 16.08.09, 09:51
        protozoa napisała:

        > Wasi rodzice mają ok 50 lat. Ilu z nich miało robiona
        kolonoskopię? ( program
        > bezpłatny, powszechny).
        > Ojcowie są po 50 - liu z nich co roku oznacza sobie PSA? ( lekarz
        pierwszego
        > kontaktu daje skierowanie bez problemu, a jeśli nie wystarczy
        zgłosić się do
        > kierownika placówki).
        > Ilu ojców miało transrektalne USG prostaty, było u urologa w ciągu
        ostatnich 2
        > lat?



        moi rodzice o to dbają co roku,lub jak jest potrzeba częściej lub
        żadziej i już tak od lat,na szczęście uff.
        • morgianna Re: Ankieta 16.08.09, 10:00
          Masz rację ludzie zaniedbują badania ale uwierz jest tez spora grupa która jest
          ewidentnie ofiarami służby zdrowia.
        • ewma Re: Ankieta 16.08.09, 10:05
          W ostatnim tygodniu zmarły 2 kobiety które mieszkały na mojej ulicy,
          jedna 50 letnia druga 36 letnia (dzieci 5 i 2 latka)
          I w przypadku tej młodszej ,rak piersi wykryty w czasie ciąży był w
          początkoweym stadium .
          Leczona była w kraju i w Belgii bo mąż znalazł tam specjalistów .
          I niestety nie udało się.
          W mojej rodzinie rak też atakuje .Babcia zmarła na raka jelita
          grubego ,dziadek na raka trzustki,drugi na raka płuc.Teściowa rak
          piersi.
          Przeraża mnie to ....
          I to mnie przeraża
      • kali_pso Re: Ankieta 16.08.09, 10:02

        No i po co te pytania?
        Zaraz dowiesz się, że forumki badają się regularnie, że ich bliscy
        też a te nowotwory to przytrafiją sie innym, w żadnym razie nie namwink
        p
        Moja matka unika cytologii, jak może. Nie jeździ do kardiolożki, bo
        ta zażądała, żeby cytologie zrobiła i jej sie na oczy nie pokazywała
        bez badania. Mammgografii tez nie robi, USG- zapomnij.
        Ojciec tak samo, ma wszystko gdzieś- tłumaczą sie brakiem czasu,
        pieniędzy i własnie tym idiotycznym- co ma być to będzie. Rozmowy
        nie pomagają- jak grochem o ścianę.


        ja stoje ze świadomością trochę lepiejwinkP
        USG piersi i cytologia- w tamtym roku.
        Gastro i kolonoskopii nie robiłam bo nie widzę na razie powodów. Do
        końca wakacji mam jeszcze umówione USG brzucha i tarczycy. No i
        przypomniałaś mi, że syna do deramtologa powinnam zapisać. Palę
        jednego papierosa na pół roku- w domu nie palimy. Staram się nie
        jesć śmieci wysoko przetworzonych, wspomagam przemianę materii, dbam
        o odpowiednia ilośc błonnika w pozywieniu. Ćwiczę, pływam, ruszam
        się. Golonki nie lubięwinkp
      • wierzba_placzaca Re: Ankieta 16.08.09, 10:11
        Pewnie, że wielu ludzi zaniedbuje swoje zdrowie. Ale prawda też, że wielu
        lekarzy (tak jak i przedstawicieli innych zawodów) partaczy swoja robotę: nie
        chce im się dokładnie zbadać pacjenta, mają "układy" z firmami farmaceutycznymi,
        przychodzą pijani do pracy, nie dokształcają się.
      • lilka69 protozoa-ankieta 17.08.09, 20:38
        a ilu znasz lekarzy, ktorzy zaproponuja te wszyskie badania pacjentowi? pacjent
        nie musi wiedziec o przydatnych badaniach. to lekarz ma je znac i proponowac.
        tak jak ja nie musze sie znac na samochodzie tylko mechanik.

        dodam, ze szanuje lekarzy i ich trudna oraz wieloletnia nauke. nie w glowie mi
        deprecjonowanie ich ale fakt jest taki-NIE proponuja badan.
      • bri Re: Ankieta 18.08.09, 12:35
        Protozoa, zabawna jesteś.
        • protozoa Re: Ankieta 18.08.09, 14:13
          Zabawne jest to , że ludzie sie nie badają, mają gdzies własne zdrowie, lekarza
          odwiedzja, gdy choroba jest zaawansowana i niewiele można zrobić. A potem wiesza
          się psy na lekarzach. Wiesza anonimowo w necie, bo stając przed nami oko w oko,
          mając kogos bliskiego na oddzkle z internetowych pyskaczy i chamów robia sie
          ludzie malutcy, płaszczący się tak, że az przykro. Nie, nie jestem konowałem
          jak nazwała mnie w jakiej swojej wypowiedzi kawka czy jakas jej koleżanka.
          Jestem kochaną panią doktor. Reke mam obsliniona, bo jakis mąż czy syn mnie w
          nią całuje, a rozmawiając najchetniej stoi na baczność. To nasza codzienność.
          • bri Re: Ankieta 18.08.09, 15:29
            No cóż, jeśli chcesz cokolwiek u lekarza uzyskać musisz być milutka
            i nie pytać za dużo. Jeśli zadajesz zbyt wiele pytań lekarz staje
            się nerwowy.

            Gdyby dostęp do służby zdrowia wyglądał tak jak to opisujesz, nikt
            by przed Tobą na baczność nie stawał, tak jak nikt nie staje na
            baczność przed hydraulikiem czy mechanikiem samochodowym.
        • mariolka55 Re: Ankieta 27.08.09, 17:26
          bri napisała:

          > Protozoa, zabawna jesteś.

          a ja nie wiem czy się śmiać,czy płakac....
    • morgianna Re: Nowotowry 16.08.09, 10:10
      Tryb życia trybem zycia , na pewno nie można lekceważyc wpływu na zdrowie np.
      złej diety czy palenia.
      Mi się jednak wydaje że chyba kluczową role odgrywa nasze DNA , są jednostki
      które mają predyspozycje do zachorowania jakkolwiek by nie żyły.
      • maminka.best Re: Nowotowry 16.08.09, 10:46
        coś w tym jest, moja mama zawsze bardzo dbała o zdrową dietę, pouczała
        wszystkich wokół, co można jeść, czego nie, czego unikać, co jak przyrządzać,
        żeby było zdrowo, np. w domu rodziców jako "przekąska" gdzieś w miseczce stoją
        orzechy (naturalne, nie solone), pestki dyni czy migdały, mama pilnuje żeby
        zjeść pięć dziennie (nie za dużo, bo to niezdrowo), do ciasta pierogowego ZAWSZE
        dodaje otręby, itp., dbała od wielu lat o swoje drogi pokarmowe najlepiej jak
        umiała, książkowo, i co?
        rak jelita grubego....
        i gdzie tu sprawiedliwość? wszystko trzeba zwalić na geny...
        • verdana Re: Nowotowry 16.08.09, 16:03
          Problem w tym, ze ilość badań profilaktycznych z roku na rok
          wzrasta. Gdy policzylam, ile powinna robic osoba po 50-tce - wypada
          tak duzo, ze nie sądze, aby ktokolwiek miał czas , pieniądze i nerwy
          na zrobienie ich wszystkich. Dla wielu osob samo zrobienie i
          odbieranie badan to stres- taki stres kilka razy w roku też nie
          przyczynia się do poprawy zdrowia, a na pewno obniża jakość życia. I
          grzecznie robilam badania, póki byly nieinwazyjne - zrobilm bez
          slowa rektoskopie, ale nie zrobie kolonoskopii. Zieczulenie ogólne
          zdrowe nie jest, w dodatku moja matka i moja znajoma maja powazne
          komplikacje po tym badaniu - w obu wypadkach jelito zostało
          uszkodzone. Mam watpliwosci, czy należy zalecać inwazyjne badania
          100% populacji...
    • myelegans Re: Nowotowry 16.08.09, 16:45
      Tu gdzie mieszkam to lekarz pierwszego kontaktu ustala jaka
      profilaktyke i diagnostyke nalezy robic w ramach corocznych badan
      okresowych (tylko na badania okresowe nalezy sie zglaszac), na
      podstawie wywiadu z pacjentem. Lekarze maja protokoly z zaleceniami
      lobby lekarskiego np. pierwszy mamogram 35 lat, pierwsza
      kolonoskopia 50 lat. O ile mamogram zalecany jest co roku, to
      kolonoskopia po pierwszym badaniu w celu ustalenia "linii
      podstawowej" moze byc wykonywana znacznie rzadziej, w zaleznosci od
      historii w rodzinie
      Rodzina mojego meza jest obciazona rakiem jelita grubego, zmarla
      babcia, moj tesc zaczal sie monitorowac od 50 roku zycia i na
      przestrzeni 10 lat mial 3 razy nawrot, ale ze bylo to na bardzo
      wczesnym etapie skonczylo sie tylko na lokalnym usunieciu polipow i
      radioterapii. Gdyby sie nie monitorowal, to w najlepszym przypadku
      chodzilby z woreczkiem, a w najgoszym juz by nie zyl. Lekarz
      pierwszego kontaktu mojego meza zalecil pierwsza kolonoskopie w
      wieku 35 lat, nastepna dopiero po 5 latach, pozniej co 3 lata.
      Gdyby tesc 5 lat temu zlekcewazyl chrypke i pokaslywanie, doszloby
      do zawalu, a tak skonczylo sie tylko na poczwornym bypasie. Poszedl
      do swojego lekarza po syrop, wrocil po operacji na otwartym sercu,
      nigdy wczesniej nie majac zadnych klopotow sercowych.

      Kolonoskopie trzeba robic u kogos sprawdzonego, wtedy ryzyko
      uszkodzenia czegokolwiek jest bliskie 0. Acha, nie trzeba tego robic
      pod pelnym ogolnym znieczuleniem, a moj tesc robi bez znieczulenia
      wogole, moj maz tez wybiera pelnej anestezji, tylko srodki, ktore
      powoduja, ze zapada w plytki sen i po prostu nie pamieta. Efektow
      ubocznych zadnych.
      Mamografia czy pobieranie cytologii tez nie sa przyjemne, ale 5
      minut nieprzyjemnosci raz na rok warte jest bolu.

      Podobnie z innymi rzeczami, nie trzeba co roku badac sie na
      wszystko, ale isc za wskazaniami. ja np. chodze raz w roku do
      dermatologa na ogolny przeglad skory, dzieki temu mialam ostatnio
      usuwane znamie, ktore wygladalo niewinnie. Po biopsji okazalo sie,
      ze byl to 3 stopien zmian przedrakowych czyli o krok do.... itd. itp.

