Dodaj do ulubionych

Lecha Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski

29.12.05, 22:52

Na pytanie dlaczego nagłośnił sprawę dopiero po 24 latach, Wyszkowski
odpowiedział: - Bo dopiero teraz minął okres karencji niemówienia krytycznej
prawdy o Lechu Wałęsie.

*****************************

O ile pamiętam, to Wałęsie najwięcej się dostało podczas jego prezydentury.
Więc o jakiej karencji mowa? Czystym zbiegiem okoliczności ów mityczny koniec
karencji zbiegł się z kampania bicia moherowej piany na falach Radia Maryja.

Obserwuj wątek
    • 18261826www Zazdrosc i zawisc zgnoila cie Krzysiu 29.12.05, 23:35
      Historia wyznaczyla Walesie role kopciuszka i zaden z was do tej roli nie
      pasowal.Dzisiaj caly "gwiazdozbior" szuka zemsty ,choc jest was tylu co by do
      G... zapalek nawtykal.
      • Gość: zylioner Z tym kopciusziem to dobre!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 00:39
        Przyszla wrozka chrzestna, przyniosla potrzebny sprzet i powiedziala co
        kopciuszek ma robic jesli chce sie ustawic u ksiecia. A nawet po tym jak polnoc
        wybila pomogla, bo przez 5 lat moc myszkowac w dokumentach o so bie to ho ho...
        No w kazdym razie gwiazdowie raczej do tej roli sie faktycznie nie nadawali ;-)
    • leszek.sopot Wyszkowski ręka w rękę z agentami SB 30.12.05, 00:14
      Wyszkowski powołuje się w zeznaniach na agenta SB, czyli na przewodniczącego
      zarządu regionu "S" w Pile Eligiusza Naszkowskiego. Jakich jeszcze agentów
      Wyszkowski wyciągnie z rękawa?
      • 18261826www Z tym myszkowaniem to dobre 30.12.05, 02:56
        ..a moze niech sie wypowie wspolzalozyciel WZZ i agent SB pan E.Myszk.
    • Gość: zylioner Re: Lecha Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 00:34
      No faktycznie to troche dziwna historia - no ale szykuja sie bardziej oczywiste,
      bo Walesa planuje scigac Walentnowicz i Gwiazdow, za to za nie dali sie
      kompletnie zgnoic i glosza ze byl tajnym wspolpracownikiem. Z tym na szczescie
      nie ma takich dylematow bo oni od dawna to glosza i na nic nie czekali. Teraz
      oficjalnie nie moga tego robic bo centrala IPN (a nie gdanski!!!) przyznala
      walkowi tytul Boleslawa Pokrzywdzonego ;-)
    • trojanska Czekam na inne archiwa 30.12.05, 07:48
      Ciekaw jestem jak wyglądać będą wszyscy ci, którzy tak zaciekle bronią dziś
      Wałęsy po otwarciu innych archiwów np. w Rosji. Wierzę głęgoko, że tego
      doczekamy w ciągu najbliższych 20 lat. Wtedy może dowiemy się też wielu innych
      ciekawych rzeczy jak np. kto kazł Wałęsie skończyć strajk w w sierpniu 1980r. w
      Stoczni Gdańskiej po 3 dniach (Wałęsa tak zrobił) i jak dostał się on do
      stoczni wiadomo, że nie przez bramę ani przez płot.
      • sojowa mnie ciekawi co trojanska i zylioner robili w PRL? 30.12.05, 09:46
        kim byliscie? jakie macie zaslugi dla wywalczenia wolnosci? komu sie
        wyslugiwaliscie? czy byliscie agentami swiadomymi czy nieswiadomymi? a moze
        robiliscie wowczas jeszcze kupki w nocnik i PRL znacie de facto tylko z
        opowiadan?
        P.S. na jawnosc akt w Rosji mozesz liczyc tak samo jak na to, ze jakikolwiek
        prezydent Rosji kiedykolwiek powie oficjalnie prawde o Bieslanie i Czeczenii.
        • maruda.r Re: mnie ciekawi co trojanska i zylioner robili w 30.12.05, 14:08
          sojowa napisał:

          > kim byliscie?

          ********************************

          Co robili w PRL? To co i dziś: donosili na Wałęsę.

      • car9 Re: Czekam na inne archiwa 30.12.05, 11:58
        trojanska napisała:

        > Ciekaw jestem jak wyglądać będą wszyscy ci, którzy tak zaciekle bronią dziś
        > Wałęsy po otwarciu innych archiwów np. w Rosji. Wierzę głęgoko, że tego
        > doczekamy w ciągu najbliższych 20 lat. Wtedy może dowiemy się też wielu innych
        > ciekawych rzeczy jak np. kto kazł Wałęsie skończyć strajk w w sierpniu 1980r. w
        >
        > Stoczni Gdańskiej po 3 dniach (Wałęsa tak zrobił) i jak dostał się on do
        > stoczni wiadomo, że nie przez bramę ani przez płot.

