slezwig
21.01.05, 01:31
Mam bardzo nieciekawą sytuację, jest bardzo zagmatwana, no ale cóż.
Dwa Tygodnie temu urodził mi się i mojej żonie się dzieciaczek.
Praktycznie cały czas spędzałem w szpitalu przy żonie, byłem przy porodzie,
wszystko códownie, gdy by nie jeden fakt.
Żona wróciła do domu (mieszkamy razem z teściową, mamą mojej żony), ja
zostałem wyeksmitowany z domu bez prawa odwrotu, krótko mówiąc nie mam prawa
wstępu, nie jestem też zameldowany w domu mojej żony, do tej pory wsystko
układało się super, pełna współpraca aż tu taka sytuacja. Żona ma
wyczyszczone konto przez mamusie, zabrane klucze od mieszkania, odłączony
telefon, domofon, nikt też nie może do niej przychodzić, żadnych argumentów
też nie ma co do obecnej sytuacji ze strony teściowej. Jak w czeskim filmie,
nikt nic nie wie. Ja na prędce wynająłem mieszkanie, jesteśmy z żoną teraz
razem w pustym mieszkaniu,pogubieni, meble zostały w "naszym" domu, tu były
już argumenty ze strony teściowej, że skoro wynajmujemy to i pewnie będziemy
się przeprowadzać często, więc ich nie dostaniemy bo się zniszczą. Koszmar!
Co robić? Żona załamana, ja też, wszystkie środki finansowe poszły na
wynajem. Jesteśmy w kropce! Może ktoś podpowie jakąś radę, temat dla mnie
wstydliwy, nie tak zostałem wychowany. Co robić? Ratunku! Nie chcemy awantur,
chcemy jakiegoś kompromisu, niestety wszelkie próby negocjacji nie
poskutkowały, zastanawiamy się nad rozwiązaniem prawnym, tylko jakim? Podobno
Kobieta z dzieckiem może wszystko, jak to "ugryźć". Teściowa nie przytacza
żadnych argumentów, ani ja ani żona nie wiemy o co chodzi właściwie, jest
właścicielką domu więc może wszystko. Może ktoś z Państwa miał podobną
sytuację. POMOCY!