      Dziwne, ze z dziecmi latamy do lekarzy roznych specjalnosci, a na
      nas samych szkoda nam czasu, energii i pieniedzy.
      • verdana Re: Nowotowry 16.08.09, 18:33
        Rodzina z obciążeniem i bez - to dwie różne sprawy. ja mowie o 100%
        populacji, a nie tych, ktorzy maja obciążenie w wywiadzie rodzinnym,
        jakiekolwiek objawy czy podejrzenia. Niestety, we wszystkich
        miejscach gdzie pytalam wybór w Polsce jest jeden - ze znieczuleniem
        ogolnym, albo w ogole bez znieczulenia.
        Natomiast nie widze sama absolutnie nic nieprzyjemnego ani w
        cytologii, ani w mammografii. No i nieprzyjemne, a inwazyjne to dwie
        rózne rzeczy.
        Ja sprawdzam wszystko, co sie da - ale mam wrazenie, ze dzięki temu
        umre na zawał o wiele wczesniej, niż dopadłby mnie rak. Nie ukrywam -
        badania drastycznie zmniejszaja moje zadowolenie z zycia. Jestem
        zdrowa, a stale czujesie jak ktoś czekający na wynik, czy jest
        smiertelnie chory, czy nie. W rezulatcie kazdy z nas jest zdrowy
        tylko potencjalnie - tak naprawde coraz więcej osob ma wrazenie, ze
        i oni i dzieci sa tykająćą bombą - jesli jezcze nie mają raka
        jednego, to powinni zrobić kolejne badania, czy nie maja raka w
        innym miejscu.
        • myelegans Re: Nowotowry 16.08.09, 19:41
          jakos nikt nie protestuje przeciwko przesiewowym badaniom dzieci od
          chorob metabolicznych po sluch zeby zaczac wczesna interwencje.
          rodzice domagaja sie WSZELKICH mozliwych badan natomiast sami
          zaniedbuja. Dla mnie wkluwanie sie do zyly to juz interwecja,
          gastroskopia takze.
          Pomysl jak poczulabys sie kiedy odkrylabys chorobe w stanie mocno
          zaawansowanym, ktora jest do wyleczenia gdy zdiagnozowana wczesnie,
          tylko przez wlasne niedbalstwo? Tez sie musze "przemagac" zeby isc
          na badania, mam przemozna ochote schowac glowe w piasek.

          Jestem
          > zdrowa, a stale czujesie jak ktoś czekający na wynik, czy jest
          > smiertelnie chory, czy nie
          czyli tak sie czujesz niezaleznie od tego, czy sie badasz czy nie.
          To tez sie leczy i to z powodzeniem
          • verdana Re: Nowotowry 16.08.09, 19:57
            No cóż - fakt, ze nie mam akurat raka jelita grubego, nie zonacza,
            ze nie mam raka mózgu - a jakos badań się nie robi. Że nie mam
            parkinsona we wczesnym stadium, SM, poczatku raka trzustki, raka
            kosci i setek innych chorób, na ktore można zrobic badania, chociaż
            się ich nie robi.
            Badania przesiewowe sluchu i wkłucie to nie jest to samo co
            inwazyjna kolonoskopia. Naprawde, porownywanie tego jest bez sensu.
            Jestem jak najbardziej zwolenniczką badań dla absolutnie wszystkich
            zagrozonych osób, natomias coraz mniej mam przekonania do
            agresywnych badań calej populacji - szczególnie tam, gdzie badanie
            może spowodować problemy.
            Nie sądze, aby rodzice domagali się tak chetnie przesiewowych badan
            sluchu, gdyby nawet w minimalnej ilosci przypadkow mogly spowodowac
            głuchotę u zdrowego dziecka...
            Niestety, nie leczy sie zdrowego rozsadku - a kazdy, kto robi
            badania moze oczekiwać, ze za ktoryms razem nie będa one dobre.
            Można się nie denerwować, ale osoby, ktore się denerwuja, zachowują
            sie racjonalnie. I tego wyleczyć się nie da.
            za kilka lat - załóżę się o kazde pieniądze - dojdzie jeszcze kilka
            dodatkowych badań, potem jeszcze... Bo jest naprawdę dużo chorób.
            • ammazuko_powrot verdana 16.08.09, 20:15
              > Niestety, nie leczy sie zdrowego rozsadku - a kazdy, kto robi
              > badania moze oczekiwać, ze za ktoryms razem nie będa one dobre.
              > Można się nie denerwować, ale osoby, ktore się denerwuja, zachowują
              > sie racjonalnie. I tego wyleczyć się nie da.


              Trochę bez sensu jest zakładanie z góry, że jak odbiorę wynik badań
              profilaktycznych to będzie on zły.
              Ty chyba masz trochę problemy z hipochondrią i doszukujesz u siebie różnych
              schorzeń.
              Ja badania profilaktyczne robię i sobie i dzieciom i jeśli nie dzieje się nic
              niepokojącego to nie czekam na wyniki jak na wyrok.
              Jak dostrzegłam u siebie zmiany, które nie są normalne w życiu zdrowego
              człowieka to też zrobiłam badania i w niepewności czekam na to co będzie dalej.
              Ale to jest chyba normalne, że widzisz iż coś ci dolega i możesz się spodziewać
              złych wyników. O swoich objawach poczytałam w necie, pogadałam z mądrym lekarzem
              i boję się tego co dalej ale nie wymyślam czarnych scenariuszy i nie zakładam z
              góry najgorszego.
              Właśnie w dbaniu o zdrowie zdrowy rozsądek jest niezbędnysmile
            • myelegans Re: Nowotowry 16.08.09, 21:59
              Testowanie w kierunku raka ma sens, dlatego ze choroby postepuja
              bardzo szybko i sa terminalne. Testowanie w kierunku MS, czy chorob
              neurogeneracyjnych niebardzo jezeli nie ma objawow, bo choroby sa
              chroniczne i postep wolny. Z tym, ze dokladny wywiad rodzinny przez
              lekarza moze go ukierunkowac np. w zaleceniach dotyczacych diety czy
              trybu zycia.

              Diagnostyka idzie do przodu, coraz wiecej jest biomarkerow i
              gnetyki, ktore mozna zrobic z krwi. Kolonoskopia - juz w tej chwili
              jest w probach klinicznych, wirtualna koloskopia, oparta na bardzo
              czulym imaging i nie jest inwazyjna i znacznie tansza i nie wymaga
              ogolnego znieczulenia. Od badan inwazyjnych sie odchodzi, bo sa
              dodatkowo bardzo drogie i mocno obciazaja budzet.

              Genetyczne np, geny BRC i bialkowe np PSA markery rakowe pomoga
              wlasnie w odsiewaniu tych, ktorym szczegolowa diagnostyka nie bedzie
              potrzebna.
              • verdana Re: Nowotowry 17.08.09, 22:31
                No i o to chodzi.
                Aby byc dobrze zrozumiana - jestem ZA robieniem wszelkich badań
                nieinwazyjnych, bowiem oczywiscie lepiej wiedzieć, niz nie wiedzieć.
                Natomiast mam bardzo powazne watpliwosci do przesiewowych badań
                inwazyjnych, u osób bez objawów i z nieobciążonym wywiadem - bowiem
                nie są one do konca bezpieczne, ani zdrowe.
      • marianna73 Re: Nowotowry 17.08.09, 12:31
        > Gdyby tesc 5 lat temu zlekcewazyl chrypke i pokaslywanie, doszloby
        > do zawalu, a tak skonczylo sie tylko na poczwornym bypasie. Poszedl
        > do swojego lekarza po syrop, wrocil po operacji na otwartym sercu,
        > nigdy wczesniej nie majac zadnych klopotow sercowych.
        >



        zaintrygowała mnie ta wypowiedz, czy mam rozumieć, że chrypka i pokasływanie
        mogą być symptomem stanu przedzawałowego?
        • protozoa Re: Nowotowry 17.08.09, 14:26
          A co to jest "stan przedzawałowy" - dalibóg nie wiem!!!! Wiem natomiast co to
          jest zaostrzenie choroby wieńcowej, które może , ale nie musi zakończyc się zawałem.
        • myelegans Re: Nowotowry 17.08.09, 14:33
          Owszem, tesc myslal, ze mial alergie sezonowa, albo infekcje,
          pokaslywal, odczuwal ucisk w okolicach oskrzeli, tak jak przy ataku
          astmy szybciej sie meczyl np. podczas koszeniua trawy, i okazalo
          sie, ze byl to stan przedzawalowy. Lekarz wyslal go od razu do
          szpitala, gdzie byl stres test, 2 dni pozniej byl juz po operacji.
          Do uszkodzenia serca nie doszlo i od 6 lat po bypasie jego tryb
          zycia nie rozni sie niczym od tego jaki prowadzil 10 lat temu, ale
          byl chodzaca bomba zegarowa.
          Wbrew pozorom zawaly serca u kobiet rowniez sa bardzo czeste, z tym
          ze trudniejsze do zdiagnozowania, bo nie daja typowych objawow. Moze
          to byc po prostu ogolne zle samopoczucie, symptomy mimikujace
          niestrawosc, chorobe wrzodowa. Tesciowa miala takie objawy jako 42-
          letnia kobieta, trafila na dobrego lekarza, ktory na pogotowiu od
          razu zrobil EKG i miala stan przedzawalowy.
          • nikki30 Re: Nowotowry 17.08.09, 14:47
            U mojego teścia dla odmiany stan przedzawałowy był niezwykle podobny do rwy
            kulszowej.I na rwę właśnie był leczony przez tydzień w domu.Trafił jednak do
            szpitala ze stanem przedzawałowym czyli stanem poprzedzającym bezpośrednio
            obumarcie komórek mięśnia sercowego (takie wytłumaczenie tego stanu dostaliśmy w
            klinice Aninie).Teść miał wtedy niespełna 50 lat.Dziś jest w pełni sił senioremsmile
    • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 19:22
      Nikt mi nie wmówi, ze zrobienie kilku badań od których zależy nawet życie jest
      czasochłonne. Absolutnie nikt.
      1. Wizyta u internisty/lekarza rodzinnego. Zmierzenie ciśnienia, obejrzenie
      skóry, osłuchanie i wydanie odpowiednich skierowań. Max 1h
      2. Mammografia - max 0,5 godziny. Byłam kilka dni temu w Centrum Onkologii -
      pusta poczekalnia
      3. Wizyta u ginekologa+ cytologia - kolejne 45 minut
      4. USG piersi - - nastepne 3 kwadranse ( mozna, a nawet trzeba robić przemiennie
      z mammografią, więc zyskuje sie 45 minut cennego czasu)
      5. Wizyta w laboratorium i pobranie krwi 20 minut.
      6. Rtg klatki piersiowej - kwadrans
      7. Zebranie badań i wizyta u internisty - następna 1 h
      Ile wychodzi? Niecałe 5 godzin. Doliczmy do tego dojazdy 5 godzin i pomnózmy
      przez 2. Ile więc czasu nam to zabiera - niecała dobę.
      Doliczamy jeszcze po 1 dobie na gastroskopie i kolonoskopie. Czyli mamy 3 doby.
      Jeśli dla kogos strata 3 dób w roku na zadbanie o siebie to dużo to żyjemy w
      innych galaktykach. Założe się, że znacznie więcej czasy wytraca się na posty,
      plotki, łażenie po sklepach i t d.
      • verdana Re: Nowotowry 16.08.09, 19:49
        O ro gastroskopia tez już jest badaniem profilaktycznym - kolejnym
        inwazyjnym? Kiedy pojawi się laparoskopia zwiadowcza?
        Chyba, doroga lekarko, jesteś nie z tego świata, albo po prostu jako
        lekarz nie czekasz w kolejkach (owszem w lecie i w Wigilie bywaja
        puste poczekalnie, w innych terminach - raczej nie). Do kazdej
        wizyty dolicz - stanie po numerek, czekanie w kolejce na
        spóźniajacego się lekarza - przecietnie 2-3 godziny.