        Oczywiście, że masz rację. Dlaczego ten pan nie stawia przed sądem Janusza
        Korwina - Mikke, który wielokrotnie mówił i pisał, co o nim myśli?!
        Taka była nieuchronna logika tamtych czasów, ze określone wydarzenia nie mogły
        mieć miejsca bez udziału SB i naiwnością jest mniemanie, że mogło być inaczej.
        Społeczeństwo początkowo dało się nabrać na bajeczki o skakaniu przez płot, ale
        dziś już mało kto temu panu wierzy. Tym bardziej, że widać było jak na dłoni, że
        jest szantażowany (sławetny Mnieeeeciu, czarna teczka Tymińskiego it.p.).
        Mój powinowaty, w owych czasach będacy na świeczniku komunistycznej nomenklatury
        w bliskim otoczeniu Aleksandra Kwaśniewskiego, po roku 1982 powiedział mi z dumą
        : ,,WAM (t.zn. ,,Solidarności" - mój przyp.) się tylko zdawało, że coś możecie,
        tymczasem osobisty kierowca Wałęsy był naszym człowiekiem". Wot i wsio !!!
        • sojowa tylko ktos niespelna rozumu moglby wspominac 30.12.05, 13:46
          czarna teczke Tyminskiego. a reszty nawet nie ma co komentowac. jacy idioci w
          tej esbecji, ze tak wszystko kontrolujac de facto sami obalili komunizm.
          P.S. a nie mowil ci znajomy kto kazal zabic Popieluszke? Jaruzelski czy
          Kiszczak? dowiedz sie - masz takich dobrze ponformowanych znajomych...
    • Gość: m.m. Re: Lecha Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski IP: 82.177.97.* 30.12.05, 10:51
      Po prostu wymiotować się chce, gdy obserwuję, jak w Polsce każdego, kto wyrasta
      ponad przeciętnośc się gnoi. I tak jest od stuleci! Współczuję Lechowi Wałęsie!
      To,co mówię, jest tym bardziej wiarygodne, że nigdy nie głosowałam na niego, a
      mimo to uważam go za wielkiego człowieka.
      • Gość: Ta. Re: Lecha Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski IP: *.smgr.pl 30.12.05, 11:44
        Tu widac "czarno na białym", kto robił solidarnościową rewolucję, która miała
        odnowic, a nie odnowiła dzięki takim (!!!???)ludziom. Teraz mocno żałuję, że
        należałem w 1980-81 do NSZZ Solidarnośc.
        • sojowa a poza tym okresem nalezales do PZPR? 30.12.05, 13:52
          P.S. ja tez zaluje. szkoda, ze nadal nie ma pustych polek, ruskich baz,
          prawdziwych pochodow 1 maja i wysylania za darmo zywnosci na wschod. szkoda, ze
          jest wolnosc slowa i demokracja. tu powinni nadal rzadzic komunisci z esbecja.
          szkoda, ze mam paszport i moge jezdzic za granice, ze jem prawdziwa czekolade
          kieyd chce (i ona kosztuje tyle co nic), szkoda, naprawde szkoda, ze zarabiam
          tyle, ze moglem kupic sobie mieszkanie, bo w PRL bym mial talon i moze
          mieszkanie po 50-tce.
          • Gość: Ta. Re: a poza tym okresem nalezales do PZPR? IP: *.smgr.pl 31.12.05, 05:45
            Sojowa!- napisz jak długo należałaś do PZPR? Kiedy wystąpiłaś?- jeżeli wogóle
            wystąpiłaś. Może w 1976, a może w 1980- jak odwaga bardzo staniała. Jako jedyny
            w klasie na 33 uczniów nie należałem do ZMS. Do dzisiaj nie mogę zapomniec jak
            z tego powodu "opluwał" się wychowawca. 4 lata należałem do PZPR ze strachu, że
            wyrzucą mnie z pracy(przykre dla mnie ale prawdziwe)....A teraz to nie ma afer
            z udziałem solidaruchów, wszyscy mają pracę, każdy moze byc kapitalistą,nie
            odnotowano mafii typu sycylijska.....życ nie umierac.
      • Gość: Jankiel Re: Lecha Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski IP: *.proxy.aol.com 11.02.07, 07:40
        A to jest wlasnie dowod jak bardzo profesjonalne byly i nadal sa agenci KGB, SB
        i mogli tak namieszac i zrobic wode z mozgu wielu Polakom, pokazujac jaki to
        ich agent Bolek-Walesa wielki bohater, no i jak wielu dalo sie nabrac? To
        jezeli Walesa jest i byl taki krysztalowo czysty, to dlaczego tak bardzo
        wystraszyl sie pierwszej lustracji Macierewicza i Olszewskiego w 1992/3 roku
        dymisjonujac ten rzad w czasie kiedy byl prezydentem? Gdyby mial czyste raczki
        to nie tylko nie powinien byc przeciw ale ZA lustracja! Dzisiaj z perspektywy
        czasu wiemy dlaczego! Walesa to zwykly SB-cki agent i szmondak, czyli bez
        honoru. Ciekawe ze Zachod tak dal sie nabrac.........Niestety te bardzo
        zawodowe sluzby ukradly nam jeszcze ponad 17 lat.........ale jest szansa ze
        bracia Kaczynscy (daj im Panie duzo zdrowia) rozbija te ubeckie i czerwone
        gniazda niczym pryszcze i czyraki na ciele Rzeczpospolitej.....Najwysza
        PORA!!!! On nie wyrosl ponad przecietnosc, Walesa byl tak slaby ze poszedl z
        wrogami Polski i Polakow na wspolprace. HANBA! TARGOWICA! ZDRADA! Panie
        Wyszkowski, jestem bardzo dumny z Pana!!!
    • Gość: ss powodzenia panie Krzysztofie IP: *.obin / 213.17.198.* 30.12.05, 12:20
      prawda o Pontonie musi kiedyś wyjśc na jaw!
      • sojowa to sie leczy. naprawde. to sie nazywa schizofrenia 30.12.05, 13:48
        albo mania przesladowcza. polecam dobrego lekarza.
        • Gość: miki Re: to sie leczy. naprawde. to sie nazywa schizof IP: *.dip.t-dialin.net 30.12.05, 14:11
          Ci ktorzy sa tak swietnie poinformowani o agentach sb w "Solidarnosci" to byli
          agenci SB lub przynajmniej wyjadacze SBeckich spluwaczek.Jedynie mala grupa
          SBekow miala dostep do najtajniejszych informacji.Oni wiedza lepiej.Czyli ten
          dostep mieli.
    • Gość: Spoko OTO RELACJA. Byłem na rozprawie. IP: *.chello.pl 31.12.05, 15:09
