igebski1
14.08.06, 20:50
Równo 26 lat temu rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej, noszącej wówczas
imię Lenina. Można rzec – parafrazując słowa papieża wypowiedziane w
Wadowicach w innym kontekście – że „tu się wszystko zaczęło”. Nie zauważyłem
dziś jednak, aby media w jakiś szczególny sposób podkreślały tę rocznicę. Za
to szeroko komentowane jest przyznanie się Guntera Grassa do tego, że jako
nastolatek odbywał służbę w oddziałach Waffen-SS.
Jako jeden z pierwszych do ataku na niemieckiego pisarza ruszył Jacek Kurski,
który domaga się zrzeczenia się przez Grassa tytułu honorowego obywatela
Gdańska. Bardzo skory do pochopnych wystąpień jest ten poseł, oj bardzo.
Szkoda tylko, że więcej w nich zaślepienia niż racjonalnych argumentów.
Przecież Grass nigdy nie chlubił się tym epizodem swojego życia. Wręcz
przeciwnie, ten moment młodzieńczej bezkrytyczności przez całe życie mocno mu
doskwierał. Jak sam mówi: „Bardzo mnie to gnębiło. Moje milczenie przez te
wszystkie lata jest jednym z powodów, dla których napisałem tę książkę.
Musiałem z siebie to wyrzucić.” Można oczywiście się wymądrzać i zarzucać
mu, że celowo ukrywał ten fragment swojej biografii. Ok, ale czyż jego
postawa przez kolejne kilkadziesiąt lat nie zasługuje na to, aby tamten
szczeniacki okres potraktować jeżeli nie ze zrozumieniem, to choć w duchu
chrześcijańskiego miłosierdzia? Wszak poseł Kurski jest katolikiem…