        Jak pouczyła mnie onkolog, robiaca mammografię w Centrum Onkologii,
        a wiec nie Goździkowa, ani nie forum - robienie coroczne
        mammografi+przeswietlenia pluc z jednej strony pozwala wczesniej
        wykryć objawy, z drugiej - powoduje wzrost zachorowań na raka piersi
        (corocznie to aż 5 przeswietleń "profilaktycznych - a zwykle
        dochodza jeszcze przeswietlenia związane ze stanem zdrowia) . Po
        czym wyrzuciła mnie i kazala przyjść za rok.

        Zapomnialas o dentyscie (co najmniej dwa razy do roku). Lekarz
        pierwszego kontaktu znamion nie zbada, nie ma odpowiedniej lampy.
        Jesli naprawdę chcesz sie czuc pewnie, nie omijaj dermatologa. EKG.
        USG przezpochwowym, ktre nalezy robic co kilka lat. USG jamy
        brzusznej.
        Owszem, trzy doby w roku można poswiecić - na raz. Natomiast dla
        wielu ludzi konieczność zwalniania sie z pracy raz w miesiacu (tyle
        wypada), czekanie na wyniki (dla mnie tydzień wyjety z zycia), po
        czym robienie badań kolejnych, bo przy tej ilosci zawsze cos wypada
        źle - nie ma sily - to stałe wizyty u lekarza i stałe myslenie o
        tym, że lada moment można okazać się smiertelnie chorym. W dodatku
        wydaje ci się, ze te badania można zrobic "na raz" i wyniki
        przedstawic interniscie. Mammografie i USG piersi robi sie tylko w
        okreslonych dniach cyklu. Kolonoskopia to min. 2 doby, poniewaz
        zapomniałas o dniu poprzednim.
        Ja te badania robię. I powiem szczerze - Moze moje zdrowie bedzie
        nieco lepsze - ale moja jakość życia i zadowolenie z niego
        drastycznie sie pogarsza. Nie tylko moje zreszta - robiąć te badania
        aly czas i ja i wielu znajomych mamy swiadomość, ze jesteśmy
        potencjalnie smiertelnie chorzy. To nie sprzyja zadowoleniu z zycia,
        nie sprzyja tez zdrowiu - o czym wielu lekarzy zapomina.
        W sumie badanie+czekanie na wynik+ wizyta lekarska to nie dwie
        godziny - to zazwyczj tydzień. tydzień, podczas ktorego wiele
        zdrowych osob bierze srodki na uspokojenie i nie jest w stanie
        naomalnie funkcjonować. Obawiam się, ze pora byłaby, aby i to także
        zrozumieć.
        • protozoa Re: Nowotowry 16.08.09, 20:56
          Nie zapomniałam o dentyście, bo ostatecznie można zyc bez zębów. Ile ludzi
          młodych ma dramtyczne braki w uzebieniu to nawet w głowie sie nie mieści. Piszę
          o badaniach RATUJĄCYCH ŻYCIE.
          Nikt nie proponuje, zebys robila mammografie co roku - zupełnie wystarczy co 2
          przemiennie z USG.
          O kolejkach nie opowiadaj bzdur. Powtarzam kilka dni temu nie mogłam wyjść ze
          zdziwienia - w Centrum Onkologii pod gabinetami, w których robiono DARMOWĄ
          mammografie - pustki. No, bo lepiej nie wiedziec. Idąc Twoim tokiem rozumowania
          choroby nie ma jesli sie o niej nie wie. Straszne, zwłaszcza, że przyznaje sie
          do tego osoba wykształcona.
          Po przeczytaniu ostatniego zdania nasuwa mi sie propozycja ( serio, nie
          złosliwa), abys odwiedziła jeszcze jednego specjalistę- psychologa . Twój strach
          przed chorobami uniemozliwiający normalne funkcjonowanie oraz skłaniający Cie do
          sięgnięcia po leki psychotropowe wymaga wyjaśnienia. Bo to on pogarsza Ci jakość
          życia.
          • nadja11 Re: Nowotowry 16.08.09, 21:09
            Słuchaj nie wiem w jakim Centrum Onkologii byłaś ale ja jestem pacjentką
            krakowskiego już kilka lat i nie zdarzyło mi się tak po prostu wejść z ulicy na
            żadne badanie, czy to USG czy to RTG są terminy kieruje prowadzący onkolog tak
            to się zawsze odbywa.Zaszło lekkie nieporozumienie , nie ma czegoś takiego jak
            wejście do instytutu i prosba o wykonanie mammografii ot tak bo jest pusto.
          • verdana Re: Nowotowry 16.08.09, 23:12
            Taak? Dwa lata temu zmarł całkiem mlody ojcec mojego przyjaciela -
            sepsa, spowodowana nie leczonym zębem. To nie jest taki jedyny
            wypadek.
            Zapomnialas tez o koniecznosci badania cisnienia w oku - to naprawde
            wazne badanie, niby mozna zyć slepym, ale cóż?
            Nie, nie twierdze, ze choroby nie ma, skoro się o niej nie wie.
            twierdze jednak, ze większość osób nie mających żadnych objawów,
            zadnego obciążenia rodzinnego i niezbyt podeszly wiek jest zdrowa -
            tymaczasem każe im sie traktować siebie jako ludzi potencjalnie
            chorych. Liczba badań rosnie z roku na rok - zrobienie ich
            wszystkich przerasta mozliwosci.
            ja do Centrum Onkologii a. muszę mieć skieowanie - nawet prywatnie
            musze, bowiem nowe przepisy zakazaly jakichkolwiek przeswietleń bez
            skierowania - absurd, o ktorym jakos nie wiesz, b. musze idąć
            wiedzieć, ze nie będzie kolejki, prawda?
            Mój strach przed chorobami jest absolutnie normalny - człowiek
            straszony przez lekarzy, środki masowego przekazu itd i oskarżany
            stale o to, ze jeśli nie zrobi tego czy innego badania grozi mu
            smierć, w koncu zaczyna się przejmować. Co powinnaś dostrzegać - bo
            prawda jest taka, ze już dawno wykazano, ze ludzie ignoruja przwkazy
            oparte na straszeniu. Własnie dlatego, ze jeśli by tego nie robili -
            zwariowaliby niechybnie.
            Psycholog zapytany, co mam robic ze swoim strachem oswiadczyl, ze ma
            tak samo i nic się nie da zrobic. Bowiem strach ten jest NORMALNY,
            skoro wszyscy lekarze przekonują, ze powinnam się bać - podobnie jak
            Ty. I ze ma coraz wiecej pacjentow, szczególnie matki, ktorych
            macierzystwo zostało zatrute kolejnymi podejrzeniami lekarzy,
            kolejnymi badaniami.
            A jako lekarz powinnaś znac ostatnie ustalenia, drukowane o ile
            pamietam w "Lancecie". Wsród badających się kobiet w identycznej
            sytuacji życiowej, co niebadające się jest o 20% więcej przypadkow
            raka piersi. Po wielu dodatkowych badaniach, wyeliminowaniu róznych
            zmiennych itd. lekarze doszli do wniosku, ze w 20% przypadkow bardzo
            wczesne zmiany rakowe cofaja się - problem w tym, ze na razie nie
            potrafią stwierdzic, w ktorych wypadkach. Jednak oznacza to także,
            ze 20% sumiennych, dbajacych o zdrowie kobiet, zostalo okaleczonych,
            poniewaz zdiagnozoway się za wczesnie. To daje do myslenia, prawda?
            • vibe-b Re: Nowotowry 17.08.09, 10:45
              verdana napisała:

              > Taak? Dwa lata temu zmarł całkiem mlody ojcec mojego przyjaciela -
              > sepsa, spowodowana nie leczonym zębem. To nie jest taki jedyny
              > wypadek.