      Przyjechałem na rozprawę (spoza Gdańska), m. inn. chciałem parę pytań zadac L.
      Wałesie, bo dowiedziałem się że będzie osobiście na rozprawie. Było kilku
      funkcjonariuszy policji, 3 wielkie kamery TV, mnóstwo fotoreporterów... L.
      Wałęsa przyszedł z mec Wolańską (czy to jej mąż, mec Wolański wymyślił
      pomroczność jasną? Wałęsa ma wielką kasę i stać go na to, niestety, w
      przeciwieństwie do założycieli WZZ i inicjatorów Wielkiego Solidarnościowego
      Strajku Sierpniowego w Stoczni Gdańskiej, którzy w większości są biedni jak
      myszy kościelne). Przypomnijmy w tym miejscu, że pierwszym 3 dniowym strajkiem
      sierpniowym "o kiełbasę" i przywrócenie pani A. Walentynowicz kierował L Wałęsa.
      I po podpisaniu porozumienia (przywrócenie p. Walentynowicz do pracy oraz
      podwyżka dla stoczniowców – Wałesa to wynegocjował, a od negocjacji wygonił A.
      Gwiazdę), Lech Wałesa strajk ten rozwiązał - ogłaszając to przez megafony
      stoczniowe (na własne uszy nie tylko ja słyszałem). Jednak Alina Pieńkowska,
      Anna Walentynowicz, A. Gwiazda i inni rozbiegli się po bramach żeby zatrzymać
      wychodzących do domu stoczniowców !!! To oni spowodowali i narzucili Wałęsie (w
      jaki „barwny” sposób, to by była gratka dla dziennikarzy...) cofnięcie tej
      haniebnej decyzji Wałęsy i zawiązanie Miedzyzakładowego Komitetu Strajkowego,
      czyli właściwy Wielki Strajk Solidarnościowy 1980 roku.
      1. Przed rozprawą, przeciskając się przez fotoreporterów, otoczonemu przez
      kamery Wałęsie postawiłem pytania: „dlaczego nie chce ujawnić wszystkiego,
      wytłumaczyć się raz na zawsze z niektórych zobowiązań (choćby tym że był kiedyś
      młody i głupi...) Pytełem: przecież Pan wie że są wątpliwości, np. Pan musiał
      długo czekać na status pokrzywdzonego - ja dostałem go w 2 miesiące, a Pan...
      itd)”. Wałęsa wściekły odpowiedział mi takimi słowami: "uważaj pan co mówisz, bo
      zaraz pan możesz się też znaleźć na tej sali sądowej! Wyszkowski jest pierwszy,
      a w kolejce już są Macierewicz, Gwiazda, Walentynowicz i inni! Zapewniam Pana! "
      Odpowiedziałem jemu "Dlaczego zamiast wyjaśniać wszystko raz na zawsze, to Pan
      mi tylko grozi? Przecież za granicą Pana legendę należy podtrzymywać i sam to
      robię, bo to pożyteczne dla Polski, ale tutaj w kraju powinniśmy sobie wszystko
      powiedzieć”. Wałęsa zaczął gestykulować i wykrzykiwać na mnie, ale mec Wolańska
      przerwała dyskusję słowami: "teraz jest rozprawa, proszę nie przeszkadzać!".
      2. Na rozprawie, najpierw mec Wolańska przeczytała pismo od Bronisława Geremka
      którego streścić można zdaniem: Lech Wałęsa był Wielki, jest Wielki i będzie
      Wielki a wszystko inne to oszczerstwa i on, Geremek stawia się do dyspozycji aby
      tę Wielkość zaświadczyć. Sam Wałęsa, w swoim wystąpieniu jako powoda, „poszedł w
      zaparte” i zaprzeczył kategorycznie żeby jakiekolwiek pieniądze w gotówce
      kiedykolwiek i gdziekolwiek mogłyby być przekazywane od Związków Zawodowych Zach
      Europy dla NSZZ Solidarność. „Przyjmowaliśmy tylko sprzęt i inne potrzebne
      rzeczy, żadnej gotówki !” (moim zdaniem to błąd Wałęsy, gdyż łatwo będzie
      udowodnić że gotówka była też przekazywana, a w takim przypadku Wałęsa nie
      będzie wiarygodny)
      3. Z kolei Krzysztof Wyszkowski, występujący samotnie bez prawnika (znamienny
      widok – pozwany SKMką samotnie na piechotę z teczką pod pachą, powód limuzynami,
      BOR, adwokaci, telewizja...) a więc pozwany K. Wyszkowski szczegółowo
      (nazwiska uczestników, słowa) opisał okoliczności żenującej kłótni o pieniądze
      odbywającej się w autobusie, który przywiózł delegację powracającą do Polski na
      lotnisko w Paryżu po zakończeniu wizyty, tuż przed powrotnym odlotem do Warszawy
      z lotniska Orly. Z zeznań K. Wyszkowskiego: sam Geremek który był też świadkiem
      tej dyskusji („Lechu, oddaj nasze pieniądze – oddam po powrocie, bo je
      korzystnie wymieniłem, dostaniecie później”), zgarnął był Krzysztofa
      Wyszkowskiego pod ramię, i wyprowadził z autobusu słowami „Panie Krzysztofie,
      wyjdźmy – nie słuchajmy tego...”)
      4. Na rozprawie było ok. 30 osób „z miasta” wśród nich pan Jagielski,
      współpracownik ze Stoczni Gdańskiej Lecha Wałęsy który po rozprawie
      dziennikarzowi TVN red Błaszkowskiemu do kamery opowiedział straszne rzeczy na
      dowód pewnych podejrzeń. Te 30 osób, jak zdążyłem się zorientować to wszyscy
      zwolennicy Pana Krzysztofa Wyszkowskiego, kilku emerytowanych stoczniowców z
      tamtych lat. Nikt z osób publiczności nie dał się poznać (w dyskusjach przed, na
      przerwie jak i po rozprawie) jako stronnik Lecha Wałęsy.
      5. I tak na zakończenie. Krzysztof Wyszkowski wówczas, w zdarzeniu które jest
      przedmiotem pozwania go przez L. Wałęsę był DZIENNIKARZEM, REDAKTOREM Tygodnika
      Solidarność. A więc de facto mamy do czynienia z procesem sądowym wytoczonym
      DZIENNIKARZOWI przez b. działacza związkowego, byłego prezydenta RP, o
      naruszenie dóbr osobistych. Z żadaniem zasądzenia od DZIENNIKARZA Wyszkowskiego
      80.000,- zł (osiemdziesiąt tysięcy). GDZIE SOLIDARNOŚĆ DZIENNIKARSKA? GDZIE
      ZRZUTKA DZIENNIKARZY III RP NA POMOC PRAWNĄ DLA NIEZAMOŻNEGO KOLEGI
      DZIENNIKARZA? Smutno pozdrawiam dziennikarzy.
      • leszek.sopot Relacja pełna kłamstw 31.12.05, 18:51
        Gość portalu: Spoko napisał(a):

        > pierwszym 3 dniowym strajkiem
        > sierpniowym "o kiełbasę" i przywrócenie pani A. Walentynowicz kierował L
        Wałęsa. I po podpisaniu porozumienia (przywrócenie p. Walentynowicz do pracy
        oraz podwyżka dla stoczniowców – Wałesa to wynegocjował, a od negocjacji wygon
        > ił A. Gwiazdę), Lech Wałesa strajk ten rozwiązał - ogłaszając to przez
        megafony stoczniowe (na własne uszy nie tylko ja słyszałem).


        Po co kłamstwa? Po pierwsze Gwiazda nie mógł być członkiem komitetu strajkowego
        stoczni gdańskiej bo nie był stoczniowcem. Po drugie, zakończenie strajku
        przegłosował komitet strajkowy stoczni, a nie podjął tej decyzji samodzielnie
        Wałęsa. Komitet podjął tę decyzję ponieważ wszystkie postulaty strajkowe
        zostały załatwione. O kilkanaście minut za późno została podjęta decyzja o
        powstaniu MKZ i stąd te całe nerwy. Za zakończeniem strajku podczas obrad
        komitetu strajkowego była także Anna Walentynowicz.


        > Jednak Alina Pieńkowska,
        > Anna Walentynowicz, A. Gwiazda i inni rozbiegli się po bramach żeby zatrzymać
        > wychodzących do domu stoczniowców !!! To oni spowodowali i narzucili Wałęsie
        (w jaki „barwny” sposób, to by była gratka dla dziennikarzy...) cofnięcie tej
        > haniebnej decyzji Wałęsy i zawiązanie Miedzyzakładowego Komitetu Strajkowego,
        > czyli właściwy Wielki Strajk Solidarnościowy 1980 roku.


        Co za upiorne przekręcenie faktów i pomówienia. Decyzja Wałęsy była logiczna.
        Po powstaniu MKZ także Wałęsa pobiegł na bramę i wzywał do pozostania w stoczni.


        > 1. Przed rozprawą, przeciskając się przez fotoreporterów, otoczonemu przez
        > kamery Wałęsie postawiłem pytania: „dlaczego nie chce ujawnić wszystkiego,
        > wytłumaczyć się raz na zawsze z niektórych zobowiązań (choćby tym że był
        kiedyś młody i głupi...) Pytełem: przecież Pan wie że są wątpliwości, np. Pan
        musiał długo czekać na status pokrzywdzonego - ja dostałem go w 2 miesiące, a
        Pan... itd)”.


        O!, widać, ze pan wie lepiej i wszystko najlepiej. Z pana to pewnie taka
        Walanetynowicz bis, która już w nic nie uwierzy tylko w to, co się jej samej
        przyśni.

        > K. Wyszkowski szczegółowo (nazwiska uczestników, słowa) opisał okoliczności
        żenującej kłótni o pieniądze odbywającej się w autobusie, który przywiózł
        delegację powracającą do Polski na lotnisko w Paryżu po zakończeniu wizyty, tuż
        przed powrotnym odlotem do Warszawy z lotniska Orly. Z zeznań K. Wyszkowskiego:
        sam Geremek który był też świadkiem tej dyskusji („Lechu, oddaj nasze
        pieniądze – oddam po powrocie, bo je korzystnie wymieniłem, dostaniecie
        później”), zgarnął był Krzysztofa Wyszkowskiego pod ramię, i wyprowadził z
        autobusu słowami „Panie Krzysztofie, wyjdźmy – nie słuchajmy tego...”)


