stefan4
16.02.03, 14:52
Allach jest wielki! A szatan chce wojny.
Najpierw niewierni miasto opuszczają.
Potem pod słońcem łudząco spokojnym
drżąca niepewność szerzy się po kraju.
I gdy mężczyżni zbiorą się przy kawie,
cichsze niż zwykle prowadzą rozmowy
a stare żarty jakby mniej ich bawią,
jakby czekali na zagładę świata.
Jak dawniej błyszczy czółno księżycowe
(i tylko w dali szyb naftowy płonie),
ciągnie ożywcze tchnienie z nad Eufratu . . .
. . . i jeszcze można śmiało podnieść głowę.
. . . i można Bogu do ziemi ją skłonić.
Potem jazgocze radio jakieś bzdury,
że wróg nieczysty spadnie na nas z nieba,
że za ojczyznę życie oddać trzeba.
Więc ludzie patrzą lękliwie do góry
i z całej siły próbują się nie bać.
Może ta burza jakoś bokiem minie?
Ale nocami hałasy złowieszcze
nad śpiące miasto płyną od pustyni
i szczęk gąsienic niesie się po drogach.
Jeszcze dom mamy i żyjemy jeszcze...
Allach jest wielki! Nie ma nad nim boga!
- Stefan