              No, zeby sobie od nieleczonego zeba zafundowac sepse, to wymaga
              jakichs kilku- kilkunastu lat uciekania od dentysty. Co chcialas
              udowodnic? Bo mam wrazenie ze chcialas opisac przypadek- i opisalas-
              kiedy dorosly czlowiek zachowuje sie jak pieciolatek.
              • verdana Re: Nowotowry 17.08.09, 22:34
                Trwało to akurat dwa tygodnie - od wystąpienia bolu zęba do śmierci.
                Teść znajomego nawet nie był beztroski - czekał na powrot z wakacji
                swojego dentysty. Potem znajomi dowiedzieli się, ze to nie jest
                jednostkowy przypadek zgony z takiego powodu.
                Chciałam udowodnić, ze do dentysty należy chodzic dwa razy w roku
                profilaktycznie, bowiem zaniedbanie tego grozi nie tylko sztuczna
                szczęką, a czlek umiera nie tylko na nowotwory.
                • vibe-b Re: Nowotowry 17.08.09, 23:08
                  verdana napisała:

                  > Trwało to akurat dwa tygodnie - od wystąpienia bolu zęba do
                  śmierci.

                  verdana, slabo mi, autentycznie.
                  Zeby zab zaczal bolec to musi dojsc do zniszczenia miazgi. Zanim
                  dojdzie do zniszczenia miazgi musi nastapic dlugi lancuch zaniedban
                  w postaci ni etylko omijanai dentysty ale tez i braku podstawowej
                  higieny jamy ustnej w rodzaju "zywie sie slodyczmi a zeby myje raz
                  na pol roku".
                  Wiec prosze cie, daruj sobie przekonywanie ze minely dwa tygodnie.
                  To co opisalas to najklasyczniejszy z klasycznych przypadkow
                  wdupiemania wlasnego zdrowia; skoro juz o nowotworach mowimy to
                  porownalabym to do na przyklad udania sie do lekarza dopiero po
                  polrocznych krwawieniach z pochwy albo po wyhodowaniu na piersi guza
                  wielkosci brzoskwini.
                  • protozoa Re: Nowotowry 17.08.09, 23:15
                    A myślisz, że takich nie ma? Są. Nie tak dawno operowałam pacjentkę, która
                    wyhodowała sobie guz o wymiarach 16x12x20 cm ( tak cm). To nie mogło trwać 3
                    miesięcy. Miała dolegliwości, ale myślała, ze jakos to będzie.
                  • verdana Re: Nowotowry 18.08.09, 00:01
                    Przykro mi - minęły dwa tygodnie. facet u dentysty był ostatni raz 7
                    miesięczy wczesniej (nie jest to zatrwazający okres), prawdopodobnie
                    w tym czasie infekcja sie rozwijala, a boleć go zaczęło dopiero pod
                    koniec. Zęby facet mial dobre, zadbane, mial stalego, własnego
                    dentystę oraz pracował w dyplomacji, gdzie pieńki zamiast zębow i
                    cuchnący oddech nie są wskazane.
                    Cóż, nie da sie spierac z faktami. Od bolu zeba do śmierci minęło
                    dokladnie dwa tygodnie - tyle, ile dentysta spedził na wakacjach.
                    • vibe-b Re: Nowotowry 18.08.09, 11:38
                      verdana napisała:

                      > Przykro mi - minęły dwa tygodnie. facet u dentysty był ostatni raz
                      7
                      > miesięczy wczesniej

                      Zatem wnioskuje, ze musial to byc przypadek martwicy zeba bez
                      widocznej prochnicy na zewnatrz, skoro dentysta kilka miesiecy
                      wczesniej nic nie zauwazyl. W takich przypadkach w zebie tworzy sie
                      zgorzel. Chodzenie z gnijacym zebem przez dwa tygodnie jest...nie
                      wiem jak nazwac. Nie dziwota ze zszedl. Kazdy normalny czlowiek
                      pedzi z bolem zeba natychmiast do dentysty.
            • notting_hill Re: Nowotowry 17.08.09, 21:58
              Absolutnie solidaryzuję się z podejściem Verdany. Może to kwestia
              wieku oraz doświadczenia. Bo to nie jest tak, że idziesz, diagnozują,
              leczą, a potem żyjesz następne 50 lat... To świadomość, że jak coś
              się znajdzie podejrzanego, to masz przerąbane od zaraz,
              natychmiastowo. Dotychczasowe życie idzie się paść, a ty stajesz się
              przypadkiem onkologicznym...

              Robię mammografię co dwa lata, cytologię i USG dopochwowe co roku, do
              dentysty i okulisty powinnam co 6 miesięcy (po prawdzie wychodzi
              trochę rzadziej), teraz gdzieś przeczytałam że badanie piersi powinno
              się robić co DWA tygodnie... Kiedy tak czytam czasem jakie to badania
              powinnam sobie robić, to też mnę w ustach przekleństwa, bo to oznacza
              tak mniej średnio raz w miesiącu jakieś przyjemne zetknięcie z
              gabinetem lekarskim... Oraz z własnym lękiem, że w końcu coś się
              znajdzie.
              A także konieczność zmierzenia się ze świadomością, że umieralność na
              nowotwory w dalszym ciągu wynosi jakieś 50%, więc ja nie wiem, czy to
              aż taka straszna głupota, że człowiek nie chce wiedzieć jak najdłużej
              czy mu aby czasem coś nie jest?
              Więc podpisuję się obiema rękami pod tym, że moje zdrowie psychiczne
              na tym w ogóle nie zyskuje. Bo czy zyskuje fizyczne, to też mam
              poważne wątpliwości...
              • protozoa Re: Nowotowry 17.08.09, 22:03
                Zapraszam do hospicjum. Są tam też ludzie, u których nowotwory zostały wykryte
                póxno, bardzo póxno, zbyt późno, zeby skutecznie leczyć.
                Oczywiście ludzie na coś umierają- najczęściej na choroby układu krążenia i
                nowotwory, ważne żeby nie było to zbyt wcześnie.
                Jesli nowotwór zostanie WCZEŚNIE ZDIAGNOZOWANY mozna go skutecznie leczyć.
                Polityka, ze lepiej nie wiedziec niejednego juz kosztowała zycie. No ale nie ma
                obowiązku przedłużania sobie zycia za wszelką cenę.
                • verdana Re: Nowotowry 17.08.09, 22:40
                  No i własnie o to chodzi. lekarz tłumaczy nam, ze z dużym
                  prawdopodobienstwem czeka nas smierć, jeśli nie zrobimy wszystkich
                  mozliwych badań. Co innymi slowy oznacza, ze jest bardzo
                  prawdopodobne, ze ktoreś z kolei badań okaze się fatalne, bo gdyby
                  prawdopodobienstwo bylo niskie - to bez bada nie czekaloby nas
                  hospicjum, prawda?
                  Czyli od razu namawiając na badania tlumaczy się nam, ze jest spore
                  prawdopodobienstwo, ze wykarza chorobe - nie dzis, to jutro, nie to
                  badanie, to nastepne. nigdy nie mozemy powiedziec "jestesmy zdrowi",
                  bo czka nas za miesiąc kolejne badanie.
                  Nic bardziej zniechecającego do badań...
                  Gdy musialam, w wieku 20 lat, będąc sama, bez żadnego wsparcia -
                  zrobić mammografię, bo wykrylam guzek w piersi lekarz powiexzial -
                  Prosze się zbadać, bedzie Pani miala spokoj zamiast gr=yźć sciany ze
                  zdenerwowania. I to byla motywacja.
                  • notting_hill Re: Nowotowry 17.08.09, 23:20
                    Aha, bo mając 20 lat prawdopodobieństwo, że to nowotwór było daleko
                    daleko niższe niż obecnie, prawda? Więc badanie Cię mogło tylko
                    uspokoić. A po 40-tce to wydaje się, że to tylko kwestia czasu.
                    Przynajmniej aura wokół tego jest taka.

                    • verdana Re: Nowotowry 17.08.09, 23:56
                      Nie, wtey akurat to mogł byc nowotwor - najlepszy dowod, ze w Polsce
                      byly 3 mammografy, na badanie czekało się ok. 3 miesiecy, mnie
                      zrobili nastepnego dnia.
                      Ale masz rację - ostatnio widziałam plakat o zagrożeniu rakiem i
                      koniecznosci samobadan w gimnazjum. I o ile jestem jak najbardziej
                      za uswiadamianiem kobietom, ze piersi trzeba badac - to tlumaczenie
                      dojrzewającym dziewczynom, ze ich rosnace piersi sa zagrozeniem
                      uwazam za bardzo powazny błąd. dziewczyna powinna cieszyć się z
                      dojrzewania, ze stawania się kobieta, a nie powinno się jej od razu
                      mowic, ze staje się potencjalna pacjentka onkologiczna.
                      Na to będzie czas w liceum i na studiach - gdy dziewczyny juz
                      dojrzeją.
          • iskierka40 protozoa 17.08.09, 00:19
            Ja już ci kiedyś pisałam,wiecej empatii iszacunku do ludzi.
            To co piszesz mnie przeraża.
        • marianna73 Re: Nowotowry 17.08.09, 13:12
          > Chyba, doroga lekarko, jesteś nie z tego świata, albo po prostu jako
          > lekarz nie czekasz w kolejkach (owszem w lecie i w Wigilie bywaja
          > puste poczekalnie, w innych terminach - raczej nie). Do kazdej
          > wizyty dolicz - stanie po numerek, czekanie w kolejce na
          > spóźniajacego się lekarza - przecietnie 2-3 godziny.
          >


          pani lekarka kolejek nie widzi i stania w nich nie uwzględnia, bo jak
          rozumiem,bierze pod uwagę jedynie wizyty i badania na koszt własny
          ona jest kompletnie wyrwana z polskiej rzeczywistosci, bardzo wielu lekarzy robi
          problem z wydaniem skierowania na podstawowe badanie krwi raz na kilka lat, nie
          mówiąc o innych(drozszych) badaniach,o profilaktyce mowi sie tylko glosno i
          szumnie w TV, bo w sluzbie zdrowia jej nie uswiadczysz, chyba ,że faktycznie
          będziemy robić wszelkie badania profilaktyczne prywatnie
      • nikki30 Re: Nowotowry 16.08.09, 21:06
        protozoa napisała:

        > Nikt mi nie wmówi, ze zrobienie kilku badań od których zależy nawet życie jest
        > czasochłonne. Absolutnie nikt.

        Nie jest czasochłonne?Chyba jaja sobie robiszsmile

        Ostatnio się przebadałam i zajęło mi to trzy tygodnie!Trzy tygodnie latania po
        lekarzach i umawiania się na kolejne badania.I tak mam szczęście bo mam super
        hiper abonament w prywatnej klinice, która dysponuje sprzętem na miejscu, a
        skierowanie dostaję od ręki!Tylko ile osób w Polsce ma takie
        możliwości?Rzeczywistość jest tragiczna, kolejki,limity, kolejki,limity...
        I niestety rutyna lekarzy,leczenie wyników, a nie pacjenta.Ostatni taki przykład
        mam z przed miesiąca.Dziecko od miesiąca non stop chore.Badania profilaktyczne
        przeprowadzone na początku roku.Wyniki super.Lekarz nie widzi potrzeby dalszych
        konsultacji i badań no bo przecież wyniki były dobre.Samo przejdzie.Matka się
        upiera, robi głupią morfologię i crp na własną rękę (ach ta kobieca
        intuicja).Diagnoza białaczka na samym początku rozwoju.Dziecko ma ogromne szanse
        na całkowite wyleczenie pod warunkiem, że zostanie zastosowane nowoczesne
        leczenie za które rodzice pewnie będą musieli zapłacić...Taka jest rzeczywistość
        leczenia nowotworów w Polsce.
        • nadja11 Re: Nowotowry 16.08.09, 21:16
          Dokładnie kolejki, ogony ,terminy,chcesz przykład ? Na tomografię czekam kilka
          miesięcy a czuję się coraz gorzej. Do lekarza w CO w Krakowie czekam średnio 4
          godziny aby wejść na 4 minuty. Dopóki ktoś nie doświadczy tego na swojej skórze
          ,proszę aby się nie wypowiadał teoretycznie bo się mija z prawdą.
          • juleg Protozoa 16.08.09, 21:31
            Gdzieś niżej przeczytałam Twoją wypowiedź, że wielu ludzi pozwala sobie na
            bierne palenie, przyznam, że walczę z palaczami z mizernym skutkiem, czy masz
            jakieś sprawdzone patenty?
            • phantomka Re: Protozoa 17.08.09, 01:07
              Protozoa masz strasznie zawezone spostrzeganie, nie ograniczaj sie
              do obrony lekarzy, tylko dlatego ze jestes z tej samej grupy
              zawodowej. Jak juz Ci ktoras napisala: troche pokory.
              Przyklady zaniedban moge mnozyc: ojciec 10 lat chodzil z bolami
              glowy, utrata przytomnosci, lekarze wszelkiej masci mieli go w
              nosie. Umarl, krwiak.
              Babcia, pol roku chodzila z kaszlem po lekarzach, ktorzy wmawiali
              zapalenie oskrzeli. W koncu zawiezlismy ja na badania do szpitala,
              bo kaszel sie wzmogl. Diagnoza: gruzlica. Szpital specjalistyczny,
              1,5 m-ca leczenia gruzlicy. Nagle wpadaja na to, ze w wynikach
              jednak wychodzil caly czas nowotwor (wyszlo tylko dlatego, ze lekarz
              prowadzacy sie zmienil) Babcia byla "zezarta" od srodka. Umarla.
              Ja od lat miewam problemy z niedowaga (taka nienaturalna dla ilosci
              spozywanych pokarmow) Myslisz, ze ktos sie tym zainteresowal oprocz
              mnie? Ciagle slysze "prosze sie cieszyc" Badam sie tylko prywatnie.
              Mam problemy z nerkami, musialam przepisac sie do prywatnej kliniki,
              bo w panstwowej wizyta to cud. No ale prywatnie lekarz tez nie widzi
              problemu, bo skoro wyniki krwi i moczu sa dobre, to jest ok,
              niewazne ze w nerkach powstaja torbiele i zanika w nich miazsz coraz
              bardziej. I Ty mi mowisz, ze to jest wina ludzi? Moja droga, ja znam
              takich przykladow setki, kiedy ludzie sami sie doksztalcaja, bo chca
              sie wyleczyc, a lekarze im tego nie ulatwiaja. A myslisz, ze skad
              bierze sie to ociaganie ludzi z diagnozowaniem swoich dolegliwosci?
              W duzej mierze z podejscia lekarzy.
              • protozoa Re: Protozoa 17.08.09, 14:25
                A ja mogę wyliczyc tu przykłady pacjentów, którzy sami z własnej winy
                doprowadzili swoje zdrowie do ruiny. Lekarz mówi, zeby nie palić, ale oni wiedzą
                lepiej. Dziś przyjmowałam przez 4 godziny w poradni. Zainspirowana tym watkiem (
                tak!!!) pytałam czy pacjentki badają sobie same piersi - patrzyły na mnie jakbym
                urwała się z choinki.
                • phantomka Re: Protozoa 17.08.09, 22:29
                  A Ty nie widzisz roznicy miedzy pacjentem a lekarzem? Owszem
                  jestesmy potwornie zacofani jezeli chodzi o znajomosc wlasnej
                  anatomii, wsluchiwanie sie w organizm. Wszystko to jest prawda, ale
                  to wina kulejacej profilaktyki.
                  Natomiast lekarz to jednak osoba, ktora poswieca kupe swojej
                  mlodosci, zeby ta wiedze posiasc, to niech ja łaskawie przekazuje
                  dalej pacjentom.
                  • protozoa Re: Protozoa 17.08.09, 23:07
                    Róznica między lekarzem a pacjentem jest taka, że pacjent raczej nie będzie
                    lekarzem, a lekarz prawie zawsze kiedys jest pacjentem. Ale serio. Profilaktyka
                    kuleje. Wyrzuca sie w błoto ciężka kasę za niewykorzystane bardzo dobre
                    programy profilaktyczne, grzechem lekarzy jest brak szerzenia oświaty, a
                    pacjentów nie słuchanie, nie czytanie , lekceważenie własnego zdrowia.
                    • marianna73 Re: Protozoa 18.08.09, 15:58
                      > grzechem lekarzy jest brak szerzenia oświaty, a
                      > pacjentów nie słuchanie, nie czytanie , lekceważenie własnego zdrowia.


                      dobre, dobre

                      lekarze , to wyjątkowo przewrażliwona na swoim punkcie grupa zawodowa,
                      przestałam czekać cierpliwie aż lekarz sam w przypadku roznych dolegliwości
                      będzie sugerował jakieś badania etc.(zazwyczaj nie doczekałabym się gdybym
                      pokornie czekała na to), sama sugeruję czego się obawiam w przypadku konkretnych
                      objawów(sugerując badania ) i tu zaczyna się swięte oburzenie wielkiego pana
                      doktora od siedmiu boleści i pogardliwe " jak pani osmiela się kwestionować moje
                      podejście , wiedzę , sposób leczenia(a ten sposób leczenia, to zignorowanie
                      pacjenta i tego co mówi, lekarze praktycznie w ogole nie słuchają rodziców,ich
                      cennych spostrzeżeń),że to w końcu on jest lekarzem i zawsze w kwestii zdrowia
                      wie lepiej i już-tak właśnie kończy się w przytłaczącej większości przypadków, a
                      było ich sporo w moim życiu,bo mam dziecko z kłopotami rozwojowymi i gdybym nie
                      walczyła ,przez zaniedbania lekarzy ,ich opieszałość i lekceważenie objawów
                      byłoby zdecydowanie gorzej,
                      dlatego tak, jestem na tyle bezczelna i mam odwagę zwracać lekarzom uwagę,
                      sugerować co może dolegać mojemu dziecku i jakie badania powinien mieć,i będe to
                      robić ,nie zamierzam uprawiać czołobitności przed wszelkimi lekarzami, tylko
                      dlatego ,że nimi są,nie są dzięki temu ludzmi lepszej kategorii niż ja czy moje
                      dziecko,a zdrowie mojego dziecka jest dla mnie ważniejsze niż samopoczucie i
                      wybujałe ego lekarzy
              • mariolka55 Re: Protozoa 27.08.09, 17:14
                > Przyklady zaniedban moge mnozyc:

                niestety ja tez i wiem jedno
                jak czlowiek nie ma kasy na prywatne badania/lekarzy,nie ma dostępu do wiedzy
                czyli sam o siebie nie zadba,to może sobie trumne zbijać gdy zachoruje na coś
                poważnego
                niestety tak jest w naszej drogiej Polsce
      • wieczna-gosia Re: Nowotowry 17.08.09, 01:28
        dolicz do tego odstanie przed gabinetami.

        Kiepsko sie ostatnio czulam- wybralam sie do lekarza. Jedynie 2 godzinki w
        przychodni i po 10 minutach- bezdech senny- stad jestem niewysoana, oslabiona i
        rozedgrana. Poradnia zaburzen snu.

        Poczytalam o bezdechu- bo poradnia zaburzen snu przyjmie mnie we wrzesniu-
        wychodzi mi ze to nie moze byc bezdech. Za to chcialabym zrobic porzadnie
        hormony i cukier. Uderzam do internisty drugi raz- pomimo tego ze serwuje mu
        informacje o tym ze mam historie tarczycowe w rodzinie oraz wale mu objawy
        doinformowane od kolerzanki internistki- on nie widzi zagrozenia. Udaje mi sie
        dostac cukier- na czo czo i po godzinie- wyniki sa prawidlowe. Oczywiscie
        poczekalam sobie zarowno pod gabinetem lekarza jak i pod gabinetem pobran.

        Ide do lekarza 3 raz- to trzeci internista z mojej przychodni- on jako mpierwszy
        bada mi cisnienie i mowi ze mam za wysokie, wraca koncepcja bezdechu. Na wiesc
        ze mam wysokie cisnienie gdyz jak oddawalam krew 2 miesiace temu to bylo ok. No
        ale super 2 miesiace nie jest zle. Kolezanka internistka mowi mi ze czesc
        hormonow moge zrobic via ginekolog, podpowiada tez zeby zaplacic i zrobic
        badanie krzywej cukrowej dluzsze. Ginelokoga mam na pazdziernik, za to z krzywej
        cukrowej komercyjnej wynika ze 2 godziny po posilku cukier jest za wysoki i tak
        jest do 5 godzin po posilku kiedy to zaczyna leciec na leb na szyje. Ide z
        wynikami do czwatrego internosty- czy wypisuje mi on skierowanie do diabetologa
        czy tez endokrynologa? Nie. Dlaczego? Moge oczywiscie zmienic przychodnie, moge
        pojsc prywatnie, sek w tym ze np. hormony tanie nie sa- wolalabym zdobic je
        panstwowo. teraz mam wakacje moge sie bawic w ciuciubabke z internistami. Juz
        nawet probowalam zagrac z internista w otwarte karty pt. mam nadwage, chcialabym
        sie odchudzac pod opieka specjalisty i nawet znam takiego fajnego i jest on
        endokrynologiem, to przeciez swietnie, no nie? Nie i koniec.
        • wieczna-gosia Re: Nowotowry 17.08.09, 01:29
          A mammografie w Instytucie Onkologii faktycznie robia bez problemu i szybko, ale
          ile osob mieszka w warszawie?
        • aandzia43 Lekarz rodzinny 17.08.09, 10:16
          Wiesz co, Gosia, ostatnio doszłam do wniosku, że porządny, pełen dobrej woli
          lekarz rodzinny to skarb. Znalazłam w swojej przychodzni taką panią doktor. Mam
          ochotę całować ją po rękach. Przychodzę i opisuję objawy, a pani wypisuje mi
          skierowanie do specjalisy bez gadania i nawet bez moich sugestii. A wcześniej
          zleca wszelkie badania, jakie mogą się przydać temu specjaliście na wstępie. Na
          pierwszej wizycie u niej, kiedy zaczęłam się skarżyc na serce, wysłuchała mnie i
          powiedziała: ja radosnej twórczości usiłując leczyć pani serce uprawiać nei
          będę, wypiszę skeirowanie do kardiologa i zlecę badania, z którymi pani do nie
          pójdzie. I wypisała mi skierowanie na:

          -morfologię z OB
          -elekrolity
          -hormony tarczycy
          -prześwieltnie klatki piersiowej
          -analizę moczu
          -cholesterol
          -lipidy
          i chyba coś jeszcze, ale nie pamietam co.
          EKG nei zleciła, bo EKG robią przed wejściem do gabinetu kardiologa (przychodnia
          przyszpitalna)
          Tak przygotowana poszłam do kardiologa, który ucieszył się, że ma od czego
          zacząć próbę diagnozowania.