        Co ten Wyszkowski mataczy. Najpierw w TV mówił, że nie był świadkiem tej sceny,
        a wie o tym od TW Naszkowskiego, a terez już nawet zmyślił, że to Geremek jego
        z autobusu wyprowadził??? Niech się Wyszkowski leczy.
        • Gość: Spoko Dp leszek.sopot czyli cienkiego bolka... IP: *.chello.pl 01.01.06, 14:49
          "O kilkanaście minut za późno została podjęta decyzja o
          powstaniu MKZ i stąd te całe nerwy."
          Została podjęta. Przez kogo? Przez Wielkiego Elektryka? Będzie Gwiazda na
          rozprawie, będzie Walentynowicz, wszystk0 bedzie wyjaśnione, cienkie bolki...
          Powoli, po 25 latach puzzle sie składają... Jeszcze wielu brakuje ale te co się
          odnajdują zadziwiajaco pasują... Witaj IV RP!
          Nie jesteś leszek.sopot tylko leszek.bolek ha, ha...
          • leszek.sopot cienko śpiewasz towarzyszu Kiszczak 01.01.06, 17:38
            Anna Walentynowicz opowiadała w 1980 r. jak to wyglądało - relacja z "Punktu"
            1980, nr 12, s. 256
            "[...] Kadrowiec w pół godziny przyniósł gotowe angaże. Mało tego, dyrektor
            dołożył nam po 1500 złotych. Załatwiono też wszystkie żądania Komitetu
            Strajkowego Stoczni, inne obiecano rozpatrzyć w najbliższym czasie. Wydawało
            się nam, że jest to zwycięstwo. Wychodziliśmy z budynku "behape", gdy nagle
            Alinka Pieńkowska, ta kruszynka, mało tego ludka, a taka odważna, zaczęła
            krzyczeć: "A co z tamtymi ludźmi!?! Jak my teraz spojrzymy w oczy wszystkim,
            którzy nas poparli w mieście!?!"

            jej ówczesne relacje nie były przesiąknięte esbeckimi knowaniami i
            napuszczaniem jednych ludzi na drugich. Ty tow. Kiszczak dalej jesteś w tamtej
            epoce.
            • polonus3 Re: cienko śpiewasz towarzyszu Kiszczak 01.01.06, 18:55
              Tow. I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR przy Uniwersytecie Warszawskim
              Bronislaw Geremek jest dobrze obznajmiony z tym wszystkim bo jako I sekretarz
              KU PZPR przy UW byl zobowiazany do wspoldzialania ze sluzbami a to stanowisko
              w tym czasie bylo bardzo wplywowe. Obecnie po zmianie "barw klubowych"
              i przeniesieniu sie do "sil postepowych" wystepuje jako "rozgrywajacy" w Unii
              Europejskiej z woli narodu polskiego jako tzw. eurodeputowany. Biorac to wszystko
              pod uwage ma dobre rozeznanie "w tym temacie".
              • leszek.sopot Re: cienko śpiewasz towarzyszu Kiszczak 01.01.06, 20:51
                polonus3 napisał:

                > Tow. I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR przy Uniwersytecie Warszawskim
                > Bronislaw Geremek jest dobrze obznajmiony z tym wszystkim bo jako I sekretarz
                > KU PZPR przy UW byl zobowiazany do wspoldzialania ze sluzbami a to stanowisko
                > w tym czasie bylo bardzo wplywowe. Obecnie po zmianie "barw klubowych"
                > i przeniesieniu sie do "sil postepowych" wystepuje jako "rozgrywajacy" w Unii
                > Europejskiej z woli narodu polskiego jako tzw. eurodeputowany. Biorac to
                wszystko pod uwage ma dobre rozeznanie "w tym temacie".


                Tak, prof. Geremek jest jednym z najlepiej znających reali i wszelkie problemuy
                ówczesnych czasów. Ci, którzy nie mają tak analitycznego spojrzenia jak on,
                poprzestają na esbeckich pomówieniach i zaleceniach Kiszczaka, który oficjalnie
                przyznawał na posiedzeniach Biura Politycznego KC PZPR (zachowało się to w
                sprawozdaniach), że Geremka należy obsmarowywać i wypominać np., że jest
                specjalistą od średniowiecza. Wiedział generał, że tłumoki i ciemniaki, którzy
                nienawidzą intelektualistów, wszelkie pomówienia i plotki uznają za prawdziwe.
                Dziś jest tak, że takie ciemniki ówczesnego jednego z największych wrogów PZPR
                obmawiają w ten sam sposób jak Kiszczak w stanie wojennym.
                Kiszczak ma wiernych naśladowców.
                • Gość: Spoko No widzisz cienki leszku z Polanki IP: *.chello.pl 01.01.06, 22:02
                  Alinka Pieńkowska. A Wielki Elektryk? Co robił Wielki Elektryk? Wstydzisz się
                  napisać to ja to zrobię. Wielki Elektryk grzmiał przez dyrekcyjny megafon że
                  strajk skończony i wszyscy do domu... Ale pomału, pomału prawda wylezie. Mamy
                  czas. Media trzeba odkłamać... Żeby taki Marcinkiewicz nie musiał latać z
                  ministrami do Torunia aby powiedzieć ludzom to co chce. Bez pośredników i
                  tłumaczy z polskiego na polski... Pomału dojdziemy prawdy...
                  • leszek.sopot rozum krótki? 01.01.06, 22:48
                    Gość portalu: Spoko napisał(a):

                    > Alinka Pieńkowska. A Wielki Elektryk? Co robił Wielki Elektryk? Wstydzisz się
                    > napisać to ja to zrobię. Wielki Elektryk grzmiał przez dyrekcyjny megafon że
                    > strajk skończony i wszyscy do domu...

                    A kto człowieku o krótkim rozumku miał powiadomić o decyzji zakończenia
                    strajku - woźny? Nie doczytałeś, że Walentynowicz także uważała, iż wszystkie
                    postulaty zostały załatwione i była z tego powodu zadowolona? Nie rozumiesz
                    człowieku, że w czasie gdy komitet strajkowy negocjował z dyrekcją stoczni to
                    nie mógł wiedzieć, że w stoczni przedstawiciele z innych zakładów zaczęli
                    organizować MKZ. Walentynowicz nie powstrzymywała Wałęsę przed ogłoszeniem
                    końca strajku - po prostu zgadzałą się z nim, tak samo jak zgadzali się inni
                    członkowie komitetu.


                    > Ale pomału, pomału prawda wylezie. Mamy
                    > czas. Media trzeba odkłamać... Żeby taki Marcinkiewicz nie musiał latać z
                    > ministrami do Torunia aby powiedzieć ludzom to co chce. Bez pośredników i
                    > tłumaczy z polskiego na polski... Pomału dojdziemy prawdy...

                    ble, ble, ble... gada natchniony wyznawca "jedynej prawdy", a używa przy tym
                    liczby mnogiej - albo członek jakiejś mafi, albo chory na manię wielkości.
                    • Gość: Spoko Re: rozum krótki? Nie, krótkie ręce "bolków", ha, IP: *.chello.pl 02.01.06, 18:35
                      Wszyscy oprócz ciebie, Wielkiego Elektryka chcieli przedłużenia strajku.
                      Żałosne to tłumaczenie twoje. Nie wiedziałeś jak negocjowałeś kiełbasę dla
                      stoczni, i przywrócenie Walentynowicz że strajki solidarnosciowe są w mieście i
                      ludzie napływaja z innych zakładów...
                      >albo członek jakiejś mafi, albo chory na manię wielkości.<
                      Nareszcie prawda. Potwierdzam, że należę do mafii która liczy jakieś lekko
                      liczac ok 28-34 mln Polaków. Ta krwiozercza mafia nie przebierajac w srodkach, w
                      sposób bezprawny i karalny dąży do jednego. Do prawdy, cienki bolku.
                      Ale nie odpowiedziałeś czy TW Bolek to prawdziwa poostać czy wyimaginowane zjawisko?
                      Na rozprawie był stoczniowiec nazwiskiem Jagielski, był wywiad red
                      Błaszkowskiego z TVN z nim do kamery... Miał on być ofiarą donosów TW Bolek. A
                      tak w ogóle: Dlaczego media nie postaweią pytania do IPNu. Kto kryje sie pod
                      kryptonimem TW Bolek. Lech Wałęsa twierdzi że TW Bolek
                      to wymyślony, nieistniejący pseudonim, nikt nigdy taki nie istniał... Kto mówi
                      prawdę?
                      Ale, ale: Sławomir Cenckiewicz OCZAMI BEZPIEKI Szkice i materiały z dziejów
                      aparatu bezpieczeństwa PRL, wyd 1 2004 r, str 320-325 (cena książki 45,- zł).
                      Kto pyta nie błądzi.
                      Readers are leaders.
                      A ciebie to jakbym słyszał przestraszonego Wielkiego Adasia, jego TOKFM, Gazetę
                      Wyborczą, Radio Zet... Ha, ha... Netety, pane havranek. To se neda. III RP tam
                      skąd powstała - do Magdalenki...
                      • Gość: normalny co to za poparaniec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 21:26
                        Człowieku, nałykałeś się czegoś, że nawet pisać logicznie nie potrafisz? Na
                        twoje choroby lekarstw pewnie nie ma i dlatego namawiam innych by z chorym
                        człowiekiem nie rozmawiali.
                    • Gość: Jankiel Re: rozum krótki? IP: *.proxy.aol.com 11.02.07, 08:00
                      Ty nie powinienes byc leszek sopot tylko leszek magnitogorsk albo czelabinsk!
                      Powiedz chlopie co ty jadasz ze tak glupio gadasz (piszesz)?

                      Pozdrowienia z Elijatu

                      Jankiel
    • rakunica Pieniadze dla Solidarnosci 06.01.06, 04:39
      Sledzilam od poczatku strajki, czytalam bibule i wydawnictwa S., a przede
      wszystkim oficjalna, legalna prase. Fascynujacym bylo ja wtedy czytac
      (gdziescie sie podziali, tamci dziennikarze?).

      Polski niezalezny ruch zwiazkowy byl wspierany materialnie i finansowo przez
      wielkie centrale zwiazkowe, male zwiazki i przez osoby prywatne, takze z kregow
      licznej Polonii. Od poczatku, po powstaniu S, i w stanie wojennym. Czytalo sie
      o tym. Nikt nie wie dokladnie jakie to byly kwoty, jakie dary, kto nimi
      dysponowal. Brukselskie Biuro S bylo nadzorowane przez Milewskiego, ktory
      okazal sie agentem. Wiem, ze Polonia wysylala dolary na Gazete Wyborcza jako
      gazete odrodzonej (hmmmm) w 89 Solidarnosci. Michnik twierdzil po latach, ze to
      on dostawal szmal - jako Adas, nie jako czlowiek, ktory reprezentowal S. na polu
      prasowym. Wybiorcza miala na poczatku czerwone logo S. Jezeli ktos dawal
      Solidarnosci a odbierala to osoba prywatna to jest to lamanie prawa a taka
      transakcja jest niewazna. Nikt nie mial prawa dysponowac pieniedzmi nalezacymi
      do wielu milionow kradnac je dla siebie. Co sie stalo z tymi darami?

      Czy kiedys sie dowiemy? Moze, ale z pewnoscia nie beda to dokladne dane. Uplyw
      czasu niszczy dokumenty i swiadkow ale przeciez jakies slady gdzies istnieja.

      Na swiadkow magdalenkowcow nie mozna liczyc. Wypra sie w zywe oczy, sklamia tak
      jak oszukali narod po 89. Wystarczy przesledzic kariery wielu z nich aby
      stwierdzic jak bardzo odeszli od ludzi, ktorych mieli reprezentowac. Moze nigdy
      z nimi nie byli, moze od dawna realizowali wytyczne zleceniodawcow i sponsorow.
      Walesa zapomnial o swoich kolegach, ktorzy go wybrali na przywodce. Wlasciwie
      nie zapomnial, wypial sie na nich. To nie ujdzie bezkarnie. Jesli wzial jakies
      pieniadze dla siebie i nie oddal do wspolnej kasy - to jest zlodziejem. Jesli
      nie - Wyszkowski jest klamca i oszczerca. Musimy znac prawde. Przeciez gdzies
      zyja jeszcze swiadkowie tamtej sceny poza specjalista od prostytucji i
      sorosowania Polski.

      "Po czynach ich poznacie". Walese juz poznalismy z dzialan calkowicie jawnych -
      byly to dzialania cienkiego bolka, nie naszego przywodcy. Tajne, jesli byly, w
      koncu tez poznamy. Bez wzgledu na to co sie ujawni, juz dawno stracil twarz
      przywodcy S. Nawet lojalny pan Leszek, konsekwentny obronca i tlumacz slabosci
      kretaczy i padalcow, tego nie zmieni. Pozdrawiam Pana, Panie Leszku - ze
      smutkiem, ze tak sie dzieje przyziemnie i gorzko. Kto by przypuszczal w 81?
      Polska miala byc naszym krajem, bez glodu, niesprawiedliwosci, z mieszkaniami
      dla szarych ludzi takze, z prawda w mediach... My mielismy byc w niej
      gospodarzami... Ja przestalam gospodarzyc w Polsce w 96 r. wyjezdzajac z
      dziecmi do meza do Kanady po fali "sukcesow", ktorych moj maz nie mogl
      przelknac. Nastepni ida w moje slady. Nie moge sie z tym pogodzic, ze nie ma
      dla nas chleba we wlasnym kraju. Naszym bohaterom to zawdzieczamy. To czy
      wsadzil do kieszeni koperte z pieniedzmi czy nie - to tylko ulamek pytan, na
      ktore nalezy nam sie odpowiedz. Nam - Polonii - i nam Polakom jako narodowi.
      Bo przeciez to nie tylko sprawa pieniedzy i tej pelnej michy.


      Anna Kozlowska
      Ottawa
      akozlowska@sympatico.ca
      --------
      Znalezione w sieci:

      Skok stulecia
      Tygodnik "Wprost", Nr 1118 (02 maja 2004)

      Kto ukradl 200 mln dolarów przekazanych "Solidarnosci" przez CIA?

      David Yallop, angielski ekspert finansowy znajacy swiat tajnych
      watykanskich finansów, twierdzi, ze polski papiez dal blogoslawienstwo
      przedsiewzieciu, dzieki któremu "Solidarnosc" miala otrzymac tajnymi
      kanalami 200 mln dolarów. Problemem jest to, ze te pieniadze nigdy do
      "Solidarnosci" nie dotarly. Christopher Story, wydawca "International
      Currency Review", nazwal te historie jedna z najwiekszych i najbardziej
      zagadkowych "czarnych dziur" wspólczesnego systemu finansowego. Znane
      osobistosci w Watykanie i Waszyngtonie zachowuja w tej sprawie
      milczenie. O tym, co sie stalo z pieniedzmi, moze wiedziec general
      Wojciech Jaruzelski.

      Czarna kasa
      CIA i bank watykanski utworzyly tajny fundusz w wysokosci 200 mln
      dolarów, majacy wesprzec "Solidarnosc". W 1983 r. CIA dysponowala
      "czarna kasa" przeznaczona na finansowanie "nielegalnych, tajnych
      operacji - bez zadawania pytan". Za te dzialalnosc CIA odpowiadal
      Richard Brenneke. Przerzucal sekretne fundusze do szwajcarskich banków
      (na przyklad Credit Suisse w Genewie) albo wyciagal z nich pieniadze, by
      - przez skomplikowany system transferów po calym swiecie - uniemozliwic
      odkrycie, skad pochodza. Majac poparcie szefa CIA Williama Caseya,
      Brenneke zaczal wykorzystywac bank watykanski do prania pieniedzy. To
      Casey poznal Richarda Brenneke z szefem banku, biskupem Paulem
      Marcinkusem. - Bywaly takie dni, ze pralo sie nawet 400 mln dolarów -
      wspomina Brenneke.

      Poggi, Marcinkus, Dziwisz
      Jedynym pasazerem limuzyny, która kwietniowej nocy 1983 r. zatrzymala
      sie na podjezdzie Palacu Apostolskiego, byl arcybiskup Luigi Poggi. Byl
      on nuncjuszem nadzwyczajnym, osoba do specjalnych zadan. Znal wielu
      wplywowych ludzi, w tym Lecha Walese i dyrektora CIA Williama Caseya.
      Znal tez Nahuma Admoniego, urodzonego w Polsce dyrektora generalnego
      Mossadu. Arcybiskup i szef izraelskich szpiegów spotkali sie w Paryzu. -
      Dowiedzialem sie, ze Watykan zamierzal pomóc "Solidarnosci". Domyslilem
      sie, ze wykorzystaja w tym celu biuro "Solidarnosci" w Brukseli, które
      bylo czyms w rodzaju nieoficjalnej ambasady. Wiedzialem, ze szef biura
      Jerzy Milewski byl skuteczny w zbieraniu funduszy dla "Solidarnosci" -
      wspomina Admoni, który mieszka obecnie w USA.
      W kwietniowa noc 1983 r. Poggi przyjechal do Palacu Apostolskiego na
      spotkanie z osobistym sekretarzem papieza pralatem Stanislawem Dziwiszem
      oraz biskupem Paulem Marcinkusem. Poggi powiedzial im, ze konczacy misje
      w Polsce ambasador USA Francis J. Meehan zapoznal go z planami
      przekazania przez administracje Reagana 200 mln dolarów na rzecz
      "Solidarnosci". O planach Reagana wiedzial tez Mossad. Izraelski wywiad
      dowiedzial sie o tym dzieki programowi komputerowemu Promis,
      przekazanemu Jerzemu Milewskiemu. Program ten - poprzez specjalna furtke
      - umozliwial poznanie tajemnic jego uzytkownika.

      Znikajaca kasa
      O tym, jak bedzie przebiegac operacja przekazania 200 mln dolarów
      "Solidarnosci", mówiono podczas spotkania Marcinkusa z Williamem Caseyem
      i Richardem Brenneke'em w Villa Sritch, gdzie bankier zajmowal
      apartament. Szczególy omówiono nastepnego dnia podczas partii golfa w
      Aquastinie - najbardziej ekskluzywnym klubie golfowym Rzymu (Marcinkus
      byl jego czlonkiem). Pieniadze mialy przejsc przez wiele amerykanskich
      banków, m.in. przez Bank of America oraz City Bank. Richard Brenneke
      opracowal specjalne kody szyfrowe dla tych transakcji. Pieniadze dla
      "Solidarnosci" mialy zostac przeslane do banku watykanskiego z Banco de
      Panama (banku narodowego Panamy), ze Standard Bank of South Africa oraz
      z londynskiego Coutts, czyli banku obslugujacego brytyjska królowa. Z
      banku watykanskiego pieniadze mialy trafic do Bank Lambert w Brukseli.
      Taki system transferów uniemozliwial okreslenie zródla pochodzenia
      pieniedzy.

      Kradziez doskonala
      W Bank Lambert w Brukseli ustalilem, ze nie odnotowano tam zadnych
      wiekszych transferów na rzecz "Solidarnosci". Co sie zatem stalo z 200
      mln dolarów? Na ten temat wiele móglby powiedziec zmarly w tajemniczych
      okolicznosciach Robert Maxwell. W artykulach opublikowanych we "Wprost"
      ("Bankierzy Saddama", nr 6/2004; "Ucho generala", nr 11/2004) opisalem
      interesy Maxwella z wladzami PRL, w tym sprzedaz programu Promis. Mial
      on byc uzyty przeciwko "Solidarnosci". I zostal uzyty. Pieniadze dla
      "Solidarnosci" - dzieki rozpoznaniu sposobu ich transferowania poprzez
      Promis - mogly zostac przejete przez sluzby specjalne, które z tego
      programu korzystaly: od polskich po sowieckie. Jest to tym bardziej
      prawdopodobne, ze z wielu zródel wynika, iz niemiecka Stasi, a byc moz
      • rakunica Re: Pieniadze dla Solidarnosci 06.01.06, 04:44
        dokonczenie:

        Kradziez doskonala
        W Bank Lambert w Brukseli ustalilem, ze nie odnotowano tam zadnych
        wiekszych transferów na rzecz "Solidarnosci". Co sie zatem stalo z 200
        mln dolarów? Na ten temat wiele móglby powiedziec zmarly w tajemniczych
        okolicznosciach Robert Maxwell. W artykulach opublikowanych we "Wprost"
        ("Bankierzy Saddama", nr 6/2004; "Ucho generala", nr 11/2004) opisalem
        interesy Maxwella z wladzami PRL, w tym sprzedaz programu Promis. Mial
        on byc uzyty przeciwko "Solidarnosci". I zostal uzyty. Pieniadze dla
        "Solidarnosci" - dzieki rozpoznaniu sposobu ich transferowania poprzez
        Promis - mogly zostac przejete przez sluzby specjalne, które z tego
        programu korzystaly: od polskich po sowieckie. Jest to tym bardziej
        prawdopodobne, ze z wielu zródel wynika, iz niemiecka Stasi, a byc moze
        i KGB, miala "kreta" w Watykanie. Ta osoba mogla byc zródlem informacji
        o tym, kiedy zaczela sie operacja przekazywania pieniedzy dla
        "Solidarnosci", co ulatwilo ich przejecie. Pieniadze mogla takze przejac
        rosyjska mafia, bo Maxwell prowadzil interesy z jej szefem Siemionem
        Mogilewiczem.

        Gordon Thomas
        publicysta piszacy na temat wywiadu, autor ksiazek "Szpiedzy Gideona.
        Tajna historia Mossadu", "Papiez", "Zabójstwo superszpiega Roberta
        Maxwella".
        Tlumaczyl David M. Dastych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka