Gość: Marek
IP: 81.219.160.*
24.11.03, 22:12
Byłem w Elblągu w roku 1970, jeździłem z zaopatrzeniem po
wszystkich grupach. Widziałem przerażenie w oczach moich młodych
kolegów, sam miałem potężnego stracha. Nie widziałem na ulicach
zmęczonych i głodnych robotników. Widziałem natomiast młodych
podpitych wyrostków jak wynosili skrzynki wódki z rozbitego
monopolowego. A ta jedna ofiara to uciekający ze sklepu z
futrami młody człowiek nigdzie nie pracujący. Taka jest prawda
jeżeli chodzi o Elbląg. Robotnicy z Zamechu protestowali
spokojnie w grupie i nikt się ich nie czepiał.