          Wcześniej byłam u pani doktor rodzinnej drzwi obok mojej cudnej pani doktor. Na
          skargi czterdziestolatki, że ma objawy takie i takie, a serce nigdy nie badane,
          spojrzała jak na natręta i wypisała skeirowanie na...morfologię. Zasugerowałam
          cholesterol (wieki nei robiony), to mało z krzesła nie spadła a jej niechęć do
          natręta, czyli mnie osiągęła apogeum. Nie dręczyła jej dalej i wyszłam. I
          zmieniłam lekarza rodiznnego.

          Kończąc ten przydługi wywód: Gosia, zmień lekarza rodzinnego. Z tym obecnym
          życiu się z nim nei dogadasz.
          • stokrotka-psotka Protozoa- zgadzam się z Tobą 17.08.09, 11:25
            Trzy doby na zrobienie pełnego pakietu badań, ba nawet rozszerzonego
            wystarczą w zupełności! Tylko komu? Pracownikowi SZ, zwykłemy
            pacjentowi absolutnie już nie !
            Blisko 20 lat przepracowałam w SZ, wspaniały czas jeśli chodzi o
            dostępność do specjalistów i diagnostykę dla mnie i najbliższych. Na
            rehabilitację chodziłam co pół roku, tak jak lekarka zaleciła (w
            godzinach pracy się to odbywało). Córka z syndromem zachodzącego
            słońca i wysuniętą gałką oczną zdiagnozowana w 2 dni (usg gałek, usg
            przez ciemiączkowe, konsultacje neurologiczne, okulistyczne), gdybym
            miała czekać na przyjęcie zwykłym trybem chybabym oszalała z
            rozpaczy i niepewności. Do dziś Bogu dziękuję, że pracowałam wtedy
            tam gdzie pracowałam.Daj Boże tak każdemu chorującemu.

            Obecnie nie pracuję w SZ.No i jak chodzę do lekarza (3
            por.specjalistyczne) to muszę się zwalniać przynajmniej raz w
            miesiącu z pracy.Kierownictwo kręci nosem. Na zabiegach
            rehabilitacyjnych nie byłam już 2 lata, ale jak tylko ureguluję
            swoje sprawy endokrynologiczne to się znów zajmę rehabilitacją. Całe
            szczęście, że mam jeszcze swoje "stare szpitalne " znajomości.

            pozdrawiam i życzę zdrowia Forumowiczkom
            S.

            p.s. Szlag mnie jednak trafia jak słyszę tłumaczenia niektórych, że
            nie pójdą do lekarza lub nie zrobią sobie badań, bo napewno coś
            złego wykażą sad(
          • faustine Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 11:25
            Protozoa , Ty chyba nie wiesz o czym piszesz.

            Mój lekarz rodzinny jest kompletnie niezorientowany np w przepisach
            dotyczących wystawiania skierowan. Jestem po cięzkim wypadku
            samochodowym - powinnam miec non stop rehabilitacje. Każde
            skierowanie wystarcza na 10 zabiegów. Po złamaniu kręgosłupa , ręki
            i jeszcze wielu innych kości powinnam miec ich full. A lekarka mi
            na to że ona juz jedno skierowanie wystawiła! Gdy zaczęłam ją
            uświadamiac i protestowac, wstała i bezczelnie wyszła z
            gabinetu!!!! Sprawa skończyła się u kierownika przychodni - on
            również musiał dopiero doinformowac się w owej kwestii żeby przyznac
            mi rację.

            Sprawa druga

            jestem 6 lat po raku piersi. USG pokazuje guzek - wskazana
            mammografia. Wchodzę do pracowni , pokazuję miejsce guzka .
            Wynik mammografii: (...)ZMIAN PODEJRZANYCH O ZŁOŚLIWOSC NIE
            STWIERDZAM(...)
            Niejedna kobieta na tym zakończyłaby sprawę . A po kilku miesiącach
            pewnie życie.
            Moje na szczęście sie nie skończyło ,bo byłam dociekliwa i świadoma
            zagrożenia .Przeszłam całą procedurę leczenia w CO na Ursynowie i
            niech mi taka protoza która nie wie co sie tam dzieje , nie zwala
            całej odpowiedzialności na pacjentów.

            Obyś nie musiała sie przekonac jak to wygląda . Zreszta lekarz
            lekarza źle przecież nie potraktuje.O tym tez można było się
            przekonac.
            • donkaczka Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 12:51
              moja mama odkad pamietam miala paskudne migreny - dostawala leki
              przeciwbolowe
              z czasem doszly dretwienia reki - skierowanie na masaze plecow, bo
              to pewnie od kregoslupa
              jakies 15 lat byla pod opieka neurologa, ze wzgledu na owe bole
              glowy, kolejne objawy - zaburzenia rownowagi, slabsze widzenie w
              prawym oku (dretwiala prawa reka), zataczala sie tez w prawo
              pani neurolog komentowala "pani jest chora na pesel" taki zarcik, bo
              mama miala wlasnie skonczona piecdziesiatke, to przeciez czas umierac

              wszelkie prosby o dodatkowe badania - kwitowane wzruszeniem ramion
              w koncu mama za namowa przyjaciolki poszla do innego lekarza, ta bez
              tomografii powiedziala, ze to guz mozgu, tomografia potwierdzila jej
              diagnoze
              guz sie okazal niemal nieoperacyjny, w koncu znalazl sie chirurg
              sklonny zaryzykowac, ale pomimo usuniecia guza mamy stan pogorszyl
              sie tak gwaltownie, ze stala sie roslina w pampersie i sonda do
              zoladka karmiona papkami
              gdzie popelnila blad? bo wierzyla lekarzowi? nie kazdy mieszka w
              warszawie i ma dostep do rzesz lekarzy i moze sie kierowac
              rekomendacjami, czasem neurolog jest jeden na cala wies, a pacjent
              nie ma wystarczajaco krytycznego do niego stosunku i nie potrafi
              zawalczyc o swoje - zwlaszcza pokolenie naszych rodzicow

              chetnie bysmy pozwali ta lekarke, ale szanse sa wiadomo jakie..
            • protozoa Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 17:00
              Oj chyba jednak wiem o czym piszę!!!!
              Sama równiez jestem pacjentką.
              Raz w roku robię badania krwi ( morfologia, lipidogram, elektrolity, poziom
              glukozy itd), moczu, EKG i rtg klatki piersiowej wypisuje mi je .....lekarz
              zakładowy a krew pobieram w punkcie pobrań u mnie w szpitalu. Są to badania
              obowiązkowe dotyczące wszystkich pracowników, więc chyba i Was też. Czasem sama
              piszę sama skierowanie jesli chcę coś ekstra przebadać. Raz był to Holter
              cisnieniowy raz poszerzyłam badania krwi jeszcze o kilka pozycji. Załózmy, ze
              lekarz zakładowy Wam by tego nie wypisał ( chociaz wątpie jesli potrafiłybyście
              to rozsądnie uzasadnić) to jest to koszt max 200 złotych. Mniej niz 1 farbowanie
              włosów z pasemkami. I mniej cZasu sie na to traci niz na jedna taką wizyte u
              fryzjera.
              Dwa razy w roku chodzę PRYWANIE do stomatologa. Płace najczęściej ok 300 złotych
              za zabiegi pielęgnacyjne typu zdjęcie kamienia czy uszczelnianie bruzd.
              Raz w miesiącu badam sobie sama piersi - o złotych i nie jest to żadna wiedza
              tajemna.
              Raz na dwa lata mammografia, 150 złotych (bo jeszcze nie łapie sie na program) i
              raz usg. W Centrum Onkologii w Warszawie nie czeka się ani chwili, mozna
              TELEFONICZNIE umówic sie na termin badania. To samo z cytologia - robie ja co 2
              lata - gratis ( w ramach programu).
              Dwa razy w roku jestem u ginekologa. Nie płacę bo to kolega, ale koszt wizyty z
              usg transwaginalnym ok 200 złotych ( czyli 200x2=400). Okulista - bywam 2 razy w
              roku, raz w ramach NFZ - czas oczekiwania od 6 do 9 miesięcy i raz prywanie. W
              tym samym miejscu tj, NZOZie mającym umowę z NFZ. Wiem, ze będę 2 razy w roku i
              umawiam się z wyprzedzeniem. Prywatna wizyta kosztuje mnie 90 złotych ( chyba).
              Okulista sprawdza mi pole widzenia, robi gdx, kontroluje ciśnienie. "Tracę" na
              to ok 2 godzin. Mierzę w domu cisnienie - koszt aparatu ok 100 zł ( potrzebuję
              go też do pracy) - czas pomiaru ok 2 minut. Raz na 3-4 lata robie usg brzucha.
              Prywatnie - nie płacę koledze, koszt u wysokiej klasy specjalisty - 300 złotych
              ( czyli 100 złotych rocznie). Co 2-3 miesiące oglądam sobie skóre, a właściwie
              robi to mój mąż. Jak dotąd nie znalazł żadnej niepokojącej zmiany. Oglądanie max
              10 minut.
              Tak więc na elementarne dbanie o własne zdrowie wydaj się ok 1200 ROCZNIE CZYLI
              100 ZŁOTYCH MIESIĘCZNIE, jeśli chodzi o czas to nie sądzę, zeby było to więcej
              niż 3 godziny miesięcznie. Dla porównania: farbowanie włosów( pasemka) ze
              strzyżeniem i uczesaniem - 300 złotych miesięcznie, pedicure - 80 zł
              miesięcznie, manicure 40 złotych miesięcznie, kosmetyczka co najmniej 300-350
              złotych raz na kwartał. Najtańszy krem do twarzy ok 20 złotych- starcza na 2
              tygodnie, o kolorowych kosmetykach nie wspomnę. A czas - fryzjer co namjniej
              2-2,5 godziny miesięcznie, pedicure ok 1 h, manicure ( nic bo przy okazji wizyty
              u fryzjera), kosmetyczka 3 godziny raz na kwartał. Ile wychodzi? Ano ok 5000
              tysięcy rocznie a czas - także znacznie większy. Wniosek - dbanie o własne
              zdrowie jest znacznie tańsze i mniej czasochłonne niż dbanie o szeroko rozumianą
              urodę. Zresztą o jakich tu pieniądzach mówimy, sądząc po samochodach którymi
              rozbijają się emamy i miejscach, w których spędzają wakacje - vide Wasze własne
              posty - nie w kasie rzecz.
              • agni71 Re: protozoa 17.08.09, 21:04
                Protozoa, na jakim ty świecie żyjesz?

                Mialam jakis czas temu problemy z kolanem. poszlam prywatnie do
                ortopedy, żeby bylo szybciej. Ten zlecil mi serię zabiegów - żeby je
                miec zrobione na NFZ musiałam ponownie iśc do lekarza rodzinnego, a
                nast. do lekarza w przychodni rehabilitacyjnej!!!
                A to tylko jeden problem, akurat ze stawami..
                Jesli chodzi o regularne robienie badań - nie każdy pracuje w duzym
                zakladzie pracy, gdzie jest lekarz zakladowy i wymóg badań. jak
                pracowałam w firmie zatrudniajacej mniej niz 10 osób, nikt mnie o
                żadne wyniki badań nie prosił.
                a co z osobami nie parcujacymi zawodowo? tez nie maja tego twojego
                lekarza zakladowego. Jestes lekarzem, o prawdziwym dostepie (lub
                jego braku) do lekarzy specjalistów i badań specjalistycznych chyba
                nie masz wcale pojecia!
                Mam obciązenie rodzinne rakiem - myslisz, ze lekarz pierwszego
                kontaktu zaproponowal mi skierowanie na jakiekolwiek badania>? Nawet
                na moja wyrazna prośbę. szkoda gadać - ty wiesz swoje, ja wiem
                swoje, mamy inne dośw. życiowe.
              • verdana Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 22:49
                Czyli nie wiesz o czym piszesz.
                Pobranie we wasnym szpitalu, skierowania od siebie samej . Koszt 200
                zł, dla osoby, ktora wysyla dziecko za 15 tys. na wakacje jest
                sprawą normalna, dla wielu osob to suma, ktrej nie moga wydać "ot
                tak".
                Podlicz sobie te sumy - sam fakt, ze wyliczasz je jako drobne,
                swiadczy o tym, ze nie masz zielonego pojecia o poziomie zycia
                bardzo wielu osób w tym kraju. 1200 zlotych (czyli na małżonkow
                2400) + wydatki na badania dzieci (przypusćmy dwoje) - to ok. 4
                tysiecy zlotych rocznie. Dla wielu osób 1/12, 1/10 ich wszystkich
                dochodow.
                Wiesz, to wręcz przerazające, ze nie rozumiesz, że bardzo wiele osob
                nie ma takiej sumy do wyadnia, jesli chce jeść. Wyobraź ez sobie, za
                jest wiele osob, ktore nie chodza do fryzjera, kosmetyczki, nie
                używaja kremów no i nie maja samochodów. Albo maja, 20 letnie rzęchy.
                To już nie jest zła wola - to głupota, obawiam się.
                • protozoa Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 23:03
                  Jeśli nie ma sie mozliwości zapłacenia to, niestety, trzeba korzystać z tego co
                  proponuje NFZ. Tak czasem są kolejki, ale do większości specjalistów mozna się
                  zapisac telefonicznie na godzinę. Jeżeli wszędzie szuka się dziury w całym to
                  się ja znajdzie. Dla mnie zdrowie i życie to najwyższe wartości. I może dlatego
                  wolę z czegos zrezygnowac niz oszczędzać na zdrowiu.
                  I nie przesadzajmy z tymi skrajnie ubogimi - praca jest, tylko trzeba się za nią
                  rozejrzeć.
                  • anulka.p Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 23:26
                    protozoa napisała:

                    > Jeśli nie ma sie mozliwości zapłacenia to, niestety, trzeba
                    korzystać z tego co
                    > proponuje NFZ. Tak czasem są kolejki, ale do większości
                    specjalistów mozna się
                    > zapisac telefonicznie na godzinę.

                    Matko, kobieto co ty piszesz? Na godzinę? Ale za kilka miesiecy. W
                    przychodni NFZ(niby jednej z lepszych w miescie (Wrocław) na wizytę
                    u okulisty czeka się 2 miesiące, na kardiologa 3, neurologa - nawet
                    do pół roku! z innymi podobnie. Z tejemniczych przyczyn
                    najłatwiej się dostać do dermatologa, ale to wyjątek. Mam wrażenie,
                    że kompletnie nie wiesz o czym piszesz, nie znasz realiów. To
                    zatrważające.
                    • myelegans Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 04:05

                      > Matko, kobieto co ty piszesz? Na godzinę? Ale za kilka miesiecy. W
                      > przychodni NFZ(niby jednej z lepszych w miescie (Wrocław) na
                      wizytę
                      > u okulisty czeka się 2 miesiące, na kardiologa 3, neurologa

                      Anulka zaskocze sie, w innych krajach (i nie sa to Indie) na wizyty
                      u specjalistow czeka sie rownie dlugo. Mieszkam w Stanach, mam super
                      ubezpieczenie, na mamogram czekalam 3 miesiace, podobnie na
                      dermatologa, podobnie do neurologa, podobnie do urologa dziececego.
                      W Kanadzie na operacje ortopedyczna mozna czekac 9-12 miesiecy itd.
                      itp.
                      • anulka.p Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 07:37
                        W Stanach tak? Slyszalam co innego. Może to kewsta Tweojego
                        ubezpieczenia?
                        W Niemczech, Francji, Daniii - wygląda to znacznie lepiej. Wiem to
                        na 100%.
                        • myelegans Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 14:30
                          To zle slyszalas, w naglych przypadkach pomoc jest natychmiastowa,
                          profilaktyka czy rutynowe badania trzeba odczekac.
                          Ubezpieczenie mam bardzo dobre i lekarza interniste i specjalistow
                          mam w jednej z najlepszych klinik na swiecie, za rzeka wink

                          Ale Polska to nie Dania czy NIemcy. NFZ mocno niedofinansowany, brak
                          lekarzy spacjalistow, brak pieniedzy na podstawowe rzeczy, nie
                          mowie o sprzecie czy najnowszych terapiach. Niestety w takich
                          warunkach zyjecie i nie mozesz miec pretensji do lekarzy, ze terminy
                          odlegle.
                      • anulka.p Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 07:39
                        A poza tym nie chodzi mi o licytowanie gdzie gorzej, tylko o to, że
                        pani lekarka nie ma pojęcia o realiach branży, w której pracuje.
                    • gaja78 Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 12:10
                      anulka.p napisała:

                      > Matko, kobieto co ty piszesz? Na godzinę? Ale za kilka miesiecy. W
                      > przychodni NFZ(niby jednej z lepszych w miescie (Wrocław) na wizytę
                      > u okulisty czeka się 2 miesiące, na kardiologa 3, neurologa - nawet
                      > do pół roku! z innymi podobnie.

                      Skoro mowa jest o badaniach profilaktycznych, to co za różnica, czy pójdziesz do
                      okulisty dziś, czy za 2 miesiące ? Co mają kolejki do
                      specjalistów do badań profilaktycznych ?
                  • verdana Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 00:06
                    Owszem, mozna. Na przyklad do okulisty moja znajoma podejrzewajaca u
                    siebie jaskre moze się zapisać na koniec listopada. Syn z
                    podejrzanym znamieniem został zapisany na termin odlegly od telefonu
                    o 3 miesiące - gdyby znamie bylo rzeczywi scie czerniakiem, trochę
                    to za dlugo, czyz nie?
                    Na USG piersi zapisuje się kobiety z kilkumiesiecznym wyprzedzeniem,
                    mimo, ze niemal zadna nie jest w stanie wyliczyć, czy ta data
                    wypadnie we wlasciwym przedziale cyklu - czyli czy badanie będzie
                    wiarygodne.
                    A jesli chodzi o drobiazg, cholesterol - wlasnie dzwonila
                    przyjaciółka, ktorej lekarz pierwszego kontaktu powiedzial, ze nie
                    będzie zleca badań co pół roku, bo jest zbyt droga pacjentka - jak
                    ma wysoki cholesterol to powinna nie zrec i tyle. Notabene kolezanka
                    jest chuda jak szczapa.
                    • protozoa Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 07:47
                      Jest alternatywa, albo sie płaci - JEŻELI CHCE SIE MIEC SZYBKO ( trudno, trzeba
                      zrezygnowac z fryzjera, butów, kolejnego ciuszka, kilku paczek papierosów) albo
                      się czeka. A Polacy by chcieli wszystko, NATYCHMIAST za darmo. Nie ma tak
                      nigdzie na świecie. Nawet w bardzo bogatych krajach. Jesli ktos nie ma pieniędzy
                      nie kupuje samochodu i je parówki zamiast szynki.
                      • anulka.p Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 07:58
                        protozoa napisała:

                        > Jest alternatywa, albo sie płaci - JEŻELI CHCE SIE MIEC SZYBKO (
                        trudno, trzeba
                        > zrezygnowac z fryzjera, butów, kolejnego ciuszka, kilku paczek
                        papierosów) albo
                        > się czeka. A Polacy by chcieli wszystko, NATYCHMIAST za darmo.

                        Polacy nie chcieliby ZA DARMO, bo Polacy płacą składkę zdrowotną,
                        która jest jedną z najwyższych. Pora sobie sobie uświadomić, ze to
                        my składamy się na cała chorą służbę zdrowią (państwową).
                        • protozoa Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 14:09
                          Składka zdrowotna jest jedna z najwyższych ..no gdzie?????
                          Składki zdrowotne nie są wysokie, a w przypadku choroby np. nowotworowej czy
                          konieczności leczenia się w wysokospecjalistycznym oddziale, 1 hospitalizacja
                          pochłania składke płacona przez cała rodzine całe zycie. Nie zdajecie sobie
                          sprawy z realnych kosztów leczenia. Przy czym pensje personelu sa tu nic nie
                          znaczącym ułamkiem.
                      • agni71 Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 10:49
                        protozoa, ja moge chodzic prywatnie, ale dlaczego mi ten prywatny
                        (przeciez chyba normalnie wykształcony tak jak ten "państwowy")
                        lekarz nie może dac skierowania na bezpłatne badania, rehabilitację,
                        czy leczenie szpitalne. Jak mi prywatny lekarz cos wykryje, to i tak
                        musze odczekać swoje do lekarzy z NFZ, żeby przeprowadzic leczenie -
                        bo az tak bogata to nie jestem.
                      • mariolka55 protoza 27.08.09, 17:43
                        > Jest alternatywa, albo sie płaci - JEŻELI CHCE SIE MIEC SZYBKO ( trudno, trzeba
                        > zrezygnowac z fryzjera, butów, kolejnego ciuszka, kilku paczek papierosów


                        a co z tymi co żyją od pierwszego do pierwszego co?
                        co często nie mają co do gara wlożyćuncertain
                        jakie dla Ciebie wszystko jest proste,widzisz tylko kiecki i buty
                  • verdana Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 00:08
                    Brutalnie - jedną z rzeczy, z jakeij zrezygnowałas, bylo twoje
                    dziecko. Dziekuje, sa rzeczy, z ktorych nie wszyscy chca rezygnować.
                    Faktycznie, zaoszczedzilas na badania.
                    • protozoa Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 07:51
                      Tak, zrezygnowałam z urodzenia kolejnego dziecka bo wiedziałam, ze z róznych
                      powodów nie odpowiada mi taki model rodziny.
                      Zarabiam tyle ile zarabiam - jak na polskiego lekarza nie są to zarobki złe, ale
                      nie jakies kokosy. Wiedziałam, ze jesli urodzę, to m.in. ( powodów takiej
                      decyzji było więcej) nie bedę mogła wielu rzeczy zapawnic posiadanymi juz
                      dzieciom, nie mówiąc o sobie.
                      Tak, jestem brutalna, bo życie jest brutalne. Wole miec 2 dzieci, którymi wiele
                      moge zapewnić ( w tym leczenie, diagnostyke, nauke, wakacje itd) niz czworo,
                      którym bede musiała tłumaczyc, ze tego, tamtego i jeszcze czegos innego miec nie
                      beda bo musza dzielic sie z siostrzyczka i braciszkiem.
                      Jesli nie spie w nocy to dlatego, ze mam na to ochote lub - jak dziś- wynika to
                      z mojej pracy, a nie konieczności wstawania do kolejnego dziecka. Mój wybór.
                      • ammazuko_powrot protozoa 18.08.09, 11:49
                        Fajnie się pisze o leczeniu prywatnym ale chyba zdajesz sobie sprawę, że czasem
                        nawet leczenie prywatne jest mało realne?
                        Wiesz ile kosztuje prywatnie leczenie np stożka rogówki? A przeszczep rogówki? I
                        uwierz mi, że nie każdy okulista ma pojęcie jak leczyć tę wadę wzroku i mało
                        jest specjalistów w tym kierunku.
                        Miałam o Tobie inne zdanie ale zmieniłam je czytając twoje marne wypowiedzi....
                      • mamamonika Re: Lekarz rodzinny 27.08.09, 21:14
                        Wiesz, można mieć tą czwórkę i nie musieć nic tłumaczyć rodzeństwu w
                        kwestii wydatków, a nawet nie zawracać głowy specjalistom w ramach
                        nfz. Ale tobie chyba się taka opcja w głowie nie mieści - tak jak
                        faktyczny poziom obsługi pacjenta przez "system".
                        Ze swojego doświadczenia wiem, ze jeśli zacznie sie leczenie poza
                        lekarzem pierwszego kontaktu, w prywatnym gabinecie 'niedostępnego"
                        specjalisty, szybciutko i bezszmerowo wskakuje sie na sam czubek nfz-
                        owej kolejki, jest się obsługiwanym w miłej atmosferze i z uśmiechem
                        na ustach. Jakoś nie ma problemu z badaniami i późniejszymi wizytami
                        w 'państwowych" gabinetach tych niedostępnych specjalistów.
                        Tak to wygląda z mojego wygodnickiego punktu widzenia, z twojego
                        pewnie de facto podobnie. Więc bardzo prosze nie chrzań o dobrze
                        działającym systemie, bo jest niestety póki co dziurawy i
                        patologiczny, a skuteczność skorzystania z niego zalezy od
                        indywidualnej obrotnosci pacjenta.
                        A-ha - żeby sie efektywnie leczyć, pacjent musi "nieco" popracować
                        nad SWOJĄ wiedzą medyczną, żeby wiedzieć na co się uprzeć, a z czym
                        zgodzić.
          • ammazuko_powrot aandzia43 17.08.09, 12:39
            Czy mamy tę samą internistkęsmile?
          • protozoa Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 13:38
            Mam pytanie czy opisywana przez Ciebie "cudowna" lekarka jest lekarzem czy
            wypisywaczem skierowań????? Jesli dla niej leczenie jest "radosną twórczością"
            to może powinna zmienic zawód, bo....... m.in. ona generuje kolejki do specjalistów.
            Lekarz rodzinny powinien miec elementarną wiedzę na temat chorób serca. Nie ze
            wszystkim powinno sie biec do kardiologa.
            Jesli chodzi o skierowanie to pani doktor poszła, niestety, po najmniejszej
            linii oporu. Brak EKG jest kardynalnym (!!!) błędem. Każdy lekarz przed wejściem
            do gabinetu robi swoje, ale to wczesniejsze - sprzed tygodnia, dwóch miesięcy
            czy roku jest bezcennym żródłem informacji o stanie pacjenta. A tak nie ma z
            czym porównac i......doooopa blada. Jest tylko jeden problem - EKG ma cos mówic
            lekarzowi a nie być li tylko pofalowana linią.
            Mam nadzieję, ze to coś tam jeszcze to poziom glukozy.
            Pewnie, ze kardiolog się ucieszył. Wcale mu sie nie dziwię .........
            • aandzia43 Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 14:15
              Tak, to coś tam jeszcze to glukozasmile
              Kardiolog, u którego byłam juz tydzień późnije (znajomości w przychodni
              przyszpitalnej) nie narzekał na brak EKG. A skoro twierdzisz (a na pewno wiesz,
              co mówisz), ze EKG w tej sytuacji, po wyjściu od internisty, powinno być
              stndardem, to co powiesz o przestrzeganiu standardów przez pierwszą internistkę,
              która popatrzyła na mnie, jak na wroga publicznego i wypisała niechętnie
              skierowanie na morfologię? Nawet cholera bez OB. Nie jestem częstym gościem w
              przychodni. Moja karta do tej pory to kilka cięższych przeziębień. Nie sprawiam
              wrażenia natręta i hipochondryczki. Chyba do cholery można potraktować poważnie
              kobietę po czterdziestce, która oprócz niepokojących objawów w wywiadzei podaje
              choroby serca w rodzinie (jaki tam wywiad, sama zaczęłam mówić, bo pytanie żadne
              nei padło).
              Nie wiem, czy moja pani doktor jest wypisywaczką skierowań, ale słyszałam od
              innych pacjentów, że zapis EKG na oczy widuje. No i chyba wie, co się z nim robismile

              • protozoa Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 14:23
                co miał zrobic kardiolog? Ucieszył się, że ma część badań i .... prawdopodobnie
                łatwa pacjentkę.
                Uważam, ze żadnego(sic!) pacjenta nie wolno lekceważyć, ale nie oznacza to, że
                każdego trzeba wysyłac do specjalistów. Lekarz internista ma specjalizację z
                chorób wewnętrznych i choć wstępna diagnostyka jest jak najbardziej w jego
                gestii. W przeciwnym razie staje sie......własnie wypisywaczem skierowań do
                specjalistów.
                Nie bez winy jest obecny system, który tzw. lekarzom rodzinnym daje zbyt małe
                kompetencje, ale.....kilka pstów wyżej forumki krzyczą, ze do specjalistów sa
                kolejki. Są, bo co najmniej 50% skierowanych może byc SKUTECZNIE leczonych przez
                lekarza pierwszego kontaktu o ile oczywiście chce mu sie uprawiac "radosną
                twórczość".
                P.S. Jesli to nie tajemnica ciekawa jestem co stwierdził kardiolog?
                • ledzeppelin3 Re: Lekarz rodzinny 17.08.09, 14:43
                  Wszystko zalezy od wywiadu .

                  "Skarżyć się na serce" u pacjentów najczęściej oznacza "boli mnie tu po lewej
                  stronie, jak oddycham bardziej".
                  Ale jak mówi że go kłuje/piecze za mostkiem, i podaje klasyczne objawy choroby
                  niedokrwiennej serca czy zatorowości itp- to EKG na dzień dobry i na cito się należy
                  "skarżą się na serce" często ludzie z kolką żółciową albo OZT tongue_out
                • aandzia43 Do Protozoa 27.08.09, 16:38
                  Odpowiadam z opóźnieniem, bo urlopowałam sobie.
                  Trwające chwilę EKG wychodzi mi normalne. Na próbie wysiłkowej
                  wyszły skurcze dodatkowe. Czekam na Holtera. I mam nadzieję, ze
                  wypadnie ono w jednym z tych dni, kiedy tych męczących, wkurzajacych
                  i wytrącających z normalnego życia skurczów jest kilkadziesiąt
                  (odczuwalnych, bo może jest ich więcej). Bo są dni, kiedy jest tylko
                  kilka. Propranolol nie pomaga. Nerwicowych zależności nijak się
                  dopatrzeć nie mogę. W ogóle żadnych zależności od samopoczucia czy
                  czynności wykonywanych w danym dniu. Wyniki badań, o których pisałam
                  w poscie wyżej - w normie.
                  • protozoa Re: Do Protozoa 27.08.09, 16:48
                    Nie ma człowieka, który nie miałby pobudzeń dodatkowych - kwestia ile i jakich -
                    komorowe? nadkomorowe i ile. To oczywiście wyjdzie w Holterze. Propranolol jest
                    starym lekiem, rzadko dzis stosowanym.
                    Przypuszczam, że są to zaburzenia czynnościowe, pobudzenia nadkomorowe ( raz
                    jest ich więcej raz mniej), może są niedobory magnezu wynikające ze złej diety,
                    może zaburzenia hormonalne związane z wiekiem ( nie wiem ile masz lat). W kazdym
                    razie nie jest to zapewne nic groźnego. Sądzę, ze dobry lekarz rodzinny, taki,
                    któremu "chce się chcieć" dałby sobie z tym radę. A tak kardiolog ma pracę
                    lekka, łatwa i przyjemna.
                    • aandzia43 Re: Do Protozoa 27.08.09, 17:34
                      Dzieki, Protozoasmile
                      Uspokoiłaś mnie trochę. Magnez zażywam regularnie. Babskie hormony
                      zbadam w tym miesiącu, bo idę do gina. Lat mam 45, miesiączkuję
                      regularnie (chociaż cykle już trochę się skróciły), nie mam nadwagi,
                      marszczę się tu i ówdzie, ale objawów menopauzy nie mam. Drobnych
                      niedogodności wynikających z wieku staram się nei zauważać.
                      Cieszę się, ze jestem przypadkiem lekkim, łatwym i przyjemnym dla
                      kardiologa i niech tak już pozostanie do końcasmile
                      Czy lekarz rodzinny może zlecić Holtera?
          • wieczna-gosia Re: Lekarz rodzinny 18.08.09, 13:11
            Andziu- ja zaliczylam CZTERECH roznych smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka