zibilon
30.12.04, 00:14
List otwarty do wszystkich członków Forum Trójmiejskiego!
Petrobaltic potrzebuje pomocy !!!
Skarb Państwa przy okazji przekazania firmy do Grupy Lotos chce oszukać
pracowników Petrobalticu !!!
Święte prawo Właścicieli firmy jakimi jest Skarb Państwa i Nafta Polska, że
mogą z Petrobaltikiem zrobić co chcą - wymyślili włączenie do Grupy Lotos -
OK , ale nie można tego zrobić z polrzywdzeniem pracowników.
Tak przy okazji p. Olechnowicz wiele mówi o świetlanych planach dla
Petrobalticu jakby całkiem zapomniał, że dostanie też Glimar z 1 miliardem
długu, który jest ciężkim jarzmem.
Petrobaltic bez problemu sam sobie poradzi bez Grupy Lotos. Kapitał na nowe
inwestycje, który obiecuje p. Olechnowicz nie jest żadnym problemem przecież
są Banki, które chętnie wyłożą pieniądze.
Związki Zawodowe zabiegają w gdańskich mediach o napisanie chociaż paru słów
PRAWDY o losie pracowników, o planach prywatyzacyjnych, o oszukańczym
przydziale akcji oraz lekceważącym stosunku Skarbu Państwa i Nafty Polskiej
do firmy. Niestety nikt nie chce napisać - pytam się czy są jeszcze wolne
media???
Dlaczego ??? - bo nikt nie chce narazić się drogiemu sponsorowi pomorskich
mediów -Szefowi Grupy Lotos p. Olechnowiczowi pisząc negatywnie o jego
wizji.
Natomiast wypowiedź wiceprezesa Nafty Polskiej Ryszarda Gburka w artykule z
29 XII w Rzczpospolitej (który zamieszczam poniżej)jest wysoce obraźliwa dla
wszystkich - "Jego zdaniem związkowcy mylą konsolidację aktywów skarbu
państwa (jakimi są wszystkie firmy) z prywatyzacją. - Grupa Lotos to nie jest
bogaty inwestor z Zachodu, który kupując jakąś polską spółkę przy okazji
gwarantuje załodze premię prywatyzacyjną i specjalny pakiet socjalny -
dodaje."
Ludzie jak można być tak bezczelnym ??? - Domagamy się jedynie 15 % akcji
zagwarantowanych przez polskie prawo a nie chcemy żadnej jego łaski.
Ale nasi "Miłościwie nam Panujący " wymyślili sobie obejście prawa i zamiast
nazwać proces przekształcenia "prywatyzacją" i wypłacić akcje chcą nazywać
sobie "konsolidacją" czyli ruchu prywatyzacyjnego nie ma i pokazać załodze
gest Kozakiewicza zamiast akcji na które ludzie ciężko pracowali przez lata.
Niewielu wie jak trudna jest praca na platformie ale Władza ma to wszystko w
nosie, bo jak można pozwolić by jakiś Kowalski dostał jakieś pieniądze a Oni
nie - ludzka zawiść nie zna przecież granic.
Kopalnia Bogdanka wybroniła się przed taką prywatyzacją poprzez konsolidację
czy Petrobaltic też może się uchronić i sam uczciwie pracowac i wpłacac te
same podatki do Skarbu Państwa ?
GRUPA LOTOS Związkowcy Petrobalticu i Rafinerii Glimar protestują
Groźba strajku
Na 18 dni przed oficjalnym włączeniem do Grupy Lotos czterech firm, w dwóch z
nich związki zawodowe grożą akcjami protestacyjnymi.
Związkowcy Petrobalticu żądają, by ich firma trafiła na giełdę samodzielnie.
Natomiast w Glimarze chcą wycofania z sądu wniosku o upadłość spółki i
zapewnienia jej środków na wznowienie działalności.
Grupę Lotos stanowią teraz dawna Rafineria Gdańska i jej spółki zależne. Na
14 stycznia zaplanowano Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, które
zdecyduje o włączeniu do niej jeszcze trzech rafinerii z południa Polski i
Patrobalticu. Po połączeniu wszystkich firm akcje Grupy Lotos mają trafić na
giełdę.
Te kwestie wydawały się przesądzone co najmniej od kilku miesięcy. Tymczasem
protestują i grożą strajkiem związki zawodowe dwóch firm - najlepszej i
najsłabszej. W poniedziałek wysłali listy do ministra skarbu i szefa Nafty
Polskiej. Petrobaltic - firma poszukiwawczo-wydobywcza jest w najlepszej
sytuacji finansowej z całej czwórki. Jej wejście do Lotosu ma zrównoważyć
fakt, że trzy rafinerie działają ze stratą. Najsłabszą spółką, która ma wejść
do Lotosu, jest Rafineria w Gorlicach. Od czterech lat zaangażowała się w
budowę gigantycznej i nie do końca uzasadnionej instalacji hydrokompleksu,
jej zobowiązania przewyższają wartość aktywów i tuż przed świętami zarząd
Glimaru złożył w sądzie wniosek o upadłość firmy.
Nikt nie chce upadłości
Związki zawodowe w Glimarze wszczęły spór zbiorowy z właścicielami spółki,
czyli Naftą Polską i ministrem skarbu. Jak napisali w liście do szefów obu
tych instytucji, "przedmiotem sporu jest groźba upadłości spółki i utraty
miejsc pracy". Dlatego żądają wycofania wniosku o upadłość i środków na to,
by ich firma wznowiła działalność. Na liście postulatów znalazły się również:
wznowienie prac przy instalacji i nowy program dobrowolnych odejść, by mogło
z niego skorzystać więcej pracowników. Od kilku miesięcy przedstawiciele
zarówno Nafty Polskiej, jak i Lotosu zapewniają, że nie chcą, by spółka w
Gorlicach upadła. - Jest szansa, że wniosek z sądu zostanie wycofany, ale
musi być spełniony podstawowy warunek - główni wierzyciele muszą zgodzić się
na restrukturyzację zobowiązań - mówi wiceprezes Nafty Polskiej Ryszard
Gburek.
Chodzi przede wszystkim o banki, które finansowały budowę hydrokompleksu.
Wśród wierzycieli są też Grupa Lotos i sama Nafta, ale wyrażenie przez nich
zgody na porozumienie w sprawie redukcji zadłużenia nie jest tak kłopotliwe.
Nafta Polska prowadzi od 3 miesięcy negocjacje z bankami, ale jak dotąd bez
skutku.
Umowa i gwarancje
W liście do ministra skarbu Jacka Sochy związkowcy z "Solidarności" spółki
Petrobaltic napisali, że chcą, by decyzja o włączeniu jej do Lotosu została
wstrzymana. Oczekują, że najpierw Petrobaltic samodzielnie trafi na giełdę. W
liście czytamy, że może to nastąpić "w krótkim czasie, gdyż nie wymaga
przeprowadzenia kosztownej akcji reklamowej i propagandowej, a dochody
pozwolą na przyspieszenie realizacji planów inwestycyjnych". Związkowcy liczą
też na rozmowy z przedstawicielami skarbu państwa w sprawie "umowy
społecznej, gwarantującej kontynuację działalności przez spółkę i jej
rozwój". - Jesteśmy zaskoczeni tym protestem na kilkanaście dni przed decyzją
o włączeniu spółki do Grupy Lotos - mówi wiceprezes Nafty Ryszard Gburek. -
To nie jest nowy plan, wiadomo o nim od półtora roku i przez ten czas nie
słyszeliśmy sprzeciwu.
Jego zdaniem związkowcy mylą konsolidację aktywów skarbu państwa (jakimi są
wszystkie firmy) z prywatyzacją. - Grupa Lotos to nie jest bogaty inwestor z
Zachodu, który kupując jakąś polską spółkę przy okazji gwarantuje załodze
premię prywatyzacyjną i specjalny pakiet socjalny - dodaje.
Tuż przed świętami przedstawiciele Nafy Polskiej i Lotosu spotkali się ze
związkowcami z Petrobalticu, ale do porozumienia nie doszło.